Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
 
 
PDF Drukuj


                                           Nowy kataklizm w pasiekach

 

 

     Wpis 18 stycznia 2015 r

                                                            Wstęp

     Jak wiadomo wszystkim którzy wchodza na moją stronę internetową, przez całą zimę monitoruję skutki podawania ciasta leczniczego w wszystkich moich pasiekach. Temacie: CAŁOROCZNA PROFILAKTYKA ZDROWOTNA PSZCZÓŁ, opisuję skrupulatnie wszystkie zamierzenia i przeprowadzone działania, oraz w3ytniki konkretnych kontroli. Tak się stało, że pszczołuy zimowały pięknie w czasie pomiędzy 1 grudnia do 15 stycznia zaglądałem do uli tylko sporadycznie. Właśnie od ok 15 stycznia zwróciłem uwagę na to że pszczoły rozpoczynają pobieranie ciasta które leżało od listopada i postanowiłem je uzupełnić. Wcześniejsze osłuchiwanie pszczół wykazało podwyższioną głośność, ale nie przypisywałem jej jakiejś patologii i słusznie.  Zimą mam pszczoły rozlokowane w trzech pasiekach. Zacząłem podawać ciasto od pasieki na bazie. Odkrywając ul od góry wiele można zauważyć - jak np to że pszczoły już podeszły do górnych beleczek w ok 60% ulach. Paska na bazie jednak jest o.k. nic specialnego się nie dzieje - żyją wszystkie rodziny - ciasto uzupełniłem podając je w ilości od 8 - 10 dkg na rodzinę. Drugiego dnia, a było to przedwczoraj rozpocząłem podawanie ciasta w pasiece na polu / 150 rodzin/


Pasieka w polu - 300m od wioski


 
                        MINIATUROWA MYSZ 
    
        o długości ciała dorosłego osobnika 2 cm. - bez ogona
 
 

    Kontrolując sporadycznie niektóre rodziny zauważyłem na prawie wszystkich ulach kał podobny do kału pszczóół, ale występujący jakby w  większych skupieniach. Nie przywiązywałem do tego większej wagi. Dzień wcześniej byłem na tej pasiece celem skorygowaniaq mojej wiedzy o osypie w uylach, więc odkryłem deski wylotowe w ulach w których poprzednio był duży osyp, ale ku mojemu zdziwueniu na denniocy nie znalazłem żadnej martwej pszczoły. Mam już 66 lat i trochę zacząłem niedowierzać sobie sądząc że coś pomyliłem. Skontrolowałem osyp na pozostałych pasiekach i większy lub mniejszy jest prawiue w każdym ulu. Pojechałem jeszcze raz na pasiekę w polu i odkryłem pozodstałe deski wylotowe w ulach w których poprzednio stwierdzilem osyp Martw epszczoły znalazłem w 4 ulach na 20 skontrolowanych. Uświadomiłem sobie że to nie jest przypadek. Zacząłem szukać pszczół martwych przed ulami - znajdywałem tytlko ich szczątki, ale wokół uli było ich stosunkowo dużo - na pierwszy rzut oka tego nie widać. Tego dnia byłem bardzo zmęczony i pozostawiłem domysły do jutra, jako że ta pasieka była w planie jako druga do uzupełniania ciasta. Postanowiłem, że będę dokładnie kontrolować rodziny pod względem zdrowia i kondycji.

Wczoraj -17 stycznia - przygotowałem ciasto i rozpocząłem podawanie. Odkrywając pierwszy ul zobaczyłem miniaturową mysz która miasła może 2 cm długości, ale wyglądała jak stara, ponieważ patrzałem na nią może 3 sekundy, po czym wskoczyła do środka ula i wyskoczyła z ula wylotkiem. Wylotki w ulach mam wysokości od 0,8 do 1 cm. Na styropianie pod daszkiem było dużo części pszczół i trochę pszczół w całości. Ule na tej pasoece to stare 20 letnie ule wielkopolskie, więc mają swoje wiekowe felery. W takich sytuacjach sporadycznie ale zdarza się że zagnieżdzają się myszy- więc standardowo pod daszek kładę wcześniej przygotowan granulat- truciznę na myszy. Odkrywjąc jednak kolejne ule widzę że problem jest prawie w każdym ulu. Zacząłem szukać którędy myszy dostają się do uli, ponieważ zdecydowana większość uli jest szczelna. Chociaż to zima zrobiłem podkurzacz i rozebrałe 4 ule szykając dziur - nie znalazłem.  W związku z tym pozostała tylko jedna droga wchodzenia myszy do ula - otwór wylotowy. Zwykle otwory wylotowe w moich ulach mają 8 - 10 mm  X 100 mm- nie ma żadnego ula z wyższym otworem wylotowym.
         Znowu pozostawiłem domysły i powróciłem do rozdawania ciasta. Kiedy dotarłem do części pasieki leżącej przy łące włos zjerzył mi się na głowie. W każdym ulu były ślady grasowania tych miniaturowych myszy.  Rozdałem całe ciasto  i zacząłem kojarzyć fakty. W tej pasiece w kilku rodzinach zauważyłem kał na ramkach i na cieście które pozostało w ulach, a także na ramkach w wielu miejscach zauważyłem żółto brązową ciecz . Ta ciecz była również w cieście w zagłębieniach ale zawsze z dala od pszczół. Oczywiście że był to mocz mysi i w wielu przypadkach ich kał. Przeszedłem się po całej pasiece i dopiero zauważyłem że na daszkach jest wprawdzie rozmyty przez deszcz, ale jest kał mysi.


