Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
 
 
CCD 2009
PDF Drukuj

CCD ( Colony Collapse Disorder )
czyli zjawisko w skali światowej związane z masowym ginięciem pszczół     
                          
CCD-2009

 

Wstęp

Zamieściłem wcześniej spostrzeżenia dot CCD, / na tej stronie – wcześniejsze tematy/ które w połączeniu z dalszym doświadczeniami w tegorocznym sezonie pszczelarskim dają mi pełną wiedzę o tym zjawisku z całkowitą możliwością udowodnienia tego procesu w każdym szczególe.

Udowodniłem sobie i potrafię to powtórzyć że istnieją dwie niezależne – współistniejące przyczyny wywołujące CCD

1/ zatrucia owadobójczymi systemicznymi środkami ochrony roślin, powodujące padnięcia pszczół , poza ulem- działające jak bomba opóźnionym zapłonem.- To zagadnienie ma znamiona przestępstwa na skalę międzynarodową.

2/ wirus izraelski – lub cos podobnego co powoduje w pierwszej kolejności spadek temperatury gniazda nawet do 24 stopni, kolejno 7 – 12 dni następuje ubytek pszczół starszych lotnych w ulu nawet o 60% - dzieje się to w kolejnych 7 dniach, z równoczesnym powstawaniem rozstrzelonego czerwiu, potem choruje matka i jest do usunięcia a w ostatnim etapie pojawia się zgnity czerw z usuwaniem którego pszczoły mają wiele problemów. / Podobno jest to choroba o nazwie GLINIAK /Ale taki przebieg początkowy ma każda choroba biologiczna - zakaźna czerwiu.

 

-To nie jest nic nowego. Tego rodzaju zjawiska obserwowałem już ponad 25 lat temu. Wówczas miałem za małą wiedzę na ten temat a i zjawisko pojawiało się sporadycznie – nie z takim nasileniem.

 

Obydwa zagadnienia funkcjonują poza wszelką wątpliwość niezależnie. Poza wszelką wątpliwość udowodniłem to przede wszystkim sobie i mam nadzieję kolejnym wyjaśnieniem tego tematu zainteresuję tych którzy podpisywali zgodę na wprowadzanie tych środków do użytku na terenie Polski, oraz tym którzy pomijają przyczynę wirusową masowego ubytku pszczół w ulu.

 

AD 1 – zatrucia środkami

Do spostrzeżeń w części ,, moje doświadczenia nad CCD”, dorzucam informację uzyskaną od jednego z kanadyjskich rolników. Otóż na terenie kontynentu Amerykańskiego i Anglii wprowadzono do użytku w przeszłości owadobójcze inteligentne środki o działaniu systemicznym w naszym pojęciu, z warunkowym dopuszczeniem do użytku na plantacjach nie kwitnących. Dotyczyło to na pewno takich upraw które w czasie wegetacji nie wydają kwiatu jak np brukiew, buraki i tp z których w przyszłości nie będą korzystały pszczoły.. Te środki działają silnie na słodyszka bielinka kapustnika i inne w sposób systemiczny – czyli wchodzą w strukturę rośliny i każde spożycie tej rośliny przez owada wprowadza do owada truciznę niszcząc go, nawet po 30 dniach od oprysku, jak przed laty u nas Bi-58 i to niezależnie od tego czy owad zjada roślinę czy zbiera nektar!!! Z tego co mi wiadomo tylko przy uprawie gorczycy można było je stosować zaraz po wschodach na pchełkę siewek gorczycy a nawet rzepaku.

ZASTOSOWANIE NAWET TAK AGRESYWNEGO ŚRODKA ZARAZ PO WSCHODACH NIE NARAŻAŁO PASIEKI NA TAKIE ZNISZCZENIA PONIEWAŻ OD WSCHODÓW DO ZAKWITNĘCIA MIJA KILKA MISIĘCY I W PEWNYM ZAKRESIE ŚRODEK JEST NEUTRALIZOWANY I MOCNO ROZPROWADZANY PO ROŚLINIE , KTÓRA W CZASIE WZROSTU ZNACZNIE ZWIĘKSZA SWOJE ROZMIARY.

Pojęcie : ,,dopuszczony na plantacje upraw niekwitnących” ,w procesie tłumaczeń i przekazywania informacji etykietowych między firmami, zostało wypaczone na pojęcie:,, dopuszczony do oprysku przed kwitnieniem”.

Chociaż dla niewtajemniczonych w sens inności tych dwóch sformułowań może się wydać to bez znaczenia , to dla zastosowania takiego środka chemicznego ma zdecydowanie istotne znaczenie. W pierwszym przypadku środek może być zastosowany tylko na rośliny które w procesie wzrostu nie wydadzą kwiat – jak brukiew, natomiast drugie określenie pozwala zastosować ten środek na roślinę która jeszcze nie kwitnie ale za parę dni kwiat wyda np rzepak. To przekłamanie funkcjonuje w tych obiegach od dziesięcioleci trując pszczoły i nie tylko- jak zawarłem w części ,, dalej o CCD i spostrzeżeniach.

Odrębnym zagadnieniem jest karencja tych środków – na etykietach jej brak , mimo tego że mówi się o ich dużej szkodliwości po przekroczeniu maksymalnych dawek granicznych - więc jak to jest że środek jest bardzo szkodliwy po przekroczeniu dawek granicznych – na co – w jakich warunkach? – jak długo szkodliwy jest dla pszczół??????? takie skrótowe napisy są dowodem na to że producent nie przewiduje ich używania na roślinach które wydają kwiat, - li tylko odnosząc się do szkodliwości ogólnej , okazjonalnej, przypadkowego kontaktu z pszczołą, lub na wypadek oprysków w pobliżu stacjonowania pszczół.To wszystko dotyczy zezwoleń oprysków po wschodach takich roślin jak rzepak, gorczyca, rozsadniki kapust brukwi, lub w uprawach takich roślin jak buraki, brukiew, tytoń, kapusta pastewna, kapusta głowiasta, rzepa, kalarepa, cebula, czosnek, szpinak, por, seler, itp.

W obiegu funkcjonuje opracowany kiedyś system zgłaszania zatruć pszczół. Proces jest następujący: trzeba zebrać zatrute pszczoły oraz rośliny potraktowane środkiem z plantacji opryskanej, wysłać to do laboratorium, a tam stwierdzą czy te pszczoły zostały strute tym środkiem który użyty był na tej podejrzanej plantacji. To staje się dopiero podstawą do ew. roszczeń. Trochę to zawiłe, ale można było swojego dociec. Tak jednak było kiedyś. Obecnie nie stosuje się środki w ilości 3 – 5 litrów na 1 ha ale inteligentne środki stosuje się w dawkach 0,01 do 0,3 l/ha – czyli np 100g na 1 ha. Rozprowadzenie tego środka w roślinie jest tak duże że nie istnieje jeszcze takie laboratorium na świecie które w tydzień po oprysku w takiej ilości ,mogłoby stwierdzić jego obecność w roślinie. Ponadto praktycznie nie ma padniętych pszczół w ulu które w tych przypadkach giną w 100% poza ulem. Więc wytwarza się taka sytuacja że rolnicy i chemicy mówią – no pokaż pszczelarzu tę pszczołę którą ci zatrułem- w ulu takiej pszczoły się nie znajdzie. W tej sytuacji jeśli żadne laboratorium na świecie nie jest w stanie wykryć obecności takiego środka w roślinie – to cały system ochrony pszczół w tej sytuacji po prostu nie funkcjonuje.

Formacje pszczelarskie br. domagały się od stosowanych władz wglądu do dokumentów związanych z procesem dopuszczenia do użytku tych środków na terenie Polski i całego procesu wydawania zezwoleń. Niestety stosowane władze odmówiły wglądu zasłaniając się tajemnicą handlową i obwarowaniami państwowymi. To zdarzenie wskazuje na nieczystą sprawę .My pszczelarze podważamy proces dopuszczenia tych środków do stosowania w całości, dlatego tajemnice trzeba ujawnić ponieważ one są kluczem do rozwiązania problemu.

Moje doświadczenia nad ulami zamkniętymi w piwnicy w części : ,, moje doświadczenia nad CCD “ wskazują na metodę która może ponad wszelką wątpliwość objawowo udowodnić istnienie takiego zatrucia na plantacji opryskanej systemicznym środkiem owadobójczym . Potrzebna jest plantacja rzepaku o pow con 20 ha którą opryskano systemicznym środkiem owadobójczym, w ilościach dopuszczających przez instrukcję, oraz con. 5 uli wystawionych na plantację na początku kwitnienia – np rzepaku, a także taką samą ilość uli ustawionych w okolicy ekologicznej z dala od kwitnących plantacji zblokowanych. Wszystkie rodziny w ulach należy ustawić w odległości od siebie con. 10 m i przygotować następująco:

1/ wybrać 10 rodzin najsilniejszych i wywieźć je – jedne na rzepaczysko pozostałe w miejsce ekologiczne- po 5 szt.

2/ Wszystkie pszczoły z poszczególnych uli wsypać do transportówek o znanej wadze a czerw i zapasy miodu zagospodarować w innych ulach.

