Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
 
 
Profil
PDF Drukuj

WIRUSOWO - BAKTERYJNO – CHEMICZNY PROFIL RODZINY PSZCZELEJ


Treść ta stanowi streszczenie tego co zamieściłem na stronie internetowej. Jest to  poukładany zbiór mojej wiedzy i doświadczeń, w zakresie aktualnej zdrowotności pszczół, w zależności od czynników biologicznych jak też wpływu środków chemicznych  i naturalnych substancji szkodliwych, na stan rodziny pszczelej - z odniesieniem do pojęcia zjawiska CCD

 

Od strony biologicznej.

 

              Do niedawna przekonany byłem o tym,  że dopóki w rodzinie pszczelej nic pod względem zdrowotnym wizualnie się nie dzieje to pszczoły są zdrowe. Jeśli rozmawiam z pszczelarzami to osąd ten jest stu procentowym przekonaniem wśród pszczelarzy, lecz nie  ma nic bardziej zwodniczego niż taki samozachwyt.  Badając próbki woszczyny  z czerwiem w różnym wieku oraz pszczoły twierdzę że w każdym ulu jest wiele bakterii, grzybów a nawet wirusów które są w stanie uśpienia. W ulach tu i ówdzie pojawiają się komórki z psującym się czerwiem, / widać to w przerwach w zwartości czerwiu zasklepionego/  lub występują pojedyncze pszczoły z wyraźnymi objawami choroby, ale się dalej nie rozwijają. Gdy   stworzą się odpowiednie warunki do rozwoju chorób, te mikroorganizmy rozpoczynają namnażać się i dopiero wtedy  tworzy  się choroba w sposób widoczny. Robiąc próby  ze zgnilcem amerykańskim okazuje się, że ramka z takim chorym czerwiem tylko w ok 30% rodzin powoduje dalsze skutki chorobowe. W ponad 60 % rodzin pszczoły wyrzuciły zepsuty  czerw i nie chorowały. W tej grupie tylko w 15% rodzin choroba pojawiła się później, pozostałe rodziny na zgnilca amerykańskiego nie zachorowały.  Te zdarzenia świadczą o tym że zgnilec mimo zarażenia rodzin nie we wszystkich rodzinach znajduje warunki do rozwoju- przy  czym nie ma to nic wspólnego z genetyczną odpornością pszczół na zgnilca. To spostrzeżenie naprowadza na destrukcyjne działanie niektórych grup wirusów które jeśli destrukcyjnie wpłyną na rodzinę, natychmiast spada temperatura w centrum gniazda i dopiero wtedy  rozwija się choroba bakteryjna, lub grzybowa. Posiadam inkubator do wylęgu matek i kiedy eksperymentowałem z zdrowotnością pszczół sprawdzałem w jakiej temperaturze następuje najszybszy  rozkład czerwiu w przypadku zarażenia zgnilcem amerykańskim . I tak od wstawienia czewiu do inkubatora postać wyraźnie ciągliwa pokazała się następująco:

 35 stopni C        6 dni

 30 stopni C        4 dni

 25 stopni C        2 dni

 20 stopni C        3 dni

 15 stopni C        4 dni

 

       Z tego wynika, że najlepsze warunki do rozwoju zgnilca są gdzieś między 20 a 30 stopni- myślę że to będzie w pobliżu 25 stopni C.  W związku z tym należy sądzić  że jeśli w rodzinie pszczelej nie ma czynników obniżających temperaturę w centrum gniazda to zgnilec ma bardzo małe szanse na to by się rozwinąć.

           Badanie nad rozwojem gliniaka doprowadziły do podobnych spostrzeżeń. Otóż kiedy miałem zarażoną prawie całą jedną pasiekę gliniakiem obserwowałem obok ubytku pszczoły lotnej inne zachowanie pszczół. Powkładałem więc termometry we wszystkie ule w centrum gniazda. Okazało się że w rodzinie nic jeszcze nie widać a temperatura gniazda w niektórych rodzinach spada do 26 stopni. Niektóre rodziny po 2 – 4 dniach takiej sytuacji wyrównują temperaturę w pobliże 35 stopni a niestety  niektóre zapadają na gliniaka. Początkowo sądziłem że to bakteria gliniaka ma taki wpływ  na pszczoły.   Zapewne też ma ale początkiem nie jest bakteria niczyja lecz wirus osłabia metabolizm rodziny pszczelej w konsekwencji tego spada temperatura w gnieździe i stwarzają się warunki do rozwoju chorób bakteryjnych grzybowych i riketsji- właśnie tych do których pszczoły mają dostęp w tej okolicy.    Właśnie kiedy panował gliniak wstawiłem zarażony czerw zgnilcem amerykańskim i rodzina od razu zachorowała na zgnilca.