Skupiska kału- nie ma martwych pszczół ponieważ dzień wcześniej je usunąłem
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------ 
     Moje ocieplenia górne w ulach - styropiany - mają otwory które ułatwiają wentylację dennica dach. Jesienia wykonałem ok 60 takich ociepleń, ale nie wykonałem w nich otworów. Po założeniu ich na ul dociskają bokami,m ale rogi mają wystarczającą przestrzeń, że jest krążenie powietrza, natomiast nawet ta najmniejsza mysz się nie prześliźnie. Na styropianach z otworem kał i martwe pszczoły były natomiast na tych bez otworów nie.


       Dzień wcześniej martwe pszczoły usunąłem - to co widać to zdjęcie wykonane następnego dnia- efekt żerowania myszy w ciągu 24 godzin - przed nałożeniem trutki. Z prawej strony widać otwór wentylacyjny który myszy z dennicy i przestrzeni ulowej wchodza pod daszek
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
        Wczoraj cały dzień i dzisiaj cały dzień wszystko dokładnie sprawdzałem i kojarzyłem fakty. Niestety również rozbierałem kolejne ule i zaglądałem do gniazd. W większości pamiętam gdzie stoją rodziny bardzo mocne jesienią , więc zwykle jest tam spory osyp i dużo pszczół jeśli pszczoły są zdrowe- Osypu nie ma i pszczół w niektórych jest bardzo mało. Przegrzebałem w wielu miejscach trawę i okazało się że w trawie w odległości do 1,5 m od ula są części pszczół które układają się jakby w ścieżki., Oczywiście 3 takie silne rodziny osłabły do tego stopnia, że została matka z garstką pszczół, a na dodatek pszczoły są zdrowe - w głębokim letargu a na dennicy jest pusto.
       Ewidentnie wychodzi na to, że tam gdzie jest otwór w styropianie mysz ucztuje na styropianie, tam gdzie go nie ma wynosi pszczoły z ula i zanosi ją do gniazda.  Ponadto  jedna rodzina była pod szczególną moją kontrolą i 20 grudnia dokładnie zaglądałem ije obsiada ramek i jak je obsiada. Była to ogromna rodzina i zdrowa patrząc na to dzisiaj mógłbym kłąb objąć w garści dwoma rękoma, więc 2/3 pszczół jest mniej. Podejrzewając , że myszy wyłapują pszczoły które są w letargu uznałem , że trzeba to sprawdzić i wyjąłem skrajną ramkę wraz z pszczołami. Na ramce widoczne były ślady przemieszczania się myszy- wychodzi na to że te miniaturowe myszy wchodzą na skraj kłęba łapie najbliższą pszczołę ją unieszkodliwia i niesie do gniazda poza ulem, lub zabiera na ucztę na styropian.
    Mam jeszcze dwie pasieki i mam skalę porównawczą jak powinnby wyglądać pszczoły, z których w taki sposób nie ubywają pszczoły. W tych pasiekach pszczoły są conajmniej jeszcze raz tak liczne niż na tej na polu. Ani sporadyczne kontrole w grudniu i styczniu, anu osłuchiwanie, ani głośność nie naprowadziła mnie na to co siędzieje.
        Jeśli jeszcze miesiąc nie zaglądałbym do uli sytuacja byłaby taka: pozostałyby ule z pokarmem a pszczół nie byłoby żywych ani martwych ani na dennicy, ani przed ulem- może kilka rodzin przeżyłoby w stanie takim że zostałaby matka z garstką pszczół
           Moje działanie jest takie: w wszystkich ulach wyłożyłem połyżce granulatu na myszy. Dla myszy tej wielkości wystarczy jeden granulat by ją unicestwić . W ulach gdzie wkładałem na styropian granulat wcześniej skończyło się z wyciąganiem pszczół na styropian, a granulatu zniknęło bardzo mało.
          Wychodzi więc na to , że te miniaturowe myszy wchodzą bez problemu przez wylotki o wysokości nawet 8 mm i w równym stopniu zajmują się pszczołami martwymi jak też żywymi- wyciągając je prosto z gniazda, a będącymi w letargu.



Tam gdzie dzień wcześniej wysypałem trutkę nie było już martwych pszczół pod daszkiem. ubyło bardzo mało granulatu - może 1/4 . ale ubyło .Ślady suchej trawy to nie efekt pracy myszy lecz wkładałem ją sam pod nietypowe daszki by daszek docisnął styropian do górnych listewek ramek. Do zrobienia zdjęcia zwój trawy usunąłem
______------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
        Taki kał na styropianie to nic nowego , ale nigdy nie było to w takiej skali. Jeśli poprzednio zdarzały się 2 - 3 ule tak zapaprane to teraz są zapaprane wszystkie. Jest to w stosunku do poprzedniego roku w skali jak 1 : 1000. To nie są żarty. Jesli pszczelarze mają ule w których taki mały stwór nie może przejść z dennicy pod daszek to nie da się nic zauważyć, a ślady moczu są tak małe że przypisuje się to lekkiemu zawilgoceniu, natomiast ślady kału na ramkach są bardzo podobne do tych które tworzą pszczoły podczas biegunki.
   Do tej pory nie stwierdziłem biegunki u żadnych pszczół, ale obecnie po dobrym przyjrzeniu się są w kilku ulach ślady kału pszczół. Kontrolując kolejny raz te ule z kałem stwierdziłem że są moczem potraktowane zapasy w pobliżu kłęba pszczół, a także ciasto które było w ulu. Te biegunki są prawdopodobnie z tego powodu że pszczoły zjadły pokarm, lub ciasto z moczem który zawiera przecież sole i wiele substancji trujących dla pszczół.  żadnej biegunki w ulach nie miałem po zimie już 4 lata. System zabezpieczeń przy pomocy ciasta leczniczego wyklucza nawet rozwój nosemy- te pszczoły w normalnych warunkach biegunki na pewno by nie miały.
        Reasumując w tej pasiece będą straty. Wyłożona trutka i jej uzupełnianie  przerwie proces, ale co się już stało to się nie odstanie- będą zsypywania i to mocne.

