Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
 
 
PDF Drukuj
Bytów dnia 28 grudnia  2013 r

Witam


     Rozpocząłem batalię o zalegalizowanie leczenia pszczół przy pomocy rapicidu. Zwróciłem się do wet krajowej i Instytutu w Puławach, a także do Prezydenta PZP Pana Sabata , oraz robiłem podejścia do wet powiatowej. Po długim czasie na moje kolejne monity odpowiedzieli mi uogólniając - wszyscy w taki sam sposób ,,TO NIE NASZA SPRAWA" - tak dla jasności Instytut w Puławach poradził mi abym zwrócił się z tą sprawą do producenta rapicidu o rozszerzenie spektrum zastosowania , ale sami nie chcą 
się tym zająć. 

Na dzień dzisiejszy skończyłem wszystko co było mi potrzebne  w zakresie leczenia pszczół. Rapicidem zwalczam skutecznie wszystkie biologiczne choroby pszczół włącznie z zgnilcem iwarrozą.  Mieli tylko sprawdzić to co ustaliłem .

Od dnia dzisiejszego bedę zamieszcać w tym dziale całą korespondencję dotyczącą zalegalizowania metody- rozpoczynam od mojego kolejnego pisma wysyłanego właśnie w tej sprawie
 


++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
2  Pismo skierowane do miesięcznika ,,Pszczelarstwo w związku z artkułem Jacka Jaronia dotyczącego mnie i leczenia pszczół rapicidem


Bułka Roman Bytów dnia 10 czerwca 2014 r.

77-100 BYTÓW

ul Gen. T. Kościuszki 26/12

t.k. 600332977

 

Redakcja Miesięcznika ,,Pszczelarstwo"

ul. Świętokrzyska 20

00-002 WARSZAWA

 


 


 

Nie dyplom,

lecz wiedza i doświadczenie czyną mistrza


 

Korzystając z prawa prasowego którego również Pan Jaroń jest ,,znawcą" Ustosunkowuję się do artkułu autorstwa Pana Jaronia pt ,,Jak stracić pasiekę" zamieszczonego w miesięczniku ,,Pszczelarsto" 6 z czerwca 2014 r I mam nadzieję że tak jak lekką ręką redakcja zamieściła ten paszkwil Pana Jaronia, tak w jednej całości łącznie z załącznikami zamieści to moje odniesienie się do tego dotyczącego wyłącznie mnie szkalującego arykułu. Mam nadzieję również że redakcja nie dopuści do zamieszczenia drugiej części tego paszkwila.


 

W treści artykułu znalazły się sformułowania ubliżające mi, nieprawdziwe, przekręcane, sugerujące zanieczyszenie mojego miodu, co będzie miało bezpośredni wpływ na jego sprzedaż W treści autor sili się na krytykę nie mając podstawowej wiedzy o metodzie, oraz nie posiada żadnej wiedzy o biologii pszczoły robotnicy. Cały artykuł skierowany jest przeciwko mojej osobie, nawet z podaniem tylko części wyrwanej z kontekstu biografii, a potrzebnej Panu Jaroniowi do ubliżania mi.. W artykule autor nie opisał metody leczenia pszczół, a odniósł się do swojego zdaje mi się – bez gruntownej wiedzy-nie dysponuje żadnym badaniem w tym zakresie, a wydaje opinie. To ma na celu zdyskredytowanie mnie nie tylko jako producenta miodu, ale przede wszystkim pszczelarza z 55 letnim doświadczeniem, jako rzeczoznawcy chorób pszczelich z prawie 30 letnią aktywną praktyką, i jako twórcy metody leczenia pszczół przy pomocy dezynfektorów biodegradowalnych.

Metodę leczenie pszczół którą opracowałem uważam za ważne odkrycie w pszczelarstwie, stawiające pod znakiem zapytania stosowanie jakichkolwiek innych metod, jakichkolwiek innych leków – szczególnie tych toksycznmych jak amitraza, a działanie metody jest przedłużeniem i wzmocnieniem działania takiego jakie ma naturalny nektar kwiatowy .

