Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
 
 
PDF Drukuj

 
   Całoroczna profilaktyka zdrowotna pszczół 

      Utracony tekst udało się odzyskać dzięki pszczelarzom kopiującym moje zapisy -   DZIĘKUJĘ
                         
Wykresy i brakujące zdjęcia uzupełnię z czasem

         
            
                     
Odzyskany tekst / do 3 grudnia /

Wpis 10 października 2014 r.


WSTĘP


Zamierzałem od 1 sierpnia dokonywać tu wpisów, jednak nawał komplikacji z warrozą sprawił że trzeba było znaleźć wszystkie źródła problemów, a dopiero wtedy się wypowiedzieć . Wszystkich nie znalazłem, ale obecnie mam już ogólny pogląd na całą sprawę i tym mam zamiar obecnie podzielić się z zainteresowanymi.

Całe zagadnienie leczenia rapicidem chorób biologicznych u pszczół nie ulega zmianie, natomiast zagadnienia dotyczące zwalczania warrozy rozszerzę o to co istotne.

W związku z tym, że obecnie jest czas przygotowania pszczół do zimy mnożą się pytania z zakresu stosowania ciasta z rapicidem . Ja to omówię dalej szczegółowo, ale obecnie podaję ciasto w ilości 10 dkg na rodzinę i uzupełniam po 7 dniach tylko tam gdzie pszczoły pobrały go całkowicie - dotyczy to 5% ogólnej ilości rodzin i ma bardzo mało wspólnego z siłą rodziny, a bardzo dużo z żywiołowością pszczół - wg mnie warunkowane zdrowotnością ogólną rodziny pszczelej.-/szczegły w treści/

=================================================================================

Publikacje na temat stosowania rapicidu w leczeniu pszczół


Muszę się do tego odnieść, ponieważ w rozmowach telefonicznych ten szczegół przewija się ciągle. Ja nie będę tego komentować , skwituję to tylko jednym stwierdzeniem : Ignoranci wiedzy typu Pan Sabat i Pan Jaroń, a także niektórzy naukowcy z kręgu zbliżonego do Instytutu w Puławach, rozpoczęli polemikę dotyczącą stosowania rapicidu w pszczelarstwie, bez zgłębienia tematu - czyli kompletnie bez wiedzy. Wg mojej oceny jest to kompletny idiotyzm, chamstwo, ignoranctwo wiedzy i wręcz głupota. Cieszę się że pszczelarze nie ulegli treściom zawartym w tych artykułach. /Pszczelarstwo nr 1 i nr 6/ Tyle na ten temat.

Do Miesięcznika Pszczelarstwo wysłałem odpowiedź - zgodnie z prawem prasowym miesięcznik musi opublikować moją opinię - tego nie zrobiono, więc kieruję sprawę na drogę postępowania sądowego- Przeciwko Miesięcznkowi Pszczelarstwo


 

==================================================================================

Zwalczanie warrozy

zwiększona agresywność, zwiększona odporność i zmiana sposobu żerowania warrozy



1/ W zapisie z kwietnia 2014 r wspomniałem że moje pszczoły zaraziły się warrozą i wstępne próby dowiodły że jest ona odporna na amitrazę / patrz zapis w temacie: ,,WIOSENNE ZWALCZANIE WARROZY"

- Niestety dalsze doświadczenia w czerwcu i lipcu dowiodły, że nie jest to odporność na amitrazę , lecz zmieniony sposób żerowania warrozy.


2/ Również Latem potwierdziły się moje późniejsze przypuszczenia że warroza działa bardziej agresywnie i jest bardziej odporna na każdą metodę jej zwalczania. Próby w sierpniu i wrześniu potwierdziły to ponad wszelką wątpliwość.


3/ Latem na podstwie doniesień od pszczelarzy zainteresowałem się także udziałem trzmieli w conajmniej przenoszeniu warrozy.


4/ Nie dlatego że zaplanowałem , lecz dlatego że tak wyszło, zwalczanie warrozy rozpocząłem w poszczególnych pasiekach 15 lipca, 1 sierpnia i 20 sierpnia, stosując rapicid który skuteczny był 15 lipca oraz 1 sierpnia , lecz nic nie było skuteczne 20 sierpnia./ amitraza, kwas szczawiowy i rapicid/ Z 120 uli w których rozpocząłem zwalczanie warrozy po 20 sierpnia zlikwidowałem łącznie 25, lecz 6 przywiozłem już jako puste - i obrabowane z resztkami martwego czerwiu. - Niestety taką cenę mają eksperymenty. Zwalczanie warrozy rapicidem w połowie lipca i na początku sierpnia powiodło się i strat w rodzinach pszczelich nie było.


5/ Odebrałem ponad 200 telefonów z całej Polski o tym że tegoroczna inwazja warrozy jest wyjątkowa. Część telefonów dotyczyła tego, że duża ilość rodzin pszczelich zamarła w znacznym procencie

/ 20% - 80% !!!/ Dotyczyło to zarówno zwalczania przy pomocy amitrazy/ paski i tabletki/ oraz rapicidu i kwasów./ Po prostu zbyt mała skuteczność.


6/ Te wszystkie spostrzeżenia i uzyskiwane informacje przyczyniły się do tego by spojrzeć inaczej na warrozę - czyli jakby od nowa. Również wymusiło to zwrócenie uwagi na nasze poczynania i owadów współistniejących z pszczołami.


MOJA OCENA ZMIAN W ŻEROWANIU WARROZY


W podręcznikach traktujących o rozwoju warrozy czytamy, że warroza wychodząc z komórki wraz z wygryzającą się pszczołą pożywia się na pszczołach przez 4 - 13 dni, po czym wchodzi do komórki i ponownie jest zasklepiana przez pszczoły. W tym zakresie czytamy również że większość samic składa jaja tylko raz w życiu a tylko nieliczne robią to w dwóch lub w trzech seriach. W tym zakresie moje spostrzeżenia są zdecydowanie inne. m. in.

1/ Warroza po wyjściu z komórki wraz z wygryzającą się pszczołą nie żywi się hemolimfą pszczoły , lecz wchodzi do komórek czerwiu 5 - 7 dniowego i w większości pożywia się na tym czerwiu. Wg mojej oceny ok 80% warroz składa jajka ponownie, natomiast nie mam wiedzy ile samic składa jajeczka 3 krotnie.


DOŚWIADCZENIE 1/

W 8 wybranych rodzinach zabrałem matki, a po 9 dniach wstawiłem dwie ramki czerwiu. Jedna z czerwiem 4 - 6 dniowym druga z czerwiem 8 - 9 dniowym. Pomiędzy te ramki wstawiłem ramkę z węzą w której wykonałem 5 otworów umożliwiając pszczołom i warrozie szybkie przemieszczanie się i by tę przestrzeń wypełniły pszczoły. odstępy między tymi ramkami powiększyłem do 11 mm. Podkreślam , że w każdej rodzinie było dużo warrozy, a wylęgający się zasklepiony czerw dostarczał jej ciągle.

Z jednej z rodzin po 3 godzinach wyjąłem ramki razem z obsiadającymi je pszczołami i wstawiłem do osobnych ulików zamykając i natychmiast je odymiłem amitrazą. W uliku gdzie była ramka z czerwiem 4 - 6 dniowym osypało się 853 warrozy. W uliku gdzie odymiałem ramkę z czerwiem 8-9 dniowym było jej 21.


Doświadczenie to wskazuje , że warroza bardziej trzyma się czerwiu 4 - 6 dniowego niż karmicielek


DOŚWIADCZENIE 2/

Po następnej godzinie wszedłem do następnego ula w takiej samej kolejności wyjąłem ramki z czerwiem wstawionym i przy pomocy szkła powiększaj ącego obserwowałem w którym miejscu znajdę warrozę. Otóż na pszczołach znajdowała się sporadycznie, natomiast najwięcej było jej na larwach zwiniętych- niezupełnie wypełniających dno komórki- są to larwy 5 - 6 dniowe. Jesli empirycznie miałbym procentowo określić gdzie znajdowała się warroza to podałbym tak :


1/ Na larwach 4 dniowych - czyli najmniejszych - wylęgających się z jajeczka -- 5%

2/ Na larwach 5 dniowych - czyli wyraźnie widocznych- wypełniających dno komórki w 1/3 powierzchni -30%

3/ Na larwach 6 dniowych - czyli prawie wypełniających dno komórki --30%

4/ Na larwach 7 dniowych- czyli mocno wypełniającą dno komórki - 20%

5/ Na larwach pozostałych czyli 8 - 9 dniowych 10%

6/ na pszczołach 5%

To doświadczenie wskazuje na to że warroza po wyjściu z komórek nie pożywia się zasadniczo na pszczołach , lecz na czerwiu 5 - 7 dniowym

 

 

- + +

-

- + -

- + -

- + -

+ -

+

+

jajeczko + larwa wyprostowana imago

-+--------------------+-----+--------------------------------------+--------------------+-----------------------+-------------+-------------

1 3 4 larwa zwinięta 7 9 11 dzień

WYKRES 1

- spadek i wzrost odporności na bakterie larwy pszczelej w zależności od dnia życia

+Wzrost siły oczyszczającej wnętrza larwy z składników zbędnych - kształtowanie się układu pokarmowego larwy


Z wykresu widać że od dnia wyjścia larwy z jajeczka spada jej odporność na bakterie z powodu ciągłego zarażania się i walki z tymi bakteriami- zużywania kolejnych porcji składników przeznaczonych do tego celu. Wykres tłumaczy jeszcze jedno: zakarmiając pszczoły obficie rapicidem pszczoły pozostawiają w mleczku pozostałości po rapicidzie. Larwy pszczele w pierwszych dniach życia nie mają sprawnego systemu pozbywania się tych dodatkowych składników, więc magazynują je wewnątrz organizmu nie odsyłając do układu wydalania. W związku z tym pożywiająca się na larwach warroza skutecznie się tym, truje, lecz do czasu. Larwy 8 - 9 dniowe już mają sprawcy system oczyszczający w tym zakresie i nie są w stanie tym sposobem wpłynąć na warrozęnazewntyrz, ale dzieje się tak w komórce pod zasklepem. To tłumac zy niepowodzenia w zwalczaniu warrozy przy pomocy rapicidu. Aby to zwalczanie mogło by skuteczne potrzeba dużo czerwiu najmłodszego produkowanbego przez rodzinę w sposób ciąły. W skład rapicidu wchodzi jod aktywny. On zmienia się wpierw w kwas jodowodowowy,m a potem w sole jodu., To wszystko trwa w czasie. Sole jodu w larwie pozostają długo jeśli warroza znajdzie się w komórce z taką larwą sole jodu zawarte w hemolimfie niszczą warrozę. Ten skutek osiągam corocznie ponieważ po obfitych zbiorach miodu z gryki / koniec lipca/ robię w każdym ulu miejsce matce do czerwienia podając równocześnie ciasto z rapicidem. Matka przez kolejne dni czerwi nawet 2 tyś jajeczek dziennie - conajmniej przez 7 dni. Podawanie równoczesne ciasta z rapicidem załatwie warrozę doszczętnie. Tego roku tak zwalczyłem warroz w dwóch pasiekach doświadczalnej - szpital pszczół i jednej z pasiek stacjonarnych.



Następne rodziny z 8 wyznaczonych- służyły mi do zbadania kiedy warroza wchodzi w komórki i jest zasklepiana. W tym celu, kiedy przygotowywałem rodziny do wstawiania wspomnianych dwóch ramek z czerwiem odkrytym w różnym wieku, pozbawiłem te rodziny ich własnego czerwiu.

W takim przypadku w rodzinach pszczelich była wyłącznie warroza na pszczołach. Te 6 rodzin odymiałem amitrazą rozpoczynając od drugiego dnia. odymiane były rodziny kolejno każdego następnego dnia jedna rodzina. Po tym manewrze wynik był następujący:


pierwsza rodzina- pierwszy dzień -osyp warrozy 86 szt

druga rodzina - drugi dzień - osyp warrozy 62

trzecia rodzina - trzeci dzień- osyp warrozy 34

czwarta rodzina czwarty dzień - osyp warrozy 11

Piąta rodzina -piąty dzień - osyp warrozy 21

szósta rodzina szósty dzień - osyp warrozy 6


Rodziny które dobierałem do eksperymentu / 8 szt/ wizualnie były jednakowo porażone warrozą . Fakty są jednak takie pierwszego dnia stwierdzona ilość warrozy w ulach sięgała 1 tysiąca, a kontrola /odymienie/ już od następnego dnia była ich setka i to w każdym ulu. Nie mogłem się pomylić aż tak bardzo, więc po tych 7 dniach wziąłem pod obserwacje ten zasklepiany starszy czerw , który w chwili zasklepiania był 8 i9 dniową wyprostowaną larwą. Okazało się że się nie myliłem w ilości warrozy w ulach, Oceniam ,że ponad 50% warrozy będącej na zewnątrz komórek usunąłem wraz z ramkami z czerwiem która pozostała na czerwiu, natomiast reszta w ilości 350 szt wchodziła tego samego dnia i przez noc, do starszego czerwu i tam, prawie natychmiast- była zasklepiona przez pszczoły- w jednej z tych ramek całkowicie osklepiłem czerw, wsadziłem do foliowego worka i wpuściłem amitrazę. po 30 min był wynk. Z ramki udało się wytrząść 160 warroz, ale niestety podejrzewam że jest to tylko 30-50% tego co w niej było. Grzebiąc w ramce znajdywałem jeszcze po jednej lub dwie warrozy w niektórych komórkach.


W dotychczasowych naukowych podręcznikach czytamy że warroza po wyjściu z komórki pożywia się na pszczołach i wchodzi ponownie do komórem po 4 - 13 dniach z zaakcentowaniem na 13 dni. Z tego doświadczenia wynika, że 90% warrozy weszła do komórek zaraz po uczcie na czerwiu - tego samego dnia. Tego samego dnia w odstępie 12 godzin ponad 80% warrozy znalazła się ponownie pod zasklepem. Obserwacje tych 6 rodzin wskazują na to że po 3 dniach 95 warrozy która była w ulu jest już ponownie pod zasklepem.

Wobec powyższego stawiam taką tezę . Obecnie warroza wchodzi średnio po 3 dniach ponownie w zasklep

Czyli jej możliwości rozmnażania tylko z tego powodu wzrosły conajmniej o 100%


A co siędzieje jeśli rodzina jest ekstremalnie porażona warrozą - czyli w ulu jest ponad 5 tysięcy osobników. Pożywiając się czerwiem 5-7 dniowym niszczy go w całości- obserwujemy wówczas tylko młodziutkie larwy 4 dniowe i pojednyncze wyprostowane w połowie żywe do których tylko może wejść warroza więc wchodzi po 3 do jednej komórki. ten porażony i mocno uszkodzony przez warrozę czerw pszczoły na bieżąco usuwają z ula, matka zaczerwia od nowa, ale w ulu praktycznie nie ma larw 6 , 7 , 8 i 9 dniowych. To właśnie jest dowodem na to że warroza pożywia się młodą larwą zwiniętą.Praktrycznie wtedy brakuje już czerwiu na którym może się pożywić, więc po kilka wchodzą na pszczoły .Tak atakowana pszczoła nawet w nocy wylatuje z ula i już do niego nie wraca. Strata pszczół w tym czasie to kilka tysięcy w ciągu dnia i praktycznie potem w ulu pozostaje matka i pozostawiony sam sobie niewygryziony martwy czerw i kilka młodych pszczół robotnic

W sytuacji ekstremalnego porażenia pszczół warrozą brakuje larw 5 - 7 dniowych, a są nieliczne 8-9 dniowe które szczęśliwym zbiegiem okoliczności warroza nie wykończyła wówczas wychodząca z komórki wraz z wygryzającą się pszczołą warroza nie ma na czym się pożywić więc robi to korzystającv z pszczoły, albo i to najczęściej wchodzi do tych komórek gdzie są larwy 8 - 9 dniowe, a pszczoły je natychmiast zasklepiają wobec tego przy silnym porażeniu warrozą jeszcze bardziej skraca się czas przebywania warrozy poza zasklepen który średnio wynosi 12 godzin.

W tych okolicznościach zastosowanie jakiegokolwiek środka nie jest skuteczne. Bo tak zalecane terminy dymiań to sierpień wrzesień co 3 - 7 dni trzykrotnie. Uważam że absolutnie nie można tego słuchać.

Dwie rodziny doświadczalne z bardzo dużą ilością warrozy odymiłem amitrazą trzykrotnie w odstępach 4 dni. Po odymianiu było wi ecej warrozy jak przed. Ponowiłem odymianie, lecz robiłem to co drugi dzień 6 krotnie i dopiero warroza zniknęła, ale tylko w 98%. Dużo wcześniej testując apiwarol na 3 rodzinach wykonałem takie doświadczenie:

DOŚWIADCZENIE 3

Z trzech mocno zarażonych warrozą rodzin usunąłem czerw/ początek lipca/ i każdą raz odymiłem. Osyp był po ok 400 warroz. Odymienie następne- tylko w jednej spadło 5 szt w dwóch ani jedna. Więc apiwarol w tym amitraza działa na osobniki warrozy poza zasklepem skutecznie. Problem w tym że obecnie poza zasklepem w ulu warrozy jest bardzo mało rotacja warrozy to 2 - 4 dni w zależności od warunków, a nie 13 dni jak było przed 20 laty!!!



DOŚWIADCZENIE 4

W lipcu otrzymałem 3 telefony od pszczelarzy z południowej Polski , że warrozę roznoszą trzmiele. W ekstremalnym przypadku pszczelarz podaje że na z trzmiela złapanego do słoika a odymionego amitrazą spadło ponad 100 warroz. Rozpocząłem polowanie na trzmiela. Złapałem jednego i można było dostać oczopląsu: gołym okiem na trzmielu była widoczna warroza. Również go odymiłem- było 23 warrozy. Więc jest to problem. Wczesnym rankiem pod koniec lipca przywiozłem część pszczół na stałe pasieczysko i zobaczyłem trzmiela olbrzymiego na przegorzanie. Dał się podejść na pół metra i bliżej - była to ok 7 rano. Okresowo nieruchomiał na kwietach i można było obserwować dobrze- warrozy na nim nie zauważyłem. Pracując na tej pasiece ok 9 rano znowu zobaczyłem takiego samego trziela. ponownie dotarłem do niego bardzo blisko, ale warrozy nie zauważyłem. Jednak trzmiel zachowywał się odmiennie i postanowiłem go obserwować. Przy kolejnych obserwacjach z niedużej odległości zobaczyłem na trzmielu warrozę. Po pół godzinie pracy trzmiela na przegorzanie zauważyłem na nim więcej warroz. Poszukałem słoik, ale pozwoliłem mu nadal pracować - tak długo jak się da- wiadomo że trzmiel powraca do swojego gniazda znacznie rzadziej niż pszczoła- przebywa nawet 3 - 5 godzin poza gniazdem. Po pewnym czasie złapałem go odymiłem i okazało się że miał 11 warroz. A byłem pewien że z początku warrozy na nim nie było.




Zdjęcie 5. Tego roku wiosną trzmieli było dużo. Na zdjęciach z okresu kwitnienia wierzby kwitnącej 7 dni przed iwą, są prawie na każdym zdjęciu


Był koniec lipca pracowałem na tej pasiece. Chociaż trzmieli tego roku było niewiele to w tym rejonie pojedyncze widywałem często. Zauważyłem trzmiela na wylotku ula i wokół niego dziwnie zachowujące się pszczoły. Pszczoły go atakowały, a potem odchodziły wykonując jakieś dziwne ruchy. Z bliskiej odległości zauważyłem że trzmiel zamast być czarnym jest brązowy od warrozy- pszczoły atakując trzmiela na wylotku robią to krótko - nabierają warrozy od trzmiela i wchodzą do ula niosąc 2 - 5 warroz. W sytuacji gdy trzmiel wszedł do ula / 10 cm wysoki wlotek/ Warroza zaczęła schodzić z niego wręcz na deskę dennicy i wędrować w wszystkie kierunki. Wylatujące i atakujące trzmiela pszczoły nabierały błyskawicznie warrozę i przestawały z nim walczyć. Trzmiel po 2 minutach odleciał pozbywając się warrozy chyba w całości. Podejrzewam że ten jeden trzmiel dostarczył do tej rodziny ponad 50 warroz jeśli nie dużo więcej Tylko zastanawiam się czy jest to już zwyczaj trzmieli czy przypadek. Zastanawiam się czy to trzmiele wychowują tę warrozę w swoich gniazdach czy działa on jak odkurzacz na kwiatach zbierając warrozę z wszystkich kwiatów i stanowi tylko środek lokomocji dostarczając ją na powrót do ula. Moje obserwacje właśnie na to wskazują-brak mi wiedzy na temat wychowu warrozy przez trzmiele.

Jednym z istotnych spostrzeżeń tego rokujest zachowanie się os. Z począrtku lata os było dużo, natomiast pod koniec pokazywały się sporadycznie - czy to też ma związek z warrozą / Czy osy narażone są na działanie warrozy?? nie wiem.

DOŚWIADCZENIE 5

Stosuję od bardzo dawna ramkę pracy celem usuwania warrozy na zabudowie trutniowej. Postanowiłem sprawdzić jak to jest z tą warrozą pod względem wybierwnia sobie miejsca do rozmnażania. Wybrałem 3 rodziny o różnym rozwoju, ale posiadające zarówno czerw pszczeli jak też trutowy.

. Postanowiłem liczyć kolejno wydobywane warrozy na czerwiu trutowym i na czerwiu pszczelim. Takie liczenie wiosną wykazało że na czerwiu trytowym jest trzykrotnie więcej warrozy niż na pszczelim. To liczenie było na początku lipca.Okazało się że to tylko wiosną warroza wybiera czerw trutowy. W lipcu tylko 20 -40-% warrozy rozwijało się na czerwiu trutowym , a 60 - 80% warrozy rozwija się na czerwiu pszczelim. W związku z tym wiosną ramka pracy spełnia swoje zadanie, ale już od czerwca nie.!!!



Zjawiska towarzyszące obecności warrozy w rodzinie pszczelej


Tego roku porażenie pszczół warrozą jest ogromne. Poprzednie badania wykazywały, że aby nastąpiła całkowita destrukcja rodziny pszczelej trzeba na to 3 lata licząc od zaraże nia się pierwszą warrozą. Obecnie wystarcza zarażenie się wiosną by pasieka i to cała przestała istnieć jesienią.

Tego roku w sierpniu na samochodach stojących w pobliżu pasiek pojawił się rzadki kał wskazujący na nsemę a w zasadzie na zapalenie gruczołów rektalnych, pszczoły podczas podkarmiania syropem mocno topiły się w podkarmiaczkach, były rodziny które opornie przystępowały do pobierania syropu, w sierpniu pojawiło się dużo matek trutowych i bezmatków z trutówkami. Rojliwość tego roku przekraczała 400% rojliwośći ubiegłych lat. W dużej ilości rodzin pojawiły się bezskrzydłe i zdeformowane pszczoły- efekt zarażenia pszczół wirusem. Również paraliże nie należały do rzadkości.

W związku z powyższym ja w swoich pasiekach wykładam obecnie ciastomiopdowo cukrowe z rapicidem i obserwuję zdecydowaną poprawę kondycji pszczół


Kiedy pszczoły się zarażają warrozą


Jeśli pasieka jest mocno porażona warrozą i nie jest leczona, to padnie zimą i warroza zginie wraz z nią, jeśli warroza przeżywa w ulu i jest jej dużo to pada wiosną a część warrozy pszczoły roznosza do uli po kilka szt. Ja jednak nie potrafię powiedzieć jak to się stało że jeszcze w marcu w żadnym ulu nie miałem warrozy a już 10 kwietnie miałem ją w con 50% rodzin. Na dodatek jest to niemożliwe by w takiej ilości do tego czasu rozmnożyła się z zapasów własnych - to jest niemożliwe. Tego roku bardzo dokładnie monitorowałem rodziny pszczele i nawet zimą doprowadziłem jedną z rodzion do rozkłębienia i odymiłem i warrozy nie było. Jak to się stało że 10 kwietnia warrozy było już dużo? Jedyne co mi się nasuwa to te trzmiele- one ruszają na krokusy już w marcu a w kwietniu jest ich dużo- może tu tkwi problem.....


CO DALEJ Z WARROZĄ ?!?!?!.