    Podobne doświadczenia przeprowadziłem z grzybicą otorbielakowo- wapienną  i uzyskałem identyczne efekty, jak przy   zgnilcu złośliwym.

   Zrobiłem jeszcze jedno doświadczenie:  Prawie w każdym ulu są plastry  z czerwiem zakrytym , między którym są komórki niezaczerwione. Wybrałem okres bezpożytkowy, by pszczoły w te komórki nie wkładały pyłku.  Wybrałem grupę 10 uli w których tych wolnych komórek wśród zasklepionego i odsklepionego czerwiu było dużo. Dominowały rodziny z matkami starszymi, więc zgodnie z ogólnym pojęciem że  stara matka nieudolnie czerwi i pozostawia komórki niezaczerwione, lub zaczerwia je później.  Wybrałem więc z każdego ula jedną ramkę z pustą, lub prawie pustą woszczyną   i poddałem ją 3 godzinnej dezynfekcji w dość mocno stężonym roztworze ALFA-5, następnie bez osuszania jej wstawiłem w sam środek gniazda.  W ramkach tych po 15 dniach był całkowicie zasklepiony czerw i ani jednej dziurki wolnej. Efekty były identyczne w wszystkich 10-ciu ulach. Doświadczenie wskazuje na to że wiek matki nie ma nic do rzeczy  w odniesieniu do niezaczerwionych otworków, lecz są to po prostu choroby- najczęściej czerwiu. Czerw choruje a pszczoły go wyrzucają jeśli stwierdzą ten fakt. W tym doświadczeniu wyszła jeszcze jedna sprawa, sąsiednie powierzchnie dwóch ramek przylegających,  pokryły  się też zwartym  czerwiem- wprawdzie nie cały był zasklepiony lecz w otworkach widać były duże perliście zdrowe larwy.- myślę że jest to wpływ  dezynfektorów z dezynfekowanej poddanej przylegającej ramki .

      Doświadczeń w tym zakresie było więcej lecz efekty są identyczne.

 

      Z tych doświadczeń wysnuwam  tezę : Stan  zdrowotny  rodziny pszczelej zależy od wirusowo bakteryjnej równowagi i jej uwarunkowań.  Choroby  bakteryjne jeśli są rozwijają się opornie jeśli nie ma czynników zmniejszających temperaturę gniazda. Z dotychczas stwierdzonych przyczyn obniżających temperaturę gniazda potwierdziły się / objawowo/  tylko przypadki zależne od wirusów destrukto wpływających na obniżenie sprawności metabolizmu poszczególnych pszczół w rodzinie co ma bezpośrednie odniesienie do obniżki temperatury w rodzinie pszczelej w obrębie gniazda z czerwiem co w konsekwencji pozwala rozwijać się bez ograniczeń drobnoustrojom typu bakterie, wirusy,  riketsje i grzybom. Były  również przypadki gliniaka gdzie rodzina w stan wyraźnej choroby wchodziła powoli. Podejrzewam, że skrzętne usuwanie cząstek zepsutego czerwiu, gdy ilość usuwana przekraczała ilość granicznej wytrzymałości przez organizm pojedynczej pszczoły,  poszczególne owady uszkadzały sobie jelito środkowe, spadał metabolizm u większości owadów i w konsekwencji też obniżała się temperatura w gnieździe. W tych  nielicznych przypadkach podejrzewam że rodzina nie była zarażona żadnym wirusem. Ten przebieg choroby zdecydowanie różni się od osłabienia metabolizmu wirusem- wówczas każda bakteryjna choroba rozwija się bardzo szybko.

 

     Na podstawie tych obserwacji pod wątpliwość stawiam badania dotyczące wirusa izraelskiego wywołującego paraliż u pszczół. Uważam że w rejonach gdzie przeprowadzano badania inny czynnik wywołuje paraliż a ten wirus tylko stwarza warunki do rozwoju mikrobów wywołujących ten paraliż. Uważam w 100% że wirus izraelski absolutnie nie jest bezpośrednim czynnikiem wywołującym paraliż. Wg mojej wiedzy w zakresie metabolizmu pszczół jest to po prostu bzdura.

    To zjawisko jest podobne do grypy u człowieka: Ciężki przebieg grypy  powoduje zapalenie płuc które jest zjawiskiem bakteryjnym- przecież leczy się takie zapalenie płuc antybiotykami. Nikt przy zdrowych zmysłach przecież nie stosuje antybiotyków przeciw wirusowi grypy  tylko przeciw bakteriom które rozpoczynają swoje destrukcyjne działanie z powodu osłabienia systemów obronnych u człowieka, zwierząt czy ptaków. Wobec powyższego te bakterie w organiźmie są tylko  w stanie uśpienia, do czasu osłabienia metabolizmu- w tym odporności. Bakterię która jest sprawcą zapalenia zatok u człowieka nosimy w sobie cały czas lecz uaktywnia się ona dopiero po przeziębieniu- czyli po termicznym uszkodzeniu organizmu – bardzo spowalniający metabolizm i osłabiający układ immunologiczny. Tylko zmniejszenie odporności uruchamia tę bakterię. W takiej równowadze są bakterie i grzyby  w każdym ulu i tylko spadek temperatury  gniazda je uruchamia.\

 

  Istnieje coraz więcej dowodów również na to, że rzekoma grypa żołądkowa u człowieka, nie jest bezpośrednim skutkiem działania  wirusa lecz nadmiernie rozwiniętych niektórych grup bakterii. Wirus wchodzący w tym przypadku do organizmu ludzkiego absolutnie nie wpływa  sobą destrukcyjnie na organizm, lecz wpływa na mikroflorę w układzie pokarmowym, i namnażające się  niektóre grupy bakterii  Które namnażając się zaburzają czynności jelita, a często doprowadzają do uszkodzenia jego ścianek, skutkiem czego są biegunki i wymioty.

 

        W zakresie tych pierwotnych wirusowych zachorowań pszczół, leży też pierwszy  znaczny ubytek pszczoły lotnej w przypadku wchłonięcia przez rodzinę wirusa destrukto. Działa to tak jak grypa u człowieka. Z tą jednak różnicą że człowiek porusza się po ziemi i łatwiej zdobyć ratunek, natomiast pszczoły robotnice zbieraczki starsze,  latają na duże odległości wtedy gdy wirusa jeszcze nie było. Po wchłonięciu wirusa również lecą na dużą odległość gdzie latały poprzednio , ale po nabraniu nektaru są ciężkie i po prostu przeliczają się z swoimi siłami. Z powodu wirusa który zwalnia metabolizm zaburzają się wewnętrzne przemiany w pszczole, ulega też upośledzeniu system odbudowy energetycznej i pszczoła z powodu utraty energii i niemożliwości jej odbudowy  pada daleko od ula. Tym tłumaczę duże ubytki pszczoły lotnej w chwili zarażenia wirusem destrukto- stwierdzone w mojej pasiece przy   później rozwijającym się gliniaku, ale jeszcze wtedy gdy wyraźnych objawów gliniaka  nie było – tylko wystąpił spadek temperatury w obrębie gniazda- czyli konkretnie tam gdzie jest czerw.

 

     Odrębną sprawą jest ubytek pszczół w momencie początkowego chorowania na choroby bakteryjne, grzybowe i  riketsjowe.  Po pierwszym ubytku pszczół lotnych z powodu istnienia w rodzinie wirusa, następuje druga faza widocznych ubytków jeśli rozpoczyna się w ulu choroba bakteryjna lub grzybowa. Moje stwierdzenia dotyczą wyłącznie chorób bakteryjnych i grzybowych czerwiu, bo tylko takie obserwacje były czynione.

     Jeśli jest jeszcze w ulu dużo pszczół  robotnic i wizualnie niewiele można stwierdzić a pojawiają się chore larwy, pszczoły starają się te larwy intensywnie wy rzucać . W zasadzie jeśli pszczoły nadążają z usuwaniem larw nic złego się nie dzieje. Jeśli jednak pszczoły nie nadążają i larwy zalegają i ulegną znacznemu rozkładowi w komórkach ,  pszczoły starając się je usunąć odrywają ich niewielkie części i najczęściej je zjadają. Ponad wszelką wątpliwość dzieje się to przy  zgnilcu amerykańskim i przy gliniaku. Wówczas ta zgnita masa dostaje się do wola i jelita i w mniejszych ilościach pszczoły ten balast usuwają z kałem. Jeśli jednak zgnitych larw pojawia sie więcej, pszczoły w rodzinie pracują tylko na ich usuwaniu, wówczas wole i jelito środkowe jest zapychane tą masą która jest nieobojętna w tej ilości dla jelita. Jelito środkowe pszczoły  po prostu jest uszkadzane od wewnątrz. Pszczoła wylatując z ula też w tej sytuacji przelicza się z swoimi siłami i również zaburzana jest odnowa energetyczna i pszczoła z powodu nagłego braku energii również pada z daleka od ula.  Jest to druga seria padnięć pszczół z dala od ula. W początkowym okresie zarażenia wirusem może ubyć z ula nawet 50% pszczoły lotnej, a w okresie początku rozwiniętej choroby bakteryjnej lub grzybowej może z ula wybyć nawet 60% ogólnego stanu pszczół.

