Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
 
 
PDF Drukuj




 

Opieka nad

        
pszczołami




zima 2013 / 2014



Dokładny pamiętnik czynności wykonywanych w pasiece zimą 2013/2014 r


Wpis 22 grudnia

Jako że uparłem się na przezimowanie tego roku 100% zazimowanych rodzin, dokładnie kontroluję przebieg zimowli i realizuję cały plan zwązany z ścisłą profilaktyką.

Wprawdzie miałem zamiar wcześniej wchodzić z ciastem z rapicidem w ule, ale z powodu ciepła i świetnej zimowli nie zdecydoweałem się podawać ciasto- tak jak zamierzałem ok 1 grudnia, lecz znacznie później – czyli 20 grudnia. Tak zdecydowałem, ponieważ kontrola dennic wykazała poprzednio szczątkowy osyp. Po wtórnej kontroli okazało się że mimo zastosowania jesienią wszytkiego co zamierzałem pojawił się znaczny osyp w kilku ulach. Więc pasieka na bazie cała dostała 4 dkg ciasta z 2 promilami rapicidu. W pozostałych 2 pasiekach z powodu    bardzo małego osypu, ciasto otrzymały tytlko rodziny w których osyp był  nieco większy.

Ciasto z rapicidem podawane było na powałkę – czyli na górne ramki –  wciskając je jak się dało między ramki. Ciasto podawane b yło w taki sposób, by miało bezpośredni kontakt z kłębem pszczół.

Pszczoły w ulach gdzie nie było osypu były w kłębie, natomiast te z  osypem były jakby rozbudzone. Podczas kontroli tych uli 22 grudnia ,   okazało się że pszczoły wszystkie upokoiły się i zawiązały ścisły kłąb. Ciasto w niektórych ulach zniknęło, a w niektórych zniknęło w części. Uwarunkowane to było właściwie tylko położeniem kłęba, Pszczoły siedzące niżej ciasta wzięły tylko częściowo, pszczoły które siedziały przy samej górze wzięły ciasto w całości.


 Ostatnio zmodernizowałem  podawanie takiego ciasta. Jeśli uda się zrobić ciasto w postaci bardzo gęstej i ochłodzi się je, przy pomocy dłuta o szerokości ok 4 cm skrawam z jego powierzchni klin o wymiarach  4 x 6 - 8 cm  i zmiennej grubości od 5 mm do ok 13 mm. Taki klin z łatwością daje się wcisnąć między ramki w to miejsce gdzie siedzą pszczoły. Korzyść praktyczna z tego jest też taka, że pszczoły otrzymują to głęboko i te nawet siedzące głębiej do tego sięgają. Wciskając taki klin między ramki musi być u góry wciśnięty bardzo mocno wówczas odkształca się plastycznie i zaciska między ramkami. W tej postaci pszczoły intensywnie pobierają go od dołu, a przy samej górze często pozostaje mostek który starcza pszczołom na długo.  Na przyszłość w tym celu trzeba będzie jesienią zaplanować większą jedną z uliczek środkowych by ułatwić tę czynność.

Analizując swoją decyzję o opóźnieniu podawania ciasta należy wyciągnąć taki wniosek – w 95% rodzin ciasto nie było konieczne nawet 20 grudnia, ale w tych kilku rodzinach, a których wystąpił obfity osyp – powinno być podane 1 grudnia kiedy jeszcze żadnego osypu nie było widać. Kontrola dalszego osypu wskazuje że po prostu go nie ma, a pszczoły po podaniu ciasta wszystkie są w głębokim letargu. Dalsze obserwacje muszą dać wiedzę jak postąpić w przyszłym roku – czy    podawać ciasto od 1 grudnia?

{jcomments off}Zachowanie pszczół przed sylwestrem i po sylwestrze było kontrolowane ub roku. Od szaleństwa sylwestrowego rozpoczęło się głośne zachowanie pszczół, skutkujące biegunką pod koniec lutego. Po rozbudzeniu sylwestrowym pszczoły jeszcze 10 stycznia były głośne. Więc głośne zachowanie rodzin musi skutkować podaniem ciasta. Teraz jest dylemat- czy w okolicy sylwestra podać ciasto czy poczekać i ok 5 – 10 stycznia osłuchać pszczoły. To podawanie ciasta zawsze niepokoi pszczoły, ale jeśli chce się zadziałać to trzeba to zrobić wtedy gdy jest praktyczne i merytortyczne uzasadnienie. Dlatego nadal będzie delikatna kontrola i decyzja zapadnie w razie potrzeby.


 

Podstawą tego działania ma być wykrywanie i likwidowanie anomalii w zazimowanych rodzinach. Pszczoły od świąt będą regularnie osłuchiwane co 2 – 4 dni.


 

Wpis 29 grudnia 2013 r


 

Dzisiaj zakończyłem przedsylwestrowe podawanie ostatniej grupie rodzin pszczelich ciasta. Podczas odkrywania rodzin pszczelich ok 95% rodzin nie wykazywało żadnych anomalii- no i na 300 rodzin nie ma żadnej rodziny padniętej, ani nadmiernie osłabionej. Jest mały osyp, pszczoły mimo temperatury w okolicy plus 10 stopni w dzień nie wychodzą z uli. Kłąb jest ścisły. W ok 5% rodzin pszczoły były ożywione i reagowały na otwieranie ula. Tak działo się przy poprzednio otwieranych rodzinach. Poprzednio podałem rodzinom ciasto i zaglądałem po2- 4 dniach - Pszczoły się uspoloiły i wszystkie siedziały w ścisłych kłębach. Podejrzewam , że rozbudzenie pszczół ma związek z nieprawidłowym przebiegiem zimowli w tym z komplikacjami zdrowotnymi.

Jedna z rodzin po podaniu niedużej ilości ciasta nie uspokoiła się. Ich rozbudzenie było duże. Podałem im tuż przed świętami drugą dużą ilość ciasta z rapicidem i zajrzałem 28 grudnia- pszczoły usiadły w kłębie i były prawie bezgłośne, przy czym zjadły ok 80% podanego ciasta. Liczę że dzisiejsze podanie ciasta wpłynie na uspokojenie pszczół przed sylwestrem i nie powtórzy się to co było ub roku, czyli silne rozbudzenie sylwestrowymi fajerwerkami i potem głośność w styczniu i biegunki w lutym. Pobieżną kontrolę wykonam rano w sylwestra i 1 stycznia w godzinach popołudniowych , jeśli w ulach będzie cicho zabieg będzie skuteczny i w przyszłym roku trzeba będzie rozpocząć stosować obligatoryjnie.

W większości rodzin ciasto nawet nie zostało tknięte, natomiast w rodzinach rozbudzonych zniknęło. W niektórych rodzinach siedzących jeszcze głębiej widać objawy pobierania ciasta, ale te rodziny generalnie mają więcej pokarmu i siedzą głęboko – daleko od górnych beleczek. Z regóły pszczoły głośne są pod powałką, a pszczoły ciche siedzą głęboko i spożyły dużo mniej pokarmu.

Będzie można selekcjonować którym pszczołom podać lecznicze ciasto na podstawie 3 parametrów

1/ wielkości osypu na 1 grudnia

2/. głośności rodziny

3/ rozbudzenia rodziny

W każdym z tych przypadków podanie ciasta wstrzymuje anomalie zdrowotne, pszczoły cichną, a osyp przestaje się pojawiać..

Na podstawie obserwacji tegorocznych potwierdza się że wysokie temperatury w dzień podczas zimowli, są przyczyną anomalii zdrowotnych rodzin pszczelich i w tej sytuacji rodziny wymagają opeki zimowej i leczenia, ponieważ pozostawienie ich do oblotu skończy się biegunkami w lutym i zanikiem rodzin w marcu. Mrozy w listopadzie grudniu styczniu i w lutym wstrzymują choroby i tego rodzaju zabiegi mogą być niekonieczne. Przewiduję że tego roku z powodów zdrowotrnych w całej Polsce nie przeżyje con 40% rodzin pszczelich- jeśli pszczelarze nie zareagują na czas- czyli conajmniej na początku stycznia.

Zdecydowanie w ciepłe zimy z ciastem leczniczym trzeba wchodzić do uli już w pierwszych dniach grudnia- widać to na podstawie szybkości pojawiania się osypu i wstrzymania tego osypu po podaniu ciasta.


 

Jednym z podstawowych zadań które wyznaczam sobie na pierwszą dekadę w styczniu to dotrzeć do wszystkich rodzin pszczelich u moich kolegów które znajdują s ie w zasięgu wiosennego lotu pszczół - je zabezpieczyć profilaktycznie, wykryć rodziny padnięte i zmusić pszczelarzy do uporządkowania i dezynfekcji uli. Oczywiści będę chciał wiosną monitorować stan tych pasiek, by wyeliminować najbliższe źródła zarażania się..


Wpis 3 stycznia 2014 r
Osłuchałem dzisiaj wszystkie rodziny. Dźwięk jest słyszalny, ale bardzo cicho - pszczoły wszystkie wydają niskie tony. Mimo sylwestrowych huków kłęby po 3 dniach są ścisłe. Zajrzałem do tych kilku głośnych i rozkłębionych - również spokój i cisza a kłęby są wzorcowe. 

Minęły czasy kiedy psazczelarze zazimowali pszczoły i wchodzili do uli dopiero w kwietniu. Mamy słabsze pszczoły z powodu chemizacji, z powodu silnego krzyżowania w pokrewieństwie, z powodu takich zim jak ta pszczoły mają gorsze warunki zimowania. Monitoring zimowania pszczół jest obecnie konieczny. Specyfika rozwoju chorób pszczelich już obecnie nie pozostawia śladu wątpliwości co do tego, że zarażalność jest ogromna w wrześniu i październiku, oraz wczesną wiosną, a warunki rozwoju chorób stwarzają anomalie pogoidowe. Tu nie ma co zwalać padnięcia zimowe pszczół na CCD - to są biologiczne choroby. Mnożą się informacje i są filmy w internecie obrazujące te fakty. Pszczelarze są bezsilni, ale dlatego że kurczowo trzymają się starych zasad. To obecne pszczelarstwo jest inne- moje doświadczenia są tego dowodem- bo istnieje metoda na przezimowanie 100% zazimowanych pszczół- tylko zimą trzeba je pilnować i wiedzieć gdzie jest patologia i wiedzieć co zastosować by zimowanie rodziny sprowadzić do normalności.