O przebadanie profesjonalne metody zwróciłem się do Instytutu wPuławach i po kilkukrotnej korespondencji dano mi do zrozumienia że Instytut w Puławach jakiekolwiek odkrycia w pszczelarstwie ma dosłownie gdzieś. W skrócie : zwróciłem się z prośbą do Z. CH. P. o to by umożliwili mi przedstawienie tej metody kompetentnej grupie naukowców, ponieważ uważam, że dokonałem kopernikowskiego odkrycia w pszczelarstwiea . Niestety Instytut w Puławach okazuje się instytucją której nie na rękę są odkrycia usuwające z rynku leki które Puławy produkują dla pszczół m.in Apiwarol z toksyczną amitrazą pozostającą w miodzie .

Zwracałem się też wielokrotnie o pomoc do Prezydenta Polskiego Związku Pszczelarskiego , Ministerstwa Rolnictwa, w tym do Departamentu Bezpiczeństwa Żywności i Weterynarii , Weterynarii Krajowej i miejsowej w Miastku i bezpośrednio do dyrektora Instytutu w Puławach – z takim samym skutkiem- jedynie przysłano mi Inspekcję Weterynaryjną by zbadała czy mój miód nie zawiera pozostałości , oraz dokonalo analizy moich działań – Czy moje działania zgodne są z prawem. Inspektorzy weterynarii uznali moje działanie związane z leczeniem pszczół za zgodne z prawem. / protokół w załączeniu/ Natomiast Instytut w Puławach – Zakład Chorób Pszczół odmówił Inspekcji Weterynaryjnej zbadania próbki miodu na zawartość pozostałości po leczeniu, ponieważ nie umie tego zrobić / /notatka Insp. Wet w załączeniu/


 

Całą treść artkułu uważam za tendencyjne , chamskie potraktowanie drugiego pszczelarza, będące w zasadniczej sprzeczności z dobrym obyczajem pszczelarskim, podważające moją wiedzę, badania w profesjonalnych laboratoriach za granicą i doświadczenia, oraz osiągnięte wielokrotnie dowody objawowe. Pan Jaroń nie dysponuje przy tym żadnym powtarzam - żadnym badaniem profesjonalnym w tym kierunku. Na podstawie dotychczasowych kontaktów podejrzewam, że Pan Jaroń wykonuje to na zlecenie którejś z firm produkujących dotychczasowe leki dla pszczół, ponieważ zastosowanie metody spowoduje że kompletnie wszystkie stosowane dotąd leki będą zbędne, a konieczne badania laboratoryjne ograniczone o 90%. Ja od 5 lat nie kupuję żadnych leków produkowanych dla pszczół, od tego czasu nie mam potrzeby wysyłania pszczół do badania , natomiast leczenie pszczół w czasie sezonu – kiedy pszczoły zbierają miód jest po prostu zbędne.

Wszystkich krytykantów mojej metody chcę zapytać ile praktykowali tę metodę , na podstawie jakich badań wypowiadają swoje opinie? Prawo faracutyczne, Ustawa o chorobach zwalczanych z urzędu a dotycząca m.in. Zgnilca złośliwego, przepisy dotyczące działalności służb wet i wiele innych służą temu by działalność pszczelarza nie doprowadziła do zanieczyszczenia pozostałościami miodu i pozostałych produktów pszczelarskich. Nikt jednak nie zabronił doświadczeń na pszczołach wyłączonych z produkcji- czyli tych od których niczego się nie pozyskuje. W przeciwnym razie na świecie nie byłoby postępu w tych dziedzinach.


 

ODNIESIENIE DO TREŚCI:.


 