           Na stronach internetowych szukałem cokolwiek o tych małych myszach - nie znalazłem nic. Są wprawdze myszy żywiące się owadami, ale ich długość ciała sięga 5 - 6 cm i ponoć są to myszy najmniejsze. Mysz którą widziałem jeśli byłaby młodą nie uciekałaby  by tak sprawnie - musiała to być mysz stara. Podejrzewam jednak że żeruje ona w nocy. Ja dzisiaj czatowałem z aparatem gotowym do strzału w miejscu gdzie powinno jej być najwięcej- niestetyt nic nie upolowałem.




Kał mysi na daszkach- w lewym dolnym rogu -chyba ślad po zgnitej śliwce

        Treść dotycząca tego zjawisja umieszczam z miejsca na stronie, ponieważ dochodzą od pszczelarzy głosy że zazimowali pszczoły, a wiosną nie ma ani pszczół żywych ani martwych. Ja do tej pory przekonywałem pszczelarzy że powodem jest wrroza. Na pewno w jakimś stopniu jest, ale to co widzę jak na dłoni to z pewnością są też takie myszy. Po stanie pszczół o tej porze w tej pasiece w porównaniu z pozostałymi moimi pasiekami twierdzę że jeśli pozostałyby pszczoły w takim stanie jeszcze miesiąc to nie byłoby w ulach ani pszczół żywych ani martwych- zostałby jednak pokarm. Powtarzam się , ale to wazne: jeśli nie byłoby przejścia z dennicy do daszka nic bym nie zauważył!!!! 
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA

Wpis 19 stycznia 2015 r    

       
  Dzisiaj sprawdzałem jeszcze to co do tej pory ustaliłem, ale żadnych nowych treści nie da się precyzować, natomiast zbiorę wszystkie cechy tej myszki która spędza sen z powiek.

1/ Mysz z wyglądy jest taka sama jak myszy polne. długość ciała ok 2 cm, ogon jak u zwykłej myszy, szara, ryjek wydaje się troszkę dłuższy

2/żeruje w poblżu wysokich traw- gniazda ma prawdopodobnie w kłębowiskach korzeni - tuż pod powierzchnią ziemi

3/ Mysz jest wybitnie owadożerna- podczas pożerania pszczoły rozrywa ją na strzępy prawdopodobnie w ten sposób dobiera się do tych części ciała które dla niej nadają się do spożycia

4/Mysz żywi się pszczołami padniętymi pobierając je z dennicy ula, a jeśli ich zabraknie bez problemu wchodzi w przestrzenie międzyramkowe- dociera do kłęba i bez problemy wybiera kolejne pszczoły z kłęba będące w letargu. / po prostu w tym stanie pszczoła się nie broni, mysz ma wystarczającą ilość czasu by poszczołę uśmiercić.
 
5/ Jeśli w ulu są miejsca ciepłe ,dostępne dla myszy - tak jak styropian pod daszkiem - mysz ucztuje i oddaje kał na tym styropianie. Wówczas przebywa w ulu długo stąd oddawanie kału. Również w takich ulach oddawany jest mocz na dannicą, na górne listewki ramek.

7/ Jeśli ul nie posiada ciepłych miejsc / pod daszkiem/ lub mysz nie ma możliwości tam dotrzeć,  zwykle wchodzi do ula tylko po to by pobrać pszczołę i wyjść z ula. Konsumuję pszczołę w trawie i podejrzewam że wchodzi z nią również do gniazda. W takich ulach ubywają pszczoły z dennicy i gniazda, ale w ulu nie ma kału ani moczu. Przy dużym wcześniejszym osypie widać że z dennicy martwe pszczoły pobierane swą po kolei- tworzy się wyraźne półkole oczyszczone z poszczół.

8/ Jeśli w ulu są otwory/. dziurawe ule,/ to jest to główna droga wchodzenia tych myszy. Jeśli ul jest szczelny, myszy przedostają się do środka wylotkiem . Wylotki o wysokości 8 - 10 mm nie są dla nich przeszkodą. Jednak zdecydowanie szukają one otworów większych: dziura po sęku w bocznej listwie daszka, wyłamana deseczka daszka, lub jakaś dziura w dennicy. Ule z takimi felerami odwiedzane są znacznie częściej.

9/ Pierwsze oznaki obecności takich myszy na pasiece to ślady po ich kale na daszkach. Wygląda to podobnie jak kał pszczół, z tym że jest go znacznie więcej- kształtuje się w pasma, są skupiska, oraz jest trudniej zmywany przez deszcz niż kał pszczeli.

10/ Początkowe żerowanie tych myszy w pasiece jest zauważalne na wylotku. część pszczół wyciągana z ula przez wylotek zawiesza się w rogach otworu wylotowego. są tam zwykle od 1 - 3 pszczół. Wygląda to podobnie jak wiosenne usuwanie martwych pszczół z ula przez pszczoły.


11/ Myślę że są to myszy zjadające latem różne owady - muchy, pasikoniki i tp . Sucha i ciepła jesień spowodowała ich bezgraniczne namnożenie się i teraz przy braku naturalnego pokarmu ruszyły na pasieki.  Zdecydowanie są to wyspecjalizowane myszy owadożerne

12/ Mysz swoim przebywaniem w ulu nie wywołuje jakiejś specjalnej reakcji przez pszczoły. Właściwie bezszelestnie porusza się w 12- 14  milimetrowej przestrzeni międzyramkowej nie niepokojąc poszczół. Wcześniejsze osłuchiwanie rodzin nie dało żadnych informacji- pszczoły nie były w wyraźny sposób głośniejsze. Na ramkach można pod szkłem powiększającym  zauważyć w którym miejscu dobierająsię do kłęba. W tym miejscu komórki są leciutko uszkodzone ,a ich ścianki są pozaginane- pszczoła nigdy tego nie zrobi. 