3 Zważyć pszczoły z transportówką określając wagę pszczół w każdej z 10 rodzin.

4/ pszczoły tego samego dnia osadzić w ulach na samej woszczynie.

 

Na tym etapie pszczoły zaczynają zagospodarowywać ul jakby od nowa. Matka – po 5 dniach zaczyna czerwic na poziomie 3-4 tyś jajeczek dziennie co wywoła ogromne zapotrzebowanie na pyłek. Po 3 dniach rozpoczyna się karmienie larw- będzie ono bardzo intensywne. Pszczoły będą bardzo intensywnie przerabiać zapasy by szybko wyprodukować nowe pokolenie, środek chemiczny będzie intensywnie chłonięty przez pszczoły i efekty widoczne będą jak na dłoni po 10-ciu dniach od nowego zasiedlenia. Na tym etapie dokonać następujących czynności:

 

5/ Przywieźć następne 5 uli na każde miejsce po to by zagospodarować czerw.

6/ Ponownie przesypać pszczoły z uli do zważonych transportówek i ponownie wieczorem zważyć pszczoły na plantacji na rzepaku i kontrolnej na terenie ekologicznym.

 

 

Wynik ważenia w każdej sytuacji będzie mniejszy od ważenia poczatkowego, ponieważ w tym czasie pszczoły w tych ulach się nie nalęgały, a następuje naturalny ich ubytek . Pszczoły na rzepaku latają zdecydowanie krócej i ubytek naturalny z powodu zmęczenia i załamań pogody powinien być zdecydowanie mniejszy natomiast mniejsza ilość pszczół na plantacji rzepaku wskaże na zatrucie. Wg mojego pojęcia wiedzy i przeprowadzonych doświadczeń tegorocznych , każda rodzina pszczela na plantacji rzepaku potraktowanej systemicznym środkiem owadobójczym wykaże ubytek pszczół w ulu na poziomie conajmniej 75%, natomiast w miejscu ekologicznym- do 10%. Na plantacji rzepaku w niektórych ulach może mieć miejsce zaginięcia wszystkich pszczół między 6 a 10 dniem od rozpoczęcia eksperymentu. Podejrzewam takie zjawisko z powodu nienalęgania się młodej pszczoły która mogłaby rozładować częśćiowo efekt zatrucia. Z tego też powodu podczas zatrucia spowalnia się metabolizm poszczególnej pszczoły zmuszając ją do wiekszego wysiłku – min przerabiania produktów w wiekszych ilościach, oaz produkcji mleczka w starszym wieku pszczoły.

 

7/ Po tym zabiegu pszczoły z eksperymentu i przywiezione można podzielić po równo i stworzyć normalne rodziny produkcyjne.

 

Ten dowód musi ujęty być w warunki i ramy prawne by mogł mieć wartość dowodu w ewentualnej sprawie sądowej, bo tylko to rozwiązanie może być brane pod uwagę by systemiczne środki owadobójcze o rzeczywistej karencji pow. 6 godz wycofać z użytku, bo do tego zmierzam.

 

Technika oprysku i pojęcie granicznej dopuszczalnej ilości środka

 

Graniczna dopuszczalna ilość środka chemicznego to taka ilość w przeliczeniu na 1 ha która jest traktowana przez etykiety jako nieszkodliwa lub mało szkodliwa dla pszczół. Większość systemicznych środków owadobójczych określana jest jako szkodliwa lub mało szkodliwa w ilosciach dopuszczalnych instrukcją a bardzo szkodliwa po przekroczeniu tej dawki. I tak jeśli graniczna dopuszczalna dawka opiewa na 100 g na 1 ha to przekroczenie tej dawki jest bardzo szkodliwe dla pszczół.

Jako rolnik praktyk pomijając szkodliwość systemiczną, przedstawiam przykładowe pofałdowane poletko rzepaku z zaznaczonymi na czarno miejscami gdzie środka w przeliczeniu na 1 ha jest 3 – 4 krotnie więcej, na brązowo gdzie środka jest conajmniej dwukrotnie więcej niż przewiduje norma, . Teren niezamalowany przedstawia obszar o parametrach założonych granicznych. Ze względów czysto technicznych na każdej plantacji jest od 6%-13% plantacji opryskanej conajmniej podwójnie- zależnie od wielkości pola, ilości oczek wodnych i urozmaicenia granicznego / ukosy, zakręty i tp /, więc na obszarze 200 ha rzepaku stanowi to nawet ponad 20 ha, więc jest to obszar który może skutecznie - nawet kilka dni po oprysku- wytruć każdą rodzinę w bezpośrednim sąsiedztwie rzepaku lub innej zblokowanej uprawy kwitnącej, a po kilku dniach wywołać wyimaginowane zjawisko CCD któremu silą się co niektórzy przypisać przyczyny kosmiczne, lub telefonii komórkowej!!!

 

Praktyczne wyjaśnienie techniki oprysku pół

Tego roku 28 kwietnia wywiozłem 40 najsilniejszych rodzin na rzepak . Każda rodzina była już na dwóch lub prawie dwóch korpusach wielkopolskich. Rzepak opryskany był 7 dni wcześniej systemicznem środkiem. Mospilan  - w granicznej dawce 0,1 l/ ha. W pierwszych dniach zebrałem pyłek, potem okazało się że od 3 dnia po wywiezieniu coś z pszczołami zaczęło się dziać, a piątego dna w ogóle nie było lotu na plantację rzepaku mimo że temperatura przekraczała znacznie 20 stopni. Część zebranego pyłku wyrzuciłem do stawu – po dwóch dniach kazało się że w stawie są strute ryby i rozpocząłem dochodzić skąd się to wzięło . Opisałem to wcześniej. Rozpocząłem też wędrówki po polu i okazało się że było co oglądać. Wyniki obserwacji i spostrzeżeń przedstawiam na załączonych rysunkach 1, 2, 3

 

--Rys 1 przedstawia przykładowe pole.

---Cyframi 1 - 11 oznaczyłem kolejne przejazdy ciągnika z opryskiwaczem

---Zielone linie to poziomice oznaczające różnicę poziomów o 5 m.

---czerwonymi literami A oznaczono miejsca gdzie środka jest mniej niż stanowi maksymalna

norma graniczna,

---Kolorem czekoladowym oznaczono miejsca opryskane podwójnie,

---Strefy zakreskowane to miejsca gdzie środek przekracza ponad 1,2 normę

---Kolor czarny oznacza miejsca gdzie środka jest con 4 krotnie więcej niz przewiduje norma.

---Czerwonymi strzałkami zaznaczono rzeczywiste wymiary pięciu kolejnych przejazdów - kolejno od góry 100 m, - na pagórku, 90 m poziomo między pagórkami i ponownie 100 m przez następny pagórek. Uzasadnienie tej sytuacji przedstawia rys 2

---Kolejne przejazdy 9, 10, i 11 to przejazdy rozpoczynajace lub kończace oprysk w klin- skutek kolejno wyłączanych lanc - lewej prawej i środkowej

 

 

Na takim polu możliwa jest tylko taka technika oprysku która w efekcie doprowadza do podwójnego pokrycia środkiem - czyli w ilości 0,2 l/ha - do 10% powierzchni pola, w tym pokrycie czterokrotne - czyli w ilości 0,4 l/ha jest na 2% powierzchni pola- na tych enklawach pszczoła pada jeszcze 40 dni po oprysku. Jeśli przyjąć że pole ma 200 ha to podwójnie opryska się nawet 20ha a poczwórnie nawet 4 ha. Jeśli dopuszczalna graniczna ilość powyżej której uznaje się środek za bardzo szkodliwy dla pszczół wynosi 0,1 l/ha , to nie trudno domyśleć się co stanie się z pszczołami lądującymi na obszarach opryskanych podwójnie i poczwórnie.

 

Podczas penetracji pola po struciu moich pszczół na terenach ozn. Czerwoną literą A było 1 - 5 pszczół martwych na ziemi na 1 m kw , w pobliżu miejsc opryskanych podwójnie / kolor czekoladowy / wynik był bardzo różny - od 3 - 10 pszczół na 1 m kw. W pobliżu oprysku poczwórnego zamalowanego kolorem czarnym w rejonie zaznaczonym żółtą obwódką było od 40 - 75 pszczół na 1 m kw - przyjąłem srednio 53 szt. Zważając na fakt że pomiar wykonany był pod koniec kwitnienia rzepaku należy sadzić że 5 - 8 dnia po przywiezieniu pszczół ilość byłaby

znacznie większa. Czas przebywania martwej pszczoły na ziemi to średnio 10 dni póżniej żyjątka napływowe się nimi żywią.

Na tak pofałdowanym terenie oprysku nie da się przeprowadzić tak by nie opryskać części plantacji podwójnie. Jeśli nawet ktoś pokusiłby się żeby po pagórkach jeździć na styk kolejnych przejazdów, to szósty kolejny przejazd nie byłby prostoliniowy lecz taki jak pokazałem kropkowanymi liniami/ czerwona drabinka/ A proszę mi pokazać tak biegnąca przejazdy technologiczne na jakimkolwiek pofałdowanym polu. Jeśli nawet taki przejazd ktoś by wykonywał to miałoby miejsce kolejne przekroczenia dawki - tak jak pokazałem na rys 3 zawsze od wewnętrznej strony krzywizny toru środka będzie wiecej i to tym więcej im krótszy jest promień krzywizny.