Tak niedawno jeszcze mówiliśmy że warroza obecnie to już nie problem - a jednak jest inaczej. Doniesienia z terenu są zatrważające. odebrałem dwa telefony w których pszczelarze informują że stracili wszystkie pszczoły a warroza prawidłowo zwalczana była amitrazą. Tu może nasunąć się sugestia że amitraza nie działa. Nie zgadzam się z tym zdecydowanie wszystkie stosowane obecnie leki działają, lecz trzeba je dopasować do zmiennionych zasad żerowania warrozy.

Ja oczywiście swoim zwyczajem tego roku nie kupiłem żadnych standardowych leków dla pszczół . Pasieka rozrosła mi się z 300 do 340 uli, chociaż mogłoby być lepiej gdybym się nie zagapił. Mam oczywiście zamiar przezimować 100% rodzin, chociaż nie wykluczam jeszcze połączenia kilku właśnie z powodu wczesniejszego wpływu warrozy. Nie będzie to jednak więcej jak 10 rodzin. Nie znaczy to że nie mam rodzin słabszych oczywiście są i nie bez znaczenia jest tu wcześniejszy wpływ warrozy, ale sytuacja zdecydowanie jest opanowana. Niestety z powodu znacznego opóźnienia wejścia z rapicidem musiałem wspomóc się amitrazą z własnej produkcji. Apiwarol 65 zł za 25 szt ktoś tu zwariował. Koszty produkcji 25 szt tabletek apiwarolu to maksymalnie 4 zł . kto bierze pieniądze za taki narzut. Moje paski kosztują mnie 2 gr sztuka czyli 25 szt kosztuje mnie 50 gr.!!!!! Ktoś tu na prawdę zwariował i bezpardonowo żeruje na naiwności pszczelarzy.


Ja jednak nie stawiam na amitrazę . Docelowym moim zamierzeniem jest biologiczne zwalczanie warrozy- czyli rapicidem w odpowiednim czasie - przygotowując do tego pszczoły. Dwa lata temu rozpocząłem jeszcze inny sposób. Zwykle z początkiem marca zwężam uliczki międzyramkowe. Tego roku ze względu na dużą siłę rodzin na przedwiośniu i wiosną tego nie zrobiłem i obserwacje się urwały. Czynność tę wykonuję przede wszystkim po to by zmniejszyć sumaryczną przestrzeń międzyramkową po to by wiosną pszczoły obsiadały więcej plastrów. Jest to równoznaczne z wylęganiem się większej ilości pszczół - chociaż są one mniejsze. W międzyczasie koledzy stosujący wenzę 5,1 i 4,9 mm informują że mają mniejszy problemn z warrozą.


1/ Wiosną pozostawię tylko 10 uli z szerokimi uliczkami resztę zwężę bardzo mocno - do 6 mm między ramkami. W wyniku tego larwy w komórkach maJĄ MNIEJ MIEJSCA WIĘC NIE TWORZY SIĘ KOMORA POWIETRZNA W GÓRNEJ TYLNEJ CZĘŚCI KAŻDEJ KOMÓRKI. DZIEJE SIĘ MNIEJ WIĘCEJ TO SAMO CO W ULU WĘGIERSKIM O9BROTOWYM - PO PROSTU LARWA ZADUSZA WARROZĘ .Z początku maja sprawdzę co z warrozą i uliczki rozszerzę Trudno powiedzieć na ile to zaskutkuje. Moje doświadczenia sprzed 3 lat są obiecujące, a i doniesienia pszczelarzy stosujących wenzę z zmniejszonymi komórkami zachęcają do tych eksperymentów . Prześledziłem również dokładnie zasady działania ula węgierskiego i skutków dla warrozy

Ramki hoffmanowskie uniemożliwiają taki manewr - ja takowych ramek ani żadnych odstępników nie stosuję więc gremialne zastosowanie tego na wiosnę jest u mnie proste i możliwe.

2/ ramka pracy od 10 kwietnia do końca maja

3/ Ciasto z rapicidem w marcu i zaraz po zbiorze miodu z gryki - tego samego dnia w wszystkich rodzinach

4/ Rodziny wykazujące anomalia rozwojowe z powodu warrozy , ale bez widocznej warrozy-sukcesywnie wycofam z produkcji i nawet w sezonie będę zwalczał warrozę - jeśli inne wcześniejsze zabiegi nie będą skuteczne.

Te plany wymagać będą ode mnie nie tylko synchronizację wszystkich prac, ale również zatrudnioenie dodatkowo jednego pracownika. Przełom lipca i sierpnia to miodobrania po gryce, zwożenie pszczół, ich leczenie sprzedaż miodu no i jak u mnie święto miodu któro zabiera mi 1 tydzień przygotowań . Ale jak się dobrze pomyśli to to się da zrobić.

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX




       PRZYGOTOWANIE PSZCZÓŁ DO ZIMY




Zdrowotne przygotowanie pszczół do zimy i prowadzenie zdrowotne pasiek przez jesień i zimę . Taki temat pierwotnie miał być w tym miejscu i będzie


Jak będziemy z warrozą walczyć w przyszłym sezonie to się okaże, natomiast jeśli ktoś jeszcze ma warrozę powinien nie szukać żadnych innych sposobów lecz odymić pszczoły amitrazą 6 krotnie w odstępach 2 dni , ponieważ na inne zabawy to już nie pora. o tej porze to już jest bezwzględne ratowanie pszczół, natomiast w przyszłym roku początek zwalczania warrozy to powinien być koniec lipca. koledzy u których kwitnie obficie nawłoć powinni wybrać albo będą pszczoły, albo miód z nawłoci. Zasada ta nie musi obowiązywać w całej pasiece, lecz tylko odnośnie rodzin mocno zawarrożonych.

Zważając na to że warroza niesie ze sobą szereg chorób, równocześnie z jakimkolwiek sposobem jej zwalczania trzeba leczyć pszczoły. W moim przypadku było to podawanie ciasta miodowo - cukrowego z rapicidem, od 10 września, a także w pewnej grupie rodzin zakarmianie syropem 1:1 z zawartością 0.5 i 0,2 promila reapicidu - od 20 sierpnia.Tego roku nie udało mi się zrealizować zamierzeń ale przyszły sezon przytgotuyję na podanie ciasta i to dużej ilości już pod koniec lipca. Roizważam zrobić test bna zawartość warrozy pod koniec czerwcan ale o tym w odpowiednim terminie.


Ciasto miodowo -cukrowe podczas pierwszego podania w ilości ok 7 dkg zniknęło w cięgu 4 dni. Po tym

podałem drug ą serię w ilości ok 12 dkg i po 7 dniach tylko w 40% rodzin ciasto zniknęło. Kolejną porcję

podałem 5 października. Wczorajsza pobieżna kontrola potwierdza że w 5% rodzin ciasto zniknęło więc

jutro będzie dokładka tylko do tych rodzin i tak będę postępował aż do zimy. kolejne podawanie ciasta dotyczyć będą coraz mniejszej ilko.ści rodzin, ale nie wykluczam uzupełnienia wszystkim pszczołom tychg zapasów jak bedzie trzeba.

W rodzinach w których ciasto pozostaje rodziny są spokojne i w głębszym letargu. Rodziny rozkłębione, żywiołowe pobierają ciasto szybko - bo w ciągu 5 dni. Niestety rodziny te wykazują odchyłki od normy i

będą podkarmiane do oporu do zimy a nawet w zimie jak będzie potrzeba.

Tu trzeba zauważyć że wielu pszczelarzy uważa że po leczeniu warrozy ma pszczoły zdrowe - nie ma nic bardziej mylnego. Rzeczywiście po usunięciu warrozy wiele rodzin dochodzi do normy ale nie zawsze jest tak. Czsami problem powstaje już w grudniu i objawia się najczęściej biegunką.


XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX


Wpis 20 października 2014 r.



Strona przez kilka dni była nieczynna - awaria serwera, w zwziązku z tym kumuluję informacje które dotąd powinny się pojawić.

Niestety tematem nr 1 jest warroza. Jeszcze do tej pory koresponduję z pszczelarzami ,ale wciąż pojawiają się nowe zgłoszenia o wyjątkowym nasileniu warrozy, jej specyficznej zjadliwości w tym roku. Jeśli wierzyć przekazom pszczelarzy, to problem jest od Szczecina po Elbląg i Mławę i na południe od tej lini. Szczególne spustoszenie warroza poczyniła na Podkarpaciu i na południowym zachodzie - aż po Kotlinę Kłodzką. zdecydowanie mniej tych informacji mam z Mazur.

Potwierdzają się informacje , że warroza była zwalczona do końca na przełomie sierpnia i września, lecz obecnie jest jej jakby drugi wysyp. Niestety o tej porze to tylko dymienie amitrazą 6 krotnie w odstępach 2 dni, albo wyciąć czerw i wówczas raz odymić pszczoły.

==================================================================================

Warroza to nie wszystko. Po warrozie pozostają choroby. Jak tego roku to biegunki - czyli chory układ pokarmowy. Jestem przekonany na 100% że to nie wirusy i nie spory, lecz konkretnie bakterie wywołują u pszczół zapalenia gruczołów rektalnych i stąd te biegunki.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

12 - go października dokładałem ciasto do uli i tu pokuszę się na sytuację jaka panuje u mnie w pasiekach. Nie wszystkie pszczoły ciasto zjadły, niektóre nie tknęły go nawet , i te są prawie w letargu, a tam gdzie ciasto zjedzone jest różnie niektóre są w letargu, niektóre prawie, a część rodzin rozkłębiona jak w środku lata i jeszcze do tego agresywna. w tych rodzinach pokarm zniknął w 50%, więc ich zdrowie jest nie takie jak trzeba. Szczegółowo wygląda to tak:- na 12 października.


60% rodzin - ciasto pzostało w ulu - już są w letargu, lub prawie w letargu- na cieście od 0 - 10 pszczół

20% rodzin - ciasto zjedzone- pszczoły w półletargu

15% rodzin ciasto zjedzone - pszczoły bez letargu ale ożywione.

5 % rodzin - konkretnie - 16 rodzin bardzo ożywione, agresywne - reagują natychmiast wylotem na otworzenie ula od góry- zabita pszczoła ma rzadki cuchnący kał. Te rodziny zaznaczyłem - będą przez cały okres spoczynku poid ścisłą kontrolą , a w razie potzreby - nawet zimą otrzymają ciasto.


Tego dnia dołożyłem wszystkim rodzinom ciasta do pełnego tak że każda rodzina posiadała od tego dnia po 12 dkg ciasta.

Kontrola 15 października wykazała że w 3 rodzinach ciasto zniknęło, więc tego dnia dołożyłem tym ulom i kilku innym ciasta taż że w tych ulch było po 15 dkg.


Dalsza kontrola pasiek 17 października wykazała że ciasto w większości uli zalegało nadal, a w tych których pszczoły je zjadały znikało w tempie 1 dkg dziennie. część rodzin ok 15 % ciasto znikało w tempie 2 dkg dziennie.

Kontrola ponowna - okazało się że 3 rodziny ponownie zjadły ciasto do końca i nadal były rozkłębione, ożywione i agresywne dlatego 20 -go czyli dzisiaj otrzymały następną porcję 15 dkg ciasta. Pszczoły te są wyraźnie chore.


W tym leczeniu nie można dopuścić aby rodzinnie choćby na kilka godzin zabrakło ciasta. Jeśli ciasta brakuje con 1 dzień to leczenie jest jakby od nowa. Teraz pilnuję i co 2 dni będę kontrolować. W rodzinach pozostałych gdzie pszczoły siedzą w większości w letargu i bardzo wolno to ciasto pobierały więcej ciasta podawać nie będę, a kontrola stanu rodziny nastąpi pod koniec listopada. Kontrola to znaczy otworzenie powałki . Jeśli rodziny wykażą jakjikolwiek stan rozkłębienia - otrzymają ciasto ponownie w całej serii.

W tym miejscu można się już pokusić o diagnozę zdrowotności rodziny pszczelej oceniając szybkość znikania 10 dkg ciasta i tak:

- Jeśli ciasto znika w tempie 0 - 1 dkg dziennie- pszczoły są po prostu zdrowe - suplementowanie można o tej porze przerwać. pszczoły wszystkie wykazują skłębienie w dużym stopniu.

-Jeśli ciasto znika w tempie 1 - 2 dkg dziennie, to w rodzinach słabszych może to oznaczać chorobę a w silniejszych niekoniecznie. Jeśli przy tym rodziny są w znacznym skłębieniu rodziny mogą być zdrowe.

- jeśli rodziny pobierają o tej porze ciasto w tempie 2 - 3 dkg dziennie zwykle jest to oznaka patologii, jeśli zjadają powyżej 3 dkg dziennie rodzina po prostu jest chora.

Należy przyjąć, że jeśli rodzina wciąga dziennie powyżej 2 dkg, należy podawać jej ciasto w sposób ciągły,i w większych porcjach, aż przestanie ciasto pobierać . Takim rodzinom o tej porze podaję ciasto z zawartością 3 - 4 promile rapicidu.

Na dzień dzisiejszy są takie 3 rodziny, ale jeszcze za kilka dni - czekam na obniżenie temperatury - będzie kontrola wszystkich rodzin i oceniać będę stan sk łębienia. Jeśli w niskich temperaturach - poniżej 10 stopni jakakolwiek rodzina b ędzie wykazywały znaczne rozkłębienie lub ożywienie będzie traktowana jakby od nowa i otrzyma 15 dkg ciasta - niezależnie od tego czy coś w ulach pozostało czy nie. Zwykle nie ma tak że rodzina jest rozkłębiona, a w ulu pozostaje ciasto zwykle w rozkłębionych ciasta brak.

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Wpis 21 opaździernika 2014 r


Niestety płynie coraz więcej sygnałów z terenu całego kraju , że warroza sieje spustoszenie w pasiekach. Wielu twierdzi że takiego roku jeszcze nie było. Ja też tak twierdzę

U mnie 280 rodzin na 1 maja- 345 na 25 lipca, a 320 obecnie. Nie straciłem dużo , ale z powodu warrozy mam 25 rodzin mniej niż zakładałem. Mam duże doświadczenie- doświadczenie również w zwalczaniu warrozy i jej wykrywaniu, ale zlekceważyłem wczesne jej zwalczanie stąd takie straty. Wielu pszczelarzy nadal zgłasza, że zwalczyli warrozę w sierpniu, a obecnie jest jej wtórne odbicie- podczas odymiania spada ponad 30 osobników. ani rapicid, ani kwasy ani paski o tej porze nie działają - tylko odymianie amitrazą co 2 dni i to 5 - 6 krotne.


Zbliżają się chłodne dni u mnie w pasiekach przygotowuję się do spoczynku zimowego. Jeszcze jedna kontrola zdrowotności, powiązana z wykonaniem sprawnej wentylacji w ulach, dołożenie ciasta , a w końcu odwrócenie uli. W międzyczasie jeszcze będę identyfikował ewentualne rozkłębione rodziny. Dalsze obserwacje nie będą prowadzone, ponieważ wraz z obniżeniem temperatury trzeba zapewnić rodzinom bezwzględny spokój - nie niepokoić je zaglądaniem by spokojnie zawiązały zimowy kłąb. Takie zawiązywanie kłęba może trwać nawet 2 tygodnie. Wówczas pszczoły skupiają się na małej przestrzeni i wchodzą w pełen letarg. Po wejściu w letarg ewentualne krótkie wejrzenie do ula nie spowoduje rozkłębienia. Praktrycznie do końca listopada nie będzie potrzeby niepokojenia pszczół, za wyjątkiem paru rodzin które mocniej wciągają ciasto i są rozkłębione. Sytuacja w tych rodzinach również się normuje, jednak nie można wykluczyć czy inne rodziny nie zapadną na jakieś niedomagania. Warroza niestety pozostawiła w wielu rodzinach różne mikroorganizmy chorobowe i można spodziewać się wszystkiego.


Ub roku wcześniej skończyłem suplementowanie ciastem - bo ok 10 października i nie identyfikowałem rodzin rozkłębionych. Tego roku ściśle je kontroluję. Ub roku z ciastem ponownie wszedłem 20 grudnia- tego roku zrobię to pod koniec listopada- w wszystkich rodzinach i w tym czasie podam lub uzupełnię jednorazowo znacznie więc ej - bo do ok 15 dkg. Tym sposobem mam zamiar nie dopuścić do rozwoju żadnego patogena zakłócającego zimowanie pszczół i osiągnąć pełne 100% przezimowanie. Niestety pojedyncza warroza pozostanie tego roku prawie w każdym ulu na zimę. Wiosną się nad tym skupimy.

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX


Wpis 22 października 2014 r.


Przeczytałem kolejny artykuł w miesi ęczniku ,,Pszczelarstwo"- nr 9 - z września a dotyczący tym razem mojej odpowiedzi na wypociny pana Jaronia na mój temat i stosowania rapicidu w leczeniu pszczół. treść kompletna mojego pisma w temacie: wybory - interwencje - na tej stronie. Tym razem Miesięcznik ,,Pszczelarstwo" łamie prawo prasowe ,a pan weteryniarz Artur Arszułowicz przedstawianą treścią usilnie udowodnił że kompletnie nie ma pojęcia o leczeniu poszczół. W związku z powyższym - jak wcześniej wspomniałem całą sprawę przekazuję prawnikowi .

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX



Wpis 26 października


Kolejne dni 23, 24 i 25 -go z powodu zapowiedzi o tym że nastąpi obniżenie temperatury - postanowiłem zabezpieczyć pszczoły na zimę, wykonując w każdym ulu schematyczne czynności:

1/ Uzupełnienie ciasta

2/ Udrożnienie wentylacji - dennica- dach-. W tym celu zawijam folię i układam tak styropian by otworami trafił w to zawinięcie.

3/ dokładnie dociskam styropian stanowiący górne docieplenie.

4/ zawiązuję ule . Zawiązanie ula spaja wszystkie jego częśći tak, że w czasie ewentualnej przewrotki ul się nie rozsypie.

5/ Obracam ul o 180 stopni tak by ciemną ściankę odwrócić od operacji słonecznej. Po obróceniu ul stoi do ok 1 marca ciemną ścianką i wylotkiem do północy.



Zdjęcie 4 Ule odwrócone ciemnymi ściankami na północ. ,,Obrażone" na słońce do ok 1 marca

****************************************************************************************************************

Ten okres od odwrócenia ula ciemną ścianką do północy otwiera okres spoczynku zimowego w pasiece. Pszczołom - szczególnie w pierwszym okresie czyli con do 1 grudnia trzeba zapewnić bezwzględny spokój. Niskie temperatury i jasne ścianki od słońca zapewniają rodzinie odpowiednie warunki do zawiązania właściwego kłęba zimowego. Takie ścieśnianie kłęba trwa nawet 2 tygodnie.

Do tej pory pszczoły były niepokojone obserwacjami i podawaniem ciasta. Stan zdrowotny rodzin pozwala na to by im dać po prostu spokój. Poprzednio zakładałem że ciasto będę podawał w sposób ciągły, ale widzę że nie ma takiej potrzeby- Ciasto pszczoły bądź nie pobierają w ogóle, bądź pobierają je w tempie bardzo wolnym co wskazuje na duży stan uspokojenia, a to jest równoznaczne z zdrowiem rodziny pszczelej. Chociaż trafiły się 2 rodziny rozkłębione które wcześniej rozkłębienia nie wykazywały, to ogólne tempo pobierania ciasta bardzo wolne oraz to że rodzinom rozkłębionym podałem podwójną dawkę zapewnia, że nic specjalnego do 1 grudnia nie powinno się dziać.

Ja jednak nie mogę przyrzec że pszczołom dam bezwzględny spokój- prowadzę szereg doświadczeń które wymagają chociażby osłuchania, ale gdyby tych doświadczeń nie było, to do pszczół zaglądać nie trzeba.

1 grudnia --na podstawie ubiegłorocznych i wcześniejszych obserwacji jest okresem kiedy warto zweryfikować zdrowotny stan rodzin- przynajmniej trzeba je osłuchać. Po tegorocznej inwazji warrozy nie ma co się mądrować i chwalić że mam pszczoły zdrowe. Tego roku z powodu letniego oddziaływania warrozy na rodziny pszczele można spodziewać się zdrowotnych niespodzianek w czasie zimowego spoczynku. Wskazują na to takie właśnie niespodziewane rozkłębienia. W czasie takiego nawet kilkudniowego rozkłębienia wręcz znika z uli pokarm - pszczoły intensywnie się odżywiają- biegają po całym ulu - dużo ich siedzi pod samą folią i natychmiast wylatuje jeśli się otworzy ul od góry. Osłuchowo to jest głośny wyraźny wysoki ton. Nieudzielenie pomocy pszczołom jeśli są w takim stanie prowadzi do biegunki zauważalnej już od pierwszych dni stycznia. Szaleństwo sylwestrowe - petardy i race wywołyje u pszczół stres i powodują przyspieszenie wystąpienia biegunek. Właśnie z tego powodu następnym najbliższym terminem kontroli pasiek jest okres pomiędzy świętami a sylwestrem.


Przgotowuję się do tego by w tym czasie uzupełnić ciasto w ulach do wartości 15 dkg. Ubiegłoroczne doświadczenia uzasadniają podanie ciasta właśnie w takiej ilości. Jednak stężenie rapicidu będzie większe bo 3 promile. Dalsze plany odnośnie stycznia i lutego zależą od tego w jakim stanie pszczoły przeżyją grudzień. To podawanie grudniowe ciasta też nie jest pewne, ponieważ trzeba będzie się przyjrzeć czy będzie to miało sens. Jesienne tegoroczne przygotowanie pszczół do zimy powinno zapewnić im bezwzględne zdrowie przynajmniej do połowy lutego, ale w praktyce to czasami bywa inaczej. Są pojedyncze rodziny które są bardzo podatne na wiele przypadłości. Te rodziny trzeba zaznaczać i wiosną wymieniać matki w pierwszej kolejności.



Wielu pszczelarzy sili się jeszcze o tej porze na zwalczanie warrozy. To prawda że warroza tego roku ma wtórne odbicie. Odymienia z początku października wskazują na to że spada jeszcze po 30 i więcej warroz. trudno tu powiedzieć skąd się biorą. Jednak to zwalczanie o tej porze trzeba zaprzestać. Pszczoły już są w kłębie i na amitrazę reagują mocno - po prostu osypują się a w niektórych przypadkach po osypaniu padają. Po prostu trzeba poczekać do wiosny i dokończyć zwalczanie wiosną, a jesienią nie przegapić przełomu lipca i sierpnia. To właśnie wtedy kiedy pszczoły przesiadają się z trutni na pszczoły trzeba się za to brać. W moim przypadku mam możliwość zwężania uliczek międzyramkowych będę prowadził już takie zwalczanie od 5 lipca. W tym czasie w dużej ilości uli posiadających warrozę zwężymy uliczki międzyramkowe do 6 mm i po miodobraniu odymianiem sprawdzimy poziom inwazji warrozy. To będzie również wykonane w marcu i uliczki wąskie pozostaną do 1 maja . To zwalczanie warrozy praktytkowałem przed 3 laty, a że potem warrozy zabrakło nie mogłem obserwacji dokończyć - w tym sezonie skupimy się nad tym i mam nadzieję że będzie to obok stosowania ciasta- jeden z głównych kierunków zwalczania warrozy w naszych pasiekach- spostrzeżenia sprzed 3 lat są zachęcające.


CCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCC

 

Tego roku również próbowałem na wąskiej grupie rodzin pszczelich stosować zioła. Niestety pojedyncze zioła nie spełniają moich oczekiwań. Jesienią wykonałem mieszaninę ziół- bez stosowania jakichkolwiek specyfików apteczno - weterynaryjnych i wreszcie jest skutek. Właśnie poprzednio wykonana mieszanina ALFA-5 sporządzona była zgodnie z takim myśleniem i jej siła dezynfekcyjna była niesamowita, chociaż krótkotrwała. Stosowanie produktów weterynaryjnych napotyka na szereg przeszkód, natomiast zioła wolno nam stosować bez ograniczeń. Cechą najważniejszą jest to że w przypadku chorób biologicznych można zastąpić inne preparaty np weterynaryjne i może uda się uniknąć problemów z tym związanych. Niestety ta mieszanina wymaga dopracowania i conajmniej 1 rok pełnych doświadczeń w wielu kierunkach. Jak dotąd mieszanina tak jak rapicid nie szkodzi pszczołom i działa podobnie na przypadłości biegunkowe , kiślicę i grzybice. W przyszłym roku będzie test na zgnilcu i warrozie. Z tego powodu interesować mnie będą przypadki zgnilca w woj pomorskim - jak najbliżej BYTOWA. O to nie będzie trudno ponieważ mimo że kilka lat już zgnilca nie doświadczyłem, to ub roku wykonując koleżeńskie kontrole pasiek stwierdziłem zgnilca w kilkunastu punktach w pobliżu Bytowa. Ponadto z moich kontaktów wynika że zgnilec jest wszędzie- to tylko kwestia czasu i zbiegu okoliczności by się objawił.