13/ Im pszczoly są w głębszym letargu tym lepsze warunki mają te myszki do wybierania żywych pszczół z kłęba. Finałem żerowania tych myszy w bardzo zdrowych rodzinach jest to, że w ulu w którym żerowały, nie ma pszczół żywych , oraz nie ma też martwych na dennicy- ul pozostaje pusty lecz pozostaje pokarm. Nie zauważyłem żeby zasklepy pokarmu były naruszane przez te myszy. Jeszcze się tak nie stało żeby wszystkie pszczoły mi ubyły, ale niektórym rodzinom niewiele brakuje. Jeśli interwencja moja nastąpiła by później, lub czekałbym do wiosny to pasieka mogła przestać istnieć- a szczególnie jej większa część.

14/ Obecność myszy polonej w ulu charakteryzuje się tym ,że zjadany jest pokarm, pocięta jest woszczyna, zwykle pocięte jest to czego pszczoły nie obsiadają,  a najczęściej pod daszkiem lub w dennicy nagromadzony jest materiał na gniazdo. Tu absolutnie tak się nie dzieje- Ta mysz nie zakłada gniazd w ulach. Również mysz polna rzadko składa kał w ulu. Ta mała robi to tylko w przypadku jeśli korzysta z przestrzeni pod daszkoem gdzie wciąga pszczoły i tam je rozrywa. Tam też składa kał- tam też ma miejsce bieżącego ucztowania.

15/ Do wytrucia tych myszy nie potrzeba dużo grnulatu z trucizną.  granulka wystarcza by zabić jedną mysz. łyżeczka granulatu wystarcza na ul. para myszy polnych zjada jednorazowo do łyżki stołowej takiego granulatu. Granulat powinien być na dennicy tuż przy wylotku i pod daszkiem jeśli jest tam dostęp dla myszy.  Oczywiście idealnym rozwiązaniem byłoby zasiatkowanie otworu wylotowego. Teraz kiedy pszczoły są w letargu musi być granulat na podstawce, które przed oblotem trzeba zabrać z ula.

16/ Zajmując się w latach 2009, 2011, 2012 problemem masowego ginięcia pszczół wskazywałem że taka nieobecność pszczół w ulu na wiosnę bez żadnych istotnych przyczyn ma swoje korzenie w obecności warrozy w ulu. Obecnie twierdzę z całą stanowczością że te myszki są tego sprawcami.

17/  Jeśli w ulu nie ma możliwości przejścia dla myszy z dennicy pod daszek pszczelarz absolutnie nie może zauważyć żerowania tych myszy w ulu , ponieważ nie ma tam gniazd, nie ma w tej sytuacji  w gnieździe , ani na dennicy ani kału ani moczu. Może natomiast zniknąć osyp i może być zauważalny kał tych myszy na daszkach.  

Kał tych myszy na daszkach



            Do wyjaśnienia pozostaje -gdzie dokładnie  są ich gniazda, i jak w rzeczywistości wyciągają żywe pszczoły z kłęba, Bo to że to robią jest poza wszeką dyskusją. To pozwoli na opracowanie może innej metody walki z tym zagrożeniem. Jeśli chodzi o skalę destrukcji w mojej pasiece to na 150 rodzin 65 jest nietkniętych, ale myszy w ulach były, ok 50 rodzin jest oskubanych z pszczół żywych, i tam również nie widać osypu, a reszta to prawie brak osypu rodziny małe, dużo kału na styropianach i mocz w gnieździe i na styropianach.  Co najważniejsze to to ,że pasieki dość skrupulatnie były kontrolowane pod koniec grudnia i widziałem jaK TWORZY SIĘ OSYP. BO KONTROLOWAŁEM DENNICE, ORAZ SPORADYCZNIE ZDEJMOWAŁEM DASZKI - SZCZEGÓLNIE TE USZKODZONE GDZIE BYŁO PRAWDOPODOBIEŃSTWO WEJŚCIA MYSZY- DOTYCZY TO 7 ULI W TEJ PASIECE.zDEJMOWAŁEM TEŻ DASZKII I ROBIŁEM W TYM CZASIE WEJRZENIA DO GNIAZD/ 12 ULI/ w TYM CZASIE NIE BYŁO TEGO WIDAĆ., jEDNAK KONTROLA OK 10 STYCZNIA MOGŁA JUŻ DAĆ PEWNE SYGNAŁY O TYM PROBLEMIE , JA GO JEDNAK ZLEKCEWAŻYŁEM- NIGDY NIE PRZYPUSZCZAŁBYM ŻE OBIERZE TO CHARAKTER KATAKLIZMU.
Pasieka wyłączona została z wszelkich obserwacji dotyczących dodatkowego suplementowania- tu do wiosny będę walczył z tą myszą.
Na pewno znajdę ich gniazda i napiszę w stosownym czasie
co o tym wiem .
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA

Wpis dnia 20 stycznia 2015 r

         No i okazało się że temat nie jest taki nowy i nieznany. Był on do tej pory mi nieznany, ponieważ takiego nasilenia się nie spodziewałem. W przeszłości zdarzały się takie oznaki, lecz sporadycznie i zawsze przypisywałem to uszkodzeniu ula. jak się okazuje ten złoczyńsa dawał się we znaki pszczelarzom na południu Polski- my na północy tego dotąd na taką skalę nie doświadczaliśmy.
Dzisiaj otrzymałem korespondencję w której w większości pszczelarzy wskazują na ryjówkę malutką. Ja bez zbędnego komentarza przysłane linki zamieszczam poniżej

   http://spp-polanka.org/articles.php?id=16
http://forum.pasiekaambrozja.pl/viewtopic.php?f=35&t=8984
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ryj%C3%B3wka_malutka