  1. 1/ Nie jest mi znany żaden -podkreślam żaden przypadek niepowodzenia leczniczego przy zastosowaniu ALFA-5 ani rapicidu. Odniesienie się Pana Jaronia do składu ALFA-5- pozbawione jest logiki łącznie z cytowanymi reakcjami chemicznymi. Reakcje chemiczne cytowane przez Pana Jaronia wyrwane są z kontekstu i absolutnie nie odnoszą się do stosowanych moich metod leczenia pszczół. Zwróciłem się e- mailem do Pana Jaronia o to by skontaktował mnie chociaż z jednym pszczelarzem który stracił pasiekę z tego powodu. Pan Jaroń odmówił, więc jaką rolę ma to jego wypisywanie tych bzdur .Po co jest treść w której ukrywa się szczegóły dotyczące adresata? Uważam że takiego pszczelarza nie ma, - jest to tylko bujna wyobraźnia Pana Jaronia na czyjeś wyraźne życzenie. Zwyczajnie pierwszy wiedziałbym jeśli ktoś z mojego powodu zaszkodziłby swoim pszczołom. Tu zwracam się do redakcji ,,Pszczelarstwa" – podobno wg Pana Jaronia, w redakcji są namiary na osoby zgłaszające utratę pszczół z powodu zastosowania dezynfektorów wg moich zasad – proszę o te namiary lub skierowanie sprawy do sądu. Podstawą jest stwierdzenie na mojej stronie internetiowej: cytat: ,, BIORĘ PEŁNĄ PRAWNĄ I MORALNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA BEZPIECZEŃSTWO STOSOWANIA METODY WG ŚCIŚLE OKREŚLONYCH MOICH ZASAD - DLA PSZCZÓŁ I PRODUKTÓW W TYM DLA KONSUMENTÓW MIODU"

Ponadto moje doświadczenia dotyczyły również podawania preparatów w pasiekach doświadczalnych w wielokrotnym przedawkowaniu po to by określć górną granicę bezpieczeństwa. Na podstawie tego oceniłem że górnej granicy dawki dla rapicidu nie ma przy tej formie podawania a dla virkonu jest ale to przy ponad 10 krotnym przedawkowaniu. Na tej podstawie twierdzę że to są wymysły pana Jaronia na użytek tego artkułu i osób które go do tego sprowokowały..


 

2/ mój kontakt z redakcją ,,Pszczelarstwo" :

Rzeczywiście chciałem zamieścić treści dotyczące nowej metody leczenia pszczół w miesięczniku ,,Pszczelarstwo"

Absolutnie nie stawiałem żadnych warunków, lecz po wymianie informacji z redaktorem tego pisma dowiedziałem się że treść będzie dokładnie cenzurowana merytorycznie, więc zapytałem kto zna tę metodę by być recenzentem w tej sprawie. Z kontaktu -wg mnie wynikało , że artkuł nigdy nie ukaże się w Pszczelarstwie więc bez żadnych WARUNKÓW odstąpiłem od pomysłu. Tu nie mogę oprzeć się wrażeniu , że ,,Pszczelarstwo " służy wyłącznie nomenklaturze -Jak stanowiska państwowe za czasów komuny.


 

3/ Cytuję: ,,Z cytowanej informacji wynika że wiedza i kwalifikacje autora niezbyt przystają do produkcji, uniwersalnego leku dla pszczół. Nie znalazłem też potwierdzenia, że uzyskał pozwolenie na produkcję i handel lekami " - koniec cytatu

OŚWIADCZAM że nie produkuję, ani nie sprzedaję i nikomu nie oferuję żadnych leków dla pszczół. Nie leczyłem nigdy u nikogo żadnej pasieki. Nikt nigdy takich produktów nie uzyskał, ani nie świadczyłem usług w tym zakresie, ani nie zarobiłem na metodzie ani złotówki!!! To jest oszczerstwo. Protokół insekcji Wet w załączeniu.


 

Ponadto: łącznie oszczerstwa pod kątem moich kwalifikacji:

55lat pracy przy pszczołach, 30lat jako czynny rzeczoznawca chorób pszczelich. Z powodu publikacji moich doświadczeń i osiągnięć na mojej stronie internetowej /www.pszczelarz.c0.pl/ korzysta z mojej wiedzy tysiące pszczelarzy w kraju i za granicą . Nie dotyczy to tylko leczenia pszczół, ale diagnostyki, profilaktyki zdrowotnej, Nowa konstrukcja ula ,,Ul Sabarda " apiterapii, budowy urządzeń do pszczelarstwa, 12 ha roślin pyłkodajnych z powierzchni tej corocznie nieodpłatnie pszczelarze nabywają sadzonki sztorby i nasiona. Zamieszczam na stonie również szczegółowe tematy dotyczące szerokiego zagadnienia ,,Pszczelarzenie". Zapraszany jestem corocznie na wykłady do związków pszczelarskich gdzie prezentuję wymieniony zestaw tematów. I tak np Chełmża – 8 godzinny wykład w 2012 r , 8 godzinny wykład w 2013 r wizyta autobusu z pszczelarzami z Chełmży w 2012 r wizyta pszczelarzy z \Chełmży w 2013 r. / trzeba mieć niezłą wiedzę i ciekawie prowadzić wykłady by jedna grupa osób chciała się tyle razy spotykać/ Takie wielokrotne kontakty mogę mnożyć, ale by skracać wypowiedź , tego roku wykłady po con 4 godziny w Słupsku, Inowrocławiu, Suchej Beskidzkiej, Radom i ok 15 spotkań w mniejszych miejscowościach np Żmigród . W przyszłym sezonie zimowym mam już wstępne zaproszenie w 11 miejsc w tym do Pszczelej Woli i tu serdecznie zapraszam Pana Jaronia - będzie blisko .

W marcu br. Przeprowadziłem 3 godzinny wykład dla pszczelarzy zawodowych w Darłówku gdzie było kilka osób z tytułami naukowymi. Nie będę wymieniał wszystkich, ale był cytowany przez Pana Jaronia Pan dr Lipiński – naukowiec wysokiej kultury osobistej i i ogromnej wiedzy pszczelarskiej ,prezentował bardzo ciekawą swoją nową książkę. Chociaż nie musimy się zgadzać w kwestii prezentowanych tematów – to jednak Pan doktor wysłuchał całego wykładu- więc zalecam Panu Jaroniowi by zasięgnął wiedzy od Pana doktora o poziomie mojej wiedzy w zakresie tematów które prezentowałem i którymi się zajmuję.


 

4/ Całość tłustym drukiem pt. Cytuję:,, dotyczy: stosowania produktów biobójczych."


 

Całość treści zmyka się w jednym moim stwierdzeniu: Metoda którą stosuję nie podlega ocenie i weryfikacji przez Inspekcję Weterynaryjną oraz nie ma nic wspólnego z prawem farmaceutycznym , ponieważ nie stosuje się ją w rodzinach produkujących miód i inne produkty pszczele. Pełne leczenie prowadzi się w rodzinach kompletnie wycofanych w tym roku z produkcji- czyli w corocznie tworzonej od 12 lat pasiece doświadczalnej- tzw SZPITALU DLA PSZCZÓŁ , również dla rapicidu nie obowiązuje ustalanie MRL


 

WYJAŚNIENIE:

a/ W tej metodzie profilaktyce ciastem poddane są pszczoły po zakarmieniu zimowym ,w czasie zimy i wiosną do 1 kwietnia- więc wyłącznie pszczoła zimująca. Fakt ubywania w tym czasie pokarmu nie pozwala na żadne odłożenie substancji z ciasta jesienią po zakarmieniu-, na co mam wielokrotne potwierdzenia z laboratorów. Pomiędzy 15 kwietnia, a 25 kwietnia ginie ostatnia pszczoła zimująca – następuje wymiana pokoleniowa więc w ulu nie pozostaje nic. To doświadczenie było prowadzone również równoległe z podobnym zakarmianiem po 2 rodziny owadobójczymi środkami MOSPILAN i FURY – 100EV w stężeniacj 1: bilona. W wszystkich przypadkach loaboratoria nie wykryły żadnego zanieczyszczenia ani w pokarmie ani w wosku, ani w propolisie.


 

B/ Jeśl.i rodzina zachoruje w czasie sezonu wyłączam ją z produkcji przewożę do tzw szpitala dla pszczół i się ją leczy. W tym roku miodu się od niej nie pozyskuje. Na drugi rok już nie podaje się syropów leczniczych,doprowadza się ją do siły, ok 10 maja nastawia nad gniazdo korpus z wenzą, KTÓRY PSZCZOŁY ZAGOSPODARUJĄ W CIĄGU 2 TYGODNI. NA DOLE POZOSTAJE KORPUS NA KTÓRYM PSZCZOŁY ZIMOWAŁY. TAM JEST JESZCZE NIEWIELE POZOSTAŁOŚCI POKARMOWYCH I RESZTKI CZERWIU – OK 20 MAJA CAŁĄ WOSZCZYNĘ Z TYMI POZOSTAŁOŚCIAMI ZABIERA SIĘ I PRZETAPIA- pszczoły pozostają wyłącznie na odbudowanej wenzie i na tym jest koniec leczenia – rodzina chorująca w poprzednim sezonie jest dołanczana do którejś z pasiek produkcyjnych, lecz ul zaznaczony jest jaką miał chorobę. - tak na wszelki wypadek.