Doświadczając poprzednio glistnikiem w odniesieniu do zgnilca i gliniaka udawało się uzyskiwać efekty takie jak roztworem rapicidu, jednak glistnik w tych stężeniach wyraźnie szkodzi pszczołom jeśli podawany jest w pokarmie.


ZIOŁAPIS


Mieszanina ziół składa się jak na razie z 4 ziół i była podawana pszczołom w ramach przygotowania do zimy na równi z ciastem miodowo cukrowym z zawartością 2 promile rapicidu. Przy pomocy tej mieszaniny udało się również zlikwidować rozkłębienie rodziny pszczelej. Dalsze próby w szerokim zakresie będą prowadzone zimą i w przyszłym roku już od wiosny. Jakiekolwiek informacje na ten temat będą w osobnym temacie ,,ZIOŁAPIS"

zmiana: pierwsze wpisy od dzisiaj -- 5 listopad 2014 r

 

WARROZA


Oprócz własnych pszczół na Pomorzu / BYTÓW/ od wiosny br mam dwa ule z pszczołami w ulach warszawskich poszerzanych na Mazurach w pobliżu GÓROWA IŁOWECKIEGO. Chodzi tu przede wszystkim o obserwacje warrozy oraz chorób bakteryjno - wirusowych i porównanie jej nasilenia z tym co mamy na Pomorzu i z tym o czym informują koledzy z Podkarpacia i z Sudecczyzny. Od kilu lat mam informacje o tym że na Mazurach pszczelarze nie doświadczają w zakresie inwazji warrozy tego co pszczelarze prawie w całej pozostałej części kraju. Dotąd miałem informacje od pszczelarza z tamtego rejonu, a obecnie mam tam dwie rodziny i są tam właśnie nie dla miodu tylko z powodu obserwacji warrozy. Tam na miejscu pszczelarz wykonuje wyłącznie zabiegi przeciwrojowe. Moja wizyta z początku września i w połowie października potwierdziła że te rodziny absolutnie nie posiadają warrozy. Rozwój wiosenny tych rodzin - mimo że są to Mazury przy granicy z Obwodem Kaliningradzkim / 4 km od granicy / - pszczoły mają lepszy wiosenny rozwój niż u nas. Jedna rodzina to tegoroczny odkład jedna to macierzak- obecnie gigant na 14 ramkach warszawskich poszerzanych któremu w połowie października nie można było odjąć ani jednej ramki.

Jak do tej pory najmniej kontaktów dotyczących zdrowotności pszczół mam właśnie z Mazur. Będąc w jednej z pasiek na Mazurach zastanawiam się jak to jest ? najzimniejszy rejon w Polsce, a wiosenny rozwój dynamiczny przy czym pokaźne zbiory miodów nie tylko rzepakowego ale i wielokwiatowego są już w maju i czerwcu. Niestety u nas miodny lipiec a tam na Mazurach z miodem w lipcu jest słabo. Niezależnie od miejsca wychodzi na to że na Mazurach pszczelarze mają dużo mniejsze kłopoty z warrozą niż w pozostałej części kraju.


Wpis 27 października

Dzisiaj otrzymałem jeden telefon, a w poprzednie dni kilka, dotyczących dużych spadków rodzin pszczelich w rejonie do 120 km wokół Krakowa. Wcześniej były takie informacje z Podkarpacia i z rejonu Sudetów. Bardzo mnie interesują te przypadki w których pszczelarze potracili do tej pory np połowę i więcej rodzin pszczelich. Bardzo proszę o szczegóły w tej sprawie: szczególnie ile procentowo rodzin i w pobliżu jakiej miejscowości. Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Pszczelarze informują że czekali na zbiory miodu nawłociowego. Jak po zbiorze miodu nawłociowego przyszło do przeglądu i zakarmiania pszczół okazało się albo przed zakarmieniem , że już pszczół nie ma albo w trakcie zakarmiania że pszczoły zniknęły z uli. Bez żadnych wątpliwości jest to sprawa warrozy i chorób powarrozowych, ale interesuje mnie na jaką jest to skalę.

Jeśli wierzyć dotychczasowym doniesieniom , to problem jest potężny, a zimą i wiosną z powodu chorób może się okazać że pszczelarze mogą stracić jeszcze więcej. ZIMĄ PSZCZOŁY MOŻNA ROTOWAĆ Z TYCH OPRESJI TYKO TRZEBA TO WCZEŚNIE ZACZĄĆ!!!

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXxxxxx


Wpis 28 października 2014 r


O tej porze można obserwować pobieranie ciasta przez pszczoły i uświadomić sobie jak to działa.

Zastanawiałem się nieraz jak to się dzieje że podawanie ciasta jest bardziej skuteczne niż syrop z rapicidem zarówno jako pokarm jak też oprysk. W związku z tym wykonałem niedawno takie doświadczenie:



Zdjęcie 1 świeżo nałożone ciasto do ramki w rodzinie chorej - po 15 min. Jest to jedna z rodzin nie skłębionych, ale jakiejś specjalnej choroby nie widać- tylko to rozkłębienie na to wskazuje, albo jest to cecha charakteru - poczekamy - poobserwujemu - zobaczymy.

Doświadczenie 6

Do podkarmiania leczniczego ciastem w każdym ulu w centrum gniazda mam ramkę , która w górnej części ma rynienkę którą tworzą dwie listewki boczne i jedna dennicowa / patrz zdjęcie/ Przygotowałem dwie folie dochodzące z dwóch stron do listewek bocznych , tak że cały ul od góry był odkryty a ramka pokarmowa nie. Na to wszystko nałożytłem pełną folię a dopiero na to górne oceplenie z styropianu. Podczas wejrzenia do ula zdejmując styropian i wierzchnią folię miało się przed oczyma tylko rynienkę ramki z ciastem.

W wybranym czasie - 4 dni po podaniu ciasta odkryłem ul od góry opryskując białym sprajem pszczoły które pobierają ciasto. Za dwie godziny wykonałem drugi taki oprysk, a następnego dnia w południe opryskałem trzeci raz sprajem używając spraju czerwonego do oprysku drugiego oraz spraju żółtego w oprysku trzecim.

Tego dnia pod wieczór, następonego rano oraz kilka razy w ciągu dnia dokonałem kontroli tej rynianki z ciastem. Stwierdziłem że za każdym razem na cieście 80% pszczół ma chociaż jeden kolor Jak bliżej przyjrzałem się pszczołom to ponad 50% pszczół miało na sobie 3 kolory sprajów. Kontrola za 3 dni następne wykazała, że 30% pszczół siedzących na cieście ma wszystkie 3 kolory i jakby więcej jest z jednym kolorem a bez koloru na sobie było ok40% pszczół.


Do pierwszego doświadczenia wybrałem przypadkową rodzinę, w której na cieście siedziało łącznie średnio ok 30 pszczół a rodzina była normalna - bez jakichś szczególych anomalii zdrowotnych. . Postanowiłem powtórzyć doświadczenie w rodzinie rozkłębion ej i nieco inaczej wykonywać opryski sprajem. Wykonać je bardziej intensywnie i opryskiwać czterema kolorami w odstępach 1 godziny. Czwarty oprysk -był kolorem błękitnym.

Oprysk był ok godź 10 z rana, a pierwszą kontrolę przeprowadziłem pod wieczór. W tej rodzinie na cieście siedziało razem ok 80 pszczół. Trudno tu było ocenić ponieważ trzeba to robić bez dymu, ale wydaje mni się że wynik był identyczny z tym że wydaje mi się zę pszczół bez znaczka było więcej - nawet 50% , a pszczoły z znaczkami siedziały na sąsiednich ramkach w bezpośedniej bliskości ciasta.

 

Zdjęcie 2. Resztki ciasta wykonane m.in z miodu gryczanego - tu już pszczoły prawie go nie pobierają.



Zdjęcie 3. Z dołu widać resztki ciasta wykonane m.in z miodu rzepakowego. Widok po 15 min po nałożeniu następnej porcji ciasta wyk z dodatkiem miodu gryczanego. Pszczoły w tej rodzinie siedzą z dołu i ciastem prawie się nie interesują - są bezwzględnie zdrowe.



Pierwsze doświadczenie wskazuje na to że w 80% ciasto pobierają te same pszczoły, ale rodzina ta nie wykazywała żadnych wyraźnych objawów chorobowych . W drugim przypadku była to rodzina z wyraźnymi anomaliami zdrowotnymi- własciwie też było ponad połowę pszczół z znaczkami na cieście, natomiast reszta oznaczonych siedziała na sąsiednich ramkach w bezpośredniej bliskości ciasta- czekając na miejsce w korytku z ciastem.

 

Doświadczenie 7


To doświadczenie przytaczam tu chociaż wykonałem je w połowie stycznia 2014 r. Wtedy rodzina w szklanym ulu zaczęła się zachowywać podejrzanie- była całkowicie rozkłębiona , a na szybach pokazał się w malutkich punkcikach o średnicy ok 2 mm- kał. Postanowiłem jednorazowo podać 15 dkg ciasta z rapicidem. Przez szkło można było codziennie obserwować zachowanie się pszczół, a do celów obserwacji rozsynąłem od dołu dwie ramki by miejsce gdzie leżało ciasto było dobrze widoczne. Przez pierwszych kilka dni na cieście było dużo pszczół - ok 200 albo i więcej- pszczoły kłębiły się na cieście.. Było wtedy ciepło. Piątego dnia ilość pszczół na cieście zdecydowanie się zmniejszyła, ale zauważyłym również że ubyło 3/4 ciasta, dlatego dołożyłem następną porcję 15 dkg. Przez następnych kika dni ilość pszczół na cieście malała a reszta pszczół zawiązywała ścisły kłąb. Potem przyszedł mróz i szybki w ulu zamarzły na kilka dni. Dłonią rozmrażałem je i zaglądałem co się zdzieje na cieście - na cieście czasami pszczoły były czasami nie. Ciasto jednak przeleżało długo, a gdy zrobiło się cieplej znowu na cieście pojawiło się więcej pszczół ale ich ilość nie przekraczała 10 - 15 szt. ale tylko za dnia. Nocą było zdecydowanie zimniej dlatego na cieście pszczół nie b yło.


Te obserwacje nie pozostawiają żadnych wątpliwości że do ciasta dochodzą pszczoły które są chore- które potrzebują substancji o charakterze bakteriobójczym- stanowią one zastęp pszczół wędrowniczek które są chore, chodzą po wnętrzu ula spijają z folii wodę wchodzą w kłąb poruszając się rozbudzają ten kłąb, wchodzą do zapasów intensywnie się odżywiają i zmuszają towarzyszki do tego samego. Rodzina chora do wiosny zjada zawsze większą część zapasów a zdrowa najwyżej do 3 kg. Biologia pszczoły chorej sprawia że taka pszczoła wytrącona jest z letargu i poszukuje ratunku wewnątrz ula a gdy go w sumie nie znajdzie wypryskuje z ula i ginie krzepnąc na zimnym powietrzu- wyraźnie obserwujemy takie pszczoły na śniegu..

Duża ilość pszczół chorych intensywnie odżywia się zapasami szukając w nich substancji które pomogą ozdrowieć, Niestety zapasy są prawie sterylne. podanie ciasta w tym momencie powoduje , że pszczoły wędrowniczki w krótkim czasie znajdują ciasto, wyczuwają w nim substancje bakteriobójcze i najadają się do syta. Wg mnie ta grupa pszczół nie obdziela pokarmem reszty ponieważ wszystko zużywa na własne potrzeby, a po pewnym czasie przestaje pobierać ciasto dołancza do kłęba i zapada w letarg już jako pszczoła zdrowa. Z obserwacji wynika że aby rodzina rozkłębiona doszła do pełnej równowagi trzeba 7 - 15 dni. Ilość zjedzonego ciasta w tym czasie jest różna. Ważne jest że aby metoda zadziałała leczenie musi być prowadzone w taki sposób by ani na chwilę w ulu nie zabrakło ciasta. Jeśli rodzinie choćby na 1 dobę zabraknie ciasta leczenie jest jakby od nowa. Chore pszczoły pobierają lecznicze ciasto nawet przy zewnętrznych temperaturach poniżej minus 20 stopni. Przy zdrowieniu pszczół wraz z spadkiem temperatury pszczół na cieście jest dużo mniej lub nie ma w ogóle, żeby w dzień przy podwyższonej operacji słonecznej i wyższej temperaturze znów wejść na ciasto i się nim najadać.


Te procesy obserwuję i praktykuję od ponad 5 lat i uzyskuję same pozytywne potwierdzenia dużo wcześniejszych spostrzeżeń w tym zakresie.


Na chwilę zrobiło się zimno, ale niestety słońce przyświeca i pszczoły w dzień latają i w jakimś tempie wchodzą na ciasto i je zjadają . Ponad połowa rodzin pszczelich ciasta nie pobiera, 25% pobiera w tempie wolnym, 20% nieco szybciej, ale bez wyraź nych objawów rozkłębienia czy choroby. Ok 5 % rodzin pszczelich siedzi mocno na cieście / do 50 pszczół/ W tej grupie jest 5 rodzin wyraź nie rozkłębionych które muszą być pod ścisłym nadzorem - te rodziny na pewno nie przeżyłyby bez mojej pomocy. Trudno powiedzieć jaka tego jest przyczyna - myślę że to warroza pozostawiła nam tego roku wiele mikrobiologicznych niespodzianek dlatego zimą trzeba mieć konkretnego czuja by nie pozwolić tym rodzinom skutecznie zachorować.

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX


Wpis 30 października 2014 r


Pod kontrolą ciągłą bedzie w sumie 12 rodzin- czyli te do których miałem najwięcej zastrzeżeń- reszty nie ruszam. Wczoraj je sprawdzałem i już nie biorą ciasta z podanego ciasta w ilości 15 dkg zostało może 8 dkg, ale na nim prawie nie ma pszczół. W dzień u nas jest do 15 stopni- pszczoły latają , a w tych rodzinach - tak jak w wszystkich pozostałych- jest wyraźne skłębienie - czyli pszczoły - zasadnicza ich część, są prawie w opełnym letargu. Prościej mówiąc jest to skutek leczenia- pszczoły są zdrowe. U mnie o tej porze kwitnie dużo astra wysokiego latające pszczoły to pszczoła stara trochę siedzi na astrze trochę leci na łąki- wszystkie rodziny jednak zawiązują zdrowe kłęby na dole ramek. Za długo jednak mam pszczoły by tym zachwycać się do końca. Jesienią prawie wszystkie pszczoły były chore, więc cieszę się że teraz wszystko we wszystkich jest OK, ale po takim chorowaniu zawsze są odbicia i jesienne nagłe rozkłębiania na to wskazują. Dlatego trzeba pszczoły osłuchiwać wężykiem lub stetoskopem co jakiś czas. ja będę to robił często ponieważ ja mam jeszcze inne cele, ale w przeciętnej pasiece taki osłuch jest konieczny i bezwzględnie wskazany- przynajmniej raz na miesiąc. Oczywiście osłuchiwanie jest konieczne jeśli chcemy wykryć nieprawidłowości i leczyć pszczoły zimą by przezimowały bez żadnych strat. Myślę że skończyły się czasy kiedy to zazimowaliśmy pszczoły i czekaliśmy wyłącznie na pierwszy oblot. Po stwierdzeniu rozkłębienia pszczoły otrzymają po 15 dkg ciasta i będą obserwowane.

Moje pszczoły na Mazurach już od 3 tygodni nie wylatują z uli- tam temperatura w dzień nie podnosi się ponad 10 st plus. Praktycznie oscyluje w okolicy 8 stopni. Pszczoły są w starych ulach warszawskich poszerzanych - grube ścianki wśród wysokich owocowych drzew- Praktycznie tam dla pszczół jest od 3 tygodni zima. W tym rejonie zawsze wiosną pszczoły wychodzą silne i zdrowe. Jesienią szybko wpadają w letarg, zimą nie są budzone wysoką temperaturą a wiosną póżno oblatują - ale wtedy jak zaczyna się prawdziwa wiosną . Tak jak w Norwegii: w wrześniu zasypiają pod koniec kwietnia się budzą, - Krótkie lato, ale wszystko zakwita na raz, a pszczoły wykorzystują to znosząc - 1 ul nawet po 50 kg miodu, a czasami więcej. Uważam również że pszczoły na Mazurach wiosną i jesienią narażane są na mniejsze zarażanie się niż u nas. Wyjątkowo wysokie temperatury o tej porze w południowo wschodniej Polsce nie rokują dobrego zimowania również tam. My na Pomorzu i tam gdzie takie temperatury wysokie panują o tej porze musimy zadbać bezwzględnie o zdrowie pszczół jesienią . Pszczoły szybko skłębione wolniej przetwarzają zapasy - mniej się zarażają i wolniej zarażają się same od siebie, ale się zarażają jeśli choć jedna pszczoła przyniosła jakiegokolwiek patogena do ula. Zimą pszczoły zjadają wyłącznie sterylny pokarm który praktycznie w organiźmie pszczoły nie jest bakteriobójczy- pszczoły muszą korzystać wyłącznie z własnych sił obronnych które przy szczególnie zjadliwym pastogenie nie są wystarczające. W tym okresie wszystkkie patogeny związane z układem pokarmowym pszczoły są bardzo groźne




zdjęcie 7.

To jest jedna z 3 rodzin w których rozkłębienie jest ciągłe. Pszczoły są jednak bardzo silne mają 11 ramek ale siedzą ściśle na9 ramkach / 30.5 x 40/ i wydają się być całkowicie zdrowe- również przestały brać ciasto. W poniedziałek jednak uzupełnię im ciasto. Rodzina ta silnie reaguje jednak na podniesienie folii i siedzą pod samą górą . Zjadły ponad 50% pokarmu przeznaczonego na zimę i rekordowo - ok 1 kg ciasta. Niezależnie jak przezimują matkę wymienią jak najwcześniej na wiosną- nie chcę takich pszczół. Do nich będę często zagladać w czasie zimy.



zdjęcie 8.

No a tak powinno być i tak jest w 95% rodzin-pszczoły siadły w kłębie nisko a w korytku jest tylko szpica górna pszczół która siedzi na ramce , ale ciasta nie pobiera- jakby to ciasto pilowały. Pszczoły schodzą z ramki przy temperaturach minusowych, jednak przy pojawieniu sią jakiegokolwiek niedomagania siedzą na cieście i je pobierają nawet w temp - 20 stopni. jest również dużo rodzin z pełnymi korytkami tak jak na zdj. 3

Dokładnej zdowotnej diagnozy o tej porze nie można zrobić przy temperaturach powyżej 10 stopni w dzień. Jeśli nawet wieczorem czy nad ranem pszczoły mocniej się skłębiają to następny dzień znowu je nieco rozkłębi. Diagnoza jest pełna jeśli są temperatury w pobliżu zera a w najcieplejszym momencie dnia nie przekraczają plus 4 stopnie. Wówczas kłąb powinien być uspokojony, a pszczoły są w pełnym letargu. Trwać to jednak musi kilka dni. Jeśli w tych warunkach pszczoły się rozkłębiają i wylatują z ula nagle po odsłonięciu powałki to te pszczoły trzeba bezwzględnie ratować bo nic z nich nie będzie. Jeśli panują temperatyry poniżej zera przez wiele dni, to po otworzeniu powałki widać pszczoły głęboko- są prawie nieruchome, a czas wytrącenia pierwszych pszczół z letargu to conajmniej kilkadziesiąt sekund. Pszczoły zdrowe- nawet po otworzeniu ula z góry na dłuższy czas nie pokazują się długo nad ramkami - nawet kilka minut, ale oczywiście na tak długo zimą nie należy odkrywać rodzin pszczelich.


XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX


Wpis 1 listopada 2014 r


Diagnoza zdrowotności rodzin pszczelich o tej porze to priorytet obserwacji w pasiece. Ten okres jednak zbiega się z procesem zawiązywania ścisłego kłęba zimowego, dlatego pszczołom trzeba do realizacji tego celu zapewnić bezwzględny spokój. Do tej pory powinny skończone być wszystkie procesy lecznicze i pszczoły muszą mieć bezwzględny spokój. Jednak sytuacja czasami porzymusza do innego postępowania. Moje pszczoły na Mazurach śpią już snem zimowym a nawet temperatury w pobliżu 10 stopni nie są w stanie wyciągnąć je z ula. U nas jednak jest powyżej 16 stopni a w niedzielę i do środy może być jeszcze wyżej, więc pszczoły będą latały mimo odwróconych wylotków do północy i jasnych ścianek od słońca.

Właściwą diagnozę zdrowotniści rodziny na podstawie skłębienia i rozkłębienia rodziny pszczelej w tych warunkach u nas nie można przeprowadzić. Do tej właściwej diagnozy powinny być temperatury w pobliżu zera w dzień, lub lekki minus.



max widoczne objawy      =       =

                                             =                   =

                                           =                          =

                                          =                                 =

                                         =                                          =

                                        =                                                  =

                                       =                                                           =

                                     =                                                                      =

                                  =                                                                                      =

                            =                                                                                                                     =                  =

___X________X_____X_____X__________X__________X_______________________X________

   + 20             +10          +4         -5                      -10                    -20                                           stopnie Celsjusza

WYKRES 3

Przedstawia : Poziomo są to temperatury zewnętrzne w dzień, pionowo - Obserwowane objawy zdrowotności pszczół

Wychylenie największe wykresu w górę określa w tym miejscu zdecydowanie najlepsze warunki do określenia zdrowotności pszczół na podstawie obserewacji skłębienia i rozkłębienia pszczół.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Omówię po kolei:


-temp + 20 st C- Pszczoły pracują w terenie, jesienią tylko część pszczół leciutko się skłębia - reszta jest rozproszona po całym ulu. Na stan nieprawidłowości rodzinie może wskazywać tempo pobierania ciasta leczniczego,- powyżej 3 dkg dziennie- zapach z ula i zwiększona żywiołowość i agresywność.


- temp + 10 st.C - pszczoły tylko częściowo siedzą w luźnym kłębie, część pszczół chodzi po całym ulu, część pszczół siedzi w pobliżu górnej beleczki ramek, część rodzin jest skłębiona część nie zupełnie - zależy to w zasadzie od charakteru pszczół - rasy i tp. Na stan nieprawidłowości przy tych temperaturach może wskazywać całkowite rozkłębienie, zużywanie ponad 3 dkg ciasta leczniczego w ciągu dnia, oraz podwyższona żywiołowość i agresywność.

 

-temp +4 st.C. Większość pszczół w rodzinie jest skłębiona. Jeśli tak niskie temperatuyry trwają dłużej - np 1 tydzień to pszczoły mogą być w trwałym kłębie, jeśli jest to chwilowe to zwykle są w ulu pszczoły wędrowniczki tuż pod górną beleczką. Po otworzeniu ula od góry pszczoły bądź wolno reagują bądź szybciej ale zawsze z pewnym opóźnieniem. Na stan nieprawidłowości w rodzinie może wskazywać przy tych temperaturach całkowite rozkłębienie rodziny zwiększona agresywność i zużywanie ciasta leczniczego ponad 2 dkg dziennie.


-Temp, - 5 stopni C . Jeśli na zewnątrz panuje taka temperatura w zdrowych rodzinach jest całkowite skłębienie pszczół - tym ściślejsze im dłużej taka lub niższa temperatura na zewnątrz trwa. Pszczoły zdrowe siedzą w kłębie ściśle i bezgłośnie. Po otworzeniu ula od góry pszczoły widać nisko, pszczoły nie reagują na to otworzenie- pod górną beleczką nie ma żadnych pszczół - no chyba że w ulu jest tak mało pokarmu że pszczoły muszą dojść do górnej beleczki. W zdrowej rodzinie w okolicy tych temperatur nie widać pszczół wędrowniczek. Jeśli w tych temperaturach na cieście leczniczym są pszczoły wskazuje to na stan chorobowy rodziny, Jeśli ciasto znika w tych warunkach w tempie 1 dkg dziennie i powyżej również wskazuje to na chorobę. W chorej rodzinie zwykle znajduje się kilka pszczół które natychmiast reagują na otworzenie ula od góry. Oczywiście na chorobę wskazuje również całkowite rozkłębienie rodziny w tych warunkach. Zakres zewnętrznych temperatur +4 do -10 są najlepsze do najbardziej trafnego szybkiego zdiagnozowania rodziny pszczelej. Pszczoły w tych warunkach w razie niedomagania z łatwością odrywają się od kłęba i siedzą na cieście- rotacja na cieście jest bardzo duża pszczoła pojedyncza siedzi na cieście przeciętnie do 2 minut, potem idzie grzać się do kłęba i powtórnie wychodzi na ciasto po paru godzinach. Jeśli w rodzinach zimą rozwija się choroba nie wszystkie pszczoły z tej rodziny chodzą do ciasta - zwykle jest to 1% - 5 % pszczół i są to zawsze te same pszczoły. Są to po prostu pszczoły chore.