Treść innego e- maila

Witam

po przeczytaniu w/w artykułu w 99% podejrzewam że jest  to bardzo mała myszka /karczownik/. W okresie letnim potrafi wyciąć wszytkie korzenie np. jabłoni, świerka czy winogronu. W jadłospisie ma też drobne kręgowce. Poluje na małe ryby, mięczaki i owady. Zimą widocznie polubił gotową spiżarnię - pszczoły.

  z poważaniem Stanisław

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ryj%C3%B3wka_malutka


Jeszcze jeden e- mail

Witam.
Panie Romanie.
Przeczytałem przed chwilą Pana informację o pladze która dotknęła jedną z Pańskich pasiek.
Moim zdaniem nie są to myszy, lecz nieco podobne, najmniejsze zwierzątko ssak, a mianowicie "ryjówka malutka" i żywi się głównie właśnie owadami. Widziałem kilkakrotnie taką ryjówkę w naturze i faktycznie są one takie małe, że myślę iż są w stanie przecisnąć się nawet przez niski wylotek. Widocznie przepadkowo jakoś odkryły to nowe źródło pokarmu i nauczyły się masowo z niego korzystać.
Pozdrawiam.
Józef.

         Wychodzi na to że problem znany. ja teraz też zupełnie inaczej kojarzę obserwacje, stwierdzam że problem istnieje od lat tylko nie było to dotąd takie nasilenie. Potwierdza się że to maleństwo wchodzi nawet przez wylotki wysokości 6 mm. Jednak dorosły osobnik ma długość nawet 4 cm. Ja zdecydowanie widziałem myszkę o długości 2 cm, może była to podrośnięta młoda. No i trudno chyba będzie znaleźć ich gniazda ponoć żyje to w norach innych większych gryzoni.
    Z dzisiejszych obserwacji nie do końca potwierdza się to że granulatem na myszy można to zwalczyć- w kilku przypadkach granulat nie zaskutkował- znowu pod daszkami pojawiły się porozrywane pszczoły - może po prostu trzeba więcej czasu, a może pszczoły są dla niej bardziej atrakcyjne jak granulat. jednak w większośći przypadków po dwóch dniach od podania nie ma już martwych pszczół pod daszkami.  Dopiero teraz jak obserwuję poszczególne daszki widać skalę problemu- kał mysi jest na każdym daszku. na przyszłość jest to wymierny sygnał o istnieniu problemu.
   Również dzisiaj podawałem ciasto w trzeciej z kolei pasiece- leży przy lesie, ale też obok gospodarstwa. Po pasiece bardzo często chodzą kury. Przy skarpie z trawami również były 3 ule z takimi oznakami . Myślę jednak że obecność kur sprawia że nie ma tam takiego kataklizmu. Pasieka na bazie jest jednak od tego całkowicie wolna- jest to gospodarstwo w wiosce - są koty i Bryśko -one nie darują żadnej myszy,  żadnemu szczurowi- nie mają tam wejścia ani kuny ani lisy, a w maju giną za ich przyczyną nawet chrabąszcze.

      Na przyszłość trzeba zawsze mieć pod uwagą tę ryjówkę ponieważ w przeszłości obserwowałem bezprzyczynowe ubywanie pszczół z uli , bezprzyczynowe ubywanie osypu który wcześniej obserwowałem a potem znikał  i poza warrozą - względem żywych pszczół nie było na to wytłumaczenia.
i
Właśnie jestem BRYŚKO

        
Dziękuję kolegom pszczelarzom za naprowadzenie na temat.

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA

Wpis 21 stycznia 2015 r

    Dzisiaj cały dzień chodziłem po pasieczysku szukając nowych szczegółów, lecz skupiłem się bardziej na rozmyślaniu i kojarzeniu faktów w tej sprawie sprzed lat. Ślady bytowania tych myszy w tej pasiece to nic dziwnego to działo się każdego roku z dużo mniejszym nasileniem. Zawsze przypisywałem obecność takiego kału mysiego na górnych ociepleniach nieszczelnoci ula- ponieważ w większości przypadków tak było. Nigdy nie skupiałem się na charakterystyce tej myszy. Wielokrotnie - szczególnie wtedy gdy była ciepła jesień nasilały się objawy znikania pszczół z uli , ale zawsze do jakiegoś rozsądnego stopnia, - tym razem to jest kataklizm. 
      Szczególną sprawą są występuujące biegunki u pszczół przy inwazji tej myszy. zdarzało się kilka lat temu kiedy robiłem próby z suplementowaniem zimowym substratów z zawartością ziół że w każdej innej pasiece nie było biegunek natomiast w tej żebym nie wiem co robił sporadycznie one były. Teraz gdy mam ciasto lecznicze w każdym ulu widać jakj na dłoni, że tam gdzie jest ono obsikane a pszczoły do niego dochodzą, pojawia się biegunka z niedużym nasileniem. W trzech ulach stare ciasto dokładnie przykryłem świeżym i wydaje mi się że biegunka ustaje. Wg mnie te biegunki w poprzewdnich latach i te obecnie to efekt spożywania pokarmu z moczem, a nie żadne bakteryjne przyczyny. Obserwując plastry woszczyny pustej obok kłęba pszczół nieco poniżej widać kał mysi w bardzo małych ilościach. Mając świadomość że wiosną kiedy kał stwardznieje pszczoły mogą usunąć go w całości, ale ten rzadki po prostu zjadają. więc problemy biegunkowe przenosić się będą na okres kiedy matka rozpocznie czerwienie i później kiedy przestawia się ramki.