To całe wyjaśnienie przedstawiam dlatego że w potocznych wyjasnieniach problemu przewija się dawka podstawowa - średnia którą potraktowano cały obszar a nie rzeczywista sytuacja podczas każdego - powtarzam każdego oprysku i jest nieunikniona. Jeśli na 200 ha rzepaku 20 ha opryskanych jest podwójnie a 4 ha poczwórnie to cały obszar stanowi śmiertelne zagrożenie dla pszczół. Zważając na fakt że dotyczy to środków systemicznych których działanie trwa pnad 30 dni- stosowanie ich powinno być zdecydowanie zabronione. Środki o karencji do 6 godzin tracą po 6 godzinach swoje zasadnicze właściwości trujące dla pszczół niezależnie od tego czy dawka była podstawowa czy poczwórna. Nie jest to tak do końca , ale ich właściwości trujące nie przenoszą się na nastepną dobę, i dla pszczół praktycznie nie stanowią istotnego zagrożenia. Podczas zastosowania środków systemicznych - nawet przyjmując że środek w podstawowej dawce byłby nieszkodliwy , to obecność enklaw opryskanych co najmniej podwójnie skutecznie truje pszczoły przez co najmniej miesiąc- licząc od daty wykonanego oprysku.

 

 

 

 

AD 2 / Wirusy- początek chorób biologicznych

 

Wiem że już o tym pisałem , ale przypomnę : przez dwa ubiegłe sezony,oraz tego roku od końca maja do września miałem kontakt z chorobą która jak każda inna świetnie rozwija się w ulach w okresie bezpożytkowym. Tego typu zjawiska odnotowywałem przed laty z dużo mniejszym nasileniem.

Podejrzewałem poczatkowo że przeziębiany z jakiegoś powodu jest czerw ponieważ w pewnych przypadkach rozpoczynał sie jego proces gnilny- inny niż przy zgnilcu kiślicy, chorobie woreczkowej, a w ulu wyrażnie było czuć smród podstarzałego moczu . Z tego powodu kupiłem kilka termometrów i bez jakiegos planu wkładałem do uli w centrum gniazda mierząc wielokrotnie w ciągu dnia temperaturę. Już pierwszego dnia było wiele różnic. Zapisując tę temperaturę stwierdziłem że po kilku dniach w ulach gdzie wcześniej nie było innych objawów chorobowych lecz tylko obniżona znacznie temperatura gniazda, - szczególnie tam gdzie ciepłota spadła poniżej 30 stopni, pojawiały się kolejne etapy chorobowe. Pmiarów były setki. W wyniku tych pomiarów stwierdzam że spadki temperatur notowałem w ok 70% sprawdzanych uli a tylko w ok 15% następowały dalsze objawy chorobowe, natomiast w pozostałych ulach po 2-4 dniach niższych temperatur temperatura znów powracała do normy i oscylowała w granicach 34 stopni nocą a 35 stopni w dzień w dni słoneczne.

Ubiegłoroczne doświadczenia związane z opryskami rapicidem skutkowały tylko w tych przypadkach gdzie jeszcze nie było zapsutego czerwiu. Ub. roku opryski były skuteczne w 90% tego roku oceniam ich skuteczność na 60%. Jestem pewien że powiększyła się zjadliwość wirusa.

Powstała więc potrzeba bardziej intensywngo zadziałania silniejszym środkiem. Zastosowałem kilka środków m. in. rapicid, virkon oraz izotizin który otrzymałem o pana Stanisława Zbiega z Limanowej. W grupie tych środków były też 3 inne nie zawierające antybiotyków. Jeden z tych środków uzyskał moje uznanie i 15 rodzin potraktowanych tym środkiem- już po trzecim zabiegu rozpoczęły rozwijać się normalnie, czerw stał się zwarty, lecz miseczki matecznikowe tworzone przez pszczoły wskazują że matki są już uszkodzone i trzeba je wymienić.

 

Środek i metoda okazała się skuteczna w 100% lecz metoda stwarza niebezpieczeństwo wprowadzenia przez niedoświadczonego pszczelarza środka do miodu. Z tego to powodu w żadnym przypadku nie ujawnię jej przed wiosennymi badaniami które polegać będą na ponownym - doswiadczalnym potraktwaniem tym środkiem pszczół i przeprowadzeniem badań zgromadzonego pokarmu. Niestety te badania wykonyję za granicą i posługuję się osobą odwiedzającą Polskę co jakiś czas, dlatego wyniki będą z opóźnieniem- myślę że na poczatku czerwca.

Mimo wszystko gdyby nawet nie było innych przeciwwskazań to nasuwa się potrzeba żeby ten zabieg wykonywała osoba znająca temat, by nie zapaskudzić miodu. Niekontrolowane rozpowszechnienie tej metody prowadzonej bez ograniczeń mogłoby zaszkodzić krajowym miodom dlatego ten typ leczenia powinien prowadzić lekarz weterynarii. To zagadnienie powinno też znane być tylko lekarzom weterynarii a podawanie nazwy środka do wiadomości pszczelarzy powinno być uniemożliwione.

Metoda jest nie tylko skuteczna w 100% na wszystkie wirusowe przypadłości, ale wpływa na pozytywną stymulację pracy pszczół.

Co do pozostałych środków też są pozytywy, ale nie do końca. Dzięki panu Zbiegowi który przysłał mi następną partię izotizinu- wiosną sprecyzuję swój pogląd na ten środek. - Wstępne próby są w miarę pozytywnę , lecz jesienią mi go zabrakło by dokończyć obserwacje.

 

Jest wiele niejasności co do związku wynikającego z zanikania pszczół z powodu chorób wirusowych i spowodowanych systemicznymi środkami owadobójczymi. Wiele wskazuje na to że metabolizm współczesnej pszczoły jest z jakiegoś powodu zaburzony w wyniku czego bywają stwierdzane przypadki błądzeń, krótszego okresu życia, oraz wylotów bez powrotu, padnięcia całych pasiek wiosną mimo że pierwsze obloty były obfite.. zagadkowym zjawiskiem jest masowe trutowienie matek i pojawianiem sie miseczek matecznikowych w sierpniu, wskazujących na chęć wymiany matki przez rodzine pszczelą. Nie mogę znaleźć bezpośredniej zależności tych zjawisk od środków chemicznych ale wiele wskazuje na to że te środki najpierw zatruwają pszczoły kontaktowo i środowisko a dopiero potem systemicznie szkodzą pszczołom i wielu innym organizmom- ssakom również.

 

Godnym zauważenia jest myślę istotne tegoroczne moje spostrzeżenie:

 

Ub roku i przez kolejne 3 lata było wyjątkowo dużo os, szerszeni, komarów i nnych owadów. Tego roku osy pojawiły się gremialnie wiosną i na poczatku lata a potem zniknęły. Tak samo wiosną szerszenie z wyjątkowa częstotliwością atakowały pszczoły. Wiosną - i to już w kwietniu pojawiła się mszyca i było jej dużo do połowy maja. Potem była też i nawet był miód spadziowy ale były okresy zaniku mszycy. Wykopałem najpierw jedno gniazdo os potem jeszcze 4 które były nawet duże ale dorosłych było w nich niewiele. A czerw w gniazdach os był w 80% zgnity. Jesienią /21wrzesień/już po zakarmeniu pszczół w pasiece przy lesie pojawiła się spadź. Jako że wcześniej nie obserwowałem mszycy - postanowiłem ją zobaczyć. Spadź była na wysokich bukach, więc zciąłem jednego i okazło się że mszycy jest nawet dużo ale larwy częściowo są zamarte o kolorze brązowym. Z takich drzew moje niby zdrowe silne pszczoły zciągnęły po 3 kg miodu spadziowego. Dałem jeszcze po 2 l syropu by osiadły na cukrze, ale co wciągnęły z tych drzew do uli to licho wie

Z tej obserwacji podejrzewam że albo jest przełom w tym wirusie i nastąpi samolikwidacja choroby wraz z wygnięciem owadów dziko żyjących, albo nasze pasieki wiosną czeka prawdziwa katastrofa..

Dotychczasowe moje analizy procesów zanikania pszczół w ulach poza wszelką wątpliwość potwierdzają występowanie niezależnie dwóch przyczyn:

1/ systemiczne środki ochrony roślin

2/ choroby wirusowe a szczególnie zaobserwowane - opisane wyżej zjawiska termiczne dot

GLINIAKA.

 

Jestem gotowy wyjaśnić i udowodnić wszystkie zjawiska związane z występowaniem CCD- Udowodnić że przyczynami są środki chemiczne i choroba wirusowa - występujące niezależnie - w oderwaniu od siebie.