Coraz bardziej skłaniam się do tego by z początku grudnia podawać pszczołom lecznicze ciasto, a potem tylko tym niekorzystnie zdiagnozowanym.


Wpis 8 stycznia 2014 r


W dzień od 8 - 11 stopni. U moich kolegów pszczoły zaczęły latać - u mnie wczoraj było 11 stopni, ale pszczoły nie latały- na pasiece widziałem 2 pszczoły w locie podczas półgodzinnego pobytu na pasiece. W tej temperaturze to wydaje się normalne, ale tak nie jest - zdrowe pszczoły w tej temperaturze nie powinny latać.

Od połowy stycznia każdego roku datuje się pierwsze objawy patologii w rodzinach pszczelich - jesli się nic z pszczołami nie robi. zwykle w lutym są pierwsze widoczne biegunki, oraz znaczne osłabienia siły rodzin z znacznym osypem. W tym czasie / luty/  panują już wyższe temperatury, dlatego zapasy chłoną wodę co powoduje wylewanie się suropu z niektórych komórek. Niestety tego roku jest przez cały czas ciepło i to następiło już  w grudniu i następuje w styczniu. Nasączenie zapasów jest takie obecnie, jak na początku marca w lata kiedy zima jest mroźna. Sytuacja jest taka, że z tego powodu w tych temperaturach pszczoły porządkują pobliskie zapasy - dlatego są głośnejsze. O wiele więcej wilgoci mają zapasy w ulach ciemnych, oraz w silniejszych rodzinach. Przeciętna zawartość wody obecnie to 22%, a waha się w granicach 21% - 24 %

Niestety istnieje duże zagrożenie fermentacji, ponieważ takim progiem krytycznym jest 25%. Zwykle takie wykipianie syropu z komórek obserwujemy w marcu przed oblotem, ale to jeszcze nie ma nic wspólonego z fermentacją zapasów. Do fermentacji potrzebne są wyższe temperatury- zwykle powyżej 15 stopni. Niestety ciepła pogoda do tej pory wywołała o wiele większą wilgotność zapasów niż powinna być o tej porze. Jesli utrzymałaby się taka temperatura przez styczeń - w lutym mielibyśmy biegunki pofermentacyjne.

W przyszłym tygodniu zapowiadają temperatury minusowe - to jest ratunek dla pszczół który przychodzi w ostatecznym terminie w porę. Obserwując pszczoły - generalnie po podaniu ciasta wszystko gra. Są wprawdzie 3 rodziny głośniejsze, ale na tym poziomie trudno powiedzieć czy to patologia - czy cecha harakteru, czy np czerwienie matki. Te bardzo rozkłębione niestety zjadły bardzo dużo pokarmu i niestety wygląda to na patologię - chociaż oprócz luźnego kłęba nie ma żadnych objawów.
Jesli ktoś ma takie pszczoły powinien bezwarunkowo przed tymi chłodami po
dać ciasto by w czasie mrozów kiedy pszczoły będą w kłębie działy się procesy dezynfekcyjne.
U mnie realizując swój plan nie ruszam obecnie pszczół. Jak zapanują temperatury minusowe znowu osłucham i będę zaznaczać głośniejsze. Drugim działaniem będzie kilkakrotne osłuchanie tych najgłośniejszych i wyciągnięcie wniosków z osłuchania. Jeśli okaże się że pszczoły ucichły w mrozach - będzie to oznaczać że rozkłębienie nie miało przyczyny patologicznej, lecz metamoliczno - genetyczną - po prostu taki charakter i trzeba będzie im dać spokój w dni ciepłe. Pozostałe trzeba też osłuchać - dla samej zasady.
 
          W tym temacie dużo piszę o grzebaniu w pszczołach w czasie spoczynku. Muszę zwrócić uwagę że te czynności muszą być robione w taki sposób by nie niepokoić pszczół. Zbyt frywolne zaglądanie do uli, pukanie odkrywanie - bez potrzeby itp może samo w sobie być przyczyną spadku pszczół pod koniec zimowli. Te czynności muszą być robione bezgłośnie - niezauważalnie dla pszczół i zdecydowanie rzadko powinien naruszany być każdy ul. Każde rozbudzenie pszczół to zjedzenie kolejnej partii pożywienia, więc również większe przepełnienie jelita prostego.
Oczywiście ule podejrzane o patologię to co innego- trzeba działać, ale to musi być też szybko i zdecydowanie. W tych ulach trzeba się liczyć z tym że muszą!!! szybciej oblecieć. Jeśli zimowla przebiegnie prawidłowo to rzeczywiście te rodziny oblatują nawet pod koniec lutego.

Osłuchiwanie uli też może być ich niepokojeniem trzeba to robić bez niepotrzebnego stukania w ul, bez niepotrzebnego stukanie wężykiem przy dotytku do wylotka. Samo chodzenie po pasiece - szczególnie wtedy gdy spadnie śnieg- jest niepokojeniem pszczół- szczególnie mocnym gdy pszczoły stoją z dala od osiedli.


Pilnować, badać, sprawdzać , ale nie niepokoić - jeśli jest to możliwe.


Czynności te które ja obecnie wykonuję to zupełnie co innego - ja muszę tak robić ponieważ jest to doświadczanie i przekazywanie wiedzy innym, więc 100 razy trzeba sprawdzić żeby popełnić możliwie najmniej błędów. Te moje prace obecnie są powtórzeniem tego co robiłem 2011r i 2012 r, więc skorygowałem poprzednie błędy, koryguję bieżące błędy i wynikiem ma być odpowiedź: jak ewentualnie obligatoryjnie rozplanować podawanie ciasta zimą by zapewnić 100% przezimowanie pszczół.

Każde zdarzenie chorobowe w ulu o tej porze skutkuje początkiem czerwienia matek. Wszystkie wysiłki pszczelarza o tej porze powinny zmierzać do opóźnienia tego początku czerwienia. Z tego powodu moje ule mają ścianki malowane na jasno by zmniejszyć chłonięcie promieniowania słonecznego o tej porze. Każde leczenie ma na celu zacieśnienie kłęba co równoznaczne jest z uspokojeniem pszczół i obniżeniem temperatury w jego centrum. Każde niepotrzebne niepokojenie pszczół też powoduje podwyższenie temperatury, więc wszystkie zabiegi i działania o tej porze muszą być wyważone i uzasadnione logicznie.


      W tej sytuacji czekam w moich pasiekach na mrozy, które zapowiadają od ok 13 stycznia,  w czasie których będzie osłuchiwanie, a jeśli po mrozach zrobi się ciepło, a będą przypadki patologii - trzeba będzie wejść i dalej realizować założony plan
wpłwu na pozytywną zimowlę.
Niezależnie od czynników zewnętrznych nie planuję niczego oprócz osłuchiwania robić przy pszczołach do końca stycznia-wg mojej oceny wszystko jest o.k. a nadgorliwość w tej sytuacji może zrobić więcej złego niż dobrego.

Wpis 10 stycznia

Próbowałem dzisiaj osłuchiwać te rodziny do których mam wątpliwości. Niestety silny deszcz, silny wiatr / 0k 90 km/h / Nie dało się. Wiatr i spadaj acy na rurkę osłuchową deszcz robi wrażenie głośności w ulu - to jednak musi być bezwietrznie i bezgłośnie na zewnątrz, żeby takie osłuchy prowadzić. 

W związku z tym że nadchodzi najtrudniejszy okres dla pszczół postanowiłem że przy pierwszej nadarzającej się okazji - jak temperatury będą wysoko na plusie znowu otworzę delikatnie wylotki i przesunę istniejący osyp na jedną stronę dennicy - po to by obserwować osyp nowo tworzący się . Tę czynność planuję nie wczesniej jak ok 25 stycznia. 
Będzie to czas w którym w ulach może się już dużo dziać pod względem zdrowotnym.

Obok tego rozpoczynam testowanie stroika do gitary celem diagnozowania rodzin pszczelich. Jako że muzyczny słuch mam dobry, stwierdzam  że wysokość tonu / nie tylko większa głośność/ jest wyższa u pszczół zimuj.ących którym coś dolega. Zastosowanie tego urządzenia do bezinwazyjnego diagnozowania rodzin pszczelich pozwoliłoby bardzo precyzyjnie wyłuskiwać te rodziny które wymagają ratowania podczas spoczynku zimowego. Uniknie się wtedy niepotrzebnych działań profilaktycznych i zaoszczedziłoby to masę robocizny. Próby tego urządzenia będą pod koniec stycznia, w lutym i aż do pierwszego oblotu 
W ulach o tej porze/ sprawdziłem 10 rodzin/ osyp tworzy się bardzo minimalnie, ale tam gdzie było go więcej wcześniej , tam i teraz więcej się tworzy .Podejrzewam że nie do końca jest to patologia. Są to m. in. rodziny w których młode matki rozpoczęły czerwienie po 15 sierpnia, więc mocno porawdopodobne jest to że osypuje się stara pszczoła która po prostu przeżyła dłużej i kończy się jej biologiczny okres życiowy.


Wpis 12 stycznia

       Wiatr , deszcz i zimno - na termometrach na zewnątrz plus 2 stopnie. Pszczoły ucichły - wszystkie- są prawie bezgłośne. Jest dobrze. Trzeba im dać spokój. Jutro /poniedziałek /mają  być już minusowe temperatury. Do czasu podwyżki temperatur powyżej plus 5 stopni , a nawet do 1 lutego - niech się dzieje wola nieba.

