Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
 
 
PDF Drukuj

     

    Zwalczanie warrozy 2015 r





Wpis 3 grudni 2014 r.

      Zwalczanie warrozy jesienią przy pomocy rapicidu jest skuteczne jeśli w ulu wywoła się lawinowe czerwienie matki , które spowoduje w odpowiednim momencie obecność bardzo dużej ilości czerwiu w wieku 5 - 7 dni.  U nas przełom lipca i sierpnia to miodobranie z gryki. Wówczas porządkuje się gniazda rodzin robiąc matce miejsca do czerwienia i podkarmiając porcją syropu. Pożytek z gryki kończy się zwykle zablokowaniem matki w czerwieniu . Uderzeniowy przybytek nektaru, dużo pyłku są tego przyczyną. Okresowo zablokowane czerwienie matki powoduje ze po zrobieniu miejsca do czerwienia w ulu matka przez kilka dni czerwi po 2 tyś jajeczek, by po krótkim czasie przejść na czerwienie ok 100 jajeczek dziennie. Wtopienie się w ten system z zwalczaniem warrozy uzyskuje sie pełen sukces - warroza zwalczana jest w całości. Jesli przegapi się ten okres i nie wykorzysta się tego zjawiska z powodzeniem w zwalczaniu jest różnie. Wiosną takie czerwienie naSTĘPUJE SAMORZUTNIE I NIE TRZEBA TEGO PILNOWAĆ.  

      Zwalczanie warrozy rapicidem tak samo jak innymi sposobami wymaga wielu zachodów. w 2012 i 2013 r część moich pasiek przygotowywania wiosną do intensywnego rozwoju sprawiły, że pozbyła się warrozy w całości innym sposobem. Jesienią wydzieliłem ok 60 rodzin które były wyraźnie słabsze, a wiosną , aby zasiedliły więcej uliczek międzyramkowych zwęziłem uliczki międzyramkowe do ok 5 - 6 mm między górnymi listewkami ramek. Nie mam ramek hoffmanowskich i nie stosuję żadnych odstępników dlatego jest to możliwe. Kiedy pod koniec kwietnia robiłem próbne odymienia w tych ulach nie było warrozy. W 2011 r też robiłem takie zabiegi i też w takich rodzinach warrozy nie było . Tego roku zasiedliłem uliki do unasienniania matek gdzie wstawiłem istewki 6 mm. 

            Rodzinki tworzyłem na bazie zwykłych rodzin z warroza wstawiając do nich czerw z rodzin z warrozą . Rodzinki tworzone były pod koniec maja- kontrola warrozy odbyła się ok 10 lipca. W tych rodzinkach warroza była sporadycznie - myślę że była  dlatego że warrozy w ogłóle było dużo i to był efekt zarażania się a nie wylęgu.
   Postanowiłem że w 2015 r.  z wyjątkiem 10 uli w wszystkich zwężę uliczki już w marcu - najwcześniej jak się da.
    W temacie całoroczna zdrowotna profilaktyka pszczół zamieściłem teorię dotyczącą całego zjawiska w wyniku którego po zwężeniu uliczek międzyramkowych warroza wyduszana jest przez larę lub młodą pszczołę ponieważ brakuje dla warrozy miejsca w komórce. po zwężeniu uliczek szerokość uliczki jest mniejsza, ale pszczoły zmierzając do zachowania normalnej szerokości uliczki wypośrodkują wymiary i zmniejszają również głębokość komórki pszczelej. a nawet wciskają do płaszczyzny wypuklenia zasklepów komórek z larwami poruszaniem się pomiędzy plastrami z zbyt małą odległością wduszają powodując redukcję komory powietrznej w której przebywa larwa, a potem poczwarka i młoda pszczoła przed wygryzieniem . 
   Sądzę że nie wszystkie uliczki międzyramkowe trzeba tak ściskać. wg moich na razie teoretycznych obliczeń powinny być 4 takie uliczki- np wg schematu

kolejność ramek                1          2          3          4          5          6          7          9          10

Wymiar uliczek mm.    10      10       10        5           5          5           5        10        10        10


           W rodzinach słabszych będzie to proporcjonalnie mniej . Podczas powiększania gniazda wiosną trzeba pamiętać że jeśli dochodzi do wstaienia ramki w środek gtniazda musi być to ramka po bokach której uliczki będą miały 5 - 6 mm. W takiej sytuacji robi się jakby pułapkę na warrozę, ponieważ wchodzić ona będzie na czerw w tej ramce i będzie zaduszana - zarówno stara jak i młode.
         Ramki Hoffmanowskie nie są tu żadną przeszkodą, trzeba tylko mieć kila ramek na ul wykonanych z beleczek 10 x 25  mm i by były bez odstępników. Wówczas po włożeniu takiej ramki popmiędzy hoffmanowskie i dociśnięciu ich uzyskijemy odległość 5 mm Wkładając dwie  takie ramki między hoffmanowskie, uzyskujemy 4 uliczki międzyramkowe szerokości 5 mm i to może wystarczyć, pod warunkiem że będze to centrum czerwiu.

 
     Pierwotnym moim zamiarem - jak wpisałem w wspomnianym temacie było, że zwężać będę uliczki w marcu a rozszerzę je w maju, następnie zwężę w lipcu i rozszerzę w połowie sierpnia . To jednak byłaby paranoja - roboty od metra.  Po przemyśleniu sprawy uważam że zwężane będą tylko te uliczki w których będzie czerw,  wciąganie warrozy w rejon czerwiu spowoduję okresowym wstawianiem ramek z pustą woszczyną w środek gniazda.   Wyjdzie więc na to że w środkowej części ula 3 - 4 ramki będą do siebie zbliżone na odległość 5 - 6mm i to nie będzie zmieniane przez cały rok. Uliczki te będa swoistą pułapką na warrozę. Mimo że będzie się wylęgała w innej części ula to w końcu wejdzie w te uliczki i się skasuje.  

         Cały zabieg powinien być bardzo skuteczny wczesną wiosną czyli marzec i do 10 kwietnia, oraz jesienią, kiedy matki zmniejszają czerwienie i pod koniec sierpnia lokują się z czerwiem  na 3 - 4 ramkach. Jeśli potwierdzą się wcześniejsze skojarzenia to byłoby to bardzo piękne. Rozbujanie zagadnienia na duża skalę w moich pasiekach da do końca odpowiedź na ewentualne wątpliwości. Ponadto metoda - jeśli się potwierdzi w pełni, załatwi raz na zawsze newralgiczne terminy zwalczania warrozy - można będzie ją likwidować naturalnie,  bez żadnych negatywny
ch skutków i całkowicie bez chemii - przez cały sezon. Wówczas zbiory miodu z wrzosu, nawłoci i późnej gryki nie będą problemem.
        Jest zima i teraz spokojnie można sobie mózgować i zdobywać dodatkową wiedzę w ty zakresie. Kolega stosując zmniejszoną komórkę / 4.9 / twierdzi że w trakcie wprowadzania komórki małej do uli z warrozą nie było problemów, jednak kiedy już wszystkie pszczoły były małe problemy z warrozą powróciły. To jest bardzo prawdopodobne , ponieważ pszczoły duże zmierzają do wyprowadzenia pszczół dużych wypełnbiających komórkę. Pszczoły małe jedno pokolenie wyprodukują ponownie pszczoły małe, więc wypełnienie komórek się zmniejsza - tak myślę. W moim przypadku tylko część pszczół - te wylęgane w ścieśnionych komórkach wylęgają się mniejsze, natomiast tendencja do wyprowadzania pszczół dużych wypełniających całą komórkę będzie nadal ponieważ w ulu będą zawsze też pszczoły duże,

       
To, że warroza w ulach o zwężonych uliczkach ginie to jest pewne , lecz

jaka to jest skala i co da się zrobić więcej by ginięcie było skuteczne - do
 
końca - to jest do sprawdzenia w 2015 r.
 
WWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWW

Wpis 13 grudnia 2014r

POJAWIŁY SIĘ PROŚBY O USZCZEGÓŁOWIENIE PROCESU ZWALCZANIA WARROZY POPRZEZ ZMNIEJSZENIE ULICZEK MIĘDZYRAMKOWYCH.

         Wprawdzie w temacie ,,całoroczna profilaktyka zdrowotna pszczół"  jest co nieco na ten temat, to nie zawadzi powtórzyć to w wersji bardziej szczegółowej. W tym celu prezentuję rysunki schematyczne związane z bytowaniem larwy i młodej pszczoły w zmienionych warunkach.
       Larwa jest obficie karmiona i w ostatnim stadium wypełnia sobą prawie całe światło komórki, natomiast w końcowym odcinku komórki pozostaje komora powietrzna w której zwykle lokuje sie warroza, nakłuwa larwę w jednym miejscu skąd pobiera hemolimfę.



schemat dla larw

                Dorośnięte larwy zawsze bardziej ściśle wypełniają światło komórki niż wylęgnięte młode pszczoły.  Niemniej jednak w komórce - w tylnej jej części pozostaje komora powietrzna do ktrórej zwykle trafia warroza, jeśli wejdzie do komórki z larwą przed zasklepieniem. Na rysunku są trzy pary komórek- i tak od góry:
1/ Przekrój normalnej komórki z larwą
2/ Przekrój komórki zmniejszonej / np 4,9/
3/ Przekrój komórki która powstaje po zmniejszeniu uliczek do 5 mm

Kolejne etapy wskazują na znaczne zmniejszenie komory powietrznej w komórce w której żeruje warroza.

    Jerśli larwa się przepoczwarzy i powstanie poczwarka z której tworzy się młoda pszczoła, ma ona w normalnej komórce dużo miejsca. Larwa dorośnięta w którymś momencie oddaje kał larwi, który ulokowany jest w dnie komórki. Ruchy odwłoka larwy powodują nieznaczne rozprowadzenie go po dnie komórki, ale leży on zwykle w dolnej części i sięga czasami do górnej części dna. Najwięcej jest go zawsze przy styku dna z dolną ścianką. Rys 1



schemat dla młodej pszczoły

        wysokość komórki jest różna , ale zwykle to jest 11 - 12,5 mm Młoda pszczoła wylęgając się w takiej komórce ma dużo miejsca - może się wyciągać i odrywać od dna, ale zwykle wykonuje tylko właśnie takie ruchy. Po wylęgnięciu się pszczoły z poczwarki, komora powietrzna z powodu chociażby kształtów pszczoły powiększa się, a od góry pszczoła jeśli pozostaje w bezruchu pozostawia nad sobą przestrzeń wolną w której żyje i rozwija się warroza.