 

Zwracam się do wszystkich instytucji krajowych związanych z rolnictwem i ekologią a także do władz Polski o stworzenie mi warunków merytorycznych i finansowych do udwodnienia całego zjawiska w skali kraju i nie tylko - szczególnie w części dotyczącej środków chemicznych, które są przyczyną kompletnego wytrucia w Polsce w ciągu jednego roku 2009 ponad 10 tyś rodzin pszczelich.Cały temat w części dotyczącej środków chemicznych ma znamiona przestępstwa na dużą skalę.

 

SABARD

 

 

CCD w Polsce i na świecie

 

Błędne pojęcia – błędne rozumowania - ślepa uliczka –szukanie CCD tam gdzie się go nigdy nie znajdzie - ślepe posłuszeństwo pod dyktando UE.

 

 

 

WSTĘP

 

Tworząc treści na mojej stronie int. robię to spontanicznie – na bieżąco i nie przywiązuję wagi do formy lecz do meritum i odpowiadającej mu treści. Czasami – czyniąc spostrzeżenia przeplatam tematy ale podawanie w takiej formie odpowiada pszczelarzom którzy kontaktują się ze mną . Pozwala to pszczelarzom wypowiedzieć się co do konkretnego zdarzenia lub w dyskusji naprowadzić mnie na właściwy tor i wprowadzać zmiany – co często pod wpływem innych czynię . Nie sztuką jest mieć wyposażone laboratoria , sztab ludzi do dyspozycji by opracowywać bezbłędnie nowości a potem bronić swoich poglądów na śmierć i życie chociażby były nic nie warte. Zdarza mi sie od czasu do czasu wycofać z jakiegoś twierdzenia, jednak jeśli coś sprawdzę dokładnie uzyskując wielokrotne potwierdzenie tematu, po prostu nie dam się zbić z tropu zagadać czy zwieźć na inny temat- przestrzegając zasady,- że z dowodami się nie dyskutuje, - no chyba że znajdzie się inne dowody – bardziej wiarygodne. Tworząc treści o tak szerokim zakresie tematycznym, opierając się i na doświadczeniach własnych i innych – czasami sprzecznych ze sobą czasami zdarza się tworzyć uproszczenia lub myślowe rykoszety- które są merytorycznie właściwe i prawdziwe dla dyskutantów tej samej grupy a całkowicie nieczytelne dla grupy osób której temat jest obcy lub... niewygodny.i nie chodzi tu tylko o język polski.

 

 

 

Istota

 

 

 

W całym moim zakresie tematycznym dot. CCD zabrakło i to kompletnie informacji porównawczej istoty zjawiska CCD w Polsce i na świecie- chociaż w myślach podczas tworzenia trści zawsze powinno się to brać pod uwagę. Myślałem że da się to ominąć ale kolejne wyjasnienia poszczególnym zainteresowanym osobom zajmują mi zbyt dużo czasu dlatego odniosę się do tematu na postawie przeczytanych naukowych materiałów, obejrzanych filmów, programów telewizyjnych, a także na podstawie praktycznych spostrzeżeń własnych.

 

Kliknięcie na temat CCD w komputerze i już można dowiedzieć się co się dzieje w świecie w tym temacie , lecz te informacje – choć zbieżne z moimi są w sprzeczności co do moich poglądów w całym zakresie dowodowym przyczyn zjawiska CCD oraz całokształtu traktowania tej sprawy.

 

 

 

 

 

Postęp techniczny w rolnictwie objawił się zastosowaniem bardzo silnych skutecznych środków chemicznych, co rozpoczęło się na dużą skalę w krajach o kompleksowej gospodarce rolnej gdzie przeważały uprawy i hodowle jednokierunkowe typu fermowego. Generalnie dotyczy to zachodu w tym USA, i krajow Europy na zachód od Odry. Potężną dawkę chemii i to już niedawno zastosowano pod wpływem USA i innych krajów o wysoko rozwiniętym przemyśle chemicznym, -na całym kontynęcie amerykańskim, w Chinach, Ausytalii Afryce, Indonezji i innych miejscach na kuli ziemskiej, gdzie łącznie z postępem rolnictwa weszła chemia. Mimo równie wielkiej komasacji gruntów bloku wschodniego środki chemiczne stosowane były w znaczne mniejszej ilości- lecz ich wprowadzanie było tak samo niewłaściwe jak w krajach zachodnich.

 

Generalnie systemiczne środki owadobojcze które są w centrum naszego zainteresowania, weszły na dobre do Polski w tym dziesiecioleciu.Systemiczne środki chemiczne – testowane były w USA na pewno już w latach moich studiow czyli 1968- 1973-Już wtedy jeden z wykładowców przedmiotu ,,rolnictwo,”mówił nam o tych środkach- wspominając swój okres pobytu najpierw u ojca w Wielkiej Brytanii – potem studia i pierwszą pracę w USA. Być może były to środki nie takiej klasy, ale znając życie na pewno stosowano je powszechnie - unowoczesniając skład z czasem.

 

Od kilku a nawet kilkunastu lat zarówno w USA, Holandii, Wielkiej Brytanii i Australii,Włoszech, rozdmuchano całą sprawę CCD która absolutnie nie wyszła z tych krajów lecz z Chin, gdzie zaobserwowano skrajne skutki stosowania tych środków. Otóż jest to kraj który z całym rozmachem zaczął sie rozwijać. W dziedzinie rolnictwa również, a że jest to kraj znaczący w świecie- mimo innym oficjalnym doniesieniom właśnie USA po wojnie rozpoczęły wysyłać do Chin wszystko co sie da- m.in. pestycydy dla rolnictwa. Właśnie w Chinach jest jedna prowincja o pow. kilku naszych województw, gdzie w ogóle nie ma pszczół / program TVP II – chyba ub roku- część tego programu mam na płycie/ Jakakolwiek rodzina przywieziona do tej prowincji ginie w identyczny sposób jak u nas na plantacjach potraktowanych środkami systemicznymi, lecz po pewnym czasie u nas pszczoły się odradzają i nowe pokolenie rozpoczyna normalny zbiór a w Chinach w tej prowincji- po 3 tygodniach pozostaje sam czerw z garstką pszczół młodych , a po 5 tygodniach rodzina po prostu przestaje istnieć. Na filmie w dość dowcipny sposób pokazano jak to chińczycy z tej prowincji sami zapylają sobie kwiatki.....

 

Pewne enklawy Australii, USA Indonezji dotknęły również takie same skutki choć na mniejszą skalę- mam tu na uwadze i obszar i nasączenie środkami. Jako że środki o określonym okresie karencji w swojej większości po zetknięciu z ziemią lub roślinami tracą swoje właściwości- zgodnie z podanym okresem karencji,, przemieniając się, natomiast współczesne środki systemiczne wchodzą do rośliny i w znacznej części przez środowisko nie są neutralizowane- przynajmniej ich trwałość w roślinie jest duża – powyżej 30 dni. Z tego to powodu resztki pożniwne, słoma zawiera jeszcze ich dużo. Cykliczne uprawy i opryski lub zaprawianie na tym samym polu kończą się krańcowym nagromadzeniem tych środków w glebie która obdarowuje nimi prawie każdą roślinę rosnącą po tych opryskiwanych śr. syst. .Właśnie w Chinach – zaprawami i opryskami- w tym systemicznymi środkami owadobójczymi , doprowadzono do stanu o jakim wspomina ten programTVP II.

 

Właśnie w tym miejscu nasuwa się pytanie: jakie były etapy zaistniania CCD? Czy to pszczoły tam od razu zaczęły ginąć równomiernie każdego roku, czy działo się jeszcze coś innego? Otóż tak. Dopuki zaobserwowano wyraźne ginięcie pszczół stwierdzono ich większą zachorowalność na choroby istniejące i jakieś inne bliżej nieokreślone, mające tendencje do zmian objawowych, oraz w czasie ich trwania obserwuje się też zanikanie pszczół w ogóle nie związanych z procesem mniejszego nalęgania się. Tylko że jest to okres kiedy jeszcze w Chinach nie stosowano środków systemicznych- li tylko stosując dotychczasowe, o ściśle określanych okresach karencji.

 

 

 

Jeśliby tak podzielić na etapy zjawiska objawowe CCD , To najdalej w truciu pszczół zaszła wspomniana prowincja w Chinach, następnie USA , Wielka Brytania z zwoimi strefami wpływów, Holandia i Indonezja, następny etap zajmują pozostałe kraje zachodnie w tym Włochy, Niemcy i Francja, następnie Hiszpania, Rosja, Zanikanie pszczół jakie obserwuje się w tych krajach nie są li tylko związane z systemicznymi środkami owadobójczymi i zaprawianiu takimi środkami nasion, lecz są skutkiem sumy wieloletmniej chemizacji rolnictwa- w tym ostatnio bardziej zjadliwych systemicznych środków owadobójczych. Natomiast samo zjawisko ma li tylko związek z drastycznym skróceniem życie polowej pszczoły robotnicy.