Wpis 13 stycznia

        Mróz nocą do minus 5 stopni, w dzień minus jeden.Jest bezwietrznie.  Zmarzlina chrzęści pod stopami- nie łażę po pasiece- szkoda niepokoić pszczół. Dotarłem jednak do tych które były najgłośniejsze poprzednio- Porównałem z kilkoma innymi. Te głośniejsze wcześniej -też teraz są nieco głośniejsze, ale dźwięk wydaje się być dobry. Dalsze zimowanie wydaje się być super.  
     
       Zdecydowałem się zaznaczyć te ule w których pszczoły zachowiją się głośnie. Ta wiedza będzie mi potrzebna przy wymianie matek- planuję je w pierwszej kolejności wymienić. Zaznaczać ule będę jak wzrosną temperatury do plusowych

Wpis 15 stycznia

Wczoraj i dzisiaj można było chodzić po pasiekach. Było bezwietrznie - można było osłuchiwać poszczególne rodziny. Wczoraj w czasie dnia było minus jeden dzisiaj zero. Wszystkie pszczoły zawiązały ścisłe kłęby. Niektóre rodziny po prostu nie były słyszalne- co w tych temperaturach jest normalne i  oznaką zdrowia. Jest spokój w pasiece- nie warto go zakłócać- oby te warunki trwały jak najdłużej. Bardzo mnie korci żeby zaglądać i przekonywać się o stanie rodziny, ale byłoby to złe- trzeba sobie dać na wstrzymanie- tym bardziej że osyp prawie się nie tworzy, i jak do tej pory nie ma żadnych oznak niepojących. Zadziałanie pod koniec grudnia było właściwe. Rodziny w grudniu znacznie głośniejsze , też uspokoiły się zupełnie- tu zaglądałem na osyp - nie tworzy się.  Warunki zimowania w tym czasie są idealne - mam nadzieję i wszystko na to wskazuje że żadna z matek nie rozpoczęła czerwienie- i o to chodzi..

Wpis 18 stycznia

          I jest zima. W dzień było minus 4 - teraz 18 - ta-- jest minus 6. W nocy będzie jeszcze mniej.   Jeśli w okresie kiedy było ciepło pszczoły zachorowały i pszczelarz nic nie zrobił ,, to w tej chwili będzie po pszczołach- oby tak nie było.
       Dzisiaj sprawdziłem te rodziny, co były głośniejsze, no i jedna rodzina z tych jest bardzo głośna. Nie wiem jaka jest tego przyczyna / może być czerw/ - bo na chorobę nic nie wskazuje.  Pozostałe rodziny są bardzo cicho - w niektórych ulach jest bezgłośnie- nawet zajrzałem do takiego ula w obawie czy są pszczoły, ale jest o.k. Lepiej jest delikatnie bezgłośnie zajrzeć od góry niż pukać w ul.. Sa minusowe temperatury i lepiej dać pszczołom spokój.

       Analizuję cały czas problem związany z pierwszym podaniem ciasta zimą i coraz bardziej jestem przekonany że powinno to być ok 1 grudnia.

      Spadł śnieg i leży już 4 dni. Sprawdzałem na pasiekach czy są na śniegu pszczoły. Wypryskujące w minusowych temperaturach pszczoły z ula to zawsze jest choroba. Cieszę się że nie znalazłem żadnej pszczoły na śniegu.

     To ochłodzenie i to co będzie w lutym, bo prawdopodobnie pod koniec stycznia i w lutym temperatury najniższe w nocy mogą spaść poniżej 20 stopni- To będzie sprawdzian stanu pasiek. Życzę pszczelarzom jak najlepiej ale wiem że w wielu pasiekach może być pod koniec lutego bardzo trudno pszczołom dożyć do pierwszego oblotu. W tej sytuacji po połowie lutego mogą gremialnie pojawić się biegunki.
    Bardzo ważne jest żeby w tych chłodach w tym okresie pszczoły miały idealny spokój, jednak trzeba monitorować stan rodzin i nie dopuścić do oddania kału przez pszczoły w ulu, bo wtedy bardzo trudno walczyć z biegunkami. 
     Jeśli na przełomie stycznia i lutego pojawi się wysoka plusowa temperatura znowu wejdę z ciastem do wszystkich uli - bez wyjątku. 
         Z całomiesięcznych obserwacji --potwierdza się to że ciasto znika tylko w rodzinach do których mam zastrzeżenia zdrowotne. Rodziny które są kompletnie zdrowe - siedzą w ścisłych kłębach i ciastem absolutnie się nie interesują- u mnie to jest 95% rodzin.  Podane ciasto w tych rodzinach ok 20 grudnia leży do dzisiaj - niech sobie leży- jeśli w rodzinie coś będzie się działo to one to ciasto znajdą - i o to chodzi. W części rodzin ciasto jest zjedzone jedynie do połowy, w niektórych zjadły ok 10%.
   Zalegam z kontrolą osypu - taki miałem zamiar, ale nie chcę niepokoić pszczół - poczekam aż będzie ciepło- ta kontrola i tak mi nic nie da bo z jakimkolwiek działaniem i tak będę czekał do czasu kiedy będzie cieplej.   Ich spokój teraz jest ważniejszy od tej wiedzy.

Wpis 19 stycznia

W nocy było poniżej minus osiem stopni, - nie ma mowy o chodzeniu po pasiekach, bo śnieg chrzęści i pszczoły się budzą. Ja jednak nie o tym.
 
1/       Wczoraj późnym wieczorem otrzymałem telefon, a kilka dni wcześniej również były tego typu telefony i e-maile. Otóż chodzi o zimowe  wylatywanie pszczół z uli. Rejon Podkarpacia i okolice Wrocławia ostatnio miały wysokie temperatury i te informacje są z tego rejonu. Pszczelarze informują , że pszczoły wylatują z uli i przy temp. w granicach 7 - 10 stopni te loty są obfite.
         Ja ustawiam ule na zimę jasnymi ściankami do słońca i miałem 11 stopni, jednak poza sporadycznymi wylotami 1 - 2 pszczół w pasiece na pół godziny ,  żadnych lotów nie było.
W przeszłości pamiętam, że też w styczniu przy plus 8 pszczoły wyszły z wszystkich uli. 

  Daleki jestem od generalizowania sprawy , ale w moich warunkach, przy ulach mojego typu wylotów nie może być jeśli panują temperatury poniżej 11 stopni - przy słonecznej pogodzie.

     Kiedy jeszcze nie stosowałem nadzoru i suplementowania zimowego takie wyloty w tych temperaturach, były czymś tak oczywistym jak to że woda płynie z góry w dół. Ale obecnie jest to niemożliwe- a przynajmniej pracuję nad tym żeby takich lotów nie było..
     Kolejne doświadczenia w tym zakresie przeświadczyły mnie o tym że jeśli pszczoły są zdrowe, to są spokojne i obloty marcowe nie występują poniżej 12 stopni. Jeśli pszczołom coś dolega, a ub roku w związku z moją chorobą i pobytem w szpitalu w lipcu, potem w sierpniu i we wrześniu pszczół nie przygotowałem właściwie do zimowli, a zimą nie stosowałem tak ścisłego nadzoru - z pszczołami pod koniec lutego zaczęło się źle dziać i oblot w marcu odbył się w temp plus  6 stopni. Pszczoły również intensywnie wylatywały w styczniu przy temp 6 stopni. Ten rok dla mnie jest ścisłym precyzyjnym
testem jakości pasiek - pszczoły jak narazie, tak jak w 2011 i 2012 r udaje się utrzymać w idealnym letargu.
           Stan pszczół zimą nie da się idealnie określić, ale jeśli przy temp minusowych są pojedyncze wyloty z uli to jest to zdecydowanie choroba. To wcale nie znaczy że pszczoły nie mogą z tej choroby wyjść o własnych siłach - mogą i często się to zdarza, ale wśród tej grupy wylatujących zawsze jest największy odsetek padniętych i z silnymi biegunkami. Te zimowe wyloty to jest taki filtr biologiczny - te pszczoły wylatują i nie wracają - i o to chodzi, - bo ta pojedyncza pszczoła jest chora , ale jeśli w ulu była jedna pszczoła która wyleciała to na pewno jest ich więcej. Jesli podaje się ciasto wówczas następuje dezynfekcja wnętrza pszczoły i takie wypryski ustają. Jeśli pozostanie w ulu na ramkach ciasto i pszczoły go nie pobierają to taka pszczoła zaniepokojona chorobą kręci się wokół kłęba - chodzi po ramkach i zwykle trafia na to pozostawione ciasto i nim się pożywia. Widać to zjawisko zimą w ulu szklanym. Po pewnym czasie pszczoła wchodzi w kłąb i nie wylatuje z ula. Takie pszczoły wędrowniczki w tym ulu obserwuję na bieżąco. Budzą one pozostałe pszczoły wytrącając je z letargu. Bardzo często taka jedna pszczoła wędrowniczka doprowadzi do rozluźnienia całego kłęba i dużą głośność w ulu.
Reasumując wypryskiwania pszczół w czasie zimy to choroba- nie ważne jaka- może to być nawet choroba czerwiu. Pszczoły sprzątające jesienią zepsuły sobie jelito środkowe toksynami pochodzącymi z zepsutych larw i zimą mają zdecydowanie obniżone progi odpornościowe - wszystkie.  Zapadają wówczas łatwo na wszystkie patologie które zdarzyć mjogą się w ulu. W moim przypadku wypryskiwanie pszczół lub nadmierna głośność w ulu zimą od razu skutkuje podaniem ciasta leczniczego.