    W przypadku zmniejszenia przestrzeni międzyramkowej pszczoły wypośrodkowują wymiary,l ponieważ 5 mm to za mało do prawidłowej obsługi obu powierzchni z larwami, w związku z tym przcinają woszczynę tak by odległośc pomiędzy plastrami była con 10 mm. pozostaje więc dla larwy 9 - 10 mm. Larwa jednak w czasie zasklepiania jest większa od głębokości komórki w związku z tym pszczoły tworzą dużą wypukłość komórki- o wiele większą niż w komórkach normalnych. / linia przerywana na rysunku 2/  Po upływie pewnego czasu, na skutek przemieszczania się pszczół na plastrach wypukłości zostają zdecydowanie zmniejszone i tworzą bardziej płaską powierzchnię niż w przypadku normalnej rozstawy ramek. Skutkiem tego pole przekroju poprzecznego komórki zmniejsza się o p-2 pole zakreskowane na rysunku 2. Tym samym dla larwy i młodej pszczoły brakuje miejsca - wg pola przekroju poprzecznego na rysunku 1 zakreskowane pole p-2. Ta częś larwy musi zmieścić się też w tej komórce zmniejszonej.  W związku z tym po ścieśnieniu ramek larwa jest wciskana do dna komórki, a że ma ciasno to ruchy odwłoka przy oddawaniu kału powodują jego rozprowadzenie po całym dnie i ściankach w miejscu przylegania do dna. Poza tym i larwa i młoda pszczoła - szczególnie młoda pszczoła tuż przed wygryzaniem wykonuje obszerne ruchy. Te ruchy są głównym powodem zaburzeń w rozwoju warrozy. Warroza zwykle w jednym miejscu nagryza młodą pszczołę i tam dostaje się do hemolimfy- może to zrobić tylko stara warroza. Nawet jeśli tego dokona to miejsce nagryzienia jest z powodu braku miejsca w komórce często zakrywane. Ponadto jeśli stara samica warrozy jest odporna na ewentualne przyciskanie przez pszczołę o tyle młode są na to wrażliwe. Jeśli młode zostaną odcięte od miejsca gdzie pobierały hemolimfę same nie zrobią nowego i mogą z głodu ginąć. 
      Ponadto pierwsze młode wylęgają się na dwa dni przed wygryzieniem się pszczoły. Wylęga się z pierwszego jaja samica z drugiego samiec i młoda samica jeszcze pod zasklepem musi być zapłodniona. Pozostałe samice nie zostają zapłodnione ponieważ wylęgają się za póżno i nie dojrzeją do zapłodnienia- inaczej jest na czerwiu trutowym , dlatego w krótkim czasie po wygryzieniu niezapłodnione samice i samiec giną. 
      Tu również jest ważny szczegół: W zmniejszonych komórkach/ wenza 4,9 lub 5,1/   pszczoły wylęgają się nie po 21 dniach lecz po 20 dniach. Pszczoły które rozwijają się od początku do końca w plastrach o zmniejszonych uliczkach do 5 mm wylęgają się przed ukończeniem 20 dnia od zniesienia jajeczka, w związku z tym skrócenie o półtora  dnia okresu przebywania w komórce może dodatkowo uniemożliwić samcowi unasiennienie pierwszej wylęgającej się samicy. Tego roku spróbuję określić dokładny czas wylęgania się pszczół w takim przypadku- tak żeby podać to w godzinach.
          Pszczoły wylęgające się z ramek których uliczki zmniejszono do 5 mm są mniejsze, ale nie na tyle by nie niszczyć warrozę. W tym miejscu trzeba zaznaczyć że gdyby wszystkie uliczki były ściśnięte przez cały sezon pszczoły rozpoczną budowę komórek mniejszych - proporcjonalnych do uliczek i jeśli wszystkie pszczoły w rodzinie będą małe- nie będzie w rodzinie do wykarmiania pszczół o normalnej wielkości dlatego po tym okresie przejściowym moża nastąpić przerwa w zwalczaniu warrozy tym sposobem- pszczoły będą jakby z przyzwyczajenia produkować pszczoły mniejsze - larwy będą mniej intensywnie karmione.. Dlatego uzasadnionym jest to zwężanie większej ilości uliczek w marcu i kwietniu, a potem w lipcu. Nie trzeba jednak zwężać wszystkich uliczek. Na dobrą sprawę w marcu czerw jest na 3 ramkach, jeśli dopilnuje się to w marcu, to można na sezon pozostawić trzy ramki ściśnięte, a reszta może być w normalnych odstępach. To samo w lipcu: Zwykle pod koniec lipca układa się gniazdo stwarzając matce dogodne warunki do dynamicznego zaczerwienia większych powierzchni - celem uzyskania dużej ilości młodych pszczół zimowych . W związku z tym wstawiając do takiego zaczerwienia ramki w środek gniazda / 3 - 4 ramki/ ściskamy je, pozostawioając resztę w normalnych, lub większych odstępach- chodzi tu o zmagazynowanie  odpowiedniej ilości pokarmu na zimę. W ramkach sciśniętych mieści się mało pokarmu. Jeszcze trudno powiedzieć czy to akurat muszą być 3 - 4 ramki - czy nie wystarczy dwie dosunąć do ramki środkowej - by powstały dwie wąskie uliczki.  To wszystko trzeba będzie jeszcze sprawdzić.

    Aby nie narobić sobie zbyt dużo pracy ściskaniem i rozsuwaniem ramek trzeba to właściwie zaplanować i w ulu mieć przez cały sezon przynajmniej 2 uliczki wąskie. Podczas przeglądów można to zintensyfikować. Wstawiając np rankę z woszczyną lub wenzą wstawić ją tak by dwie sąsienie uliczki były wąskie, wówczas w tym miejscu będziemy niszczyć warrozę. 
    Jak wiadomo ramki hoffmanowsie mają pionowe listewki o szerokości 35 mm. Tak dosunięte ramki powodują równomierną odległość również 35 mm pomiędzy środkami plastrów - czyli m. in pomiędzy plastrami wenzy. W tym przypadku trzeba wykonać kilka ramek o jednakowej szerokości 25 mm, wstawić pomiędzy hoffmanowskie i również uzyskamy porządany wymiar pomniejszony o 5 mm pomiędzy środkami woszczyny lub wenzą. 

            Myślę że ustawnie na stałe wszystkich wąskich uliczek nie jest wskazane tak samo jak nie jest wskazane na siłę produkowanie mniejszych pszczół przez stosowanie wenzy o mniejszych komórkach. Cały proces musi być płynny i nie należy wychodzić ponad konieczność. Jak to praktycznie zorganizować? -  nie wiem - Trzeba będzie popraktykować , ponieważ w trakcie będą wychodzić mankamenty.

          W całym procesie pozostaje jeden nierozwązany problem- jest to diagnoza i ocena obecności wazrrozy w rodzinie pszczelej. Odymianie amitrazą to wprowadzanie trującej amitrazy w pszczele gniazdo. Ramka pracy spełnia swoje zadanie wiosną, ale już w czerwcu i lipcu nie dlatego że warroza jest w równym stopniu na trutowym jak też pszczelim czerwiu. Jedną z metod którą Stosowałem do tej pory to wstawiałem w środek gniazda ramkę z ciemną odbudowaną woszczyną, wyciągałem ją wraz z pszczołami - ale tak by nie zabrać matki-po 8 dniach i wstawiałem do szczelnej transportówki. Odymiałem to małą porcją amitrazy- przy 5 minutowym zamknięciu na głucho. Po tym po godzinie zabierałem ramkę na powrót do gniazda. Na ramce musi być dużo pszczół do ogrzania czerwia a temperatura na zewnątrz powinna przekraczać 25 stopni. Zwykle na takiej ramce są pszczoły z największą ilością warrozy, ramka praktycznie nie zawiera pokarmu tylko sam czerw, oraz warroza jest w obfitości na czerwiu 6 - 7 dniowym. Jest to jednak pracochłonne i wymaga stosowania amitrazy, ale jest bardzo skuteczną metodą oceny ilości warrozy w rodzinie pszczelej.  Jednak na przyszłość trzeba wymyśleć coś innego. Potrzebna jest śródsezonowa diagnoza stanu porażenia warrozą na przełomie czerwca i lipca.

UWAGA.
Mam pszczoły kaukaskie, nieskę, buckfasty i inne , oraz ich krzyżówki. Wymiary komórek są tak różne że trudno określić jak być powinno. Dlatego podaję czasami różne wymiary. I tak dla pszczół kaukaskich zwężając ramki uzyskuje się skrócenie komórki nawet do 7,5 mm i z tego wychodzą pszczoły, natomiast dla nieski na nowej woszczynie to zwykle jest 10,5 mm. Ta sama nieska przy rozstawie ramek do 12 mm buduje komórki o wysokośc i 13 mm i więcej - dlatego nie należy przywiązywać wagi do szczegółowości wymiarów na tych rysunkach, a do właściwej rozstawy ramek w zależności od rasy i wielkości pszczół. Zwykle dla kaukaskich było to dotąd 4 mm , dla nieski 6 mm. 
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Wpis 1 stycznia 2015 r

      Przeglądając wpisy na mój temat w forach internetowych, natrafiłem na informacje innych pszczelarzy traktujące o zwężaniu uliczek międzyramkowych celem lepszego pokrycia plastrów przez pszczoły. Wszędzie jest mowa o zakarmianiu pszczół przy rozstawie ramek 11 - 12 mm, a potem zwężeniu uliczek do 8 mm. Niestety przy takim zwężeniu nie da się zwalczyć warrozę. te następna 2 - 3 mm o tym decydują. Takie zwężanieuliczek zawsze poprawia dostęp do p[okarmu, ponieważ pszczopły powiększają kłąb i obsiadają więcej uliczek międzyramkowych i to jest prawda- tę czynnośćja nie wykonuję jesienią tak jak większość kolegów opisujących sp[rawę na forum, tylko robię to wczesną wiosną. Zaczynam sezon od czyszczenia dennic, wówczas stosuję podnośnik do uli który podnosi korpusy pozostawiając dennicę na podstawie. Dennicę się wyciąga, czyści i jak trzeba dezynfekuje i wstawia ponownie, lub wymienia się celem remontu tej która dotychczas była w użytku. Trwa to zwykle 3 - 4 dni, więc żeby przy mojej ilości rodzin pszczelich zdążyć trzeba to zacząć ok 20 lutego. Właśnie czas od końca lutego do ok 10 marca to zwężanie uliczek międzyramkowych. Ta czynność tegoi roku będzie wykonana skrupulatnie połączona z podaniem ciasta leczniczego z białkiem. Zwykle zwężanie uliczek - czyli to pierwsze wejrzenie do uli nie trw dłużej jak do 5 marca. Nie ma znaczenia czy oblot był czy go nie było- tu odgrywa rolę kalendarz. U nas o tej porze są zawsze temperatury plusowe dlatego nie rozważam co by było gdyby było 10 stopni na minusie , a tak może być. Oczywiście w takim przypadku trzeba ten zabieg przesunąć w czasie.
       Jest pewne że tego roku warroza pozostała w ulach. Jest pewne że jest wyjątkowo zjadliwa, więc musi być każda rodzina traktowana i obserwowana indywidualnie. Takie zabiegi w tych warunkach wczesną wiosną mogą być ryzykowne dla pszczelarza który nie ma doświadczenia i wiedzy w zwalczaniu i diagnozowaniu warrozy. Ja w zanadżu mam inne możliwości jej zwalczania jeśli wyjdzie coś nie tak. To jednak trzeba na bieżąco diagnozować. Oznacza to że jeśli ramki zwęży się ok 1 marca, to ok 20 marca w zasklepionym czerwiu widoczne powinny być efekty tego zabiegu- to jednak nie dla każdego jest jednoznaczne- trzeba mieć doświadczenie w tym zakresie - tego nie da się opowiedzieć tak by prawidłowo przeprowadzić diagnozę. Gdyby na tym etapie coś nie wyszło trzeba za warrozę wziąć się innym sposobe.
  Ja nigdy nie zwracałem uwagi na warrozę wiosną, i też wiosną nigdy jakimiś specjalnymi metodami jej nie zwalczałem . W ostatnim okresie było to ciasto lecznicze,  ten rok mój pogląd na warrozę   i jej zagrożeniach się zmienił i warroza będzie monitoprowana od wiosny do jesieni.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

WPIS 4 STYCZNIA 2014 R

    
Jeden z pszczelarzy / Lubuskie / 2 stycznia 2014 r telefonicznie poinformował mnie po przeczytaniu w święta tego tematu:

        Za moją wcześniejszą radą o konieczności zwężenia uliczek jeśli osłabną wiosną pszczoły- wykonał to ok 10 marca 2014 r, i z powodu swojej choroby nie był w stanie rozszerzyć je wiosną. wykorzystał tylko znjomego by ok 10 maja nałożył na korpusy gniazdowe nadstawki. Pszczoły w tym stanie pozostały bez żadnej opieki do pierwszych dni czerwca. Pszczoły były w ulach wielkopolskich zimowanych na dwóch korpusach- więc w czerwcu były na trzech wiellkopolskich- wtedy przy pomocy rodziny zrobił miodobranie i wykonał porządek w ulach. Dookoła w pasiekach pszczelarze już skarżyli się na ogrom warrozy. W tej pasiece nie zauważono żadnej warrozy- również w wstępnie odymianych odkładach wykonanych w tym czasie w tej pasiece warrozy nie było zupełnie.  
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX


Wpis 9 stycznia 2010 r 


      Jest czas na myślenie, więc trzeba myśleć. To zwężanie uliczek może być troszeczkę kłopotliwe więc myślę jak to ograniczyć. Doszedłem do takiego wniosku: Wiosną w marcu zawsze jest taka sytuacja że matki rozpoczynają czerwienie i dochodzą do trzech ramek z czerwiem - z tym, że jest go niewiele> zwykle jest taka pora, że środkowa ramka zaczerwiona jest w 5/4, a boczne w 1/3 . Jest to właściwa pora by środkową ramkę obrócić o 180 stopni. Jeśli wcześniej uliczki ramkowe się zwężyło to możemy mieć nadzieję, że warroza sukcesywnie będzie likwidowana. Po obróceniu ramek jest taka sytuacja że matrka zwiększa czerwienie, ale wtedy w ulu jest granicznie duża ilość czerwiu - jest to na pograniczu możliwości wychowywania czerwiu przez tę rodzinę. Musi wpierw trochę pszczół wyjść z komórek. Młode pszczoły produkują znacznie więcej mleczka niż te zimowe. Wtedy po pewnym czasie zaczyna rosnąć potencjał możliwości wychowania licznego młodego pokolenia. W naszych  warunkach jest to początek kwietnia. Wówczas wystarczy wstawić ramkę z brązową odbudowaną woszczyną w środek gniazda, a uliczki wokół tej ramki zawęzić do 5 mm. Wtedy matka będzie tę ramkę zaczerwiała kilka dni. Dużo młodego czerwiu i karmicielek, na których najczęściej żeruje warroza, zciągnie warrozę w to miejsce i warroza w nich w końcu zostanie. Ta ramka musi mieć zwężone uliczki przez 14 dni. Potem można przygotować tak drugą ramkę z pustą woszczyną i znowu będziemy w niej łapać warrozę.Jeśli robiłoby się to regularnie przez cały rok, to pozostałe uliczki mogły by być szerokie. Trzeba to będzie sprawdzić jak to będzie działać.

        Jesienią pod kiniec zbiorów można zastosować to i do takiej ramki naganiać warrozę i w niej byłaby niszczona. Najlepiej jak by to rozpoczęło się przed połową lipca i prowadziło do końca sierpnia. Czyli w połowie lipca wkładało by się jedną taką ramkę, na przełomie lipca i sierpnia, drugą, w połowie sierpnia trzecią a pod koniec sierpnia - w zależności od możliwości mogła by być czwarta ramka. Trzeba byłoby pilnować żeby matka tę ramka zaczerwiała. Zbliżenie rameki czasami powoduje że ona lekko się przechyli i z jednej strony brakuje miejsca na odciągnięcie odpowiedniej wysokości komórek - dlatego trzeba to sprawdzac i korygować. 
   
                 Sprobujmy- może się uda

KKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKK

     TEMAT Z 2013 R  


xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx


xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx         

Wiosenne zwalczanie
 


warrozy


 

Wpis 21 lutego  2013 r 


 

      Tak się stało że matki rozpoczęły gremialne czerwienie, ponadto zapowiada się nadal ciepła pogoda z temperaturą do 10 stopni plus. Z tego powodu rozpoczęcie karmienia pszczół ciastem z rapicidem w systemie ciągłym celem zwlczenia warrozy jest zasadne. Ja rozpocząłem ten proces przed kilkoma dniami i będę prowadził go do końca marca.


 

W zakres wiosennego zwalczania warrozy wchodzą w moich pasiekach dwa zabiegi, a mianowicie nie posiadam w ramkach odstępników, ani ramek hoffmanowskich w związku z tym mogę regulować odległość między ramkami. Dotąd by ułatwić pszczołom obsiadanie większej ilości uliczek międzyramkowych zwężałem na początku marca odległość między ramkami nawet do 6 mm. Wtedy wylęgają się mniejsze pszczoły, ale jest ich znacznie więcej, a pszczoły mają lepsze warunki ich wychowu. To zwężenie uliczek powoduje jeszcze jedno zjawisko porządane przy zwalczaniu warrozy. Otóż larwa wylęga się w komórce niższej o wysokości 9 – 10 mm , zamiast 12 mm. Z tego powodu praktycznie w komórce brak komory powietrznej w której w normalnych warunkach swobodnie żeruje warroza. Osiąga się podobne zjawisko jak w mniejszych komórkach o wym. 4,9mm i 5,1 mm. Z tych samych powodów warroza w tych komórkach ma ograniczone możliwości rozwoju i występuje w małych ilościach- bez stosowania żadnych dodatkowych zabiegów. Prawie to samo zjawisko jest w węgierskim ulu obrotowym. Dodatkowo podawanie ciasta z rapicidem powoduje pogorszenie bytowania warrozy i ginie ona doszczętnie, pozostając w kale larwy wraz z młodymi o kolorze kremowym.

Od kwietnia podczas kolejnych przeglądów ramki stopniowo rozsuwa się na normalną odległość.


 

       Wielu pszczelarzy po potraktowaniu rapicidem pszczół szuka warrozę na dennicy. Jej tam nie ma jest w kale larwy i pszczoły czyszcząc komórkę wyrzucając woskowinę po wylęgu larwy i warrozę usuwają wraz z nią.

        Nie zmniejszając uliczek międzyramkowych warrozę również można zniszczyć do końca tą metodą, trzeba tylko pamiętać by ciasto znajdowało się w trybie ciągłym w zasięgu kłęba przez con 21 dni. Termin ten w pasiece trzeba przedłużać , ponieważ nie wszystkie matki rozpoczęły czerwienie, a okres 21 dni odnosi się do rodzin w których od początku suplementowania jest czerw. Ja planuję skończenie suplementowania ok 25 marca, ale zależeć to jeszcze będzie od przebiegu pogody w marcu.

        Tego roku najpierw podaję ciasto, natomiast do zwężania uliczek międzyramkowych i korygowania położenia pokarmu przystąpię tuż przed 1 marca, 

Właśnie dzisiaj rozdałem drugą porcję ciasta. Czerwiu nie ma jednak w większej części uli – traktuję że 70% rodzin jeszcze jest bez czerwiu, ale proces się rozpoczął i będzie ich coraz więcej.

Niezależnie od tego zabiegu również w każdej rodzinie od początku kwietnia będzie ramka pracy i mimo wszystko będę ściśle kontrolował czerw trutowy na obecność warrozy.

     Również czekam na nieco wyższe temperatury by połączyć kilka rodzin i bezmatki trzymane od jesieni, ale zrobię to na pewno zaraz po niedzieli.

         Ciasta rodzinom trzeba podać więcej, by często nie wchodzić do uli – może być nawet po 20 dkg. Zdecydowanie więcej rodzin z czerwiem jest w pasiece gdzie podałem ciasto z rapicidem i domieszałem mikroorganizmy EM w składzie podstawowym. Wprawdzie produkty te powinny wzajemnie się wykluczać, ale nie do końca jest tak. Poprzednio rozpocząłem podawanie EM-ów po 15 marca i również miały one wpływ na ilość czerwiu w ulach, a tym razem się to powtórzyło – tylko trochę za wcześnie je podałem. Ale popatrzymy posprawdzamy co z tego wyniknie- jak na razie są pozytywy, a mieszanie rapicidu z mikroorganizmami widać nie przeszkadza – ale to jeszcze trzeba sprawdzić- właśnie wysyłam próbki ciasta z rapicidem i mikroorganizmami do jednego z laboratoriów w Niemczech, bo nie dowierzam własnym spostrzeżeniom. Być może małe stężenie rapicidu niszczy mikroorganizmy z dużym opóźnieniem, albo dzieją się w tej mieszaninie jakieś inne niespodziewane procesy.

      Na forum pokazują się różne opinie dotyczące leczenia rapicidem, wspólnego traktowania rapicidem i mikroorganizmami. Ja tego nie komentuję --- a sugeruję że dobrze jest jeśli w działaniu i dyskusji największą rolę odgrywa wiedza , a nie ,,zadje mi się"  osób które chcą li tylko na siebie zwrócić uwagę.


WPIS 22 LUTEGO

     Pomyliłem daty , ale już poprawiłem- straciłem rachubę czasu przez częste wyjazdy.

         Dzisiaj rano dokończyłem obracać ule ciemnymi ściankami do słońca. Była to dobra decyzja-- gdy w dzień zrobiło się 11 stopni - ciemne ścianki uli miały po 50 stopni - pszczoły w środku dogrzało , dlatego prawie wszystkie pszczoły w wszystkich pasiekach dokonały porządnego oblotu. Oczywiście ineresowała mnie postać kału oddawanego przez pszczoły- nie ma biegunek, kał jest półstały- pszczoły latały na odległość 200m- na wylotklach i na ściankach , oraz daszkach uli nie widać rzadkiego kału. kilka rodzin nie obleciało - m. in szklany ul który zjadł 5 kg ciasta z rapicidem jesienią i zimą , w zasadzie wchłonęły 100 krotnie wiecej rapicidu niż potrzeba rodzinie w procesie profilaktycznym.      Nawet prowokowałem tę rodzinę do oblotu, ale nic z tego rozkłębiły się , a wieczorem usiadły w kłębie na 1 + 0.75 korpusów wielkopolskich i moje prowokowanie miały gdzieś - po prostu oblotu nie potrzebują. To spostrzeżenie polecam wszystkim którzy uważają że rapicid szkodzi pszczołom, oraz to że podkarmianie cistem z rapicidem przepełnia jelito proste- na podstawie obserwcji tego ula twierdzę że są to bzdurne podejrzenia.
Wręcz uważam że suplementowanie takie im częściej i więcej tym lepiej. Rodzina w szklanym ulu jest wręcz potężna- słońce wpada wprost na ramki i na pszczoły - to że nie chcą oblatywać jest zadziwiające nawet dla mnie. Postaram się aktualne zdjęcia tego ula umieścić w tej treści.
   Miałem jeden bezmatek który powstał z powodu nie przyjmowania nowo podawanej matki przy czym starą  usunęłem z ula ok 12 lipca- niestety była to wyłącznie stara pszczoła i posypała się bez żadnej choroby - ale to było do przedwidzenia i tego się spodziewałem.
  Jedna z pasiek obleciała w jednym czasie i cały czas byłem na tej pasiece podczas oblotu - niestety kurtka w której byłem na pasiece nadaję się do prania. Oblot był intensywny i trwał 50 minut.
    Tym sposobem zaczął się nowy sezon pszczelarski. Trochę za wcześnie, ale leszczyna kwitnie na całego, wierzba kublera ma spore bazie i może zakwitnąć zaraz po 1 marca, Iwa nabiera mocno pąki i zakwitnie przed 10 marca, przebijśniegi już puszczają kwiaty, Wierzby mieszanki iwy również mają spore pąki. Jeśli pojawi się kwiat, to będzie dobrze, jeśli nie to po oblocie matki zaczerwią i będzie brakowało w ulach pyłku. Miejmy nadzieję że będzie ciepło.
        Trzeba być przygotowanym na podkarmianie rodzin ciastem z pyłkiem, a nawet samym ciastem, a jeśli będzie ciepło to chociażby syropem z pasieczyska. Podczas obracania uli można w rękach było wyczuć gdzie jest zapas pokarmu, a gdzie go brak. I tu znowu przydają się obserwacje zimowe. W każdym ulu nawet gdy czasowo rodzina była rozkłębiona, pokarmu jest bardzo mało i koniecznie trzeba go będzie uzupełniać. Możliwe są pewne przestawienia ramek z pokarmem pomiędzy ulami, ale trzeba to zrobić zaraz z początku marca by brak pokarmu nie miał wpływu na ograniczenie czerwienia matki .
        Te rodziny które siedziały całą zimę bezgłośnie mają pokarmu do oporu. Zupełnie bezgłośne rodziny siedzące jeszcze głęboko w całej swojej większości dzisiaj jeszcze nie oblatywały- dotyczy ok 30 rodzin.  W tych rodzinach zimą ubyło najwyżej po 3 kg pokarmu. Właśnie tak powinno wyglądać zimowanie. Dlaczego tak nie jest w wszystkich rodzinach - cecha charakteru czy patologia? No właśnie zawsze w pszczelarstwie jest coś do zrobienia i do sprawdzenia, tylko temat trzeba chcieć znaleźć i trzeba go chcieć prowadzić.
   Czerw jest w większej ilości rodzin niż sądziłem poprzednio, ale tego się już nie wstrzyma i właściwie nie ma to już znaczenia - przyroda trochę reguluje to sama. Pszczoły otrzymały drugą porcję ciasta w ramach zwalczania warrozy. Teraz tylko trzeba pilnować by go w ulach nie brakowało. U nas przez kilka dni spodziewam się temperatur powyżej 10 stopni, więc chyba ruszą na leszczynę bo dzisiaj jeszcze były zajęte wyłącznie pierwszym oblotem. W przyszłym tygodniu zaczynam czyścić dennice- na zwężanie uliczek międzyramkowych - za wcześnie - to przecież jest dopiero luty.