 

 

 

Intensywność bezpośrednia -kontaktowa – tuż po oprysku, działania tych środków jest ogromna. Pszczoły lotne i starsze ulowe wchłaniając środek z kolejno dostarczanych i przerabianych porcji giną z dala od ula- realizując swój biologiczny program usuwania trucizny z ula. Na wykresie przedstawiam sytuację w ilości pszczoły lotnej w trzech kolejnych latach po wywiezieniu pszczół na rzepak opryskany środkiem systemicznym- w 2009 r środkiem FURY 100EV Wykres -Rys 1

 

 

 

Na rys 1 przedstawiam trzy linie wykresu wg których zmieniała sie ilość pszczół lotnych wywiezionych na plantacje rzepaku opryskanych systemiczny środkiem owadobójczym . Poszczególne linie oznaczają zmiany w latach 2007, 2008 i 2009. W roku 2007 nastąpił od 4 – 8 dnia po ustawieniu na rzepaku spadek ilości pszczół lotnych o ok 50% w roku 2008 spadek ilości pszczół lotnych był również zauważalny i wynosił ok 25% i zbiory miodu rzepakowego były jak na taki ubytek dobre, natomiast w pozostałych przypadkach miodu z rzepaku nie było. Natomiast w 2009.r. Między 5 a 9 dniem po ustawieniu na rzepaku lot pszczół zamarł. Był suchy kwiecień i początek maja – rzepak po oprysku nie przyrastał – posiadając cały czas taką samą ilość wchłoniętego środka przypadającego na jednostkę masy -przez wiele dni po oprysku

 

 

Zjawisko takiego ubytku pszczół tuż po przywiezieniu na plantację rzepaku potraktowaną środkiem systemicznym nie jest zauważalne przez żadne dotychczasowe oficjalne opracowanie – ja zamieściłem własny dowód w tej sprawie i sposób udowodnienia tego zjawiska na swojej stronie int. W opracowaniach zagranicznych ten element w ogóle nie występuje, lecz eksponuje się konsekwencje dalsze to znaczy skutek nagromadzennia wieloletniego środka w glebie, przez co rośliny kwitnące nawet jeśli nie będą opryskiwane wydzielą taki nektar i pyłek który powodować będzie ginięcie pszczół poza ulem aż do konsekwencji takich jak w Chinach. Zważając na to że w krajach, gdzie obecnie zauważa się coroczne ginięcie pszczół w miarę regularne -na tym samym poziomie -jeszcze w niedawnej przeszłości nie stosowano takiego zmianowania w uprawach jak obecnie, przecież w USA były przypadki siewu rzepaków po sobie nawet przez kolejnych 10 lat bez żadnej przerwy dopracowując nawet technologię z zaprzęgnięciem całej chemii do tego celu./ były to lata 1950 – 1990/ Takie praktyki stosowane były w wielu krajach które obecnie wskazują na CCD. Z powodu tego że obecne przepisy unijne zwiazane z dopłatami zakazują takich praktyk, to z takim intensywnym nagromadzeniem środków w glebie nie będziemy mieli do czynienia i na pewno zauważalność tego procesu u nas przesunie się znacznie w czasie i nie wystąpi wcześniej jak za 20 lat. Tym bardziej musimy na te środki zwracać uwagę ale nie tylko pod kątem tego co poczyniły w tych krajach ale przede wszystkim na to co te środki czynią u nas- Rys 1 - WYKRES

 

 

 

Jest u nas w Polsce i na świecie drugi powód gwałtownego zmniejszania się pszczół w ulu jest to całe zjawisko związane z chorowaniem pszczół, spadkiem temperatury w gnieżdzie i w konsekwencji psucie się czerwiu, który wydziela woń podstarzałego moczu.Opis również zamieszczam na stronie int. Natomiast sumaryczne spostrzeżenia umieszczam na wykresie – Rys 2 Na wykresie przedstawiam to zjawisko z 2009r. To zjawisko ma też znaczny udział w zanikaniu pszczół na zachodzie i dalekim wschodzie, ale pomija sie go w większości opracowań dot CCD

 

 

 

 

 

 

 

Linia wykresu oznacza spadek ilości pszczoły lotnej od chwili pierwszego pomiaru temperatury odbiegającego od normy w gnieździe do czasu kiedy zauważalnie rozpoczyna psuć się czerw – pojawia się on po 3 – 4 tygodniach. W tym czasie ubywa ponad 60% pszczół lotnych a myślę że też część ulowych młodszych. Przebieg tej choroby w poszczególnych rodzinach jest bardzo różny- szczególnie jeśli chodzi o czas trwania poszczególnych etapów. Tego typu zanikanie pszczół zauważyłem również choć w znacznie mniejszym zakresie przy grzybicy otorbielakowej oraz w pojedynczych przypadkach zgnilca złośliwego i choroby woreczkowej. - Na prawdę obserwacje uwzględniają fakt że od pewnego czas nie namnaża się odpowiednia ilość pszczoły młodej.

 

 

 

Chociaż przymuje się że te choroby są chrobami czerwiu to w poczatkowym ich stadium z uli znika nawet do 40% pszczół i to ogólnego stanu- jeszcze przed faktem zauważalnego psucia się czerwiu – stwierdzam ten fakt. Podejrzewam że pszczoły trują się intensywnie zjadanym psującym się czerwiem, który na początku choroby - gdy są zdrowe usuwają na tyle intensywnie że jest on niezauważalny. Proces ten poza wszelką wątpliwość zauważyłem w przebiegu grzybicy otorbielakowo wapiennej i tego rzekomego gliniaka. Z tego to powodu pszczoła lotna w średnim wieku kiedy nie tylko przynosi pożytek ale i sprząta komórki – jakby przy okazji wynosi z ula niepotrzebne rzeczy, zabiera z komórek to co wydaje się jej zbędne, by zrobić nowe miejsce na pożytek. Z tego to powodu natrafia na psujący się najmłodszy czerw i decyduje że go z komórki trzeba usunąć , a że jest malutki to po prostu go zjada. Zjadając wiele takich psujących się larw nagromadza duże ilości zarodników grzyba lub wirusów w wolu- to z kolei powoduje jego dalszy rozwój w wolu tworząc niestrawną masę . Ta grzybica, czy masa powirusowa w wolu pszczoły powoduje szereg zaburzeń metabolicznych w wyniku których pszczoła wylatuje z ula z wrażeniem pełności wola- więc przed wylotem nie nabiera pokarmu energetycznego., Właśnie fakt że wylatuje w tym przypadku bez pokarmu energetycnego, przy zachwianiu równowagi metabolicznej, jej potencjał energetyczny po kilku minutach sie kończy i po prostu nie jest w stanie wrócić do ula – ginie z dala od niego wraz z zarodnikami grzyba czy wirusa wyniesionymi z ula. Te zjawiska następują intensywnie podczas początkowego przebiegu prawie każdej choroby rodziny pszczelej.

 

To zjawisko pozwala podczas początkowego intensywnego zarażenia chorobą usunąć i zdezynfekować wiele komórek w stosunkowo krótkim okresie czasu- szczególnie sprawnie to czynią pszczoły przy intensywnym pożytku. Właśnie w tym czasie – jeszcze przed zauważalnymi objawami choroby, ubywa z ula w taki sposób największa ilość pszczół lotnych w średnim wieku-/ rys 6 - wykresy / ubywa tym więcej i tym intensywniej im bardziej jest zjadliwa choroba, im większe jest zarażenie oraz im mniejszy pożytek Po ok 2 tygodniach takich akcji w ulu następuje taka sytuacja, że pszczół lotnych w średnim wieku jest znacznie mniej a na dodatek zaczyna w sposób wyraźny ginąć pszczoła najstarsza, ginąc szybciej - z powodu wieku i podtruwania się zjadanym podpsutym czerwiem.- wtedy dopiero można zauważyć wyraźnie ubywanie pszczół z ula.

 

Są w ulu pszczoły które zjadły jedną lub dwie larwy – wtedy metabolizm może się zachwiać, ale pszczoła w większości poza ulem nie ginie, lecz jej ogólna sprawność się zmniejsza. Kiedy choroba w ulu trwa dłużej cała rodzina wykazuje osłabienie wszystkich funkcji metabolicznych, w wyniku czego np spada znacznie temperatura gniazda . Dopiero kiedy pszczoły stają się mniej sprawne , zmniejsza się ilość pszczół w średnim wieku,-psujący się czerw dłużej pozostaje w ulu i silniej zaraża się nawzajem- wdoczne są wtedy dopiero zarażone larwy starsze.

 

Wśród wszystkich obserwowanych chorób wirusowych najpierw znika z uli część pszczół a dopiero potem i to po dłuższym czasie widać pierwsze objawy. Nie wiem czy kiedyś takie zjawiska miały miejsce przy przebiegu tych chorób / uważam że tak /– po prostu stwierdzam fakt, który obserwuję obecnie.