2/     Wśród telefonów z powodu tego tematu  ,,opeka nad pszczołami zima 2013/2014 r" pojawiają się również pierwsze sygnały o rodzinach padniętych i o biegunkach w ulach. Pszczelarzy zwykle kieruję na temat zwalczanie nosemy na mojej stronie., ale niestety z opisów wynika że niektóre pszczoły padły dużo wcześniej bo na przełomie listopada i grudnia i wszystko wskazuje na to,  że upadki te są z powodu warrozy. Te sygnały są z Podlasia, Warmii , oraz blisko mnie z rejonu Szczecinka i Wałcza w zachodnniopomorskim. Z rozmowy z pszczelarzami wynika , że pod koniec lata i jesienią wielu pszczelarzy w tych rejonach miało  choroby gnilne czerwiu. Ja te pszczoły ustawiłbym na ciasto
/ ciągle/ przynajmniej do samego oblotu. Te pszczoły na pewno mają zrujnowane jelito środkowe więc i system odpornościowy i poważne problemy z nimi zaczną się w lutym. Z moich doświadczeń w każdym przypadku chorób gnilnych czerwiu w sezonie poprzednim- nie przeżywa zimy con. 60% rodzin, jeśli nie ratuje się ich w czasie zimowli.
          Po podaniu ciasta takiej rodzinie pojawi się w ciągu 2 - 5 dni większy osyp,- może dojść 100 pszczół padniętych,- nie więcej. ale potem zaraz ustanie i pszczoły zawiążą ścisły kłąb i żadnego większego osypu do końca zimy nie powinno być.


Wpis 21 stycznia


Niestety sprawdza się czarny scenariusz dla naszych pszczółek. Po 3 miesiącach bardzo ciepłej pogody, pszczółki są nią zmęczone, przyzwyczaiły się do wysokich temperatur, a tu nagle bardzo zimny prysznic. W nocy było u nas 12 stopni mrozu a w dzień minus 6. Na tę noc zapowiada się to samo, a z prognoz dla Suwałk ma w nocy być minus 16. Z układu frontów atmosferycznych wynika  że to nie koniec-  za kika dni może być jeszcze raz tyle - czyli w granicach minus 30. U nas na Pomorzu będzie poniżej minus 20.

Pod niektórymi ulami - na śniegu, pojawiają się martwe pszczoły, ale nie są to wyrzucane pszczoły z uli przez inne pszczoły bo jest za zimno na sprzątanie, , lecz są to pszczoły zimowe - wyeksploatowane energetycznie, które w zderzeniu z tymi temperaturami już nie potrafią odtwarzać wystarczająco taką energię by przetrzymać w kłębie. Niestety ciepła pogoda spowodowała takie wyeksploatowanie pszczół i będzie z nich teraz tworzył się duży osyp. To nie jest jednak nic nadzwyczajnego, ani żadna patologia,  ale pszczoły tym bardziej nam osłabną im niżej spadnie temperatura i im dłużej te spadki będą trwały. Pszczoły wyeksploatowane odrywają się od kłęba i spadają na dennicę, ale jeszcze żyją i własnymi siłami wychodzą na wylotek i padają pod ulem. I nic na to nie poradzimy - osypy z powodu tej tak znacznej obniżki temperatur będą znaczne. Ja dopiero dzisiaj zauważyłem te pszczoły pod ulem,chyba dlatego że to największy spadek temperatur tego roku, sikorki je skrzętnie wybierają i jeśli pasieka stoi daleko i pszczelarz przyjeżdża raz na jakiś czas to może  nawet tego nie zauważyć , bo jeśli sikorki przyzwyczają się do tego pokarmu to będą pod ulem czekać na te wylatające z wylotka i na bieżąco je zbierać. Pod ulami na śniegu, pozostają tylko ślady nóżek sikorek - jeśli jest ich dużo to znaczy że pszczół pod ulami było dużo. Te pszczoły pod ulami nie mają nic współnego z wypryskiwaniem pszczół z uli, bo te z kolei rozrzucone są po całej pasiece i w jej okolicy. Tu chodzi o pszczoły które po prostu wypadają samoczynnie z wylotka prosto pod ul.

W szczególnych przypadkach może nawet dojść do tego że w kilku ulach wiosną po prostu nie będzie pszczół w ulu. Tą metodą będą kolejno wypadać, a sikorki na bieżąco je wyzbierają. I nie jest to wina sikorek - one tylko korzystają z okazji by się najeść martwymi pszczołami. Niektórzy pszczelarze posądzają sikorki że pukając w ul powodują wyjścia pszczół na zewnątrz i one je wyłapują - w tych tempetaturach pszczoły zdrowe na pewno nie opuszczą kłęba, Natomiast pszczoła wyeksploatowana ostatkiem sił wychodzi na wylotek i na pewno od ula nie odleci- po prostu spadnie pod wylotek..

Jeśli pszczoły są zdrowe to trzeba mieć nadzieję, że tylko część pszczół opadnie, a większość przetrzyma. Niestety musimy mieć świadomość że takie ochłodzenie o tej porze odbije się niekorzystnie na rodzinach pszczelich. Ja już wcześniej wspominałem że obawiam się takiego spadku temperatur po tak cikepłej większej części zimy..

Tu jednak trzeba myśleć na zapas. i mieć świadomość co będzie jak podskoczą temperatury na plus. Ten okres trzeba na bieżąco monitorować i natychmiast wykorzystać. Trudno powiedzieć co należy zrobić, bo trzeba to wpierw zdiagnozować. Po prostu trzeba poczekać aż te mrozy miną i temperatura podejdzie na plus- na razie niech się dzieje wola nieba.
        Ponadto wszystkie pszczoły są nieco głośniejsze. To jest naturalne, ponieważ muszą więcej jeść, bardziej napinać mięśnie by utrzymać temperaturę w pobliżu 20 st plus przy tak dużych spadkach na zewnątrz- dlatego są nieco głośniejsze. Tu zachodzi bezpośrednia zależność - im słabsze tym głośniejsze. Oraz jeśli im coś dolega jest tak samo.

Ale spokojnie -- dajmy sobie na wstrzymanie, poczekajmy ---a na pewno damy sobie z tym radę.


Wpis 23 stycznia

Dalej mroźnie. Pszczoły musza mieć bezwzględny spokój. Tak jak mówiłem u nas zapowiadają w nocy nawet do minus 20, a w Suwałkach jeszcze mniej. Tak jak podejrzewałem najniższe temperatury będą na przełomie stycznia i lutego - takie już są oficjalne prognozy.
Mam obserwacyjny szklany ul- nigdy go nie ocieplam. Powinien być obmarznięty, a tu szyby na przeciw kłęba nie zamarzają , a pszczoły są poruszone . Wytwarzają zdecydowanie więcej ciepła  niż w poprzednich latach. To może być czerw- tym bardziej tak sądze , że za dnia powiększają zajmowaną objętość do 1/3 dolnego korpusa, - niby nic , ale to dzieje się w
 dzień w słońcu w temp zewnętrznych minus 6 stopni. Pszczoły wyglądaja na zdrowe.
            Otrzymałem w czasie od grudnia kilka  e-maili traktujące o tym że suplementowanie czymkolwiek zimą jest głupotą - wytarczy dobrze zakarmić pszczoły. Gratuluję tym kolegom zdrowej okolicy w tym zdrowych własnych pszczół. Ja mam inne doświadczenia, a tego roku mówię poczekajmy do oblotu by wyciągać wnioski - to nie jest normalny rok..
       Osoby które wypowadają takie poglądy bardzo często potem przypisują swoje niepowodzenia w przezimowaniu pszczół Ogłonoświatowemu zjawisku CCD / Masowe Ginięcie Pszczół/ - Niestety to akurat jest bzdurą w odniesieniu do pszczół zimujących.
         Do tej pory z pszczółkami jest o.k. albo nawet bardzo  o. k. jednak koniec stycznia i luty   
 to okres prawdy o przezimowaniu pszczół. i CCD nie ma tu nic do rzeczy.


Wpis 24 stycznia

czekam na obniżkę temperatury - czas znowu osłuchać pszczoły. Obserwując szklany ul coraz bardziej jestem przekonany o tym że ma czerw - obawiam, się że w wielu jest tak samo. Te temperatury minusowe , przy posiadaniu  czerwiu powodują  krańcowe niepotrzebne wyeksploatowanie energetyczne i pokarmowe. Osłuchanie pozwoli częściowo zdiagnozować pasieki pod tym względem. Osłuchowo i wizualnie jest O.K. ale czas leci - temperatury na poczatku lutego mają być w pobliżu minus 30 a w ulu z czerwiem w centrum gniazda musi być plus 35 - czyli różnica wynosi 65 stopni. To jest prawie niemożliwe dla pszczół - będą konsekwencje. Dla bardzo silnych rodzin to jest nic strasznego , ale dla tych słabszych to katastrofa. Pszczoły zdrowe jednak dużo potrafią i o to zdrowie trzeba tu zadbać, bo to nie jest standardowa  zima, więc metody też nie mogą być standardowe..

Wpis 25 stycznia

        W nocy będzie ponad minus 20, w dzień było minus 12. Zdecydowałem się ulowi szklanemu podać ciasto. To jest silna rodzina - w tych temp częsciowo siedzi w dolnym korpusie/ ul wielkopolski/ To była krótka chwila, - podałem placek ciasta między korpusy w kłąb.mimo niskiej temperatury pszczoły zaczęły się rozkłębiać i chodzić po szybie. Nie jest to dobre, ale ten ul jest doświadczalny i chociaż wszystko robię żeby przeżył, to jednak doświadczenia w które w nim przeprowadzam nie koniecznie mogą na to pozwolić. Ale trzeba to robić żeby wiedzieć. W nocy szyby zamarzają że nic nie widać , a za dnia jest słońce i z jednej strony na przeciw kłęba szyba kompletnie rozmarza.  Podałem ciasto dlatego że coś w     tym ulu nie gra, choć wizualnie nie ma się do czego przyczepić.Po prostu wytwarzają za  wysoką temperaturę w porównaniu do poprzednich lat. Kilka uli osłuchałem jest prawie  bezgłośnie- może będzie O.K. Sikorek nie widać przy ulach - nie ma śniegu, pola są prawie  odkryte.
  

Wpis 27 stycznia

          Dzisiaj osłuchałem wszystkie pszczoły i przyjrzałem się ulowi szklanemu.
Było w dzień ok minus 6 stopni. Wszystkie pszczoły wydawały odgłos prawidłowy - niektóre bardzo cicho - ledwie słyszalny. Duża ilość rodzin jest głośniejsza. Nie jest to nic niepokojącego o tej porze, ale trzeba mieć świadomość że mogą być dwie przyczyny, albo obydwie na raz. A mianowicie czerw i przepełnione jelito proste. Nie ma się co dziwić ani jednemu ani drugiemu- warunki temu sprzyjały.
            Ul szklany obserwowałem dziasiaj kilka razy. Kłąb powiększył zdecydowanie swoją objętość  wypełniaja pszczoły prawie korpus górny i - sięga do 1/3 korpusa dolnego, ponadto pszczoły się ruszają i wytwarzają wysoką temperaturę.Temperatury nie mierzę , ale widać to po rozmarzniętych szybach. Niestety - mam 100% pewność że w ulu jest sporo czerwiu. Wiadomo szkło - słońce kilka razy dobrze przygrzało, a było u nas na początku stycznia po ok.  11 stopni przez 4 dni i ten czerw jest tego skutkiem. Bardzo się obawiam że to nie jest jedyna rodzina która posiada czerw- te głośniejsze mogą mieć wszystkie.
         Zwracałem uwagę na pasieczyska. Kilka dni temu spadło kilka cm śniegu. Na śniegu nie widać pszczół wypryskujących, ale sporadycznie są pojedyncze pod wylotkami.
Pszczoły ratuje o tej porze duża iliść dobrze rozłożonego pokarmu. Pszczoły zjadły do tej pory dużo. źle rozłożony pokarm może skutkować osypaniem się rodziny z głodu, a pokarm pozostanie na ramce obok. Dlatego szybkie wejście w gniazda z początku marca jest tu niezbędne, żeby skorygować rozłożenie pokarmu - żeby był w bezpośrednim sąsiedztwie kłęba i takie coś zrobię w marcu jeśli będą plusowe temperatury i niezależnie od tego czy oblot się odbył czy też nie. 

        A plany najbliższe to tak jak napisałem już kilka razy -czekam na plusowe temperatury w granicach plus 1 - 5 stopni- w tych temperaturach na pewno wejdę z ciastem do wszystkich uli. Nie ma jakiegoś specjalnego powodu - po prostu pszczoły poddaję testowi i muszę być konsekwentny dlatego muszę to zrobić w momencie zdiagnozowanym jako najwłaściwszy i właściwie już jest ta pora tylko warunki muszą się zmienić.
Gdybym nie robił tego testu, na podstawie dzisiejszego osłuchu byłbym zachwycony stanem pasieki o tej porze. Wiem jednak co oznacza wysoka temperatura prawie przez 3/4 zimy i spadek temperatur pod koniec do minus 20, albo jak w Suwałkach do minus 30 stopni. Po prostu można zupełnie spodziewać się przepełnionego jelita grubego i problemów z tym związanych. Właśnie suplementowanie ciastem leczniczym ma wstrzymać zapalenie gruczołów rektalnych co ma bezpośredni związek z procesem odwadniania jelita prostego. Brak wody w jelicie prostym , to więcej miejsca na kał metabolicznie najwłaściwszy.

Jeśli mówi się że zima jest niewłaściwa, że można spodziewać się takiego czy innego niewłaściwego skutku, - to wcale nie oznacza że taki skutek musi nastąpić. Pszczoły mają tak doskonały system samozachowawczy, że czasami wychodzą z największych opresji, ale by to nastąpiło muszą być silne zdrowe i mieć wystarczająco dużo dobrze ułożonego pokarmu. 

Wpis 29 stycznia

No i szklany ul się uspokoił- trochę to trwało. Czerw może i jest , ale jeszcze coś innego nie gra w tym ulu, więc zdecydowałem się przetrzymać rodzinę na cieście do marca. Pszczoły otrzymały 2 porcje ciasta i je wciągnęły, ale teraz po uspokojeniu , ciasto będą pobierały bardzo mało  - jednak ciasto w zasięgu muszą mieć  cały czas. 
    W sobotę wyjeżdżam na wykład do kolegów pszczelarzy w kujawskie,, ale w niedzielę mają być plusowe temperatury - ciasto otrzymają wszystkie rodziny i to w większej ilości - ok 8 dkg. Ten zabieg zdecydowanie musi być wykonany. W rodzinach tworzy się osyp, ale jak powiedziałem wcześniej to nic nadzwyczajnego, on wkrótce przestanie się tworzyć- oby tylko temperatury nie spadały poniżej minus 10 stopni.
     W rodzinach głośniejszych może być to samo co w ulu szklanym więc przed podawaniem ciasta muszę osłuchać i zidentyfikować te głośniejsze i tym rodzinom rozłożyć ciasto w kilku miejscach na górnych ramkach i dać go więcej - czyli po ok 10 dkg. Więcej dlatego by tak często nie otwierać ula. Te rodziny prawdopodobnie potraktuję jak ul szklany - czyli rozważę przetrzymywać je do marca na cieście. Muszę tylko popatrzeć na pszczoły- zobaczyć jak wyglądają i w jakim są rozkłębieniu. 
                      Podawanie większych ilości ciasta w tym okresie ma u mnie jeszcze jedno uzasadnienie: temperatury mogą jeszcze spaść dużo poniżej minus 20 - wtedy pszczoły muszą być zdrowe- będzie mniejszy osyp. Pszczoły w cięgu 2 dni pobierają taką ilość ciasta, że w wystarczającym zakresie następują wszystkie przemiany zdrowotne.  Jednak nie wszystkie rodziny teraz ciasta potrzebują, ale będzie luty- pszczoły są zmęczone zimą i coraz większa ich ilość będzie z tego powodu robiła się głośniejsza. Jeśli w zasięgu będzie ciasto nastąpią procesy nrmaowania w rodzinie i nie będziemy obserwowali tworzenia się nadmiernej głośności wywołanej jakimiś problemami zdrowotnymi.   
         Zdecydowanie bardzo dużo rodzin jest bardzo cichych- u mnie jest to ok 85 %, jednak ilość tych głośniejszych wzrasta i już nie można czekać. Bardzo ważne jest że żyją wszystkie rodziny i są w dobrej sile. To będzie ostatni, ale najgorszy miesiąc zimowania dla pszczół - teraz zdrowotnie wszystko może się dziać- zresztą tak jak każdego roku.

Wpis 31 stycznia  

Szybki ula szklanego obmarzły dokładnie - pszczoły zbiły się w kłąb jest  dokładny letarg - siedzą tylko w korpusie górnym. Na zewnątrz jest wieczorem minus 6 i wiatr poludniowo wschodni.
Już od jutra będą u nas  plusowe temperatury, więc na poniedziałek planuję wykonać dwa zadania:
1/ sprawdzenie osypu 
2/ podanie ciasta
   I to będzie musiało im wystarczyć do 1 marca, albo jeszcze dłużej, natomiast głośniejsze i rozkłębionę będą pod stałą opieką, a w zakresie działań koniecznych trzeba będzie decyzje podejmować na bieżąco. Prawie 90% rodzin nie wymaga żadnej ingerencji, zimują świetnie, ale realizuję wcześniej założony plan.
     

Wpis 3 lutego

No i mamy ciepło., W dzień mieliśmy plus 3., Wszedłem na pasieki z zamiarem podawania ciasta. To wejście było prawie niepotrzebne- ciasto w ulach jeszcze było- pszczoły w doskonałym letargu. Wczesniej głośniejsze i z tendencjami do rozkłębienia również w kłębach i ciche. Z całej pasieki 5 szt wykazało rozkłębienia- ale były to zupełnie inne rodziny. Już jako zasada obligatoryjna wychodzi że pszczoły głośne bądź rozkłębione ciasta nie mają. Poprzednio obserwowałem , że w rodzinach gdzie były pszczoły wędrowniczki - czyli po otworzeniu góry widziało się wędrujące pojedyncze pszczoły poza kłębem, tam ciasto zjedzone jest troszeczkę, a reszta zostaje. Generalnie tam gdzie zostało ciasto,  z pszczołami wszystko jest o.k.    5 rodzin było rozkłębionych i tam poprzedniego ciasta nie było- takie rodziny dostały dużo. Zaplanowałem poprzednio podawanie po 8 - 10 dkg- ale nie było to potrzebne- dałem symbolicznie po 2 - 4 dkg. 
          Pszczoły świetnie zimują. sporadycznie patrzałem na osyp - tworzy się umiarkowanie - bez jakichś ekstremów, ale tego roku osyp będzie dosyć duży, jednak nie powonno to wpłynąć na ogólny stan silnych rodzin. Zazimowałem kilka odkładów małych i dziwne prawie nie ma w nich osypu. Osyp na podstawie wszystkich obserwacji większy jest w rodzinach bardzo silnych - po prostu proporcjonalnie do ilości pszczół.
       Ul szklany który pod koniec stycznia wykazywał anomalie doszedł do formy. W styczniu był czerw bo widać zupełnie młode pszczoły, ale wyszły i dalej chyba czerwiu nie ma- ma normalną temperaturę,. kłąb jest prawidłowy. dzisiaj również dostały odrobinę ciasta i od razu powiększyły objętość kłęba schodząc do dolnego korpusa - prawie do połowy, ale myślę jutro wszystko będzie się normalizowało.

       Preparowałem pszczoły w rodzinach rozkłębionych i prawie w wszystkich w jelicie prostym był rzadki kał. Po podaniu ciasta i unormowaniu się pszczół kał w jelicie preparowanych pszczół ma większą gęstość - jest zdecydowanie mniej wody. Coraz bardziej skłaniam się do tego poglądu że początkiem problemów w układzie pokarmowym pszczół pod koniec zimowli jest bakteryjno - wirusowe zapalenie gruczołów rektalnych / odwadniających / w jelicie prostym . Jeśli się tego nie przerwie to skutkiem będą biegunki i nosema. 
   