Wpis 23 lutego




Szklany ul dzisiaj 23 lutego w czasie niby oblotu godż 13.





Szklany ul rano - linia zielona pokazuje miejsce uwiązania kłęba rano 23 lutego godź 7
Pszczół - cały korpus górny / 8 ramek i 1/2 korpusa dolnego. Linia niebieska pokazuje umiejscowienie kłęba zimą w dni cieplejsze. Podczas mrozów tylko nieco wystawały do korpusa dolnego

 


 Osyp szczątkowy

Słońce świeci - temperatura do 10 stopni, leszczyna kwitnie, ale pszczół na niej nie ma. Za to pszczoły gremialnie pobierają wodę.. Rodziny silne a osyp szczątkowy. Dzisiaj pokusiłem się na czyszczenie dennic, ale pszczoły mnie trochę wyprzedziły - na niektórych dennicach było zupełnie     czysto- na prezentowanej zostało troszeczkę pszczół- ale od wylotka już posprzątane.                    
    Tam gdzie zimą było rozkłębienie i były głośne. , martwych pszczół na dennic y było znacznie  więcej. Sucha pogoda to i w ulach sucho. W większości rodzin pokarmu zostało bardzo dużo -  brakuje go tylko w tych co były chociaż okresowo - głośne zimą. 
     Przygotowałem ciasto z pyłkiem i podałem jednej pasiece, jutro będę podawał reszcie, ale wydaje mi się że to jest za wcześnie o jakieś 2 tygodnie. Pszczoły latają to nam pszczelarzom chce się grzebać, pobudzać i podkarmiać, ale wydaje mi się że te emocje trzeba studzić. Wprawdzie zapowiada się na wczesną wiosnę, ale jeśli pogodzie się odwidzi i przyjdzie zima to możemy wyeksploatować pszczoły. Też ulegam tym emocjom- pszczoły są silne pokarmu jest dużo to i ryzyko może być małe- ale trzeba się z tym liczyć. Zrobiłem to ciasto to podam, ale grzebanie w ulach pozostawię na przyszły tydzień - czyli po 1 marca. Przyspieszenie wiosenne wydaje się duże, ale lepiej będzie jak ustawimy się na przyspieszenie nie większe jak 1 tydzień. Pszczoły trzeba oszczędzać. matki już prawie wszystkie czerwią i na razie niech to będzie czerwienie symboliczne. U nas pyłku w terenie jeszcze nie ma, więc wszelkie grzebania odłożyć trzeba na okres 5 - 10 marca. Pszczoły wpierw muszą zaczerwić i zorganiozować gniazdo pod kątem wychowu czerwiu - wtedy dopiero wiadomo co nieco o rodzinie.
    Zwalczanie warrozy u mnie odgrywać będzie teraz mniejszą rolę, ub roku warrozy nie miałem, a tego roku w lutym do tej pory pszczoły miały ciasto z rapicidem i to im musi wystarczyć. Jeśli była warroza to musiało już ją trafić. Jeśli ktoś o tej porze zaczyna podawanie ciasta to trzeba to ciągnąć nieprzerwanie do końca marca. 
    Robiłem próby na warrozę - o tej porze - warrozy po prostu nie ma. 
         Też zajmę się pszczołami pod kątem przyspieszenia rozwoju, wykorzystania enegii i zaopatrzenia w pokarm jeśli już czerw rozwinie się znacznie. Póki co Jutro i pojutrze będzie czyszczenie dennic. i podanie ciasta - no i trzeba sobie dać na uspokojenie- to przecież dopiero luty.  
  Tego roku wznowię podawanie ciasta z rapicidem po 10 marca- będzie miało to dwa cele
1/dalszy wpływ na warrozę
2/zabezpieczenie przed zarażeniami zewnętrznymi                                                                      
    
Do 10 -go chcę żeby pszczoły wchłonęły trochę ciasta z pyłkiem.
Jeśli ktoś ub roku miał warrozę to sobie na to nie mo.że pozwolić - ciasto z rapicidem musi być podawane w trybie ciągłym i bez żadnych uzupełnień. 

Wpis 28 lutego

       Jutro jest 1 marca. Ub. roku od tej daty rozpoczynałem podawanie ciasta miodowo cukrowego celem pozbywania się biegunek, profilaktycznie przeciw gnilnym chorobom czerwiu, oraz jako miesięczny cykl zwalczania warrozy. Tego roku pogoda zmusiła do rozpoczęcia tego procesu jeszcze przed 20 lutego, a nawet dużo wcześnieju W połowie lutego sądziłem że w ulach nie ma czerwiu, jednak myliłem się , wprawdzie w małych ilościach, ale matki zaczerwiały już plastry na początku lutego. W związku z tym właściwie u mnie walka z warrozą zakończyła się, a  dlatego że moje pszczoły miały dostęp do ciasta przez cały luty i był czerw potrzebny do tego by zwabiać do komórek warrozę. To była niespodzianka pogodowa i dobry zbieg okoliczności że tego roku testowałem zimowe leczenie pszczół przy pomocy ciasta. W związku z tym marzec wypada poświęcić li tylko na właściwe wejście poszczególnych rodzin do produkcji, jednak po 10 marca pszczoły na powrót otrzymywać będą ciasto przede wszystkim aby zabezpieczać je przed bieżącym zarażaniem się chorobami miologicznymi oraz także warrozą. Z tego powodu ciasto z rapicidem będę podawać do ok 10 kwietnia 
   Odbieram ostatnio dużo e- maili i telefonów z tego zakresu - na bieżąco na nie odpowiadam, jednak zamieszczę tu kilka wyjaśnień, ponieważ w większości zapytania dotyczą tych samych spraw. 
1/ Trwałość ciasta z rapicidem.
Mieszanina rapicidu z ciastem miodowo - cukrowym jest trwała i sądzę że całkiem bezpiecznym okresem przechowywania meszaniny to 2 tygodnie. Zwykle lepiej robić jest ciasto na bieżąco- ja nigdy nie badałem laboratoryjnie trwałości ciasta, ale po 3 tygodniowym przechowywaniu zastosowałem ub roku do zwalczania b iegunek i skutek był bardzo pozytywny- po 4 dniach od zastosowania biegunki ustąpiły. Rapicidu nie można mieszać z ciastem które zawiera substancje białkowe np pyłek , drożdze, mąkę sojową i inne. Nie mam na ten temat szczegółowej wiedzy lecz dyktuje to logika. Ja jednak robię próby w zakresie stosowania ciasto z rapicidem z domieszką mikroorganizmów i choć brzmi to jak sprzeczność obserwuję pozytywy tej mieszaniny, ale szczegółowo wypowiadać się na ten temat jest za wczesnie- trzeba zastosować to w przypadku szeregu chorób i to zrobię w przyczłości i dopiero wtedy będzie wiadomo.

2/ Czy istnieje niebezpieczeństwo zanieczyszczenia miodu
Rapicid zawiera składniki biodegradowalne w środowisku naturalnym i w środowisku ula, Jednak gdyby nawet tak nie było to podawanie profilaktyczne w marcu dotyczy pszczół które będą żyć najwyżej do 1 maja. Podawanie rapicidu w cieście uniemożliwia odkładanie go w komórkach, ponieważ dotyczy to okresu kiedy zapasy są wstępujące- czyli pszczoły nie mają pożytku naturalnego, a jeśli nawet on jest przy końcu marca, to pszczoły zyżywają pożytek i ciasto na bieżąco nie pozwalając na odłożenie go w komórkach. Ponadto profilaktryczne suplementowanie dotryczy marca. Kwiecień to okres kwarantanny i zużywania bardzo dużej ilości pokarmu. Nawet jeśli składniki rapicidu mimo tego pozostałyby w komórkach to rapicid w tak długim okresie ulega całkowitej biodegradacji i całkowitego usunięcia z ula. Jod względm którego są największe zastrzeżenia kończy swoje reakcje w postaci rozpuszczalnych w wodzie lub nie rozpuszczalnych soli jodu które nie dość że są nieszkodliwe to są potrzebne człowiekowi - znamy pojęcie sól jodowana - czyli wzbogacana sól kuchenna takimo właśnie związkami jodu. Tak mówię na wszelki wypadek, ale praktycznie nie ma możliwości zanieczyszczenia rapicidem miodu jeśli stosuje się te zasady które podaję. Substancje kwasowe w tych stężeniach które stosuję,  zawarte w rapicidzie degradowane są do zera w przełyku i wolu pszczoły.

3/ Jeśli zachoruje rodzina pszczela w czasie sezonu.
        Wówczas rodzinę pszczelą trzeba koniecznie wyłączyć z produkcji na ten rok i leczyć. W związku z ustawą o chorobach zwalczanych z urzędu nie można dopuścić by w miodzie znalazły się składniki porapicidowe, więc wszelkie kombinacje o przywróceniu rodziny do produkcji należy zaniechać. Ja nigdy nie uruchamiam takiej rodziny w tym roklu do produkcji z wielu powodów. Leczenie trwa, a jeśli jest to postać gnilna czerwiu to trzeba wyleczyć i testować czy choroba się nie odnawia. Jeśli to jest czerwiec i zabiera się rodzinie cały czerw to do lipca się odnawia i pozostaje wyłącznie czas na przygotowanie do zimy. Wzbacnianie takiej rodziny czerwiem po to by zaczęła zbierać miód jest niczym nie uzasadnione. Rodzina taka po zazimowaniu powinna wiosną być ściśle obserwowana, w maju należy spowodować odbudowanie gniazda na nowej wenzie, stare ramki trzeba zabrać i przetopić i dopiero wtedy można wstawiać korpusy miodowe i produkować miód. Przy takim postępowaniu rodziny pszczele możemy sobie leczyć czym chcemy i nikt nie ma prawa się czepiać, ponieważ jedynym kryterium właściwej produkcji pszczelarskiej jest to by w produktach pszczelich nie było substancji polekowych, lub związków wynikowych ich reakcji i innych zaniczyszczeń. Ten sposób gwarantuje to w 100%.  Po to są ustawy by pszczelarze nie paprali uli truciznami w sposób niekontrolowany i by zamiast miodu nie produkowali żywności zatrutej chemikaliami, a to jest możliwe jeśli w czasie sezonu pszczelarskiego leczymy pszczoły , a potem pozyskujemy miód - takie postępowanie trzeba wykluczyć z praktytki pszczelarskiej niezależnie od tego jakimi metodami leczymy pszczoły..  Pszczelarz podczas leczenia pszczół - jeśli taka konieczność go spotka nie może być zachłanny, lecz mądry.