Tu moje pytanie: jak ma wyglądać zanieczyszczenie miodu JAK MOŻNA BY BYŁO TEGO DOKONAĆ i co do tej metody za odniesienie może mieć Insp.Wet Lub prawo FARMACEUTYCZNE??? Mają prawo tylko pobrać miód i dać do laboratorium- a do tego drzwi dla tych instytucji są zawsze otwarte..

Informuję ponadto że pszczoły podejrzane o choroby, zawsze są gromadzone w tzw. szpitalu pszczół po to by nie pomylić ula, mieć łatwy codzienny dostęp . Z tego co mi wiadomo za moim przykładem pszczelarze gremialnie organizują właśnie takie szpitale dla pszczół i przeprowadzają leczenie do końca- niezależnie od tego jaką zastosują metodę..


 

W treści również jest zawarta sugestia że mój miód jest zanieczyszczony – cytuję końcówkę tłustego druku: ,,Stosowanie w rodzinach pszczelich środków o nieznanym pochodzeniu oraz działaniu, nierejestrowanych jako produkty lecznicze weterynaryjne stwarza realne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi spożywających zanieczyszczony substancjami chemicznymi i jest działanie miezgodnym z prawem:

W rodzinach produkcyjnych – oczywiście, ale w wycofanych z produkcji absolutnie nie i nic tu nie ma nikt do gadania i decydowania za pszczelarza.

To stwierdzenie uwłacza koleżeńskości pszczelarskiej – tym bardziej że Pan Jaroń jak twierdzi został zobligowany do rozpracowania tematu- w związku z tym pytam Dlaczego nie odbył rozmowy ze mną na ten temat- przcież jestem jedynym który ma komplet wiedzy na ten temat ..Pan Jaroń dla swoich potrzeb zakłada z góry zanieczyszczenie miodu i to komentuje. W pkt 4 wyjaśniam że zaniczyszczenie bezpośrednie jest niemożliwe, a biodegradowalność i nie tworzenie substancji toksycznych przez rapicid dodatkowo uniemożliwia obnecność pozostałości. Potwierdziły to liczne badania które zlecałem do laboratoriów. Zrozumiała to Inspekcja Wet, ale Pan Jaroń widocznie posiada inny poziom inteligencji, albo czegoś nie doczytał. W piśmie do mnie informuje że rozmawiał z producentami virkonu i rapicidu i dowiedział się podstaw. Pytam w leczeniu pszczół również?????? – bo ja mam 12 letnie doświadeczenia i ok 26 badań laboratoryjnych potwierdzającytch zasadność moich prac i tez.


 

5/ Opis ogólny w zakresie biologii owada pszczelego – pszczoły robotnicy- Wszystkie sugestie Pana Jaronia wskazują na to że Pan Jaroń nie ma podstwowej wiedzy w tym zakresie- jestem to w stanie udowodnić w konfrontacji.


 

6/ W opisie dotyczącym rapicidu: Nie doczytał Pan Jaroń z etykietry że jest on całkowicie biodegradowalny w środowisku zewnętrznym. Badania zawartości środków porapicidowych w woszczynie po narzuceniu bez udziału pszczół – rapicid do neutralnych soli jest biodegradowany samoczynnie w ciągu 50 – 65 godzin. Próby robione były z roztworem wodnym 2,5% . Próby badania roztworu 1 promilowego narzuconego przez pszczoły do komórki wykazały że do komórki trafia 1/40 – 1/55 początkowego składu poszczególnych składników rapicidu – reszta pozostaje w organiźmie pszczoły

Ponadto rapicid w fazie reakcji chemicznych nie tworzy żadnych - podkreślam żadnych trwałych substancji o charakterze toksycznym lub chociażby szkodliwym dlatego , dla tego środka nie określa się MRL nawet w przypadku zamgławiania pomieszczeń w obecności zwierząt.

Jeśli w ogóle można mówić o zanieczyszczeniu miodu rapicidem, to jest to możliwe tylko wtedy gdy opryskuje się bezpośrednio miód w ramkach . Wielokrotnie na stronie powtarzam , że leczenie pszczół prowadzi się tylko w przypadku wycofania z produkcji, czyli nie pozyskiwania miodu w roku leczenia.

Ponadto chociaż wyniki laboratoriów zdecydowanie wskazują na to że nawet po takim oprysku pszczoły do zera oczyszczają miód i nie pozostaje dosłownie nic- ja ostrzegam by tego nie czynić ponieważ takie badania muszą być wielokrotne by w to uwierzyć ostatecznie – Ostatnio jedno z wiodących gospodarstw pszczelarskich wykonało próbkę tak skażoną i po 3 dniach pobrano miód i korzystając z własnych kontaktów z laboratoriami w Niemczech wysłano te próbki do przebadania. Informacje otrzymałem dosłownie wczoraj – czekamy na efekty. Na spotkaniu w Darłówku dokładnie wyjaśniałem ten temat świetnemu hodowcy matek pszczelich Pani Marii Gembala, która bombardowała mnie pytaniami z tego zakresu. Polecam Panu Jaroniowi również ten kontakt myślę że Pani Maria również dokładnie wyjaśni Panu poziom mojej wiedzy z zakresu tematów którymi się zajmuję..


 

7/ interreakcje

Cały dział to silenie się na dalsze pogrążanie mnie za wszelką cenę –nie ma to żadnego logicznego odniesienia do metody leczenia pszczół którą opracowałem i stosuję w swojej pasiece ponieważ w tej metodzie zagrożeń takich nie ma.Uważam na podstawie badań laboratoryjnych wykonanych w Niemczech, że stosując się ściśle do metody w żaden sposób nie można zanieczyścić pozostałościami ani miodu, ani pyłku, ani propolisu. Podawane przez pana Jaronia wysokości dawek wykazujących toksyczność dla człowieka to taka ilość która przy nieprawidłowym stosowaniu metody – czyli opryski na miód znajdowały by się łącznie w 20 tonach miodu – czyli stanowiłaby zawartość MRL dla amitrazy ustaloną dla 1 litra miodu.Więc jeśli nawet wykonano by zabieg nieprawidłowo to pozostałości byłoby 1/ 20000 wartości MRL w postaci obojętnych soli , ustalonego dla amitrazy w 1 litrze miodu.


 

Zgadzam się w treści tego działu że w miodzie nie powinno być żądnych zaniczyszczeń i mój miód taki jest . Forma jednak tej treści wskazuje na to że Pan Jaroń kompletnie nie ma wiedzy dotyczacej procesów oczyszczania pokarmu w pszczole robotnicy. To przy konfrontacji Panu Jaroniowi wyjaśnię udowonię w ramach treści dotyczacych moich kwalifikacji w zakresie leczenia pszczół.

Niewątpliwie Pan Jaroń zrobił mi świństwo- zresztą już nie pierwsze i nie pierwszemu pszczelarzowi. Pszczelarz ---pszczelarzowi , a tyle mamy problemów żeby działać wspólnie. Ja w dobrej wierze dzielę się swoimi osiągnięciami i na stronie int, oraz telefonicznie. Z zakresu diagnostyki ,chorób, leczenia pszczół odbieram dziennie po kilka telefonów z całego kraju i z zagranicy/ Czechy, Niemcy ,USA ,Wielka Brytania/. Nikogo nie namawiam , ale strona jest dostępna i po prostu można z niej korzystać , ale nikt nie musi. Jeśli korzysta i ustala własne zasady to bierze za to również na siebie odpowiedzialność . Ja biorę w pełni odpowiedzialność za treści zawarte na stronie – szczególnie te najbardziej aktualne od początku 2013 r.

Ponadto :na podstawie przedstawionej korespondencji oraz gróźb i cytowania przepisów dot leczenia pszczół, nasyłania inspektorów, cytowania prawa farmaceutycznego, na podstawie takich arykułów jak Pana Jaronia , a zresztą i Pana Sabata wcześniej również, - trzeba być albo wariatem, albo mieć szczegółową wiedzę, determinację i przede wszytstkim odwagę by mówić wszystkim mam to wszystko gdzieś . Ja Panu Jaroniowi gwarantuję że nie jestem wariatem.. Działam zgodnie z prawem , bezinteresownie- dla dobra pszczelarstwa i wszystkich pszczelarzy

Pan Jaroń niestety dysponuje wiedzą na zawężonym poziomie encykopedycznym i pamiętając niektóre sformułowania ze szkoły popisuje się przed prostymi pszczelarzami i próbuje robić to ze mną. Nie ze mną takie numery Panie Jaroń. Dlatego mam zamiar bronić swoich osiągnięć i udowonić Panu Jaroniowi i wszystkim Panom i Paniom z tytułami naukowymi podważającym cokolwiek co ustaliłem i przebadałem, że nie dyplom czyni mistrza lecz wiedza , umiejętności oraz efekty.

inż. Roman Bułka

       


 

warrozą.  Mieli tylko sprawdzić to co ustaliłem .

Od dnia dzisiejszego bedę zamieszcać w tym dziale całą korespondencję dotyczącą zalegalizowania metody- rozpoczynam od mojego kolejnego pisma wysyłanego właśnie w tej sprawie

 

===================================================================
1/ pismo w sprawie przebadania metody leczenia pszczół rapicidem

                                                                     Bułka Roman                                     Bytów 28 grudnia 2013 r
77-100 Bytów

ul Gen T. Kosciuszki 26/12

600332977

Adresaci:

1/ Państwowy Instytut Badawczy

Zakład chorób Pszczół- Puławy



2/ Powiatowy Inspektorat Weterynaryjny

w Bytowie z siedzibą w Miastku



3/ Prezydent Polskiego Związku Pszczelarskiego

Pan Tadeusz Sabat



4/ Ministerstwo Rolnictwa




 

Od września 2013 r czynię starania i proszę kompetentne instytucje w zakresie pszczelarskim o przebadanie opracowanej metody leczenia pszczół, która wg mojej oceny zastępuje wszystkie dotychczasowe metody w tym zakresie, lecz z dużo większą skutecznością. W związku z tym takie liczne prośby kierowałem Do Instytutu w Puławach, do Pana Prezydenta PZP, oraz do Weterynarii Powiatowej w Bytowie z siedzibą w Miastku. Na ostatnie moje pisma wysłane półtora miesiąca temu nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Odpowiedź poprzednią jedyną przysłaną przez Instytut , jak też wet powiatową i pana Sabata, traktuję jako odbicie pałeczki i odpowiedz ktorą rozumiem tak : ,,mamy cię gdzieś -nas to nie interesuje – to nie nasza sprawa'" Oczywiście przykraszoną przepisami o tym że na własną rękę środkami nie dopuszczonymi do leczenia pszczół nie wolno leczyć pszczół. I nic tu nie skutkują argumenty o wykonaniu całego procesu doświadczalnego w tym zakresie i testowaniu metody wyłącznie w pasiece doświadczalnej którą wydzielam od 15 lat.

Wygląda na to że pszczelarze zostali ubezwłasnowolnieni w działaniu doświadczalnym i muszą czekać na łaskę albo niełaskę weterynarii lub UE, które w tej chwili nie dysponują żadną skuteczną metodą leczenia pszczół, żadnym skutecznym środkiem, a w terenie dysponują kompletnie nie przygotowaną kadrą weterynaryjną do tego celu, wyposażoną wyłącznie w ustawę o chorobach zwalczanych z urzędu i restrykcje z niej wynikające.

Oświadczam ponadto że metoda którą opracowałem została w miarę dokładnie przebadana. Zlecałem takie badania do laboratorów i na podstwie tego nie ma żadnego niebezpieczeństwa dla pszczół produktów i ludzi. Środek rapicid używany do tego celu jest biodegradowany w komórce pszczelej w ciągu 3 – 5 dni bez użycia pszczół . Jeśli podaje się go w pokarmie to pszczoła do komórki może pozostawić 1/40 początkowego stężenia środków porapicidowych. Biodegradacja nie wyzwala żadnych substancji które mogą przejść do miodu czy na stałe pozostać w wosku. System stosowanie w marcu i po zbiorach – logicznie nie pozostawia śladu wątpliwości że takie zanieczyszcenie jest niemożliwe. Metoda gospodarki którą stosuję w ulach wielonadstawkowych – gdzie nigdy nie chemizuje si ę ramek w których pszczoły odkładają miód oraz badania kolejnych partii miodu potwierdzają że absolutnie nie ma opcji żadnego zagrożenia dla pszczół produktów i ludzi z powodu takiego leczenia. Mimo wszystko wystąpiłem o oficjalne przebadanie tego faktu i wydanie opinii w tej sporawie do Instytutu w Puławach – jedynej instytucji w Polsce mającej uprawnienia UE w tym zakresie.

Od kilkunastu dni otrzymuję informacje z terenu powiatu Bytowskiego i z terenu całej Polski o tym że pracownicy weterynarii dzwonią do pszczelarzy pytając o to czy stosują do leczenia pszczół rapicid. Przy tej okazji informują pszczelarzy o tym że rapicid szkodzi pszczołom, jest środkiem niebezpiecznym , przechodzi do wosku i miodu i jeśli ktokolwiek zastosuje w leczeniu pszczół rapicid to przyjadą pracownicy weterynarii, będą karać a miód zostanie zutylizowany. Po prostu opowiadają bzdury i w nieuzasadniony sposób straszą pszczelarzy !!!

Rozumiem, że niesprawdzonych środków nie należy stosować w pasiekach produkcyjnych i trzeba przestrzegać pszczelarzy przed tym żeby nie stosowali środków mogących zanieczyścić miód – szczególnie przez nieumiejętne ich stosowanie.


 

Natomiast jak to się dzieje?

Ja opracowałem metodę i oficjalnie zwracam się do kompetentnych instytucji państwowych o pomoc w dokończeniu badań, a tu nagle wydawana jest opinia – bezpośrednio do pszczelarzy w moim otoczeniu i na terenie całego kraju, sprzeczna z rzeczywistością - -o tym że rapicid przechodzi do wosku i miodu. Jak to się dzieje że jeśli ktokolwiek przeprowadził takie badania że ja w pierwszej kolejności nie zostałem o tym powiadomiony? Jak to jest możliwe żeby ktokolwiek przeprowadził takie merytorycznie uzasadnione badania całoroczne w tym zakresie jeśli wet. otrzymała wiedzę odemnie w tym zakresie – po sezonie pszczelarskim? !?!?!?!?

Odbieram ten fakt jako krecią robotę skierowaną konkretynie pod moim adresem.

W związku z powyższym domagam się od Wet. Powiatowej w Bytowie z siedzibą w Miastku, oraz od Zakładu Chorób Pszczół w Puławach Następujących wyjaśnień:

1/ Na podstawie jakich badań - przeprowadzonych w jakich laboratoriach i jakimi metodami - weterynarie powiatowe wydają opinię o tym że substancje porapicidowe przechodzą do miodu i wosku i są zagrożeniem dla pszczół i ludzi


 

2/ Jeśli takie badania zostały przeprowadzone to dlaczego jeśli oficjalnie wystąpiłem o zalegalizowanie metody w pierwszej kolejności o tym nie zostałem powiadomiony, - Przecież wniosek o zalegalizowanie metody jest sprawą oficjalną i wszelkie procedury zgłoszenia metody zostały prawidłowo wypełnione. Wiedzę o tym ma od kilku miesięcy Wet. Powiatowa i Instyt w Puławach - Zakład chorób Pszczół.

Nadal aktualna jest moja prośba o przebadanie metody w Instytucie w Puławach i cały zakres który zaproponowałem Wet. Powiatowej. I przypominam że sprawa dotyczy doświadczalnego i laboratoryjnego zbadania metody.


 

Oczekuję konkretnej odpowiedzi od Wet. Powiatowej i Zakładu Chorób Pszczół – w Puławach w ciągu 14 dni od otrzymania tego pisma.

 

Roman Bułka


 

===========================================================================