     Jak do tej pory istotne anomalia  czyli głośność i rozkłębienia miały miejsce w 13 rodzinach., ale większych strat w nich nie ma- wszystkie doszły do normy, a dodatkowe 5 które stwierdziłem dzisiaj powinny za 3 dni być w normie.. Wracając do grudnia pierwszym objawem nieprawidłowości w kilku rodzinach było pojawienie się większego osypu ok 20 grudnia. To skłania do korekty czasu podania pierwszego leczniczego ciasta, a także zastosowania diagnozowania stanu rodziny poprzez osłuchiwanie. Właściwie wystarczy zajmować się tylko tymi głośniejszymi
Zimuję również 4 bezmatki z ich kłębem jest gorzej, ale są zdrowe- i niech tak będzie do 1 marca wtedy niezależnie od tego czy oblecą czy nie zostaną dołączone do rodzin sąsiednich..
  Problem mam, z jakimś zwierzakiem rozwalił dolny korpus w ulu wielkopolskim  i wszedł do środka wyżerając woszczynę. Pszczoły jakoś zostały więc pozostawiłem je na jednym korpusie. 2 ule na tej pasiece są też naruszone - wyżarte ścianki- to jest coś takiego jak tchórzofredka lub łasica- tylko które z tych zwierząt  wielkości kota lubi słodkie i potrafi tak          skutecznie przez ściankę wejść do ula.? Ub roku też miałem z tym problem w tej     pasiece. Jak dalej będzie szaleć to chyba mu się zginie.


Wpis 6 lutego

      Byłem w pasiece kolegi / 60 uli/ . Jest jeszcze śnieg i widać dużo pszczół na śniegu- ok 5 pszczół na 1 metrze kwadratowym. Osłuchaliśmy pszczoły i 13 uli jest głośnych. Posiedzieliśmy na pasiece ok 2 godzin i obserwowaliśmy wyloty- zaznaczając ule w których pszczoły są głośne. Podczas naszego pobytu wyleciało z uli 19 pszczół, ale wylatywały tylko z tych głośnych.  Była godź ok 13 - tej - było słonecznie - na pasiece panowała temperatura plus 4 stopnie w cieniu. Pszczoły otrzymały po 8 dkg ciasta i będziemy obserwować dalej jaki będzie skutek. Głośne następną porcję ciasta otrzymają za 7 dn- podobno ma być jeszcze ciepło. Dodam tylko że kolega stosuje w cieście wywar z glistnika / jaskółcze ziele/ To też jest świetny dezynfektor. Doswiadczałem z nim sporo i mam pozytywne zdanie o jego działaniu.

      Pojechałem na najbliższą swoją pasiekę stałem godzinę i żadnej pszczółki wylatującej nie zauważyłem. Też było plus 4 stopnie. Pokusiłem się na policzenie pszczół na śniegu- na pasieczysku - naliczyłem ich w sumie trzy. To zimowe wypryskiwanie będzie przedmiotem mojego zajęcia w przyszłym sezonie zima 2014/2015  Ponieważ nawet w pasiekach zdrowych takie pojedyncze pszczoły wypryskują. ja mam na każdej pasiece con 1 bezmatek - celowo zazimowany bez matki - chociaż powstają one niezależnie od moich planów, ale nie staram się z nimi zrobić coś jesienią. Cała sprawa polega na tym że jeśli w pasiece dzieje się coś złego to wg mnie najpierw widać to w bezmatku. Właśnie  u mnie wylatują pszczoły z bezmatka i wydaje mi się że są to jedyne wylatujące pszczoły z ula - chociaż również wylatują sporadycznie.

       Wyloty pszczół - tzw wypryski zimowe to zjawisko częste pod koniec zimowli. Ja długo hołdowałem takiemu poglądowi że to wylatuje pszczoła chora i nie należy o tej porze się temu zjawisku dziwić, ani panikować. Teraz jednak uważam że te wyloty to patologia którą trzeba przerywać, albo profilaktycznie przewidywać i nie wolno do tego dopuszczać. Diagnoza osłuchowa jest wystarczająca by zdecydować się wejść do ula i podać ciasto. Na moich pasieczyskach na śniegu leżą pojedyncze pszczoły, ale żeby którąś znaleźć to trzeba   się trochę nachodzić. 1 pszczoła na 1 m kw pasieczyska to już zdecydowanie za dużo.                      

       Pokusiłem się sprawdzić osyp w moim ulu szklanym który jest tak mocno tego roku maltretowany. Został poddany- jak wspominałem wcześniej-  maksymalnemu karmieniu ciastem z rapicidem - zjadając do tej pory ponad 4,5 kg tego ciasta, a zimą otrzymały go 5 razy. Dno wykonane jest też z szkła i można dokładnie policzyć leżąca tam pszczoły- na dzień dzisiejszy jest ich 19. Pszczoły w tym ulu czystego rapicidu otrzymały ponad 100 krotnie więcej niż potrzeba - niż otrzymały i otrzymają inne rodziny włącznie z wiosną. Tę obserwację polecam tym wszystkim którzy tak mocno boją się o mikroflorę w pszczołe i o trujące właściwości rapicidu- po prostu pszczołom to wszystko wisi. Koledzy którzy przejeżdżają przez Bytów - zapraszam do Niezabyszewa 80  / 5 km /- ul stoi na rancho mieszka tam moja córka - można go poobserwować nawet bez mojej obecności.

O sikorkach.
: te sympatyczne ptaszki mimo ze nie widzimy ich w pasiekach bardzo intensywnie na nich  pracują . Czasami ich po prostu nie widać . Kiedy przebywa się na pasieczysku dłużej  nalatuje ich małe stadko, siadają na drzewach i z tamtąd robią wypady w pobliże uli. ,Zwykle  zbierają pszczoły, coś z nich wyjadają , a nogi pszczoły, głowa i czasami tergity porozwalane są na śniegu pod drzewami na które siadają. Tego roku sikorek jest mało, ale swoją robotę robią. Nie są groźne dla uli dwukorpusowych, i na wysokiej ramce. Za to ule np wielkoposkie na jednym korpusie i niskiej dennicy narażone są na to że sikorki pukają w ul i łapią wychodzące pszczoły na wylotku.


wpis 8 lutego

Było dzisiaj dość słonecznie i temp. plus 9 stopni. po połowie września dwie rodziny- jako jedyne na 300 uli- sprowadziły warrozę i po odymieniu było po prawie 60 szt. Wczesniejsze próbne odymianie tych uli nie wykazywały warrozy w ulach. Oprócz wirusa zdeformowanych skrzydełek przyciągnęły coś jeszcze. Jednym z tych uli był szklany, a drugi - bardzo silny , dzisiaj -tak jak kilka innych ożywił się i pojedynczo wychodziły pszczoły. Niestety w tym ulu na wylotku pojawił się kał. Pszczoły te od początku zimy  były głośne. Kłąb jest normalny - lekko ożywiony - w ulu na folii i na ramkach na  powałce nie widać kału. Pszczoły są nadal silne, mimo że osyp jest spory.  Gdyby nie okresowe suplemenmtowanie ciastem pszczoły nie przeżyłyby. otrzymały ciasto 4 lutego więc kał nie jest typowo rzadki, lecz o średniej konsystencji. Kał na ulu trzeba natychmiast zmyć 1% roztworem rapicidu i tak też zrobiłem. . W tym ulu opróżnię wkrótce dennicę i również opryskam roztworem 1% rapicidu, lub wywarem z glistnika - który powraca u mnie do łask- miałem trochę glistnika z własnych zbiorów, ale dzisiaj wykupiłem prawie wszystko z aptek i będę nim nadal doświadczać, ponieważ u kolegi sprawdza się dość dobrze... Podejrzewam że rodzina zarażona jest którymś z wirusów i że ma go matka.  

 Mam kilka rodzin z którymi z tą głośnością był problem, ale żadna w tej chwili nie stwarza problemów , ta jednak całą zimę była bardziej głośna niż inne.. Podejrzewam że zciągnięcie warrozy w wrześniu było łącznie z jakimś wirusem dlatego rodzina musi być poddana totalnej opece- i tak będzie, a wiosną jest pierwsza w kolejce do wymiany matki. Obecność warrozy prawie zawsze związana jest z obecnością w ulach conajmniej 6 rodzajów patologii - szczególnie wirusów. 
   Przy dziewięciu stopniach o tej porze pszczoły w kłębach sa prawie bezgłośne, a wyloty pszczół były sporadyczne, ale wylatywały tylko z 3-4 uli na pasiece, reszta siedziała cicho. Z relacji kolegów wiem , że niektóre pasieki oblatywały w komplecie- nie ma się co cieszyć, to nie jest porządane zjawisko o tej porze, więc albo mają kompletnie przepełnione jelito grube, albo z zdrowiem jest nie tak - a najczęściej jest jedno i drugie na raz.  Więc nieprawdą jest że o tej porze pszczoły już są zawsze głośne z powodu przepełnienia jelita i obecności czerwiu- po prostu do tego nie wolno dopuścić. Chociaż taki oblot w tym czasie może wiele zmienić na korzyść.
          Właśnie w tym wspomnianym ulu wystąpiły stany zapalne w układach pokarmowych pszczół, ale suplementowanie - teraz ciągle -   za kilka dni mam nadzieję wstrzyma ten proces. Podanie pszczołom ciasta zaraz po mrozach w tym przypadku było strzałem w dziesiątkę- rodzina przeżyje w dobrej formie. Te opisywane przypadki w mojej pasiece to margines - ale bardzo ważny dający bardzo dużo informacji- 
       W tej chwili do ponad 95% moich rodzin pszczelich nie mam żadnych zastrzeżeń- na pewno nie mają ochoty oblatywać- wszystkie żyją i mają się dobrze.                                                                                                                                                    
Mam 4 odkłady słabsze z młodymi matkami- prawie nie mają osypu. te osypy w dużej mierze muszą zależeć od składu rodziny tuż przed zazimowaniem. Również w ponad 60% rodzin osyp jest bardzo mały. Prawie regułą jest że większy osyp jest tam gdzie pszczoły były  głośne, albo głośne i rozkłębione. Te problemy pszczół to wirusy, wirusy i jeszcze raz wirusy.