4/ MRL dla rapicidu
       Jest takie pojęcie określone takim, skrótem, a chodzi o dopuszczalne maksymalone stężenie substancji szkodliwej w produkcie spożywczym . To pojęcie w weterynarii stosuje się w przypadku kiedy leczymy zwierzęta np antybiotykami, a potem pozyskujemy od nich produkty spożywcze /  mięso, mleko , jajka/  . W pszczelarstwie dotyczy to m. in amitrazy i innych sybstancji toksycznyc h używanych przede wszystkim do zwalczania warrozy. Chodzi o to by amitraza / toksyna / nie przekroczyła ustalonego poziomu np w miodzie.

Rapicid w stężeniu 1:500 czyli 2 promile używany jest do zamgławiania pomieszczeń w obecności zwierząt/ oprócz krów mlecznych/ W ten sposób zamgławia się kurniki, gołębniki,  króliczarnie, cielętniki, indyczarnie, chlewnie , obory z bukatami i młodzieżą bydlęcą. W stężeniu 1 : 2 500 dodaje się do wody do picia dla zwierząt, a także do wody dla ryb.  Do tych warunków  twierdzi się że ustalanie MRL nie dotyczy . Krowa żyje długo i może być zamgławiana w taki sposób wielokrotnie i dla niej nie ustala się MRL, a jaki sens ma ustalanie MRL dla pszczoły która rapicid je w marcu i przestaje żyć do 1 maja? Jaki sens ustalanie MRL-u jest dla rapicidu, jeśli nie tworzy on substancji toksycznych?? w rozumieniu takim jak amitraza. Na podstawie tego twierdzę że mówienie o ustalaniu MRL dla rapicidu jest nieznajomością specyfiki produkcji pszczelarskiej.
      Abstrachując od wszystkiego ze względu na specyfikę zachowania się rapicidu w środowisku naturalnym w tym ze względu na to że żaden z składników nie jest w tych stężeniach substancją toksyczną ani szkodliwą, a w procesach reakcji biodegradacyjnych nie tworzy również żadnych substancji toksycznych ani szkodliwych, - twierdzę że nikt nigdy dla produkcji pszczelarskiej nie będzie ustalał poziomu MRL dla rapicidu,  ponieważ z powodów wyżej wyszczególnionych  jest to pozbawione sensu i brak jakiegokolwiek uzasadnienia..

5/ Czy łącznie z ciastem z rapicidem można podawać np ciasto z pyłkiem.
        Jeśli nie mamy zamiaru zwalczać warrozy to tak, jeśli chcemy zwalczać warrozę to zdecydowanie nie.   Pszczoły powinny otrzymywać wyłącznie ciasto z rapicidem w trybie ciągłym przez określony okres by cykl rozwoju warrozy był zamkniety - czyli praktrycznie musi to być 1 miesiąc. Jeśli pszczołom w marcu brakuje pokarmu, trzeba uzupełniać go przestawianiem ramek z innych uli lub robieniem większej ilości ciasta,- można w tym przypadku zmniejszyć zawartość rapicidu do 1 promila- ale niekoniecznie. 

       Jesli ktokolwiek zastosuje tę metodą to proszę ją wykonywać ściśle - na razie bez żadnych innowacji. Kontrolę obecności warrozy prowadzić przy pomocy ramki pracy zakładanej ok 15 kwietnia. Jeśli pojawi się wiosną warroza w pojedynczych ulach/ np w 2 na 50 ulową pasiekę, / to nie jest to nieskuteczność metody , lecz zarażenie w wyniku wyrabowania osłabionej rodziny w terenie,  zarażonej warrozą. Te zjawiska mają miejsce wiosną i jesienią  w okresie bezpożytkowym. Z tego właśnie powodu suplementowanie należy przedłużać do 10 kwietnia, jeśli istnieją warunki do takiego rabowania. Suplementowanie ciastem należy przerwać jeśli pojawi się intensywny pożytek np z wierzby. W południowych rejonach może to być już ok 20 marca. Po prostu obserwować i myśleć. 


Wpis 2 marca

     Jak wspomniałem wcześniej podaję pszczołom ciasto z pyłkiem. Sprawa wygląda tak że matki czerwią, leszczyna niby kwitnie , ale pszczół na niej nie ma, za to latają intensywnie po wodę. Jest ciepło ciasto z rapicidem podawałem przez luty a teraz do 10 -go chcę żeby wraz z ciastem wciągnęły dużo pyłku. Ciasto z pyłkiem znika szybko bo w ciągu do 3 dni porcję ok 15 dkg pszczoły wciągają. Oczekuję , że zaskutkuje to ilością czerwiu w wielu rodzinach- nie we wszystkich, bo niektóre jeszcze nie czerwią.
     Nie rozumiem dlaczego leszczyna nie pyłkuje- może dlatego że jest za sucho. Temperatury w dzień przekraczają 10 stopni. Bywało że pszczoły na leszczynie były przy 7 stopniach, a tego roku jakieś fatum- leszczyna w pełni kwitnienia, kwitnie obficie a pszczół na niej nie ma. Jeszcze jutro i pojutrze będzie podawanie ciasta z pyłkiem i koniec więcej pyłku nie mam, a pszczoły wciągną go łącznie ponad 20 kg.
   Od środy rozpoczynam korygowanie rozłożenia pokarmu- czyli przestawianie ramek w ulu i między ulami, by równomiernie rozłożyć pokarm w pasiece. Tam gdzie jest nadmiar zabieram i wstawiam tam gdzie jest brak. Niektóre ramki obracam by pokarm był na przeciwko czerwiu. Również zmniejszę gniazda tam gdzie będzie to uzasadnione.
    Do podawania ciasta z rapicidem wrócę po 10 marca i czyli po uporządkowaniu pokarmu w ulach.  
   U mnie w pasiekach zapowiada się na świetny potencjał pszczół jeszcze w marcu, ale mimo że w ulach jest dużo pokarmu, przy tak rozwijającym się czerwiu może go zabraknąć- musiała by być świetna pogoda z wysoką temperaturą by teren dostarczył potrzebną ilość pyłku i nektaru
   Każdego roku wywoziłem pszczoły na stałe pasieczyska ok 10 kwietnia i ok 1 maja na rzepak - tego roku będzie to chyba ok 1 kwietnia i ok 20 kwietnia na rzepak.
  Trzeba jeszcze zdążyć z jeszcze jednym uderzeniem na warrozę pomiędzy 10 marca, a 10 kwietnia.
  Tak jak każdego roku okres pomiędzy 1 marca, a 10 marca nie można przegwizdać- korekta rozłożenia pokarmu w ulach i ścieśnienie gniazd  oraz dokarmienie ciastem z pyłkiem w tym okresie w moich pasiekach -  to priorytet . 

Wpis 4 marca

     Czyściłem dennice. Znakowałem ule z nieprawidłowościami zimą i coraz bardziej skłaniam się do tego żeby większą ilość ciasta z rapicidem podać w listopadzie - zaraz po zawiązaniu się kłębów. Nigdy w tym czasie nie osłuchiwałem pszczół- a to był błąd. Osłuchanie pszczół np w połowie listopada, może dać wiedzę o stanie rodziny pszczelej. Głośność w tym czasie to wykrycie nieprawidłowości, z którymi można rozpocząć walkę od samego początku. W osypie rodzin widać jak na dłoni że tam gdzie było głośno osyp w każdym ulu jest większy. Tego roku - kiedy osyp jest minimalny widać drastyczne różnice w osypie- w tych nielicznych - głośniejszych zimą osyp jest zdecydowanie większy 8 - 15 krotnie niż w przeciętnej rodzinie. Diagnozując rodziny w listopadzie można tym osypom zapobiegać.
   Dopiero dzisiaj pojawiały się pierwsze pszczoły z pyłkiem- widać je było również nielicznie na leszczynie. Pszczoły jednak bardzo intensywnie biorą wodę. Wyrywkowo sprawdzałem czerw - nie ma szału wiele rodzin czerwiu nie ma, a w tych co jest znajduje się na 2 ramkach, na powierzchniach 1 dcm kw w każdej- o tej porze u nas na Pomorzu to wystarczy./ Tu zawsze pszczoły z czerwiem mocno ruszają dopiero po połowie marca. 
  Swoim sposobem  /bez odymiania / sprawdzałem rodziny pod kątem obecności warrozy - ani śladu. W moich pasiekach na podstawie tej diagnozy walka z warrozą jest niepotrzebna, ponieważ jej nie ma, Ja jednak zabiegi będę przeprowadzać , ponieważ pszczoły będą się zarażać jak zwiększy się lot - będzie cieplej i pojawi się słaby pożytek. 
 
      Chciałem od jutra zwężać gniazda, ale pszczół jest tyle że ten zabieg być może będzie do przeprowadzenia w 10% rodzin. To samo dotyczy zapasów, ale dla tych nielicznych gdzie zapasu brakuje trzeba będzie to zrobić, jednak lepiej byłoby widać co trzeba zrobić , jeśli byłoby więcej czerwiu i wyższe temperatury- u nas każdego dnia w południe tylko przez ok 2 godź jest 10 stopni.
     Wprawdzie w ślepo pokarmu brakuje w tych głośnych zimą , ale jest też duża ilość rodzin gdzie nie zauważyłem wcześniej żadnych nieprawidłowości, a pokarmu również brak, mimo że nie ma w nich nadmiernego osypu- być może miały dłużej czerw jesienią - tego nie zidentyfikowałem - temu trzeba się przyjrzeć.
    Zidentyfikowałem dwie rodziny bardzo silne jesienią, a obecnie siedzą na 5 ramkach- niestety w tym przypadku przyczyny umknęły mojej uwadze, ale nie widzę na razie  żadnych patologii. Być może ma tu coś do rzeczy skład rodziny pszczelej przed zimowlą. W rodzinach w których brakuje pokarmu trzeba przestawieniem ramek uzupełnić zapasy jak najszybciej. Ja zrobię to na pewno w swoich pasiekach do 10 marca- być może zacznę już od jutra.

  Pszczoły które otrzymywały mikroorganizmy mają prawie wszystkie czerw i mają go więcej, ale nie wiem czy im to wyjdzie na zdrowie. 
  Mam informacje od kolegi stosującego w cieście wywar z  glistnika i potwierdza się któryś raz że skutkuje i zwalcza choroby - np tego roku noseme, ale niestety potwierdza się również to że sporadycznie giną pojedyncze pszczoły, ale być może to jeszcze pora na takie ginęcie i spostrzeżenie jeszcze może być fałszywe.

Wpis 8 marca 

        Było 12 stopni - pszczoły zaczęły nosić pyłek. Korygowałem pokarm i zmniejszałem gniazda- /80 uli/  Właściwie nie było co zmniejszać - pszczół jest bardzo dużo, pokarmu - wystarczająco. zsypałem bezmatki i gdzieniegdzie przestawiłem pokarm. Dzisiaj również podałem ciasto z rapicidem i teraz będzie to już ciągłość do kwietnia. To karmienie ma na celu ochronę układów pokarmowych pszczół przed chorobami biologicznymi ściąganymi przez zbieraczki do uli - szczególnie w czasie rabowania innych pasiek, a także cykl zwalczania warrozy. Absolutnie nie ma warrozy, ale pszczoły jeszcze nie mają właściwego pożytku i jeśli podniosą się temperatury, to polecą dalej i mogą warrozę zciągnąć z odległości z  osłabionych rodzin które dadzą się rabować.
        Czerw jest na 2 ramkach -ale na dość dużej powierzchni - łącznie ok 4 - 6 dcm kw. - jednak tak dużo jest tylko w niektórych ulach. Dzisiajszy dzień był wyjątkowo ciepły- pojawiły się pszczoły z pyłkiem na wylotkach- bardzo mocno kwitnie leszczyna i mam nadzieję że następne dwa dni ciepłe- a ma być 15 stopni -  rozpocznie się właściwe czerwienie. Przebijśniegi zaczynają właściwie kwitnąć - ale krokusy ledwo z ziemi wystawiły wąsy- jeszcze nie kwitną.  Wierzby mają nabrzmiałe pąki - kublera zaraz zakwitnie. Myślę że na razie będzie pyłek z olchy i pszczoły mimo że niechętnie go zbierają - będą go zbierać bo do zakwitnienia wierzby jeszcze kilka dni.