 

       To zjawisko ma swoisty  przebieg wczesną wiosną np podczas pierwszego oblotu. W czasie tych pierwszych oblotów pszczoły  nie tylko wynoszą na zewnątrz zepsute larwy, ale też wymiotują cząstkami zjedzonych zepsutych larw które w tej sytuacji wymieszane są z pokarmem. Z powodu braku pożytku w tym czasie pszczoły z wszystkich uli zbierają to i w ciągu jednego dnia zaraża się cała pasieka. Kolejne dni chłodne powodują rozwój choroby i kolejny wylot skutkuje podobnym zjawiskiem. To w przypadku gliniaka jest powodem padnięć pszczół  wczesną wiosną .  Cała pasieka może przestać istnieć nawet w ciągu 3 tygodni od pierwszego lotu, ponieważ zarażenie poszczególnych rodzin jest bardzo intensywne.     Prawdopodobnie pszczoły w tym przypadku wirusem i bakterią gliniaka  zarażają się równocześnie jednakowo intensywnie.

      Zarówno padnięcia + czyli loty bez powrotów,z powodów wirusa jak też z powodu psującego się czerwiu zaobserwowałem w przypadku grzybicy otorbielakowo- wapiennej, zgnilca amerykańskiego , jak też i to najliczniej w przypadku gliniaka. Te dwie przyczyny  nadmiernego padania pszczoły lotnej należy zdecydowanie odgraniczyć od CCD. Te ubytki nie mają nic wspólnego z CCD, są jedynie konsekwencją kolejnych etapów destrukcji biologicznej rodziny pszczelej.

 

     Zastosowanie wpierw rapicidu potem mieszaniny ALFA-5 do dezynfekcyjnych procesów w rodzinach chorych, i profilaktyczne wyglądających na zdrowe, potwierdziło nie tylko skuteczność tej metody ale i na zależność chorób bakteryjnych , grzybowych i riketsjowych w rodzinie pszczelej, od obecności wirusów destrukto.

 

    W tych wszystkich przypadkach podstawowym zabiegiem leczniczym jest wycofanie z ula dwóch najbardziej skażonych ramek, następnie zastąpienie ich dwoma ramkami z zdrowym czerwiem na wyjściu z równoczesnym podaniem syropu leczniczego ALFA-5 w trzech porcjach . Podanie pierwsze to 3 l za 2-4 dni 1 l i za kolejne 2 -4 dni następny  litr. Syrop powinien być rzadki 1,5 – 2 : 1. To wiosną i w sezonie . Postępowanie zimą i na przedwiośniu opisałem na str. Int. W kolejnym zabiegu zawsze zaplanować wymianę matki

 

        Bardzo rzadko o tym mówię ale podejście do leczenia pszczół musi być inne gdy zachoruje jeden ul od tego gdy zachoruje cała pasieka. Dla pszczelarza amatora który ma słabe pojęcie o leczeniu pszczół lepiej będzie,  jeśli w przypadku gdy zachoruje jedna rodzina –  ją po prostu zlikwiduje . Wszelkie kombinacje z leczeniem jeśli pszczelarz o tym nie ma pojęcia kończą się prawie zawsze rozwleczeniem choroby na całą pasiekę , a nawet na okolicę. W przypadku jeśli zachoruje cała pasieka lub bardzo duży procent rodzin w pasiece, należy po diagnozie dokonać niezbędnych zsypań rodzin i dokonać leczenia wszystkich rodzin