    
Od 1 marca te wpisy zakończę, a w tym dziale pojawi się podobny temat dotyczący szczegółów  zwalczania warrozy w marcu


Wpis 9 lutego

         Jest niedziela piękne słońce - przez cały dzień w pobliżu 9 stopni, ale w godź 12 - 13 było nawet 12 stopni. Wylatywały tylko pszczoły te które wczesniej były głośniejsze. Sprawdziłem wczesniej podawane ciasto z początku lutego - również było kompletnie zjedzone w tych wylatujących- w pozostałych prawie nietknięte. Ok 85% rodzinom te temperatury nie zrobiły wrażenia - po prostu nie chcą oblatywać. Te co latały to też nie był oblot tylko pojedyncze wyloty, ale przez con 1,5 godz na wylotkach kręciło się kilka pszczół. Rodziny w ścisłych kłębach nie zareagowały na wysoką temperaturę. Mam ule ustawione ciemnymi ściankami  i wylotkami na północ
         Zjedzone ciasto i loty absolutnie nie świadczą o zdrowiu. Pszczoły wyglądają super zdrowo, ale wiem swoje - nie powinny latać tak jak ich większość.
       Jesli pszczołom coś dolega to oblot oczywiście może się przydać, ale nie świadczy to o bezwzględnym zdrowiu rodziny. Ja za wszelką cenę utrzymuję rodziony w spoczynku. Oblot może spowodować podniesienie temperatury wewnątrz kłęba i zmusi to matkę do czerwienia. Nie jest to wprawdzie nic strasznego o tej porze, ale ja wolę żeby nie czerwiły conajmniej do 1 marca a najlepiej do 10 marca, a wtedy niech czerwią dużo- na cały regulator.. Czerw o tej porze, jeśli spadną temperatury - może pochłonąć nie tylko dużo pokarmu, ale sporo energii pszczół która w ciężkich warunkach jest nie do odrobienia. Właśnie dlatego nie zachwycałbym się pełnymi oblotami o tej porze. Koledzy piszą że pszczoły pięknie przezimowały i właśnie obleciały. - O przezimowaniu mówimy nie wczesniej jak 15 marca- przed połową lutego to jeszcze żadne przezimowanie- ale świetnie że żyją i są w dobrej formie.. Nie dziwię się że na południu Polski pszczoły oblatywały - tam jest chwilowo nawet 15 stopni - w tych temperaturach utrzymać pszczoły w ulach jest prawie niemożliwe.
          Mój szklany ul mimo szklanych ścianek przez które bezpośrednio słońce pada na  pszczoły dzisiaj ani się nie ruszyły. Widać było pszczoły wędrujące po ściankach - no bo  było ciepło- kłąb się powiększył i obniżył do dolnego korpusa, ale o oblocie nie ma mowy -   i właśnie o to chodzi.
         Z całozimowej obserwacji widać jak na dłoni że wirusy wciągnięte do rodzin jesienią   zakłócają przebieg zimowli. Nawet okresowy pobyt warrozy w ulach zakłóca przebieg zimowli nawet po zwalczeniu tej warrozy. diagnozować takie rodziny można już    od początku zimowli i identyfikować nieprawidłowości,  natomiast wszystkie matki w    takich rodzinach trzeba przewidzieć w pierwszej kolejności do wymiany wiosną by nie   przenosiły wirusów , a produkowaniem trutni żeby nie osłabiały populacji pszczół, które genetycznie mogą być mało odporne na wirusy i inne patologie związane z nieprawidłowym zimowaniem.
         Bardzo bym chciał by te temperatury spadły do poniżej plus 5 stopni.

Wpis 10 lutego

Było bezchmurnie, ale najwy ższa temperatura 8 - 9 stopni, ale tylko w pobliżu 11 godziny- przez większość dnia w pobliżu 6 - 7 stopni- bez wiatru., natomiast pszczoły latały bardziej ni ż wczoraj. Nie jest to jednak żaden oblot. tylko z pojedynczych uli wychodziły więcej.
         Ul w którym na wylotku był kał dzisiaj już jest w porządku - nawet latających było mało , kału więcej nie b yło. - siedzą w kłębie. Zastanawiam się czy  przy takich sporadycznych wylotach pszczoły w ogóle oddają kał - myślę że nie. W cieniu drzew w pobliżu pasieczysk leżą łachy śniegu i na nich powinien pojawić się kał, albo na daszkach. Wędrowałem po tych łachach i nic nie widzę. Powinny pojawić się nitki kału jeśli jest normalny, a biegunek nie widać - Na tym śniegu kału nie ma więc przy tych sporadycznych wylotach pszczoły nie oddają kału - ich jelita nie są przepełnione.
Szklany ul dla zasady dostał placek ciasta z rapicidem / ok 15 dkg/ - niech się cieszą - dzisiaj ani jedna pszczoła z niego nie wyleciała - też nie mają potrzeby. To moje przeszkadzanie im zimą nie ma żadnego znaczenia- nie wpłynęło to na przepełnienie jelita - mają jeszcze dużo w nim miejsca, a szklany zjada właśnie ciasta w pobliżu 5 kg za cały okres jesieni i zimy.  Sądzę ze jeśli pszczoły są zdrowe to o przepełnieniu jelita nie może być mowy-nawet jesli będą ekstremalnie trudne warunki zimą. Tylko jeśli jest stan zapalny gruczołów rektalnych następuje zatrzymanie wody i jelito pompuje się jak piłka. Podawanie ciasta z rapicidem w tych przypadkach zadziała w ciągu 4 - 7 dni od podania rodzinie ok 12 dkg ciasta. I to wystarcza przynajmniej na 3 tygodnie by cykl się nie powtórzył. Ciasto z wywarem glistnika działa tak samo, tylko przy glistniku wydaje mi się że wykańczają się pojedyncze pszczoły. Właśnie w najbliższym czasie część pasieki dostanie ciasto z wywarem z glistnika, tylko że wpierw muszę oczyścić dennicę żeby wiedzieć jaki będzie efekt i już jutro za to się biorę.
             Kolega u którego byłem na pasiece właśnie zadzwonił że po podaniu ciasta z wywarem z glistnika pasieka się unormowała, ale ponad połowa rodzin dokonała oblotu oczyszczającego i jak mówi był kał normalny i dużo było plamek rzadkiego. To wszystko dlatego że dopiero teraz to zrobił i jeszcze to nie do końca zadziałało -ale jeszcze poobserwujemy. Właśnie: wywar z glistnika , rapicid czy wywar z świeżych pędów sosny to są biodegradowalne dezynfektory. Pszczoły nie powinno leczyć się niczym innym tylko takimi biodegradowalnymi dezynfektorami- o tym świadczy system bakteryjny w organiźmie pszczoły-                                                                                                                                                               
       W przewodzie pokarmowym pszczoły następuje sterylizacja pokarmu czyli totalne   zwalczanie   mikroorganizmów na poziomie przełyku i wola . To też robi nektar   z ro.ślin trujących i w tym kierunku powinno prowadzić się leczenie pszczół, a nie uczłowieczać i podawać    im leki dla ludzi lub zwierząt, albo toksyczne środki owadobójcze np amitraza.


Wpis 12 lutego

        Dzisiaj sprawdzałem jedną z pasiek - zastanawiając się nad procesami prowadzenia diagnozy rodzin pszczelich w czasie zimowli. Wychodzi na to że zdecydowana większość rodzin nie wymaga interwencji, natomiast część wymaga. Pszczoły głośne w grudniu - po suplementowaniu pierwszym uspokoiły się chwilowo - dopiero ponowne suplementowanie spowodowało  że wróciły do kłęba i obecnie są cicho. Była druga seria głośnych i rozkłębionych w połowie stycznia i podobny proces doprowadził do spokoju. Ostatnio rodzina z początkami kału - też po 6 dniach doszła do normy. Dzisiaj sprawdzałem rozklębione na początku lutego i nie suplementowane / 2 rodziny/ - okazuje się że temperatura w środku sięga 31 stopni i rozkłębienie jest duże - dzisiaj otrzymały po 12 dkg ciasta  i spróbuję je również doprowadzić do normy - powinno to nastąpić w 4 - 7 dni.
Fakt że za każdym razem w głośnych i rozkłębionych zjedzone ciasto jest kompletnie wskazuje na to że więcej jedzą w takim stanie. Każda rodzina rozkłębiona zjadła bardzo dużo
pokarmu.               
        Obserwuję że po doprowadzeniu rodziny do ponownego zawiązania kłęba, zdecydowanie zmniejsza się ilość kału w jelicie prostym i kał zmienia się w gęsty. Były wysokie temperatury i te rozkłębiane wprawdzie troszeczkę latały, ale oddawania kału nie było. Zbiega się też inne spostrzeżenie- zaznaczam rodziny które zdrowotnie mi się nie podobają w czasie sezonu i jesienią, a które są silne i wizualnie nic im nie mo.żna zarzucić. To właśnie te rodziny robią się głośne. Rodzina która miała grzybicę w czasie lata, i inne w punkcie leczenia pszczół wyizolowane również robiły się głośne. To wszystko wskazuje na obecność mikroorganizmów destrukto dużo wcześniej - przed zazimowaniem, a skutki obecności tych mikroorganizmów to właśnie ta głośność i chęć do wylatywania z uli. Mi udaje się tego roku zatrzymać wszystkie pszczoły w ulach niezależnie od temperatury - pszczoły nie potrzebują oblotu. Rozkłębienie i głośność bezsprzecznie jest skutkiem mikroorganizmów i to najtrudniejszych do zwalczania - czyli wirusów.
     W związku z tymi spostrzeżeniami można pokusić się na wchodzenie do uli z ciastem tylko do pszczół głośnych i dawanie im po ok 12 dkg ciasta - taka jedna porcja zabezpieczy rodzinę. Wirusy uporczywe przenosi matka, a w okresie kiedy nie czerwi wyleczyć jej nie można, więc cały czas obdziela pszczoły w czasie zimowli- dlatego suplementowaniem jesiennym leczy się pszczoły, ale nie matkę. Z tego powodu takie diagnozy zimoiwe są konieczne. Diagnozy zimowe dadzownież wiedzę o tym że takie matki trzeba wymienić by przerwać rozsiewanie wirusów.. Jeśli taką matkę nie wymienimy -0 dezynfekcyjne działanie nektaru może utaić wirusa, ale odezwie się znowu w czasie zimowli - lub w okresie bezpożytkowym.
Dzisiaj na 50 uli uzupełniającego podania ciasta wymagały 4- właśnie rozkłębione i głośne , ale bez żadnych innych objawów. Jak na razie żyje 100% rodzin i są silne i jestem pewien że żadnego upadku nie będzie, ale głośność która w końcowym etapie może doprowadzić do biegunki może się wznowić w innych rodzinach- będziemy pilnować.
        Osłuchiwałem rodziny w innej pasiece i ponawiam stwierdzenie: Pszczoły w lutym absolutnie nie są głośniejsze jeśli są zdrowe- siedzą cicho - są ledwo słyszalne. Głośność pod koniec zimowli i usilone dążenie do oblotu i wypryskiwania pszczół w dni chłodne- zawsze powodowana jest jakimiś nieporawidłowościami w organiźmie pszczół- najczęściej uważam że jest to początek zapalenia gruczołów rektalnych.
        Diagnozy bieżące w czasie sezonu, oraz przed zimowaniem i zimą powinny być podstawą do podejmowania decyzji wiosną w zakresie gospodarki rodzinami, łączeniem i wymiany matek- jeszcze w maju. 

