Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
 
 
Leczenie pszczół
PDF Drukuj

Więcej…
 
PDF Drukuj

     

    Zwalczanie warrozy 2015 r





Wpis 3 grudni 2014 r.

      Zwalczanie warrozy jesienią przy pomocy rapicidu jest skuteczne jeśli w ulu wywoła się lawinowe czerwienie matki , które spowoduje w odpowiednim momencie obecność bardzo dużej ilości czerwiu w wieku 5 - 7 dni.  U nas przełom lipca i sierpnia to miodobranie z gryki. Wówczas porządkuje się gniazda rodzin robiąc matce miejsca do czerwienia i podkarmiając porcją syropu. Pożytek z gryki kończy się zwykle zablokowaniem matki w czerwieniu . Uderzeniowy przybytek nektaru, dużo pyłku są tego przyczyną. Okresowo zablokowane czerwienie matki powoduje ze po zrobieniu miejsca do czerwienia w ulu matka przez kilka dni czerwi po 2 tyś jajeczek, by po krótkim czasie przejść na czerwienie ok 100 jajeczek dziennie. Wtopienie się w ten system z zwalczaniem warrozy uzyskuje sie pełen sukces - warroza zwalczana jest w całości. Jesli przegapi się ten okres i nie wykorzysta się tego zjawiska z powodzeniem w zwalczaniu jest różnie. Wiosną takie czerwienie naSTĘPUJE SAMORZUTNIE I NIE TRZEBA TEGO PILNOWAĆ.  

      Zwalczanie warrozy rapicidem tak samo jak innymi sposobami wymaga wielu zachodów. w 2012 i 2013 r część moich pasiek przygotowywania wiosną do intensywnego rozwoju sprawiły, że pozbyła się warrozy w całości innym sposobem. Jesienią wydzieliłem ok 60 rodzin które były wyraźnie słabsze, a wiosną , aby zasiedliły więcej uliczek międzyramkowych zwęziłem uliczki międzyramkowe do ok 5 - 6 mm między górnymi listewkami ramek. Nie mam ramek hoffmanowskich i nie stosuję żadnych odstępników dlatego jest to możliwe. Kiedy pod koniec kwietnia robiłem próbne odymienia w tych ulach nie było warrozy. W 2011 r też robiłem takie zabiegi i też w takich rodzinach warrozy nie było . Tego roku zasiedliłem uliki do unasienniania matek gdzie wstawiłem istewki 6 mm. 

            Rodzinki tworzyłem na bazie zwykłych rodzin z warroza wstawiając do nich czerw z rodzin z warrozą . Rodzinki tworzone były pod koniec maja- kontrola warrozy odbyła się ok 10 lipca. W tych rodzinkach warroza była sporadycznie - myślę że była  dlatego że warrozy w ogłóle było dużo i to był efekt zarażania się a nie wylęgu.
   Postanowiłem że w 2015 r.  z wyjątkiem 10 uli w wszystkich zwężę uliczki już w marcu - najwcześniej jak się da.
    W temacie całoroczna zdrowotna profilaktyka pszczół zamieściłem teorię dotyczącą całego zjawiska w wyniku którego po zwężeniu uliczek międzyramkowych warroza wyduszana jest przez larę lub młodą pszczołę ponieważ brakuje dla warrozy miejsca w komórce. po zwężeniu uliczek szerokość uliczki jest mniejsza, ale pszczoły zmierzając do zachowania normalnej szerokości uliczki wypośrodkują wymiary i zmniejszają również głębokość komórki pszczelej. a nawet wciskają do płaszczyzny wypuklenia zasklepów komórek z larwami poruszaniem się pomiędzy plastrami z zbyt małą odległością wduszają powodując redukcję komory powietrznej w której przebywa larwa, a potem poczwarka i młoda pszczoła przed wygryzieniem . 
   Sądzę że nie wszystkie uliczki międzyramkowe trzeba tak ściskać. wg moich na razie teoretycznych obliczeń powinny być 4 takie uliczki- np wg schematu

kolejność ramek                1          2          3          4          5          6          7          9          10

Wymiar uliczek mm.    10      10       10        5           5          5           5        10        10        10


           W rodzinach słabszych będzie to proporcjonalnie mniej . Podczas powiększania gniazda wiosną trzeba pamiętać że jeśli dochodzi do wstaienia ramki w środek gtniazda musi być to ramka po bokach której uliczki będą miały 5 - 6 mm. W takiej sytuacji robi się jakby pułapkę na warrozę, ponieważ wchodzić ona będzie na czerw w tej ramce i będzie zaduszana - zarówno stara jak i młode.
         Ramki Hoffmanowskie nie są tu żadną przeszkodą, trzeba tylko mieć kila ramek na ul wykonanych z beleczek 10 x 25  mm i by były bez odstępników. Wówczas po włożeniu takiej ramki popmiędzy hoffmanowskie i dociśnięciu ich uzyskijemy odległość 5 mm Wkładając dwie  takie ramki między hoffmanowskie, uzyskujemy 4 uliczki międzyramkowe szerokości 5 mm i to może wystarczyć, pod warunkiem że będze to centrum czerwiu.

 
     Pierwotnym moim zamiarem - jak wpisałem w wspomnianym temacie było, że zwężać będę uliczki w marcu a rozszerzę je w maju, następnie zwężę w lipcu i rozszerzę w połowie sierpnia . To jednak byłaby paranoja - roboty od metra.  Po przemyśleniu sprawy uważam że zwężane będą tylko te uliczki w których będzie czerw,  wciąganie warrozy w rejon czerwiu spowoduję okresowym wstawianiem ramek z pustą woszczyną w środek gniazda.   Wyjdzie więc na to że w środkowej części ula 3 - 4 ramki będą do siebie zbliżone na odległość 5 - 6mm i to nie będzie zmieniane przez cały rok. Uliczki te będa swoistą pułapką na warrozę. Mimo że będzie się wylęgała w innej części ula to w końcu wejdzie w te uliczki i się skasuje.  

         Cały zabieg powinien być bardzo skuteczny wczesną wiosną czyli marzec i do 10 kwietnia, oraz jesienią, kiedy matki zmniejszają czerwienie i pod koniec sierpnia lokują się z czerwiem  na 3 - 4 ramkach. Jeśli potwierdzą się wcześniejsze skojarzenia to byłoby to bardzo piękne. Rozbujanie zagadnienia na duża skalę w moich pasiekach da do końca odpowiedź na ewentualne wątpliwości. Ponadto metoda - jeśli się potwierdzi w pełni, załatwi raz na zawsze newralgiczne terminy zwalczania warrozy - można będzie ją likwidować naturalnie,  bez żadnych negatywny
ch skutków i całkowicie bez chemii - przez cały sezon. Wówczas zbiory miodu z wrzosu, nawłoci i późnej gryki nie będą problemem.
        Jest zima i teraz spokojnie można sobie mózgować i zdobywać dodatkową wiedzę w ty zakresie. Kolega stosując zmniejszoną komórkę / 4.9 / twierdzi że w trakcie wprowadzania komórki małej do uli z warrozą nie było problemów, jednak kiedy już wszystkie pszczoły były małe problemy z warrozą powróciły. To jest bardzo prawdopodobne , ponieważ pszczoły duże zmierzają do wyprowadzenia pszczół dużych wypełnbiających komórkę. Pszczoły małe jedno pokolenie wyprodukują ponownie pszczoły małe, więc wypełnienie komórek się zmniejsza - tak myślę. W moim przypadku tylko część pszczół - te wylęgane w ścieśnionych komórkach wylęgają się mniejsze, natomiast tendencja do wyprowadzania pszczół dużych wypełniających całą komórkę będzie nadal ponieważ w ulu będą zawsze też pszczoły duże,

       
To, że warroza w ulach o zwężonych uliczkach ginie to jest pewne , lecz

jaka to jest skala i co da się zrobić więcej by ginięcie było skuteczne - do
 
końca - to jest do sprawdzenia w 2015 r.
 
WWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWW

Wpis 13 grudnia 2014r

POJAWIŁY SIĘ PROŚBY O USZCZEGÓŁOWIENIE PROCESU ZWALCZANIA WARROZY POPRZEZ ZMNIEJSZENIE ULICZEK MIĘDZYRAMKOWYCH.

         Wprawdzie w temacie ,,całoroczna profilaktyka zdrowotna pszczół"  jest co nieco na ten temat, to nie zawadzi powtórzyć to w wersji bardziej szczegółowej. W tym celu prezentuję rysunki schematyczne związane z bytowaniem larwy i młodej pszczoły w zmienionych warunkach.
       Larwa jest obficie karmiona i w ostatnim stadium wypełnia sobą prawie całe światło komórki, natomiast w końcowym odcinku komórki pozostaje komora powietrzna w której zwykle lokuje sie warroza, nakłuwa larwę w jednym miejscu skąd pobiera hemolimfę.



schemat dla larw

                Dorośnięte larwy zawsze bardziej ściśle wypełniają światło komórki niż wylęgnięte młode pszczoły.  Niemniej jednak w komórce - w tylnej jej części pozostaje komora powietrzna do ktrórej zwykle trafia warroza, jeśli wejdzie do komórki z larwą przed zasklepieniem. Na rysunku są trzy pary komórek- i tak od góry:
1/ Przekrój normalnej komórki z larwą
2/ Przekrój komórki zmniejszonej / np 4,9/
3/ Przekrój komórki która powstaje po zmniejszeniu uliczek do 5 mm

Kolejne etapy wskazują na znaczne zmniejszenie komory powietrznej w komórce w której żeruje warroza.

    Jerśli larwa się przepoczwarzy i powstanie poczwarka z której tworzy się młoda pszczoła, ma ona w normalnej komórce dużo miejsca. Larwa dorośnięta w którymś momencie oddaje kał larwi, który ulokowany jest w dnie komórki. Ruchy odwłoka larwy powodują nieznaczne rozprowadzenie go po dnie komórki, ale leży on zwykle w dolnej części i sięga czasami do górnej części dna. Najwięcej jest go zawsze przy styku dna z dolną ścianką. Rys 1



schemat dla młodej pszczoły

        wysokość komórki jest różna , ale zwykle to jest 11 - 12,5 mm Młoda pszczoła wylęgając się w takiej komórce ma dużo miejsca - może się wyciągać i odrywać od dna, ale zwykle wykonuje tylko właśnie takie ruchy. Po wylęgnięciu się pszczoły z poczwarki, komora powietrzna z powodu chociażby kształtów pszczoły powiększa się, a od góry pszczoła jeśli pozostaje w bezruchu pozostawia nad sobą przestrzeń wolną w której żyje i rozwija się warroza.

    W przypadku zmniejszenia przestrzeni międzyramkowej pszczoły wypośrodkowują wymiary,l ponieważ 5 mm to za mało do prawidłowej obsługi obu powierzchni z larwami, w związku z tym przcinają woszczynę tak by odległośc pomiędzy plastrami była con 10 mm. pozostaje więc dla larwy 9 - 10 mm. Larwa jednak w czasie zasklepiania jest większa od głębokości komórki w związku z tym pszczoły tworzą dużą wypukłość komórki- o wiele większą niż w komórkach normalnych. / linia przerywana na rysunku 2/  Po upływie pewnego czasu, na skutek przemieszczania się pszczół na plastrach wypukłości zostają zdecydowanie zmniejszone i tworzą bardziej płaską powierzchnię niż w przypadku normalnej rozstawy ramek. Skutkiem tego pole przekroju poprzecznego komórki zmniejsza się o p-2 pole zakreskowane na rysunku 2. Tym samym dla larwy i młodej pszczoły brakuje miejsca - wg pola przekroju poprzecznego na rysunku 1 zakreskowane pole p-2. Ta częś larwy musi zmieścić się też w tej komórce zmniejszonej.  W związku z tym po ścieśnieniu ramek larwa jest wciskana do dna komórki, a że ma ciasno to ruchy odwłoka przy oddawaniu kału powodują jego rozprowadzenie po całym dnie i ściankach w miejscu przylegania do dna. Poza tym i larwa i młoda pszczoła - szczególnie młoda pszczoła tuż przed wygryzaniem wykonuje obszerne ruchy. Te ruchy są głównym powodem zaburzeń w rozwoju warrozy. Warroza zwykle w jednym miejscu nagryza młodą pszczołę i tam dostaje się do hemolimfy- może to zrobić tylko stara warroza. Nawet jeśli tego dokona to miejsce nagryzienia jest z powodu braku miejsca w komórce często zakrywane. Ponadto jeśli stara samica warrozy jest odporna na ewentualne przyciskanie przez pszczołę o tyle młode są na to wrażliwe. Jeśli młode zostaną odcięte od miejsca gdzie pobierały hemolimfę same nie zrobią nowego i mogą z głodu ginąć. 
      Ponadto pierwsze młode wylęgają się na dwa dni przed wygryzieniem się pszczoły. Wylęga się z pierwszego jaja samica z drugiego samiec i młoda samica jeszcze pod zasklepem musi być zapłodniona. Pozostałe samice nie zostają zapłodnione ponieważ wylęgają się za póżno i nie dojrzeją do zapłodnienia- inaczej jest na czerwiu trutowym , dlatego w krótkim czasie po wygryzieniu niezapłodnione samice i samiec giną. 
      Tu również jest ważny szczegół: W zmniejszonych komórkach/ wenza 4,9 lub 5,1/   pszczoły wylęgają się nie po 21 dniach lecz po 20 dniach. Pszczoły które rozwijają się od początku do końca w plastrach o zmniejszonych uliczkach do 5 mm wylęgają się przed ukończeniem 20 dnia od zniesienia jajeczka, w związku z tym skrócenie o półtora  dnia okresu przebywania w komórce może dodatkowo uniemożliwić samcowi unasiennienie pierwszej wylęgającej się samicy. Tego roku spróbuję określić dokładny czas wylęgania się pszczół w takim przypadku- tak żeby podać to w godzinach.
          Pszczoły wylęgające się z ramek których uliczki zmniejszono do 5 mm są mniejsze, ale nie na tyle by nie niszczyć warrozę. W tym miejscu trzeba zaznaczyć że gdyby wszystkie uliczki były ściśnięte przez cały sezon pszczoły rozpoczną budowę komórek mniejszych - proporcjonalnych do uliczek i jeśli wszystkie pszczoły w rodzinie będą małe- nie będzie w rodzinie do wykarmiania pszczół o normalnej wielkości dlatego po tym okresie przejściowym moża nastąpić przerwa w zwalczaniu warrozy tym sposobem- pszczoły będą jakby z przyzwyczajenia produkować pszczoły mniejsze - larwy będą mniej intensywnie karmione.. Dlatego uzasadnionym jest to zwężanie większej ilości uliczek w marcu i kwietniu, a potem w lipcu. Nie trzeba jednak zwężać wszystkich uliczek. Na dobrą sprawę w marcu czerw jest na 3 ramkach, jeśli dopilnuje się to w marcu, to można na sezon pozostawić trzy ramki ściśnięte, a reszta może być w normalnych odstępach. To samo w lipcu: Zwykle pod koniec lipca układa się gniazdo stwarzając matce dogodne warunki do dynamicznego zaczerwienia większych powierzchni - celem uzyskania dużej ilości młodych pszczół zimowych . W związku z tym wstawiając do takiego zaczerwienia ramki w środek gniazda / 3 - 4 ramki/ ściskamy je, pozostawioając resztę w normalnych, lub większych odstępach- chodzi tu o zmagazynowanie  odpowiedniej ilości pokarmu na zimę. W ramkach sciśniętych mieści się mało pokarmu. Jeszcze trudno powiedzieć czy to akurat muszą być 3 - 4 ramki - czy nie wystarczy dwie dosunąć do ramki środkowej - by powstały dwie wąskie uliczki.  To wszystko trzeba będzie jeszcze sprawdzić.

    Aby nie narobić sobie zbyt dużo pracy ściskaniem i rozsuwaniem ramek trzeba to właściwie zaplanować i w ulu mieć przez cały sezon przynajmniej 2 uliczki wąskie. Podczas przeglądów można to zintensyfikować. Wstawiając np rankę z woszczyną lub wenzą wstawić ją tak by dwie sąsienie uliczki były wąskie, wówczas w tym miejscu będziemy niszczyć warrozę. 
    Jak wiadomo ramki hoffmanowsie mają pionowe listewki o szerokości 35 mm. Tak dosunięte ramki powodują równomierną odległość również 35 mm pomiędzy środkami plastrów - czyli m. in pomiędzy plastrami wenzy. W tym przypadku trzeba wykonać kilka ramek o jednakowej szerokości 25 mm, wstawić pomiędzy hoffmanowskie i również uzyskamy porządany wymiar pomniejszony o 5 mm pomiędzy środkami woszczyny lub wenzą. 

            Myślę że ustawnie na stałe wszystkich wąskich uliczek nie jest wskazane tak samo jak nie jest wskazane na siłę produkowanie mniejszych pszczół przez stosowanie wenzy o mniejszych komórkach. Cały proces musi być płynny i nie należy wychodzić ponad konieczność. Jak to praktycznie zorganizować? -  nie wiem - Trzeba będzie popraktykować , ponieważ w trakcie będą wychodzić mankamenty.

          W całym procesie pozostaje jeden nierozwązany problem- jest to diagnoza i ocena obecności wazrrozy w rodzinie pszczelej. Odymianie amitrazą to wprowadzanie trującej amitrazy w pszczele gniazdo. Ramka pracy spełnia swoje zadanie wiosną, ale już w czerwcu i lipcu nie dlatego że warroza jest w równym stopniu na trutowym jak też pszczelim czerwiu. Jedną z metod którą Stosowałem do tej pory to wstawiałem w środek gniazda ramkę z ciemną odbudowaną woszczyną, wyciągałem ją wraz z pszczołami - ale tak by nie zabrać matki-po 8 dniach i wstawiałem do szczelnej transportówki. Odymiałem to małą porcją amitrazy- przy 5 minutowym zamknięciu na głucho. Po tym po godzinie zabierałem ramkę na powrót do gniazda. Na ramce musi być dużo pszczół do ogrzania czerwia a temperatura na zewnątrz powinna przekraczać 25 stopni. Zwykle na takiej ramce są pszczoły z największą ilością warrozy, ramka praktycznie nie zawiera pokarmu tylko sam czerw, oraz warroza jest w obfitości na czerwiu 6 - 7 dniowym. Jest to jednak pracochłonne i wymaga stosowania amitrazy, ale jest bardzo skuteczną metodą oceny ilości warrozy w rodzinie pszczelej.  Jednak na przyszłość trzeba wymyśleć coś innego. Potrzebna jest śródsezonowa diagnoza stanu porażenia warrozą na przełomie czerwca i lipca.

UWAGA.
Mam pszczoły kaukaskie, nieskę, buckfasty i inne , oraz ich krzyżówki. Wymiary komórek są tak różne że trudno określić jak być powinno. Dlatego podaję czasami różne wymiary. I tak dla pszczół kaukaskich zwężając ramki uzyskuje się skrócenie komórki nawet do 7,5 mm i z tego wychodzą pszczoły, natomiast dla nieski na nowej woszczynie to zwykle jest 10,5 mm. Ta sama nieska przy rozstawie ramek do 12 mm buduje komórki o wysokośc i 13 mm i więcej - dlatego nie należy przywiązywać wagi do szczegółowości wymiarów na tych rysunkach, a do właściwej rozstawy ramek w zależności od rasy i wielkości pszczół. Zwykle dla kaukaskich było to dotąd 4 mm , dla nieski 6 mm. 
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Wpis 1 stycznia 2015 r

      Przeglądając wpisy na mój temat w forach internetowych, natrafiłem na informacje innych pszczelarzy traktujące o zwężaniu uliczek międzyramkowych celem lepszego pokrycia plastrów przez pszczoły. Wszędzie jest mowa o zakarmianiu pszczół przy rozstawie ramek 11 - 12 mm, a potem zwężeniu uliczek do 8 mm. Niestety przy takim zwężeniu nie da się zwalczyć warrozę. te następna 2 - 3 mm o tym decydują. Takie zwężanieuliczek zawsze poprawia dostęp do p[okarmu, ponieważ pszczopły powiększają kłąb i obsiadają więcej uliczek międzyramkowych i to jest prawda- tę czynnośćja nie wykonuję jesienią tak jak większość kolegów opisujących sp[rawę na forum, tylko robię to wczesną wiosną. Zaczynam sezon od czyszczenia dennic, wówczas stosuję podnośnik do uli który podnosi korpusy pozostawiając dennicę na podstawie. Dennicę się wyciąga, czyści i jak trzeba dezynfekuje i wstawia ponownie, lub wymienia się celem remontu tej która dotychczas była w użytku. Trwa to zwykle 3 - 4 dni, więc żeby przy mojej ilości rodzin pszczelich zdążyć trzeba to zacząć ok 20 lutego. Właśnie czas od końca lutego do ok 10 marca to zwężanie uliczek międzyramkowych. Ta czynność tegoi roku będzie wykonana skrupulatnie połączona z podaniem ciasta leczniczego z białkiem. Zwykle zwężanie uliczek - czyli to pierwsze wejrzenie do uli nie trw dłużej jak do 5 marca. Nie ma znaczenia czy oblot był czy go nie było- tu odgrywa rolę kalendarz. U nas o tej porze są zawsze temperatury plusowe dlatego nie rozważam co by było gdyby było 10 stopni na minusie , a tak może być. Oczywiście w takim przypadku trzeba ten zabieg przesunąć w czasie.
       Jest pewne że tego roku warroza pozostała w ulach. Jest pewne że jest wyjątkowo zjadliwa, więc musi być każda rodzina traktowana i obserwowana indywidualnie. Takie zabiegi w tych warunkach wczesną wiosną mogą być ryzykowne dla pszczelarza który nie ma doświadczenia i wiedzy w zwalczaniu i diagnozowaniu warrozy. Ja w zanadżu mam inne możliwości jej zwalczania jeśli wyjdzie coś nie tak. To jednak trzeba na bieżąco diagnozować. Oznacza to że jeśli ramki zwęży się ok 1 marca, to ok 20 marca w zasklepionym czerwiu widoczne powinny być efekty tego zabiegu- to jednak nie dla każdego jest jednoznaczne- trzeba mieć doświadczenie w tym zakresie - tego nie da się opowiedzieć tak by prawidłowo przeprowadzić diagnozę. Gdyby na tym etapie coś nie wyszło trzeba za warrozę wziąć się innym sposobe.
  Ja nigdy nie zwracałem uwagi na warrozę wiosną, i też wiosną nigdy jakimiś specjalnymi metodami jej nie zwalczałem . W ostatnim okresie było to ciasto lecznicze,  ten rok mój pogląd na warrozę   i jej zagrożeniach się zmienił i warroza będzie monitoprowana od wiosny do jesieni.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

WPIS 4 STYCZNIA 2014 R

    
Jeden z pszczelarzy / Lubuskie / 2 stycznia 2014 r telefonicznie poinformował mnie po przeczytaniu w święta tego tematu:

        Za moją wcześniejszą radą o konieczności zwężenia uliczek jeśli osłabną wiosną pszczoły- wykonał to ok 10 marca 2014 r, i z powodu swojej choroby nie był w stanie rozszerzyć je wiosną. wykorzystał tylko znjomego by ok 10 maja nałożył na korpusy gniazdowe nadstawki. Pszczoły w tym stanie pozostały bez żadnej opieki do pierwszych dni czerwca. Pszczoły były w ulach wielkopolskich zimowanych na dwóch korpusach- więc w czerwcu były na trzech wiellkopolskich- wtedy przy pomocy rodziny zrobił miodobranie i wykonał porządek w ulach. Dookoła w pasiekach pszczelarze już skarżyli się na ogrom warrozy. W tej pasiece nie zauważono żadnej warrozy- również w wstępnie odymianych odkładach wykonanych w tym czasie w tej pasiece warrozy nie było zupełnie.  
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX


Wpis 9 stycznia 2010 r 


      Jest czas na myślenie, więc trzeba myśleć. To zwężanie uliczek może być troszeczkę kłopotliwe więc myślę jak to ograniczyć. Doszedłem do takiego wniosku: Wiosną w marcu zawsze jest taka sytuacja że matki rozpoczynają czerwienie i dochodzą do trzech ramek z czerwiem - z tym, że jest go niewiele> zwykle jest taka pora, że środkowa ramka zaczerwiona jest w 5/4, a boczne w 1/3 . Jest to właściwa pora by środkową ramkę obrócić o 180 stopni. Jeśli wcześniej uliczki ramkowe się zwężyło to możemy mieć nadzieję, że warroza sukcesywnie będzie likwidowana. Po obróceniu ramek jest taka sytuacja że matrka zwiększa czerwienie, ale wtedy w ulu jest granicznie duża ilość czerwiu - jest to na pograniczu możliwości wychowywania czerwiu przez tę rodzinę. Musi wpierw trochę pszczół wyjść z komórek. Młode pszczoły produkują znacznie więcej mleczka niż te zimowe. Wtedy po pewnym czasie zaczyna rosnąć potencjał możliwości wychowania licznego młodego pokolenia. W naszych  warunkach jest to początek kwietnia. Wówczas wystarczy wstawić ramkę z brązową odbudowaną woszczyną w środek gniazda, a uliczki wokół tej ramki zawęzić do 5 mm. Wtedy matka będzie tę ramkę zaczerwiała kilka dni. Dużo młodego czerwiu i karmicielek, na których najczęściej żeruje warroza, zciągnie warrozę w to miejsce i warroza w nich w końcu zostanie. Ta ramka musi mieć zwężone uliczki przez 14 dni. Potem można przygotować tak drugą ramkę z pustą woszczyną i znowu będziemy w niej łapać warrozę.Jeśli robiłoby się to regularnie przez cały rok, to pozostałe uliczki mogły by być szerokie. Trzeba to będzie sprawdzić jak to będzie działać.