        Trzeba mieć świadomość że przy znacznej inwazji choroby nie wszystkie, jednak w takim przypadku leczy się bez wstawiania zdrowego czerwiu bo po prostu go nie ma.  Nie wszystkie rodziny nadają się do leczenia i nie wszystkie jest sens leczyć. Jeśli się mówi o leczeniu rodzin pszczelich , to dotyczy to przede wszystkim wczesnej diagnozy. W procesie każdej choroby / choroby czerwiu również / w 99% przypadków – również przy każdym wchłonięciu środków szkodliwych lub trujących , uszkodzeniu nieodwracalnemu ulega jelito środkowe upośledzając funkcje związane z odżywianiem i odbudową zaopatrzenia energetycznego. Poziom tego uszkodzenia warunkuje wyleczenie rodziny pszczelej. W czasie diagnozy należy określić stan rodziny pszczelej i podejść do sprawy ekonomicznie – zrobić w określonej sytuacji to co się opłaci zrobić i ma sens. Przy potężnym uszkodzeniu jelita środkowego wszystkich pszczół -nawet w licznych rodzinach leczenie nie przyniesie skutku bez wstawienia ramek z czerwiem na wyjściu, ponieważ rodzina nawet po wyleczeniu,  nie będzie w stanie w gnieździe utrzymać temp. 33-35 stopni. Zsypywanie takich rodzin też nie przyniesie skutku ponieważ zsypana tak rodzina i tak nie utrzyma temp w gnieździe. Bywa że wydolność energetyczna spada o 90% i na wyleczenie nie ma szans. Wstawienie czerwiu na wyjściu z równoczesnym leczeniem rodziny w każdym przypadku przyniosło skutek pozytywny. Leczenie rodzin wtedy gdy choruje cała pasieka przeprowadza się bez wstawienia zdrowego czerwiu. Wtedy jednak dobrze jest wycofać ramki bardzo skażone , ścieśnić gniazdo a podawanie syropu leczniczego rozpocząć od spryskiwania doprowadzającego do pobrania środka dezynfekcyjnego po to by maksymalnie uruchomić istniejące pszczoły w rodzinie. Podawanie syropu leczniczego do podkarmiaczek niestety nie zawsze przynosi skutki ponieważ pszczoły w trym stanie syropu nie pobiorą, a jeśli nawet zaczynają go pobierać to wiele ich topi się w podkarmiaczkach.  Dlatego potrzebne jest w tych przypadkach przystosowanie pszczół do pobierania syropu, prze opryskiwanie syropem leczniczym przez kilka dni folię na powałce, lub później pszczół i czerwiu.

       Trzeba też mieć świadomość że największymi czynnikami akumulującymi chorobę w ulu jest komórka  pszczela i matka  pszczela. Oprysk matki  pszczelej wraz z świtą samym   preparatem ALFA-5 przyniosły efekt, ale jeśli matka była przez pewien czas pod wpływem wirusa to nawet jej wyleczenie nie spowodowało zadowalającego czerwienia, dlatego po każdym leczeniu pszczół w każdej chorobie matkę trzeba przewidzieć do wymiany w najbardziej uzasadnionym terminie, ale najbardziej uzasadniona jest wymianę na matkę młodą czerwiąca w uliku  razem z ramkami z czerwiem i  pszczołami z tego ulika.

 

Dot wchłaniania środków szkodliwych

 

Choć padnięcia pszczół z powodu środków chemicznych nie mają ni wspólnego z bakteryjnym profilem rodziny pszczelej, to wiążą się z sobą wieloma zagadnieniami- szczególnie błędną diagnozą takich ubytków. Również środowiska pszczelarskie bardzo chętnie mieszają pojęcia z tych dwóch zagadnień wiążąc je z ogólnym pojęciem CCD, które z większością tych przypadków nie ma nic wspólnego. Z tego powodu uważam że zebranie tych informacji i ich usystematyzowane jest zasadne w tym temacie.

 