       Przebiego grasowania tych myszy jeśli nasilenie jest niewielkie przebiega dla pszczelarza bezobjawowo, ale kosztem ubytku nawet średnio do 30% pszczół żywych z uli. Przecież sam tego dośwadczyłem i słyszałem od pszczelarzy,,osypu w ulach nie mam, ale pszczół jakby mocno ubyło , to pewnie były zimowe wypryski"   U mnie przy suplementowaniu ciastem zimą wyprysków zimowych zupełnie brak - pszczoły siedzą w nawet przy temp 6 - 7 stopni w idealnym kłębie- więc gdzie są ? bo co trzecia rodzina pozbyła się ich w dużej ilośći. Mam pasieki porównawcze to jest to ilościowy kontrast.
      Myszki te robią spustoszenie każdego roku u mnie na tej pasiece. Muszę zdecydowanie zabezpieczyć wylotki i uszczelnić ule. Dzisiaj odkrywając deski wylotowe obserwowałem ułożenie osypu tam gdzie jeszcze jest.  Tam gdzie wchodzą te myszki w półkolu w odl ok 15 cm od wylotka martwych pszczół brak. Tam gdzie sporadycznie pojawił się większy osyp jest to wyraźnie widoczne- dzisiaj nie zabrałem aparatu ale zrobię tego zdjęcie i zamieszczę.
      Całe jesienne  wysiłki pszczelarza utopione są w skrytym działaniu tej myszy. teraz mam pełną świadomość że na mojej pasiece nie jest to nic nowego. Ta myszka grasuje i robi mi koszty od kilkudziesięciu lat tylko lekceważyłem objawy i poszczególne szczegóły dotąd nie potrafiłem dodać, a straty które się pojawiały przypisywałem chorobom i działaniu warrozy. Na pewno te wszystkie przyczyny mają tu znaczenie, lecz działaniu tej myszki trzeba się dokładnie przyjrzeć.

        Ja mam zawsze wiele pretensji do kompetentnych instytucji naukowych , do prelegentów na spotkaniach pszczelarskich którzy prezentując wykład - najczęściej już uzbrojeni w elektroniczny sprzęt bardziej popisują się tym sprzętem,  niż przekazują jakiekolwiek potrzebne pszczelarzom informacje. takich informacji jak ta powinno być najwięcej , a nie encyklopedycznych które kążdy może przeczytać w byle podręczniku czy kalendarzu pszczelarskim. Tu trzeba sobie wreszcie uświadomiś że instytucji naukowych służących pszczelarzom w Polsce nie ma , natomiast są instytusje którym przypisano że mają z pszczelarstwa żyć- nie robiąc dla tego pszczelarstwa nic.

        Oczywi ście że przystępuję do rozpracowania tej myszy i zdobywania szczegółowych dowodów w zakresie jej szkodliwego działania na pszczoly. Wszystko po to by znaleźć na nią sposób już od jesieni. Również po to by przypisać jej należny zakres masowego ginięcia pszczół i pozostawiania pustych uli zimą. Dlatego wstrzymam się od dalszego zamieszczania  informacji na ten temat do czasu rozpracowania wszystkiego co mnie interesuje. Wiele otrzymałem informacji od pszczelarzy, ale niektóre są sprzeczne i niejasne. Mam nadzieję że jesienią przywitam tę myszkę w moich pasiekach we właściwy sposób.
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

            
  Wpis 24 stycznia 2015 r
 
       Nie bardzo można skutecznie struć tę ryjówkę malutką. Wprawdzie w małych ilościach, ale napływa z pół i sporadycznie, ale pojawia się w ulach. Postanowiłem w całej pasiece zasiatkować otwory wylotowe- trwało mi to kilka dni , ale już  mam to w 150 ulach- i na tej pasiece tak musi być już od początku zimowania- no i oczywiście nie może być mowy o dziurawych ulach na tym miejscu. 
     
         Nadal otrzymuję informacje o tym jakie szkody ryjówka poczyniła przez minione lata na    Podkarpaciu, na Sudetczyźnie i generalnie w całej Południowej Polsce . Ostatnio jeden  z pszczelarzy- tego typu informacje przekazał również  spod Suwałk, Gdyby tak dokładnie  poszperać to problem będzie dotyczył Całej Polski - tylko tak jak ja do tej pory pszczelarze  nie zdają sobie sprawy z jej działalności.  


       Otrzymałem też informacje o tym że ryjówka malutka tak jak inne małe ssaki owadożerne są pod ochroną. Oczywiście nie rozumiem jaki to ma sens przy tak dużej jej inwazji i takiej szkodliwości jaką robi w pasiekach. Na moich pasiekach i w ulach moich pszczół na pewno ona nie będzie pod ochroną.
                                            