        Jesienią pod kiniec zbiorów można zastosować to i do takiej ramki naganiać warrozę i w niej byłaby niszczona. Najlepiej jak by to rozpoczęło się przed połową lipca i prowadziło do końca sierpnia. Czyli w połowie lipca wkładało by się jedną taką ramkę, na przełomie lipca i sierpnia, drugą, w połowie sierpnia trzecią a pod koniec sierpnia - w zależności od możliwości mogła by być czwarta ramka. Trzeba byłoby pilnować żeby matka tę ramka zaczerwiała. Zbliżenie rameki czasami powoduje że ona lekko się przechyli i z jednej strony brakuje miejsca na odciągnięcie odpowiedniej wysokości komórek - dlatego trzeba to sprawdzac i korygować. 
   
                 Sprobujmy- może się uda

KKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKK

     TEMAT Z 2013 R  


xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx


xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx         

Wiosenne zwalczanie
 


warrozy


 

Wpis 21 lutego  2013 r 


 

      Tak się stało że matki rozpoczęły gremialne czerwienie, ponadto zapowiada się nadal ciepła pogoda z temperaturą do 10 stopni plus. Z tego powodu rozpoczęcie karmienia pszczół ciastem z rapicidem w systemie ciągłym celem zwlczenia warrozy jest zasadne. Ja rozpocząłem ten proces przed kilkoma dniami i będę prowadził go do końca marca.


 

W zakres wiosennego zwalczania warrozy wchodzą w moich pasiekach dwa zabiegi, a mianowicie nie posiadam w ramkach odstępników, ani ramek hoffmanowskich w związku z tym mogę regulować odległość między ramkami. Dotąd by ułatwić pszczołom obsiadanie większej ilości uliczek międzyramkowych zwężałem na początku marca odległość między ramkami nawet do 6 mm. Wtedy wylęgają się mniejsze pszczoły, ale jest ich znacznie więcej, a pszczoły mają lepsze warunki ich wychowu. To zwężenie uliczek powoduje jeszcze jedno zjawisko porządane przy zwalczaniu warrozy. Otóż larwa wylęga się w komórce niższej o wysokości 9 – 10 mm , zamiast 12 mm. Z tego powodu praktycznie w komórce brak komory powietrznej w której w normalnych warunkach swobodnie żeruje warroza. Osiąga się podobne zjawisko jak w mniejszych komórkach o wym. 4,9mm i 5,1 mm. Z tych samych powodów warroza w tych komórkach ma ograniczone możliwości rozwoju i występuje w małych ilościach- bez stosowania żadnych dodatkowych zabiegów. Prawie to samo zjawisko jest w węgierskim ulu obrotowym. Dodatkowo podawanie ciasta z rapicidem powoduje pogorszenie bytowania warrozy i ginie ona doszczętnie, pozostając w kale larwy wraz z młodymi o kolorze kremowym.

Od kwietnia podczas kolejnych przeglądów ramki stopniowo rozsuwa się na normalną odległość.


 

       Wielu pszczelarzy po potraktowaniu rapicidem pszczół szuka warrozę na dennicy. Jej tam nie ma jest w kale larwy i pszczoły czyszcząc komórkę wyrzucając woskowinę po wylęgu larwy i warrozę usuwają wraz z nią.

        Nie zmniejszając uliczek międzyramkowych warrozę również można zniszczyć do końca tą metodą, trzeba tylko pamiętać by ciasto znajdowało się w trybie ciągłym w zasięgu kłęba przez con 21 dni. Termin ten w pasiece trzeba przedłużać , ponieważ nie wszystkie matki rozpoczęły czerwienie, a okres 21 dni odnosi się do rodzin w których od początku suplementowania jest czerw. Ja planuję skończenie suplementowania ok 25 marca, ale zależeć to jeszcze będzie od przebiegu pogody w marcu.

        Tego roku najpierw podaję ciasto, natomiast do zwężania uliczek międzyramkowych i korygowania położenia pokarmu przystąpię tuż przed 1 marca, 

Właśnie dzisiaj rozdałem drugą porcję ciasta. Czerwiu nie ma jednak w większej części uli – traktuję że 70% rodzin jeszcze jest bez czerwiu, ale proces się rozpoczął i będzie ich coraz więcej.

Niezależnie od tego zabiegu również w każdej rodzinie od początku kwietnia będzie ramka pracy i mimo wszystko będę ściśle kontrolował czerw trutowy na obecność warrozy.

     Również czekam na nieco wyższe temperatury by połączyć kilka rodzin i bezmatki trzymane od jesieni, ale zrobię to na pewno zaraz po niedzieli.

         Ciasta rodzinom trzeba podać więcej, by często nie wchodzić do uli – może być nawet po 20 dkg. Zdecydowanie więcej rodzin z czerwiem jest w pasiece gdzie podałem ciasto z rapicidem i domieszałem mikroorganizmy EM w składzie podstawowym. Wprawdzie produkty te powinny wzajemnie się wykluczać, ale nie do końca jest tak. Poprzednio rozpocząłem podawanie EM-ów po 15 marca i również miały one wpływ na ilość czerwiu w ulach, a tym razem się to powtórzyło – tylko trochę za wcześnie je podałem. Ale popatrzymy posprawdzamy co z tego wyniknie- jak na razie są pozytywy, a mieszanie rapicidu z mikroorganizmami widać nie przeszkadza – ale to jeszcze trzeba sprawdzić- właśnie wysyłam próbki ciasta z rapicidem i mikroorganizmami do jednego z laboratoriów w Niemczech, bo nie dowierzam własnym spostrzeżeniom. Być może małe stężenie rapicidu niszczy mikroorganizmy z dużym opóźnieniem, albo dzieją się w tej mieszaninie jakieś inne niespodziewane procesy.

      Na forum pokazują się różne opinie dotyczące leczenia rapicidem, wspólnego traktowania rapicidem i mikroorganizmami. Ja tego nie komentuję --- a sugeruję że dobrze jest jeśli w działaniu i dyskusji największą rolę odgrywa wiedza , a nie ,,zadje mi się"  osób które chcą li tylko na siebie zwrócić uwagę.


WPIS 22 LUTEGO

     Pomyliłem daty , ale już poprawiłem- straciłem rachubę czasu przez częste wyjazdy.

         Dzisiaj rano dokończyłem obracać ule ciemnymi ściankami do słońca. Była to dobra decyzja-- gdy w dzień zrobiło się 11 stopni - ciemne ścianki uli miały po 50 stopni - pszczoły w środku dogrzało , dlatego prawie wszystkie pszczoły w wszystkich pasiekach dokonały porządnego oblotu. Oczywiście ineresowała mnie postać kału oddawanego przez pszczoły- nie ma biegunek, kał jest półstały- pszczoły latały na odległość 200m- na wylotklach i na ściankach , oraz daszkach uli nie widać rzadkiego kału. kilka rodzin nie obleciało - m. in szklany ul który zjadł 5 kg ciasta z rapicidem jesienią i zimą , w zasadzie wchłonęły 100 krotnie wiecej rapicidu niż potrzeba rodzinie w procesie profilaktycznym.      Nawet prowokowałem tę rodzinę do oblotu, ale nic z tego rozkłębiły się , a wieczorem usiadły w kłębie na 1 + 0.75 korpusów wielkopolskich i moje prowokowanie miały gdzieś - po prostu oblotu nie potrzebują. To spostrzeżenie polecam wszystkim którzy uważają że rapicid szkodzi pszczołom, oraz to że podkarmianie cistem z rapicidem przepełnia jelito proste- na podstawie obserwcji tego ula twierdzę że są to bzdurne podejrzenia.
Wręcz uważam że suplementowanie takie im częściej i więcej tym lepiej. Rodzina w szklanym ulu jest wręcz potężna- słońce wpada wprost na ramki i na pszczoły - to że nie chcą oblatywać jest zadziwiające nawet dla mnie. Postaram się aktualne zdjęcia tego ula umieścić w tej treści.
   Miałem jeden bezmatek który powstał z powodu nie przyjmowania nowo podawanej matki przy czym starą  usunęłem z ula ok 12 lipca- niestety była to wyłącznie stara pszczoła i posypała się bez żadnej choroby - ale to było do przedwidzenia i tego się spodziewałem.
  Jedna z pasiek obleciała w jednym czasie i cały czas byłem na tej pasiece podczas oblotu - niestety kurtka w której byłem na pasiece nadaję się do prania. Oblot był intensywny i trwał 50 minut.
    Tym sposobem zaczął się nowy sezon pszczelarski. Trochę za wcześnie, ale leszczyna kwitnie na całego, wierzba kublera ma spore bazie i może zakwitnąć zaraz po 1 marca, Iwa nabiera mocno pąki i zakwitnie przed 10 marca, przebijśniegi już puszczają kwiaty, Wierzby mieszanki iwy również mają spore pąki. Jeśli pojawi się kwiat, to będzie dobrze, jeśli nie to po oblocie matki zaczerwią i będzie brakowało w ulach pyłku. Miejmy nadzieję że będzie ciepło.
        Trzeba być przygotowanym na podkarmianie rodzin ciastem z pyłkiem, a nawet samym ciastem, a jeśli będzie ciepło to chociażby syropem z pasieczyska. Podczas obracania uli można w rękach było wyczuć gdzie jest zapas pokarmu, a gdzie go brak. I tu znowu przydają się obserwacje zimowe. W każdym ulu nawet gdy czasowo rodzina była rozkłębiona, pokarmu jest bardzo mało i koniecznie trzeba go będzie uzupełniać. Możliwe są pewne przestawienia ramek z pokarmem pomiędzy ulami, ale trzeba to zrobić zaraz z początku marca by brak pokarmu nie miał wpływu na ograniczenie czerwienia matki .
        Te rodziny które siedziały całą zimę bezgłośnie mają pokarmu do oporu. Zupełnie bezgłośne rodziny siedzące jeszcze głęboko w całej swojej większości dzisiaj jeszcze nie oblatywały- dotyczy ok 30 rodzin.  W tych rodzinach zimą ubyło najwyżej po 3 kg pokarmu. Właśnie tak powinno wyglądać zimowanie. Dlaczego tak nie jest w wszystkich rodzinach - cecha charakteru czy patologia? No właśnie zawsze w pszczelarstwie jest coś do zrobienia i do sprawdzenia, tylko temat trzeba chcieć znaleźć i trzeba go chcieć prowadzić.
   Czerw jest w większej ilości rodzin niż sądziłem poprzednio, ale tego się już nie wstrzyma i właściwie nie ma to już znaczenia - przyroda trochę reguluje to sama. Pszczoły otrzymały drugą porcję ciasta w ramach zwalczania warrozy. Teraz tylko trzeba pilnować by go w ulach nie brakowało. U nas przez kilka dni spodziewam się temperatur powyżej 10 stopni, więc chyba ruszą na leszczynę bo dzisiaj jeszcze były zajęte wyłącznie pierwszym oblotem. W przyszłym tygodniu zaczynam czyścić dennice- na zwężanie uliczek międzyramkowych - za wcześnie - to przecież jest dopiero luty.


Wpis 23 lutego




Szklany ul dzisiaj 23 lutego w czasie niby oblotu godż 13.





Szklany ul rano - linia zielona pokazuje miejsce uwiązania kłęba rano 23 lutego godź 7
Pszczół - cały korpus górny / 8 ramek i 1/2 korpusa dolnego. Linia niebieska pokazuje umiejscowienie kłęba zimą w dni cieplejsze. Podczas mrozów tylko nieco wystawały do korpusa dolnego

 


 Osyp szczątkowy

Słońce świeci - temperatura do 10 stopni, leszczyna kwitnie, ale pszczół na niej nie ma. Za to pszczoły gremialnie pobierają wodę.. Rodziny silne a osyp szczątkowy. Dzisiaj pokusiłem się na czyszczenie dennic, ale pszczoły mnie trochę wyprzedziły - na niektórych dennicach było zupełnie     czysto- na prezentowanej zostało troszeczkę pszczół- ale od wylotka już posprzątane.                    
    Tam gdzie zimą było rozkłębienie i były głośne. , martwych pszczół na dennic y było znacznie  więcej. Sucha pogoda to i w ulach sucho. W większości rodzin pokarmu zostało bardzo dużo -  brakuje go tylko w tych co były chociaż okresowo - głośne zimą. 
     Przygotowałem ciasto z pyłkiem i podałem jednej pasiece, jutro będę podawał reszcie, ale wydaje mi się że to jest za wcześnie o jakieś 2 tygodnie. Pszczoły latają to nam pszczelarzom chce się grzebać, pobudzać i podkarmiać, ale wydaje mi się że te emocje trzeba studzić. Wprawdzie zapowiada się na wczesną wiosnę, ale jeśli pogodzie się odwidzi i przyjdzie zima to możemy wyeksploatować pszczoły. Też ulegam tym emocjom- pszczoły są silne pokarmu jest dużo to i ryzyko może być małe- ale trzeba się z tym liczyć. Zrobiłem to ciasto to podam, ale grzebanie w ulach pozostawię na przyszły tydzień - czyli po 1 marca. Przyspieszenie wiosenne wydaje się duże, ale lepiej będzie jak ustawimy się na przyspieszenie nie większe jak 1 tydzień. Pszczoły trzeba oszczędzać. matki już prawie wszystkie czerwią i na razie niech to będzie czerwienie symboliczne. U nas pyłku w terenie jeszcze nie ma, więc wszelkie grzebania odłożyć trzeba na okres 5 - 10 marca. Pszczoły wpierw muszą zaczerwić i zorganiozować gniazdo pod kątem wychowu czerwiu - wtedy dopiero wiadomo co nieco o rodzinie.
    Zwalczanie warrozy u mnie odgrywać będzie teraz mniejszą rolę, ub roku warrozy nie miałem, a tego roku w lutym do tej pory pszczoły miały ciasto z rapicidem i to im musi wystarczyć. Jeśli była warroza to musiało już ją trafić. Jeśli ktoś o tej porze zaczyna podawanie ciasta to trzeba to ciągnąć nieprzerwanie do końca marca. 
    Robiłem próby na warrozę - o tej porze - warrozy po prostu nie ma. 
         Też zajmę się pszczołami pod kątem przyspieszenia rozwoju, wykorzystania enegii i zaopatrzenia w pokarm jeśli już czerw rozwinie się znacznie. Póki co Jutro i pojutrze będzie czyszczenie dennic. i podanie ciasta - no i trzeba sobie dać na uspokojenie- to przecież dopiero luty.  
  Tego roku wznowię podawanie ciasta z rapicidem po 10 marca- będzie miało to dwa cele
1/dalszy wpływ na warrozę
2/zabezpieczenie przed zarażeniami zewnętrznymi                                                                      
    
Do 10 -go chcę żeby pszczoły wchłonęły trochę ciasta z pyłkiem.
Jeśli ktoś ub roku miał warrozę to sobie na to nie mo.że pozwolić - ciasto z rapicidem musi być podawane w trybie ciągłym i bez żadnych uzupełnień. 

Wpis 28 lutego

       Jutro jest 1 marca. Ub. roku od tej daty rozpoczynałem podawanie ciasta miodowo cukrowego celem pozbywania się biegunek, profilaktycznie przeciw gnilnym chorobom czerwiu, oraz jako miesięczny cykl zwalczania warrozy. Tego roku pogoda zmusiła do rozpoczęcia tego procesu jeszcze przed 20 lutego, a nawet dużo wcześnieju W połowie lutego sądziłem że w ulach nie ma czerwiu, jednak myliłem się , wprawdzie w małych ilościach, ale matki zaczerwiały już plastry na początku lutego. W związku z tym właściwie u mnie walka z warrozą zakończyła się, a  dlatego że moje pszczoły miały dostęp do ciasta przez cały luty i był czerw potrzebny do tego by zwabiać do komórek warrozę. To była niespodzianka pogodowa i dobry zbieg okoliczności że tego roku testowałem zimowe leczenie pszczół przy pomocy ciasta. W związku z tym marzec wypada poświęcić li tylko na właściwe wejście poszczególnych rodzin do produkcji, jednak po 10 marca pszczoły na powrót otrzymywać będą ciasto przede wszystkim aby zabezpieczać je przed bieżącym zarażaniem się chorobami miologicznymi oraz także warrozą. Z tego powodu ciasto z rapicidem będę podawać do ok 10 kwietnia 
   Odbieram ostatnio dużo e- maili i telefonów z tego zakresu - na bieżąco na nie odpowiadam, jednak zamieszczę tu kilka wyjaśnień, ponieważ w większości zapytania dotyczą tych samych spraw. 
1/ Trwałość ciasta z rapicidem.
Mieszanina rapicidu z ciastem miodowo - cukrowym jest trwała i sądzę że całkiem bezpiecznym okresem przechowywania meszaniny to 2 tygodnie. Zwykle lepiej robić jest ciasto na bieżąco- ja nigdy nie badałem laboratoryjnie trwałości ciasta, ale po 3 tygodniowym przechowywaniu zastosowałem ub roku do zwalczania b iegunek i skutek był bardzo pozytywny- po 4 dniach od zastosowania biegunki ustąpiły. Rapicidu nie można mieszać z ciastem które zawiera substancje białkowe np pyłek , drożdze, mąkę sojową i inne. Nie mam na ten temat szczegółowej wiedzy lecz dyktuje to logika. Ja jednak robię próby w zakresie stosowania ciasto z rapicidem z domieszką mikroorganizmów i choć brzmi to jak sprzeczność obserwuję pozytywy tej mieszaniny, ale szczegółowo wypowiadać się na ten temat jest za wczesnie- trzeba zastosować to w przypadku szeregu chorób i to zrobię w przyczłości i dopiero wtedy będzie wiadomo.

2/ Czy istnieje niebezpieczeństwo zanieczyszczenia miodu
Rapicid zawiera składniki biodegradowalne w środowisku naturalnym i w środowisku ula, Jednak gdyby nawet tak nie było to podawanie profilaktyczne w marcu dotyczy pszczół które będą żyć najwyżej do 1 maja. Podawanie rapicidu w cieście uniemożliwia odkładanie go w komórkach, ponieważ dotyczy to okresu kiedy zapasy są wstępujące- czyli pszczoły nie mają pożytku naturalnego, a jeśli nawet on jest przy końcu marca, to pszczoły zyżywają pożytek i ciasto na bieżąco nie pozwalając na odłożenie go w komórkach. Ponadto profilaktryczne suplementowanie dotryczy marca. Kwiecień to okres kwarantanny i zużywania bardzo dużej ilości pokarmu. Nawet jeśli składniki rapicidu mimo tego pozostałyby w komórkach to rapicid w tak długim okresie ulega całkowitej biodegradacji i całkowitego usunięcia z ula. Jod względm którego są największe zastrzeżenia kończy swoje reakcje w postaci rozpuszczalnych w wodzie lub nie rozpuszczalnych soli jodu które nie dość że są nieszkodliwe to są potrzebne człowiekowi - znamy pojęcie sól jodowana - czyli wzbogacana sól kuchenna takimo właśnie związkami jodu. Tak mówię na wszelki wypadek, ale praktycznie nie ma możliwości zanieczyszczenia rapicidem miodu jeśli stosuje się te zasady które podaję. Substancje kwasowe w tych stężeniach które stosuję,  zawarte w rapicidzie degradowane są do zera w przełyku i wolu pszczoły.