- temp -10 stopni. W tych temperaturach w razie choroby pojawia się niewielki osyp - nawet z początku listopada. Pszczoły z powodu temperatury mają ograniczony dostęp do ciasta, ale jeśli na czas włoży się ciasto i tuż nad kłąb- pszczoły są w stanie uratować się bez żadnych problemów. Zwykle pszczoła na cieście nie siedzi dłużej jak 0.5 min, a na powrót do ciasta wchodzi już po godzinie. Na stan chorobowy może wskazywać osyp, rozkłębienie rodziny i zwykła obecność pojedynczych poszczół na cieście.


- temp - 20 st.C Tak niska temperatura powoduje że pszczoły wytrzymują niedomagania i siedzą w kłębie tak długo aż z powodu choroby zaczną się poruszać intensywnie mocno pożywiając się zapasami. Wówczas w rodzinie temperatura kłęba dochodzi do 28 stopni i więcej i wówczas dopiero w dużej grupie pszczoły trafiają na ciasto. Pożywiając się pojedynczo na cieście zwykle padają, ale osyp nigdy nie jest tak duży jak mógłby być wtedy gdyby pszczoły nie były ratowane. Zawsze po tak intensywnych mrozach warto osłuchać rodziny pszczele. Jeśli temperatury po mrozach spadną w okolicę -5 stC lub zera pszczoły chore robią się głośne i jeśli w ulu jest ciasto mogą go zużywać nawet do 4 dkg dziennie. W tej sytuacji ciasta nie może zabraknąć. Jeśli taka sytuacja by się zdarzyła trzeba pszczołom podać ciasta do oporu - nawet 20 lub 30 dkg - jeśli rodzina jest bardzo silna . Stan ciasta i jego zapasy trzeba kontrolować co 3 dni - nie częściej. Takie sytuacje mogą zdarzać się u nas od 20 grudnia do 15 lutego.


- temp niższe od - 20 st.C. jeszcze bardziej utrudniają oderwanie się od kłęba. Jeśli jesienią ciasto było w ulu to pszczoły z przyzwyczajenia mogą na niego wchodzić - jeśli go nie było pszczoły po prostu wypryskują z uli i giną na zewnątrz- widoczne szczególnie na śniegu. Takie spadki temperatur u nas występują zwykle w styczniu. Jeśli rodzina miała jakiekolwiek niedomagania i zjadła więcej zapasów to do tej pory zwykle siedzi w kłębie tuż pod górną beleczką ramek . W tych warunkach jeśli na górnych beleczkach jest ciasto pszczoły całym kłębem je otaczają i bardzo szybko ono znika nawet w tempie 4 dkg dzienniei więcej przez pierwsze 3 dni - potem zdecydowanie maleje i po 5 dniach pszczoły nie popbierają więcej jak 1 dkg dziennie. Ciasto jednak bezwzględnie w sposób nieprzerwany musi być w ulu, aż zauważymy że pszczoły go nie pobierają. Zwykle w stanie chorobowym nawet w temperaturze -30 stopni rodzina jest rozkłębiona zjadła znaczne ilości pokarmu i chodząc po pasieczysku słychać ją z odległości kilku metrów. Jeśli w rodzinie od jesieni jest ciasto takie sytuacje nie mają miejsca, ponieważ jeśli nawet pogorszy się stan zdrowotności rodziny - to odczekają do powstania wyższej temperatury i wtedy w normalnym trybie pobierają ciasto w tempie poniżej 1 dkg dziennie.


W normalnych warunkach zwykłe osłuchiwanie rodzin pszczelich w odstępach 30 dni powinno wystarczyć żeby zdiagnozować stan pasieki i w razie głośności reagować. Szczególnie newralgicznym okresem dla życia pszczół jest okres przedsylwestrowy i sama noc sylwestrowa. Przed 3 laty miałem pasiekę doświadczalną, której niczego nie podawałem jesienią i zimą przed sylwestrem, oraz nie reagowałem na lekki osyp . Pasieka stała w wiosce, a za płotem w odległości 15 m walono z petard i rac. Tuż po świętach Bożego narodzenia osłuchiwałem je, i stwierdziłem że część jest nieco głośniejsza. Po sylwestrze - dokładnie 2 stycznia kontrolowałem wszystkie pszczoły w wszystkich pasiekach . W pasiekach suplementowanych ciastem było cicho- rozkłębiły się tylko 2 rodziny, natomiast w tej doświadczalnej ponad 50% wykazywało bardzo dużą głośność. Głośność była tak duża że zdecydowałem się zajrzeć do uli- w części pokazała się biegunka. Chałas przyspieszył procesy metaboliczne w rodzinie i nastąpiłaby całkowita ich destrukcja , a temperatura w kłębach osiągnęła 30 stopniC.. Wejście ciastem wystarczyło by uratować prawie wszystkie. Niestety - jednak wiele rodzin mocno osłabło i trzeba je było zsypywać. Z tego powodu twierdzę że przed sylwestrem każdego roku zaplanuję rozważenie możliwości uzupełnienia ciasta w ulach.


Biorąc pod uwagę to że wejście przed sylwestrem - przynajmniej szczegółowa diagnoza musi być, - dlatego takie diagnozy na bieżący rok zaplanowałem na końcówkę listopada / ok 25/ ok 28 grudnia i bezwzględnego osłuchania rodzin wężykiem dokonam pomiędzy 1 a 5 stycznia. Przy czym planuję w tej diagnozie grudniowej podać ciasto. Oczywiście że ta decyzja musi być poprzedzona nie tylko osłuchaniem , ale także wejrzeniem do niektórych uli - m. in do tych do których miałem zastrzeżenia jesienią i zostały oznaczone - które kontrolowane są na bieżąco. Tu trzeba podchodzić elastycznie - jeśli pszczoły są ciche mają świetne kłęby to po co je niepokoić i ciasta nie otrzymają, jednak jeśli w tej wersji kontrola 1 - 5 stycznia wykazałaby głośność- ciasto musi być podane.

Nadzór tego typu i tak szczegółowy nad pasiekami z szczegółowym ich przygotowaniem do zimowli jesienią w tym zakresie, prowadzę pierwszy raz dlatego trudno przewidzieć jakie będą potrzeby - w razie potrzeby mogę jednego dnia skorygować swoje plany i na cały regulator wchodzić w ule jak coś będzie nie tak.

Ja nie planuję dalszego działania na styczeń - zależeć ono będzie od sytuacji po styczniowy osłuchaniu i oczywiście od temperatur zewnętrznych.

Jeśli chodzi o moje pszczoły na Mazurach nie planuję żadnych manewrów - chyba że osłuchanie jak

będę u rodziny. Tam na prawdę są korzystniejsze warunki do zimowania pszczół i utrzymania ich zdrowia.

 

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX


Wpis 5 listopada 2014 r


Zaglądałem sporadycznie - pszczoły ciasta nie pobierają. W zasadzie nie ma po co grzebać. Temperatura popsuła mi trochę szyki - miało być poniżej zera a tu dzisiaj w południe było prawie 18 stopni. Wszystkie zamierzenia wzięły w łeb. Poodwracałem ule a tu pszczoły latają. Nie ma to wprawdzie żadnego ujemnego znaczenia ponieważ po odwróceniu uli już kilka razy latały. Po prostu trzeba czekać na niższe temperatury a pszczołom dać spokój. Są w dobrej formie. Myślę że jeśli wystąpią jakieś mankamenty to okażą się po połowie grudnia. Ja generalnie nie będę im przeszkadzać. Poczekam na niskie temperatury i postaram się wtedy osłuchiwać - myślę że tego roku warto to zrobić - mogą być mało ciekawe niespodzianki. Ostatnio mam sygnały - szczególnie z pod Krakowa, że na dennicy już są martwe pszczoły. Niektóre wychodzą z uli i padają tuż pod wylotniem. W niektórych przypadkach pszczoły odlatują na 2 - 3 m od ula i tam giną . To nie są żadne cuda, zatrucia czy CCD to są efekty obecności warrozy w ulach - na 100%


XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX


Wpis 6 listopada 2014 r


Trochę informnacji dotyczących uzasadnienia stosowania dezynfektorów w leczeniu pszczół.


Jak wiadomo powszechnie , w środowiskach pszczelarskich bywają różnego rodzaju wykładowcy m. in z pionów weterynarii, przedstawiający teorię dotycząca leczenia pszczół. Najczęściej kończy sie to oferowaniem jakiegoś cudownego specyfiku weterynaryjnego. Niestety te działanie bardzo rzadko mają na celu dobro pszczelarstwa i pszczelarza, a najczęściej są efektem polityki ekonomicznej sektora weterynaryjnego. Na tych spotkaniach często zdarza się że wykładowca rozczula się nad mikroflorą przewodu poikarmowego pszczoły uzasdniając na zasadzie analogii do przewodu pokarmowego człowieka konieczność ochrony tej mikroflory w przewodzie pokarmowym pszczoły. Jest to oczywiście bzdura. Rzeczywiście w przewodzie pokarmowym człowieka bakterie są niezbędne człowiekowi do trawienia pokarmu i przyswajania niektórych substancji, natomiast w pszczole następuje bezpardonowa totalna walka z bakteriami. bakterie w znaczących ilościach są w przedniej części przewodu pokarmowego pszczoły, - czyli w przełyki i w wolu, do 1/4 długości jelita środkowego, natomiast w dalszej części jelita środkowego bakterii nie ma. Jeśli mimo wszystko są , to są to bezwzględne patogeny z którymi organizm pszczoły walczy na poziomie jelita środkowego i hemolimfy.



Wykres 4

Są to 3 wykresy / PS - poziomy suplementowania ciastem - wykres dolny/


Pierwszy pokazuje wzrost ilości bakterii w organiźmie człowieka- w przewodzie pokarmowym. Drugi wykres pokazuje jak rozkładają się bakterie w przewodzie pokarmowym pszczoły. Sa one w przełyku i w wolu, oraz nieliczne w przedniej części jelita środkowego, ale ich obecność ma charakter zanikowy. Bakterie rówież pojawiają się przede wszystkim zimą w jelicie grubym / prostym/

Trzeci wykres pokazuje roczny rozkład suplementowania w leczeniu pszczół. Czerwona linia to ilość pszczoły zimowej w poszczególnych miesiącach, natomiast linia zielona, to ilość pszczoły letniej w poszczególnych miesiącach.

Konfrontując moje zapisy na stronie dotyczące okresów leczenie pszczół - czyli od ostatniego miodobrania w lipcu i sierpniu do ok 10 kwietnia, że leczeniu podlega wyłącznie pszczoła zimująca.

Analizując pierwsze dwa wykresy można powiedzieć że w człowieku począwszy od otworu gembowego następuje wzrost ilości bakterii - żeby w jelicie grubym osiągnąć maximum . W pszczole na poziomie przełyku i wola bakterie ale i inne mikroorganizmy są po prostu totalnie likwidowane. Jeśli przeżywają to są to zjadliwe patopgeny.

Takie totalne wybijanie bakterii nazywa się wg. weterynarynych określeń dezynfekcją i taki właśnie proces następuje w organiźmie pszczoły. Zastosowanie nieszkodliwych dezynfektorów dla pszczół jest wyręczaniem pszczoły, ale też zabijaniem bakterii tych właśnie zjadliwych patogenów.

Przewód pokarmowy pszczoły - z wyjątkiem jelita środkowego- jest chitynowy - czyli zbudowany z nieprzepuszczalnej tkanki. Przewód pokarmowy pszczoły jest bardzo odporny na wszystkie rodzaje kwasów, dlatego dezynfektorem stosowanym do leczenie może być substancja o zawartości kwasów. Przewód pokarmowy pszczoły nie jest odporny na zasady i wodorotlenki . / soda kaustyczna./ Z tego powodu soda kaustyczna nie powinna być stosowania do dezynfekcji wnętrza zasiedlonego ula, ponieważ opary niszczą przewód pokarmowy pszczoły i powodują ich ubytki.

Przedstawiając ten wykres i tę treść chcę uświadomić pszczelarzom jakie bzdury padają czasami na zebraniach szkoleniowych na których wykładowca rozczula się nad korzystną mikroflorą przewodu pokarmowego pszczoły - takiego czegoś w pszczole po prostu nie ma, bo pszczoła to nie człowiek krowa czy wielbłąd- w jelicie środkowym pszczoły, gdzie ta korzystna mikroflora powinna być jej nie ma bo nie ma tam żadnych korzystnych baterii, ani innych korzystnych mikroorganizmów. Organizm pszczoły totalnie walczy już od otworu gembowego z zdecydowanie wszystkimi mikroorganizmami i je likwiduje do reszty. W jelicie środkowym zdrowej pszczoły robotnicy nie ma żadnych mikroorganizmów, a jeśli są i jest ich dużo to pszczoła jest po prostu chora.. Patrz podręcznik dla studentów wterynarii ,CHOROBY PSZCZÓŁ" / prof Gliński, prof Kostro , dr Deptuła/ str 31 i 32.

W związku z tym podając pszczole dezynfektory nieszkodliwe dla pszczoły / rapicid, i wywary z ziół/- czyli kwasowe w dużym stopniu wyręczamy organizm pszczoły pozwalając na naturalne większe jego zaangażowanie w budowanie silnych systemów immunulogicznych - czyli obronnych w pełnym zakresie.

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX


Wpis 9 listopada 2014


walka z warrozą - plan na 2015 r


Jeszcze 5 lat temu twierdziłem że warroza nie stanowi już problemu dla pszczelarzy. Ten rok definitywnie temu przeczy. Nie tylko własne obserwacje, ale przede wszystkim doniesienia z terenu całej Polski - szczególnie z rejonu120 km dookoła Krakowa -wskazują na to że problem dopiero przed nami. Przed rokiem i dwoma laty praktycznie nie miałem problemu z warrozą. Ten brak problemów zbiegł się z pwnymi zabiegami w moich pasiekach które robiłem obligatoryjnie co roku , lecz w pewnym sensie wykonałem te zabiegi w każdym ulu i to bardzo dokładnie. Brak problemów z warrozą przypisywałem innym czynnikom i zabiegom - szczególnie wykonywanym celowo aby zniszczyć warrozę.


Po skończonym sezonie w 2011 i 2012 r z powodu zazimowania wielu odkładów postanowiłem że wiosną następnego roku zdecydowanie zwężę uliczki międzyramkowe we wszystkich rodzinach i kiedy nastąpił marzec - nawet jeszcze przed oblotem wszedłem do uli usunąłem nadmiar ramek a obsiadane przez pszczoły ścisnąłem tak, że odległość między sąsiednimi górnymi beleczkami ramek zamiast 10 - 11 mm wynosiła ok 6 mm. Celem takiego działania było uzyskanie zasiedlenia pszczołami dodatkowo jednej uliczki międzyramkowej i powiększenie powierzchni jaką obsiadają pszczoły w pozostałych uliczkach międzyramkowych po to by wylęgało się więcej pszczół, chociaż mniejszych.


Po tym zabiegu uzyskałem większe o 25 % sumaryczne pokrycie przez pszczoły uliczek międzyramkowych - czyli w bezpośrednim przeliczeniu pszczoły jakby obsiadały więcej 2 uliczki międzyramkowe. W praktyce wygląda to jednak inaczej. Otwierając ul od góry - zabierając nadliczbowe ramki między którymi pszczół nie ma, pozostaje tylko ta część ramek które obsiadają pszczoły, ale siedzą tak na ramkach że pokrywają te uliczki w 75 % . Po ścieśnieniu pokrywają te ramki w 100%, A w ciepłe dni zwisają nieco pod ramkami. Jest to marzec. W tym czasie musimy zapewnić dobre dogrzanie gniazda, oraz zapewnienie do 1 kwietnia. pszczołom zaczerwienie 3 - 4 ramek czerwiu o ogólnej powierzchni do 20 dcm kw. obustronnego zaczerwienia- w rodzinach bardzo silnych. Ta kubatura wymaga właściwego ogrzania .

Takie ścieśnienie gniazd świetnie wypełnia ten wymóg z równoczesnym umożliwieniem obsiadania przez pszczoły większej powierzchni uliczek międzyramkowych. Przy tym postępowaniu trzeba zwrócić uwagę na to by matka miała gdzie czerwić. Czasami bywa tak że pokarm to uniemożliwia bo jest go zbyt dużo lub np brakuje pokarmu i pszczoły siedzą prawie na pustych ramkach. Jeśli pokarmu jest zbyt dużo trzeba wstawić pustą brązową ramkę z pustą woszczyną w środek gniazda, jeśli brakuje pokarmu trzeba go uzupełnić zabierając nadmiar innym rodzinom. Ta korekta zapasów powinna bezwzględnie nastąpić w pierwszych dniach marca.


W owym czasie zająłem się tylko tym zagadnieniem stosując przeciw warrozie swoje standardowe zabiegi. Po telefonie od jednego z pszczelarzy skojarzyłem , że po tym zabiegu wykonanym precyzyjnie skończyły się wówczas praktycznie problemy z warrozą., W korespondencji z pszczelarzami stosującymi mniejsze komórki / 5,1 i 4,9 mm/ Pojawiają się informacje że oni nie posiadają zbyt wielkiego problemu z warrozą. Postanowiłem te dwa spostrzeżenia dodać do siebie i już w marcu powtórzyć to co robiłem wcześniej a nie dokończyłem obserwacji w kierunku wpływu na warrozę . Postanowiłem pod koniec lutego i w marcu wejść do uli i ponownie skrupulatnie zwęzić wszystkie uliczki międzyramkowe w wszystkich ulach do 6 mm między górnymi beleczkami a nawet do 5 mm. Wynika z obliczeń że jest to możliwe i nie wpłynie negatrywnie na pracę pszczół i matki na plastrach. Zostawię pasiekę 10 ulową z szerokimi uliczkami, jako pakiet kontrolny.,


Cała teoria uzasadniająca logicznie zasadność takiego działania przedstawia się następująco.:




Rysunek schemat  Wymiary na rysunku wychodzą bardzo różnie, dlatego nie należy przywiązywać żadnej wagi do ich matematycznych wyliczeń.


Do przedstawienie tego uzasadnienia istotne są od góry trzy pary komórek pszczelich

1/ Pierwsza para komórek to komórki w normalnych dwóch sąsiednich plastrach- ramki w odległości 10 mm , których środki znajdują się w odległości 35 mm. Wówczas przed zaczerwieniem komórka pszczela ma wysokość ok12, 5 mm, natomiast uliczka międzyramkowa po zasklepieniu komórki ma szerokość 10 - 12 mm

2/ Druga para komórek to komórki wymiarze 5,1 lub 4,9 mm. W tym przypadku zwęża się uliczki międzyramkowe o 2 - 3 mm, czyli środki plastrów to nie 35 mm tylko ok 32 mm / Na rysunku nie pokazano tego zwężenia uliczki, ale po zasklepieniu czerwiu szerokość uliczki dochodzi zaledwie do 9 mm.

 

3/ Trzecia od góry para komórek, To komórki pszczele w dwóch sąsiednich plastrach których środki leżą w odległości 30 - 31 mm/ po zwężeniu uliczek międzyramkowych do 6 mm/ . Pszczoły budują tak swoje plastry by mieć uliczkę międzyramkową w przedziale czerwiu szeroką nawet powyżej 12 mm. Po zwężeniu odległości sąsiednich ramek do 6 mm, pszczołom brakuje miejsca, więc zmieniają się wymiary zarówno wysokości komórki jak też końcowy wymiar uliczki międzyramkowej. W końcowym stadium wysokość komórki w której siedzi larwa to 9 - 10 mm, natomiast wymiar uliczki 7 - 8 mm. Zbyt mała pojemność komórki pszczelej po zwężeniu uliczek powoduje że z początku wypukłość na czerwiu jest większa niż w pierwszym przypadku gdy środki sąsiednich plastrów są w odległości 35 mm. Po zasklepieniu odległość pomiędzy sąsiednimi komórkami w dwóch sąsiednich ramkach - mierząc od grzbietów wypukłości wynosi ok 6 mm. Po zasklepieniu jednak pszczoły mają zbyt mało miejsca pomiędzy sąsiednimi plastrami dlatego przeciskając się pomiędzy plastrami wciskają te wypukłości- w efekcie tego ściskają larwę , a potem młodą pszczołę w komórce w której się tworzy.

Wracając do rysunku pierwszej pary komórek w normalnym położeniu, larwa leżąc w komórce pozostawia w tylnej jej części od góry- KOMORĘ POWIETRZNĄ W której lokuje się stara warroza i tam znosi jajeczka. W tym miejscu w jednym i tylko w jednym punkcie nakłówa larę i spożywa z niej hemolimfę. W tym miejscu - częściowo na larwie oddaje kał. Do tego miejsca dochodzą wylęgające się młode i też się tam pożywiają i oddają kał. W ulu węgierskim już wykorzystano to zjawisko. Obracając ul doprowadzano do tego że larwa wydusza warrozę smarując ją własnym kałem i przyduszając.


Pomijam komentarz dotyczące drugiej pary. W trzeciej parze dochodzi do takiej sytuacji, że larwa pszczela posiadając mniej miejsca pozostawia wpierw bardzo małą komorę powietrzną, a potem działanie pszczół robotnic polegające na wciskaniu zasklepu z powodu zbyt małej uliczki międzyramkowej- powodują dociśnięcie larwy lub wylęgniętej poczwarki do samego dna . Larwa wówczas przylega do całej komórki nie pozostawiając żadnej komory powietrznej - uniemożliwiając tym samym rozwój warrozy. Nawet jeśli stałoby się tak że młode się wylęgną i się od razu nie wyduszą a otwór w pszczole będzie poza ich zasięgiem, to nie są w stanie przebić się samodzielnie do hemolify i padają zgłodu.


Ściśnięnie ramek powinno nastąpić ok 1 marca i trwać w momencie pierwszego żerowania Trzmieli - czyli pojawienie się pierwszego pyłku na kwiatach wiosennych, by w tym czasie jeśli pszczoły zarażą się warrozą zdążyły ją wydusić . Intensywne zarażanie się warrozą wisną trwa od pierwszych lotów do połowy kwietnia.

Sądzę że powiększenie uliczek do 10 mm nie powinno nastąpić przed 1 majem. Wiosną kiedy z powodu warrozy jeszcze padają rodziny pszczele i są rabowane, oraz podczas dostępu do trzmieli - pszczoły intensywnie zarażają się warrozą. Już pod koniec kwietnia - właściwie od 20 kwietnia takie niebezpieczeństwo intensywnego zarażania się mija, ale zarażanie się warrozą możliwe jest podczas trwania całego sezonu. Mniejsze uliczki międzyramkowe powodują wylęganie się zdecydowanie większej ilości pszczół - nawet o 30%, ale pszczoły te są mniejsze. Rozszerzenie uliczek międzyramkowych po 1 maja jest zasadne z dwu powodów - aby poprawić wentylację ula i by w środku sezonu wylęgały się większe pszczoły.


Tu powstaje problem z ramką pokarmową na ciasto. Ta ramka ma beleczki górne o szerokości 10 mm tworząc taki przymusowy odstęp pomiędzy przylegającymi ramkami . Wcześniej twierdziłem że ta ramka musi być w centrum gniazda. Tak jednak nie musi być- ramka ta równie dobrze może być ramką skrajną, a że zmniejszaniem uliczek chce się zwalczać warrozą to po prostu musi być na skraju gniazda. Na razie jest ona w wszystkich ulach w centrum i coś trzeba będzie z tym zrobić..... ale to już wiosną.