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Wpis 15 marca 2015 r

       
Na pasiece zaatakowanbej przez ryjówkę malutką było 156 rodzin, przy czym ponad 120 byly to rodziny bardzo silne. Na dzień dzisiejszy pozostało mi ok 75 rodzin,  są one jednak oskubane z pszczół. Próbowałem ją struć , niestety żadne trucizny nie zaskutkowały. Kiedy można było mieć zasiatkowane otwory wylotowe to tak je trzymałem, kiedy pszczoły zaczęły latać trzeba było je zdjąć i wtedy zaczęła się ponowna inwazja ryjówki. W zasadzie uznałem że nie ma na to rady.
      Dodatkowo ryjówka jest ssakiem owadożernym i zjadając owady wyposaża się w pełne zestawy wirusów i bakterii na które chorują poszczególne owady- ryjówka nie choruje - jest ich nosicielem. Wchodząc do uli pozostawia te mikroorganizmy na ramkach zarażając pszczoły. Wiele rodzin dostało biegunki i żadnym sposobe nie można było tego zlikwidować. Byłem w tym roku  trzykrotnie w szpitalu i nie pozwoliło mi to zadziiałać na cały regulator, ale żadne metody nie skutkowały by te pszczoły uratować. W ulach szczelnych gdzie tylko wylotkiem można dostać się do ula ryjówka praktycznie nie pozostawia żadnych śladów za wyjątkiem tego że zniknie cały zimowy osyp i większość pszczół. Reszta pszczół co pozostanie zwykle ma biegunkę bądź to z zarażenia bądź z przepełnienia. Wizyty w ulu ryjówki nie są takie bezszelestne ryjówka wchodząc do ula przez całą zimę budzi pszczoły- ale nie tylo tym pszczoly sa niepokojone - liczne ślady kału na daszkach to też niepokojenie- wspina się po ściankach i chodzi po daszkach..
       W jednym z uli napotkałem ryjówkę - zatkałem wylotek rozsunąłem ramki i obserwowałem co się będzie działo. po ok 10 minutach ryjówka się uaktywniła i wręcz wychwytywała pojedyncze pszczoły poruszające się po ramce. Robiła to z taką wporawą że trudno opisać. Wydawało się że jest ślepa bo nie zważała NA MOJĄ OBECNOŚĆ  Ryjek ma ruchomy i przy pomocy niego załatwia pszczołę w sekundę nie narażając się na żądła. Obserwując ją zdałem sobie sprawę że moje obserwacje że we wrześniu na tej pasiece pszczoły słabną nie jest już bezpodstawne. Pod koniec sierpnia widziałem ryjówkę w ulu i potraktowałem ją jak małą mysz........Niestety nie miałem wiedzy na ten temat.
              Obserwując ryjówkę w akcji mam pełną świadomość, że może ona łowić pszczołw w środku sezonu . Wchodzic do uli zarażać pszczoły i regularnie się nimi żywić ma ogromną wprawę w łapaniu pszczół aktywnych- nie tylko w letargu.
       Te zapisy na stronie internetowej - szczególnie tego roku przyczyniły się do tego że otworzyło mi się wiele informacji dodatkowych. Dzięki pszczelarzom czytającym te treści jestem skutecznie prostowany w swoich błędach - ale któż ich nie popełnia? i tak w zakresie zwalczania ryjówki radzono mi zasiatkowanie uli, odstraszanie ryjówki agresywnymi zapachami. Wkładanie do nor mysich i krecich karbidu, a także waty nasączonej dezodorantami i wiele innych metod. Ja to wsztystko robiłem, ale niestety dziękuję za rady ale skutku nie było.  Ale już jest!!!

       Jeden z pszczelarzy poradził bym kupił środek w tabletkach na wołka zbożowego. Jest to śodek wydzielający trujący gaz. Trzeba nałożyć to w nory i będzie skutek. Ryjówka jest pod ochroną więc pszczelarz poradził mi bym to utrzymał w tajemnicy bo może przyczepić się ochrona środowiska. Nabyłem ten środek przed tygodniem i powkładałem w nory na pasieczysku. Kontrolując pasieczysko zauważyłem że wszystkie gryzonie opuszczają pasieczysko, a chyba przejściowo ryjówka pchała się do uli - na zewnątrz uśmierciłem kilka szt. Wychodzi na to że działa to świetnie odstraszająco i to w długim czasie bo dzisiaj również byłem na pasieczsku i widziałem wędrujące gryzonie więc po prostu z tego terenu uciekały. Po zastosowaniu tego środka uświadomiłem sobie ile w tym terenie jest tej ryjówki- jeśli strzelę że na samym obszarze pasieczyska jest 100 tysięcy szt, to mogę pomylić się o 10% .    Trudno powiedzieć jaki będzie skutek końcowy tego zabiegu ale widać że zdecydowanie  skutkuje- odstrasza i działa długotrwale    Quickphos-pellets 56 GE  środek na wołka  zbożowego.

Jesli nie znalazłbym sposobu na ryjówkę musiałbym zabrać pszczoły i zimować je w innym miejscu.

Szacuję , że moje tegoroczne straty z powodu ryjówki to ok 20 tyś zł.
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Wpis 18 marca 2015r
   
   
Już drugi dzień odbieram dziennie ponad 25 telefonów  na temat ryjówki. Nie ukrywam że dla mnie jest to nowy temat dopiero od tej zimy, natomiast mnóstwo pszczelarzy doświadczyło jej działania w przeszłości i miało tego świadomość, a tego roku jak się okazuje czyni ona spustoszenie w całej Polsce. Takie informacje mam spod Sanoka, Gorlic, Opola, Kielc, Legnicy, Krakowa, Rzeszowa, Bydgoszczy, Stargardu Szczecińskiego, Koszalina, Giżycka i Białystoku. Było tego dużo więcej, ale nie jestem w stanie wszystkiego zapamiętać.
     Część pszczelarzy informuje o swoich -przypadkach sprzed lat, a część kontaktuje się by skorygować tegoroczne obserwacje. Cieszę się że również są pszczelarze którzy dzialą się swoimi doświadczeniami w tym zakresie. I tak głowiłem się skąd wziąć materiał do stworzenia siatek odgrodowych w taki sposób by skutecznie od jesieni zabezpieczyć wylotek i tu też podzielił się pszczelarz swoim doświadczeniam i tak zastosował materiał z szyn aluminiowych do regipsów i styropianu. Zastosował jednak szyny z otworami podłużnymi  wysokości 8 mm okazało się że ryjówka przez to przechodziła, więc radzi by zastosować materiał tego rodzaju z otworami o wysokości 5 mm . Pszczoł.y przez to przejdą, a ryjówka nie przechodzi przez szczeliny wysokości poniżej 6 mm. Pszczelarz twierdzi , że wysokość 5 mm jest akurat- przejdą pszczoły, a ryjówka już nie.