3/ Jeśli zachoruje rodzina pszczela w czasie sezonu.
        Wówczas rodzinę pszczelą trzeba koniecznie wyłączyć z produkcji na ten rok i leczyć. W związku z ustawą o chorobach zwalczanych z urzędu nie można dopuścić by w miodzie znalazły się składniki porapicidowe, więc wszelkie kombinacje o przywróceniu rodziny do produkcji należy zaniechać. Ja nigdy nie uruchamiam takiej rodziny w tym roklu do produkcji z wielu powodów. Leczenie trwa, a jeśli jest to postać gnilna czerwiu to trzeba wyleczyć i testować czy choroba się nie odnawia. Jeśli to jest czerwiec i zabiera się rodzinie cały czerw to do lipca się odnawia i pozostaje wyłącznie czas na przygotowanie do zimy. Wzbacnianie takiej rodziny czerwiem po to by zaczęła zbierać miód jest niczym nie uzasadnione. Rodzina taka po zazimowaniu powinna wiosną być ściśle obserwowana, w maju należy spowodować odbudowanie gniazda na nowej wenzie, stare ramki trzeba zabrać i przetopić i dopiero wtedy można wstawiać korpusy miodowe i produkować miód. Przy takim postępowaniu rodziny pszczele możemy sobie leczyć czym chcemy i nikt nie ma prawa się czepiać, ponieważ jedynym kryterium właściwej produkcji pszczelarskiej jest to by w produktach pszczelich nie było substancji polekowych, lub związków wynikowych ich reakcji i innych zaniczyszczeń. Ten sposób gwarantuje to w 100%.  Po to są ustawy by pszczelarze nie paprali uli truciznami w sposób niekontrolowany i by zamiast miodu nie produkowali żywności zatrutej chemikaliami, a to jest możliwe jeśli w czasie sezonu pszczelarskiego leczymy pszczoły , a potem pozyskujemy miód - takie postępowanie trzeba wykluczyć z praktytki pszczelarskiej niezależnie od tego jakimi metodami leczymy pszczoły..  Pszczelarz podczas leczenia pszczół - jeśli taka konieczność go spotka nie może być zachłanny, lecz mądry.

4/ MRL dla rapicidu
       Jest takie pojęcie określone takim, skrótem, a chodzi o dopuszczalne maksymalone stężenie substancji szkodliwej w produkcie spożywczym . To pojęcie w weterynarii stosuje się w przypadku kiedy leczymy zwierzęta np antybiotykami, a potem pozyskujemy od nich produkty spożywcze /  mięso, mleko , jajka/  . W pszczelarstwie dotyczy to m. in amitrazy i innych sybstancji toksycznyc h używanych przede wszystkim do zwalczania warrozy. Chodzi o to by amitraza / toksyna / nie przekroczyła ustalonego poziomu np w miodzie.

Rapicid w stężeniu 1:500 czyli 2 promile używany jest do zamgławiania pomieszczeń w obecności zwierząt/ oprócz krów mlecznych/ W ten sposób zamgławia się kurniki, gołębniki,  króliczarnie, cielętniki, indyczarnie, chlewnie , obory z bukatami i młodzieżą bydlęcą. W stężeniu 1 : 2 500 dodaje się do wody do picia dla zwierząt, a także do wody dla ryb.  Do tych warunków  twierdzi się że ustalanie MRL nie dotyczy . Krowa żyje długo i może być zamgławiana w taki sposób wielokrotnie i dla niej nie ustala się MRL, a jaki sens ma ustalanie MRL dla pszczoły która rapicid je w marcu i przestaje żyć do 1 maja? Jaki sens ustalanie MRL-u jest dla rapicidu, jeśli nie tworzy on substancji toksycznych?? w rozumieniu takim jak amitraza. Na podstawie tego twierdzę że mówienie o ustalaniu MRL dla rapicidu jest nieznajomością specyfiki produkcji pszczelarskiej.
      Abstrachując od wszystkiego ze względu na specyfikę zachowania się rapicidu w środowisku naturalnym w tym ze względu na to że żaden z składników nie jest w tych stężeniach substancją toksyczną ani szkodliwą, a w procesach reakcji biodegradacyjnych nie tworzy również żadnych substancji toksycznych ani szkodliwych, - twierdzę że nikt nigdy dla produkcji pszczelarskiej nie będzie ustalał poziomu MRL dla rapicidu,  ponieważ z powodów wyżej wyszczególnionych  jest to pozbawione sensu i brak jakiegokolwiek uzasadnienia..

5/ Czy łącznie z ciastem z rapicidem można podawać np ciasto z pyłkiem.
        Jeśli nie mamy zamiaru zwalczać warrozy to tak, jeśli chcemy zwalczać warrozę to zdecydowanie nie.   Pszczoły powinny otrzymywać wyłącznie ciasto z rapicidem w trybie ciągłym przez określony okres by cykl rozwoju warrozy był zamkniety - czyli praktrycznie musi to być 1 miesiąc. Jeśli pszczołom w marcu brakuje pokarmu, trzeba uzupełniać go przestawianiem ramek z innych uli lub robieniem większej ilości ciasta,- można w tym przypadku zmniejszyć zawartość rapicidu do 1 promila- ale niekoniecznie. 

       Jesli ktokolwiek zastosuje tę metodą to proszę ją wykonywać ściśle - na razie bez żadnych innowacji. Kontrolę obecności warrozy prowadzić przy pomocy ramki pracy zakładanej ok 15 kwietnia. Jeśli pojawi się wiosną warroza w pojedynczych ulach/ np w 2 na 50 ulową pasiekę, / to nie jest to nieskuteczność metody , lecz zarażenie w wyniku wyrabowania osłabionej rodziny w terenie,  zarażonej warrozą. Te zjawiska mają miejsce wiosną i jesienią  w okresie bezpożytkowym. Z tego właśnie powodu suplementowanie należy przedłużać do 10 kwietnia, jeśli istnieją warunki do takiego rabowania. Suplementowanie ciastem należy przerwać jeśli pojawi się intensywny pożytek np z wierzby. W południowych rejonach może to być już ok 20 marca. Po prostu obserwować i myśleć. 


Wpis 2 marca

     Jak wspomniałem wcześniej podaję pszczołom ciasto z pyłkiem. Sprawa wygląda tak że matki czerwią, leszczyna niby kwitnie , ale pszczół na niej nie ma, za to latają intensywnie po wodę. Jest ciepło ciasto z rapicidem podawałem przez luty a teraz do 10 -go chcę żeby wraz z ciastem wciągnęły dużo pyłku. Ciasto z pyłkiem znika szybko bo w ciągu do 3 dni porcję ok 15 dkg pszczoły wciągają. Oczekuję , że zaskutkuje to ilością czerwiu w wielu rodzinach- nie we wszystkich, bo niektóre jeszcze nie czerwią.
     Nie rozumiem dlaczego leszczyna nie pyłkuje- może dlatego że jest za sucho. Temperatury w dzień przekraczają 10 stopni. Bywało że pszczoły na leszczynie były przy 7 stopniach, a tego roku jakieś fatum- leszczyna w pełni kwitnienia, kwitnie obficie a pszczół na niej nie ma. Jeszcze jutro i pojutrze będzie podawanie ciasta z pyłkiem i koniec więcej pyłku nie mam, a pszczoły wciągną go łącznie ponad 20 kg.
   Od środy rozpoczynam korygowanie rozłożenia pokarmu- czyli przestawianie ramek w ulu i między ulami, by równomiernie rozłożyć pokarm w pasiece. Tam gdzie jest nadmiar zabieram i wstawiam tam gdzie jest brak. Niektóre ramki obracam by pokarm był na przeciwko czerwiu. Również zmniejszę gniazda tam gdzie będzie to uzasadnione.
    Do podawania ciasta z rapicidem wrócę po 10 marca i czyli po uporządkowaniu pokarmu w ulach.  
   U mnie w pasiekach zapowiada się na świetny potencjał pszczół jeszcze w marcu, ale mimo że w ulach jest dużo pokarmu, przy tak rozwijającym się czerwiu może go zabraknąć- musiała by być świetna pogoda z wysoką temperaturą by teren dostarczył potrzebną ilość pyłku i nektaru
   Każdego roku wywoziłem pszczoły na stałe pasieczyska ok 10 kwietnia i ok 1 maja na rzepak - tego roku będzie to chyba ok 1 kwietnia i ok 20 kwietnia na rzepak.
  Trzeba jeszcze zdążyć z jeszcze jednym uderzeniem na warrozę pomiędzy 10 marca, a 10 kwietnia.
  Tak jak każdego roku okres pomiędzy 1 marca, a 10 marca nie można przegwizdać- korekta rozłożenia pokarmu w ulach i ścieśnienie gniazd  oraz dokarmienie ciastem z pyłkiem w tym okresie w moich pasiekach -  to priorytet . 

Wpis 4 marca

     Czyściłem dennice. Znakowałem ule z nieprawidłowościami zimą i coraz bardziej skłaniam się do tego żeby większą ilość ciasta z rapicidem podać w listopadzie - zaraz po zawiązaniu się kłębów. Nigdy w tym czasie nie osłuchiwałem pszczół- a to był błąd. Osłuchanie pszczół np w połowie listopada, może dać wiedzę o stanie rodziny pszczelej. Głośność w tym czasie to wykrycie nieprawidłowości, z którymi można rozpocząć walkę od samego początku. W osypie rodzin widać jak na dłoni że tam gdzie było głośno osyp w każdym ulu jest większy. Tego roku - kiedy osyp jest minimalny widać drastyczne różnice w osypie- w tych nielicznych - głośniejszych zimą osyp jest zdecydowanie większy 8 - 15 krotnie niż w przeciętnej rodzinie. Diagnozując rodziny w listopadzie można tym osypom zapobiegać.
   Dopiero dzisiaj pojawiały się pierwsze pszczoły z pyłkiem- widać je było również nielicznie na leszczynie. Pszczoły jednak bardzo intensywnie biorą wodę. Wyrywkowo sprawdzałem czerw - nie ma szału wiele rodzin czerwiu nie ma, a w tych co jest znajduje się na 2 ramkach, na powierzchniach 1 dcm kw w każdej- o tej porze u nas na Pomorzu to wystarczy./ Tu zawsze pszczoły z czerwiem mocno ruszają dopiero po połowie marca. 
  Swoim sposobem  /bez odymiania / sprawdzałem rodziny pod kątem obecności warrozy - ani śladu. W moich pasiekach na podstawie tej diagnozy walka z warrozą jest niepotrzebna, ponieważ jej nie ma, Ja jednak zabiegi będę przeprowadzać , ponieważ pszczoły będą się zarażać jak zwiększy się lot - będzie cieplej i pojawi się słaby pożytek. 
 
      Chciałem od jutra zwężać gniazda, ale pszczół jest tyle że ten zabieg być może będzie do przeprowadzenia w 10% rodzin. To samo dotyczy zapasów, ale dla tych nielicznych gdzie zapasu brakuje trzeba będzie to zrobić, jednak lepiej byłoby widać co trzeba zrobić , jeśli byłoby więcej czerwiu i wyższe temperatury- u nas każdego dnia w południe tylko przez ok 2 godź jest 10 stopni.
     Wprawdzie w ślepo pokarmu brakuje w tych głośnych zimą , ale jest też duża ilość rodzin gdzie nie zauważyłem wcześniej żadnych nieprawidłowości, a pokarmu również brak, mimo że nie ma w nich nadmiernego osypu- być może miały dłużej czerw jesienią - tego nie zidentyfikowałem - temu trzeba się przyjrzeć.
    Zidentyfikowałem dwie rodziny bardzo silne jesienią, a obecnie siedzą na 5 ramkach- niestety w tym przypadku przyczyny umknęły mojej uwadze, ale nie widzę na razie  żadnych patologii. Być może ma tu coś do rzeczy skład rodziny pszczelej przed zimowlą. W rodzinach w których brakuje pokarmu trzeba przestawieniem ramek uzupełnić zapasy jak najszybciej. Ja zrobię to na pewno w swoich pasiekach do 10 marca- być może zacznę już od jutra.

  Pszczoły które otrzymywały mikroorganizmy mają prawie wszystkie czerw i mają go więcej, ale nie wiem czy im to wyjdzie na zdrowie. 
  Mam informacje od kolegi stosującego w cieście wywar z  glistnika i potwierdza się któryś raz że skutkuje i zwalcza choroby - np tego roku noseme, ale niestety potwierdza się również to że sporadycznie giną pojedyncze pszczoły, ale być może to jeszcze pora na takie ginęcie i spostrzeżenie jeszcze może być fałszywe.

Wpis 8 marca 

        Było 12 stopni - pszczoły zaczęły nosić pyłek. Korygowałem pokarm i zmniejszałem gniazda- /80 uli/  Właściwie nie było co zmniejszać - pszczół jest bardzo dużo, pokarmu - wystarczająco. zsypałem bezmatki i gdzieniegdzie przestawiłem pokarm. Dzisiaj również podałem ciasto z rapicidem i teraz będzie to już ciągłość do kwietnia. To karmienie ma na celu ochronę układów pokarmowych pszczół przed chorobami biologicznymi ściąganymi przez zbieraczki do uli - szczególnie w czasie rabowania innych pasiek, a także cykl zwalczania warrozy. Absolutnie nie ma warrozy, ale pszczoły jeszcze nie mają właściwego pożytku i jeśli podniosą się temperatury, to polecą dalej i mogą warrozę zciągnąć z odległości z  osłabionych rodzin które dadzą się rabować.
        Czerw jest na 2 ramkach -ale na dość dużej powierzchni - łącznie ok 4 - 6 dcm kw. - jednak tak dużo jest tylko w niektórych ulach. Dzisiajszy dzień był wyjątkowo ciepły- pojawiły się pszczoły z pyłkiem na wylotkach- bardzo mocno kwitnie leszczyna i mam nadzieję że następne dwa dni ciepłe- a ma być 15 stopni -  rozpocznie się właściwe czerwienie. Przebijśniegi zaczynają właściwie kwitnąć - ale krokusy ledwo z ziemi wystawiły wąsy- jeszcze nie kwitną.  Wierzby mają nabrzmiałe pąki - kublera zaraz zakwitnie. Myślę że na razie będzie pyłek z olchy i pszczoły mimo że niechętnie go zbierają - będą go zbierać bo do zakwitnienia wierzby jeszcze kilka dni.

      U nas na Pomorzu jest to właściwa pora do ścieśniania gniazd i korekty pokarmu, a także zwężania uliczek międzyramkowych - tam gdzie można to zrobić. trzeba również zadbać o dobre docieplenie rodzin pszczelich - teraz ochrona przed stratą ciepła będzie priorytetowa. te zabiegi mają na celu uruchomienie właściwego czerwienia , a nawet zabezpieczenie rodzin przed padnięciem z braku pokarmu.  Wprawdzie tego roku słabych rodzin brak, ale jeśli w dalszych pracach na pozostałych pasiekach okaże się że są, to trzeba je będzie zsypywać- słabeuszami szkoda się zajmować , lepiej mieć mniej , ale konkretne- silne. Już teraz można identyfikować rodziny złośliwe i oznaczyć te ule, a także podczas czyszczenia dennic, można zidentyfikować patologie- właśnie znalazłem jedną rodzinę z grzybicą - nie mam pojęcia skąd się wzięła- jutro rozpoczynam cykl oprysków ramek w tej rodzinie, a docelowo będzie przewieziona do takiego mojego szpitala dla pszczół. Zarodniki grzybicy unoszą się w powietrzu i taka jedna rodzina może zarazić całą pasiekę - lepiej jak takie pszczoły stoją osobno i do leczenia przystąpi się natrychmiast.. Pdczas czyszczenia dennic w kilku ulach był duży osyp. Zbiega się to z głośnością pszczół w czasie zimy. Matki w takich ulach zaznaczam do wymiany w terminie najwcześniejszym. Te matki prawdopodobnie są zarażone wirusami - dlatego lepiej je zlikwidować. Wirusy latem przyczajają się , a na początku zimy- jak z powodu spowolnienia metabolizmu pszczół w letargu, spadnie odporność rodziny pszczelej,  ponownie dadzą znać o sobie w postaci głośnego zachowania pszczół które w konsekwencji doprowadza do nadmiernego zużycia pokarmów, a to do biegunek, jeśli się tego nie leczy.
       Podczas hodowli matek trzeba mocno dbać o to by nie pobierać jajeczek lub larw od matek zarażonych wirusem, ponieważ młode matki również mogą mieć wirusa i doprowadzać kolejne rodziny do patologii. Niestety nasi hodowcy często rozsyłają matki reprodukcyjne i użytkowe właśnie z wirusami, dlatego rodziny z takimi matkami często nie przeżywają zimy..

Wpis 9 marca

Prawie skończyłem korektę pokarmu. Cały czas powracam do sensu suplementowania ciastem w zimie. Rodziny które były głośne w określonych okresach zimą zjadły prawie cały pokarm. Rodziny spokojne zimą- a jest ich zdecydowana większość -  mają tak duże zpasy, że jeśli się matki właściwie rozczerwią, trzeba będzie ramkę z pustą woszczyną wkładać w środek gniazda po 20 marca. Coraz bardziej skłaniam się do tego by suplementowanie przed zimą zacząć dużo wcześniej- już w połowie listopada, albo zaraz po zawiązaniu kłębów - jeśli zrobiłoby się zimno wcześnie. To wszystko z tego powodu by nie dopuścić do głośności i rozkłębień w okresie późniejszym - co zawswze wskazuje na nieprawidłowości zdrowotne. W przyszłym roku tak właśnie zrobię- to powinno skutkować zdecydowanie lep[szym zimowaniem. By ułatwić sobie pracę - by rzadziej zaglądać do uli trzeba zrobić do każdego ula ramkę na ciasto by pomieściła do 20 dkg ciasta. PodaWAĆ SIĘ BĘDZIE MNIEJ, ALE LEPIEJ MIEĆ WIĘCEJ POJEMNOŚCI NA WSZELKI WYPADEK. Ramka taka będzie miała pojemnik na ciasto na samej górze, a reszta poniżej to zwykła woszczyna. Ramka będzie musiała być zawsze w centrum gniazda. Taki schemat ramki wykonałem i wstawię w końcu tej treści tylko dzisiaj jakoś mi nie wychodzi.
   Podawanie ciasta rozplanuję w czasie  i sądzę \że będzie to tak:

Podanie 1/   10 listopad
podanie 2/    20 grudzień
Podanie 3/   20 styczeń
Podanie 4/   10 luty
Podanie 5/   1 marzec i będzie początkiem podania systematycznego celem zwalczenia warrozy.

      Ten plan będzie korygowany sprawdzaniem głośności rodzin. Przy podawaniu jednorazowym po ok 15 dkg ciasta, stan będzie taki że część rodzin / zdecydowana większość/  nie będzie go pobierała a zawsze będzie to tam gdzie jest wszystko w porządku. Tym nielicznym które będą ciasto sprzątały do końca trzeba będzie podawać ciągle i to po pierwszej kontroli lub po sprawdzeniu głośności będzie wiadome już pood koniec listopada. Ten zabieg powinien ograniczyć spożywanie pokarmu zimą w tych rodzinach które jak tego roku zjadły prawie wszystko- a tak dzieje się z powodu nieprawidłowości zdrowotnych w rodzinie pszczelej które ciągną się od jesieni, a których przyczyną są wirusy- które nie można zwalczyć wtedy gdy w rodzinie nie ma czerwiu.. 
   Kolejne wejrzenia do uli nasuwają coraz to nowe spostrzeżenia. Tegoroczne obserwacje głśności odnoszone do spożycia pokarmu nie pozostawiają śladu wątpliwości że trzeba to zimowanie skorygować i nad nim panować. tegoroczne zapasy jakie pozostały w rodzinach bezgłośnych są imponujące. Jak zwykle w takich doświadczeniach nie postępuję jednakowo- tam gdzie bytły pszczoły głolśne i rozkłębione - jesli podało się zbyt małe ilości ciasta zużycie było mimo wszystko duże. W rodzinach głośnych gdzie podało się jednorazowo duże ilości ciasta pszczoły po pewnym czasie uspokoiły się i ciasto przestały brać i tam pozostało dużo pokarmu- Więc z podawania małymi porcjami - np po 2 dkg - trzeba zrezygnować. 
   Z ciastem z rapicidem nie wszystko jest jeszcze jasne. Dłuższe przebywanie ciasta w ulu kończy się jego odbarwieniem i nie wiem czy nie traci na aktywności. Dlatego podawanie zimowe nie może być do oporu. Co innego wiosną gdy jest czerw- wtedy pszczoły wciągają znacznie więcej. Zimą jak jest zimno pszczoły poibierają w czasie patologii, poptem zawiązują ścisły kłąb i ciasta nie ruszają. Tak stało się w wielu rodzinach bezgłośnych - ciasto leżało ponad misiąc. Ciasto w ulu się nie zepsuje, ale nie wiem czy po takim czasie nie straci aktywności chemicznej. Dlatego powinny być nieco mniejsze porcje zimą. Porcja listopadowa powinna jednak być duża - nawet powyżej 15 dkg.
     Zwalczanie warrozy wiosną kieruje się innymi prawami. w tym czasie pszczoły zjedzą dużo, więc porcje mogą być po 20 dkg które mogą starczyć nawet do 10 dni i to ma sens. Wówczas w takiej specjalnie przygotowaniej ramce można napakować do pełnego i tylko to uzupełniać. Schemat           podaję, a ramki z takim przeznaczeniem jedną do każdego ula muszę wykonać do 1 czerwca, by     pszczoły je sobie zabudowały

                                                                                                            . 


      Listewka pozioma jest od górnej części ramki w odległości 3 cm. Listewki 2 boczne muszą być wykonane z mocnego drzewa bez sęków, ponieważ wąsy do zawieszenia są narażone na duże siły, a przekrój jest mały. Grubość listewek bocxznych u mnie będzie 8 - 10 mm - jeszcze zobaczę. Do kompletu potrzebny jest klocek - jak na dole rysunku po to by latem, kiedy pszczoły zbierają i budują nie zabudowały tej przestrzeni. Klocek musi być wykonany z con 1 mm luzem z każdej strony, by łatwo moża było go wyciągnąć wtedy kiedy będzie potrzeba podkarmienia ciastem. zimą ,  klocek musi być w dennicy w przestrzeni wylotka - by się nie zgubił. Latem oczywiście będzie cały czas w ramce. W czasie przygotowywania pszczół do zimowli trzeba pamiętać żeby ramka znajdowała się w centum przestrzeni przeznaczonej do zimowania pszczół. W moim przypadku ramek wysokich 30,5 x 40 - zimą będzie 9 ramek , więc będzie to  ramka piąta.

Wpis 11 marca.