W czasie trwania sezonu pszczelarskiego - kiedy pszczoły pracują na zewnątrz ula jest możliwość zarażenia się warrozą , a już od 15 lipca pojawiają się słabnące rodziny z powodu warrozy. Słabnięcie rodziny skutkuje najczęściej jej obrabowaniem kiedy jeszcze jest dużo pszczół - np na 4 ramkach, czerw z dużą ilością warrozy i oczywiście pszczoły z bardzo dużą ilością warriozy. To rabowanie to skuteczne rozsiewanie warrozy po okolicznych pasiekach . żeby w takiej sytuacji warroza nie miała możliwośći rozwinięcia się należałoby pomiędzy 1 a 10 lipca ponownie zwęzić uliczki międzyramkowe. Trzeba liczyć się z tym że zwężając uliczki międzyramkowe do 6 mm powodujemy mniejszą pojemność na pokarm zimowy- nawet o 40% i jeśli są to ramki wysokie problem jest mniejszy, jeśli zaś szeroko - niskie może wystąpić problem z magazynowaniem pokarmu na zimę. Z tego powodu planuję zwęzić uliki międzyramkowe ok 5 - 10 lipca, natomiast rozszerzyć je ok 20 sierpnia. Z tego powodu do tego czasu planuję wyłącznie podkarmianie wstępne- na czerw w moim przypadku będzie to jedno podkarmienie z początku sierpnia 5 litrami syropu rzadkiego. To wstarczy , ponieważ u nas jest po gryce. Po miodobraniu z gryki pozostaje dużo miodu w gniazdach - pozostawiam go celowo z wielu powodów.


Tak do końca to nie mam pojęcia jak to zrobić żeby było najlepiej. Myślę że to wyjdzie w praktyce. Również zależy mi na tym żeby pszczelarze spróbowali tego sposobu i byśmy mogli wymienić się spostrzeżeniami - jak dotąd leczeniem pszczół. Również o zwężaniu uliczek międzyramkowych muszą zapomnieć pszczelarze którzy mają ramki hoffmanowskie lub chociażby odstępniki, a także właściciele pasiek z tradycyjnymi ulami warszawskimi porzerzonymi- szeroka górna listewka również uniemożliwia wykonanie tego manewru..


XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX


Wpis 12 listopada 2014 r


Przestrzegam postanowienia by nie zaglądać teraz do pszczół i im nie przeszkadzać, jednak tak wysokie temperatury sięgające u nas 18 stopni skłaniają do tego by sprawdazić co dzieje się z ciastem. Więc sporadycznie losowo zaglądam. Ciasto w większości rodzin pozostaje, ale w nielicznych gdzie znikało szybko to nadal znika szybciej. Nie widzę żadnych patologii, ale trzeba to sprawdzać.

Wysoka temperatura i już zupełny brak kwiatów skłania rodziny do rabowania się. Obserwuję że dwie rodziny są dokładnie rabowane. Zatkałem wylotki ale z zapasów za zatworem nie pozostało już prawie nic. słabe rodziny siedzą w kłębie i nie pilnują dokładnie ula dlatego przy tak wysokich temperaturach - jeśli pszczelarz nie zareaguje wcześnie może stracić najsłabsze rodziny.

Tydzień temu latały również moje pszczoły na Mazurach. Były to jednak loty pojedyncze. Było tam wtedy ok 11 stopni.

Tak wysoka cięgła temperatura musi odbić się na rodzinach pszczelich. W części rodzin jest czerw - informują o tym pszczelarze z Podkarpacia i Dolnego Śląska. U nas chyba jest podobnie. Od października do końca lutego czerwiu nie powinno być - czerw w tym czasie wyeksploatowuje rodziny pszczele - wytracają one energię i zapasy pyłku kwiatowego, a także zjadają nadmierne ilości zapasów węglowodanowych. Tu kłania się izolator PETRA CHMARY. Przydałby się na takie czasy - to jest bezwzględnie dobre rozwiązanie w małych pasiekach. Zastanawiam się czy nie wprowadzić go w naszych pasiekach - choć to byłaby duża inwestycja.


XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX


Wpis 16 listopada 2014 r

 

Jest właściwa temperatura by określać skłębienie pszczół. w dzień w najcieplejszym okresie było zaledwie + 5 stopni. Sprawdziłem kilka rodzin stwierdziłem że po tak długim okresie ciepła i ciągłym suplementowaniu ciastem nie da się niczego zauważyć. Pszczoły są w najlepszym porządku i to wszystkie. W takim kłębie muszą trochę potrwać żeby chciało się coś istotnego dziać. W zasadzie tak jak wstępnie założyłem do końca listopada trzeba im po prostu dać święty spokój.

W sumie w rodzinach wygląda tak że w 80% rodzin jest ciasto rozważam żeby pod koniec listopada dołożyć wszystkim ciasta do pełnego. Określam że będzie to 1/5 tej ilości która zmieści się w rynienki podkarmiaczek- po prostu dlatego że większość jest pełna. Nie chcę jednak pszczół niepokoić . Decyzję o włożeniu następnej porcji ciasta podejmę w zależności od szeregu obserwacji, ale bez zaglądania do uli- np będę obserwować wypryskiwanie pszczół, martwe na dennicy, oraz świeże pod wylotkiem, a także głośność rodziny. Jednak mimo wszystko do 10 grudnia ciasto włożę na peweno.

Bardzo długo było ciepło - matki długo czerwiły i rodziny zjadły dużo pokarmu, ale oblatywały. Dla pszczół nie ważne jest jak długo nie będą mogły ponownie oblecieć - tylko w jakim stanie w czasie zimowania będzie ich jelito proste wraz z gruczołami rektalnymi. Te decydują o tym czy w kale pszczół będzie gromadzona woda. Wiosną obserwujemy plamki kału podczas oblotu . Jest to nieprawidłowość kał powinien być widoczny w postaci krótkich gęstych nitek a nie rzadkich plamek. Wszystkie moje zabiegi zimą mają utrzymać jak najmniejszą ilość wody w jelicie prostym, a to zapewniają sprawne gruczoły rektalne i o to idzie teraz bój. Stała obecność ciasta leczniczego zapewni pszczołom z niedomaganiami stałą dezynfekcję układu pokarmowego, a co za tym idzie sprawność wszystkich procesów przyswajania i właściwe gromadzenie kału w jelicie prostym. Jednak ten pierwszy okres - czyli właściwie cały listopad charakteryzuje się tym, że wcześniejsze zabiegi wywierają pozytywny wpływ w tym zakresie, a spwolniony metabolizm nie dopuści do nadmiernego rozwoju chorób jeśli nawet w rodzinie jakoś się przechowają. Jednak już w grudniu pojawiająca się głośność choćby jednej rodziny może wskazywać na to że patogeny mogą już doprowadzić do destrukcji rodziny. Stąd konieczne wejście z ciastem w pierwszej połowie grudnia.

W pszczelarstwie nie jest tak że zdrowie pszczół jest dane do końca po leczeniu lub profilaktyce, ale jest tak , że nieliczna grupa rodzin mimo leczenia przechowuje patogeny i rozwijają się one w okresie najgłębszego spoczynku. Takie matki pszczele trzeba bezwzględnie eliminować w nowym sezonie jak najwcześniej by nie przekazywały dalej tych cech - szczególnie przez produkcję trutni unasienniających młode matki, więc trzeba to zrobić w pierwszej połowie maja.

Zdowe rodziny mają duże siły przetrwania, jeśli pszczelarz i okolica nie popełnia błędów z zakresu higieny- czyli nie wywołuje zarażeń bezpośrednich. Z tego to powodu rodziny z jakimikolwiek niedommaganiami powinny być zgromadzone w osobnym miejscu, powinny być objęte ścisłym reżimem higienicznym i ani matki z tych rodzin nie powinny być reproduktorkami ,ani ramki po wirowaniu miodu nie powinny trafiać z powrotem do rodzin- trzeba je obowiązkowo przetapiać. Rozmnażanie takich rodzin również powinno być ograniczone, lub objęte conajmniej rocznną ścisłą obserwacją.

Na dzień dzisiejszy przy rodzinach pszczelich nie ma nic do roboty i myślę że tak będzie do połowy grudnia. Jeśli pod koniec listopada znacznie spadną temperatury dokonam dokładnego osłuchania każdej rodziny i od efektów tego osłuchiwania zależeć będą dalsze decyzje. W tej chwili pszczoły potrzebują bezwzględnego spokoju.

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXxXXXXX


Wpis 24 listopada 2014 r


Różne przypadki decydują o znaczących odkryciach, czasami jest to zwykły przypadek, czasami obserwacje doprowadzają do tego, czasami zwykłe skojarzenie faktów wśród których funkcjonowało się od dłuższego czasu. Tak właśnie jest w tym przypadku. Od lat stosowałem do profilaktyki rodzin pszczelich wywary z różnych ziół. Obserwacje zjawiska Masowego Ginięcia Pszczół spowodowała zastosowanie środków weterynaryjnych w tym virkonu, rapicidu, zastosowanie ich mieszaniny z innymi substancjami /ALFA-5/ ,następnie dokładne doświadczenia samym rapicidem, aż w końcu nastąpił powrót do ziół, ale tym razem do mieszanin ziołowych.

Ostateczne dopracowanie składu mieszanin ziołowych to jedno, a zastosowanie odpowiedniego sposobu ich podawania to drugie. Te dwa elementy i skojarzenia ostatnich dni sprawiły że zdecydowałem o rozpoczęciu kompleksowego zastosowania ciasta z ziołapisem. W najbliższym, czasie zastąpię w 50% rodzin pszczelich ciasto z rapicidem ciastem z ziołapisem- czyli otrzyma je prawie 200 rodzin pszczelich. W następny etapie na podstawie notatek statystycznie będę oceniał ziołapis względem ciasta z rapicidem, ale już dzisiaj pewien jestem w 100% że w pełni zastąpię rapicid ziołapisem.

Wszelkie szczegóły dotyczące ziołapisu na razie pozostaną moją tajemnicą, Część informacji i bieżące spostrzeżenia zapisywać będę w temacie ,,ZIOŁAPIS". Osoby zainteresowane zastosowaniem ziołapisu otrzymają niezbędne informacje w bezpośrednim kontakcie. żadnych informacji nie będę udzielać na pszczelarskich forach internetowych.

Rapicid i ziołapis od tej chwili funkcjonować będzie w moich pasiekach jako substancje rownorzędne w procesie porównawczym do porofilaktyki i leczenia pszczół .

W tym temacie w zakresie profilaktyki zimowej obydwa produkty funkcjonować będą równocześnie w cieście miodowo - cukrowym określanym jako ciasto lecznicze.

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX


Wpis 27 listopada 2014 r


Do tej pory temperatury mimo że spadły - oscylowały w zakresie plus 3 - plus 8 stopni C. dzisiaj w nocy ma być wszędzie poniżej zera a u nas na Pomorzu minus cztery stopnie. To pierwszy raz tak niskie temperatury tej jesieni. Jest to najwłaściwsza pora by dołożyć ciasta leczniczego w gniazda pszczół. Pszczoły już nie rozłażą się po ulu z powodu wysokiej temperatury- będą chciały zaoszczędzić jak najwięcej energi zapadając w głęboki letarg. Tylko rodziny z patologią mogą się rozkłębiać w tak niskich temperaturach i szukać ratunku w ulu lub na zewnątrz. Zaplanowałem podanie ciasta lecznioczego do 10 grudnia, ale uważam za stosowne rozpocząć podawanie ciasta jutro czyli 28 listopada.

Pobieżne wyrywkowe wejrzenie w gniazda napawa optymizmem - pszczoły sa skłębione - nie widać żadnych patologii. Podczas podawania ciasta w tak niskich temperaturach będzie można na krótko przyjrzeć się rodzajowi kłęba i stanie letargu w każdej rodzinie. Podejrzewam że w 60% rodzinach ciasta już nie będzie, ponieważ temperatury mimo wszystko podchodziły do 10 stopni w dzień..

Ub. roku też miałem zamiar rozpocząc podawanie ciasta leczniczego od 1 grudnia , a zrobiłem to dopiero 20 grudnia, kiedy zaobserwowałem liczne rozkłębienia i znaczny osyp pszczół w niektórych ulach. Tego roku wyprzedziłem ten termin- bo leczenie pszczół nastąpiło w październiku i na początku listopada, a teraz to ma być li tylko zabezpieczenie zimowe. Polega ono na tym że jeśli nastąpi rozkłębienie z powodu rozwoju jakiejkolwiek choroby w rodzinie pszczelej pszczoły z miejsca rozkłębiając sie odnajdą ciasto i zaczną się nim pożywiać i leczyć równocześnie nie dopuszczając tym samym do dalszego rozwoju choroby i powstawanie nadmiernego osypu zimowego.

Wejście do uli o tej porze musi być krótkie i zdecydowane. W moim przypadku przygotowuję wcześniej wałek wykonany z ciasta i odkrywając folię nakładam go wprost do ramki pokarmowej. Ul otwarty od góry jest przez 5 - 7 sekund. W tym czasie koniecznie wzrokiem trzeba dotrzeć do kłęba od góry określając poziom skłębienia. Określenie stanu skłębienia daje podstawową wiedzę o stanie poszczególnych rodzinach pszczelich - w tym stanu całej pasieki.

Pobnieżna kontrola wykazała że wszystkie rodziny są w głębokim letargu. Dokładając ciasto lecznicze wszystkim rodzinom -będzie możliwość wyłuskać - wykryć rodziny nie do końca skłębione lub wręcz rozkłębione. Takie rodziny trzeba wziąć pod nadzór ścisły i już pilnować do samego pierwszego oblotu wiosną. Mam nadzieję że takich rodzin w moich pasiekach nie będzie - jutro sie okaże.

Na tym etapie trzeba poczynić plan bliższy w zależności od sytuacji. Jeśli będzie zima i temperatury będą minusowe to będzie idealnie - następne podanie ciasta będzie pod koniec grudnia, ale po świętach. Jeśli będzie znowu powyżej 10 stopni, to albo osłuchiwać pszczoły i wtedy decydować, albo założyć obligatoryjnie podanie ciasta w pobliżu 20 grudnia. Trzecia wersja to taka że pszczoły będą całkowicie zdrowe , wpadną w głęboki letarg i casto pozostanie i nie trzeba go będzie podawać w grudniu, ani do połowy stycznia. To wszytko wyniknie przy osłuchiwaniu i sporadycznym- wyrywkowym -wejrzeniu do uli w grudniu.

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX


Wpis 28 listopada 2014 r


Wczoraj narobiłem sobie planów - niestety dzisiaj trzeba je było korygować. Rozpocząłem podawać ciasto celem zimowego zabezpieczenia rodzin pszczelich. Ciasto zostało w 80% rodzin, w niektórych częściowo zjedzone , w niektórych korytka były pełne. Niestety zrezygnowałem z obserwacji pszczół ponieważ siedzą głęboko ponad 10 cm poniżej górnej beleczki i na dobrą sprawę nic nie widać. Pszczoły są w doskonałych skłębieniach. Pszczoły zawiązując kłąb zajmują niekiedy dużą przastrzeń. Tego roku pszczoły skłębiły się silnie i absolutnie nie reagują na otwieranie ula od góry. Nakładanie ciasta zajmuje mi 5 sekund. Zakładam po ok 8 dkg ciasta ponieważ nakładane większej ilości wymagałoby zrobienie dwóch wałeczków , a to przedłużyłoby czas nakładania. Pszczoły teraz ciasta nie jedzą a jeśli będzie mroźnie to nadal nie będą do niego sięgały, w związku z tym może to być wystarczająca ilość do końca grudnia.

Obserwując stan skłębienia pszczół możnaby dojść do wniosku by w nich nie grzebać. Ja jednak mam doświadczenia lat ubiegłych gdy było dużo warrozy. Zawsze w takich sytuacjach choroby w ulu są w stanie utajenia i pierwsze ich objawy mogą być już 20 grudnia , a następne konkretne objawy pojawią się pod koniec stycznia- nie mogę sobie na to pozwolić- pszczoły MUSZĄ być zdrowe.

Zamierzałem jednego dnia podać ciasto wszystkim rodzinom. Niestety -dbając o to by nie pukać w ul i by niepotrzebnie nie chałasować, a także by jak najkrócej ul był otwarty, czynności te trzeba robić z wieloką uwagą i po kolei, a to zabiera dużo czasu. Ponadto trzeba ponownie dokładnie ocieplić ul od góry / docisnąć ocieplenie i ponownie go związać. Po wykonaniu kilku uli zdecydowałem że zrobię tylko tyle ile się da w spokojnym tempie. Podałem ciasto w niespełna 40 ulach. Więc na podanie ciasta we wszystkich ulach będę potrzebował 3 - 4 dni i tak będzie. Pracę trzeba wykonać spokojnie i dokładnie.

Po wykonaniu wszystkich zabiegów leczniczych do tej pory ten zabieg jest bardzo ważny. Zgodnie z moimi przewidywaniami tylko nieliczne będą pobierały ciasto od tej pory- i to te w których pijawią się jakiekolwiek problemy zdrowotne.. Z tych dotychczasowych wejrzeń dzisiaj widać jak na dłoni że tam gdzie ciasta nie ma, mimo że pszczoły są w ścisłym kłębie, pszczoły po krótkiej chwili po otworzeniu ula wychodzą na górne beleczki. Rodziny w których ciasto jest nietknięte siedzą głęboko i po dłuższym czasie gdy przyłoży się ucho lekko wyczuwa się szum budzących się pszczół. Nie do końca jestem przekonany że ta pierwsza grupa w której brak ciasta wynika w 100% z powodów zdrowotnych. To prawdopodobnie w pewnym zakresie jest też cecha charakteru tych rodzin. Są to pojedyncze rodziny. Niektóre bardzo silne rodziny też ciasta nie mają, ale te siedzą w ścisłym kłębie cichutko - jakby ich nie było.

Od ok 10 grudnia rozpocznę ścisłe monitorowanie stanu pasiek. Nie wiem jeszcze jak to będę robić, ponieważ zależy to od wielu czynników. Bezwzględnie niekorzystnym jest częste odkrywanie ula - to trzeba zdecydowanie ograniczyć, ale wzorem ub roku rozpocznę co kilkudniowe dokładne osłuchowanie kolejno wszystkich rodzin. W praktyce wygląda to tak że każdego dnia osłuchuję jakąś grupę rodzin, bo inaczej kręgosłup tego nie wytrzyma. W ciągu 3 - 5 dni osłucham wszystkie pszczoły i to będzie jeden cykl. Na pewno częstotliwość osłuchiwań zwiększę od 20 grudnia do 10 stycznia, ponieważ realizuję jeszcze inne obserwacje. Również jeśli będą wysokie temperatury to osłuchiwanie i reakcja na efekty osłuchiwania muszę być bardziej ścisłe.

Jeśli do końca uda się opracować tę metodę zimowej ochrony pszczół to będzie można obligatoryjnie zaplanować terminy podawania ciasta bez osłuchiwań i częstej kontroli rodzin. Podczas zimowania pszczół trzeba im zapewnić spokój i mimo że planuje się takie manewry to zawsze trzeba pamiętać by niepotrzebnie nie niepokoić pszczół. Każde rozkłębienie pszczół to większe zużycie pokarmu i narażenie na utratę energii.

Najbliższe dni to podawanie ciasta i te obserwacje które są możliwe.

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA


Wpis 29 listopada 2014 r


Dzisiaj dalsza część podawania ciasta, a własciwie jego korekta. Pasieka 100 uli z czego 75 udało się sprawdzić. Na tę ilość tylko w 6 rodzinach nie było ciasta, w tym trzy rodziny nie były do końca skłębione. Na 75 uli podałem zaledwie 2,5 kg ciasta, dlatego że pozostałe rodziny miały go bardzo dużo. Bardzo silne skłębienie pozostałych i obecność ciasta może wskazywać na to że ta trójka ma jakieś zdrowotne problemy. Można znowu pokusić się na skojarzenie: jeśli 69 rodzin na 75 ma ciasto to czy warto grzebać i budzić wszystkie. Wg mnie te trzy rodziny na pewno mają problemy zdrowotne chociaż dla laika mogą być one nieczytelne. Ja w przeszłości obserwowałem rodziny nieskłębione do końca na początku grudnia. Skończyło się to dużym osypem pod koniec grudnia, a biegunką już na przełomie stycznia i lutego. Wg mnie ta korekta poziomu ciasta leczniczego o tej porze jest bezwzględnie konieczna, a zaznaczenie rodzin z problemami bezwzględnie wskazane. Te trzy rodziny były zaznaczone jako podejrzane już pod koniec października więc nie jest to nic nowego.


Na dobrą sprawę na przyszłość nie trzeba będzie zaglądać do uli, lecz osłuchiwać rodziny. Te trzy rodziny były wyczuwalnie głośne po otworzeniu ula. Podejrzewam że byłyby słyszane również przez wylotek. Więc na dobrą sprawę na przyszłość po leczeniu jesiennym w październiku nie trzeba będzie zaględać na siłę do uli , lecz po prostu je osłuchiwać dobrym do tego przeznaczonym urządzeniem. Może to być wężyk, ale trzeba wymyśleć coś bardziej dokładnego - coś jak stetoskop przeznaczony wyłącznie do osłuchiwania pszczół- myślę że zastosuję urządzenie elektroniczne z mikrofonem i słuchawkami na uszy. Podawanie ciasta będzie można również usystematyzować by nie było z tym tyle zachodu. Na pewno podanie ostatniej partii ciasta na przełomie października i listopada musi być do pełnego. To samo dotyczy podawania ciasta o tej porze, ale tylko tam gdzie jest go brak, ponieważ reszta rodzin ciasto po prostu ma , a większość ma go pełne korytka.


Po podaniu tej serii ciasta będę starał się właśnie tak diagnozować nieprawidłowości, czyli osłuchiwać i dopiero wtedy wchodzić z ciastem jak będzie potrzeba. Jednak tak jak wspomniałem wcześniej jeśli będzie mroźnie to problemów nie będzie natomiast jeśli tak jak ub roku temperatury w grudniu i styczniu będą w pobliżu plus 10 stopni trzeba będzie okresowo dokładać ciasto wszystkim rodzinom, ponieważ w tych temperaturach pszczoły łażą po ulu i chcąc niechcąc to ciasto zjadają niezależnie od tego czy jest im leczniczo potrzebne czy nie- zreszta tak samo jak tego roku w październiku i listopadzie przy tegorocznych wysokich temperaturach.


Będę się powtarzał, ale dopowiem pszczoły całkowicie skłębione zawi.ązują bardzo ścisłe kłęby. czyli o małej kubaturze. Wskazuje to na wysoki poziom zdrowotności. Dla przeciętnego szczelarza jest to niezauważalne. Grzebięc często w ulach o tej poprze ma się rozeznanie w tym zakresie. To wiąże się również z czasem reakcji pszczół na otworzenie ula. W tych rodzinach gdzie ciasto leży od połowy października, pszczoły są w tak głębokim letargu, że dopiero po 5 minutach od otworzenia ula zaczynają się znacznie ruszać i głośno szumieć.

Z zdrowiem pszczół zimą nie jest jednak tak że jest ono dane raz na zawsze. Nie muszą się zarażać żeby się rozchorować. Coraz bardziej zdaję sobie sprawę z tego że latem dzieki dezynfekcyjnemu działaniu nektaru choroba jest utajona i niezauważalna - szczególnie choroby wirusowe których rozdawaczem jest matka pszczela. Tu jeszcze raz podkreślam jeśli rodzina choruje zimą to matkę wiosną wymienia się w pierwszej kolejności. Te nieliczne rodziny które o tej porze wykazują anomalie muszą mieć taką przyczynę, ponieważ trudno wyobrazić sobie inną.

BBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBB


Wpis 30 listopad 2014 r


Dotarły wyniki dotyczące kwasowości jelita prostego. Cały czas utrzymuję, że biegunki zimowe w tym nosema mają swoją przyczynę nie w jelicie środkowym lecz w jelicie prostym. Wprawdzie spory nosema rozmnażają się przede wszystkim w jelicie środkowym to jednak ich uczynnienie zależy od stanu jelita prostego. Podając dezynfektory przerywa się te biegunki, ale lepiej jest do nich nie dopuścić. W związku z tym zleciłem pod koniec października badanie kwasowości jelita prostego w rodzinach karmionych ciastem z rapicidem, ciastem z ziołapisem i w rodzinach niczym nie suplementowanych, ale wykazujących rozkłębienie. Książkowa kwasowość jelita prostego to w granicach 5ph Natomiast wyniki poszczególnych próbek są następujące:


=======================================================================

Próbka jelita prostego wsp. kwasowości ph

=======================================================================

Pszczoly niesuplementowane z wyraźnym biegunkowym rzadkim kałem 6,2

Pszczoły niesuplementowane , ale rozkłębione 5,8

pszczoły skłębione , ale nie suplementowane 5,1

Pszczoły suplementowane ciastem z rapicidem 4,8 - 5,1

Pszczoły suplementowane ziołapisem 4,7 - 5

pszczoły suplementowane ciastem z rapicidem i c. z ziołapisem 4,6 - 4,9

pszczoly rozkłębione po obfitym suplementowaniu ziołapisem do skłębienia 5,2

Pszczoły rozkłębione po obfitym suplementowaniu c, z rapicidem - do skłębienia 5,1


Podstawowy produkt trawienny pszczoły- czyli błona perytroficzna w jelicie środkowym ma charakter zasadowy, lizozym również . Jeśli nastąpią zaburzenia metaboliczne wówczas zasadowość przenosi się do jelita grubego i tam obniża kwasowość- czyli podwyższa liczbę kwasową do 6 i więcej. w odczynie zasadowym lub nawet lekko kwaśnym następuje zaburzenie pracy gruczołów rektalnych i rozpoczyna się destrukcja biegunkowa w organiżmie pszczoły i nie ważne jaki czynnik ją wywołuje - czy bakterie czy spory czy wirusy. Przy kwasowości jelita prostego w granicach 5 takie zaburzenia biegunkowe w pszczole są prawie niemożliwe. Zaburzenia pierwotne w trawieniu mają różne przyczyny począwszy od zatruć poprzez destrukcyjne działanie mikroorganizmów, po np brak pyłku.

Takie badanie będzie powtórzone w lutym .

BBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBB


Wpis 3 grudnia 2014 R


Cały czas dokładam ciasto lecznicze - na jutro pozostało jeszcze 35 uli. Przy lekkim minusie -Jak na dłoni widać stan rodziny pszczelej. Oczywiście zdecydowana większośc jest w konkretnym skłębieniu, lecz nieliczne mają pszczoły wędrowniczki siedzące po parę na cieście. Część rodzin związała tak kłąb, że siedzą u góry w bezpośrednim sąsiedztwie ciasta , ale go nie pobierają. Zdecydowanie są rodziny które wykazują anomalie- trudno powiedzieć dlaczego - powinno wszystko być ok, ale jak każdego roku jest grupa rodzin niespokojna i niby jest to kłąb, ale za szybko się uruchamiają.

Plan na dalej. Wychodzi na to że już żądnego wglądu do uli nie będzie . w większości rodzin pozostało bardzo dużo ciasta. Jak wspomniałem wcześniej jeśli będzie minus, albo do plus 4 stopnie, to będzie ok. w tym stadium pszczoły można pozostawić do końca stycznia. Jeśli temperatury znowu będą dodatnie w okolicy 10 stopni to trzeba będzie to korygować. Osłuchiwać będę bo daje mi to podstawowe informacje, ale wychodzi na to że pszczoły są dobrze zabezpieczone i nie trzeba im przeszkadzać.

Warroza poczyniła jednak spustopszenia jesienią. Oddzieliłem w jednej z pasiek kilka rodzin mocno we wrześniu porażonych warrozą ponieważ chciałem je łączyć, ale po prostu nie zdążyłem - wydaje mi się że do wiosny mogą nie przeżyć. jesienny czerw jest nie wystarczający by je utrzymać przy życiu. Za dużo jest pszczoły starej - oby obeszło się bez biegunek. Jak zwykle w tak dużej pasiece samemu nie wszystko się zdąży zrobić do końca.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

 

 

 xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

           Do tego miejsca jest

               odzyskany tekst

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

  Tresć dot przyszłego zwalczania warrozy w 2015 r zamieszczam w temacie ,,wiosenne zwalczanie warrozy"  Treść dotyczącą ziołapisu zamieszczam w temacie  ZIOŁAPIS
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Wpis 14 grudnia 2014 r

Ważniejsze informacje dotyczące leczniczo profilaktycznego suplementowania leczniczym ciastem  postaram się odtworzyć
         W jakim stopniu podawanie ciasta zimą zaburza spokój rodziny w kłębie.
Tu rozgraniczyć trzeba rodzinę zdrową w głębokim kłębie i rodzinę wykazującą rozkłębienie. Zwykle rodzina będąca w głębokim kłębie nie reaguje w widoczny sposób na otworzenie ula zimą od góry- zwykle pszczoły są w bezruchu i zachowują długo spokój - nawet do 5 minut. Oczywi ście takiego czegoś nie należy robić, ale ja żeby wiedzieć - sporadycznie to robiłem. takie pszczoły nawet po podaniu ciasta nie dochodzą do niego siedzą głęboko - po prostu suplementowania nie potrzebują. 
       Inaczej jest w rodzinach które wykazują rozkłębienie. Takie pszczoły zwykle siedzą wysoko ponieważ zjadły więcej pokarmu i przemieściły się ku górze. Kilka rodzin wręcz siedzi pod powałką. Zwykle podanie ciasta w takich rodzinach wiąże się z natychmiastowym wejściem na to ciasto i intensywne pobieranie go przez 3 dni, a potem się zmniejsza ilość pszczół przebywająca na cieście. 80% przypadków tego typu to choroba układu pokarmowego, ale nie tylko. takie słabe skłębienie wykazuje  w zależności od terminu obserwacji od 5 %- 10 % rodzin w pasiece. Skłaniałem się zawsze do poglądu takiego że część rodzin ma po prostu taki charakter, niestety ostatnie badania wskazują na obecność wirusów które trudno jest zwalczyć. Dotyczy to wirusów takich jak paraliżu chronicznego i innych tego typu. Jak wiadomo rozsiewaczem tych wirusów w rodzinie pszczelej jest zimą przede wszystkim matka pszczela, która karmiona jest sterylnym pokarmem dlatego trudno ją od tego uwolnić. Być może niektóre rodziny wykazują taką tendencję do zawiązaywania mało ścisłych kłębów, ale ja obserwuję takie coś że pszczoły są rozkłębione przez pół zimy a ciągle suplementowane ciastem wreszcie po połowie stycznia zawiązują ścisły kłąb - jak w ubiegłoroczych obserwacjach ula szklanego. Do takiego stanu udaje się doprowadzić zaledwie 50 % tych rodzin łatwo rozkłębiejących  się. Ja wykonałem takie zdjęcia, otóż jak wchodziłem z ciastem do ula pszczoły siedziały wysoko, ale były niepełnym w letargu. Po otworzeniu ula za godzinę pszczoły siedziały na cieście jak na zdjęciu. 



W momencie otwierania ula można było spokojnie położyć ciasto - po godzinie pszczoły wylatywały z ula, były żywiołowe i wychodziły na ramki. Absolutnie takiego zjawiska nie obserwuje się u pszczół w głębokim letargu. 
       Ciasto pozostawione w ulch na dłużej naciąga wody - staje się rzadsze, w związku z tym powstaje pytanie czy rozrzedzone nie szkodzi pszczołom. Otóż nie. W ulu jest stosunkowo niska temperatura a ciasto naciąga wodę tylko w nielicznych ulach- z reguły w  tych które zmiast posiadać temperaturę 20 st, mają temp 24 stopnie. Tak wysoka temperatura wskazuje na nieprawidłowości i zwykle po pewnym czasie pszczoły wchodzą na ciasto i pobiorą wszystko to co jest rzadsze.
  Na tym poziomie kłania się diagnostyka pszczół jesienią, bo wtedy właściwie wyraźnie widać że coś nie gra bo bardzo intensywnie pobierają ciasto. chodzi tu o okres październik - listopad. Właśnie na tym poziomie jeśli byłyby zapasowe zdrowe rodzinki w ulikach można by leczyć pszczoły- w trakcie leczenia zabrać matkę i po pewnym czasie podać rodzinkę z zdrową matką bez wirusów.  To będzie jeden z kierunków mojego zaineresowania jesieną przyszłego roku.
   I teraz tak: jeśli rodzina pszczela wykazuje nieprawidłowości i się jej nie przeszkadza, w takiej rodzinie sukcesywnie podnosi się temperatura centrum kłęba. Prawdopodobnie wywołują ją chore poruszające się nadmiernie pszczoły które zjadają więcej pokarmu będącego w pobliżu kłęba. Wówczas jak obserwuję na termometrach temperatura z ok 20 stopni wzrasta do 24, potem do 27 , a potem kiedy jest na prawdę źle temperatura kłęba przekracza 30 stopni. W przypadku tak rozkłębiejących się pszczół, jeśli zabraknie im ciasta i temperatura sięgnie 24 stopnia, pszczoły są właśnie w stanie niecałkowitego skłębienia. Wtedy podając ciasto powodujemy nagły wzrost temperatury do 28 stopni, a czasami wyżej, i w ciągu 3 dni jest ona podwyższona , ale zwykle po 12 godź od włożenia ciasta nie przekracza 26 stopni, następnie po 3 dniach spada do 23, potem piątego dnia wynosi 21 stopnii w zasadzie przy tych temp. zewnętrznych pozostaje na tym poziomie. Spadek temperatur wskazuje na unormowanie się metabolizmu w tych rodzinach, jednak powtarzalność tych cyki w tych samych rodzinach wskazuje na przyczynę która jest w matce. Jeśli takiej rodziny byśmy nie ruszali temperatura rosłaby również wraz z rozwojem choroby i skończyła by się dużą biegunką lub osypaniem się rodziny.
         Spory nosemy są prawie w każdej rodzinie- naturalne siły odporności pszczoły przeciwdziałają ich rozwojowi jednak jakakolwiek dolegliwość zaburzy zawsze metabolizm pszczół i powoduje ich uczynnienie i zwykle każda dolegliwość zimowa pszczół kończy się biegunką . Leczenie na przedwiośniu lub wiosną nosemy to już musztarda po objedzie- najczęściej pszczoły są tak chore że nie ma co ratować, a kał na ramkach utudnia leczenie ponieważ na bieżąco zarażają się od tego kału. W ogóle jeśli mówi się o jakimkolwiek leczeniu nosemy to pszczołom należy podać ciasto przez 12 godzin, lub wykonać słodki leczniczy oprysk na folię a dopiero po 12 godzinach przesunąć pszczoły na ramki pozbawione kału usunąć resztki wcześniej podanego ciasta i podawać czyste ciasto lecznicze do pierwszego oblotu lub przez con 20 dni po oblocie.
   Każde suplementopwanie zimą należy wykonywać jak najdelikatniej -szczególnie w rodzinach mocno skłębionych. W rodzinach rozkłębionych lub z innymi widocznymi patoplogiami właśnie chodzi o to by je rozkłębić- niech znajdą ciasto i żeby jak największa ich ilość rozpoczęła się ciastem najadać. To gwarantuje że w krótkim okresie wszystkie pszczoły w rodzinie rozpoczną leczenie- więc rozkłębienie w tych rodzinach to celowe działanie.
       

       Mnożą się pytania czy do ciasta leczniczego stosowanego o tej porze można dodawać pyłku i innych substancji białkowych np mąki sojowej lub drożdży.
Tu polecam nową książkę Dr hab. Zbigniewa Lipińskiego pod tytułem ,,ŻYWIENIE PSZCZÓŁ MIODNYCH"
Pan Lipiński jest doktorem pszczelarstwa i doktorem weterynarii, jest też pszczelarzem posiadającym własną pasiekę. Zebrał w tej książce najbardziej aktualne zagadnienia dotyczące żywienia pszczół- w tym żywienia wysokobiałkowymi substratami zastępczymi i pyłkiem, oraz ich mieszaninami. Sam korzystam z tej książki . 

                                                   
    Krótko: wg Pana Lipińskiego nie należy karmić pszczół zbyt wcześnie. Najlepiej rozpocząć to na kikanascie dni przed pojawieniem się pożytku węglowodanowo pyłkowego w naturze. Jeśli chodzi o wiosnę to uważam że można rozpocząć takie białkowe suplementowanie od początku marca. Odsyłam jednak do tej książki ponieważ nie mam w tym doświadczenia, a to z powodu obfitości pyłku późną jesienią i najwcześniejszą wiosną. Tego roku jednak rozpocznę to robić ale będę ściśle przestrzegać zasad opisanych przez Pana Zbigniewa Lipińskiego w książce ,,ŻYWIENIE PSZCZÓŁ MIODNYCH" .
Swoim zwyczajem będę próbował łączyć to z ziołapisem i takie próby rozpocznę już w niektórych rodzinach od 20 lutego, a większą ilość rodzin od 1 marca- niezależnie od tego czy oblot był czy go nie było.

          Zbliża się 20 grudnia jednak prognozy pogody na kilka najbliższych dni zapowiadają temperaturę w dzień w pobliżu plus  9 stopni na Pomorzu i ponad 10 na południu Polski. To złe prognozy dla pszczół. jeśli te plany potrwają dłużej trzeba będzie dołożyć ciasta i to zaraz po świętach , ale przed sylwestrem.  trzeba pszczoły utrzymać w jak największym spokoju. Te zupełnie zdrowe takimi będą, ale te rozbrykane jeśli będzie ciepło w styczniu - zaczną czerwić a to jest najmniej porządane. ciągły dostęp do ciasta musi ten pęd powstrzymać., Na takie czasy powinno się mieć izolatory Petra Chmary. Matki w tych izolatorach przetrzymywane są przez okres zimy i dopuki się ich nie wypuści nie będą czerwić. Czerwienie matek w styczniu i lutym nie przynosi rodzinie pszczelej nic z wyjątkiem ich nadmiernej eksploatacji, zjedzenie zbyt dużo pokarmu - w szczególności pyłku . W pasiekach małych amatorskich - to jest idealne rozwiązanie - zastanawiam się nad zastosowaniem tego w naszych pasiekach.


XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Wpis 15 grudnia 2014 r

         Zbliżają się bardzo ciepłe dni z temperaturą powyżej 10 stopni. Głównymi czynnikami rozkłębienia pszczół są :
1/ wysoka temperatura zewnętrzna.
2/ choroba
3/ chałas zewnętyrzny i pukanie w ul.
        Jesli powstanie wysoka temperatura, może ona skłonić pszczelarzy do wejrzeń do uli które związane jest równoznaczne z chałasem i dotykanie do ula. To wszystko może powodować bardzo mocne rozkłębienie pszczół - nawet tych siedzących w ścisłym kłębie. Jeśli temperatury zbliżają się do 10 stopni należy odpuścić sobie grzebanie w ulu o tej porze. Pszczoły są i tak w stanie dużego rozkłębienia, a dodatkowe niepokojenie może spowadować rozkłębienie całkowite.
  Zgoła inną sporawą jest taka sytuacje że jest np mysz w ulu czy rodzina jest chora i trzeba z nią zrobić porządek to oczywięcie jest to dobra pora- rozpalić podkurzacz i można wejść do ula i zrobić porządek. Jeśli chodzi o podawanie ciasta czy zaglądanie do dennicy czy osłuchianie - trzeba sobie to wszystko odpuścić. Wysoka temperatura a jeszcze dodatkowe impulsy przy grzebaniu mogą pszczoły rozbudzić zupełnie a to o tej porze jest szkodliwe.  Lepiej poczekać aż temperatury będą w pobliżu zera i to przez kilka dni żeby pszczoły się uspokoiły.

         W nabliższych dniach będzie właśnie powyżej 10 stopni - jeśli zaświeci słońce to pszczoły mogą latać. Zwykle rozbudza się tylko niewielka  część pszczół i wylatuje - reszta jest w luźnym kłębie - i niech tak pozostaną. w tym czasie zawsze stanie się tak że temperatury spadną do zera i wtedy można zrobić to co jest potrzebne.
   Moje plany z zaglądaniem do dennic też będę musiał skorygować- zobaczymy jak to będzie przed samymi swiętami. To samo dotyczy planów podawania ciasta po świętach. Okres jesr dynamiczny, ale nie można niczego przegapić. Szał sylwestrowy trzeba w rodzinach pszczelich przygotować - muszą mieć ciasto lecznicze jeśli się mocno rozkłębią. Na podstawie pobieżnej kontroli trzeba będzie sprawdzić czy zjedza to podawane na przełomie listopada i grudnia. Jesli byłoby zimno na pewno ciasto by zostało, a w tych zbliżających się temperaturach nic nie wiadomo - diagnozować trzeba będzie od nowa. Zdrowotnie jest wszystko w porządku  ale wysoka temperatura, na pewno wciągnie pszczoły do ciasta i ciasto zacznie znikać- tylko jakie to będzie tempo. Ja zacznę od tych które wcześniej wykazywały  większe chłonięcie ciasta- wtedy wszystko się wyjaśni i będzie można ocenić sytuację w całej pasiece.
   W pasiekach gdzie nie robi się niczego o tej porze z powodu tych wysokich temperatur mogą objawić się stany chorobowe w rodzinach pszczelich sygnalizowane m. in. większą głośnością i wyższych tonów. Szaleństwo sylwestrowe je dobije i już ok 10 stycznia moga pojawić się konkretne biegunki. Ten okres pomiędzy Bożym narodzeniem i Nowym Rokiem pszczelarze powinni poświęcić pszczołom tj. Przynajmniej kikakrotnemu osłuchowi. I jeśli będzie potrzeba. To nic że jest grudzień trzeba bezwzględnie zrobić porządek jeśli nie chcemy mieć strat.
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Wpis 16 grudnia 2014 r

         W poszukiwaniu dobrych rozwiązń w pszczelarstwie warto zapoznać się z tą książką. Prezentowany jest w niej izolator Petra Hmary. Propozycja jest uwagi godna. Pozwala rozwiązać zarówno problemy z warrozą jak też zdecydowanie ułatwia walkę  z biologicznymi chorobami pszczół, ma również związek z intensywnym wiosennym rozwojem. Zastanawiam się nad zainwestowanie w te izolatory- trzeba tylko na kilku sztukach popróbować- podoświadczać i nauczyć się tego.


                                     
         


        Temperatury rosną. w czwartek i piątek może by u nas na Pomorzu powyżej 10 stopni. Nie należy niepokoić pszczół. dzisiaj osłuchałem delikatnie jedną z pasiek - na zewnątrz było wyjątkowo cicho można było osłuchiwać. Jest wszystko w porządku, ale wystarczy dotknąć do ula i już pszczoły robią się gośne.   żadne podawanie ciasta czy odkrywanie ula nie powinno mieć miejsca ani teraz ani jak temperatury będą   jeszcze wyższe. Nie trzeba niepotrzebnie takim działaniem rozbudzać całej rodziny. Myślę że przy tak  dokładnym skłębieniu nawet jak temperatury przekroczą 10 stopni - nie powinno być lotów - no tylko               waruneK! w pasiece musi być cicho!!!.  Ewentualne podawanie ciasta odkładam na okres gdy temperatury będą w  pobliżu zera.
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX     

Wpis 20 grudnia 2014 r 

 Było deszczowo, ale w części jednej z pasiek sprawdzałem dennice. Są ule z dennicami bez padniętych pszczół, ale są też z dużym osypem- za dużym. Jest to chyba konsekwencja jesiennego oddziaływania warrozy. Nie ma padniętych rodzin, pszczoły siedzą w ścisłtych kłębach mimo wysokiej temperatury- Wydają niski głęboki pomruk świadczący o ich zdrowiu, ale niestety te wcześniej uszkodzone przez warrozę osypują się. Ten osyp to nie są na pewno pszczoły stare. Było wystarczająco ciepło by wyginęły one podczas późnojesiennych lotów - to sa po prostu pszczoły uszkodzone przez warrozę. Może być tak, że osyp się skończy, ale obawiam się Że w kilku rodzinach może skończyć się osypaniem całej rodziny. żadnej choroby innej na pewno nie ma- pszczoły osłuchowo i wizualnie są zupełnie zdrowe. 
  O zdrowiu pszczół świadczy również fakt że mimo 10 stopni pszczoły nie latały / jasne ścianki od słońca/
Osyp jednak mnie niepokoi.   Otrzymuję co kilka dni jakiś e- mail o wyginięciu pszczół - szczególnie na południu Polski - np dzisiaj dwie informacje o tym że jesieną pszczoły w ulu były a obecnie w ponad 50% uli nie ma pszczół - po prostu znikinęły. To nie żadne cuda, ani nadprzyrodzone przyczyny tylko w 100% skutyki oddziaływania warrozy.
  Wypytywałem kolegów w Bytowie o zimowanie pszczół -jakie mają osypy i jakie straty- niestety wszyscy chwalą się że zimują idealnie. Mówię niestety dlatego że to jest nieprawda - tak jak każdego roku dopiero wiosną okaże się że to była nieprawda. Pytałem teścia jednnego z pszczelarzy - teść twierdzi że zięć stracił już 80 % rodzin  -zięć twierdzi że jest idealnie --niech ma jak najlepiej- Ja jednak Twierdzę , że musimy sobie mówić prawdę żeby mieć rozeznanie- przcież jeśli dzieje się takie coś to nie jest to niczyja wina.
     Mimo wszystko byłem w dwóch pasiekach gdzie żyły wszystkie rodziny - oby tak było wszędzie.
Na dniach mają znacznie obniżyć się temperatury w dzień- koniecznie cxhcę zajrzeć do wszystkich dennic jeszcze przed świętami- chce jednak żewby nie było wyże3j jak 4 stopnie plus. Tych rodzin z bardzo dużym osypem jest niewiele, ale sa to rodziny które bardzo wcześnie siadły w ścisłym kłębie. Może to jest przyczyna że nie wyginęła stara pszczoła i osypuje się dopiero teraz.
       Osłuchiwanie pszczół wykazało że niektóre - też nieliczne rodziny wydają nieco wyższy ton- muszę to skojarzyć z intensywnościa osypu, ale do tego musi być inna pogoda i niższa temperatura.

Otrzymuję różne , e- mailowe informacje. treść tych najistotniejszych będę zqamieszczaŁ w temacie- traktując je jako informacje uzupełniające- bez podawania adresu..
********************************************************************************************************************
e- mail  z 9 grudnia.
 

 

 

Witam,

 
W tym roku podzieliłem pasiekę na 2 części, 20 i 30 rodzin. Wczesną wiosną w drugiej grupie podawałem regularnie ciasto z rapicidem ponad 3 tygodnie. W kwietniu 20 rodzin, które nie były suplementowane wywiozłem na drugie pasieczysko na pożytek rzepakowy, na którym aż do lipy w sumie stało ponad 200 rodzin, co daje duże napszczelenie terenu, dołączyłem do nich 5 rodzin w których podawane było ciasto. Pozostałe 25 rodzin zostawiłem na starym miejscu, w okolicy której poza moją pasieką praktycznie nie ma pszczół. W sezonie poza robieniem odkładów w żaden sposób nie walczyłem z warozą. W drugiej połowie lipca do każdej rodziny trafiły 2 paski Biowaru, z wyjątkiem 3 rodzin(pasieka na cieście) które zostawiłem na nawłoć.
Jesienią  z pierwszej pasieki z 20 rodzin które nie były karmione zostały mi tylko 2 (najbardziej agresywne) oraz 4  które karmiłem ciastem oraz odkłady które udało mi się zrobić. Natomiast w drugiej zostało mi 25, czyli praktycznie bez strat. Sumując największy wpływ ma napszczelenie terenu, chociaż nie mam porównania do rodzin w czystym terenie bez podawania ciasta.
Pozdrawiam
Tomek 
***************************************************************
 

  Wpis 23 grudnia 2014 r

           Niepokoi mnie nadmierny osyp. Pszczoły wykazują świetne zdrowie , a kontrola następnej pasieki również wykazuje że na niektórych dennicach jest za dużo. Bezwzględnie jeśli pszczoły nie wykazują bieżącej patologii to przyczyną takiego osypu jest wczesniejsze działanie warrozy. Może być też tak, że zbyt dużo warrozy pozostało i nadal uszkadza pszczoły. Gdy jest to efekt wcześniejszego działania warrozy to pszczoły do pewnego momentu się osypują, a potem nie. W związku z tym mam zamiar to sprawdzić. A sprawdzać będę tak:. W zasadzie jeszcze nie zaglądałem gremialnie do dennic bo jest za wysoka temperatura, ale jutro chcę to zrobić w jednej z pasiek mimo temperatury., Będę robić to ostrożnie. Mam wysokie deski wylotowe / 10 cm/  wyjmę je i delikatnie osyp zsunę w to miejsce dennicy gdzie jest najmniej pszczół. Zwykle wielkość osypu wskazuje na miejsce uwiązania się kłęba- w tym miejscu jest większe zagęszczenie padniętych poszczół. Po zsunięciu osypu widać jak wygląda dalszy osyp.  20 grudnia jest takim okresem granicznym że do tego dnia osypuje się to co ma się naturalnie osypać, natomiast dalszy osyp jeśli jest zbyt duży to po prostu coś nie gra. Zwykle w rodzinach bardzo silnych ten pierwszy osyp jest duży albo bardzo duży, a czasami nie ma go prawie wcale, natomiast później więcej pszczół osypie się w rodzinach słabszych. Czasami na to nie ma reguły, ale obserwacje dają wiedzę o stanie  poszczególnych rodzin i pasieki jako całości.
 