       Po zastosowaniu środka na wołka również wydaje się że jest skutek, ale będę robił jeszcze testy przez cały okres w sezonie. Jesienią ub roku zwiozłem na to pasieczysko po gryce bardzo silne rodziny, ale po 1,5 miesiąca okazało się że kilanascie rodzin bardzo osłabło. Przypisywałem to warrozie , ale zastanawiał fakt dlaczego ubyło pszczół z trzech rzędów sąsiadujących obok siebie- na których były pszczoły z trzech różnych pasiek ustawionych w terenie. Były to rzędy uli stojące obok wysokiej trawy. Być może skutki powarrozowe też miały tu znaczenie, ale w większym stopniu ryjówka, ponieważ pod koniec jesieni pszczół w ulach już nie było, więc puste ule zabrałem z pasieki
       Stawiam taką tezę że ryjówka niszczy pszczoły w całym sezonie- na okrągło. Letnie intensywne namnażanie się pszczół nie pozwala na to by to zauważyć. Ponadto jesienią kończą się zapasy owadów w terenie, więc usadawia się w otworachi korytarzach ziemnych  po kretach i tylko robi wypady do uli po świeży pokarm. Ponadto stwierdziłem że ryjówka po wejściu do ula spędza tam ponad 3 godziny- najada się do syta i dopiero po tym czasie wychodzi. Jesienią kiedy przyjeżdżają pasieki z terenu jest tyle pracy że tego się nie obserwuje, a naturalne zmniejszanie sie iloiści pszczół pszczelarz przyjmuje jako normę - a tu trzeba odróżnić to zmniejszanie naturalne od ubytów nadzwyczajnych- które ja przypisywałem dotąd chorobom i warrozie. Dodatkowo jeśli ma się m,pszczoły tylko na jednej pasiece to łatwiej ulega się takiemu złudzeniu. W moim przypadku są to trzy pasieczyska w odległości 400m i 2 km więc mam porównanie co do skutków działania ryjówki. W pozostałych pasiekach  m
am silne pszczoły i już obecnie po 3 ramki czerwiu, o oglnej powierzchni nawet   7 - 8 dcm kw obustronnego poszycia. Z takimi rodzinami już teraz można wyjeżdżać na  pożytek jeśli tylko by był, a na tej pasiece z ryjówką niestety cieniutko. 


    Nie wiem czy wspominałem wcześniej, ale ja od con 5 lat obserwuję to ubywanie pszczół na tej pasiece, lecz przypisywałem to innym przyczynom, nawet tym niejasnym. Tego roku chyba z powodu braku śniegu jest to kataklizm, ale chyba w 2011 r też miałem w tej pasiece straty i właśnie w tych samych miejscach co tego roku. Nauka jednak nie pójdzie na marne - tego roku to ja tę pasiekię zabezpieczę, natomiast ryjówka nie będzie na tej pasiece miała spokojnego życia....ponieważ jest to miejsce przeznaczone na pszczoły, a nie dla ryjówki.

  XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX  


Wpis 21 grudzień 2015 r

Ssak owadożerny- jeszcze mniejszy jak ryjówka

        Kiedy w 2014 r nastąpiła w moich pasiekach inwazja ryjówki, ja okresliłem ją jako miniaturową mysz i powiedziałem że bez ogona jej wymiar długości nie przekracza 2 cm. Potem nastąpiło prezyjęcie wiedzy że jest to ssak owadożerny o długości ok 4 cm i przyjąłem ze jest to ryjówka. W miedzyczasie znalazłem tę ryjówkę – stąd jest na zdjęciach- lecz tego roku po dość dokładnym uszczelnieniu wszystkich uli i zasiatkowaniu otworów wylotowych zaobserwowałem w kilku ulach mimo wszystko kał – podobny do ryjówki, leczbyłu jego pojedyncze sztuki i bardzo cienki bo grubości do 2 mm. Jako że niektóre ule są stare, więc zacząłem szukać drogi wejścia tego czegoś do ula, ponieważ wg mnie nie pozostały żadne szczeliny którymi mogłaby ryjówka – nawet mała wejść do ula.  I znalazłem szczeliny poniżewj 6 mm na złączeniu ula że była taka możliwość ale dla normalnej ryjówki był to jednak zbyt mały otworek. Dla pewności jedną z ryjówek wypreparowałem i miałem jej kompletny szkielet. Próbowałem przez różne otworki przepychać wypreparpowany największy element czaszki i twierdzę że ten otworek do przejścia ryjówki dorosłej musi być większy niż 10 mm, a otworek dla małej ryjówki 9 mm. Przez mniejszy nie może przejść, natomiast kał podobny do ryjówki znajduje się w ulach które mają otworki w okolicy 6 mm, więc musi to być zupełnie inne żyjątko – lecz zdecydowanie owadożerne.
        Takie pojedyncze ślady kału znalazłemw 3 ulach na styropianie nad kłębem, oraz są ślady że to zjada pszczoły ponieważ w pobliżu były pojedyncze szczątki pszczół. Jak się wydawało kał był zupełnie świeży. Jednak kał ryjówki wygląda nieco inaczej i ma większą średnicę.
       Wówczas – rok temu- kiedy nastąpiła ta plaga , a konkretnie na samym początku stycznia widziałem to żyjątko i oceniłem je właśnie na takie wymiary =- czyli długość do 2 cm. Jednak masę e- maili od pszczelarzy naprowadziło mnie na ryjówkę i byłem przekonany że to ryjówka i nic innego. Tak było do wczoraj / 20 grudzień 2015 r/  , kiedy odkryłem jedyny stary ul jaki pozostał na pasiece z kilkoma ramkami. Pod daszkiem był właśnie taki niewielki kał a w ulu zauważyłem to coś w kształcie myszki. Patrzyłem ok 15 sekund i potem chciałem to złapać lecz bezskutecznie. To jednak było tak malutkie że wg mnie miało ok 1,5 cm długości,- na pewno nie było to dłuższe.  Podobne do ryjówki, ale chyba nie była to młoda ryjówka. Jestem przekonany że to żyjątko wspólnie z ryjówką działa na pasiekach i my przypisujemy ryjówce przechodzenie przez 6 milimetrowe otworki, ale już prawie jestem pewien że przez takie otworki ryjówka nie może wejść to musi być coś innego – czyba coś takiego co zauważyłem. Literatura fachowa nie podaje że jest coś takiego, ale ja nie mam sklerozy i wiem co widziałem.