      Tak jak przewidywałem czerwienie u nas rusza 10 marca. Wczoraj i dzisiaj pszczoły przynosiły konkretne ilości pyłku. Podaję ciasto, a oprócz tego zapasów jest sporo. Sądzę że ok 20 marca trzeba będzie obrócić środkową ramkę z czerwiem o 180 stopni, po to by rozszerzyć obrys czerwiu. W tym czasie każda rodzina będzie już miała zaczerwione con.  3 ramki, ale zwykle z jednej strony - 40% - 60% . Do tego czesu będzie już dużo czerwiu zasklepionego i matki zaczerwią przestrzenie które znajdą się w obrysie czerwiu. Będzie to pierwsze znaczne pobudzenie do czerwienia. Aby to było skuteczne musi w ulu być dużo pszczół i już dużo młodej pszczoły, oraz sporo pyłku i mam nadziej ze tak będzie, bo prognozy na to wskazują. Jeśli chodzi o pyłek to obecnie ciągną z olchy, ale lada dzień prawie w jednym czasie zakwitną wierzby- Kublera, iwa   i mieszanki iwy. Zaczynają również  kwitnąć krokusy. Jeśli zdarzy się że matka czerwi dokładnie w centrum gniazda wstawiam wtedy zwykle ramkę z pustą brązową woszczyną w środek gniazda, albo jeśli jest w ulu ramka z małą ilością pokarmu, to ta ramka wędruje do centrum gniazda. .
         Prowadzę cykl walki z warrozą, ale wszystko na to wskazuje że warrozy nie mam. Dobrze mieć gołą ziemię pod ulami, ponieważ jeśli pszczoły zciągną z zewnątrz warrozę będzie ona również z wirusem zdeformowanych skrzydełek i trzeba pod koniec kwietnia wypatrywać na ziemi przed ulami młodych bezskrzydłych pszczół. Jesli tak się stanie to na 100% rodzina warrozę zciągnęła z okolicy. Jeśli warroza rozwija się z własnego wylęgu - tam gdzie są jej pojedyncze sztuki - zwykle wirus zdeformowanych skrzydełek się wiosną nie ujawnia. Z tych powodów trzeba w każdym ulu założyć ramkę pracy - po prostu wyciąć kwadrat woszczyny w jednej z ramek o wym 10x10 cm, zaznaczyć ramkę- najlepiej w każdej rodzinie ustawić jako piątą od przodu lub boku ula i wycinać systematycznie trytowy czerw zasklepiany- przy okazji sprawdzać czy jest warroza. Trzeba pamiętać że od 10 kwietnia już nie podajemy rapicidu !!! Jeśli w okolicy nie będzie pszczół z warrozą które dają się wyrabować to warrozy w pasiece nie będzie.
     Ta zabawa z czerwiem trutowym to jedyny sprawdzian obecności warrozy wiosną i w sezonie. zresztą już nigdy nie będę odymiał pszczół amitrazą- dysponuję szeregiem nieinwazyjnych i nietoksycznych sprawdzianów obecności warrozy w ulach. Amitrazę po prostu wycofałem z użutku- ponieważ to jest toksyna. Zresztą warroza przy tym sposobie profilaktyki nie jest już żadnym problemem.

Wpis 14 marca

Wiosenne zwalczanie warrozy trwa. Będzie teraz zimniej- trzeba mocno zadbać o to by w ulach było ciasto. Pszczoły nie będą wylatywać - spożywając ciasto w takich sytuacjach mocno przesycą się  składnikami rapicidu i skutek będzie lepszy. Podczas pożytku zawsze przesycenie jest mniejsze.
     Znalazłem wierzbę kwitnącą wcześnioej od iwy i wierzby Kublera / patrz temat ,, rośliny pszczelarskie" na tej stronie internetoiwej./
      Z racji tej że na ten temat wchodzi dużo pszczelarzy młodych podaję aktualny stan w ulach celem określienia ewentualnych przewidywanych prac. Wiem że nie jest to związane z tematem zwalczanie warrozy, ale taka jest potrzeba dlatego kontynuuję swój komentarz.:

      Było kilka dni ciepłych z temp. nawet 14 stopni. Pszczoły zgromadziły dość dużo opyłku, ale i spożywają go na bieżąco. Pozwoli im to zagospodarować w 60% trzy sąsiednie ramki, z tym że zwykle czerw budowany jest z jednej strony ramki. Teraz trzeba będzie poczekać na ponowny ciepły okres, pozwolić pszczołom na dwa dni normalnej pracy, a potem trzeba wejść w ule i środkową ramkę z czerwiem obrócić o 180 stopni. Tak jak wspomniałem wcześniej zmusi to matkę do zaczerwienia pełnego tych 3 ramek, oraz rozpopcznie zagospodarowywać ramkę 4 i 5, obok tych trzech. Ten zabieg jest bardzo skuteczny, jednak w ulu musi być dużo pszczół, pokarmu, oraz możliwość nanoszenia świeżego pyłku. Jesli w ulach jest dużo pokarmu- najczęściej matka zaczerwi środek ramek- wówczas  trzeba wstawić ramkę pustej ciemnej woszczyny w środek gniazda. Powtarzam ten zabieg ponieważ jest on bardzo ważny jeśli myśli się o wczesnych zbiorach. Można go wykonywać tylko w silnych rodzinach- w słabych można przesadzi i oziębić czerw.  Zabieg ten spowoduje,  że w ciągu 4 - 5 dni o 100% zwiększy się ilość czerwu.
   Obecny okres to dbałość o ciepło w rodzinie, powinny trzymane być na ciasno by mogły spokojnie wyprodukować większą ilość pierwszej młodej pszczoły która stanowić będzie podstawową rezerwę sprawnych karmicielek produkujących mleczko do wykarmienia już dużej ilości czerwiu po przestawieniu ramek.
       Od jutra będzie ochłodzenie. W ulach będzie ubywać pokarmu, a w jego miejscu będzie      pojawiać się czerw. Po wcześn iejszych zabiegach pokarmu w ulach jest dosyć, jednak   przedłużający się chłód może doprowadzić do znacznego wyczerpania pokarmu więc potrzebne  będzie bardziej intensywne podkarmianie ciastem. Trzeba to zwsze bra c pod uwagę i wystarczająco wcześnie przygotować zapas ciasta. Oczywiście powinno to być ciasto z rapicidem. Jeśli chłody       będą trwały do 5 dni to nie trzeba panikować i z prognoz wychodzi że w przyszłym tygodniu w   czwartek rozpoczną się ponownie dni lotne.


Wpis 15 marca

Zimno i wiatr do 110 km/h. Pszczoły siedzą ściśle a przy obecności ciasta w ulu dzieje się to co potrzeba. Przy braku pożytku zewnętrznego skuteczniej pszczoły obsługujące czerw pobierają ciasto , a tym samym następuje likwidacja warrozy na czerwiu. Wcześniejsze  zwężenie uliczek międzyramkowych było zasadne- teraz jest dużo czerwiu i mniej pszczół  trzeba do pilnowania jednej uliczki mi.ędzyramkowej z czerwiem - czyli matki zaczerwiają   następne uliczki i tak będzie do czasu gdy zacznie brakować pyłku. W moich ulach z           ramką wysoką zapasu pyłku jest dużo - o wiele więcej niż w wielkopolskich dlatego   rozwój w tym okresie jest bardziej skuteczny.

Trochę o moim ulu w tych warunkach



        Przednia ścianka ula ma kolor zdecydowanie ciemny. Ul ustawiony jst o tej porze tą ciemną ścianką do słońca. ścianka ma grubość 10 mm i za nią już nie ma ocieplenia. Każdy przebłysk słońca nagrzewa tę ściankę do wysokich temperatur. Z pierwszej ramki tuż za ścianką pszczoły zabierają cały pokarm, więc jest cały czas nastrój pracy i pobudzania do czerwienia. Nawet kiedy na dworze jest zimno, ale świeci intensywnie słońce na tej pierwszej ramce zawsze pracują pszczoły przenosząc z niej pokarm do centrum gniazda. Przestrzeń tuż za ścianką nagrzewa się podczas dłuższej operacji słonecznej do 40 stopni. Wstawiając pierwszą ramkę z pokarmem zawsze doprowadzimy do jej całkowitego opróżnienia.  Pszczoły wentylując rozprowadzają to ogrzane powietrze po całym ulu z czego korzysta cała rodzina- w czasie pożytku w ulu pozostaje zdecydowanie mniej pszczół do pielęgnacji i ogrzewania czerwiu - większość pracuje w terenie. U góry ścianki jest dodatkowy otwór z którego pszczoły korzystają wczesną wiosną .
        Zdjęcie jest wykonane w dniu kiedy pszczoły dokonywały oblotu, ale teraz większość rodzin korzysta z tego wylotu., ścianka jest ciepła a i do gniazda z tego miejsca jest blisko . Sama ścianka o tej porze nagrzewa się powyżej 50 stopni, ale w miejscu wylotka pszczoły wentykowaniem utrzymują temperaturę właściwą. Podgrzewana ścianki przez słońce, temperaturą skutecznie mobilizuje pszczoły do pracy - o wiele szybciej niż w ulach mocno ocieplanych. Ule tak będą stały przeciętnie do 1 maja. 1 Maja - tuż przed i tuż po pszczoły się przewozi- niektóre wcześniej bo już z początku kwietnia, a te w miejscach stałych obraca się o 180 stopni by ustawić je wylotkiem do północy, a jasnymi ściankami do słońca. W tym ustawieniu ul chłonie mniej promieni słonecznych a i pszczoły do wentylacji ula zaciągają powietrze z cienia ula - czyli chłodniejsze,  sprawiając że wentylacja ula jest  bardziej skuteczna.  Czyli tym obróceniem ula uzyskuje się mniejsze nagrzewanie i   bardziej skuteczną wentylację wtedy gdy panują wysokie temperatury - czyli od maja do  sierpnia.
       Dennica o wysokości 16 cm ma pojemność ok 22 litrów, stanowi dodatkowy czynnik wspomagający wentylację w dni z bardzo wysoką temperaturą. W dennicy mieszczą się pszczoły z jednego korpusa wielkopolskiego, lecz wypełniają ją tylko w 75%  Dennica ma komorę na pdkarmiaczkę i wylotkową w której mieści się poławiacz pyłku.  Po otwarciu wylotka wlot do ula ma przekrój 10 cm x 39 cm, a dodatkowo w bocznej ścianie jest otwór wentylacyjny - odsłaniany latem- przeznaczony szczególnie do wentylacji w czasie transportu.
     Ten cały zabieg i konstrukcja ula, wpływają zdecydowanie na ograniczenie nastroju rojowego- szczególnie wtedy gdy panują szczególnie wysokie temperatury.  szczegółowe   informacje dot ula patrz temat ,,NOWY UL"  
\

Wpis 20 marca

      Było kilka dni chłodnych. Dzisiaj 15 stopni - rozpoczęły kwitnąć najwczesniejsze wierzby - rozpoczęło sie właściwe czerwienie matek. Dzisiaj pszczoły bardzo intensywnie znosiły pyłek, a zapowiada się że piątek i sobota będą takie same. Obfitość pyłku, bardzo dużo pokarmu po zimie, więc trzeba wejść do uli i zrobić miejsce na powiększenie ilości czerwiu i na magazynowanie pyłku. Słońce, i ciemne ścianki, a także bardzo silne rodziny - to w sumie oznacza że jest piękny potencjał pszczół, więc ten zabieg jest konieczny. Odczekam jeszcze do poniedziałku, i wchodzę do pasiek z zamiarem obrócenia środkowej ramki z czerwiem o 180 stopni i tam gdzie jest bardzo dużo pokarmu wstawię ramkę z pustą brązową woszczyną obok skrajnej ramki z czerwiem. To w tych warunkach jest niezbędne by nie ograniczyć matki z czerwieniem i by zrobić miejsce na magazynowanie pyłku.    
          
Po tym zabiegu ostatni raz podam rodzinom porcję ciasta z rapicidem- i też z tego powodu zakończę wpisy w tym temacie na 25 marcu.

    W moich pasiekach walkę z warrozą na ten rok uważam za zakończoną. To co będzie się działo latem trudno przewidzieć. Trudno przwidzieć jakie nastąpią zarażenia warrozą i chorobami biologicznymi. Wiadomo że nasza weterynaria i organizacje pszczelarskie absolutnie w Polsce nie panują nad lokalizacją chorób,  ich ewidencją, oraz nie synchronizują procesów zwalczania, co w przypadku warrozy stwarza niekontrolowane cykle jej roznoszenia. Właśnie z tego powodu potrzebne są ramki pracy i dokładne monitorowanie obecności warrozy i chorób przez cały rok. Po wykonaniu profilaktyki ciastem z rapicidem można by spokojnym,  że chorób po zimie w pasiekach tak przygotowywanych nie mamy. Latem nie powinno być żadnych kataklizmów zdrowotnych, ale pojedyncze są możliwe właśnie z powodu zarażania się zewnętrznego. W tych przypadkach trzeba pilnować i wcześnie diagnozować równomiernie rozstrzelony czerw- jesli się pokaże w jakiejś rodzinie to trzeba tę rodzinę monitorować i czasem wyłączyć z produkcji i leczyć. W każdym z takich przypadków trzeba prześwietlić teren i przeanalizować z której strony mogło nastąpić zarażenie się. Pszczelarzom nieświadomym trzeba czasami tłumaczyć zasady higieny w pasiece by sąsiedztwo nie było uciążliwe. Trzeba czasami im pomóc by samemu mieć zdrowe pszczoły.
       Jesli pogoda dopomoże to osigniemy dużo wcześniej potężną siłę w pasiekach, tylko że badzo duża siła ok 20 kwietnia to jeszcze nie wszystko- jeszcze trzeba wiedzieć co z taką siłą o tej porze zrobić - bo to na prawdę nie to samo co dojście do takiej siły w połowie maja.......

Wpis 23 marca

                         
                                                
  Jutro ważny dzień - chociaż nie będzie wysokiej temperatury - bo ok 9 stopni to mimo to rozpoczynam cykl rozszerzania objętości przestrzeni zajmowanej przez czerw. Tak jak zamierzałem wcześniej obracam ramki środkowe z czerwiem o 180 stopni. Tak można zrobić w większości rodzin, - czyli tam gdzie matki czerwią z jednej strony ramki. Teraz jest czerw średnio na 3 - 4 ramkach. Jeśli pszczoły czerwią w centrum wstawiam ramkę z brązową woszczyną w centrum gniazda lub gdy mam wątpliwości co do wystarczającej ilości pszczół w ulu taka pusta ramka lokowana jest jako następna za ostatnią z czerwiem. W tym zabiegu zawsze trzeba zwracać uwagę na to by w tych temperaturach nie zaziębić czerwiu, oraz by zbyt mocno nie powiększać przestrzenio zajmowanej przez czerw jeśli w ulu jest zbyt mało pszczół. Jeśli ma się wątpliwości to lepiej tego nie robić. Po tym zabiegu gniazdo musi być dobrze ocieplone. Tego roku u mnie taki zabieg jest konieczny, poniewż zostało bardzo dużo pokarmu i gdybym tego nie zrobił matki ograniczane byłyby w czerwieniu. Już w ulach brakuje miejsca na świeżo gromaczony pyłek i miejsca do składania jajeczek. Po tym zabiegu jeśli będzie lotna pogoda za 7 dni może być czerwiu na 5 - 6 ramkach - w zależności od siły rodziny., Pszczoły wiosną mają ograniczone możliwości produkcji mleczka, dlatego czasami po tym zabiegu matka nowych miejsc nie zaczerwia, ale tak może się stać jeśli jest zbyt mało młodej tegorocznej pszczoły- czyli pszczoły która ma największy potencjał produkcyjny mleczka. Obecnie wylęga się już dużo młodych pszczół i jest szansa że matka nieśnością zareaguje natychmiast - przy tej ilości pyłku w terenie i zapasach w ulu.

Moje pszczoły skończyły pobieranie ostatniej porcji ciasta i już podawać nie będę. Pod koniec tygodnia zweryfikuję zdrowotność pszczół, bo będę już miał wiedzę ile jest czerwiu w ulach i które pszczoły odstają od porządanej ilości. Również pod koniec tygodnia już zacznę rozwozić pszczoły na letnie stanowiska. To będzie 2- 3  tygodnie wczesniej niż każdego roku.

Zdrowotna weryfikacja rodzin pszczelich to ważna sprawa o tej porze. Daje to wiedzę gdzie w pierwszej kolejności wymienić matki oraz które rodziny odłączyć od pasieki na wszelki wypadek bo np pojawia się zbyt mocno rozstrzelon y czerw. Rozstrzelenie czerwiu o tej porze to norma, ale jeśli wstępuje wszędzie na każdej ramce to może to właśnie być patoplogia. Jeśli znajdę taką rodzinę to trafi ona na conajmnioej 1,5 miesiąca w miejsce gdzie zlokalizowałem szpital dla pszczół - oddalony od pasiek produkcyjnych. Takie rozstrzelenie czerwiu o tej porze też może być z powodu warrozy - ale pszczoły są po zabiegach i jestem pewien że z tego powodu nieprawidłowości nie będzie. 

Wpis 25 marca  - ostatni

Spadł śnieg , a temperatura w dzień nie przekraczała 3 stopnie plus. Wczoraj obróciłem ramki w ulach wielkopolskich. Był to najwyższy czas. W ulach jest bardzo dużo pokarmu- Matki były ograniczone w czerwieniu. W niektrórych najsilniejszych musiałem ramkę z pustą ciemną woszczyną wstawiać w środek gniazda.Czerwiu jest na 3 - 4 ramkach, ale do wyjątków nie należą urodziny z dwoma ramkami czerwiu, ale preawie na całej powierzchni.  Duża iklość pokarmu po zimie skłania do kontynuowania suplementowania profilaktycznego ciastem leczniczym zimą., Potwierdzają się moje wcześniejsze spostrzeżenia że rodziny które nawet okresowo zimą były rozkłębione zjadły dużo więcej pokarmu. Kortekta suplkementowania zimowego obejmoiwać będzie jedynie wcześniejsze rozpoczęcie tego procesu i podawanie nznacznie większych porcji.
   Podczas przestawiania ramek widziałem że  jeszcze w niektórych rodzinach były resztki ciasta. Trafiły się jeszcze również 3 bezmatki - tam ciasto pszczoły prawie nie zjadły - pozostało go bardzo dużo.
      Uważam że po warrozie nie zostało ani śladu- Tym bardzie że jesienią też jej nie było widać. Minął okres intensywnych rabunków, ponieważ dynamicznie zakwitły wierzby i inne rośliny wiosenne. Z tego powodu uważam że niebezpieczeństwo zarażania się pszczół chorobami biologicznymi i warrozą jest znikome. Chociaż i tak wstawię ramki pracy, to sądzę że pierwszą warrozę jaką mogę zobaczyć to zobaczę w lipcu - tak jak ub roku. To już będzie nowe zarażanie. Tylko pomarzyć by pszczelarze zsynchronizowali zabiegi zwalczania warrozy. Gdyby tak się stało wszyscy mielibyśmy z warrozą święty spokój przy zastosowaniu tej metody.

      Kończę tego roku te bieżące wpisy. Na podstawie tych dwóch tematów : czyli ,,opeka nad pszczołami zima 2013/14", oraz ,,wiosenne zwalczanie warrozy" i spostrzeżeń z nich wynikających muszę uzupełnbić temat dotyczący NOSEMY i jeszcze dzisiaj to zrobię.
 
       
Chcę podziękować kolegom śledzącym te dwa tematy którzy stosując tę metodę,  kontaktowali się w tym czasie ze mną dzieląc się swoimi --cennymi dla mnie -spostrzeżeniami, a wszystkim życzę tego roku :  zdrowia własnego , zdrowia pszczółek i udanych zbiorów w 2014 r.


WPIS 5 maja
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ważna informacja dlatego wpisuję.

======================================================
Wiosną - czyli w końcu marca i z poczatku kwietnia, kontrolone sprawdzenie obecności warrozy w ulach potwierdziło skuteczne jej zwalczanie i nie stwierdziłem żadnego osobnbika.
  Obecnie / 5 maj/ wycinam czerw trutowy z kontrolnych ramek pracy  / 10 x 10 cm /. Okazuje się że w 20% uli jest warroza. Jest jej wprawdzie bardzo mało ale jest. Ub roku po takim cyklu zwalczania warrozy nie znalazłem do lipca.
   Wg mnie jest tak: Pszczelarzom, a szczególnie trzymaczom pszczół przeżyły pszczoły nieźle. Wiele rodzin osłabło, ale przeżyły. Jak stwierdziłem w pasiekach w moim pobliżu u kolegów, słabe rodziny łączone przez pszczelarzy były mocno porażone warrozą, a część nie przeżyła do kwietnia. Moje pszczoły obrabowały słabnące rodziny i od nich pozyskały warrozę. 

Porażenie warrozą jest bardzo małe - trzeba długo grzebać w trutniach by ją znaleźć dlatego twierdzę, że ta warroza nie pochodzi od moich pszczół.
   Jeszcze jedna ważna informacja. Stwierdzam , że ta warroza jest bardzo odporna na amitrazę. Robiłem próby z jej przeżywalnością i okazuje się że jedna warroza na 10 przeżywa dymienie amitrazą, a cztery inne widać że są porażone ale w dwa dni po zabiegu jeszcze żyją. Ja już trzeci rok nie odymiam amitrazą, więc ta warroza nie może opochodzić z moich uli.

     Jedynym wyjściem o tej porze jest nie dopuścić do nadmiernego rozwoju warrozy. Nie można o tej porze ani odymiać , ani stosować rapicidu czy innych chemikalii. Jedynym rozsądnym wyjściem jest zastosować ramkę pracy. Wycięty kwadracik o wym 10 x 10 cm  w woszczynie pszczoły zaraz zabudują woszczyna trutową, a matka to zaczerwi. Pszczelarz tylko musi dbać o to by w odstępach ok 2 tygodni to wycinać . Wycinanie powinno następować kiedy 3/4 czerwiu na tym kwadraciku jest zasklepione. Wówczas tworzy się miejsce ciągłego dostarczania przez pszczoły warrozy w to miejsce. Skrupulatne wycinanie tego skrawka może usunąć warrozę z ula w 100%, trzeba tylko niszczyźć inne trytnie na plastrach - nawet nie chodzi tu o wycinanie całych plastrów, ale o ścinanie - by pszczoły usunęły je z ula- wówczas warroza nie jest w stanie ulokować się kdziekolwik indziej. 