 

 

 

 

 

RYS.6. -wykresy

 

Na rys 6 przedstawiam wykres intensywności ginięcia pszczół z powodu wynoszenia chorób wirusowo- grzybowo- bakteryjnych / linia czerwona , oraz wykres / linia czarna/ intensywności ginięcia pszczół z powodu środków chemicznych . Jak z wykresu widać w związku z usuwaniem chorób biologicznych natępują wyloty bez powrotów bardzo młodych pszczół – w wieku niespełna tygodnia- w większości do ukończenia 3 tygodnia życia. Jeśli zaś chodzi o trucie pszczół to najbardziej narażona jest pszczoła młoda która wykonyje pierwsze loty a oprócz tego usuwa intensywnie niepotrzebne rzeczy z ula m.in. Zepsuty czerw – zjadając ten nakmłodszy i ta która w ulu najbardziej intensywnie przerabia pożytek/ między 10 a 20 dniem życia/ Pszczoła stara zajmujaca się właściwie tylko transportem pożytku do ula może uniknąć pierwszego wchłonięcia środka ponieważ przynosi go do ula i oddaje innym pszczołom. Jeśli plantacja zatruta jest blisko pasieki , proces wchłonięcia granicznej ilości środka przez pszczołę starszą, może trwać kilka dni. Pszczoła młoda z reguły bądź to sama oddaje pokarm do komórki bądź trzyma go w wolu znacznie dłużej dopuki się go pozbędzie- odda innej pszczole lub złoży do komórki. Dłuższe przetrzymywanie nektaru z środkiem chemicznym powoduję że w wolu takiej pszczoły ropoczyna się proces jego oczyszczania i wiązania trucizny w białkowe ciało pszczoły. Ponadto część pszczół w tym wieku jest w przededniu latania po pożytek więc w ulu najwięcej zajmuje sie przetważaniem pożytku. Nawet młoda nielatająca dotąd pszczoła po wchłonięciu granicznej ilości środka wylatuje z tym środkiem nawet jeszcze przed 10 tym dniem życia i do ula nie powraca.

 

Na rysunku 6 zaznaczyłem wiek pszczół robotnic ponad 9 tygodni, ponieważ tak jest. Ok 10 -15% pszczół robotnic dożywa w sezonie 9 a nawet do 12 tygodni. Czym innym jest średni wiek pszczół w sezonie, a czym innym rzeczywisty wiek pszczół najstarszych.

 

 

 

Filtr biologiczny rodziny pszczelej. -Przyroda - tak zaprojektowała poszczególna pszczołę, że w prawie każdym przypadku chorobowym – czy nagromadzaniu aktywnego środka szkodzącego rodzinie pszczelej, dochodzi do takiej sytuacji, że pszczoła wylatuje z ula by z względów zdrowotnych rodziny pszczelej do niego nie powrócić. Wiązanie tego faktu z jakimiś szczególnymi zjawiskami jest błędem merytorycznym wskazującym na to, że osoba wypowiadająca takie sugestie po prostu nie ma wiedzy w całym zakresie biologicznego filtra rodziny pszczelej. Jak stwierdziłem – zresztą nie jestem w tym osamotniony- i znowu powtórzę: zjawisko zachodzi przy przebiegu każdej choroby rodziny pszczelej – w różnym nasileniu.– niezależnie czy jest to choroba czerwiu, czy pszczół dorosłych- czy są to zjawiska związane z podtruciem.

 

 

 

Błądzenie pszczół obserwowalne po pewnym czasie po zastosowaniu systemicznych środków owadobójczych np na rzepaku jest faktem nie podlegającym dyskusji ale jest tylko pewną niedoskonałą odmianą filtra biologicznego, w którym zjawisko znacznie skraca pszczole polowej życie ale w szczególnych przypadkach pozwala pszczole dolecieć w pobliże pasieki - lub nie. Przyporządkowywanie tego błądzenia szczególnym właściwościom związków aktywnych z owadobójczych środków systemicznym może mieć sens, jeśli nawet ma to jest to może 1% problemów tych które wynikają z działania systemicznych środków w okresie do jednego miesiąca po ich zastosowaniu, jak pokazałem na rys 1- wykres

 

 

Na podstawie tych faktów zadaje pytanie : czy CCD o którym mówi się w Chinach , USA czy w Włoszech to to samo z czym obecnie w sposób zauważalny spotykamy sie coraz częściej i wyraźniej w Polsce? Oczywiście że nie. I znowu powtórzę: W wspomnianych krajach i innych pozostałych giną pszczoły corocznie w kreślonych tych samych przechemizowanych rejonach- proporcjonalnie w wszystkich rodzinach stojących w danym miejscu i to jest główny problemem tamtego pszczelarstwa związanego z CCD, ponieważ każda pszczoła lotna żyje po prostu krótko, natomiast u nas tego nie ma ,ale giną pszczoły okresowo – bez jakiegokolwiek klucza i to tylko w niektórych rodzinach w pasiece- z powodu chorób wirusowych jw. Oraz z powodu przedłużającego się oddziaływania systemicznych środków owadobójczych po oprysku -jak pokazałem na rys1- wykres . A o tym na zachodzie i na wschodzie się nie mówi , czasami się przemilcza lub faktom nadaje zupełnie inny odbiegający od realiów – wymiar, natomiast stwierdzane przypadki ubytków pszczół z tych powodów – przyporządkowuje się ogólnemu pojęciu CCD co jest merytorycznym błędem.- W tym moim stwierdzeniu na prawdę nie ma sprzeczności- po prostu potrzebna jest wiedza praktyczna.

 

Podawane przez pszczelarzy przypadki spadków pszczół późną jesienią , oraz wczesną wiosną również nie mają nic wspólnego z zasadniczym CCD zauważanym na zachodzie. W pierwszym przypadku to w 90% warroza, w drugim w 100% to choroby wirusowo- grzybowe- bakteryjne. Więc odpowiadając ściślej jesteśmy jeszcze na razie w przedsionku problemów tych krajów z pszczołami i mamy takie problemy jak oni mieli 30 lat temu- niektórzy wcześniej niektórzy później. Jeśli te problemy w niektórych z tych krajów pojawiały się tak dawno to czy to są li tylko problemy wywołane przez systemiczne środki owadobójcze? Oczywiście że nie, ponieważ tylko w nielicznych krajach stosowano ich pierwowzory. Więc nasuwa się pytanie czy przed laty zjawiska zanikania pszczół u nas miały miejsce?

 

Mam do czynienia z pszczołami 50 lat i chociaż moje początkowe pszczelarzenie było prymitywne to pamiętam zdarzenie z końca lat 70 tych kiedy to z części uli zniknęła pszczoła lotna a później pszczoła młoda, pozostawiając w samym środku lata w ulu tylko sam czerw. W ten sposób bez jakichkolwiek zauważalnych oznak pozbyłem się prawie 50% rodzin a od reszty nie wziąłem żadnego miodu. Dokładając w tym roku do pasieki. W ulach , pod ulami , ani w ich pobliżu nie było żadnych padniętych pszczół. W okolicy nie robiono w tym czasie żadnych oprysków. Takie zjawiska którym też można przypisać CCD to niczym żywcem wzięty przypadek z Chin. Z tych to powodów twierdzę że mieliśmy do czynienia z tym zjawiskiem wcześniej tak samo jak było ono wcześniej w wspomnianych krajach, lecz może z mniejszym nasileniem i nikt do tego nie przywiązywał wagi.

  

 

Na człowieka działa jednak grafika. Pokusiłem się na przedstawienie tych problemów w wybranych krajach i w Polsce w formie diagramu problemów z zjawiskami CCD- podobnymi.

 

 

Więc czy w Polsce mamy do czynienia z zjawiskiem CCD opisywanym w wspomnianych krajach? Zdecydowanie nie. Znowu trzeba powtórzyć: Nie ma u nas na razie żadnej prowincji w której pszczoły zanikały by regularnie każdego roku. Nie ma u nas miejsc takich w których takie zanikanie można by było udowodnić , Więc my na razie nie mamy problemów takich jakie występują w USA, Włoszech a w ogóle nie istnieje problem taki jak w Chinach. Natomiast problem może zaistnieć- już na wielu plantacjach przesiewanych wielokrotnie rzepakiem takie środki zastosowano i niebawem te problemy pojawią się u nas – nie ma wątpliwości- jeśli ktoś w porę tego nie przerwie.. Natomiast jakie są nasze problemy o charakterze CCD, wywołane środkami systemicznymi- przedstawiam na rys 3 zawierający wykresy przedstawiające dzienny zanik pszczół na rzepaku u nas / linia czerwona /i w wielu miejscach zaznaczonych grup krajów, gdzie w jednakowy sposób każdego roku znikają pszczoły z uli wg linii czarnej na wykresie -oznaczającej istotę CCD z czym obecnie boryka się zachód i np Chiny, z powodu drastycznego skrócenie życia robotnicy pracującej w polu.. Wykres uwzględnia naturalne ubytki pszczół.