WAŻNE
      Osłuchiwanie rodzin w tym okresie ma podstawowy sens- przy jakichkolwiek patologiach można wpłynąć na ich zdrowie. Jak wcześniej wspominałem bardzo ważnym jest aby przed sylwestrowym szaleństwem-  zadziałać leczniczo, aby ewentualne rozkłębienie  nie wpłynęło na dalszy rozwój patogii,  Pszczoły zdrowe zwykle nie reagują na petardy i rakiety, pszczoły chore rozkłębione reagują bardzo mocno bardziej rozkłębiając się wytwarzają temperaturę powyżej 30 stopni i zwykle rodziny takie popadają w pełną destrukcję.
     
Doświadczyłem w przeszłości takich porażek dlatego przed sylwestrem dokładnie osłuchuję pszczoły i specjalnie przygotowuje je do sylwestra. Jakiekolwiek rozkłębienie musi być wspomożone porcją ciasta leczniczego by je uspokoić , leczyć i w konsekwencji wyleczyć.
     Okres do sylwestra obowiązkowo trzeba poświęcić pszczołom. Nie należy ich niepotrzebnie niepokoić, ale jeśli w rodzinie coś nie gra i o tej porze są rozkłębione , to w cichy wieczór można odgłos dochodzący z ula usłyszeć na zewnątrz będąc w  odległości 2 m od ula. Dlatego jeśli ktoś regularnie uli nie osłuchuje warto wieczorem w bezwietrzną pogodę powolutku przejść się po pasiece nasłuchując takich odgłosów. Taka głośność to już ewidentna choroba- nie ważne jaka- najczęściej kończy się ona w późniejszym okresie biegunką , a badania mogą wykazać nosemę, jednak przyczyna rozwoju sporów może być zupełnie inna. Z takimi rodzinami trzeba postępować zdecydowanie i żadnego odkładania działania na później.

Warto w okresie międzyświątecznym poświęcić czas na 2 - 3 krotne osłuchanie rodzin pszczelich- każde innego dnia. Jedno osłuchanie nie zawsze daje spodziewany efekt.

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Wpis 27 grudnia 2014 r   

Zmiana planów..... 
     
      
   
      

       Zaplanowałem na dzisiaj osłuchiwanie , a tu nic z tego . W drugi dzień Świąt spadło ok 20 cm śniegu - śnieg był mokry, poprzyginał gałęzie wierzb tak, że leżą na ulach - tak samo łodygi kwiatów ponaginał na ule. Padający śnieg był tak lepki że pod jego ciężarem załamało się kilka drzew owocowych i połamane są gałęzie sosen i niektóre sosny rosnące na skraju lasu. Oprócz tego wylotki zasypane są grubo śniegiem. Jeśli chciałoby się osłuchiwać należałoby strząsać śnieg i czyścić wylotki. śniegł padał mokry ,a teraz jest mróz i zrobiła się skorupa. Lepiej sobie odpuścić te plany ponieważ możnaby pobudzić pszczoły. 
      Tu przydają się dane z poprzednich  pobieżnych osłuchiwań i sporadycznech wejrzeń do gniazd.  Wszystkie rodziony mają ciasto i wg osłuchiwań jednej pasieki pszczoły wydają zdrowe odgłosy - są ciche, ale słychać niski pomruk - i tak ma być. Na dalszą diagnozę trzeba poczekać. Zbliża się wprawdzie sylwester z petardami, ale nie widzę żadnych istotnych uzasadnień by otwierać ule. Rodziny są spokojne i zaopatrzone - więcej nie trzeba. Na prowadzenie dalszych obserwacji i diagnoz trzeba poczekać aż zmienią się warunki. Teraz nawet chodzenie po pasieczysku  po chrzęszczącym śniegu nie jest wskazane. Oprócz tego oczyszczanie wylotków też budziłoby pszczoły. Ja wiążę ule więc żeby odwiązać sznurek trzeba najpierw oderwać go od daszka bo wszystkie są przymarznięte. Więc trzeba to sobie darować a na pasiekę spoglądać z daleka. Obserwacje z okresu kiedy kontrola była możliwa są wystarczające żeby nie panikować i żeby nie przedobrzyć opieki niepotrzebnym niepokojeniem pszczół.  
  Sylwester jest wprawdzie zagrożaniem, ale jak wspomniałem wszystkie rodziny mają ciasto podawane jeszcze w listopadzie więc są zaopatrzone na zapas- nawet na kilka tygodni jak nie byłoby warunków do kontroli. Po ostatnim podaniu ciasta na przełomie listopada i grudnia ciasta nie ubyło. 
        Jeśli długo będą takie warunki to po 2 - 3 tygodniach będę starał się mimo wszystko osłuchać pszczoły. Również  1 - 2 stycznia będę starał się mimo wszystko  być na pasieczyskach i tam gdzie będą wylotki odsłonięte delikatnie osłucham żeby stwierdzić jak przeżyły sylwestrowe szaleństwa. Jeszcze raz podkreślam: jeśli rodzina jest chora takie rozbudzenie petardami zawsze prowadzi do pełnej destrukcji rodziny- rośnie temperatura gniazda powyżej 30 stopni, pszczoły są bardzo głośne i zupełnie rozkłębione - słychać je w bezwietrznej pogodzie na odległość 2 i więcej metrów od ula.  Jesli taką rodzinę pozostawi się po sylwestrze bez pomocy to za dwa - trzy tygodnie osiągnie ona stan nie do uratowania. Pszczoły rozkłębione i głośne z powodu sylwestrowej głośności zawsze daje się uratować jeśli diagnoza jest szybka i szybkie ich leczenie.
           Ta zmiana planów jest konieczna , ale nie jest korzystna. Ucieknie mi prowadzona przez wiele lat kontrola dokładna stanu rodzin pomiędzy świętami a nowym rokiem. Nie jest to jednak katstrofa. Ub roku suplementowanie rozpocz.ąłem dopiero 20 grudnia- tego roku do 20 grudnia pszczoły były prowadzone bardzo ściśle dlatego jeśli pogoda nie pozwala można sobie zupełnie odpuścić obserwacje a zająć się czytaniem literatury fachowej. Tak na dobrą sprawę to do 20 stycznia zaglądanie i inne działanie nie są potrzebne. Jednak dla mojej wiedzy w pobliżu 10 stycznia będę  za wszelką cenę chciał sprawdzić co w ulach się dzieje, ponieważ interesuje mnie dalsze wykorzystywanie ciasta przez pszczoły o tej porze, a szczególnie termin i okoliczności w których znów zaczną to ciasto pobierać.
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Wpis 1 stycznia 2015 r 

        
Wszystkim którzy wchodzą na ten temat życzę wszystkiego dobrego w 2015 r- szczególnie pszczelarzom życzę w tym roku  po 100 kg miodu z ula i zdrowia własnego i w pasiekach.
                  SABARD.

       Szampan noworoczny odpity, życzenia złożone, alkomat wykazuje zero, więc nic nie stoi na przeszkodzie żeby pojechać na pasieki i zrobić to czego nie można było zrobić zaraz po świętach - czyli dokładnie osłuchać wszystkie rodziny pszczele. Pogoda idealna, bo przed południem było bezwietrzne, temperatura do plus 3 stopnie, śnieg prawie zupełnie stopniał, nic nie chrzęści pod stopami a wylotki są wolne- więc można było wszystkie pszczoły osłuchać.
      Są efekty wcześniejszego suplementowania- wszystkie pszczoły są albo bezgłośne, albo wyczuwalny jest niski pomruk, albo słychać pszczoły głośniej/ 10%/ , ale nie jest to żadna anomalia - w wszystkich rodzinach jest ok. Otworzyłem kilka uli od góry z głośniejszymi , ale nie ma żadnych problemów są głośniejsze i tyle ale żadnych anomalii nie widać ani od góry ani na dennicy. 
         Jedynie w pasiece przy lesie zaznaczyłem 4 rodziny które budzą moje wątpliwości, ale jest to coś nienormalnego- będzie jeszcze cieplej więc muszę na dniach wejrzeć do gniazd. Podejrzewam  że te 4 rodziny będę miał z głowy - nie przeżyją- to będzie ok 1 % strat. Nie znam na razie przyczyny, ale podejrzewam że dużo pszczół w tych rodzinach się osypało, a te które pozostały nie są do końca w porządku. Im trzeba poświęcić więcej czasu dlatego zrobię to lada dzień.  W tej pasiece w wrześniu też miałem zsypania i też nie było to nic normalnego ponieważ pszczoły wykazywały biegunkę - wygląda na to że musiały się czymś na bieżąco  zarażać od pszczóół, lub owadów dzikich. W odległości od pasieki do 3 km nie ma żadnych iobcych pszczół, a pszczoły jesienią już na takie odległości nie latają.  Taki przebieg nie ma choroba inkubowana w rodzinie pszczelej, a oprócz tego robiłem wszystko żeby nic nie mogło się rozwinąć w ulach nawet gdyby pszczoły po lecie coś w sobie złego miały. Wygląda to tak jak bieżące zarażanie się i jeśli powtórzy się to co było w kilku rodzinach w wrześniu to będzie to na 100% bieżące zarażanie się przez całą jesień. Może się okazać że to nie koniec kłopotów. - zobaczymy.  
       
W pozostałych pasiekach pszczoły zimują wzorcowo, sporadycznie zaglądałem - ciasto jest wszędzie i jest go bardzo dużo w niektórych rodzinach jest nietknięte. Trochę nie dobrze że rosną temperatury i znowu mogą sięgnąć do 10 stopni plus, ale mam nadzieję że tak nie będzie. Wszędzie pszczoły są w głębokim letargu i prawie wszędzie siedzą w dolnej części ramek z wyjątkiem ula szklanego i kilku rodzin  w których usiadły wysoko zaraz jesienią. Ewentualne plany dokładania ciasta odkładam na miesiąc zakładając, że zbyt nie podskoczą temperatury. Nawet jeśli podskoczą to matki w rodzinach zdrowych nie zaczynają przedwczesnego czerwienia. Zwykle w rodzinach chorych podnosi się temperatura powyżej 30 stopni i to zmusza matkę i pszczoły do rozczerwienia się. Ub roku nie zapanowałem nad tym i niektóre matki zaczęły czerwić już w styczniu, a wiele od połowy lutego- Ten czerw nie jest potrzebny- zbyt mocno eksploatuje rodziny. Spróbujemy nad tym zapanować tego roku- życzyć sobie żeby temperatury były niższe jak ub. roku. Tu zdałby egzamin izolator Petra Chmary.  Dobra wentylacja uli , jasne ścianki zimą od słońca, oraz zdrowe rodziny pszczele,  powinny pomóc również  osiągnąć ten  cel. 
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Wpis 4 stycznia 1015 r  

          Bieżace moje wpisy warto skojarzyć z odnośnymi zapisami w 2013/14r w temacie : ,,opeka nad pszczołami zima 2013/14 r" /  Ub roku suplementowanie ciastem leczniczym zaczynałem od 20 grudnia i zarzekałem się że jest to za późno i że trzeba to było zrobić z poczatkiem grudnia. Jesienią 2014 r poszedłem dalej ponieważ uznałem że przez całą jesień pszczoły muszą być prowadzone ciastem leczniczym dlatego suplementowanie było we wrześniu, październiku i  listopadzie. Suplementowanie na przełomie listopada i grudnia było ostatnim przed zimą . W poszczególnych rodzinach pszczelich - we wszystkich ciasto pozostało do stycznia i jest dalej - pszczoły go nie pobierają , ponieważ siedzą w ścisłych kłębach. Ub roku niektóre rodziny trzeba było w styczniu i lutym suplementować cały czas i cały czas pobierały ciasto. Dotyczyło to z początku 32 rodzin, potem 18, a do marca suplementowane były 3 rodziny. Tego roku nie ma takich sytuacji- Po prostu są ścisłe kłęby i w pasiekach nie ma co robić. Wniosek taki że po sezonie pszczoły mają w sobie różne przypadłości i jak wynika z zapisów bieżącego tematu w październiku i listopadzie- cały czas widoczne były w poszczególnych rodzinach rozkłębienia, w  wielu przypadkach o charakterze nawracającym, aż z początku listopada przy ciągłym supolementowaniu zaczęło sie to uspokajać by na początku grudnia wraz z spdkiem temperatury zupełnie ustało pobieranie ciasta leczniczego przez pszczoły.
         Jeszcze jest jedna różnica w porównaniu do ub roku: Tego roku z wyjątkiem jednej rodziny pszczoły siedzą głęboko, natomiast ub roku prawie 30% rodzin uwi.ązanych było przy samej górze ramek tuż pod powałką. Powodem jest to że ub roku do chwili pierwszego podania ciasta poszczoły zjadły bardzo dużo pokarmu - tego roku o tej porze siedzą głęboko  w dole ramek.
     Ja tego nie pisałem, ale w połowie października wykonałem ciasto z dodatkiem 5%- 10% pyłku kwiatowego /. całoroczna mieszanina/  W tych rodzinach  - teraz w styczniu - obserwuję pozytywne reakcje po podaniu tego ciasta łącznie z ciastem leczniczym,- jest zdecydownie mały osyp/ po parę pszczół/ dlatego w temacie ziołapis podejmuję próby - na razie teoretyczne wykonania ciasta leczniczego z zastosowaniem białka minerałów witamin i innych substancji ziołopochodnych celem dożywienia pszczół jesienią wygląda na to że to suplementowanie takim zestawem jest zasadne jesienią  : patrz temat zipłapis - zapisy grudzień styczeń.
      Całe zamierzenie ma na celu takie przygotowanie rodzin pszczelich przed zimą by pszczoły w czasie zimowli nie miały możliwości zachorować na choroby wynikające przede wszystkom z nieprawidłowości funkcjonowania przewodu pokarmowego. Substancje białkowe i dodatki roslinopochodne mogą być kluczem do takiego właśnie uzupełnienia ciasta leczniczego. Dlatego suplementowanie jesienią 2015 r i wiosną 2016 r na pewno będzie inne i będzie zawierało te elementy.Ju ż wiosną tego roku włanczam do suplementowania bia lko i dodatki wywarów roslinnych.
       Ratowanie pszczół jesienią i zimą to już nakaz chwili. Są rejony w Polsce gdzie już do listopada pszczelarze potracili ponad połowę swoich rodzin- tego nie musi być - to można ratować bardzo skutecznie tylko trzeba to dopracować. 
      Znam już przyczynę niedomagań mojej pasieki przy lesie . Muszę tylko zrobić zdjęcie i podam to w następnym zapisie.
 XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX 

Wpis 5 stycznia 2015 r

        No właśnie - krzaki i górki u nas na Kaszubach zasłaniają prawdę czasmi latami. Przy lesie mam pasiekę 105 rodzin pszczelich. 50 to stała pasieka, a 55 to wędrowna która wraca w sierpniu tylko zimować . W stałej pasiece jesienią musiałem kilka rodzin zsypać ponieważ coś niedobrego zaczęło się dziać pod koniec sierpnia i we wrześniu. przez całą jesień wyglądało tak jakby pszczoły nie reagowały na moje leczenie, ale w znacznym stopniu udało się opanować problem. Obecnie cztery rodziny są bardzo słabe i źle brzęczą mimo wszystkich moich zabiegów. żyją, ale są słabe i nie rokują przezimowania- osyp jest ogromny.
   Podejrzewałem , że w lesie jest jakaś dziupla z pszczołami chorymi i stąd te problemy. Okazało się że przyczyna jest znacznie bliżej. Otóż 200 metrów od pasieki za gęstymi wysokimi krzakami i pagórkiem u jednego z gospodarzy   do którego wjazd jest 500m przed tym gospodarstwem na terenie którego stoją moje pszczoly,  - stoją sobie od dziesięcioleci stare ule. A że były otwarte 3 lata temu / informacja od myśliwego/ w dwóch zagnieździły się pszczoły, a w jednym szerszenie. Tego roku były jeszcze w sierpniu 2 rodziny, pszczoły w tym ulu widziane były jeszcze w październiku. Moja wczorajsza wizyta w tym gospodarstwie była dla mnie szokiem. Jedna z dwóch rodzin już nie istnieje, w środku jest pozostawiony martwy czerw i dużo martwych pszczół. pokarm został dokładnie wyrabowany - podejrzewam że przez moje pszczoły. Druga rodzina na wykończeniu, w ulu śmierdzi/ złośliwa kiślica - GLINIAK./, pokarmu jest może 3 kg no i oczywiście biegunka - ramki pobrudzone kałem.. Gospodarz absolutnie nie doglądał pszczół, żyły sobie tak na dziko. W pierwszym ulu też śmierdziało, ale wszystko jest powysychane. W pozostałych ulach są ramki z woszczyną , ale widać że był czerw i jest zaschnięty-/ zgnilec, albo kiślica/ Myszy porobiły sobie gniazda- częściowo woszczyna w ramkach jest pocięta,porobione gniazda. PO PROSTU SYF, KIŁA I MOGIŁA.
      Oczywiście narobiłem rabanu z tego powodu i gospodarz wszystko jeszcze wczoraj  spalił - nawet dzisiaj nie zdążyłem zrobić zdjęć - chciałem je umieścić w tym temacie.

      Efekt taki że moja pasieka stacjonarna musi być intensywnie leczona przez marzec, a wędrowna musi być monitorowana con. przez 1 rok, a wiosną przetrzymam ją pod obserwacją do końca kwietnia i nie wiem czy z tą pasieką wyruszę w teren.  Prawdopodobnie z tego powodu miałem dwa lata problemy z pszczołami w tym miejscu, i miodu było tyle co kot napłakał- zawsze miałem tam 1,4 tony do 2,5 ton - przez dwa lata było po  ok 300 kg. Myślę że pszczoły musiały tam być też wcześniej bo skąd woszczyna w pozostałych ulach?
       Niestety nie można tego było zauważyć ani z podwórka, ani z innej strony - to był prawie doskonały kamuflarz. Przypadek zrządził że na to miejsce naprowadził mnie jeden z myśliwych. Są to wybudowania leżące ok 3 km od wioski
     No i mam zagrychę , a na wiosnę będzie dużo roboty- dobrze że pszczoły stoją ponad 3 km od najbliższych pasiek. I dobrze że chociaż już teraz wiem co mnie wiosną czeka. Pasieka dowieziona nie wykazuje żadnych anomalii - pszczoły są silne w wszystkich 55 - ciu ulach.
    Osłuchiwanie pszczół w styczniu naprowadziło mnie  do końca na całą sprawę.  
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Wpis 7 stycznia 2015 r 

         Nie namawiam do ciągłego łażenia po pasieczysku i niepokojenia pszczół. W mojej sytuacji jednak trzeba to robić ponieważ jeśli prowadzi się obserwacje ciągłe, trzeba kontrolować przebieg zimowli. Każda zmiana temperatury zewnętrznej i każdy nastepny dzień niesie z sobą zmiany których nie można przeoczyć. 
      Kierując sie tą zasadą sprawdzałem niektóre rodziny które były głośniejsze. W każdym z przypadków nastąpiło większe zużycie pokarmu do tego stopnia że o tej porze pszczoły sięgają już do ramki z ciastem. Ciasta zjadają niedużo, ale widać że ciasto już pobierają Nie jest to jednak hura na ciasto, lecz wejście w rynienkę i kilka pszczół w rynience ramki na nim siedzi.
 Podejrzewam, że jakieś przyczyny są , że w tych rodzinach zniknęło trochę więcej pokarmu niż w innych i to że sięgają do ciasta . Głośność ich również jest tą przyczyną. Dotyczy to ok 15 % rodzin. Myślę że jest jakiś mechanizm który nakazuje zjadać większe ilości pokarmu, podwyższać tempetaturę w środku kłęba i w końcowym okresie zmusza  matkę do czerwienia. Takie coś obserwuję zawsze na początku anomalii w rodzinie pszczelej które wg mnie rozpoczynają się początkiem zapalenia gruczołów rektalnych, następnie pszczoły robią się głośniejsze, potem znika dużo pokarmu, a potem jest rozkłębienia aż w reszcie zawsze biegunka. Posądzanie że przyczyną tych stanów jest nosemosa jest pomyłką nosemoza jest skutkiem wcześniejszych anomalii w pszczole. Tego roku ścisły monitoring tych sytuacji potwierdza ten proces. Jeśli komuś wydaje się że zdrowie pszczół, lub ich wyleczenie jesienią  jest dane raz na zawsze to bardzo się myli. Spory nosemy są w każdej rodzinie pszczelej, a także w niektórych starych pszczołach przeżywają inne bakterie które nie można zwalczyć żadnymi metodami ponieważ pszczoły stare kieruje inny metabolizm niż pszczoły młode.
      Zbieg okoliczności powoduje uczynnienie tych bakterii i na zasadzie wzajemnego karmienia się bakterie wchłaniają wszystkie pszczoły w rodzinie. Systemy obronnne pszczół zwykle niszczą te bakterie, ale zwolniony metabolizm zimą czasami wpływa na ich powolne rozmnażanie w rodzinie i potem na dynamicznym rozdzieleniu pomiędzy inne pszczoły w rodzinie. Jest to coś tak normalnego jak to że woda płynie z góry w dół. Właśnie większa żywiołowość pszczół stwarza warunki do większego spożywania pokarmu i daje możliwość dojście do ciasta leczniczego jeśli ono w ulu jest. Podejrzewam, że jesli się ociepli pszczoły w tych rodzinach ruszą bardziej dynamicznie na ciasto, a potem po kilku dniach wszystkie się uspokoją i znowu wejdą w ścisły cichy kłąb.
      Ub. roku obserwowałem to dokładnie, a tego roku będę to ściśle monitorować. Muszę na bieżąco wykrywać rodziny głośniejsze, oznaczać te rodziny, potem osłuchiwać i jeśli się wyciszą zajrzeć do środka czy znowu jest ścisły kłąb.
      Wychodzi na to że można określić już okres w który każdego roku nie potrzeba zaglądać ani nawet osłuchiwać. Jeśli jesienią podawać się będzie ciasto lecznicze to tylko trzeba określić kiedy pszczoły zawiązują ścisły kłąb. W tym czasie trzeba dopełnić ciasto, następnie półtora miesiąca można sobie dopuścić- nie trzeba niczego monitorować. Po tych 45 - 50 dniach powinno się pszczoły osłuchać. W wyniku wsłuchania określa się poziom głośności i zaznacza te rodziny. Jeśli sprawdzą się moje przewidywania że po paru dniach głośniejsze rodziny ucichną z powodu wchłonięcia pewnej porcji ciasta to oznaczać będzie że proces leczniczy nastąpił i nadal nie ma potrzeby zaglądać do rodzin. W tym czasie mogą pojawić się następne rodziny głośniejsze, więc trzeba traktować je tak samo tzn. oznaczyć i po paru dniach ponownie sprawdzić jeśli ucichną to tak samo proces leczniczy nastąpił i zaglądanie jest niepotrzebne.  jesli z początku okresu ścisłego skłębienia uzupełniło się ciasto do pełnego oznacza że ciasta jest wystarczająca ilość i wystarczy go nawet na kilka takich zrywów zdrowotnych.
        Oznaczanie uli głośniejszych jest zasadne ponieważ jeśli głośność się powtórzy trzeba zajrzeć do ula żeby sprawdzić, czy jest jeszcze ciasto- jeśli nie ma, trzeba uzupełnić je do pełnego. W przypadku harminijnego samoleczenia ciastem może zdarzyć się że zaglądanie do środka zimujących rodzin jest niepotrzebne do ok 20 lutego. Ub roku było troszeczkę inaczej, ponieważ pszczoły jesienią były w innym stanie.  Obecny ścisły monitoring, osłuchiwanie i częste wyrywkowe zaglądania celem sprawdzenia poziomu ciasta pozwoli określić zbliżoną tezę do potrzeb pszczół i przebiegu samoleczenia wg tego systemu.
      Więc zaczyna się okres ścisłego monitoringu całego procesu, z tym że włączony do procesu jest rónież ziołapis i trzeba się w tym wszystkim połapać.
        Systemy obronne pszczół powodują że jeśli one podniosą temperaturę i wchłoną dużą ilość pokarmu w którym będzie dużo pyłku to wyleczenie może nastąpić samoczynnie- czyli bez pomocy z zewnątrz. Tak może wyleczyć się samoczynnie nawet 60% rodzin w pasiece. Jeśli jednak chcemy by pozostało więcej pokarmu, oraz żeby te do 40% rodzin nie zachorowało bardziej trzeba takie wejście ciastem leczniczym planować i zakładać że nie może zmienić się stan posiadania rodzin pomiędzy zazimowaniem i pierwszym oblotem.
  W najbliższych dniach planuję podanie określonej grupie rodzin ciasta wzbogaconego niewielkimi ilościami subnstancji białkowych. Otrzymają to ciasto tylko te rodziny które wykażą pobieranie ciasta. Myślę że jest na to jeszcze za wcześnie, ale trzeba się spodziewać że może nastąpić to nagle. Postaram sie jutro znowu osłuchać wszystkie rodziny

 XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Wpis 11 stycznia 2015 r

Udało sie osłuchać - wszystko jest bez zmian. Potwierdza się że pszczoły rozpoczynają pobieranie ciasta, ale robią to sporadycznie i nie siędza na cieście w czasie kiedy sprawdzam.  Niestety tam gdzie pobierały ciasto zjadły dosyć dużo pokarmu z ramek- potwierdzało by sie to że wystąpiła u nich jakaś anomalia zmuszając je do pobrania większej ilości pokarmu i wychodzi na to że jest tak jak przewidywałem,- to znaczy pojadły ciasta i wróciły do ścisłego kłęba i już ciasta nie pobierają- wszędzie zjadły najwyżej 5 dkg.
          Sprawdziłem dennice tych wszystkich rodzin które jesienią otrzymywały ciasto lecznicze z pyłkiem- na dennicy jest szczątkowy osyp- prawie go nie ma i to w wszystkich tych rodzinach . Oprócz tego wszytkie rodziny są w głębokim letargu i nie pobierają teraz ciasta- są bardzo cicho. Jest to bardzo ważne spostrzeżenie, ponieważ uzasadnia podawanie ciasta z białkiem jesienią i prawdopodobnie wpływa to na wzmocnienie układu odpornościowego pszczół przed zimą. Ma to wg mnie znaczenie wtedy gdy jesień jest bardzo ciepła i zmusza je do aktywności. Pbierając pokarm ich organizmy mogą zmierzać do dokopania się do zapasów pierzgi .Wtedy zużywają więcej białka w pokarmie. To jest przyczyną że tego białka brakuje w ich organiźmie później kiedy zawiązują kłąb. Jesienią tę próbę wykonam na znacznie większej ilości rodzin pszczelich - może to być podstawowy klucz do dobrego zimowania pszczół. 
      Dużo tych spostrzeżeń tego roku trzeba się w tym nie pogubić , więc opracowuję ścisły plan gospodarki pasiecznej i wprowadzam go już od 1 marca, a częściowo już od stycznia, ponieważ część rodzin białko w cieście otrzyma wtedy gdy zaczną pobierać ciasto w większym stopniu . Będzie to mogło być już w styczniu
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX 

Wpis 12 stycznia 2015 r 

          Z uporem maniaka zmierzam do określania stopnia zainteresowania pszczół ciastem, do sprawdzania jakości ciasta po 1,5 miesięcznym leżeniu w ulu, oraz do stopnia rozkłębienia pszczół w stosunkowo wysokich temperaturach styczniowych. Ub roku warunki były podobne ,ale pszczoły były w większym rozkłębieniu, zjadały więcej ciasta i były bardziej skłonne do wylatywania z uli. Tego roku absolutnie tego nie ma.
       Znowu sporadycznie zaglądałem do rodzin  które pierwsze powinny zająć się ciastem i rzeczywiści się nim zajęły, ale nie siedzą na cieście. wszystkie rodziny są w doskonałym skłębieniu - chociaż niektóre są wyraźniej głośniejsze. Co dokładnie ta większa głośność oznacza można będzie określić później. Wg prognoz zewnętrzne temperatury mogą sięgąć 12 stopni plus, a przez najbliższe 14 dni nie będzie temperatur minusowych. To źle dla pszczół, ale świetnie dla mojego testowania stanu rodzin. Te obserwacje styczniowe dają podstawowe wiadomości dotyczące efektów suplementowania leczniczym ciastem jesienią. Obserwacja ubywania ciasta w ulach w powiązaniu z obserwacjami stanu skłębienia rodzin to moje podstawowe zajęcie w styczniu. Jak na razie wszystko idzie zgodnie z moimi przewidywaniami , chociaż myślałem że do tego czasu od listopada będę dwukrotnie podawać ciasto- okazało się że nie ma takiej potrzeby i może tak być do końca stycznia.
         Na podstawie poszczególnych zdarzeń, kolejnych rozmów telefonicznych i otrzymywanych wiadomości e-malilowych, coraz bardziej skłaniam się do tego że jeśli przyjdzie podawać obecnie ciasto to będzie ono już z dodatkiem białka.
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

wpis 15 stycznia 2015 r  

   
No i przyszedł czas w którym trzeba uzupełnić ciasto. Wygląda na to co przewidywałem w pewnym czasie , że po podawaniu ciasta jesienią kiedy pszczoły zawiążą ścisły kłąb trzeba 45 dni by ożywiły się ponownie. To ponowne ożywienie nie jest w wszystkich rodzinach, to dotyczy ok 25% rodzin. U nas w dzień są temperatury od 4 - 7 stopni plus .Zapowiadali jeszcze wyższe temperatury ale chyba obejdzie się strachem- tera zapowiadają minusy. Nie jest to rozkłębienie, lecz po prostu pszczoły rozpoczynają ponowne żerowanie na cieście. Nie wiadomo jak by było kiedy byłyby minusowe temperatury. Obserwuję jednak, że w ok 75% rodzinach ciasto zostało naruszone i go ubyło. Oceniam to statystycznie, ponieważ odkrywam tylko niektóre rodziny losowo. Na podstawie tych danych zdecydowałem że odkryję w kilku dniach delikatnie wszystkie rodziny, ocenię ich stan i dołożę ciasta- oczywiście w cieście będzie białko. Podawanie ciasta obejmie czas od 16 stycznia do ok 22 stycznia . To trzeba zrobić dokładnie i trzeba mieć przygotowany podkurzacz ponieważ na pewno w tych temperaturach trafią się rodziny choć częściowo rozkłębione. Pszczoły generalnie podeszły wyżej i sięgają beleczek, a u mnie zasiedlają ramkę pokarmową- choć ponad 60% rodzin siedzi jeszcze głęboko. Podczas podawania ciasta wszystko da się dokładnie ocenić i zweryfikować. Część rodzin otrzyma ciasto z rapicidem, część z ziołapisem a część otrzyma cisto z ziołapisem i z rapicidem - chcę choć pobieżnie zweryfikować wzajemne odnoszenie rapicidu do ziołapisu, ponieważ może to być potrzebne, oraz ich sumaryczny wpływ na dodawane białko. Muszę dokładnie zweryfikować część pasieki w lesie o której wspominałem wcześniej - tam będą minimalne straty z powodu nie moich  chorych pszczół stojących w pobliżu - oczym wspominałem wcześniej. Okrews od tego podania ciastą będzie bardzo ważny ponieważ żerujące pszczoły na cieście z takimi mieszaninami mogą zachowywać się w różny - nieprzewidywalny sposób. To wszystki trzeba wyłapać weryfikować i ustalić jakieś przybliżone zasady do obligatoryjnego stosowania. Obserwację będą dotyczyły okresu od 25 stycznia do 10 lutego. Potem będzie następny okres czyli od 10 lutego do 25 lutego. W tym okresie pszczoły zaczynają już zdecydowanie żerowanie, a w tych temperaturach może pojawić się sporadycznie czerw.
   Leszczyna przy takich temperaturach będzie kwitła już pod koniec luyego do 10 marca, natomiast wierzby- szczególnie moje wczesne  mogą zakwitnąć w okolicy 5 marca, a na pewno zakwitną pzred 15 marca. Z tego powodu w okresie po 20 lutego uzasadnionym będzie podanie ciasta z większą ilością białka. jesli takie temperatury panować będą do końca stycznia i w lutym- a na to się zanosi - zwężanie uliczek międzyramkowych rozpocznę 20 lutego. 
        Dla czytających moją stronę podkreślam, że tego roku zwalczanie warrozy polegać będzie u mnie wiosną wyłącznie na zwężeniu uliczek międzyramkowych do 5 mm. Rapicid do tego celu będę stosował wyłącznie w pasiece w szpitalu dla pszczół / 12 rodzin/
  
Okres który właśnie następuje i do 20 lutego jest najtrudniejszy dla pszczół - trzeba mieć czuja na wszelkie głośności dochodzące z uli.
     Jeśli w pasiekach w tym okresie nastąpiły by jakieś padnięcia dobrze jest w tym okresie wyczy ścić ule w których padły pszczoły, a wosk z kałem przetopić. Pszczoły nie latają - nie będą się zarażać. Z takimi ulami nie należy czekać do wiosny -0 im wcześniej zrobi się porzędek i zdezynfekuje puste ule tym lepiej- no i mniej pracy na wiosnę.
  Ten temat prowadzony będzie do 20 lutego
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Wpis 24 stycznia 2015 r

      Dotej pory walczyłem z ryjówką malutką / patrz temat,, nowy kataklizm w pasiekach" Jedną z pasiek musiałem wyłączyć z obserwacji i doświadczeń pod względem suplementowania zimowego/ 150 uli/   Próbowałem truć, ale to zwierzątko jest pod ochroną, a na dodatek bardziej atrakcyjne są dla niego pszczoły martwe i żywe/ ryjówka jest wybitnie owdożerna/ niż granulaty z trucizną w związku z tym musiałem zasiatkować wylotki w 150 ulach i uszczelnić te które nie były szczelane - zajęło mi to kilka dni . Trochę rodzin jest podniszczonych, ale pasieka jest uratowana. 

        Wspominałem wcześniej że rozpocząłem podawać ciasto. Oczywiście podałem je do każdej rodziny., Casto jednak ma zupełnie inny skład niż poprzednio. Ciasto w całości jest  z ziołapisem, ale nie tylko są tam też inne składniki. Nie będę podawał składu bo to chyba jeszcze nie jest koniec jego receptury. Doświadczając od października różnymi rodzajami ciasta klaruje mi się pogląd co do jego składu i to zarówno jesiennego jak też zimowego no i wiosennego i tak traktuję już ten bieżący okres. Każde ciasto które używałem oznaczam symbolami to akurat ma symbol ATR/ 3
        Ze względu na to że zarówno dawkowanie, jak też skład w tym zawartość w nim białka powoduje że cały czas jeszcze jego skład będzie zmieniany i dopasowywany do objawów dlatego podawanie składu tu akurat nie ma sensu. Sens będzie miało podanie tego składu przed 1 sierpnia. Informacje jednak mam zamiar zamieszczać treści, chciażby z tego względu że ten temat cieszy się powodzeniem pszczelarzy- dziennych wejść jest od 80 - 250. Zważając na to że są to pszczelarze i ich to ineresuje. 
        Przed rozpoczęciem podawania ciasta ATR/3 sytuacja była taka, że pszczoły rozpoczęły spożywać ciasto i spożywały coraz więcej, część rodzin robiła się głośniejsza, a w pasiece gdzie grasowała ryjówka malutka część rodzin była lekko rozkłębiona i dużo rodzin zjadło ciasto podane w listopadzie do końca. W tej pasiece niewielka część rodzin   wykazywała początki biegunki. Po nałożeniu ciasta ATR/3 pszczoły w wszystkich rodzinach zjadły go ok 3 -4 dkg, w tej pasiece biegunki ustały, a wszędzie pszczoły uspokoiły się zawiązując ścisłe kłęby.  W pozostałych dwóch pasiekach ciasto było zjedzone w bardzo małych ilościach. Uzupełniełem ciasto ATR/3 w taki sposób by pszczoły miały z nim bezpośredni kontakt. Kontrola pasiek dzisiaj wykazała że w ulach jest wyjątkowo cicho, a pszczoły w większości nie siedzą na cieście. Tam gdzie pszczoły mają bezpośredni kontakt z ciastem - ciasto ubywa, ale w tempie ok1/3 dkg dziennie.      
       Zdecydowanie po podaniu nowej porcji ciasta jego zużycia lekko wzrosło, a potem spadło prawie do zera- Pszczoły jakby od nowa zawiązały ścisłe kłęby. W tych okolicznościach poza sporadyczną kontrolą nie ma sensu ich niepokoić conajmniej przez miesiąc.  Obecnie jest lekki mróz który sprzyja zimowaniu i  dzieje się dobrze.  Jak na razie tylko 4 rodziny w pasiece przy lesie będą do zsypania i kilka w tej pasiece gdzie grasowała ryjówka, ale do wniosków trzeba poczekać do wiosny.

       Na dobrą sprawę jeśli sporadyczne kontrole w lutym  wykażą że ciasto nie ubywa - pszczoły do 25 lutego będą nietknięte i następnego suplementowania nie będzie. Natomiast od 20 lub 25 lutego planuję obligatoryjnie podać ciasto z zawartożcią większej ilości białka. Ciasto ATR/3 ma również białko, ale tylko ok 3 - 5%. Jeśli nic nie zmieni się po drodze to ciasto podawane od 25 lutego będzie miało symbol ATR/ 30/30-  białka będzie zawierało do 30% chyba że zmienie recepturę.
    
     Analizując zachowania pszczół po podaniu kolejnych rodzajów ciasta, oraz ciasta z pyłkiem jesienią, wyrobiłem sobie taki pogląd. Pszczoły przed zawiązaniem kłęba zimowego - szczególnie jeśli jest długa i ciepła jesień mają w pokarmie zdecydowanie za mało białka. Z tego powodu pokazuje się szybko osyp i jest liczny. Pszczoły dożywione białkiem jesienią mają zdecydowanie mniejszy osyp zimowy-  jeśli średni osyp w rodzinach niesuplementowanych jesienią przyjmie się za 100% to w rodzinach suplementowanych  jesienią ciastem z białkiem - tym razem z dodatkiem pyłku kwiatowego, to osyp w tych rodzinach stanowi 5% . czyli jeśli  w rodzinach     niesuplementowanych średnio osypało się do tego czasu 300 pszczół, to w rodzinach                 suplementowanych zaledwie 15 pszczół.  Zimowanie pszczół suplementowanych białkiem            jesienią jest zdecydowanie lepsze, pszczoły są bardziej spokojne, a wszystkie rodziny już    od końca listopada nie pobierały ciasta i obecnie zjadły gonajmniej                                                 
    Z tego powodu uważam że suplementowanie zdrowotne ciastem z zawartością białka w wrześniu  i   październiku jest konieczne, oraz już od końca stycznia również. Kolejne okresy suplementowania      muszą zawierać progresywnie różne ilości białka. I tak w wrześniu dużo w październiku dużo mniej   w końcu stycznia malutko w końcu lutego dużo. Suplementowanie białkiem dopiero rozpoczynam      dlatego te informacje trzeba traktować jako wynik uzgodnień z pszczelarzami którzy mają                     doświadczenie w tym zakresie, oraz wynik własnych obserwacji od jesieni.                                     
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Wpis 29 stycznia 2015 r

        Od ostatniego podania ciasta pszczoły się uspokoiły i siedzą w ścisłych kłębach.Temperatury są w pobliżu zera, więc sprzyja to zimowaniu, 
gdzie było lekkie rozkłębienie teraz nie ma po nim śladu  dlatego muszę się wstrzymać od podawania szczegółów co do kompozycji ciasta, ponieważ nastąpiło tyle zmian, że wymagają one dopracowania i dokończenia dowiadczeń  Wszystko wskazuje na zapotrzebowanie pszczół na białko w czasie zimowania. Ten fakt zmienia diametralnie moje wcześniejsze zamierzenia co do składu używanego ciasta do suplementopwania zimowego. Z mieniły     się zamierzenia z powodu zmienionych korzystnych reakcji zimujących pszczół. Dotychczasowe            spostrzeżenia będą przyczyną zmiany składu ciasta PODAWANEGO OD 20 LUTEGO. Ja               wprawdzie lubię się dzielić swoimi osiągnięciami, ale w tych przypaDKACH PRZYBRAŁY  ONE NIESPODZIOEWANY BARDZO KORZYSTNY OBRÓT dlatego wymagaja one   bezwzględnego sprawdzenia bieżącego. Dlatego to ten okres który będzie następował będzie         kluczowym w tym zakresie ponieważ będzie nast ępował okres rozczerwiania się matek i    suplementowanie w tym czasie musi być tak skorygowane by trafić ponownie w dziesiątkę.            Komentowanie tego nie ma sensu. Pszczoły są w doskonałych kłębach i do 20          lutego noc się nie zmieni dlatego następny wpis planuję w okolicy 20 lutego.                                    
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Wpis 15 marca 2015 r

      Niestety po 20 lutego trafiłem trzykrotnie do szpitala z zespołem zawrotowym i nie dawało się nawet patrzeć w ekran komputera. Udało sie jednak zebrać komplet danych i postaram się je przedstawić po kolei.
1/ W zakresie dalszych obserwacji i działań w zakresie ryjówki malutkiej prezentować będę w temacie,,NOWY KATAKLIZM W PASIEKACH" W zakresie zwalczania warrozy w temacie ,,WIOSENNE ZWALCZANIE WARROZY - ZWALCZANIE WARROZY W 2015 R."
        Zmieniłem nieco swoje poglądy w zakresie suplementowania zimowego, jesiennego i wiosennego. Z powodu obserwacji i doświadczeń w całym okresie od jesieni do 15 barca br. , również w związku z stosowaniem wywarów roślinnych i białka łącznie, cały zakres spostrzeżeń zamieszczę w temacie ziołapis. W tym temacie pozostanie zastosowanie rapicidu.

    Chociaż diametralnie zmieniłem swoje poglądy co do całości suplementowania pszczół w okresie spoczynku, to lecznicze zastosowanie rapicidu nie zmienia się tylko je sprecyzuję w oparciu o nowe doświadczenia.

RAPICID

Zdecydowanie pozostaje jako wiodący środek leczniczy działający w zakresie dezynfekcji układu pokarmowego pszczół w szerokim zakresie. Wiosną pojawiły się sporadyczne biegunki - zastosowanie oprysku 1% roztworem rapicidu na folię zdecydowanie lepiej działało jak podawanie ciasta. Powodem pojawienia się kału w ulach w większości przypadków było przepełnienie jelita prostego, ponieważ po pierwszych zabiegach tuż przed oblotem i tuż po oblocie proces został zdecydowanie przerwany.
    Cały proces postaram się opisać w temacie ZIOŁAPIS, ale sprawa dotyczy suplementowania jesiennego białkiem co pozwoli na to by już od 1 listopada suplementowanie nie będzie potrzebne aż do połowy lutego. Pszczoły suplementowane w ten sposób ciastem z dodatkiem pyłku od początku października nie pobierały żadnego ciasta prawie do końca lutego, nie rozkłębiały się i zjadły najmniej zapasów./ patrz,, ZIOŁAPIS"/
       Rapicid działa dezynfekcyjnie na układ pokarmowy pszczoły jest całkowicie nieszkodliwy dla pszczół, z komórek jest biodegradowany w ciągu 3 dni, a z organizmu pszczoły najdłużej w ciągu 7 dni. Działa on skutecznie na wszystkie szkodliwe mikroorganizmy i jest skuteczny prawie w każdej biologicznej przypadłości pszczół. Obserwując jednak zachowanie zdrowotne i biologiczne pszczół po jesiennym zastosowaniu ciasta z pyłkiem- zwróciłem uwagę na składnikowość podawanego ciasta pszczołom. Korzystając z bogatego doświadczenia pszczelarzy którzy robili to wcześniej doszedłem do pewnych przekonań które potwierdziłem częściowo w doświadczeniach na pszczołach, które wskazują na konieczność uzupełnienia jesienią pożywienia białkowo witaminowo mikroskładnikowego po to by pszczoły uzupełniły zapasy białka przed zawiązaniem kłęba zimowego / patrz ZIOŁAPIS/
     Doświadczając tymi składnikami pod koniec lutego i w marcu stosowałem odrębnie rapicid w oprysku na folię w odstępach 3 dni. Obserwowałem szybkie pobieranie cieczy i nabieranie wigoru przez pszczoły. Do oprysku dodawałem również swój wywar ziołowy ZIOŁAPIS. Uważam że jest to zasadne, chociaż na precyzowanie skutków jest za wcześnie- wydaje się że jest to wskazane.
       W zakresie stosowania rapicidu w cieście będzie w moich pasiekach stosowane naprzemiennie z ciastem z ziołapisem, a właściwie z ziołapisem i kompozycją witaminowo mikroskładnikową./ patrz ZIOŁAPIS/
       W zakresie zwalczania warrozy stosuję tego roku do bólu zwężanie uliczek międzyramkowych i obserwacji tego zjawiska /patrz WIOSENNE ZWALCZANIE WARROZY/

ZABIEGI I OBSERWACJE W PASIECE OD 10 LUTEGO

12 lutego stwierdziłem że rodziny posiadają  dużo czerwiu- było go po 1 dcm kw na dwóch ramkach. Tuż przed 20 lutym obróciłem ule ciemnymi ściankami do słońca i zwęziłem uliczki międzyramkowe na 5 - 6 mm - szczególnie po to by wydusić warrozę. W tym czasie czerwiu w poszczególnych rodzinach  było po 2 cm kw. Myślałem że moje jesienno zimowe suplementowanie było tego powodem, ale nie, u koleżanki która nie suplementowała pszczół w tym czasie było tyle samo czerwiu.
   Od 18 lutego podawałem ciasto z białkiem - była to mąka sojowa i jajka kurze. W sumie białka w cieście było poniżej 8%.  Obecnie- czyli pod koniec lutego i na początku marca białka wcieście jest ok 20 % również mąka sojowa i jajka kurze po 2 na 1 kg cukru pudru. Oprócz tego ziołapios i mikroorganizmy EM / - opis w temacie ZIOŁAPIS.; Ostatnio podane ciasto w ilości 25 dkg na rodzinę  w 20% rodzin zniknęło następnego dnia- jutro muszę podać im ponownie.

W okolicy 20 marca planuję dokonać przeglądu rodzin i w silnych rodzinach obrócę środkową ramkę z czerwiem o 180 stopni. również skoryguję ułożenie pokarmu. Dzisiaj sprawdziłem krótko patrząc do ula stan czerwiu w rodzinach w których tak szybko zniknęło ciasto - czerw jest na 3 ramkach i jest go w sumie na ok 5 dcm kw.- obustronnie poszytego/ rodziny silne/ jest to bardzo dużo jak na tę porę i nasz rejon /Pomorze/ Nie do końca z tego należy się cieszyć!

Nadal stosować będę co kilka dni oprysk roztworem rapicidu na folię.

    Z terenu całego kraju napływają do mnie zatrważające informacje dotyczące upadków rodzin pszczelich. Szczególnie dużo informacji mam z terenu Południowej Polski. Są terenowe związki pszczelarzy w których po ok 30% pszczelarzy praktycznie nie ma pszczół. W naszym rejonie dowiadując się pokątnie otrzymuję podobne informacje, chociaż w prywatnych rozmowach pszczelarze się nie przyznają . Utrzymywanie tego faktu w tajemnicy jest błędem i wręcz głupotą. 

       Ja również mam straty , ale to wyłącznie z powodu ryjówki malutkiej- ta pasieka praktrycznie jest do odbudowy. W pozostałych pasiekach były pojedyncze padnięcia z powodów powarrozowych, ale po zsypywaniach stan utrzymał się na poziomie 85%. Wspomnę tylko że w tym jest 20 rodzin któr e straciłem w wyniku swoich eksperymentów. Wykonałem koncentrat ziołapisu i podałem go pod koniec stycznia w pełnej ilości. Niestety zioła to nie rapicid - rapicidem pszczołom nie uda się zaszkodzić a ziołami tak. Po zmniejszeniu stężenia ziołapisu o 80% wszystko jest w porządku. Straty w pozostałych pasiekach dotyczą wcześniejszego działania warrozy w pasiekach póżno przywiezionych z pożytku oraz z powodu eksperymentów stosowanych zimą podczas testowania ziołapisu. Eksperymenty niestety wymagają ofiar i tego do końca nie da się wyeliminować. Ale żeby wiedzieć trzeba coś zrobić i porównać oraz zauważyć-gdzie jest korzyść a czym się zaszkodziło pszczołom.