      U nas na Pomorzu jest to właściwa pora do ścieśniania gniazd i korekty pokarmu, a także zwężania uliczek międzyramkowych - tam gdzie można to zrobić. trzeba również zadbać o dobre docieplenie rodzin pszczelich - teraz ochrona przed stratą ciepła będzie priorytetowa. te zabiegi mają na celu uruchomienie właściwego czerwienia , a nawet zabezpieczenie rodzin przed padnięciem z braku pokarmu.  Wprawdzie tego roku słabych rodzin brak, ale jeśli w dalszych pracach na pozostałych pasiekach okaże się że są, to trzeba je będzie zsypywać- słabeuszami szkoda się zajmować , lepiej mieć mniej , ale konkretne- silne. Już teraz można identyfikować rodziny złośliwe i oznaczyć te ule, a także podczas czyszczenia dennic, można zidentyfikować patologie- właśnie znalazłem jedną rodzinę z grzybicą - nie mam pojęcia skąd się wzięła- jutro rozpoczynam cykl oprysków ramek w tej rodzinie, a docelowo będzie przewieziona do takiego mojego szpitala dla pszczół. Zarodniki grzybicy unoszą się w powietrzu i taka jedna rodzina może zarazić całą pasiekę - lepiej jak takie pszczoły stoją osobno i do leczenia przystąpi się natrychmiast.. Pdczas czyszczenia dennic w kilku ulach był duży osyp. Zbiega się to z głośnością pszczół w czasie zimy. Matki w takich ulach zaznaczam do wymiany w terminie najwcześniejszym. Te matki prawdopodobnie są zarażone wirusami - dlatego lepiej je zlikwidować. Wirusy latem przyczajają się , a na początku zimy- jak z powodu spowolnienia metabolizmu pszczół w letargu, spadnie odporność rodziny pszczelej,  ponownie dadzą znać o sobie w postaci głośnego zachowania pszczół które w konsekwencji doprowadza do nadmiernego zużycia pokarmów, a to do biegunek, jeśli się tego nie leczy.
       Podczas hodowli matek trzeba mocno dbać o to by nie pobierać jajeczek lub larw od matek zarażonych wirusem, ponieważ młode matki również mogą mieć wirusa i doprowadzać kolejne rodziny do patologii. Niestety nasi hodowcy często rozsyłają matki reprodukcyjne i użytkowe właśnie z wirusami, dlatego rodziny z takimi matkami często nie przeżywają zimy..

Wpis 9 marca

Prawie skończyłem korektę pokarmu. Cały czas powracam do sensu suplementowania ciastem w zimie. Rodziny które były głośne w określonych okresach zimą zjadły prawie cały pokarm. Rodziny spokojne zimą- a jest ich zdecydowana większość -  mają tak duże zpasy, że jeśli się matki właściwie rozczerwią, trzeba będzie ramkę z pustą woszczyną wkładać w środek gniazda po 20 marca. Coraz bardziej skłaniam się do tego by suplementowanie przed zimą zacząć dużo wcześniej- już w połowie listopada, albo zaraz po zawiązaniu kłębów - jeśli zrobiłoby się zimno wcześnie. To wszystko z tego powodu by nie dopuścić do głośności i rozkłębień w okresie późniejszym - co zawswze wskazuje na nieprawidłowości zdrowotne. W przyszłym roku tak właśnie zrobię- to powinno skutkować zdecydowanie lep[szym zimowaniem. By ułatwić sobie pracę - by rzadziej zaglądać do uli trzeba zrobić do każdego ula ramkę na ciasto by pomieściła do 20 dkg ciasta. PodaWAĆ SIĘ BĘDZIE MNIEJ, ALE LEPIEJ MIEĆ WIĘCEJ POJEMNOŚCI NA WSZELKI WYPADEK. Ramka taka będzie miała pojemnik na ciasto na samej górze, a reszta poniżej to zwykła woszczyna. Ramka będzie musiała być zawsze w centrum gniazda. Taki schemat ramki wykonałem i wstawię w końcu tej treści tylko dzisiaj jakoś mi nie wychodzi.
   Podawanie ciasta rozplanuję w czasie  i sądzę \że będzie to tak:

Podanie 1/   10 listopad
podanie 2/    20 grudzień
Podanie 3/   20 styczeń
Podanie 4/   10 luty
Podanie 5/   1 marzec i będzie początkiem podania systematycznego celem zwalczenia warrozy.

      Ten plan będzie korygowany sprawdzaniem głośności rodzin. Przy podawaniu jednorazowym po ok 15 dkg ciasta, stan będzie taki że część rodzin / zdecydowana większość/  nie będzie go pobierała a zawsze będzie to tam gdzie jest wszystko w porządku. Tym nielicznym które będą ciasto sprzątały do końca trzeba będzie podawać ciągle i to po pierwszej kontroli lub po sprawdzeniu głośności będzie wiadome już pood koniec listopada. Ten zabieg powinien ograniczyć spożywanie pokarmu zimą w tych rodzinach które jak tego roku zjadły prawie wszystko- a tak dzieje się z powodu nieprawidłowości zdrowotnych w rodzinie pszczelej które ciągną się od jesieni, a których przyczyną są wirusy- które nie można zwalczyć wtedy gdy w rodzinie nie ma czerwiu.. 
   Kolejne wejrzenia do uli nasuwają coraz to nowe spostrzeżenia. Tegoroczne obserwacje głśności odnoszone do spożycia pokarmu nie pozostawiają śladu wątpliwości że trzeba to zimowanie skorygować i nad nim panować. tegoroczne zapasy jakie pozostały w rodzinach bezgłośnych są imponujące. Jak zwykle w takich doświadczeniach nie postępuję jednakowo- tam gdzie bytły pszczoły głolśne i rozkłębione - jesli podało się zbyt małe ilości ciasta zużycie było mimo wszystko duże. W rodzinach głośnych gdzie podało się jednorazowo duże ilości ciasta pszczoły po pewnym czasie uspokoiły się i ciasto przestały brać i tam pozostało dużo pokarmu- Więc z podawania małymi porcjami - np po 2 dkg - trzeba zrezygnować. 
   Z ciastem z rapicidem nie wszystko jest jeszcze jasne. Dłuższe przebywanie ciasta w ulu kończy się jego odbarwieniem i nie wiem czy nie traci na aktywności. Dlatego podawanie zimowe nie może być do oporu. Co innego wiosną gdy jest czerw- wtedy pszczoły wciągają znacznie więcej. Zimą jak jest zimno pszczoły poibierają w czasie patologii, poptem zawiązują ścisły kłąb i ciasta nie ruszają. Tak stało się w wielu rodzinach bezgłośnych - ciasto leżało ponad misiąc. Ciasto w ulu się nie zepsuje, ale nie wiem czy po takim czasie nie straci aktywności chemicznej. Dlatego powinny być nieco mniejsze porcje zimą. Porcja listopadowa powinna jednak być duża - nawet powyżej 15 dkg.
     Zwalczanie warrozy wiosną kieruje się innymi prawami. w tym czasie pszczoły zjedzą dużo, więc porcje mogą być po 20 dkg które mogą starczyć nawet do 10 dni i to ma sens. Wówczas w takiej specjalnie przygotowaniej ramce można napakować do pełnego i tylko to uzupełniać. Schemat           podaję, a ramki z takim przeznaczeniem jedną do każdego ula muszę wykonać do 1 czerwca, by     pszczoły je sobie zabudowały

                                                                                                            . 


      Listewka pozioma jest od górnej części ramki w odległości 3 cm. Listewki 2 boczne muszą być wykonane z mocnego drzewa bez sęków, ponieważ wąsy do zawieszenia są narażone na duże siły, a przekrój jest mały. Grubość listewek bocxznych u mnie będzie 8 - 10 mm - jeszcze zobaczę. Do kompletu potrzebny jest klocek - jak na dole rysunku po to by latem, kiedy pszczoły zbierają i budują nie zabudowały tej przestrzeni. Klocek musi być wykonany z con 1 mm luzem z każdej strony, by łatwo moża było go wyciągnąć wtedy kiedy będzie potrzeba podkarmienia ciastem. zimą ,  klocek musi być w dennicy w przestrzeni wylotka - by się nie zgubił. Latem oczywiście będzie cały czas w ramce. W czasie przygotowywania pszczół do zimowli trzeba pamiętać żeby ramka znajdowała się w centum przestrzeni przeznaczonej do zimowania pszczół. W moim przypadku ramek wysokich 30,5 x 40 - zimą będzie 9 ramek , więc będzie to  ramka piąta.

Wpis 11 marca.

      Tak jak przewidywałem czerwienie u nas rusza 10 marca. Wczoraj i dzisiaj pszczoły przynosiły konkretne ilości pyłku. Podaję ciasto, a oprócz tego zapasów jest sporo. Sądzę że ok 20 marca trzeba będzie obrócić środkową ramkę z czerwiem o 180 stopni, po to by rozszerzyć obrys czerwiu. W tym czasie każda rodzina będzie już miała zaczerwione con.  3 ramki, ale zwykle z jednej strony - 40% - 60% . Do tego czesu będzie już dużo czerwiu zasklepionego i matki zaczerwią przestrzenie które znajdą się w obrysie czerwiu. Będzie to pierwsze znaczne pobudzenie do czerwienia. Aby to było skuteczne musi w ulu być dużo pszczół i już dużo młodej pszczoły, oraz sporo pyłku i mam nadziej ze tak będzie, bo prognozy na to wskazują. Jeśli chodzi o pyłek to obecnie ciągną z olchy, ale lada dzień prawie w jednym czasie zakwitną wierzby- Kublera, iwa   i mieszanki iwy. Zaczynają również  kwitnąć krokusy. Jeśli zdarzy się że matka czerwi dokładnie w centrum gniazda wstawiam wtedy zwykle ramkę z pustą brązową woszczyną w środek gniazda, albo jeśli jest w ulu ramka z małą ilością pokarmu, to ta ramka wędruje do centrum gniazda. .
         Prowadzę cykl walki z warrozą, ale wszystko na to wskazuje że warrozy nie mam. Dobrze mieć gołą ziemię pod ulami, ponieważ jeśli pszczoły zciągną z zewnątrz warrozę będzie ona również z wirusem zdeformowanych skrzydełek i trzeba pod koniec kwietnia wypatrywać na ziemi przed ulami młodych bezskrzydłych pszczół. Jesli tak się stanie to na 100% rodzina warrozę zciągnęła z okolicy. Jeśli warroza rozwija się z własnego wylęgu - tam gdzie są jej pojedyncze sztuki - zwykle wirus zdeformowanych skrzydełek się wiosną nie ujawnia. Z tych powodów trzeba w każdym ulu założyć ramkę pracy - po prostu wyciąć kwadrat woszczyny w jednej z ramek o wym 10x10 cm, zaznaczyć ramkę- najlepiej w każdej rodzinie ustawić jako piątą od przodu lub boku ula i wycinać systematycznie trytowy czerw zasklepiany- przy okazji sprawdzać czy jest warroza. Trzeba pamiętać że od 10 kwietnia już nie podajemy rapicidu !!! Jeśli w okolicy nie będzie pszczół z warrozą które dają się wyrabować to warrozy w pasiece nie będzie.
     Ta zabawa z czerwiem trutowym to jedyny sprawdzian obecności warrozy wiosną i w sezonie. zresztą już nigdy nie będę odymiał pszczół amitrazą- dysponuję szeregiem nieinwazyjnych i nietoksycznych sprawdzianów obecności warrozy w ulach. Amitrazę po prostu wycofałem z użutku- ponieważ to jest toksyna. Zresztą warroza przy tym sposobie profilaktyki nie jest już żadnym problemem.