 

 

 

 

 

 

/Rys 4 . / Kolor czarny diagramu oznacza obecność prowincji – województw czy innych tworów administracyjnych w poszczególnych państwach w których regularnie każdego roku w mniejszym lub większym stopniu zanikają pszczoły. Czerwony kolor oznacza że do tej pory stosuje się chemiczne środki owadobójcze o charakterze systemicznym, więc chociaż się o tym nie mówi i nie pisze to mają i musza mieć miejsce takie zjawiska jak pokazałem na wykresie RYS1. Kolor zielony diagramu oznacza ubytki pszczół w ulach z powodów biologicznych. Chociaż diagram jest oparty o wyłącznie moją wiedzę i poglądy na ten temat to na pewno nie odbiega on znacznie od rzeczywistości. Obecnie choroby pszczół w Chinach i np Indonezji zmuszają by w tych krajach do ochrony pszczół przed chorobami stosować środki wykazujące ogromną szkodliwość dla człowieka – jeśli spożywa miód z takim środkiem/ np chloramfenikol/

 

 

 

To co udało mi się udowodnić w rodzinach pszczół zamkniętych na 10 dni w piwnicy nie pozostawia śladu wątpliwości że szkodliwość tych środków nie pojawia sie tylko po czasie lecz już w chwili zastosowania na plantacji . Jak pokazuję na wykresie w różnych latach ginie różny procent pszczół lotnych ale w 2009 r kiedy panowała sucha pogoda w kwietniu i nie pozwoliła rzepakowi na bujny wzrost na początku maja , - środki te poczyniły największe spustoszenie likwidując w ulach prawie 100% pszczoły lotnej i trując nie tylko pszczoły przez cały okres kwitnienia rzepaku ale również całe środowisko. Udowodnione przezemnie trucie pyłkim ryb i motylicy nie pozostawia złudzeń że w pyłku kwiatowym rzepaku jest zdecydowanie więcej takiej trucizny niż w łodydze!!! A przecież pyłek wiatr rozsiewa po całej okolicy, Jeśli rzepak daje tylko50 - 100 kg pyłku z 1 ha to z 200 ha w najbliższą okolicę może trafić nawet połowa zdolności produkcyjnej rzepaku w tym zakresie czyli 2,5 -5 ton takiego pyłku.


 

Rys 5 - schematyczna zawartość systemicznego środka owadobójczego i chwastobójczego w poszczególnych częściach rośliny.

 

 

Na wykresie pokazana jest zawartość składnika czynnego w poszczególnych częściach rośliny w czasie jej wegetacji – 7 dni po oprysku. Jak widać niezależnie czy to jest systemiczny środek chwastobójczy czy owadobójczy czy środek owadobójczy o przedłużonym okresie działania-Bi-58 / mający cechy środka systemicznego/, rozkład jego w roślinie schematycznie jest taki sam.

 

 

Środek aktywny każdego preparatu systemicznego lokuje się najwięcej w korzeniowych stożkach wzrostu, szyjce korzeniowej i najmłodszych częściach nadziemnych , czyli młodych liściach, młodych łodygach , a w szczególności w pąkach liściowych i kwiatowych. Jak widać współczesne środki owadobójcze rozkład mają nader wyraźny i lokują się prawie wyłącznie w najmłodszych częściach rośliny- szczególnie w kwiatach i młodych liściach natomiast w łodygach prawie ich nie ma lub są w ilościach super śladowych.. To pozwala na zastosowanie minimalnej dawki która i tak wykazuje wyjątkową skuteczność, ponieważ znajduje sie przede wszystkim w miejscu żerowania owadów . Przebieg wykresu - linia czarna jest różny w zależności od wielu warunków: i tak odległość między punktami A i E będzie tym większa im mniejszy jest przyrost rośliny od momentu oprysku.

 

 

 

Niejasności- sprzeczności- zarzuty

 

 

Na zakończenie muszę odnieść się do zarzutów. Otóż nigdy nie byłem krasomówcą a i w liceum trójka z języka polskiego mnie satysfakcjonowała.

 

 

Pisząc jednak o tym że jedynym udowodnionym środkiem i przyczyną wywołującym CCD są owadobójcze środki systemiczne- w tym być może neonikotynidy- opieram się nie tylko o doniesienia zagraniczne lecz o własne spostrzeżenia – jakby potwierdzające ten fakt RYS1 WYKRES. - zjawisko z pewnością jest początkiem tego z czym problemy obecnie ma zachód i m.in Chiny. Do dzisiejszego dnia tylko w tym temacie istnieją naukowe dowody – chociaż jeszcze nie do końca kompletne.. Na rysunku 5 wykres pokazuje ewidentnie takie zagrożenie dla pszczół. Na tym etapie zdecydowanie przeciwny jestem zajmowaniem się tylko tym za co płaci UE, pomijając przy tym to co zawarłem w RYS1-wykres. Wiem że w tym opracowaniu powtórzyłem w skrócie też to co występowało w wcześniejszych tematach – ale tak ma być - treści czytają nie tylko ludzie z potężna wiedzą i pamięcią. Prowadzenie w treści dwóch wątków jednocześnie nie znaczy że coś się miesza lecz to że mają one wspólny mianownik- tylko podczas czytania nie należy ich gubić.

 

 

Pisząc o tym że zidentyfikowałem CCD oznacza to co pokazałem na diagramie- sytuację w Polsce w odniesieniu do państw mających problemy z zasadniczym CCD. Pooddzielałem poszczególne przyczyny zanikania pszczół. Na podstawie wielokrotnie prowadzonych pomiarów temperatury, przesiedlań i ważeń pszczół stwierdzam ubywanie pszczół z uli – mające charakter CCD ale zdecydowanie na tym etapie nie jest tym czym w Chinach czy USA lub we Włoszech. - chociaż i ja i wielu ludzi zajmujących się tym problemem tak to nazywamy, ponieważ mają wspólny mianownik-jest nim prawie nagły ubytek pszczół z uli i być może ma w tym swój udział chemizacja w sensie ogólnym- ja jestem pewien że ma.

 

Odnosząc się do tego ubytku nazywać go będziemy nadal zjawiskiem CCD, i doszukiwać się wspólnej przyczyny- lecz wyrokuję że generalnie jest nim na razie u nas cywilizacja w pojęciu ogólnym –a aktywne składniki systemicznych środków owadobójczych mogą coino dołożyć się w przyszłości do tego problemu.- natomiast bezsprzecznie systemiczne środki owadobójcze i chyba chwastobójcze doprowadziły do sytuacji takiej jak w Chinach czy USA- i te dwa pojęcia nie są w sprzeczności i jak na razie nie mają bezpośrednio ze sobą nic wspólnego – i to też nie jest w sprzeczności.

 

Wyrokuję ,że poszukiwanie naukowe jednej przyczyny, jednego środka aktywnego czy zjawiska w przyrodzie jest po prostu brakiem wiedzy o biologii rodziny pszczelej w tym o istocie filtra biologicznego rodziny pszczelej którego końcowym etapem jest wylot bez powrotu pszczoły robotnicy polowej z konkretną ilością nagromadzonej aktywnej substancji z środków trujących, lub z powodów nagromadzenia i rozwinięcia się w organizmie pszczoły np. zbyt dużej ilości wirusów / niekoniecznie szkodzących tej pszczole w sensie bezpośrednim. Takie poszukiwanie przyczyny skończy się znalezieniem wielu przyczyn i każdy będzie można udowodnić. Ja zdecydowanie podważam takie inicjatywy jako oderwane zupełnie od metabolizmu pszczoły, pomijającego sprawne działanie biologicznego filtra rodziny pszczelej i nadawaniu rodzine pszczelej-cech metabolizmu ludzkiego - tym samym odbiegającego od realiów pszczelich.

 

 

Ważne!!!

 

Zjawisko największego ubytku pszczół na podstawie obserwacji własnych i licznych doniesień z terenu ma miejsce m. in. w przebiegu opisanej przezemnie choroby związanej z spadkiem temperatury gniazda i zapachu podstarzałego moczu /Ponoć nazywa sie to gliniak- znowu program II TVP/ Znikanie pszczół podczas trwania tej choroby jest identyczne z CCD na zachodzie ale również zdecydowanie nim nie jest- po prostu nie jest to to zjawisko które opisują renomowane źródła na zachodzie. Również nic w sensie bezpośrednim do tego nie mają czynne substancje z systemicznych środków owadobójczych i również chwastobójczych i to nie jest sprzeczne z poprzednim twierdzeniem – Tu po prostu potrzebna jest praktyczna wiedza na ten temat!!!

 

 

Wysyłane próbki z pszczołami i czerwiem przez kolegów pszczelarzy -do badania przy stwierdzeniu tej choroby powracały z naszych krajowych laboratoriów z diagnozą że pszczoły są zdrowe – nic im nie jest !?!?!?--Taka jest wiedza naszej służby weterynaryjnej o najgroźniejszym obecnie problemie naszego pszczelarstwa.

 

Osobnym zagadnieniem może być wprowadzanie nowych ras pszczół z pasiek hodowlanych. Pszczoły te słabiej przystosowane są do bytowania w danym środowisku, od pszczół wyprowadzanych w gospodarce rojowej.

  

 

Trochę śmiesznie dla mnie wygląda chęć zaimponowania zachodowi braniem się za CCD ,- być może zarabianiem na tym pieniędzy- kiedy ani nie mamy odpowiednich laboratoriów, ani odpowiednich fachowców, ani żadnych doświadczeń nad CCD takim jak jest na zachodzie po prostu dlatego że tego jeszcze w wydaniu chińskim czy amerykańskim albo włoskim nie mamy i długo mieć nie będziemy. - a pomijamy taką oczywistość jak pokazałem na Rys 1 .oraz rys 3 linia czerwona, a także pomijając całkowicie największe problemy naszego polskiego pszczelarstwa obecnie obok zgnilca i warrozy, a mianowicie tego rzekomego GLINIAKA /RYS 2 WYKRES- w tym przypadku w ciągu 2 tygodni znika z uli 60% pszczół lotnych i nie tylko, a w ub roku w naszym rejonie/ Pomorze/ z tego powodu przestało istnieć wiele pasiek.

 

Myślę że nieźle ktoś na jakimś etapie płaci za to żeby tych oczywistych tematów pokazanych przezemnie na rys 1;2 i 3 w Polsce nie ruszać!!! A to są przecież obecnie podstawowe największe problemy naszego polskiego pszczelarstwa , a nie CCD w wydaniu chińskim amerykańskim czy włoskim!!! Zanikanie pszczół było jest i będzie – Trzeba skupić się na likwidacji szczególonych - prawdopodobnych przyczyn tego zjawiska u nas i bieżąco podejmować działania chroniące nasze poszczoły, a nie wymyślać kolejne abstrakcyjne tematy do kolejnych finansowanych prac naukowych. Te przyczyny leżą zarówno w środkach chemicznych jak też w szczególnym rozwoju biologicznych chorób pszczół z powodu ogólnej cywilizacji na kuli ziemskiej, bardziej intensywnym przesyłaniu pszczół / np z pasiek hodowlanych/ oraz wędrówek- które w Polsce odbywają się bez jakiejkolwiek kontroli i synchronizacji.
 
 
 

Cały uruchomiony system poszukiwania CCD w świecie jest po prostu na złej drodze. Jest to wyważanie otwartych drzwi, oraz szukanie przyczyn tam gdzie ich nie ma i gdzie się ich nigdy nie znajdzie.

 

 

 

 

 

 

 

ROMAN BUŁKA / Sabard /

 

 

 

 

 

 

 

Nie tędy droga!

 

Zważając na to że pyłek kwiatowy jest też elementem kwiatu / -w nim lokuje się taka ilość środka aktywnego ile w danej chwili znajduje się w pobliżu / punkt E /i o ile łodyga z czasem pozbywa się kolejnych porcji środka ponieważ wraz z sokami wędruje w młodsze części rośliny , o tyle środek aktywny z owadobójczego systemicznego pestycydu jest w pyłku zamurowany otoczką celuloidową i w nim pozostaje w takiej ilości jaką w danej chwili posiada pąk kwiatowy, a później kwiat. Jeśli zaś chodzi o nektar to podejrzewam że wytraca się on wraz z kolejnością pobierania go przez pszczoły i inne owady.

 

Na rys 5 widać wyraźnie jak zagrożone są nasze pszczoły czynnymi substancjami z środków systemicznych- conajmniej przez 30 dni po oprysku.. Eliminując te środki z użytku da się uniknąć skrajnych problemów z pszczelarstwem występującymi obecnie w Ameryce Chinach czy w niektórych krajach zachodnich.

 

Pozostaje więc problem walki z stosowaniem owadobójczych środków systemicznych w Polsce, ale tu pojawia się dylemat. Organizacje pszczelarskie w krajach zachodnich eksponują to co u nich jest najważniejsze, czyli zatrute środowisko w którym pszczoły już nie przeżywają. Doszukują się środka aktywnego który poczynił najwięcej szkód i tą drogą znaleziono zaczepienie w neonikotynidach - te procesy dofinansowywane sa przez Unię. No i dobrze ale czy jest to nasz aktualny problem? Wprawdzie nam grozi ale na razie go nie mamy, Więc objawowe udowodnienie zaproponowanymi przezemnie - objawowymi metodami zjawiska które przedstawione jest na wykresie 1 jest zdecydowanie lepsze, rokujące nadzieje na to że środki te nie będą u nas dalej stosowane- jako zdecydowanie trujące dla pszczół przez con 30 dni po ich zastosowaniu..

 

 

Takie jednorazowe znikanie pszczół może mieć wiele przyczyn – nawet nie znanych nauce, wynikających z przebiegu pogody, zmiany składu powietrza, lub jego zanieczyszczeniem przemysłowym..A cały przebieg ubytku pszczół w tych przypadkach nie ma też żadnego związku z wiatrami i nalotami. Zanikanie pszczół trwało cały czas od kiedy mam pszczoły zmieniając zwoje nasilenie. Cywilizacja , środki chemiczne, w tym owadobójcze środki systemiczne spotęgowały ten proces dlatego stał się zauważalny, a w takich krajach jak np USA czy Chiny doszło li tylko do przesycenia środowiska w którym średni okres życia robotnicy wylatującej po pożytek skrócił się z 6 tygodni do 7 dni – a to z powodu nagromadzenia tych środków w białkowym ciele pszczoły i przekroczeniu ilości granicznej kiedy to biologia rodziny pszczelej powoduje wylot pszczoły bez powrotu- celem usunięcia trucizny z ula.

 

 

Kwalifikacja CCD wPolsce

 

 

 

Na tym etapie trzeba wyjaśnić sobie w której grupie państw jest Polska,Czy w ogóle mamy do czynienia z objawami CCD obserwowanymi w wymienionych krajach, czy w Polsce są one inne? Według mnie na podstawie dostępnej literatury i spostrzeżeń moich jest tak:

 

 

1/ Chiny – wspomniana prowincja ---Całkowite zamieranie rodzin pszczelich na całym – w sumie dużym obszarze i kilku mniejszych enklawach tego kraju

 

2/ USA - Wyraźne ginęcie połączone z zamieraniem części rodzin pszczelich prawie na całym obszarze kraju.. Podobnie w wymienionej grupie państw. Przy czym zamieranie rodzin dotyczy przypadków wywiezienia na plantacje będące na polach wielokrotnie opryskiwane systemicznymi środkami owadobójczymi/ w kilku latach/

 

3/ Włochy Niemcy Francja . Tu obserwuje się takie zjawiska ale z różnym nasileniem każdego roku , Lecz dotyczy to nie więcej niż 30% rodzin w tych krajach- w których stwierdzono ubytek z cechami zjawiska CCD. W krajach tych wskazuje się z większym nasileniem na wirusowe przyczyny zanikania pszczół.

 

4/ Rosja i kraje byłego ZSRR, Hiszpania. Niestety Hiszpania z swoimi tegorocznymi sensacjam może dołączyć aż do USA jeśli potwierdzą się tegoroczne upadki wielu rodzin pszczelich.- W tych krajach dotąd wykazano wiele przypadków w których stwierdzono niewyjaśniony ubytek pszczół. Niestety w Rosji jak wieść niesie jeszcze nie ma właściwego nadzory technicznego i trudno okreslić zarówno rozmiar tego procesu jak też skutki, a także przyczyny które często mimo świetnej myśli i ogromnych osiągnięć rosyjskiego pszczelarstwa, - nie są jak dotąd identyfikowalne.

 

5/ Polska – Jak również część krajów środkowej Europy zaliczam do 5 grupy która charakteryzuje się tym że niektóre choroby mają bardziej intensywny przebieg i mają miejsce ubytki pszczół na plantacjach , ale tylko tych traktowanych systemicznymi środkami owadobójczymi i tylko w okresie ich kwitnienia, natomiast pozostałe przypadki padania pszczół to zespół zjawisk mające zdecydowanie charakter biologiczny.

 

Tu nie ważne jest czy któreś z państw zakwalifikowałem dobrze czy źle ale ważne jest to jakie są etapy między tym co istnieje w Polsce a tym co stało sie w Chinach czy USA.

 

 

 

Jeśli rodzina jest zdrowa diagnostycznie to szczególnych zjawisk zanikania pszczół - każdego roku w tym samym rejonie i na takim samym poziomie - w Polsce się nie obserwuje. Nie znam żadnego takiego przypadku by zanikały pszczoły w rodzinie zdrowej – chyba że stoją na plantacji potraktowanej systemicznym środkiem owadobójczym- np. Na rzepaku. Dotychczasowe doniesienia o zanikaniu pszczół w naszym kraji, świadczą zdecydowanie o chorobach wirusowo grzybowych i truciu bezpośrednim, a zdecydowanie nie o sytuacjach takich jak opisuje się w Chinach, USA, , a nawet w Francji Włoszech lub w Niemczech. Więc po prostu nie istnieje żadne miejsce w Polsce takie na którym pszczoły zanikają przez cały sezon jak w USA, Chinach i tp.- mający charakter powtarzalności każdego roku mniej więcej na takim samym poziomie.

 

W naszym kraju szkodliwość kontaktowa w 30 dni po oprysku- owadobójczych środków systemicznych w okresie kwitnienia roślin zdecydowanie przeważa nad szkodliwością późniejszą w postaci konsekwenci wchłonienia takiego środka przez rodzinę i jego oddziaływania na poszczególne kolejne pokolenia.- jeśli w ogóle takie coś u nas istnieje. Ten temat znany jest nam z doniesień zagranicznych, to nie są doświadczenia polskie w żadnym przypadku.