Wpis 14 lutego

      Przedwczoraj wczoraj i dzisiaj podałem ciasto wszystkim pszczołom. Decyzja zapadła 12 - go , ale rozważałem czy nie wybierać potrzebujące. Z powodu tego że pojawiły się zupełnie nowe rozkłębione uznałem że nie ma na co czekać - tym bardziej że przez kilka dni nie będzie mnie na miejscu  - jadę na Podkarpacie. 
  Kolejne ciepłe dni będą prowokować do czerwienia, może tym sposobem odciągnie się rodziny od tego zamiaru.   Marzec zapowiadają ciepły z temnperaturami powyżej średniej - trzeba będzie pilnować prognoz długoterminowych i jeśli się to potwierdzi to od 1 marca trzeba już przygotowywać pszczoły do sezonu. U mnie będzie to odwrócenie uli zwężenie uliczek, korekta rozłożenia pokarmu i ograniczenie gniazda, a także walka z ewentualną warrozą- czyli ciągłe podawanie ciasta w okresie od 1 marca - do końca marca - przy czym nie będzie mnie interesowało czy pszczoły obleciały czy nie.
     Mam 6 bezmatków z którymi nie zdążyłem zrobić porządku jesienią - muszę je w najbliższym czasie połączyć by trutówki nie rozpoczęły czerwienia. Ponadto bezmatki całą zimę są niespokojne.   Planuję również połączenia w ulach wielkopolskich ponieważ nie mam zapasu tych uli- już punktuję takie rodziny - podczas podawania ciasta można było zoriętować się które po zimie są słabsze. Ale to jeszcze będzie korekta, ponieważ od góry widać pszczoły np na 4 ramkach , ale siedzą w dolnym korpusie też na czterech - dlatego można się pomylić. muszę wykombinować  ok 10 uli wielkopolskich bo nie mam żadnego w zapasie i byłby problem z zagospodarweaniem nadmiaru czerwiu. Uli nowego typu jest zapas / 40 / więc w nich nie ma potrzeby zsypywania na siłę.
        Za wszelką cenę będę chciał zmusić pszczoły do cichego zachowania  i wstrzymania lotów. Wydaje mi się że to pozwoli również na wstrzymanie czerwienia.. Druga połowa lutego dla pszczół jest trudna i to widać - coraz to nowe stają się głośne, ale jak na razie skutecznie udaje się je uciszyć. i zagonić do kłęba- chociaż będzie to coraz trudniejsze przy tak wysokich temperaturach jak zapowiadają. Jesli będzie tak ciepło jak zapowiadają - czyli powyżej 10 stopni, to na ciągłe  podawanie ciasta i odwrócenie uli trzeba będzie przejść wcześniej- czyli ok 25 lutego - ale jeszcze zobaczymy- przebieg marca bywa kapryśny i mogą przyjść długotrwałe chłody, dlatego u nas na  Pomorzu, zbyt duża ilość czerwiu do 15 marca nie jest wskazana.
      Wydzieliłem grupę rodzin i przygotowałem dla nich ciasto z rapicidem, oraz domieszałem mikroorganizmy. Wiem rapicid jest dezynfektorem i niszczy mikroorganizmy, ale 2 lata temu robiłem takie próby i były korzystne - sprawdzam czy się potwierdzą- czasami karkołomne próby doprowadzają do ciekawych rozwiązań.

Wpis 19 lutego

      Wróciłem z Suchej Beskidzkiej. Podziękowania dla Bogdana Kowaliczka i jego małżonki za 3 dniowe goszczenie, oraz wszystkim obecnym na spotkaniu  pszczelarzom - za miłe spotkanie.

      Dzisiaj byłem w pasiekach- znowu są efekty z podania ciasta. Pszczoły w doskonałych kłębach . Na Podkarpaciu kwitnie leszczyna i wszystkie pszczoły zbierają pyłek -jak tylko wzrosnie tempereatura, a temperatury tam bywają wysokie i w tych warunkach utrzymać pszczoły bez lotu jest niemożliwe.
        Moje pszczoły nie dokonywały oblotu, a obecne temperatury tego nie spowodują , ponieważ za dnia bywa 2 - 5 stopni plus. Jest koniec lutego - trzeba będzie w jakimś momencie odwrócić ule i czyścić dennice- ja tego roku skupiam się jednak nad powstrzymaniem pszczół przed przedwczesnym rozpoczęciem czerwienia. Wzmożone pobieranie ciasta przez pszczoły może wskazywać na to że nie do końca mi się to uda. Większość rodzin ciasto pobiera wolno, jednak dzisiejsze sprawdzenie dowiodło że jest dużo rodzin gdzie ciasto zniknęło prawie w całości, a podawałem je 12 -go , 13 - go i 14 - go. Wiele rodzin przed podaniem ciasta było głośne i rozkłębione, ale też była wyższa temperatura. dzisiaj w dzień było  plus 3 stopnie, więc być może i temperatura wpłynęła na uspokojenie i zawi.ązanie ściślejszych kłębów. Sądzę jednak że podstawą takich zachowań pszczół jest wczesniej podane ciasto z rapicidem. Na tą porę temperatury są idealne - jest ciepło, ale nie na tyle by pszczoły latały, a dzisiaj dodatkowo jeszcze pada deszcz.

     W tym czasie od 20 lutego do 1 marca trzeba mieć niesamowitego czuja na sytuację w pasiekach. Rozpocząłem już podawanie ciasta w trybie ciągłym celem likwidacji warrozy, ale przedłużę to do końca marca.Warrozy ub roku nie miałem , ale nie wiadomo ile jej wciągnęły jesienią poza kontrolą.   Podejrzewam że matki gremialnie zaczną czerwić pod koniec lutego - wszystko na to wskazuje. Chcę również dokonać koniecznych połączeń rodzin słabych lub bezmatków - których mam kilka od jesieni. Długie ich przetrzymywanie zawsze kończy się źle, bo albo zaczną czerwić trutówki, albo słabe jeszcze bardziej osłabną i nie będzie z nich żadnej korzyści- już pisałem wczesniej - że nie będę z tym czekać do oblotu.

      Pierwsze wczesne leszczyny u nas zaczynają kwitnąć, przebijśniegi już są pod powierzchnią - niestety krokusów jeszcze nie widać - nie wychodzą z ziemi, a wczesne wierzby dopiero nabierają   w pąki i nawet jeśli będzie ciepło nie zakwitną przez najbliższe  3 tygodnie. Nawet jeśli będzie ciepło to znaczący kwiat może pokazać się dopiero ok 1 marca.  To wszystko sprawia że nie trzeba śpieszyć się z wiosennymi rozbudzeniami pszczół - niech jeszcze spokojnie siedzą w kłębach.
    Podawanie ciasta do tej pory powodowało uspakajanie pszczół, ale jeśli pojawi się czerw to  skutek może być odwrotny- pszczoły będą pobudzane do pracy, a tym samym matki do  czerwienia. Dlatego tak ważne jest wstrzymanie początków czerwienia matek.

Wpis 20 lutego

        To będzie ostatni wpis w tym temacie.

      Dzisiaj stwierdziłem że matki pszczele  czerwią w dużej ilości uli. Pojawiające się coraz częściej rozkłębienie skłoniło mnie do sporawdzenia rodzin i okazuje się , że jest czerw w bardzo młodym wieku. Ciepło zrobiło swoje i nic tu się nie poradzi rodziny ruszają do rozwoju. Ja już  wcześniej podejrzewałem czerwienie, ale nie chciałem tego czerwiu o tym czasie i łudziłem się że się go zatrzyma- niestety tu pogoda i odczucia pszczół decydują najbardziej. Czerwiu dużo nie ma , ale proces został rozpoczęty. Z powodu tego że miałem zamiar ok 1 marca rozpocząć ciągłe podawanie ciasta z rapicidem celem zlikwidowania warrozy - trzeba ten proces przyspieszyć. Ja wprawdzie już go rozpocząłem kilka dni temu, ale z innego powodu, tu jednak już się bekło -matki czerwią i trzeba ruszać na całego z tym zabiegiem.     
           Dlatego uruchamiam następny temat dotyczący tylko procesu zwalczania warrozy wiosną który będzie kontynuacją tego tematu.  a nowy temat to"
ZWALCZANIE WARROZY WIOSNĄ