       Wiadomo z opracowań w literaturze fachowej że jeśli pszczoła wchłania substancje szkodliwe  do których organizm pszczoły  nie jest przystosowany, lub nie został przystosowany w pierwszych  dniach życia pszczoły, to nie usuwa te substancje z kałem, lecz dostają się one z jelita środkowego do jamy około trzewiowej- czyli do hemolimfy. W hemolimfie znajdują się drobiny tłuszczowe jako zapas energetyczny, które mają jeszcze inna funkcję. Jeśli takie substancje szkodliwe znajdą się w hemolimfie to ciała tłuszczowe otaczają te cząsteczki szkodliwe i pozostają one do końca życia w ciele pszczoły- czyli spełniają taką rolę jak nerki i wątroba w organizmie człowieka, lecz nie usuwają ich na zewnątrz ciała. . Te cząsteczki tłuszczowe otaczające te substancje szkodliwe mają własność osadzania się na organach wewnętrznym pszczoły w tym na jelicie środkowym. W przypadku wchłonięcia dużej ilości takich substancji tworzy się ogrom takich cząstek tłuszczowych które upraszczając zjawisko – osadzają się na jelicie środkowym zatykając je od zewnątrz. Takie jelito nie jest w stanie prawidłowo spełniać swoich funkcji a przede wszystkim nie jest w stanie transmitować z jelita do hemolimfy glukozy, czyli w  ten sposób zaburzona jest również przemiana energetyczna. Jeśli pszczoła wcześniej latała na dużych przestrzeniach, chce w tej sytuacji też dalej polecieć lecz najczęściej w locie zabraknie energii i pszczoła pada z dala od ula. 

  W tym miejscu należy zaznaczyć że młoda wylęgnięta pszczoła w wieku do 5 a nawet do 10 dni przystosowuje się do świata zewnętrznego i jej organizm ma zdolność do pewnego stopnia przystosować się zarówno do szkodliwych substancji roślinopochodnych, jak też tych z środków chemicznych – nawet z środków systemicznych / opisałem to w temacie o zatruciu moich pszczół na rzepaku/  wówczas pszczoła wydala je z kałem.

    Trucizny , zarówno te  naturalne z roślin jak kumaryna, solamina i wiele innych w ponad 800  roślinach z naturalnymi substancjami szkodliwymi, do których mają dostęp nasze pszczoły, jak też te z środków chemicznych znajdują się przede wszystkich w pyłkach. Najwięcej pyłków zjadają przerabiając je w mleczko pszczoły karmicielki, które żyją bardzo krótko- czyli do 3 tygodni. Jeśli pszczoła karmicielka tylko karmiła młode larwy mleczkiem to musiała przerobić pyłku ogromne ilości pozostawiając w swoim organizmie również ogrom ciałek tłuszczowych . Taka pszczoła po skończeniu swojej funkcji nie będzie wykonywać już żadnej pracy w ulu, lecz w stosownym momencie wyleci z ula lotem demonstracyjnym  tylko w jednym celu – po to żeby  umrzeć z dala od ula.

     Obok karmicielek kończących swój żywot w tak krótkim czasie , są przypadki takich pożytków że pszczoły zbieraczki też żyją krócej . Dzieje się tak na plantacjach nostrzyka, pomidorów gruntowych, nawłoci, przegorzanu kulistego gryki i wielu innych. Większość roślin wydzielających pyłek i nektar z substancjami szkodliwymi a niektóre z trującymi kwitnie po 1 sierpnia, czyli w okresie odnowy rodziny w procesie przygotowywania się do zimy.  Przyroda tak ukształtowała ten świat by rośliny bez substancji trujących kwitły latem, a z substancjami trującymi wcześnie na przedwiośniu  / przebiśniegi, krokusy, podbiał/ i jesienią. Ma to swoje biologiczne uzasadnienie wiosną i jesienią. Jesienią letnie pszczoły mają się wypracować do reszty i opuścić do zimy ul, pozostawiając go zdrowemu młodemu pokoleniu. Czasami trudno jest zauważyć że czerwiu w sierpniu jest ogrom i w wrześniu powinno być 3 korpusy pszczół a jest zaledwie jeden lub najwyżej półtora wielkopolskiego. To właśnie jest zjawisko które związane jest m. in. Z  obfitym występowaniem substancji szkodliwych w nektarze i pyłku  w roślinach jesiennych.

 

Większy lub mniejszy ubytek pszczoły lotnej w rodzinach pszczelich może wystąpić z wielu przyczyn  są to jak wspomniałem wcześniej choroby biologiczne, rośliny trujące, duże znaczenie ma załamanie się pogody, częste wiatry, - szczególnie z zmiennych kierunków. Oczywiście ma wpływ  bezpośrednie kontaktowe  działanie środków chemicznych. Odrębnym zagadnieniem jest wpływ systemicznych środków owadobójczych / Dokładnie opisałem to na str int. /

=======================================================================

 

    


 
PDF Drukuj

CCD /Colony Collapse Disorder/

 