W ulach gdzie nie stwierdzam warrozy plaster wycięty ma zawsze ok 8 x 8 cm, lub 10 x 10 cm. Jeśli pojawi się warroza w większej ilości trzeba zwiększyć tę powierzchnię i lepiej jest taki wycinek wyciąć w drugiej ramce. Jeśli w ulu jest taka jedna ramka lokuję ją zawsze od przodu ula jako piątą , jeśli dwie, to jako czwartą i szóstą - na dziesięć ramek w ulu.
  Zwalczając warrozę w ten sposób doprowadza się do tego że sukcesywnie usuwa się osobniki odporne na amitrazę i inne substancje, oraz skutecznie ogranicza się jej ilość w ulu, pozwalając pszczołom na normalną pracę przez cały sezon
  Tego roku jak nigdy będzie potrzeba szybkiego wejścia z zabiegami po ostatnim miodobraniu. Jesli nie uda mi sie zwalcxzyć warrozy mechanicznie to już na ostatnie miodobranie jechać będę z ciastem, natomiast rodziny bardziej porażone w p[ołowie lipca wycofam z produkcji i poddam zabiegom.

       No i właśnie!!! taki jest skutek niepanowania nad zwalczaniem warrozy w danej okolicy w jednym czsasie . Co z tego że u mnie z końcem sierpnia warroza była zwalczona, jak już w wrześniu stwierdziłem jej obecność w ulach kontrolowanych w połowie sierpnia kiedy  były bez warrozy. Jak się okazuje amitrazą dymili moi sąsiedzi w końcu września i w październiku- kogoś chyba pogięło jak o tej porze chce zniszczyć warrozę dymieniem!!!   Jeśli weterynaria zamiast zajmować się duperelami w zakresuie pszczelarstwa nie zajmie się sednem sprawy to będziemy mieli to samo cały czas. Związki pszczelarskie w tym zakresie również dają d...  Sami sobie robią gnój, a nam przy okazji. Szanowni prezesi dopłaty unijne i zbieranie składek to nie wszystko - jeszcze są pszczoły które trzeba wziąć pod uwagę i zacząć robić to co istotnie jest potrzebne by nie rujnować swojej własnej pracy
     

                                         S A B A R D

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Wpis 15 marca 2015 r


          Ok 20 lutego obróciłem ule ciemnymi ściankami do słońca i zwęziłem uliczki międzyramkowe do 5 - 6 mm. Moje ramki nie są hoffmanowsie i nie posiadają odstępników więc jest  to możliwe. W niektorych rodzinach nie było to do końca mozliwe, ponieważ pokarm by grubo nabudowany, dlatego te ramki trzeba będzie skorygować przy kolejnych przeglądach. Z powodów powarrozowych po połowie lutego straciłem kilka rodzin, ale dotyczy to wyłącznie części pasiek póżno zwiezionych z pożytku w których zabiegi przeciwwarrozowe przeprowadzone były zbyt późno. Właśnie w tych rodzinach z powodu ubywania uszkodzonych przez warrozę młodych pszczół pszczoły odczuwały w ulu ich brak dlatego matki zdecydowanie przedłużały czerwienie. Tego roku w tych rodzinach czerw był przez całą zimę w ilości ok 1/4 dcm sześć.

                   W tym roku założyłem sobie 3 cele w zakresie zwalczania warrozy

1/ zwężenie uliczek międzyramkowych i obserwacja skutków
2/  łapanie trzmieli na wierzbach, krokusach i innych wcześnie kwitnących roślinach celem obserwacji warrozy na nich
3/ rozgrzebywanie gniazda trzmieli i os celem szukania warrozy i biologicznych chorób typu zgnilcowego


     Z terenu Polski napływają zatrważające informacje dotyczące ubytków rodzin pszczelich - które nie przeżyły zimy z powodu wcześniejszego żerowania warrozy.
   Dla mnie zwalczanie warrozy w tym roku jest priorytetem od samej wiosny do sierpnia. Wprawdzie głównym działaniem będzie duszenie warrozy w zwężonych uliczkach, ale równolegle będę prowadził inne metody wcześniej wspominanę bądź nie. Na warrozę musi się znaleźć sposób. Warroza zdecydowanie zmieniła swoje żerowanie jest bardziej zjadliwa i większa. Dotychczasowe standardowe metody zwalczania warrozy okazały się tego roku kompletną klapą w tych pasiekach gdzie nasilenie wrrozy było duże, oraz w tych które póżno zjechały z pożytku..

 Korektę ścieśnienia ramek i stanu  zapasów dokonam ok 20 marca.
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX






          







 

 
PDF Drukuj




 

Opieka nad

        
pszczołami




zima 2013 / 2014



Dokładny pamiętnik czynności wykonywanych w pasiece zimą 2013/2014 r


Wpis 22 grudnia

Jako że uparłem się na przezimowanie tego roku 100% zazimowanych rodzin, dokładnie kontroluję przebieg zimowli i realizuję cały plan zwązany z ścisłą profilaktyką.

Wprawdzie miałem zamiar wcześniej wchodzić z ciastem z rapicidem w ule, ale z powodu ciepła i świetnej zimowli nie zdecydoweałem się podawać ciasto- tak jak zamierzałem ok 1 grudnia, lecz znacznie później – czyli 20 grudnia. Tak zdecydowałem, ponieważ kontrola dennic wykazała poprzednio szczątkowy osyp. Po wtórnej kontroli okazało się że mimo zastosowania jesienią wszytkiego co zamierzałem pojawił się znaczny osyp w kilku ulach. Więc pasieka na bazie cała dostała 4 dkg ciasta z 2 promilami rapicidu. W pozostałych 2 pasiekach z powodu    bardzo małego osypu, ciasto otrzymały tytlko rodziny w których osyp był  nieco większy.

Ciasto z rapicidem podawane było na powałkę – czyli na górne ramki –  wciskając je jak się dało między ramki. Ciasto podawane b yło w taki sposób, by miało bezpośredni kontakt z kłębem pszczół.

Pszczoły w ulach gdzie nie było osypu były w kłębie, natomiast te z  osypem były jakby rozbudzone. Podczas kontroli tych uli 22 grudnia ,   okazało się że pszczoły wszystkie upokoiły się i zawiązały ścisły kłąb. Ciasto w niektórych ulach zniknęło, a w niektórych zniknęło w części. Uwarunkowane to było właściwie tylko położeniem kłęba, Pszczoły siedzące niżej ciasta wzięły tylko częściowo, pszczoły które siedziały przy samej górze wzięły ciasto w całości.


 Ostatnio zmodernizowałem  podawanie takiego ciasta. Jeśli uda się zrobić ciasto w postaci bardzo gęstej i ochłodzi się je, przy pomocy dłuta o szerokości ok 4 cm skrawam z jego powierzchni klin o wymiarach  4 x 6 - 8 cm  i zmiennej grubości od 5 mm do ok 13 mm. Taki klin z łatwością daje się wcisnąć między ramki w to miejsce gdzie siedzą pszczoły. Korzyść praktyczna z tego jest też taka, że pszczoły otrzymują to głęboko i te nawet siedzące głębiej do tego sięgają. Wciskając taki klin między ramki musi być u góry wciśnięty bardzo mocno wówczas odkształca się plastycznie i zaciska między ramkami. W tej postaci pszczoły intensywnie pobierają go od dołu, a przy samej górze często pozostaje mostek który starcza pszczołom na długo.  Na przyszłość w tym celu trzeba będzie jesienią zaplanować większą jedną z uliczek środkowych by ułatwić tę czynność.

Analizując swoją decyzję o opóźnieniu podawania ciasta należy wyciągnąć taki wniosek – w 95% rodzin ciasto nie było konieczne nawet 20 grudnia, ale w tych kilku rodzinach, a których wystąpił obfity osyp – powinno być podane 1 grudnia kiedy jeszcze żadnego osypu nie było widać. Kontrola dalszego osypu wskazuje że po prostu go nie ma, a pszczoły po podaniu ciasta wszystkie są w głębokim letargu. Dalsze obserwacje muszą dać wiedzę jak postąpić w przyszłym roku – czy    podawać ciasto od 1 grudnia?

{jcomments off}Zachowanie pszczół przed sylwestrem i po sylwestrze było kontrolowane ub roku. Od szaleństwa sylwestrowego rozpoczęło się głośne zachowanie pszczół, skutkujące biegunką pod koniec lutego. Po rozbudzeniu sylwestrowym pszczoły jeszcze 10 stycznia były głośne. Więc głośne zachowanie rodzin musi skutkować podaniem ciasta. Teraz jest dylemat- czy w okolicy sylwestra podać ciasto czy poczekać i ok 5 – 10 stycznia osłuchać pszczoły. To podawanie ciasta zawsze niepokoi pszczoły, ale jeśli chce się zadziałać to trzeba to zrobić wtedy gdy jest praktyczne i merytortyczne uzasadnienie. Dlatego nadal będzie delikatna kontrola i decyzja zapadnie w razie potrzeby.


 

Podstawą tego działania ma być wykrywanie i likwidowanie anomalii w zazimowanych rodzinach. Pszczoły od świąt będą regularnie osłuchiwane co 2 – 4 dni.


 

Wpis 29 grudnia 2013 r


 

Dzisiaj zakończyłem przedsylwestrowe podawanie ostatniej grupie rodzin pszczelich ciasta. Podczas odkrywania rodzin pszczelich ok 95% rodzin nie wykazywało żadnych anomalii- no i na 300 rodzin nie ma żadnej rodziny padniętej, ani nadmiernie osłabionej. Jest mały osyp, pszczoły mimo temperatury w okolicy plus 10 stopni w dzień nie wychodzą z uli. Kłąb jest ścisły. W ok 5% rodzin pszczoły były ożywione i reagowały na otwieranie ula. Tak działo się przy poprzednio otwieranych rodzinach. Poprzednio podałem rodzinom ciasto i zaglądałem po2- 4 dniach - Pszczoły się uspoloiły i wszystkie siedziały w ścisłych kłębach. Podejrzewam , że rozbudzenie pszczół ma związek z nieprawidłowym przebiegiem zimowli w tym z komplikacjami zdrowotnymi.

Jedna z rodzin po podaniu niedużej ilości ciasta nie uspokoiła się. Ich rozbudzenie było duże. Podałem im tuż przed świętami drugą dużą ilość ciasta z rapicidem i zajrzałem 28 grudnia- pszczoły usiadły w kłębie i były prawie bezgłośne, przy czym zjadły ok 80% podanego ciasta. Liczę że dzisiejsze podanie ciasta wpłynie na uspokojenie pszczół przed sylwestrem i nie powtórzy się to co było ub roku, czyli silne rozbudzenie sylwestrowymi fajerwerkami i potem głośność w styczniu i biegunki w lutym. Pobieżną kontrolę wykonam rano w sylwestra i 1 stycznia w godzinach popołudniowych , jeśli w ulach będzie cicho zabieg będzie skuteczny i w przyszłym roku trzeba będzie rozpocząć stosować obligatoryjnie.

W większości rodzin ciasto nawet nie zostało tknięte, natomiast w rodzinach rozbudzonych zniknęło. W niektórych rodzinach siedzących jeszcze głębiej widać objawy pobierania ciasta, ale te rodziny generalnie mają więcej pokarmu i siedzą głęboko – daleko od górnych beleczek. Z regóły pszczoły głośne są pod powałką, a pszczoły ciche siedzą głęboko i spożyły dużo mniej pokarmu.

Będzie można selekcjonować którym pszczołom podać lecznicze ciasto na podstawie 3 parametrów

1/ wielkości osypu na 1 grudnia

2/. głośności rodziny

3/ rozbudzenia rodziny

W każdym z tych przypadków podanie ciasta wstrzymuje anomalie zdrowotne, pszczoły cichną, a osyp przestaje się pojawiać..

Na podstawie obserwacji tegorocznych potwierdza się że wysokie temperatury w dzień podczas zimowli, są przyczyną anomalii zdrowotnych rodzin pszczelich i w tej sytuacji rodziny wymagają opeki zimowej i leczenia, ponieważ pozostawienie ich do oblotu skończy się biegunkami w lutym i zanikiem rodzin w marcu. Mrozy w listopadzie grudniu styczniu i w lutym wstrzymują choroby i tego rodzaju zabiegi mogą być niekonieczne. Przewiduję że tego roku z powodów zdrowotrnych w całej Polsce nie przeżyje con 40% rodzin pszczelich- jeśli pszczelarze nie zareagują na czas- czyli conajmniej na początku stycznia.

Zdecydowanie w ciepłe zimy z ciastem leczniczym trzeba wchodzić do uli już w pierwszych dniach grudnia- widać to na podstawie szybkości pojawiania się osypu i wstrzymania tego osypu po podaniu ciasta.


 

Jednym z podstawowych zadań które wyznaczam sobie na pierwszą dekadę w styczniu to dotrzeć do wszystkich rodzin pszczelich u moich kolegów które znajdują s ie w zasięgu wiosennego lotu pszczół - je zabezpieczyć profilaktycznie, wykryć rodziny padnięte i zmusić pszczelarzy do uporządkowania i dezynfekcji uli. Oczywiści będę chciał wiosną monitorować stan tych pasiek, by wyeliminować najbliższe źródła zarażania się..


Wpis 3 stycznia 2014 r
Osłuchałem dzisiaj wszystkie rodziny. Dźwięk jest słyszalny, ale bardzo cicho - pszczoły wszystkie wydają niskie tony. Mimo sylwestrowych huków kłęby po 3 dniach są ścisłe. Zajrzałem do tych kilku głośnych i rozkłębionych - również spokój i cisza a kłęby są wzorcowe. 

Minęły czasy kiedy psazczelarze zazimowali pszczoły i wchodzili do uli dopiero w kwietniu. Mamy słabsze pszczoły z powodu chemizacji, z powodu silnego krzyżowania w pokrewieństwie, z powodu takich zim jak ta pszczoły mają gorsze warunki zimowania. Monitoring zimowania pszczół jest obecnie konieczny. Specyfika rozwoju chorób pszczelich już obecnie nie pozostawia śladu wątpliwości co do tego, że zarażalność jest ogromna w wrześniu i październiku, oraz wczesną wiosną, a warunki rozwoju chorób stwarzają anomalie pogoidowe. Tu nie ma co zwalać padnięcia zimowe pszczół na CCD - to są biologiczne choroby. Mnożą się informacje i są filmy w internecie obrazujące te fakty. Pszczelarze są bezsilni, ale dlatego że kurczowo trzymają się starych zasad. To obecne pszczelarstwo jest inne- moje doświadczenia są tego dowodem- bo istnieje metoda na przezimowanie 100% zazimowanych pszczół- tylko zimą trzeba je pilnować i wiedzieć gdzie jest patologia i wiedzieć co zastosować by zimowanie rodziny sprowadzić do normalności.

Coraz bardziej skłaniam się do tego by z początku grudnia podawać pszczołom lecznicze ciasto, a potem tylko tym niekorzystnie zdiagnozowanym.


Wpis 8 stycznia 2014 r


W dzień od 8 - 11 stopni. U moich kolegów pszczoły zaczęły latać - u mnie wczoraj było 11 stopni, ale pszczoły nie latały- na pasiece widziałem 2 pszczoły w locie podczas półgodzinnego pobytu na pasiece. W tej temperaturze to wydaje się normalne, ale tak nie jest - zdrowe pszczoły w tej temperaturze nie powinny latać.

Od połowy stycznia każdego roku datuje się pierwsze objawy patologii w rodzinach pszczelich - jesli się nic z pszczołami nie robi. zwykle w lutym są pierwsze widoczne biegunki, oraz znaczne osłabienia siły rodzin z znacznym osypem. W tym czasie / luty/  panują już wyższe temperatury, dlatego zapasy chłoną wodę co powoduje wylewanie się suropu z niektórych komórek. Niestety tego roku jest przez cały czas ciepło i to następiło już  w grudniu i następuje w styczniu. Nasączenie zapasów jest takie obecnie, jak na początku marca w lata kiedy zima jest mroźna. Sytuacja jest taka, że z tego powodu w tych temperaturach pszczoły porządkują pobliskie zapasy - dlatego są głośnejsze. O wiele więcej wilgoci mają zapasy w ulach ciemnych, oraz w silniejszych rodzinach. Przeciętna zawartość wody obecnie to 22%, a waha się w granicach 21% - 24 %

Niestety istnieje duże zagrożenie fermentacji, ponieważ takim progiem krytycznym jest 25%. Zwykle takie wykipianie syropu z komórek obserwujemy w marcu przed oblotem, ale to jeszcze nie ma nic wspólonego z fermentacją zapasów. Do fermentacji potrzebne są wyższe temperatury- zwykle powyżej 15 stopni. Niestety ciepła pogoda do tej pory wywołała o wiele większą wilgotność zapasów niż powinna być o tej porze. Jesli utrzymałaby się taka temperatura przez styczeń - w lutym mielibyśmy biegunki pofermentacyjne.

W przyszłym tygodniu zapowiadają temperatury minusowe - to jest ratunek dla pszczół który przychodzi w ostatecznym terminie w porę. Obserwując pszczoły - generalnie po podaniu ciasta wszystko gra. Są wprawdzie 3 rodziny głośniejsze, ale na tym poziomie trudno powiedzieć czy to patologia - czy cecha harakteru, czy np czerwienie matki. Te bardzo rozkłębione niestety zjadły bardzo dużo pokarmu i niestety wygląda to na patologię - chociaż oprócz luźnego kłęba nie ma żadnych objawów.
Jesli ktoś ma takie pszczoły powinien bezwarunkowo przed tymi chłodami po
dać ciasto by w czasie mrozów kiedy pszczoły będą w kłębie działy się procesy dezynfekcyjne.
U mnie realizując swój plan nie ruszam obecnie pszczół. Jak zapanują temperatury minusowe znowu osłucham i będę zaznaczać głośniejsze. Drugim działaniem będzie kilkakrotne osłuchanie tych najgłośniejszych i wyciągnięcie wniosków z osłuchania. Jeśli okaże się że pszczoły ucichły w mrozach - będzie to oznaczać że rozkłębienie nie miało przyczyny patologicznej, lecz metamoliczno - genetyczną - po prostu taki charakter i trzeba będzie im dać spokój w dni ciepłe. Pozostałe trzeba też osłuchać - dla samej zasady.
 
          W tym temacie dużo piszę o grzebaniu w pszczołach w czasie spoczynku. Muszę zwrócić uwagę że te czynności muszą być robione w taki sposób by nie niepokoić pszczół. Zbyt frywolne zaglądanie do uli, pukanie odkrywanie - bez potrzeby itp może samo w sobie być przyczyną spadku pszczół pod koniec zimowli. Te czynności muszą być robione bezgłośnie - niezauważalnie dla pszczół i zdecydowanie rzadko powinien naruszany być każdy ul. Każde rozbudzenie pszczół to zjedzenie kolejnej partii pożywienia, więc również większe przepełnienie jelita prostego.
Oczywiście ule podejrzane o patologię to co innego- trzeba działać, ale to musi być też szybko i zdecydowanie. W tych ulach trzeba się liczyć z tym że muszą!!! szybciej oblecieć. Jeśli zimowla przebiegnie prawidłowo to rzeczywiście te rodziny oblatują nawet pod koniec lutego.

Osłuchiwanie uli też może być ich niepokojeniem trzeba to robić bez niepotrzebnego stukania w ul, bez niepotrzebnego stukanie wężykiem przy dotytku do wylotka. Samo chodzenie po pasiece - szczególnie wtedy gdy spadnie śnieg- jest niepokojeniem pszczół- szczególnie mocnym gdy pszczoły stoją z dala od osiedli.


Pilnować, badać, sprawdzać , ale nie niepokoić - jeśli jest to możliwe.


Czynności te które ja obecnie wykonuję to zupełnie co innego - ja muszę tak robić ponieważ jest to doświadczanie i przekazywanie wiedzy innym, więc 100 razy trzeba sprawdzić żeby popełnić możliwie najmniej błędów. Te moje prace obecnie są powtórzeniem tego co robiłem 2011r i 2012 r, więc skorygowałem poprzednie błędy, koryguję bieżące błędy i wynikiem ma być odpowiedź: jak ewentualnie obligatoryjnie rozplanować podawanie ciasta zimą by zapewnić 100% przezimowanie pszczół.

Każde zdarzenie chorobowe w ulu o tej porze skutkuje początkiem czerwienia matek. Wszystkie wysiłki pszczelarza o tej porze powinny zmierzać do opóźnienia tego początku czerwienia. Z tego powodu moje ule mają ścianki malowane na jasno by zmniejszyć chłonięcie promieniowania słonecznego o tej porze. Każde leczenie ma na celu zacieśnienie kłęba co równoznaczne jest z uspokojeniem pszczół i obniżeniem temperatury w jego centrum. Każde niepotrzebne niepokojenie pszczół też powoduje podwyższenie temperatury, więc wszystkie zabiegi i działania o tej porze muszą być wyważone i uzasadnione logicznie.


      W tej sytuacji czekam w moich pasiekach na mrozy, które zapowiadają od ok 13 stycznia,  w czasie których będzie osłuchiwanie, a jeśli po mrozach zrobi się ciepło, a będą przypadki patologii - trzeba będzie wejść i dalej realizować założony plan
wpłwu na pozytywną zimowlę.
Niezależnie od czynników zewnętrznych nie planuję niczego oprócz osłuchiwania robić przy pszczołach do końca stycznia-wg mojej oceny wszystko jest o.k. a nadgorliwość w tej sytuacji może zrobić więcej złego niż dobrego.

Wpis 10 stycznia

Próbowałem dzisiaj osłuchiwać te rodziny do których mam wątpliwości. Niestety silny deszcz, silny wiatr / 0k 90 km/h / Nie dało się. Wiatr i spadaj acy na rurkę osłuchową deszcz robi wrażenie głośności w ulu - to jednak musi być bezwietrznie i bezgłośnie na zewnątrz, żeby takie osłuchy prowadzić. 

W związku z tym że nadchodzi najtrudniejszy okres dla pszczół postanowiłem że przy pierwszej nadarzającej się okazji - jak temperatury będą wysoko na plusie znowu otworzę delikatnie wylotki i przesunę istniejący osyp na jedną stronę dennicy - po to by obserwować osyp nowo tworzący się . Tę czynność planuję nie wczesniej jak ok 25 stycznia. 
Będzie to czas w którym w ulach może się już dużo dziać pod względem zdrowotnym.

Obok tego rozpoczynam testowanie stroika do gitary celem diagnozowania rodzin pszczelich. Jako że muzyczny słuch mam dobry, stwierdzam  że wysokość tonu / nie tylko większa głośność/ jest wyższa u pszczół zimuj.ących którym coś dolega. Zastosowanie tego urządzenia do bezinwazyjnego diagnozowania rodzin pszczelich pozwoliłoby bardzo precyzyjnie wyłuskiwać te rodziny które wymagają ratowania podczas spoczynku zimowego. Uniknie się wtedy niepotrzebnych działań profilaktycznych i zaoszczedziłoby to masę robocizny. Próby tego urządzenia będą pod koniec stycznia, w lutym i aż do pierwszego oblotu 
W ulach o tej porze/ sprawdziłem 10 rodzin/ osyp tworzy się bardzo minimalnie, ale tam gdzie było go więcej wcześniej , tam i teraz więcej się tworzy .Podejrzewam że nie do końca jest to patologia. Są to m. in. rodziny w których młode matki rozpoczęły czerwienie po 15 sierpnia, więc mocno porawdopodobne jest to że osypuje się stara pszczoła która po prostu przeżyła dłużej i kończy się jej biologiczny okres życiowy.