Wpis 14 marca

Wiosenne zwalczanie warrozy trwa. Będzie teraz zimniej- trzeba mocno zadbać o to by w ulach było ciasto. Pszczoły nie będą wylatywać - spożywając ciasto w takich sytuacjach mocno przesycą się  składnikami rapicidu i skutek będzie lepszy. Podczas pożytku zawsze przesycenie jest mniejsze.
     Znalazłem wierzbę kwitnącą wcześnioej od iwy i wierzby Kublera / patrz temat ,, rośliny pszczelarskie" na tej stronie internetoiwej./
      Z racji tej że na ten temat wchodzi dużo pszczelarzy młodych podaję aktualny stan w ulach celem określienia ewentualnych przewidywanych prac. Wiem że nie jest to związane z tematem zwalczanie warrozy, ale taka jest potrzeba dlatego kontynuuję swój komentarz.:

      Było kilka dni ciepłych z temp. nawet 14 stopni. Pszczoły zgromadziły dość dużo opyłku, ale i spożywają go na bieżąco. Pozwoli im to zagospodarować w 60% trzy sąsiednie ramki, z tym że zwykle czerw budowany jest z jednej strony ramki. Teraz trzeba będzie poczekać na ponowny ciepły okres, pozwolić pszczołom na dwa dni normalnej pracy, a potem trzeba wejść w ule i środkową ramkę z czerwiem obrócić o 180 stopni. Tak jak wspomniałem wcześniej zmusi to matkę do zaczerwienia pełnego tych 3 ramek, oraz rozpopcznie zagospodarowywać ramkę 4 i 5, obok tych trzech. Ten zabieg jest bardzo skuteczny, jednak w ulu musi być dużo pszczół, pokarmu, oraz możliwość nanoszenia świeżego pyłku. Jesli w ulach jest dużo pokarmu- najczęściej matka zaczerwi środek ramek- wówczas  trzeba wstawić ramkę pustej ciemnej woszczyny w środek gniazda. Powtarzam ten zabieg ponieważ jest on bardzo ważny jeśli myśli się o wczesnych zbiorach. Można go wykonywać tylko w silnych rodzinach- w słabych można przesadzi i oziębić czerw.  Zabieg ten spowoduje,  że w ciągu 4 - 5 dni o 100% zwiększy się ilość czerwu.
   Obecny okres to dbałość o ciepło w rodzinie, powinny trzymane być na ciasno by mogły spokojnie wyprodukować większą ilość pierwszej młodej pszczoły która stanowić będzie podstawową rezerwę sprawnych karmicielek produkujących mleczko do wykarmienia już dużej ilości czerwiu po przestawieniu ramek.
       Od jutra będzie ochłodzenie. W ulach będzie ubywać pokarmu, a w jego miejscu będzie      pojawiać się czerw. Po wcześn iejszych zabiegach pokarmu w ulach jest dosyć, jednak   przedłużający się chłód może doprowadzić do znacznego wyczerpania pokarmu więc potrzebne  będzie bardziej intensywne podkarmianie ciastem. Trzeba to zwsze bra c pod uwagę i wystarczająco wcześnie przygotować zapas ciasta. Oczywiście powinno to być ciasto z rapicidem. Jeśli chłody       będą trwały do 5 dni to nie trzeba panikować i z prognoz wychodzi że w przyszłym tygodniu w   czwartek rozpoczną się ponownie dni lotne.


Wpis 15 marca

Zimno i wiatr do 110 km/h. Pszczoły siedzą ściśle a przy obecności ciasta w ulu dzieje się to co potrzeba. Przy braku pożytku zewnętrznego skuteczniej pszczoły obsługujące czerw pobierają ciasto , a tym samym następuje likwidacja warrozy na czerwiu. Wcześniejsze  zwężenie uliczek międzyramkowych było zasadne- teraz jest dużo czerwiu i mniej pszczół  trzeba do pilnowania jednej uliczki mi.ędzyramkowej z czerwiem - czyli matki zaczerwiają   następne uliczki i tak będzie do czasu gdy zacznie brakować pyłku. W moich ulach z           ramką wysoką zapasu pyłku jest dużo - o wiele więcej niż w wielkopolskich dlatego   rozwój w tym okresie jest bardziej skuteczny.

Trochę o moim ulu w tych warunkach



        Przednia ścianka ula ma kolor zdecydowanie ciemny. Ul ustawiony jst o tej porze tą ciemną ścianką do słońca. ścianka ma grubość 10 mm i za nią już nie ma ocieplenia. Każdy przebłysk słońca nagrzewa tę ściankę do wysokich temperatur. Z pierwszej ramki tuż za ścianką pszczoły zabierają cały pokarm, więc jest cały czas nastrój pracy i pobudzania do czerwienia. Nawet kiedy na dworze jest zimno, ale świeci intensywnie słońce na tej pierwszej ramce zawsze pracują pszczoły przenosząc z niej pokarm do centrum gniazda. Przestrzeń tuż za ścianką nagrzewa się podczas dłuższej operacji słonecznej do 40 stopni. Wstawiając pierwszą ramkę z pokarmem zawsze doprowadzimy do jej całkowitego opróżnienia.  Pszczoły wentylując rozprowadzają to ogrzane powietrze po całym ulu z czego korzysta cała rodzina- w czasie pożytku w ulu pozostaje zdecydowanie mniej pszczół do pielęgnacji i ogrzewania czerwiu - większość pracuje w terenie. U góry ścianki jest dodatkowy otwór z którego pszczoły korzystają wczesną wiosną .
        Zdjęcie jest wykonane w dniu kiedy pszczoły dokonywały oblotu, ale teraz większość rodzin korzysta z tego wylotu., ścianka jest ciepła a i do gniazda z tego miejsca jest blisko . Sama ścianka o tej porze nagrzewa się powyżej 50 stopni, ale w miejscu wylotka pszczoły wentykowaniem utrzymują temperaturę właściwą. Podgrzewana ścianki przez słońce, temperaturą skutecznie mobilizuje pszczoły do pracy - o wiele szybciej niż w ulach mocno ocieplanych. Ule tak będą stały przeciętnie do 1 maja. 1 Maja - tuż przed i tuż po pszczoły się przewozi- niektóre wcześniej bo już z początku kwietnia, a te w miejscach stałych obraca się o 180 stopni by ustawić je wylotkiem do północy, a jasnymi ściankami do słońca. W tym ustawieniu ul chłonie mniej promieni słonecznych a i pszczoły do wentylacji ula zaciągają powietrze z cienia ula - czyli chłodniejsze,  sprawiając że wentylacja ula jest  bardziej skuteczna.  Czyli tym obróceniem ula uzyskuje się mniejsze nagrzewanie i   bardziej skuteczną wentylację wtedy gdy panują wysokie temperatury - czyli od maja do  sierpnia.
       Dennica o wysokości 16 cm ma pojemność ok 22 litrów, stanowi dodatkowy czynnik wspomagający wentylację w dni z bardzo wysoką temperaturą. W dennicy mieszczą się pszczoły z jednego korpusa wielkopolskiego, lecz wypełniają ją tylko w 75%  Dennica ma komorę na pdkarmiaczkę i wylotkową w której mieści się poławiacz pyłku.  Po otwarciu wylotka wlot do ula ma przekrój 10 cm x 39 cm, a dodatkowo w bocznej ścianie jest otwór wentylacyjny - odsłaniany latem- przeznaczony szczególnie do wentylacji w czasie transportu.
     Ten cały zabieg i konstrukcja ula, wpływają zdecydowanie na ograniczenie nastroju rojowego- szczególnie wtedy gdy panują szczególnie wysokie temperatury.  szczegółowe   informacje dot ula patrz temat ,,NOWY UL"  
\

Wpis 20 marca

      Było kilka dni chłodnych. Dzisiaj 15 stopni - rozpoczęły kwitnąć najwczesniejsze wierzby - rozpoczęło sie właściwe czerwienie matek. Dzisiaj pszczoły bardzo intensywnie znosiły pyłek, a zapowiada się że piątek i sobota będą takie same. Obfitość pyłku, bardzo dużo pokarmu po zimie, więc trzeba wejść do uli i zrobić miejsce na powiększenie ilości czerwiu i na magazynowanie pyłku. Słońce, i ciemne ścianki, a także bardzo silne rodziny - to w sumie oznacza że jest piękny potencjał pszczół, więc ten zabieg jest konieczny. Odczekam jeszcze do poniedziałku, i wchodzę do pasiek z zamiarem obrócenia środkowej ramki z czerwiem o 180 stopni i tam gdzie jest bardzo dużo pokarmu wstawię ramkę z pustą brązową woszczyną obok skrajnej ramki z czerwiem. To w tych warunkach jest niezbędne by nie ograniczyć matki z czerwieniem i by zrobić miejsce na magazynowanie pyłku.    
          
Po tym zabiegu ostatni raz podam rodzinom porcję ciasta z rapicidem- i też z tego powodu zakończę wpisy w tym temacie na 25 marcu.

    W moich pasiekach walkę z warrozą na ten rok uważam za zakończoną. To co będzie się działo latem trudno przewidzieć. Trudno przwidzieć jakie nastąpią zarażenia warrozą i chorobami biologicznymi. Wiadomo że nasza weterynaria i organizacje pszczelarskie absolutnie w Polsce nie panują nad lokalizacją chorób,  ich ewidencją, oraz nie synchronizują procesów zwalczania, co w przypadku warrozy stwarza niekontrolowane cykle jej roznoszenia. Właśnie z tego powodu potrzebne są ramki pracy i dokładne monitorowanie obecności warrozy i chorób przez cały rok. Po wykonaniu profilaktyki ciastem z rapicidem można by spokojnym,  że chorób po zimie w pasiekach tak przygotowywanych nie mamy. Latem nie powinno być żadnych kataklizmów zdrowotnych, ale pojedyncze są możliwe właśnie z powodu zarażania się zewnętrznego. W tych przypadkach trzeba pilnować i wcześnie diagnozować równomiernie rozstrzelony czerw- jesli się pokaże w jakiejś rodzinie to trzeba tę rodzinę monitorować i czasem wyłączyć z produkcji i leczyć. W każdym z takich przypadków trzeba prześwietlić teren i przeanalizować z której strony mogło nastąpić zarażenie się. Pszczelarzom nieświadomym trzeba czasami tłumaczyć zasady higieny w pasiece by sąsiedztwo nie było uciążliwe. Trzeba czasami im pomóc by samemu mieć zdrowe pszczoły.
       Jesli pogoda dopomoże to osigniemy dużo wcześniej potężną siłę w pasiekach, tylko że badzo duża siła ok 20 kwietnia to jeszcze nie wszystko- jeszcze trzeba wiedzieć co z taką siłą o tej porze zrobić - bo to na prawdę nie to samo co dojście do takiej siły w połowie maja.......

Wpis 23 marca

                         
                                                
  Jutro ważny dzień - chociaż nie będzie wysokiej temperatury - bo ok 9 stopni to mimo to rozpoczynam cykl rozszerzania objętości przestrzeni zajmowanej przez czerw. Tak jak zamierzałem wcześniej obracam ramki środkowe z czerwiem o 180 stopni. Tak można zrobić w większości rodzin, - czyli tam gdzie matki czerwią z jednej strony ramki. Teraz jest czerw średnio na 3 - 4 ramkach. Jeśli pszczoły czerwią w centrum wstawiam ramkę z brązową woszczyną w centrum gniazda lub gdy mam wątpliwości co do wystarczającej ilości pszczół w ulu taka pusta ramka lokowana jest jako następna za ostatnią z czerwiem. W tym zabiegu zawsze trzeba zwracać uwagę na to by w tych temperaturach nie zaziębić czerwiu, oraz by zbyt mocno nie powiększać przestrzenio zajmowanej przez czerw jeśli w ulu jest zbyt mało pszczół. Jeśli ma się wątpliwości to lepiej tego nie robić. Po tym zabiegu gniazdo musi być dobrze ocieplone. Tego roku u mnie taki zabieg jest konieczny, poniewż zostało bardzo dużo pokarmu i gdybym tego nie zrobił matki ograniczane byłyby w czerwieniu. Już w ulach brakuje miejsca na świeżo gromaczony pyłek i miejsca do składania jajeczek. Po tym zabiegu jeśli będzie lotna pogoda za 7 dni może być czerwiu na 5 - 6 ramkach - w zależności od siły rodziny., Pszczoły wiosną mają ograniczone możliwości produkcji mleczka, dlatego czasami po tym zabiegu matka nowych miejsc nie zaczerwia, ale tak może się stać jeśli jest zbyt mało młodej tegorocznej pszczoły- czyli pszczoły która ma największy potencjał produkcyjny mleczka. Obecnie wylęga się już dużo młodych pszczół i jest szansa że matka nieśnością zareaguje natychmiast - przy tej ilości pyłku w terenie i zapasach w ulu.