      Odrębne zagadnienie to zapaść kolonii pszczelej / Colony Collapse Disorder,/   /CCD/   Jest to zjawisko które występuje w krajach zachodnich, / Niemcy, Holandia, Wielka Brytania, Włochy/ a także w USA, Indonezji, Chinach i Australii.  To zjawisko objawia się tym, że pszczoły nawet jeśli rozwiną się wiosną to w późniejszym okresie  sukcesywnie  w przyspieszonym tempie wytraca się pszczoła lotna. Pozostaje w ulu w konsekwencji tego matka pszczela z garstką bardzo młodych pszczół . W Polsce tego zjawiska póki co nie ma i jeszcze mimo wszystko przez najbliższych 20 lat nie będzie. Obserwowane przypadki nadmiernych ubytków pszczół  w ulach w naszym kraju nie mają nic wspólnego z CCD / Doświadczenia swoje sukcesywnie opisałem na str. Int. w dziale CCD/

 

       W wyniku wieloletniego stosowania systemicznych  środków ochrony roślin,w tych krajach  w tym systemicznych środków owadobójczych, ich ilość nagromadziła się w glebie do tego stopnia że pyłek i nektar roślin rosnących na tej glebie zawiera takie ilości substancji aktywnych z tych środków że pszczoły zbierając ten pożytek pozbywają się najpierw pszczoły lotnej , potem wylatujących po pożytek pszczół młodszych niż 10 dni  życia. W konsekwencji pozostaje matka z garstką  pszczół  świeżo wylęganych z komórek. Badanie zjawiska CCD jest utrudnione z wielu przyczyn:  równoczesne istnienie chorób biologicznych powodujących nadmierny  ubytek  pszczół z uli,  a przede wszystkim z powodu istnienia kilkuset substancji aktywnych wywołujących zjawisko CCD. Substancje te  mają zdolność nagromadzania się z kolejno zjadanych porcji pyłków i  przerabianego nektaru, a ich destrukcyjne działanie na organizm pszczoły sumuje się .  Zważając na to że powodem wylotu pszczoły bez powrotu jest nagromadzenie się nadmiernej ilości ciałek tłuszczowych blokujących jelito środkowe, przy takiej ilości substancji trudno jest określić przyczynę w  laboratoriom, które w tych przypadkach szukają w sumie tylko jednej  przyczyny. Takie blokowanie jelita środkowego istnieje przecież  również wtedy gdy pszczoły zbierają pożytek z roślin  zawierających w pożytku pszczelim  naturalne substancje szkodliwe lub trujące do których pszczoły w wieku   1 – 10 dnia życia nie zostały sukcesywnie przystosowane. W przypadku istnienia CCD szybkość ubywania pszczół z uli jest ogromna, i znacznie przekracza ilość nalęgających się pszczół co w konsekwencji prowadzi do zapaści rodziny pszczelej.

 

       W tym miejscu trzeba wspomnieć o badaniu pszczół na błądzenie z różnych powodów , bo temu  przypisuje się ubytek pszczół z uli. Wygląda to tak pszczoła młoda po pożytek wylatuje po ok 3 tygodniach życia .W tym okresie kilkakrotnie wylatuje z ula pełniąc różne inne funkcje, ucząc się położenia ula, jego kształtu koloru. Za każdym kolejnym razem leci dalej i poznaje okolicę. Również orientacja względem słońca jest umiejętnością nabytą a nie wrodzoną. Wrodzoną pszczoły mają możliwość nauczenia się posługiwania się językiem pszczół i tą orientacją. Jeśli pszczoła poniżej 10 dnia  życia wylatuje po pożytek z powodu braku w ulu starszych pszczół robotnic to nie potrafi jeszcze dokładnie lokalizować ula wg jego kolorów znaków i położenia w pasiece ani nie potrafi posługiwać się i odczytywać taniec wskazujący pożytek ani kierować się wg słońca przy  powrocie z pożytkiem do ula W takiej sytuacji  błądzenie jest czymś tak  oczywistym jak to że woda płynie z góry w dół. Wobec tego wszelkie prace naukowe dotyczące błądzenia pszczół sporządzane w tych okolicznościach uważam za  przejaw niewiedzy  i  wręcz głupoty.  Dotyczy to wszelkich sugestii takiego błądzenia z powodu telefonii komórkowej, promieniowania elektrycznego, Wpływu GMO i innych podobnych bzdurnych teorii.

 

            Chociaż jestem zdecydowanym przeciwnikiem wprowadzanie do produkcji roślin GMO to twierdzę z  całym przekonaniem że rośliny GMO nigdy w sposób znaczący nie będą szkodziły pszczołom!!!

============================================= 



Podobne do CCD

      Zagadnieniem które w naszych warunkach najbardziej zbliżone jest do CCD jest skutek oprysku lasów środkami owadobójczymi.  Taki oprysk skutkuje załamaniem się ekosystemu , leśnego którego skutki odczuwalne są nawet 10 lat. Oczywiście najbardziej katastroficzne jest opryskanie systemicznymi środkami owadobójczymi, lecz i środki kontaktowe,  mają podobny skutek. //Opisałem w temacie katastrofa pszczelarsko ekologiczna na Podkarpaciu./

W tym przypadku las nie wyprodukuje miodu przez kilka najbliższych lat, a w szczególnych przypadkach będzie przyczyną słabnięcia rodzin pszczelich.  Las jest nie tylko uprawą trwałą , ale też pozostającą na powierzchni częścią nadziemną przez wiele lat. Ta substancja nadziemna mimo wszystko wchłania trucizny, akumuluje je wiele lat i obdziela nimi liście i kwiaty w poszczególnych latach trując owady, ptaki i zwierzęta leśne do czasu  biologicznego wytracenia tej trucizny. 

 

      W LASACH KAŻDY ŚRODEK OWADOBÓJCZY DZIAŁA WIELE LAT,  NAWET JESLI NIE MA CECH SYSTEMICZNOŚCI    !!!!!!!!

 

     Skutki oprysków lasów można przyrównać do CCD ponieważ skutek oprysku lasu ma ujemne znaczenie dla pszczelarstwa , jak też ekosystemu leśnego przez wiele lat, lecz zdecydowanie to też nie jest CCD.   W korze drzew, igliwiu , pozostałości w obumarłych liściach i organizmach zwierząt i ich odchodach aktywne substancje z środków chemicznych   krążą w lesie latami.

======================================================================        

       Zjawiska zdrowotne pszczół w wyniku których m.in. ubywają w nadmiernych ilościach pszczoły z uli jest zjawiskiem normalnym występującym  z różnym nasileniem , które zależy od wielu czynników. Takie ubytki charakterystyczne są dla chorób pszczół dorosłych, jak też larw. Takie chorowania i ubytki notowane są w przeszłości, a pomory pszczół miały miejsce w XVII w, XVIII w XIX w  i na początku XX w, a nawet zdarzały się w starożytności. Były to zdecydowanie przyczyny biologiczne – czyli po prostu choroby.  Z przeszłości znane są fakty nadmiernego padania pszczół na monokulturach- np dużych plantacjach nostrzyka. Jest to prawdopodobnie wpływ kumaryny zawartej w nostrzyku do której  pszczoły nie zdążyły się przystosować.

             W naszych czasach doszły środki chemiczne , które zbyt swobodnie i beztrosko ostatnio i w kresie wcześniejszym, na zachodzie – tuż po wojnie , zaczęto stosować w rolnictwie. Wszystkie zdarzenia udało mi się identyfikować i rozgraniczać i  posystematyzować,  dlatego przeciwny jestem uogólnianiu problemu zdrowotności pszczół, w tym nadmiernego ubywania ich z uli-  kwitując to polowaniem na czarownicę pod tytułem CCD i nadawaniu całej sprawie charakteru tajemniczości i wręcz sensacji o tym że z pszczołami dzieje się coś dziwnego. Taki pogląd na rękę jest całej strukturze związanej z chemizacją rolnictwa, ponieważ zdecydowanie odwraca uwagę od środków chemicznych.

 

     Do całego procesu zdrowotności pszczół nasza weterynaria lokalna nie posiada ani środków ani specjalistów. Czynności czynione przez wet krajową jak też światową paraliżowane są brakami finansowymi i chemicznym lobbi. Procesy zdrowotności pszczół w związkach i stowarzyszeniach pszczelarskich ograniczają nieudolności naszych szefów i presja firm produkujących leki  dla pszczół – dodam drogich leków dla pszczół- na których zarabiają..

                  

             Z pszczołami w Polsce nic dziwnego się nie dzieje- wszystkie i to  dokładnie wszystkie biologiczne  przypadki można wyleczyć- i to robię- jak dotąd skutecznie,  a z beztroskim stosowaniem środków chemicznych trzeba walczyć , ale do tego potrzebne są zdecydowanie inne – bardziej fachowe i zdecydowane - władze pszczelarskie na szczeblu centralnym.