Wpis 12 stycznia

       Wiatr , deszcz i zimno - na termometrach na zewnątrz plus 2 stopnie. Pszczoły ucichły - wszystkie- są prawie bezgłośne. Jest dobrze. Trzeba im dać spokój. Jutro /poniedziałek /mają  być już minusowe temperatury. Do czasu podwyżki temperatur powyżej plus 5 stopni , a nawet do 1 lutego - niech się dzieje wola nieba.

Wpis 13 stycznia

        Mróz nocą do minus 5 stopni, w dzień minus jeden.Jest bezwietrznie.  Zmarzlina chrzęści pod stopami- nie łażę po pasiece- szkoda niepokoić pszczół. Dotarłem jednak do tych które były najgłośniejsze poprzednio- Porównałem z kilkoma innymi. Te głośniejsze wcześniej -też teraz są nieco głośniejsze, ale dźwięk wydaje się być dobry. Dalsze zimowanie wydaje się być super.  
     
       Zdecydowałem się zaznaczyć te ule w których pszczoły zachowiją się głośnie. Ta wiedza będzie mi potrzebna przy wymianie matek- planuję je w pierwszej kolejności wymienić. Zaznaczać ule będę jak wzrosną temperatury do plusowych

Wpis 15 stycznia

Wczoraj i dzisiaj można było chodzić po pasiekach. Było bezwietrznie - można było osłuchiwać poszczególne rodziny. Wczoraj w czasie dnia było minus jeden dzisiaj zero. Wszystkie pszczoły zawiązały ścisłe kłęby. Niektóre rodziny po prostu nie były słyszalne- co w tych temperaturach jest normalne i  oznaką zdrowia. Jest spokój w pasiece- nie warto go zakłócać- oby te warunki trwały jak najdłużej. Bardzo mnie korci żeby zaglądać i przekonywać się o stanie rodziny, ale byłoby to złe- trzeba sobie dać na wstrzymanie- tym bardziej że osyp prawie się nie tworzy, i jak do tej pory nie ma żadnych oznak niepojących. Zadziałanie pod koniec grudnia było właściwe. Rodziny w grudniu znacznie głośniejsze , też uspokoiły się zupełnie- tu zaglądałem na osyp - nie tworzy się.  Warunki zimowania w tym czasie są idealne - mam nadzieję i wszystko na to wskazuje że żadna z matek nie rozpoczęła czerwienie- i o to chodzi..

Wpis 18 stycznia

          I jest zima. W dzień było minus 4 - teraz 18 - ta-- jest minus 6. W nocy będzie jeszcze mniej.   Jeśli w okresie kiedy było ciepło pszczoły zachorowały i pszczelarz nic nie zrobił ,, to w tej chwili będzie po pszczołach- oby tak nie było.
       Dzisiaj sprawdziłem te rodziny, co były głośniejsze, no i jedna rodzina z tych jest bardzo głośna. Nie wiem jaka jest tego przyczyna / może być czerw/ - bo na chorobę nic nie wskazuje.  Pozostałe rodziny są bardzo cicho - w niektórych ulach jest bezgłośnie- nawet zajrzałem do takiego ula w obawie czy są pszczoły, ale jest o.k. Lepiej jest delikatnie bezgłośnie zajrzeć od góry niż pukać w ul.. Sa minusowe temperatury i lepiej dać pszczołom spokój.

       Analizuję cały czas problem związany z pierwszym podaniem ciasta zimą i coraz bardziej jestem przekonany że powinno to być ok 1 grudnia.

      Spadł śnieg i leży już 4 dni. Sprawdzałem na pasiekach czy są na śniegu pszczoły. Wypryskujące w minusowych temperaturach pszczoły z ula to zawsze jest choroba. Cieszę się że nie znalazłem żadnej pszczoły na śniegu.

     To ochłodzenie i to co będzie w lutym, bo prawdopodobnie pod koniec stycznia i w lutym temperatury najniższe w nocy mogą spaść poniżej 20 stopni- To będzie sprawdzian stanu pasiek. Życzę pszczelarzom jak najlepiej ale wiem że w wielu pasiekach może być pod koniec lutego bardzo trudno pszczołom dożyć do pierwszego oblotu. W tej sytuacji po połowie lutego mogą gremialnie pojawić się biegunki.
    Bardzo ważne jest żeby w tych chłodach w tym okresie pszczoły miały idealny spokój, jednak trzeba monitorować stan rodzin i nie dopuścić do oddania kału przez pszczoły w ulu, bo wtedy bardzo trudno walczyć z biegunkami. 
     Jeśli na przełomie stycznia i lutego pojawi się wysoka plusowa temperatura znowu wejdę z ciastem do wszystkich uli - bez wyjątku. 
         Z całomiesięcznych obserwacji --potwierdza się to że ciasto znika tylko w rodzinach do których mam zastrzeżenia zdrowotne. Rodziny które są kompletnie zdrowe - siedzą w ścisłych kłębach i ciastem absolutnie się nie interesują- u mnie to jest 95% rodzin.  Podane ciasto w tych rodzinach ok 20 grudnia leży do dzisiaj - niech sobie leży- jeśli w rodzinie coś będzie się działo to one to ciasto znajdą - i o to chodzi. W części rodzin ciasto jest zjedzone jedynie do połowy, w niektórych zjadły ok 10%.
   Zalegam z kontrolą osypu - taki miałem zamiar, ale nie chcę niepokoić pszczół - poczekam aż będzie ciepło- ta kontrola i tak mi nic nie da bo z jakimkolwiek działaniem i tak będę czekał do czasu kiedy będzie cieplej.   Ich spokój teraz jest ważniejszy od tej wiedzy.

Wpis 19 stycznia

W nocy było poniżej minus osiem stopni, - nie ma mowy o chodzeniu po pasiekach, bo śnieg chrzęści i pszczoły się budzą. Ja jednak nie o tym.
 
1/       Wczoraj późnym wieczorem otrzymałem telefon, a kilka dni wcześniej również były tego typu telefony i e-maile. Otóż chodzi o zimowe  wylatywanie pszczół z uli. Rejon Podkarpacia i okolice Wrocławia ostatnio miały wysokie temperatury i te informacje są z tego rejonu. Pszczelarze informują , że pszczoły wylatują z uli i przy temp. w granicach 7 - 10 stopni te loty są obfite.
         Ja ustawiam ule na zimę jasnymi ściankami do słońca i miałem 11 stopni, jednak poza sporadycznymi wylotami 1 - 2 pszczół w pasiece na pół godziny ,  żadnych lotów nie było.
W przeszłości pamiętam, że też w styczniu przy plus 8 pszczoły wyszły z wszystkich uli. 

  Daleki jestem od generalizowania sprawy , ale w moich warunkach, przy ulach mojego typu wylotów nie może być jeśli panują temperatury poniżej 11 stopni - przy słonecznej pogodzie.

     Kiedy jeszcze nie stosowałem nadzoru i suplementowania zimowego takie wyloty w tych temperaturach, były czymś tak oczywistym jak to że woda płynie z góry w dół. Ale obecnie jest to niemożliwe- a przynajmniej pracuję nad tym żeby takich lotów nie było..
     Kolejne doświadczenia w tym zakresie przeświadczyły mnie o tym że jeśli pszczoły są zdrowe, to są spokojne i obloty marcowe nie występują poniżej 12 stopni. Jeśli pszczołom coś dolega, a ub roku w związku z moją chorobą i pobytem w szpitalu w lipcu, potem w sierpniu i we wrześniu pszczół nie przygotowałem właściwie do zimowli, a zimą nie stosowałem tak ścisłego nadzoru - z pszczołami pod koniec lutego zaczęło się źle dziać i oblot w marcu odbył się w temp plus  6 stopni. Pszczoły również intensywnie wylatywały w styczniu przy temp 6 stopni. Ten rok dla mnie jest ścisłym precyzyjnym
testem jakości pasiek - pszczoły jak narazie, tak jak w 2011 i 2012 r udaje się utrzymać w idealnym letargu.
           Stan pszczół zimą nie da się idealnie określić, ale jeśli przy temp minusowych są pojedyncze wyloty z uli to jest to zdecydowanie choroba. To wcale nie znaczy że pszczoły nie mogą z tej choroby wyjść o własnych siłach - mogą i często się to zdarza, ale wśród tej grupy wylatujących zawsze jest największy odsetek padniętych i z silnymi biegunkami. Te zimowe wyloty to jest taki filtr biologiczny - te pszczoły wylatują i nie wracają - i o to chodzi, - bo ta pojedyncza pszczoła jest chora , ale jeśli w ulu była jedna pszczoła która wyleciała to na pewno jest ich więcej. Jesli podaje się ciasto wówczas następuje dezynfekcja wnętrza pszczoły i takie wypryski ustają. Jeśli pozostanie w ulu na ramkach ciasto i pszczoły go nie pobierają to taka pszczoła zaniepokojona chorobą kręci się wokół kłęba - chodzi po ramkach i zwykle trafia na to pozostawione ciasto i nim się pożywia. Widać to zjawisko zimą w ulu szklanym. Po pewnym czasie pszczoła wchodzi w kłąb i nie wylatuje z ula. Takie pszczoły wędrowniczki w tym ulu obserwuję na bieżąco. Budzą one pozostałe pszczoły wytrącając je z letargu. Bardzo często taka jedna pszczoła wędrowniczka doprowadzi do rozluźnienia całego kłęba i dużą głośność w ulu.
Reasumując wypryskiwania pszczół w czasie zimy to choroba- nie ważne jaka- może to być nawet choroba czerwiu. Pszczoły sprzątające jesienią zepsuły sobie jelito środkowe toksynami pochodzącymi z zepsutych larw i zimą mają zdecydowanie obniżone progi odpornościowe - wszystkie.  Zapadają wówczas łatwo na wszystkie patologie które zdarzyć mjogą się w ulu. W moim przypadku wypryskiwanie pszczół lub nadmierna głośność w ulu zimą od razu skutkuje podaniem ciasta leczniczego.

2/     Wśród telefonów z powodu tego tematu  ,,opeka nad pszczołami zima 2013/2014 r" pojawiają się również pierwsze sygnały o rodzinach padniętych i o biegunkach w ulach. Pszczelarzy zwykle kieruję na temat zwalczanie nosemy na mojej stronie., ale niestety z opisów wynika że niektóre pszczoły padły dużo wcześniej bo na przełomie listopada i grudnia i wszystko wskazuje na to,  że upadki te są z powodu warrozy. Te sygnały są z Podlasia, Warmii , oraz blisko mnie z rejonu Szczecinka i Wałcza w zachodnniopomorskim. Z rozmowy z pszczelarzami wynika , że pod koniec lata i jesienią wielu pszczelarzy w tych rejonach miało  choroby gnilne czerwiu. Ja te pszczoły ustawiłbym na ciasto
/ ciągle/ przynajmniej do samego oblotu. Te pszczoły na pewno mają zrujnowane jelito środkowe więc i system odpornościowy i poważne problemy z nimi zaczną się w lutym. Z moich doświadczeń w każdym przypadku chorób gnilnych czerwiu w sezonie poprzednim- nie przeżywa zimy con. 60% rodzin, jeśli nie ratuje się ich w czasie zimowli.
          Po podaniu ciasta takiej rodzinie pojawi się w ciągu 2 - 5 dni większy osyp,- może dojść 100 pszczół padniętych,- nie więcej. ale potem zaraz ustanie i pszczoły zawiążą ścisły kłąb i żadnego większego osypu do końca zimy nie powinno być.


Wpis 21 stycznia


Niestety sprawdza się czarny scenariusz dla naszych pszczółek. Po 3 miesiącach bardzo ciepłej pogody, pszczółki są nią zmęczone, przyzwyczaiły się do wysokich temperatur, a tu nagle bardzo zimny prysznic. W nocy było u nas 12 stopni mrozu a w dzień minus 6. Na tę noc zapowiada się to samo, a z prognoz dla Suwałk ma w nocy być minus 16. Z układu frontów atmosferycznych wynika  że to nie koniec-  za kika dni może być jeszcze raz tyle - czyli w granicach minus 30. U nas na Pomorzu będzie poniżej minus 20.

Pod niektórymi ulami - na śniegu, pojawiają się martwe pszczoły, ale nie są to wyrzucane pszczoły z uli przez inne pszczoły bo jest za zimno na sprzątanie, , lecz są to pszczoły zimowe - wyeksploatowane energetycznie, które w zderzeniu z tymi temperaturami już nie potrafią odtwarzać wystarczająco taką energię by przetrzymać w kłębie. Niestety ciepła pogoda spowodowała takie wyeksploatowanie pszczół i będzie z nich teraz tworzył się duży osyp. To nie jest jednak nic nadzwyczajnego, ani żadna patologia,  ale pszczoły tym bardziej nam osłabną im niżej spadnie temperatura i im dłużej te spadki będą trwały. Pszczoły wyeksploatowane odrywają się od kłęba i spadają na dennicę, ale jeszcze żyją i własnymi siłami wychodzą na wylotek i padają pod ulem. I nic na to nie poradzimy - osypy z powodu tej tak znacznej obniżki temperatur będą znaczne. Ja dopiero dzisiaj zauważyłem te pszczoły pod ulem,chyba dlatego że to największy spadek temperatur tego roku, sikorki je skrzętnie wybierają i jeśli pasieka stoi daleko i pszczelarz przyjeżdża raz na jakiś czas to może  nawet tego nie zauważyć , bo jeśli sikorki przyzwyczają się do tego pokarmu to będą pod ulem czekać na te wylatające z wylotka i na bieżąco je zbierać. Pod ulami na śniegu, pozostają tylko ślady nóżek sikorek - jeśli jest ich dużo to znaczy że pszczół pod ulami było dużo. Te pszczoły pod ulami nie mają nic współnego z wypryskiwaniem pszczół z uli, bo te z kolei rozrzucone są po całej pasiece i w jej okolicy. Tu chodzi o pszczoły które po prostu wypadają samoczynnie z wylotka prosto pod ul.

W szczególnych przypadkach może nawet dojść do tego że w kilku ulach wiosną po prostu nie będzie pszczół w ulu. Tą metodą będą kolejno wypadać, a sikorki na bieżąco je wyzbierają. I nie jest to wina sikorek - one tylko korzystają z okazji by się najeść martwymi pszczołami. Niektórzy pszczelarze posądzają sikorki że pukając w ul powodują wyjścia pszczół na zewnątrz i one je wyłapują - w tych tempetaturach pszczoły zdrowe na pewno nie opuszczą kłęba, Natomiast pszczoła wyeksploatowana ostatkiem sił wychodzi na wylotek i na pewno od ula nie odleci- po prostu spadnie pod wylotek..

Jeśli pszczoły są zdrowe to trzeba mieć nadzieję, że tylko część pszczół opadnie, a większość przetrzyma. Niestety musimy mieć świadomość że takie ochłodzenie o tej porze odbije się niekorzystnie na rodzinach pszczelich. Ja już wcześniej wspominałem że obawiam się takiego spadku temperatur po tak cikepłej większej części zimy..

Tu jednak trzeba myśleć na zapas. i mieć świadomość co będzie jak podskoczą temperatury na plus. Ten okres trzeba na bieżąco monitorować i natychmiast wykorzystać. Trudno powiedzieć co należy zrobić, bo trzeba to wpierw zdiagnozować. Po prostu trzeba poczekać aż te mrozy miną i temperatura podejdzie na plus- na razie niech się dzieje wola nieba.
        Ponadto wszystkie pszczoły są nieco głośniejsze. To jest naturalne, ponieważ muszą więcej jeść, bardziej napinać mięśnie by utrzymać temperaturę w pobliżu 20 st plus przy tak dużych spadkach na zewnątrz- dlatego są nieco głośniejsze. Tu zachodzi bezpośrednia zależność - im słabsze tym głośniejsze. Oraz jeśli im coś dolega jest tak samo.

Ale spokojnie -- dajmy sobie na wstrzymanie, poczekajmy ---a na pewno damy sobie z tym radę.


Wpis 23 stycznia

Dalej mroźnie. Pszczoły musza mieć bezwzględny spokój. Tak jak mówiłem u nas zapowiadają w nocy nawet do minus 20, a w Suwałkach jeszcze mniej. Tak jak podejrzewałem najniższe temperatury będą na przełomie stycznia i lutego - takie już są oficjalne prognozy.
Mam obserwacyjny szklany ul- nigdy go nie ocieplam. Powinien być obmarznięty, a tu szyby na przeciw kłęba nie zamarzają , a pszczoły są poruszone . Wytwarzają zdecydowanie więcej ciepła  niż w poprzednich latach. To może być czerw- tym bardziej tak sądze , że za dnia powiększają zajmowaną objętość do 1/3 dolnego korpusa, - niby nic , ale to dzieje się w
 dzień w słońcu w temp zewnętrznych minus 6 stopni. Pszczoły wyglądaja na zdrowe.
            Otrzymałem w czasie od grudnia kilka  e-maili traktujące o tym że suplementowanie czymkolwiek zimą jest głupotą - wytarczy dobrze zakarmić pszczoły. Gratuluję tym kolegom zdrowej okolicy w tym zdrowych własnych pszczół. Ja mam inne doświadczenia, a tego roku mówię poczekajmy do oblotu by wyciągać wnioski - to nie jest normalny rok..
       Osoby które wypowadają takie poglądy bardzo często potem przypisują swoje niepowodzenia w przezimowaniu pszczół Ogłonoświatowemu zjawisku CCD / Masowe Ginięcie Pszczół/ - Niestety to akurat jest bzdurą w odniesieniu do pszczół zimujących.
         Do tej pory z pszczółkami jest o.k. albo nawet bardzo  o. k. jednak koniec stycznia i luty   
 to okres prawdy o przezimowaniu pszczół. i CCD nie ma tu nic do rzeczy.


Wpis 24 stycznia

czekam na obniżkę temperatury - czas znowu osłuchać pszczoły. Obserwując szklany ul coraz bardziej jestem przekonany o tym że ma czerw - obawiam, się że w wielu jest tak samo. Te temperatury minusowe , przy posiadaniu  czerwiu powodują  krańcowe niepotrzebne wyeksploatowanie energetyczne i pokarmowe. Osłuchanie pozwoli częściowo zdiagnozować pasieki pod tym względem. Osłuchowo i wizualnie jest O.K. ale czas leci - temperatury na poczatku lutego mają być w pobliżu minus 30 a w ulu z czerwiem w centrum gniazda musi być plus 35 - czyli różnica wynosi 65 stopni. To jest prawie niemożliwe dla pszczół - będą konsekwencje. Dla bardzo silnych rodzin to jest nic strasznego , ale dla tych słabszych to katastrofa. Pszczoły zdrowe jednak dużo potrafią i o to zdrowie trzeba tu zadbać, bo to nie jest standardowa  zima, więc metody też nie mogą być standardowe..

Wpis 25 stycznia

        W nocy będzie ponad minus 20, w dzień było minus 12. Zdecydowałem się ulowi szklanemu podać ciasto. To jest silna rodzina - w tych temp częsciowo siedzi w dolnym korpusie/ ul wielkopolski/ To była krótka chwila, - podałem placek ciasta między korpusy w kłąb.mimo niskiej temperatury pszczoły zaczęły się rozkłębiać i chodzić po szybie. Nie jest to dobre, ale ten ul jest doświadczalny i chociaż wszystko robię żeby przeżył, to jednak doświadczenia w które w nim przeprowadzam nie koniecznie mogą na to pozwolić. Ale trzeba to robić żeby wiedzieć. W nocy szyby zamarzają że nic nie widać , a za dnia jest słońce i z jednej strony na przeciw kłęba szyba kompletnie rozmarza.  Podałem ciasto dlatego że coś w     tym ulu nie gra, choć wizualnie nie ma się do czego przyczepić.Po prostu wytwarzają za  wysoką temperaturę w porównaniu do poprzednich lat. Kilka uli osłuchałem jest prawie  bezgłośnie- może będzie O.K. Sikorek nie widać przy ulach - nie ma śniegu, pola są prawie  odkryte.
  

Wpis 27 stycznia

          Dzisiaj osłuchałem wszystkie pszczoły i przyjrzałem się ulowi szklanemu.
Było w dzień ok minus 6 stopni. Wszystkie pszczoły wydawały odgłos prawidłowy - niektóre bardzo cicho - ledwie słyszalny. Duża ilość rodzin jest głośniejsza. Nie jest to nic niepokojącego o tej porze, ale trzeba mieć świadomość że mogą być dwie przyczyny, albo obydwie na raz. A mianowicie czerw i przepełnione jelito proste. Nie ma się co dziwić ani jednemu ani drugiemu- warunki temu sprzyjały.
            Ul szklany obserwowałem dziasiaj kilka razy. Kłąb powiększył zdecydowanie swoją objętość  wypełniaja pszczoły prawie korpus górny i - sięga do 1/3 korpusa dolnego, ponadto pszczoły się ruszają i wytwarzają wysoką temperaturę.Temperatury nie mierzę , ale widać to po rozmarzniętych szybach. Niestety - mam 100% pewność że w ulu jest sporo czerwiu. Wiadomo szkło - słońce kilka razy dobrze przygrzało, a było u nas na początku stycznia po ok.  11 stopni przez 4 dni i ten czerw jest tego skutkiem. Bardzo się obawiam że to nie jest jedyna rodzina która posiada czerw- te głośniejsze mogą mieć wszystkie.
         Zwracałem uwagę na pasieczyska. Kilka dni temu spadło kilka cm śniegu. Na śniegu nie widać pszczół wypryskujących, ale sporadycznie są pojedyncze pod wylotkami.
Pszczoły ratuje o tej porze duża iliść dobrze rozłożonego pokarmu. Pszczoły zjadły do tej pory dużo. źle rozłożony pokarm może skutkować osypaniem się rodziny z głodu, a pokarm pozostanie na ramce obok. Dlatego szybkie wejście w gniazda z początku marca jest tu niezbędne, żeby skorygować rozłożenie pokarmu - żeby był w bezpośrednim sąsiedztwie kłęba i takie coś zrobię w marcu jeśli będą plusowe temperatury i niezależnie od tego czy oblot się odbył czy też nie. 

        A plany najbliższe to tak jak napisałem już kilka razy -czekam na plusowe temperatury w granicach plus 1 - 5 stopni- w tych temperaturach na pewno wejdę z ciastem do wszystkich uli. Nie ma jakiegoś specjalnego powodu - po prostu pszczoły poddaję testowi i muszę być konsekwentny dlatego muszę to zrobić w momencie zdiagnozowanym jako najwłaściwszy i właściwie już jest ta pora tylko warunki muszą się zmienić.
Gdybym nie robił tego testu, na podstawie dzisiejszego osłuchu byłbym zachwycony stanem pasieki o tej porze. Wiem jednak co oznacza wysoka temperatura prawie przez 3/4 zimy i spadek temperatur pod koniec do minus 20, albo jak w Suwałkach do minus 30 stopni. Po prostu można zupełnie spodziewać się przepełnionego jelita grubego i problemów z tym związanych. Właśnie suplementowanie ciastem leczniczym ma wstrzymać zapalenie gruczołów rektalnych co ma bezpośredni związek z procesem odwadniania jelita prostego. Brak wody w jelicie prostym , to więcej miejsca na kał metabolicznie najwłaściwszy.

Jeśli mówi się że zima jest niewłaściwa, że można spodziewać się takiego czy innego niewłaściwego skutku, - to wcale nie oznacza że taki skutek musi nastąpić. Pszczoły mają tak doskonały system samozachowawczy, że czasami wychodzą z największych opresji, ale by to nastąpiło muszą być silne zdrowe i mieć wystarczająco dużo dobrze ułożonego pokarmu. 

Wpis 29 stycznia

No i szklany ul się uspokoił- trochę to trwało. Czerw może i jest , ale jeszcze coś innego nie gra w tym ulu, więc zdecydowałem się przetrzymać rodzinę na cieście do marca. Pszczoły otrzymały 2 porcje ciasta i je wciągnęły, ale teraz po uspokojeniu , ciasto będą pobierały bardzo mało  - jednak ciasto w zasięgu muszą mieć  cały czas. 
    W sobotę wyjeżdżam na wykład do kolegów pszczelarzy w kujawskie,, ale w niedzielę mają być plusowe temperatury - ciasto otrzymają wszystkie rodziny i to w większej ilości - ok 8 dkg. Ten zabieg zdecydowanie musi być wykonany. W rodzinach tworzy się osyp, ale jak powiedziałem wcześniej to nic nadzwyczajnego, on wkrótce przestanie się tworzyć- oby tylko temperatury nie spadały poniżej minus 10 stopni.
     W rodzinach głośniejszych może być to samo co w ulu szklanym więc przed podawaniem ciasta muszę osłuchać i zidentyfikować te głośniejsze i tym rodzinom rozłożyć ciasto w kilku miejscach na górnych ramkach i dać go więcej - czyli po ok 10 dkg. Więcej dlatego by tak często nie otwierać ula. Te rodziny prawdopodobnie potraktuję jak ul szklany - czyli rozważę przetrzymywać je do marca na cieście. Muszę tylko popatrzeć na pszczoły- zobaczyć jak wyglądają i w jakim są rozkłębieniu. 
                      Podawanie większych ilości ciasta w tym okresie ma u mnie jeszcze jedno uzasadnienie: temperatury mogą jeszcze spaść dużo poniżej minus 20 - wtedy pszczoły muszą być zdrowe- będzie mniejszy osyp. Pszczoły w cięgu 2 dni pobierają taką ilość ciasta, że w wystarczającym zakresie następują wszystkie przemiany zdrowotne.  Jednak nie wszystkie rodziny teraz ciasta potrzebują, ale będzie luty- pszczoły są zmęczone zimą i coraz większa ich ilość będzie z tego powodu robiła się głośniejsza. Jeśli w zasięgu będzie ciasto nastąpią procesy nrmaowania w rodzinie i nie będziemy obserwowali tworzenia się nadmiernej głośności wywołanej jakimiś problemami zdrowotnymi.   
         Zdecydowanie bardzo dużo rodzin jest bardzo cichych- u mnie jest to ok 85 %, jednak ilość tych głośniejszych wzrasta i już nie można czekać. Bardzo ważne jest że żyją wszystkie rodziny i są w dobrej sile. To będzie ostatni, ale najgorszy miesiąc zimowania dla pszczół - teraz zdrowotnie wszystko może się dziać- zresztą tak jak każdego roku.

Wpis 31 stycznia  

Szybki ula szklanego obmarzły dokładnie - pszczoły zbiły się w kłąb jest  dokładny letarg - siedzą tylko w korpusie górnym. Na zewnątrz jest wieczorem minus 6 i wiatr poludniowo wschodni.
Już od jutra będą u nas  plusowe temperatury, więc na poniedziałek planuję wykonać dwa zadania:
1/ sprawdzenie osypu 
2/ podanie ciasta
   I to będzie musiało im wystarczyć do 1 marca, albo jeszcze dłużej, natomiast głośniejsze i rozkłębionę będą pod stałą opieką, a w zakresie działań koniecznych trzeba będzie decyzje podejmować na bieżąco. Prawie 90% rodzin nie wymaga żadnej ingerencji, zimują świetnie, ale realizuję wcześniej założony plan.
     

Wpis 3 lutego

No i mamy ciepło., W dzień mieliśmy plus 3., Wszedłem na pasieki z zamiarem podawania ciasta. To wejście było prawie niepotrzebne- ciasto w ulach jeszcze było- pszczoły w doskonałym letargu. Wczesniej głośniejsze i z tendencjami do rozkłębienia również w kłębach i ciche. Z całej pasieki 5 szt wykazało rozkłębienia- ale były to zupełnie inne rodziny. Już jako zasada obligatoryjna wychodzi że pszczoły głośne bądź rozkłębione ciasta nie mają. Poprzednio obserwowałem , że w rodzinach gdzie były pszczoły wędrowniczki - czyli po otworzeniu góry widziało się wędrujące pojedyncze pszczoły poza kłębem, tam ciasto zjedzone jest troszeczkę, a reszta zostaje. Generalnie tam gdzie zostało ciasto,  z pszczołami wszystko jest o.k.    5 rodzin było rozkłębionych i tam poprzedniego ciasta nie było- takie rodziny dostały dużo. Zaplanowałem poprzednio podawanie po 8 - 10 dkg- ale nie było to potrzebne- dałem symbolicznie po 2 - 4 dkg. 
          Pszczoły świetnie zimują. sporadycznie patrzałem na osyp - tworzy się umiarkowanie - bez jakichś ekstremów, ale tego roku osyp będzie dosyć duży, jednak nie powonno to wpłynąć na ogólny stan silnych rodzin. Zazimowałem kilka odkładów małych i dziwne prawie nie ma w nich osypu. Osyp na podstawie wszystkich obserwacji większy jest w rodzinach bardzo silnych - po prostu proporcjonalnie do ilości pszczół.
       Ul szklany który pod koniec stycznia wykazywał anomalie doszedł do formy. W styczniu był czerw bo widać zupełnie młode pszczoły, ale wyszły i dalej chyba czerwiu nie ma- ma normalną temperaturę,. kłąb jest prawidłowy. dzisiaj również dostały odrobinę ciasta i od razu powiększyły objętość kłęba schodząc do dolnego korpusa - prawie do połowy, ale myślę jutro wszystko będzie się normalizowało.

       Preparowałem pszczoły w rodzinach rozkłębionych i prawie w wszystkich w jelicie prostym był rzadki kał. Po podaniu ciasta i unormowaniu się pszczół kał w jelicie preparowanych pszczół ma większą gęstość - jest zdecydowanie mniej wody. Coraz bardziej skłaniam się do tego poglądu że początkiem problemów w układzie pokarmowym pszczół pod koniec zimowli jest bakteryjno - wirusowe zapalenie gruczołów rektalnych / odwadniających / w jelicie prostym . Jeśli się tego nie przerwie to skutkiem będą biegunki i nosema. 
   
     Jak do tej pory istotne anomalia  czyli głośność i rozkłębienia miały miejsce w 13 rodzinach., ale większych strat w nich nie ma- wszystkie doszły do normy, a dodatkowe 5 które stwierdziłem dzisiaj powinny za 3 dni być w normie.. Wracając do grudnia pierwszym objawem nieprawidłowości w kilku rodzinach było pojawienie się większego osypu ok 20 grudnia. To skłania do korekty czasu podania pierwszego leczniczego ciasta, a także zastosowania diagnozowania stanu rodziny poprzez osłuchiwanie. Właściwie wystarczy zajmować się tylko tymi głośniejszymi
Zimuję również 4 bezmatki z ich kłębem jest gorzej, ale są zdrowe- i niech tak będzie do 1 marca wtedy niezależnie od tego czy oblecą czy nie zostaną dołączone do rodzin sąsiednich..
  Problem mam, z jakimś zwierzakiem rozwalił dolny korpus w ulu wielkopolskim  i wszedł do środka wyżerając woszczynę. Pszczoły jakoś zostały więc pozostawiłem je na jednym korpusie. 2 ule na tej pasiece są też naruszone - wyżarte ścianki- to jest coś takiego jak tchórzofredka lub łasica- tylko które z tych zwierząt  wielkości kota lubi słodkie i potrafi tak          skutecznie przez ściankę wejść do ula.? Ub roku też miałem z tym problem w tej     pasiece. Jak dalej będzie szaleć to chyba mu się zginie.


Wpis 6 lutego

      Byłem w pasiece kolegi / 60 uli/ . Jest jeszcze śnieg i widać dużo pszczół na śniegu- ok 5 pszczół na 1 metrze kwadratowym. Osłuchaliśmy pszczoły i 13 uli jest głośnych. Posiedzieliśmy na pasiece ok 2 godzin i obserwowaliśmy wyloty- zaznaczając ule w których pszczoły są głośne. Podczas naszego pobytu wyleciało z uli 19 pszczół, ale wylatywały tylko z tych głośnych.  Była godź ok 13 - tej - było słonecznie - na pasiece panowała temperatura plus 4 stopnie w cieniu. Pszczoły otrzymały po 8 dkg ciasta i będziemy obserwować dalej jaki będzie skutek. Głośne następną porcję ciasta otrzymają za 7 dn- podobno ma być jeszcze ciepło. Dodam tylko że kolega stosuje w cieście wywar z glistnika / jaskółcze ziele/ To też jest świetny dezynfektor. Doswiadczałem z nim sporo i mam pozytywne zdanie o jego działaniu.

      Pojechałem na najbliższą swoją pasiekę stałem godzinę i żadnej pszczółki wylatującej nie zauważyłem. Też było plus 4 stopnie. Pokusiłem się na policzenie pszczół na śniegu- na pasieczysku - naliczyłem ich w sumie trzy. To zimowe wypryskiwanie będzie przedmiotem mojego zajęcia w przyszłym sezonie zima 2014/2015  Ponieważ nawet w pasiekach zdrowych takie pojedyncze pszczoły wypryskują. ja mam na każdej pasiece con 1 bezmatek - celowo zazimowany bez matki - chociaż powstają one niezależnie od moich planów, ale nie staram się z nimi zrobić coś jesienią. Cała sprawa polega na tym że jeśli w pasiece dzieje się coś złego to wg mnie najpierw widać to w bezmatku. Właśnie  u mnie wylatują pszczoły z bezmatka i wydaje mi się że są to jedyne wylatujące pszczoły z ula - chociaż również wylatują sporadycznie.

       Wyloty pszczół - tzw wypryski zimowe to zjawisko częste pod koniec zimowli. Ja długo hołdowałem takiemu poglądowi że to wylatuje pszczoła chora i nie należy o tej porze się temu zjawisku dziwić, ani panikować. Teraz jednak uważam że te wyloty to patologia którą trzeba przerywać, albo profilaktycznie przewidywać i nie wolno do tego dopuszczać. Diagnoza osłuchowa jest wystarczająca by zdecydować się wejść do ula i podać ciasto. Na moich pasieczyskach na śniegu leżą pojedyncze pszczoły, ale żeby którąś znaleźć to trzeba   się trochę nachodzić. 1 pszczoła na 1 m kw pasieczyska to już zdecydowanie za dużo.                      

       Pokusiłem się sprawdzić osyp w moim ulu szklanym który jest tak mocno tego roku maltretowany. Został poddany- jak wspominałem wcześniej-  maksymalnemu karmieniu ciastem z rapicidem - zjadając do tej pory ponad 4,5 kg tego ciasta, a zimą otrzymały go 5 razy. Dno wykonane jest też z szkła i można dokładnie policzyć leżąca tam pszczoły- na dzień dzisiejszy jest ich 19. Pszczoły w tym ulu czystego rapicidu otrzymały ponad 100 krotnie więcej niż potrzeba - niż otrzymały i otrzymają inne rodziny włącznie z wiosną. Tę obserwację polecam tym wszystkim którzy tak mocno boją się o mikroflorę w pszczołe i o trujące właściwości rapicidu- po prostu pszczołom to wszystko wisi. Koledzy którzy przejeżdżają przez Bytów - zapraszam do Niezabyszewa 80  / 5 km /- ul stoi na rancho mieszka tam moja córka - można go poobserwować nawet bez mojej obecności.

O sikorkach.
: te sympatyczne ptaszki mimo ze nie widzimy ich w pasiekach bardzo intensywnie na nich  pracują . Czasami ich po prostu nie widać . Kiedy przebywa się na pasieczysku dłużej  nalatuje ich małe stadko, siadają na drzewach i z tamtąd robią wypady w pobliże uli. ,Zwykle  zbierają pszczoły, coś z nich wyjadają , a nogi pszczoły, głowa i czasami tergity porozwalane są na śniegu pod drzewami na które siadają. Tego roku sikorek jest mało, ale swoją robotę robią. Nie są groźne dla uli dwukorpusowych, i na wysokiej ramce. Za to ule np wielkoposkie na jednym korpusie i niskiej dennicy narażone są na to że sikorki pukają w ul i łapią wychodzące pszczoły na wylotku.


wpis 8 lutego

Było dzisiaj dość słonecznie i temp. plus 9 stopni. po połowie września dwie rodziny- jako jedyne na 300 uli- sprowadziły warrozę i po odymieniu było po prawie 60 szt. Wczesniejsze próbne odymianie tych uli nie wykazywały warrozy w ulach. Oprócz wirusa zdeformowanych skrzydełek przyciągnęły coś jeszcze. Jednym z tych uli był szklany, a drugi - bardzo silny , dzisiaj -tak jak kilka innych ożywił się i pojedynczo wychodziły pszczoły. Niestety w tym ulu na wylotku pojawił się kał. Pszczoły te od początku zimy  były głośne. Kłąb jest normalny - lekko ożywiony - w ulu na folii i na ramkach na  powałce nie widać kału. Pszczoły są nadal silne, mimo że osyp jest spory.  Gdyby nie okresowe suplemenmtowanie ciastem pszczoły nie przeżyłyby. otrzymały ciasto 4 lutego więc kał nie jest typowo rzadki, lecz o średniej konsystencji. Kał na ulu trzeba natychmiast zmyć 1% roztworem rapicidu i tak też zrobiłem. . W tym ulu opróżnię wkrótce dennicę i również opryskam roztworem 1% rapicidu, lub wywarem z glistnika - który powraca u mnie do łask- miałem trochę glistnika z własnych zbiorów, ale dzisiaj wykupiłem prawie wszystko z aptek i będę nim nadal doświadczać, ponieważ u kolegi sprawdza się dość dobrze... Podejrzewam że rodzina zarażona jest którymś z wirusów i że ma go matka.  

 Mam kilka rodzin z którymi z tą głośnością był problem, ale żadna w tej chwili nie stwarza problemów , ta jednak całą zimę była bardziej głośna niż inne.. Podejrzewam że zciągnięcie warrozy w wrześniu było łącznie z jakimś wirusem dlatego rodzina musi być poddana totalnej opece- i tak będzie, a wiosną jest pierwsza w kolejce do wymiany matki. Obecność warrozy prawie zawsze związana jest z obecnością w ulach conajmniej 6 rodzajów patologii - szczególnie wirusów. 
   Przy dziewięciu stopniach o tej porze pszczoły w kłębach sa prawie bezgłośne, a wyloty pszczół były sporadyczne, ale wylatywały tylko z 3-4 uli na pasiece, reszta siedziała cicho. Z relacji kolegów wiem , że niektóre pasieki oblatywały w komplecie- nie ma się co cieszyć, to nie jest porządane zjawisko o tej porze, więc albo mają kompletnie przepełnione jelito grube, albo z zdrowiem jest nie tak - a najczęściej jest jedno i drugie na raz.  Więc nieprawdą jest że o tej porze pszczoły już są zawsze głośne z powodu przepełnienia jelita i obecności czerwiu- po prostu do tego nie wolno dopuścić. Chociaż taki oblot w tym czasie może wiele zmienić na korzyść.
          Właśnie w tym wspomnianym ulu wystąpiły stany zapalne w układach pokarmowych pszczół, ale suplementowanie - teraz ciągle -   za kilka dni mam nadzieję wstrzyma ten proces. Podanie pszczołom ciasta zaraz po mrozach w tym przypadku było strzałem w dziesiątkę- rodzina przeżyje w dobrej formie. Te opisywane przypadki w mojej pasiece to margines - ale bardzo ważny dający bardzo dużo informacji- 
       W tej chwili do ponad 95% moich rodzin pszczelich nie mam żadnych zastrzeżeń- na pewno nie mają ochoty oblatywać- wszystkie żyją i mają się dobrze.                                                                                                                                                    
Mam 4 odkłady słabsze z młodymi matkami- prawie nie mają osypu. te osypy w dużej mierze muszą zależeć od składu rodziny tuż przed zazimowaniem. Również w ponad 60% rodzin osyp jest bardzo mały. Prawie regułą jest że większy osyp jest tam gdzie pszczoły były  głośne, albo głośne i rozkłębione. Te problemy pszczół to wirusy, wirusy i jeszcze raz wirusy.


    
Od 1 marca te wpisy zakończę, a w tym dziale pojawi się podobny temat dotyczący szczegółów  zwalczania warrozy w marcu


Wpis 9 lutego

         Jest niedziela piękne słońce - przez cały dzień w pobliżu 9 stopni, ale w godź 12 - 13 było nawet 12 stopni. Wylatywały tylko pszczoły te które wczesniej były głośniejsze. Sprawdziłem wczesniej podawane ciasto z początku lutego - również było kompletnie zjedzone w tych wylatujących- w pozostałych prawie nietknięte. Ok 85% rodzinom te temperatury nie zrobiły wrażenia - po prostu nie chcą oblatywać. Te co latały to też nie był oblot tylko pojedyncze wyloty, ale przez con 1,5 godz na wylotkach kręciło się kilka pszczół. Rodziny w ścisłych kłębach nie zareagowały na wysoką temperaturę. Mam ule ustawione ciemnymi ściankami  i wylotkami na północ
         Zjedzone ciasto i loty absolutnie nie świadczą o zdrowiu. Pszczoły wyglądają super zdrowo, ale wiem swoje - nie powinny latać tak jak ich większość.
       Jesli pszczołom coś dolega to oblot oczywiście może się przydać, ale nie świadczy to o bezwzględnym zdrowiu rodziny. Ja za wszelką cenę utrzymuję rodziony w spoczynku. Oblot może spowodować podniesienie temperatury wewnątrz kłęba i zmusi to matkę do czerwienia. Nie jest to wprawdzie nic strasznego o tej porze, ale ja wolę żeby nie czerwiły conajmniej do 1 marca a najlepiej do 10 marca, a wtedy niech czerwią dużo- na cały regulator.. Czerw o tej porze, jeśli spadną temperatury - może pochłonąć nie tylko dużo pokarmu, ale sporo energii pszczół która w ciężkich warunkach jest nie do odrobienia. Właśnie dlatego nie zachwycałbym się pełnymi oblotami o tej porze. Koledzy piszą że pszczoły pięknie przezimowały i właśnie obleciały. - O przezimowaniu mówimy nie wczesniej jak 15 marca- przed połową lutego to jeszcze żadne przezimowanie- ale świetnie że żyją i są w dobrej formie.. Nie dziwię się że na południu Polski pszczoły oblatywały - tam jest chwilowo nawet 15 stopni - w tych temperaturach utrzymać pszczoły w ulach jest prawie niemożliwe.
          Mój szklany ul mimo szklanych ścianek przez które bezpośrednio słońce pada na  pszczoły dzisiaj ani się nie ruszyły. Widać było pszczoły wędrujące po ściankach - no bo  było ciepło- kłąb się powiększył i obniżył do dolnego korpusa, ale o oblocie nie ma mowy -   i właśnie o to chodzi.
         Z całozimowej obserwacji widać jak na dłoni że wirusy wciągnięte do rodzin jesienią   zakłócają przebieg zimowli. Nawet okresowy pobyt warrozy w ulach zakłóca przebieg zimowli nawet po zwalczeniu tej warrozy. diagnozować takie rodziny można już    od początku zimowli i identyfikować nieprawidłowości,  natomiast wszystkie matki w    takich rodzinach trzeba przewidzieć w pierwszej kolejności do wymiany wiosną by nie   przenosiły wirusów , a produkowaniem trutni żeby nie osłabiały populacji pszczół, które genetycznie mogą być mało odporne na wirusy i inne patologie związane z nieprawidłowym zimowaniem.
         Bardzo bym chciał by te temperatury spadły do poniżej plus 5 stopni.

Wpis 10 lutego

Było bezchmurnie, ale najwy ższa temperatura 8 - 9 stopni, ale tylko w pobliżu 11 godziny- przez większość dnia w pobliżu 6 - 7 stopni- bez wiatru., natomiast pszczoły latały bardziej ni ż wczoraj. Nie jest to jednak żaden oblot. tylko z pojedynczych uli wychodziły więcej.
         Ul w którym na wylotku był kał dzisiaj już jest w porządku - nawet latających było mało , kału więcej nie b yło. - siedzą w kłębie. Zastanawiam się czy  przy takich sporadycznych wylotach pszczoły w ogóle oddają kał - myślę że nie. W cieniu drzew w pobliżu pasieczysk leżą łachy śniegu i na nich powinien pojawić się kał, albo na daszkach. Wędrowałem po tych łachach i nic nie widzę. Powinny pojawić się nitki kału jeśli jest normalny, a biegunek nie widać - Na tym śniegu kału nie ma więc przy tych sporadycznych wylotach pszczoły nie oddają kału - ich jelita nie są przepełnione.
Szklany ul dla zasady dostał placek ciasta z rapicidem / ok 15 dkg/ - niech się cieszą - dzisiaj ani jedna pszczoła z niego nie wyleciała - też nie mają potrzeby. To moje przeszkadzanie im zimą nie ma żadnego znaczenia- nie wpłynęło to na przepełnienie jelita - mają jeszcze dużo w nim miejsca, a szklany zjada właśnie ciasta w pobliżu 5 kg za cały okres jesieni i zimy.  Sądzę ze jeśli pszczoły są zdrowe to o przepełnieniu jelita nie może być mowy-nawet jesli będą ekstremalnie trudne warunki zimą. Tylko jeśli jest stan zapalny gruczołów rektalnych następuje zatrzymanie wody i jelito pompuje się jak piłka. Podawanie ciasta z rapicidem w tych przypadkach zadziała w ciągu 4 - 7 dni od podania rodzinie ok 12 dkg ciasta. I to wystarcza przynajmniej na 3 tygodnie by cykl się nie powtórzył. Ciasto z wywarem glistnika działa tak samo, tylko przy glistniku wydaje mi się że wykańczają się pojedyncze pszczoły. Właśnie w najbliższym czasie część pasieki dostanie ciasto z wywarem z glistnika, tylko że wpierw muszę oczyścić dennicę żeby wiedzieć jaki będzie efekt i już jutro za to się biorę.
             Kolega u którego byłem na pasiece właśnie zadzwonił że po podaniu ciasta z wywarem z glistnika pasieka się unormowała, ale ponad połowa rodzin dokonała oblotu oczyszczającego i jak mówi był kał normalny i dużo było plamek rzadkiego. To wszystko dlatego że dopiero teraz to zrobił i jeszcze to nie do końca zadziałało -ale jeszcze poobserwujemy. Właśnie: wywar z glistnika , rapicid czy wywar z świeżych pędów sosny to są biodegradowalne dezynfektory. Pszczoły nie powinno leczyć się niczym innym tylko takimi biodegradowalnymi dezynfektorami- o tym świadczy system bakteryjny w organiźmie pszczoły-                                                                                                                                                               
       W przewodzie pokarmowym pszczoły następuje sterylizacja pokarmu czyli totalne   zwalczanie   mikroorganizmów na poziomie przełyku i wola . To też robi nektar   z ro.ślin trujących i w tym kierunku powinno prowadzić się leczenie pszczół, a nie uczłowieczać i podawać    im leki dla ludzi lub zwierząt, albo toksyczne środki owadobójcze np amitraza.


Wpis 12 lutego

        Dzisiaj sprawdzałem jedną z pasiek - zastanawiając się nad procesami prowadzenia diagnozy rodzin pszczelich w czasie zimowli. Wychodzi na to że zdecydowana większość rodzin nie wymaga interwencji, natomiast część wymaga. Pszczoły głośne w grudniu - po suplementowaniu pierwszym uspokoiły się chwilowo - dopiero ponowne suplementowanie spowodowało  że wróciły do kłęba i obecnie są cicho. Była druga seria głośnych i rozkłębionych w połowie stycznia i podobny proces doprowadził do spokoju. Ostatnio rodzina z początkami kału - też po 6 dniach doszła do normy. Dzisiaj sprawdzałem rozklębione na początku lutego i nie suplementowane / 2 rodziny/ - okazuje się że temperatura w środku sięga 31 stopni i rozkłębienie jest duże - dzisiaj otrzymały po 12 dkg ciasta  i spróbuję je również doprowadzić do normy - powinno to nastąpić w 4 - 7 dni.
Fakt że za każdym razem w głośnych i rozkłębionych zjedzone ciasto jest kompletnie wskazuje na to że więcej jedzą w takim stanie. Każda rodzina rozkłębiona zjadła bardzo dużo
pokarmu.               
        Obserwuję że po doprowadzeniu rodziny do ponownego zawiązania kłęba, zdecydowanie zmniejsza się ilość kału w jelicie prostym i kał zmienia się w gęsty. Były wysokie temperatury i te rozkłębiane wprawdzie troszeczkę latały, ale oddawania kału nie było. Zbiega się też inne spostrzeżenie- zaznaczam rodziny które zdrowotnie mi się nie podobają w czasie sezonu i jesienią, a które są silne i wizualnie nic im nie mo.żna zarzucić. To właśnie te rodziny robią się głośne. Rodzina która miała grzybicę w czasie lata, i inne w punkcie leczenia pszczół wyizolowane również robiły się głośne. To wszystko wskazuje na obecność mikroorganizmów destrukto dużo wcześniej - przed zazimowaniem, a skutki obecności tych mikroorganizmów to właśnie ta głośność i chęć do wylatywania z uli. Mi udaje się tego roku zatrzymać wszystkie pszczoły w ulach niezależnie od temperatury - pszczoły nie potrzebują oblotu. Rozkłębienie i głośność bezsprzecznie jest skutkiem mikroorganizmów i to najtrudniejszych do zwalczania - czyli wirusów.
     W związku z tymi spostrzeżeniami można pokusić się na wchodzenie do uli z ciastem tylko do pszczół głośnych i dawanie im po ok 12 dkg ciasta - taka jedna porcja zabezpieczy rodzinę. Wirusy uporczywe przenosi matka, a w okresie kiedy nie czerwi wyleczyć jej nie można, więc cały czas obdziela pszczoły w czasie zimowli- dlatego suplementowaniem jesiennym leczy się pszczoły, ale nie matkę. Z tego powodu takie diagnozy zimoiwe są konieczne. Diagnozy zimowe dadzownież wiedzę o tym że takie matki trzeba wymienić by przerwać rozsiewanie wirusów.. Jeśli taką matkę nie wymienimy -0 dezynfekcyjne działanie nektaru może utaić wirusa, ale odezwie się znowu w czasie zimowli - lub w okresie bezpożytkowym.
Dzisiaj na 50 uli uzupełniającego podania ciasta wymagały 4- właśnie rozkłębione i głośne , ale bez żadnych innych objawów. Jak na razie żyje 100% rodzin i są silne i jestem pewien że żadnego upadku nie będzie, ale głośność która w końcowym etapie może doprowadzić do biegunki może się wznowić w innych rodzinach- będziemy pilnować.
        Osłuchiwałem rodziny w innej pasiece i ponawiam stwierdzenie: Pszczoły w lutym absolutnie nie są głośniejsze jeśli są zdrowe- siedzą cicho - są ledwo słyszalne. Głośność pod koniec zimowli i usilone dążenie do oblotu i wypryskiwania pszczół w dni chłodne- zawsze powodowana jest jakimiś nieporawidłowościami w organiźmie pszczół- najczęściej uważam że jest to początek zapalenia gruczołów rektalnych.
        Diagnozy bieżące w czasie sezonu, oraz przed zimowaniem i zimą powinny być podstawą do podejmowania decyzji wiosną w zakresie gospodarki rodzinami, łączeniem i wymiany matek- jeszcze w maju. 

Wpis 14 lutego

      Przedwczoraj wczoraj i dzisiaj podałem ciasto wszystkim pszczołom. Decyzja zapadła 12 - go , ale rozważałem czy nie wybierać potrzebujące. Z powodu tego że pojawiły się zupełnie nowe rozkłębione uznałem że nie ma na co czekać - tym bardziej że przez kilka dni nie będzie mnie na miejscu  - jadę na Podkarpacie. 
  Kolejne ciepłe dni będą prowokować do czerwienia, może tym sposobem odciągnie się rodziny od tego zamiaru.   Marzec zapowiadają ciepły z temnperaturami powyżej średniej - trzeba będzie pilnować prognoz długoterminowych i jeśli się to potwierdzi to od 1 marca trzeba już przygotowywać pszczoły do sezonu. U mnie będzie to odwrócenie uli zwężenie uliczek, korekta rozłożenia pokarmu i ograniczenie gniazda, a także walka z ewentualną warrozą- czyli ciągłe podawanie ciasta w okresie od 1 marca - do końca marca - przy czym nie będzie mnie interesowało czy pszczoły obleciały czy nie.
     Mam 6 bezmatków z którymi nie zdążyłem zrobić porządku jesienią - muszę je w najbliższym czasie połączyć by trutówki nie rozpoczęły czerwienia. Ponadto bezmatki całą zimę są niespokojne.   Planuję również połączenia w ulach wielkopolskich ponieważ nie mam zapasu tych uli- już punktuję takie rodziny - podczas podawania ciasta można było zoriętować się które po zimie są słabsze. Ale to jeszcze będzie korekta, ponieważ od góry widać pszczoły np na 4 ramkach , ale siedzą w dolnym korpusie też na czterech - dlatego można się pomylić. muszę wykombinować  ok 10 uli wielkopolskich bo nie mam żadnego w zapasie i byłby problem z zagospodarweaniem nadmiaru czerwiu. Uli nowego typu jest zapas / 40 / więc w nich nie ma potrzeby zsypywania na siłę.
        Za wszelką cenę będę chciał zmusić pszczoły do cichego zachowania  i wstrzymania lotów. Wydaje mi się że to pozwoli również na wstrzymanie czerwienia.. Druga połowa lutego dla pszczół jest trudna i to widać - coraz to nowe stają się głośne, ale jak na razie skutecznie udaje się je uciszyć. i zagonić do kłęba- chociaż będzie to coraz trudniejsze przy tak wysokich temperaturach jak zapowiadają. Jesli będzie tak ciepło jak zapowiadają - czyli powyżej 10 stopni, to na ciągłe  podawanie ciasta i odwrócenie uli trzeba będzie przejść wcześniej- czyli ok 25 lutego - ale jeszcze zobaczymy- przebieg marca bywa kapryśny i mogą przyjść długotrwałe chłody, dlatego u nas na  Pomorzu, zbyt duża ilość czerwiu do 15 marca nie jest wskazana.
      Wydzieliłem grupę rodzin i przygotowałem dla nich ciasto z rapicidem, oraz domieszałem mikroorganizmy. Wiem rapicid jest dezynfektorem i niszczy mikroorganizmy, ale 2 lata temu robiłem takie próby i były korzystne - sprawdzam czy się potwierdzą- czasami karkołomne próby doprowadzają do ciekawych rozwiązań.

Wpis 19 lutego

      Wróciłem z Suchej Beskidzkiej. Podziękowania dla Bogdana Kowaliczka i jego małżonki za 3 dniowe goszczenie, oraz wszystkim obecnym na spotkaniu  pszczelarzom - za miłe spotkanie.

      Dzisiaj byłem w pasiekach- znowu są efekty z podania ciasta. Pszczoły w doskonałych kłębach . Na Podkarpaciu kwitnie leszczyna i wszystkie pszczoły zbierają pyłek -jak tylko wzrosnie tempereatura, a temperatury tam bywają wysokie i w tych warunkach utrzymać pszczoły bez lotu jest niemożliwe.
        Moje pszczoły nie dokonywały oblotu, a obecne temperatury tego nie spowodują , ponieważ za dnia bywa 2 - 5 stopni plus. Jest koniec lutego - trzeba będzie w jakimś momencie odwrócić ule i czyścić dennice- ja tego roku skupiam się jednak nad powstrzymaniem pszczół przed przedwczesnym rozpoczęciem czerwienia. Wzmożone pobieranie ciasta przez pszczoły może wskazywać na to że nie do końca mi się to uda. Większość rodzin ciasto pobiera wolno, jednak dzisiejsze sprawdzenie dowiodło że jest dużo rodzin gdzie ciasto zniknęło prawie w całości, a podawałem je 12 -go , 13 - go i 14 - go. Wiele rodzin przed podaniem ciasta było głośne i rozkłębione, ale też była wyższa temperatura. dzisiaj w dzień było  plus 3 stopnie, więc być może i temperatura wpłynęła na uspokojenie i zawi.ązanie ściślejszych kłębów. Sądzę jednak że podstawą takich zachowań pszczół jest wczesniej podane ciasto z rapicidem. Na tą porę temperatury są idealne - jest ciepło, ale nie na tyle by pszczoły latały, a dzisiaj dodatkowo jeszcze pada deszcz.

     W tym czasie od 20 lutego do 1 marca trzeba mieć niesamowitego czuja na sytuację w pasiekach. Rozpocząłem już podawanie ciasta w trybie ciągłym celem likwidacji warrozy, ale przedłużę to do końca marca.Warrozy ub roku nie miałem , ale nie wiadomo ile jej wciągnęły jesienią poza kontrolą.   Podejrzewam że matki gremialnie zaczną czerwić pod koniec lutego - wszystko na to wskazuje. Chcę również dokonać koniecznych połączeń rodzin słabych lub bezmatków - których mam kilka od jesieni. Długie ich przetrzymywanie zawsze kończy się źle, bo albo zaczną czerwić trutówki, albo słabe jeszcze bardziej osłabną i nie będzie z nich żadnej korzyści- już pisałem wczesniej - że nie będę z tym czekać do oblotu.

      Pierwsze wczesne leszczyny u nas zaczynają kwitnąć, przebijśniegi już są pod powierzchnią - niestety krokusów jeszcze nie widać - nie wychodzą z ziemi, a wczesne wierzby dopiero nabierają   w pąki i nawet jeśli będzie ciepło nie zakwitną przez najbliższe  3 tygodnie. Nawet jeśli będzie ciepło to znaczący kwiat może pokazać się dopiero ok 1 marca.  To wszystko sprawia że nie trzeba śpieszyć się z wiosennymi rozbudzeniami pszczół - niech jeszcze spokojnie siedzą w kłębach.
    Podawanie ciasta do tej pory powodowało uspakajanie pszczół, ale jeśli pojawi się czerw to  skutek może być odwrotny- pszczoły będą pobudzane do pracy, a tym samym matki do  czerwienia. Dlatego tak ważne jest wstrzymanie początków czerwienia matek.

Wpis 20 lutego

        To będzie ostatni wpis w tym temacie.

      Dzisiaj stwierdziłem że matki pszczele  czerwią w dużej ilości uli. Pojawiające się coraz częściej rozkłębienie skłoniło mnie do sporawdzenia rodzin i okazuje się , że jest czerw w bardzo młodym wieku. Ciepło zrobiło swoje i nic tu się nie poradzi rodziny ruszają do rozwoju. Ja już  wcześniej podejrzewałem czerwienie, ale nie chciałem tego czerwiu o tym czasie i łudziłem się że się go zatrzyma- niestety tu pogoda i odczucia pszczół decydują najbardziej. Czerwiu dużo nie ma , ale proces został rozpoczęty. Z powodu tego że miałem zamiar ok 1 marca rozpocząć ciągłe podawanie ciasta z rapicidem celem zlikwidowania warrozy - trzeba ten proces przyspieszyć. Ja wprawdzie już go rozpocząłem kilka dni temu, ale z innego powodu, tu jednak już się bekło -matki czerwią i trzeba ruszać na całego z tym zabiegiem.     
           Dlatego uruchamiam następny temat dotyczący tylko procesu zwalczania warrozy wiosną który będzie kontynuacją tego tematu.  a nowy temat to"
ZWALCZANIE WARROZY WIOSNĄ 
 

 
PDF Drukuj


 

Chorobowy zespół pszczół bezmiodnych

/leczenie/


 

W przeszłości – przed 30 laty kiedy moja wiedza o zdrowotności pszczół była niewielka, zdarzały się przypadki dużego rozrzutu w ilości gromadzonego miodu przez pszczoły. Były rodziny rekordzistki, a były i takie które obok rekordzistek nie miały żadnego miodu w ulu, lub dawały do 5 kg rocznie.

W tym przypadku brak jest jakichkolwiek objawów widocznych które wskazywałyby na patologię. Pszczoły są żywiołowe, trochę złośliwe, szybko poruszają się po plastrach, latają nawet przy chłodach, kiedy wyloty z innych uli są sporadyczne. Czerw jednak nie jest zwarty, ale nie widać równomierności w jego rozstrzeleniu. Matka czerwi obficie i jest zawsze bardzo dużo czerwiu niezasklepionego. Nie widać również symtomów osłabiebia rodziny. Rodziny są stosunkowo silne, a przeglądając je pod koniec dnia jest dużo świeżego nektaru. Pod ulem nie widać pszczół martwych, pełzających , czy z rozdętymi odwłokami, nie widać też czarnych bezwłosych pszczół, ani czerwiu wyżycanego przed wylotkami

Wydawałoby się , że obecność świeżego nektaru, żywiołowość pszczół ich intensywne loty powinny wpłynąć na gromadzenie miodu – niestety tego miodu w ulu albo prawie nie ma, albo jest go bardzo mało. Rodziny takie zdecydowanie odstają od pozostałych i tak tego roku na 40 uli zbiory w pobliskiej pasiece wahały się od 25 kg do 40 kg miodu z ula, niestety w tej rodzinie mimo porównywalnej siły nie można im było wziąć ani kilograma- chociaż i tak n ie planowano pobierania miodu z tego ula.

Jak obecnie obserwuję te przypadki ,u kolegów pszczelarzy również występują . Tego roku /2013/ w lipcu moje pszczoły w większości stały na poszczególnych plantacjach gryki. Gryka w naszych warunkach jest największym pożytkiem i wszystkie pszczoły przynoszą duże ilości miodu . Tak jak każdego prawie roku tak i w tym roku była jedna rodzina która od wiosny zachowywała się bardzo dziwnie. Już wiosną mimo kilkakrotnego uzupełnienia zapasów w ramach dostawiania ramek z pokarmem, zabrakło im pokarmu na przełomie kwietnia i maja.

Już w kwietniu zdecydowałem że rodzina będzie poddana leczeniu i ścisłym obserwacjom i że z rodziny tej tego roku nie będzie się pozyskiwało miodu. Ok 25 kwietnia zacząłem leczyć pszczoły podając im ciasto z rapicidem. Z początku maja zaobserwowałem pierwsze pozytywy leczenia, lecz po odstaweieniu ciasta wszystko wracało do stanu sprzed leczenia. Wykluczam jakiekolwiek rabowania- tego roku był pożytek obfity- rabunków nie było, ponadto przewiezienie pszczółó w czasie sezonu w inne mioejsce niczego nie zmieniło.


 

Wówczas – w maju- pojawia się już pierwszy gromadzony przez pszczoły miód- niestety w tym ulu było go brak, a nawet panował głód. Dobrze że pszczelarze w takich przypadkach po prostu likwidują rodzinę, bo uciążliwość leczenia w takich przypadkach nie rokuje żadnych perspektyw na to by od takich pszczół pozyskać miód. W maju rodzina została przewieziona w miejsce gdzie zwożę wszystkie pszczoły podejrzane o choroby i tam przy codziennym nadzorze prowadzę ich leczenie. Od ok 15 maja podawałem tak jak przy zgnilcu i grzybicy syrop cukrowy z dodatkiem rapicidu, a że było dość zimno i było dużo dni nielotnych skusiłem się na podawanie 2 promile rapicidu w 1 litrze syropu. Pszczoły o dziwo brały syrop dość intensywnie. Nie widząc specjalnej poprawy, pod koniec maja rozpocząłem opryski ramek z czerwiem i z zapasami, na przemian z opryskami pszczół. Takie zabiegi są w zasadze wystarczające przy wszystkich innych niedomaganiach- tu jednak nie było efektu.

Zacząłem stosować inne grupy dezynfektorów m. in wywar z glistnika / jaskółcze ziele/ Niestety też nie zaskutkowało


 

Na przełomie lipca i sierpnia po zbiorach gryki podejrzewając, że przyczyna tkwi w matce, postanowiłem ją wymienić. Najpierw zabrałem matkę, po tym pszczoły dostały ciasto z rapicidem przez ok 10 dni, dopiero wtedy podałem młodą czerwiącą matkę. Było to ok 12 sierpnia. Pszczoły matkę przyjęły, matka silnie zaczerwiła, pszczoły zostały podkarmione, a że stały na przegorzanie, zebrały dla siebie trochę miodu z przegorzanu, a później silnie gromadziły pyłek z szpalerów późnojesiennych kwiatów które miały w zasięgu lotu. Jesienią nie zauważyłem żadnych anomalii w rozwoju rodziny- Na dużych zapasach zostały zazimowane- obecnie 16 grudzień na dennicy leży ok 15 pszczół martwych- jest to osyp nie odbiegający od normy..


 

Jeśli leczenie rapicidem – jak dotąd jest skuteczne w leczeniu paraliży, to zastanawiam się jaka jest przyczyna że pszczoły mimo pozornego dobrego rozwoju nie odkładały miodu. Pszczoły w czasie sezony byłu odymiane również amitrazą i były sprawdzane pod mikroskopem w zakresie posiadania organizmów napowierzchniowych, oraz stanu przetchlinek. Pod mikroskopem sprawdzałem też stan powierzchni jelita środkowego – niestety żadnych rozbieżności nie było widać .Również przyczyna nie leży po stronie genetycznej ponieważ mój przypadek dotyczy matki 3 letniej, która w poprzednich sezonach gromadziła normalne ilości miodu nie odstając od średniej. Taki sam przypadek wystąpił u kolegi któremu likwidowaliśmy zgnilca. Wysłaliśmy próbki do laboratorium z adnotacją, że z pszczołami dzieje się coś dziwnego – niestety w wyniku badań w laboratoriu stwierdzono że pszczołom nic nie jest.


 

Pewne podobieństwo zachowań pszczół żywych w tym przypadku zbieżne jest z chorobami typu paraliże, więc można podejrzewać że przyczyną tego zjawiska jest wirys lub grupa wirusów, lub takie coś co jest odpowiednikiem sepsy u człowieka, lecz dotyczy całej rodziny pszczelej. Nic nie mogę powiedzieć na temat zarażalności tego, ponieważ zawsze wystąpił jeden przypadek. W przeszłości jednak pamiętam, że miałem kilka rodzin w pasiece od których nie pozyskiwało się miodu. Z perspektywy czasu jednak nie mam pewności czy było to to samo, czy może były to wówczas moje błędy w pszczelarzeniu. Obecne przypadki niestety nie dotyczą błędów w pszczelarzeniu- to bez żadnych wątpliwości jest patologia rodziny i jak na razie w 90% wg mojej oceny patoplogia związana z matką pszczelą.


 

W związku z powyższym jeśli na dzień dzisiejszy miałbyym ustalić metodę leczenia takich pszczół postąpiłbym następująco:

1/ Usunięcie matki pszczelej

2/ leczenie pszczół rapicidem przez con 7 dni ciastem miodowo – cukrowym z dodatkiem 2 promile rapicidu

3/ Podanie młodej matki po 7 dniach od początku leczenia, z równoczesnym leczeniem pszczół jeszcze przez con 7 dni.


 

Uwaga

Ok 8 lat temu liwidując takie 2 przypadki w swoich pasiekach wymienia łem matki pszczele bez leczenia rapicidem. Niestety po okrsie normalnego rozczerwiania matki / 3 tygodnie/ kiedy wszystko wyglądało pięknie- zaczęło się to samo – pszczołom w sezonie zabrakło pokarmu. Ciągłe podkarmianie syropem niczego nie zmieniło – pokarm ginął z ula. Nadal pszczoły nie gromadziły miodu.


 














xxxx
 
«pierwszapoprzednia123następnaostatnia»

Strona 1 z 3