Moje pszczoły skończyły pobieranie ostatniej porcji ciasta i już podawać nie będę. Pod koniec tygodnia zweryfikuję zdrowotność pszczół, bo będę już miał wiedzę ile jest czerwiu w ulach i które pszczoły odstają od porządanej ilości. Również pod koniec tygodnia już zacznę rozwozić pszczoły na letnie stanowiska. To będzie 2- 3  tygodnie wczesniej niż każdego roku.

Zdrowotna weryfikacja rodzin pszczelich to ważna sprawa o tej porze. Daje to wiedzę gdzie w pierwszej kolejności wymienić matki oraz które rodziny odłączyć od pasieki na wszelki wypadek bo np pojawia się zbyt mocno rozstrzelon y czerw. Rozstrzelenie czerwiu o tej porze to norma, ale jeśli wstępuje wszędzie na każdej ramce to może to właśnie być patoplogia. Jeśli znajdę taką rodzinę to trafi ona na conajmnioej 1,5 miesiąca w miejsce gdzie zlokalizowałem szpital dla pszczół - oddalony od pasiek produkcyjnych. Takie rozstrzelenie czerwiu o tej porze też może być z powodu warrozy - ale pszczoły są po zabiegach i jestem pewien że z tego powodu nieprawidłowości nie będzie. 

Wpis 25 marca  - ostatni

Spadł śnieg , a temperatura w dzień nie przekraczała 3 stopnie plus. Wczoraj obróciłem ramki w ulach wielkopolskich. Był to najwyższy czas. W ulach jest bardzo dużo pokarmu- Matki były ograniczone w czerwieniu. W niektrórych najsilniejszych musiałem ramkę z pustą ciemną woszczyną wstawiać w środek gniazda.Czerwiu jest na 3 - 4 ramkach, ale do wyjątków nie należą urodziny z dwoma ramkami czerwiu, ale preawie na całej powierzchni.  Duża iklość pokarmu po zimie skłania do kontynuowania suplementowania profilaktycznego ciastem leczniczym zimą., Potwierdzają się moje wcześniejsze spostrzeżenia że rodziny które nawet okresowo zimą były rozkłębione zjadły dużo więcej pokarmu. Kortekta suplkementowania zimowego obejmoiwać będzie jedynie wcześniejsze rozpoczęcie tego procesu i podawanie nznacznie większych porcji.
   Podczas przestawiania ramek widziałem że  jeszcze w niektórych rodzinach były resztki ciasta. Trafiły się jeszcze również 3 bezmatki - tam ciasto pszczoły prawie nie zjadły - pozostało go bardzo dużo.
      Uważam że po warrozie nie zostało ani śladu- Tym bardzie że jesienią też jej nie było widać. Minął okres intensywnych rabunków, ponieważ dynamicznie zakwitły wierzby i inne rośliny wiosenne. Z tego powodu uważam że niebezpieczeństwo zarażania się pszczół chorobami biologicznymi i warrozą jest znikome. Chociaż i tak wstawię ramki pracy, to sądzę że pierwszą warrozę jaką mogę zobaczyć to zobaczę w lipcu - tak jak ub roku. To już będzie nowe zarażanie. Tylko pomarzyć by pszczelarze zsynchronizowali zabiegi zwalczania warrozy. Gdyby tak się stało wszyscy mielibyśmy z warrozą święty spokój przy zastosowaniu tej metody.

      Kończę tego roku te bieżące wpisy. Na podstawie tych dwóch tematów : czyli ,,opeka nad pszczołami zima 2013/14", oraz ,,wiosenne zwalczanie warrozy" i spostrzeżeń z nich wynikających muszę uzupełnbić temat dotyczący NOSEMY i jeszcze dzisiaj to zrobię.
 
       
Chcę podziękować kolegom śledzącym te dwa tematy którzy stosując tę metodę,  kontaktowali się w tym czasie ze mną dzieląc się swoimi --cennymi dla mnie -spostrzeżeniami, a wszystkim życzę tego roku :  zdrowia własnego , zdrowia pszczółek i udanych zbiorów w 2014 r.


WPIS 5 maja
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ważna informacja dlatego wpisuję.

======================================================
Wiosną - czyli w końcu marca i z poczatku kwietnia, kontrolone sprawdzenie obecności warrozy w ulach potwierdziło skuteczne jej zwalczanie i nie stwierdziłem żadnego osobnbika.
  Obecnie / 5 maj/ wycinam czerw trutowy z kontrolnych ramek pracy  / 10 x 10 cm /. Okazuje się że w 20% uli jest warroza. Jest jej wprawdzie bardzo mało ale jest. Ub roku po takim cyklu zwalczania warrozy nie znalazłem do lipca.
   Wg mnie jest tak: Pszczelarzom, a szczególnie trzymaczom pszczół przeżyły pszczoły nieźle. Wiele rodzin osłabło, ale przeżyły. Jak stwierdziłem w pasiekach w moim pobliżu u kolegów, słabe rodziny łączone przez pszczelarzy były mocno porażone warrozą, a część nie przeżyła do kwietnia. Moje pszczoły obrabowały słabnące rodziny i od nich pozyskały warrozę. 

Porażenie warrozą jest bardzo małe - trzeba długo grzebać w trutniach by ją znaleźć dlatego twierdzę, że ta warroza nie pochodzi od moich pszczół.
   Jeszcze jedna ważna informacja. Stwierdzam , że ta warroza jest bardzo odporna na amitrazę. Robiłem próby z jej przeżywalnością i okazuje się że jedna warroza na 10 przeżywa dymienie amitrazą, a cztery inne widać że są porażone ale w dwa dni po zabiegu jeszcze żyją. Ja już trzeci rok nie odymiam amitrazą, więc ta warroza nie może opochodzić z moich uli.

     Jedynym wyjściem o tej porze jest nie dopuścić do nadmiernego rozwoju warrozy. Nie można o tej porze ani odymiać , ani stosować rapicidu czy innych chemikalii. Jedynym rozsądnym wyjściem jest zastosować ramkę pracy. Wycięty kwadracik o wym 10 x 10 cm  w woszczynie pszczoły zaraz zabudują woszczyna trutową, a matka to zaczerwi. Pszczelarz tylko musi dbać o to by w odstępach ok 2 tygodni to wycinać . Wycinanie powinno następować kiedy 3/4 czerwiu na tym kwadraciku jest zasklepione. Wówczas tworzy się miejsce ciągłego dostarczania przez pszczoły warrozy w to miejsce. Skrupulatne wycinanie tego skrawka może usunąć warrozę z ula w 100%, trzeba tylko niszczyźć inne trytnie na plastrach - nawet nie chodzi tu o wycinanie całych plastrów, ale o ścinanie - by pszczoły usunęły je z ula- wówczas warroza nie jest w stanie ulokować się kdziekolwik indziej. 

W ulach gdzie nie stwierdzam warrozy plaster wycięty ma zawsze ok 8 x 8 cm, lub 10 x 10 cm. Jeśli pojawi się warroza w większej ilości trzeba zwiększyć tę powierzchnię i lepiej jest taki wycinek wyciąć w drugiej ramce. Jeśli w ulu jest taka jedna ramka lokuję ją zawsze od przodu ula jako piątą , jeśli dwie, to jako czwartą i szóstą - na dziesięć ramek w ulu.
  Zwalczając warrozę w ten sposób doprowadza się do tego że sukcesywnie usuwa się osobniki odporne na amitrazę i inne substancje, oraz skutecznie ogranicza się jej ilość w ulu, pozwalając pszczołom na normalną pracę przez cały sezon
  Tego roku jak nigdy będzie potrzeba szybkiego wejścia z zabiegami po ostatnim miodobraniu. Jesli nie uda mi sie zwalcxzyć warrozy mechanicznie to już na ostatnie miodobranie jechać będę z ciastem, natomiast rodziny bardziej porażone w p[ołowie lipca wycofam z produkcji i poddam zabiegom.

       No i właśnie!!! taki jest skutek niepanowania nad zwalczaniem warrozy w danej okolicy w jednym czsasie . Co z tego że u mnie z końcem sierpnia warroza była zwalczona, jak już w wrześniu stwierdziłem jej obecność w ulach kontrolowanych w połowie sierpnia kiedy  były bez warrozy. Jak się okazuje amitrazą dymili moi sąsiedzi w końcu września i w październiku- kogoś chyba pogięło jak o tej porze chce zniszczyć warrozę dymieniem!!!   Jeśli weterynaria zamiast zajmować się duperelami w zakresuie pszczelarstwa nie zajmie się sednem sprawy to będziemy mieli to samo cały czas. Związki pszczelarskie w tym zakresie również dają d...  Sami sobie robią gnój, a nam przy okazji. Szanowni prezesi dopłaty unijne i zbieranie składek to nie wszystko - jeszcze są pszczoły które trzeba wziąć pod uwagę i zacząć robić to co istotnie jest potrzebne by nie rujnować swojej własnej pracy
     

                                         S A B A R D

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Wpis 15 marca 2015 r


          Ok 20 lutego obróciłem ule ciemnymi ściankami do słońca i zwęziłem uliczki międzyramkowe do 5 - 6 mm. Moje ramki nie są hoffmanowsie i nie posiadają odstępników więc jest  to możliwe. W niektorych rodzinach nie było to do końca mozliwe, ponieważ pokarm by grubo nabudowany, dlatego te ramki trzeba będzie skorygować przy kolejnych przeglądach. Z powodów powarrozowych po połowie lutego straciłem kilka rodzin, ale dotyczy to wyłącznie części pasiek póżno zwiezionych z pożytku w których zabiegi przeciwwarrozowe przeprowadzone były zbyt późno. Właśnie w tych rodzinach z powodu ubywania uszkodzonych przez warrozę młodych pszczół pszczoły odczuwały w ulu ich brak dlatego matki zdecydowanie przedłużały czerwienie. Tego roku w tych rodzinach czerw był przez całą zimę w ilości ok 1/4 dcm sześć.

                   W tym roku założyłem sobie 3 cele w zakresie zwalczania warrozy

1/ zwężenie uliczek międzyramkowych i obserwacja skutków
2/  łapanie trzmieli na wierzbach, krokusach i innych wcześnie kwitnących roślinach celem obserwacji warrozy na nich
3/ rozgrzebywanie gniazda trzmieli i os celem szukania warrozy i biologicznych chorób typu zgnilcowego


     Z terenu Polski napływają zatrważające informacje dotyczące ubytków rodzin pszczelich - które nie przeżyły zimy z powodu wcześniejszego żerowania warrozy.
   Dla mnie zwalczanie warrozy w tym roku jest priorytetem od samej wiosny do sierpnia. Wprawdzie głównym działaniem będzie duszenie warrozy w zwężonych uliczkach, ale równolegle będę prowadził inne metody wcześniej wspominanę bądź nie. Na warrozę musi się znaleźć sposób. Warroza zdecydowanie zmieniła swoje żerowanie jest bardziej zjadliwa i większa. Dotychczasowe standardowe metody zwalczania warrozy okazały się tego roku kompletną klapą w tych pasiekach gdzie nasilenie wrrozy było duże, oraz w tych które póżno zjechały z pożytku..

 Korektę ścieśnienia ramek i stanu  zapasów dokonam ok 20 marca.
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX