Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
 
 
PDF Drukuj
 WYBORY W POLSKIM ZWIĄZKU PSZCZELARSKIM
  
25.styczeń.2012

Zbliża się czas wyborów w PZP – dot, wyboru Prezydenta  Polskiego Związku Pszczelarskiego.  Z tego co mi wiadomo ok 6 osób pretenduje do  stanowiska prezydenta Polskiego Związku Pszczelarskiego . Nie bardzo widzę na stanowisku tym biznesmenów, nie bardzo te osoby które mają związek z sprowadzaniem obcego miodu do Polski – np z Indonezji czy z Chin z chloramfenikolem/ 200 tyś ton miodu z Indonezji z chloramfenikolem. / Absolutnie nie podchodzą mi na to stanowisko działacze ,, pszczelarscy "mający mało lub nic  praktycznego powiązania bezpośredniego  z pszczołami.  Nie chciałbym żeby to stanowisko  piastował ktoś za bardzo- tylko ,,ZASŁUŻONY" w nagrodę za długoletnie wypinanie piersi do odznaczeń. Nie widzę też na tym stanowisku naukowca- nawet z dziedziny pszczelarstwa,  który przede wszystkim  przebywa w gabinecie laboratorium, a pasiekę traktuje jak hobbi – jeśli w ogóle ją ma.    My pszczelarze musimy zastanowić się nad tym kogo chcemy mieć na tym stanowisku, bo od tego zależeć będzie jakie będzie polskie pszczelarstwo.

Dyskusja na temat tego typu wyborów,  nie powinna zaczynać się od tego jakiego kandydata wybrać , tylko od tego jakie chcemy mieć pszczelarstwo w Polsce.  Na podstawie tego co mi wiadomo jest przepychanka do tego stanowiska bez zaproponowania żadnego konkretnego programu przez wystawiających się kandydatów.

Wg mnie prezydentem Polskiego Związku Pszczelarskiego musi  być zawodowy pszczelarz który swój czas poświęca praktycznie pszczołom , praktycznie ma kontakt z ich chorobami, problemami przeciętnego pszczelarza, Problemami pszczelarstwa w ogóle , w zakresie gospodarki pasiecznej weterynarii pszczelarskiej,  i pozostałymi problemami, a nie wyręcza się pracownikami-  a sam jest gościem w pasiece – zajmując sie przde wszystkim   pszczelim biznesem – często wyłącznie na własny użytek - czasami nie mającym niz wspólnego z interesem  polskiego pszczelarstwa.

Właśnie! Jakie powonno być polskie pszczelarstwo?

Jak wchodziłem do struktur Pszczelarstwa zawodowego z miejsca zostałem praktycznie  wykluczony z PZP. Skutkowało to tym że byłem niemile  widziany na powiatowych zebraniach pszczelarzy zrzeszonyvch w PZP i wręcz poproszono mnie bym w tych zebraniach nie uczestniczył. . Rozmowy z p. Sabatem spełzły na niczym i mimo że w powiecie 1/4 pszczół to moje rodziny pszczele, to trzeba funkcjonować w pojedynkę.  Ktoś tę atmosferę na szczeblu centralnym wywołał.



Prezydent Polskiego Związku Pszczelarskiego w rozumieniu władz państwowych jest reprezentantem wszystkich pszczelarzy w kraju, a tu stworzyła się atmosfera wy i my i ma swoje odniesienie nawet do inicjatyw mojego stowarzyszenia pszczelarzy zawodowych – jeśli podejmowane były z tego forum inicjatywy na skalę krajową zarząd Polskiego Związku Pszczelarskiego robił ruch plecami do płotu czyniąc wszystko,  żeby ta inicjatywa się nie powiodła. Ja jako członek SPZ ani razu nie odczułem tego że prezydent Polskiego Związku Pszczelarskiego jest moim nadrzędnym przedstawicielam.  Wręcz przeciwnie dotąd nie był nie to że tylko przeciwnikiem lecz w niektórych przypadkach  wręcz wrogiem z własnego wyboru.

      
Struktury pszczelarskie W Polsce są chore od czasu kiedy je pamiętam, a jest to ponad 50 lat mojego pszczelarzenia.  Obieg koniecznych informacji inicjatyw i działań, w tych strukturach jest cały czas hamowany przez decydentów na różnych szczeblach prezentujących różne profesje. W czasopismach pszczelarskich obowiązuje nomenklatura tych którzy mogą tam coś napisać. Zawsze fachowość organizacyjna zawodziła w zderzeniu z rzeczywistością pszczelarską.  Kiedyś na centralnych stanowiskach były osoby  bez wykształcenia ale bardzo zasłużeni a obecnie – szczególnie z powodu dopłat są ludzie którzy tylko w dopłatach i biznesie firm pszczelarskich widzą sens swojej pracy , zapominając zupełnie o pszczelarstwie w całości i jego rzeczywistych problemach.  W jednym i drugim przypadku pszczelarstwo polskie jest na straconej pozycji.

           
Absolutnie od dziesięcioleci nie ruszony jest temat ochrony i lecznictwa pszczół, w tym nie ruszona jest dawno nie aktualna ustawa zarówno dot ochrony pszczół przed środkami chemicznymi, jak też ustawa o zdrowotnej ochronie pszczół. Nowelizacje tych ustaw nie były konsultowane z środowiskiem pszczelarskim., i wyrażają interesy instytutu rolniczego i weterynariii w ogóle.  W chwili transformacji pozostawiono opiekę zdrowotną pszczół służbom weterynaryjnym nie mającym ani przygotowania, ani sprzętu ani możliwości technicznych a przede wszystkich możliwości kadrowych by taką opiekę sprawować.

Nasza weterynaria Krajowa i lokalna z zakresu pszczelarstwa  W ZAKRESIE ZNAWSTWA PROBLEMÓW ZDROWOTNOŚCI PSZCZÓł – jest ZIELONA JAK TRAWKA MAJU.

         
Diagnozy stanu pasieki czynione są zza krzaków przez weterynarza który nie podejdzie do ula., W niektórych przypadkach pasieka musi być poddana natychmiastowemu leczeniu, a tu czeka się 3 tygodnie aż wrócą wyniki z laboratoirium które w większości potrzebne są tyle co umarłemu kadzidło. Oczywiście później można sobie badać , ale jeśli próbki wrócą po 3 tygodniach / NP PRZY GLINIAKU / to może być już po pasiece.  W pszczelarstwie jest tak: stwierdza się  chorobe na 99% i trzeba z marszu tego samego dnia podjąć intensywne leczenie. Doświadczony pszczelarz może , a rzeczoznawca chorób pszczelich musi organoleptycznie na 99,9% zdiagnozować chorobę bez żadnego laboratorium, a laboratorium może to potwierdzić lub zaprzeczyć, lub dodać nowe fakty i skorygować procesy lecznicze.
         
Właśnie tego działania w Polsce nie ma. Inwestycja w dobrze wykształconych rzeczoznawców chorób pszczelich na pewno będzie się opłacać. Tylko jak to przeforsować jeśli kolejne stowarzyszenia i związki pszczelarskie przyjęły metodę wykorzystywania funduszy unijnych w sposób urągający zdrowemu rozsądkowi- na szkolenie wszystkich pszczelarzy, którzy wychodząc z szkolenia  nie wiedzą nic o czym się mówiło. Z szacunkiem dla ok 70% naszych70, a nawet ponad  80 letnich pszczelarzy ale ich procesy poznawcze są w więkości  już niwielkie.

Organizuje się setki szkoleń mających służyć pszczelarstwu a w rzeczywistości są to dla pszczelarzy wysoko płatne spotkania na których przedstawia się bądź to tematy naukowe niezrozumiałe dla pszczelarzy, bądź to reklamuje się następne twory firmy BAYER, lub innych potentatów, bądź to tworzy się sztuczne tematy by naukowcom dać zarobić – jak te ciągle powtarzane te same slogany o CCD z przypisywaniem im telefon ów komórkowych, GMO, promieniowania elektrycznego i wielu innych bzdur które już dawno są nieaktualne, ponieważ nie tylko nauka ale i również zwykłe obserwacje pszczelarskie je wykluczają
Z chwilą kiedy nauka już oficjalnie wypowiada się o tym zwracając uwagę na środki chemiczne,  dlaczego do tej pory brak publikacji uświadamiających środowiska pszczelarskie? Czy  do prezesów poszczególnych stowarzyszeń i prezydenta PZP to nie należy? Dlaczego do tej pory na szkoleniach przewijają się te same bzdury o CCD które były na początku kiedy jeszcze nie wiedziano nic na ten temat ?

W WIELU KRAJACH ZACHODU I WSCHODU ISTNIEJĄ WłASNE SłUŻBY WETERYNARII PSZCZELARSKIEJ KTÓRA OPIERA SIĘ PRZEDE WSZYSTKIM O RZECZOZNAWCÓW CHORÓB PSZCZELICH DZIAłAJĄCYCH W TERENIE. TAKI RZECZOZNAWCA MA UPRAWNIENIA WETERYNARZA POWIATOWEGO I POLICJANTA WłĄCZNIE. JAKIEKOLWIEK ANOMALIA NA JEGO TERENIE ZGłASZA SIĘ JEMU I ON KWALIFIKUJE PASIEKĘ. POBIERA PRÓBKI I PRZYSTĘPUJE OD RAZU DO LECZENIA PASIEKI, lub wszystkich pasiek w terenie, lub podejmuje stosowne działania profilaktyczne zabezpieczające rozwlekaniu choroby. Jest przede wszystkim dla szarego pszczelarza przyjacielem i autorytetem.

  Oczywiście taki pszczelarz musi  być do tego merytorycznie przygotowany- mieć do tego przewidziane środki i możliwości – ,  musi działać w strukturach jako pracownik weterynarii do spraw  pszczelarstwa. Taki ktoś musi mieć siłę sprawczą wymuszania na instytutach pracujących na rzecz pszczelarstwa – wykonywania koniecznych badań na cito.

Ta cała struktura w Polsce nie istnieje, a pieniądze przeznaczone w tym zakresie na ochronę zdrowotną pszczół trafiają do weterynatii        która robi pozory wiedzy na ten temat a w rzeczywistości panuje u nich zupełny ciemnogród w zakresie pszczelarskim.  Pieniądze trafiają do naszego Instytutu w Puławach i w działaniach wyrwanych z kontekstu i konkretnego planu są po prostu marnowane na pozory badań. Wśród kandydatów na prezydenta Polskiego Związku Pszczelarskiego nie widzę ani jednego kandydata który chciałby to zmienić!!!.

Od wielu lat pszczelarze nie stosujący inwertu a stosujący cukier do dokarmiania zimowego nie mogą doprosić się zorganizowania dostaw cukru  w workach 20 – 50 kg. Stosowane rozwiązania w przeszłości były sztubackie, ale na poziomie związków regionalnych to robiono-  organizowane na zasadzie spędu a obecnie nie robi się w tym zakresie nic. Inwert jest zdecydowanie gorszym pokarmem dla pszczół, a i technologie zakarmiania w niektórych pasiekach wykluczają inwert z stosowania. Z tego co mi wiadomo są dopłaty do produkcji inwertu  z funduszy prtzeznaczonych na rozwój pszczelarstwa- ktoś dobrze pomyślał jak zarobić na cukrze tworząc z niego inwert. Powtarzam wg moich doświadczeń inwert jest zdecydowanie gorszym pokarmem dla pszczół na zakarmianie zimowe w normalnym  wczesnym terminie.

Do tej pory nie zorganizowano sensownego zaopatrzenia pszczelarzy w cukier w workach 20 – 50 kg/  Ta sprawa na szczeblu stowarzyszenia czy związku powiatowego jest nie do przeskoczenia więc jest to rola dla Prezydenta PZP, by stworzyć to na bazie central  handlowych lub bezpośrednio z cukrowni system zaopatrzenia pszczelarzy w cukier w większych opakowaniach /20 – 50 kg/

Wędrówki z pszczołami    
Od wielu lat w Polsce istnieje całkowity brak kontroli nad wędrówkami pszczół . Np mam informacje że na wrzosowiska pod Bornym Sulinowem przywozi pszczoły kto chce bez żadnych reguł. Wystarczy że znajdzie się mniejsce do ustawienia i tak przepszczelenie jest takie że zbiory są wątpliwe.  Rejon Lipnicy pod Bytowem -od dziesięcioleci uprawiana jest tam gryka , i również zjeżdżają tam pasieki spod Elbląga, Lęborka, Gdańska byleby tylko załatwić miejsce u rolnika Taka sama sytuacja miała miejsce w wsi WOJSK w tym rejonie gdzie 3 lata temu obok mojej pasieki w obrębie 600m stanęło nagle łącznie 480 uli - było tam kilkanaście pasiek a gryki łącznie 22 ha. Ten brak kontroli w tym zakresie nie dotyczy tylko szkód i kosztów pszczelarzy miejscowych z powodu wywołania przepszczelenia, ale przede wszystkim dojeżdżają do nas pasieki chore / opisałem przypadek zarażenia mojej pasieki w wsi Łąkie właśnie w gminie Lipnica pod Bytowem.

   Nad tymi wędrówkami od wielu lat nikt nie panuje. Pasieki chore jeżdżą po całym kraju bez żadnej kontroli. Nie trzeba niczyjej zgody by np postawić pszczoły w dowolnym miejscu w kraju. Mimo że w ustawie o chorobach zwalczanych z urzędu w pszczelarstwie jest zapis o roli weterynarii w tym zakresie , ale jak weterynaria ma wpłynąć chociażby na pozwolenie wędrówki jak nic nie wie w jakim stanie są pasieki na ich terytorium - bo po prostu ich nie bada i w nich nie bywa. Każdy kraj ustala zasady stawiania pasiek tj odległość pasieki od pasieki najbliższej, napszczelenie w rejonie- no i oczywiście warunkiem wywiezienia pasieki z miejsca postoju jest świadectwo weterynarii a właściwie pszczelarza rejonowego odpowiedzialnego za ten odcinek- tylko że ten pszczelarz rejonowy głową odpowiada za swoje decyzje więc rozeznanie po prostu musi mieć. Przecież np w Francji by w określonym miejscu na plantacji lawendy ustawić mogli pszczoły  pszczelarze z innych odległych rejonów-  ogranicza się ilość rodzin jakie można dowieźć z powodu przede wszystkich ochrony interesów pszczelarzy miejscowych.  U nas w tym zakresie istnieje zupełna dowolka  i tak od 4 lat zdarza mi się mieć sąsiedztwo jakiegoś syfiarza z chorobą  i raz to była grzybica, dwa razy gliniak a raz zgnilec. Pasieki te zarażone  pod Bytów trafiały na grykę  spod Lęborka Elbląga i Gdańska. Niektóre wędrowały w ten rejon 250 km!!!
To jest kolejna rola dla prezydenta PZP, ale czy w obliczu unijnych dopłat i całego zamieszania wokół tej sprawy któryś z kandydatów będzie chciał to ruszyć-Patrząc na listę kandydatów po prostu w to nie wierzę.
Dla tej jednej sprawy przydałby się wspomniany wcześniej - pszczelarz powiatowy - przy weterynarii powiatowej by to opanować - bo innego sposobu chyba nie ma- weterynaria w obecnym stanie nie jest w stanie nawet ruszyć tego tematu.
 

Od wielu lat notuje sie kradzieże uli z pszczołami 

        Takie zdarze nia tylko w ostatnim dziesięcioleciu w powiecie bytowskim miały miejsca kilkakrotnie. W tym czasie zgnęło pszczelarzom łącznie ok 160 uli wywiezionych na plantacje rzepaku , gryki i wielokwiat. Jakaż to trudność zorganizować satelitarne namierzanie uli przy wykorzystaniu nowoczesnej techniki.  Na podstawie wiedzy którą posiadam takie urządzonko zamontowane do ula z baterią kosztowałoby nie więcej jak 25 zł i mogłoby działać przez con. 3 miesiące. Oczywiście nie chodzi tu o montowanie tych urządzeń w wszystkich ulach wystarczy 3 na 50 ulową pasiekę. Jeśli proces byłby rozpoczęty ,  kradzieże wykrywane, a odpowiednio nagłośnione -   ustały by z pewnością.  Opracowanie takiej metody wymaga zaangażowania się prezydenta Polskiego PZP, ponieważ ktoś to musi zaprojektować i wykonać dużą ilość żeby było tanio. Ktoś to musi upowszechnić wśród pszczelarzy i ktoś musi uruchomić namierzanie uli skradzionych- i nie zaszkodziłoby to zfinansować z dopłat unijnych - chociaż częściowo- panie Prezydencie PZP.  W skali kraju rocznie kradzionych jest ok 3 tysięcy uli- więc jest to następne działanie dla prezydenta PZP - które ma sens.

      

        Kraje ościenne / np Niemcy/ Realizują  program zapylania roślin polegający na ogólnym rozstawianiu konkretnej ilości rodzin pszczelich w każdym  terenie. - za które pszczelarze od PAŃSTWA z tej racji pobierają stosowne dopłaty, będące podstawą utrzymania rodzin pszczelich w Niemczech- w Polsce ten temat po prostu nie istnieje. W USA za 3 tygodniowe zapylanie borówki kanadyjskiej właściciel plantacji z urzędu - z nakazu państwowego - musi zapłacić za zapylanie przez 1 rodzinę pszczelą  90 dolarów - inaczej mówiąc 90 dolarów za jeden ul ustawiony na plantacji. / informacja z filmu ,,MILCZENIE PSZCZÓŁ" /  U nas byłaby to kwota przekraczająca 300 zł od ula!!! Te dopłaty nie funkcjonują w tych krajach między plantatorem a pszczelarzem, lecz między państwem a pszczelarzem., Państwo w tych przypadkach jest gwarantem tych dopłat, które pszczelarzowi należą się z urzędu. Z tego co mi wiadomo istnieją międzypaństwowe zasady traktowania pszczelarstwa, które również obligatoryjnie zobowiązują kraje Unii Europejskiej- Polskę też!!!
Pokażcie mi takiego kandydata na prezydenta PZP który będzie chciał to ruszyć.


      Z chwilą wejścia dopłat do pszczelarstwa podrożały znacznie środki do produkcji, leki, matki  pszczele i pakiety a także inne artykuły pszczelarskie. Jakoś nikt nie zatrzymał tego procesu nikt nie przeciwdziałał zachłanności producentów i dystrybutiorów do których teraz na bazie dopłat unijnych trafia gro tych dopłat przeznaczonych bezpośrednio dla pasiek pszczelich. Czy to rzeczywiście  znaczne podwyżki tego asortymentu służy pszczelarzowi czy przemysłowi pszczelarskiemu. Jeśli tak to właściwie do czego te dopłaty są ? Przecież powinny być dla pszczelarzy, a w pierwszej wersji miały stanowić 100% zwrotu kosztów poszczególnych zakupów – a jak jest?

           Zupełną anomalią jest stan reklam produktów pszczelich na terenie Polski .Wiadomo, że wszystkie produkty poszczele wrażliwe są na długie przechowywanie, światło i przede wszystkim na temperaturę. Wiadomo że niektóre składniki miodu rozpuszczają się  dopiero w temperaturze + 66 stopni  Wiadomo również że do temp 45 stopni nie można rozpuścić do cieczy żadnego miodu i wiadomo że żeby rozpuścić beczkę miodu w temp 48 stopni, to musi stać con. tydzień . W tych temperaturach w krótkim czasie giną wszystkie enzymy,  na skutek termicznych reakcji degradacji ulegaja większość składników biologicznie czynnych, a przede wszystkim odparowuje ok 60 składników o charakterze lotnym / gazy i ciecze o niskich temperaturach wrzeniua - 49 - ok 70 stopni./ Wiadomo też , że u dostępnych dekrystalizatorów temperatura na elewmencie roboczym przekracza 50 stopni. Przy tym wszystkim wiadomo że zabiegi te degradują miód jako substancję leczniczą. TYMCZASEM OBECNIE / ZIMĄ NA RYNKU 95% MIODÓW JEST W STANIE PŁYNNYM??????????. WIADOMO ŻE NATURALNIE MIÓD W STANIE PŁYNNYM JEST KRÓTKO PŁYNNY - / 1 - 5 TYGODNI /OD PODEBRANIA GO PSZCZOŁOM. A PRZEZ POZOSTAŁE 10 - 11 MIESIĘCY W ROKU POWINIEN BYĆ CIAŁEM STAŁYM , JEŚLI MA BYĆ MOWA O LECZNICZYCH JEGO WŁAŚCIWOŚCIACH. OBECNIE JAKĄKOLWIEK REKLAMĘ KTOKOLWIEK WYEMITOWAŁ TO Z MIODEM LEJĄCYM NIE MÓWIĄC NIC O ZGUBNYCH SKUTKACH PODGRZEWANIA - ROZTAPIANIA MIODU. OGÓLNY TREND NIEŚWIADOMYCH KLIENTÓW NAPĘDZA TO ZJAWISKO, ALE CZY  NIE JEST ROLĄ PSZCZELARSKICH WŁADZ NADRZĘDNYCH BY ZAPANOWAC NBAD TEGO TYPU REKLAMAMI? JEŚLI MÓWIMY O LECZNICZYCH WŁAŚCIWOŚCIACH MIODU TO ZACHOWUJMY SIĘ FER I ZBUDUJMY TEN AUTORYTET LECZNICZYCH WŁAŚCIWOŚCI MIODU NA WIEDZY,  DOŚWIADCZENIACH W TYM ZAKRESIE A NIE NA FOBII.
    Ten temat jest jednym z najważniejszych zagadnień które funkcjonują pod dyktando nieświadomych konsumentów, producentów dekrystaliuzatorów i hurtowników miodu, którzy w większości finansują tego typu reklamy- szkodząc miodom o najwyższych właściwościach leczniczych. Miód po roztopieniu nawet w niskich tekperaturach -  traci 90 % swoich zasadniczych właściwości leczniczych. Sama forma sprzedaży miodu powinna być objęta nadzorem inspekcji handlowej. Długie wystawianie słoików z miodem na bezpośrednie działanie promieni słonecznych również degraduje ten produkt pod względem leczniczym czasami do zera!!! Do tej pory na ten temat nie było żadnej oficjalnej informacji na skalę krajową od instytucji pszczelarskich w Polsce. świat nauki powiązany z wielkimi hurtownikami miodu zdawkowo traktuje ten temat. W czasopismach pszczelarskich reklamując dekrystalizatory powinny pojawiać się informacje o zgubnych dla miodu praktykach jego roztapiania - nawet w niskich temperaturach - na wzór reklam papierosów o szkodliwym działaniu nikotyny na organizm człowieka.
 Cytat prof. A. Stójko : ,, MIÓD ROZTOPIONY NIE JEST MIODEM"
Tu jest następna rola dla prezydenta PZP- co Pan na to przyszły prezydencie PZP? Z kręgu kandydatów nie widzę osoby która odwżyłaby się na podjęcie tego tematu.



       Instytucje szkolące rolników - traktorzystów w zakresie chemizacji rolnictwa posługują się stosowną ustawą , poświęcając na to 15 min czasu podczas  kilkudniowego  szkolenia. Pomijając schematyczność ustawy,  szkolącymi w tym zakresie są chemizatorzy powiatowi którzy z pszczelarstwem nie mają nic wspólnego . Takie zjawisko powoduje spłycenie całego tematu do haseł, a rolnikowi pozostawia się całą game decyzji w tej sprawie. Takie szkolenie powinien przeprowadzać pszczelarz powiatowy czy wojewódzki  znający problemy  pszczelarstwa i PRAKTYCZNYCH skutków niewłaściwego stosowania środków chemicznych .Władnym do zmiany stanu rzeczy jest również Prezydent Polskiego Związku Pszczelarskiego i znowu na tym odcinku  przez dziesięciolecia nie zrobiono nic a osoby kandydujące obecnie na prezydenta PZP NIE ROKUJĄ ŻADNYCH NADZIEI ŻE TEMAT B ĘDZIE KIEDYKOLWIEK RUSZONY.




Zupełnie  odrębną sprawą jest praca Instytutu w Puławach którego praca opiera się wyłącznie o wysokopłatne zlecenie  koncernów chemicznych i realizowaniu programów unijnych odbiegających od problemów z pszczołami z którymi mamy do czynienia obecnie w Polsce.  Na szeregu spotkaniach patrzy się na przedstawicieli instytutu w Puławach jak na wyrocznię i nasi prezesi bezkrytrycznie słuchaja wypowiedzi szanownych państwa z instytutu  w Puławach. Ich wiedza jest bezsprzeczna ale nijak nie przekłada się na oczekiwania pszczelarzy. Ta sytuacja stworzona jest celowo by poszczególnych pszczelarzy mieć za kompletnych głupków.  Przecież Instytut w Puławach absolutnie nie rezlizuje zleceń pszczelarzy ponieważ ich nie ma , a nie ma ich dlatego że nie ma kto za to zapłacić, więc instytut ich nie przyjmuje. Instytut realizuje również programy unijne np w zakresie CCD które nas absolutnie nie dotyczą a szuka się na siłę  powiązań z CCD by wydobyć dla siebie unijne pieniądze.

       Właśnie nasi decydenci i to nie tylko na szczeblu prezydenta PZP, ale prezesi stowarzyszeń i związków regionalnych nie zrobili ani kroku w tym kierunku. Pobieranie próbek ich wyrywkowe badanie w instytucie to nie jest żadne działanie instytutu. Stwierdzanie faktów bądź robienie szumu koło sprawy np w postaci ankiet które pszczelarze mają sami przysyłać / np w sprawie dużych zimowych upadków pszczół / nigdy nie załatwi sprawy zdrowotności  pszczół  w terenie . Pozoranckie działanie Instytutu w Puławach np podczas zbierania zgłoszeń o Zgnilcu w samym zarodku spalone musiały byc na panewce, ponieważ nie ma warunków w Polsce do tego by pszczelarz chciał zgłosic taką chorobę ponieważ  boi się skutków – czyli bezkompromisownego zlikwidowania pasieki   jak to w wielu przypadkach ma miejsce. , a w przypadku tej akurat choroby nie ma wsparcia z nikąd.

            Wiadomo że w terenie szereg  pszczelarzy zajmuje się pracami badawczymi na takim poziomie jaki jest pszczelarzowi dostępny. Wielu pszczelarzy osiąga cos w czasie swego pszczelarzenia i to nie tylko pod względem samego pszczelarzenia, ale również hodowli,   budowli pszczelarskich , a ostatnio przede wszystkim  w zakresie profilaktyki i lecznictwa pszczół. Temat ten jednak pozostaje u tego pszczelarza i ginie , ponieważ w żadnej instytucji naukowej w zakresie pszczelarstwa w naszym kraju – czy to Akademie Rolnicze czy Instytut Roln iczy w Puławach, czy w  Weterynarii Krajowej, nie ma ani jednej komórki  o charakterze naukowym która chciałaby nawiązać kontakt z takim  pszczelarzem i zająć się tym zagadnieniem które mógłby tam zgłosić pszczelarz  że  wynalazł – odkrył jakąś tam sensacyjkę. . A wogóle zapomnieć trzeba  o tym,  by takiemu  pszczelarzowi można było zabezpieczyć prawa autorskie, jeśli sensacyjka okazałaby się odkryciem naukowym.  Znowu wśród kandydatów na Prezydenta PZP nie widzę osoby która jako  Prezydent Polskiego Zwi.ązku Pszczelarskiego chciałby zająć się tym tematem.

       W tym całym temacie jest oferowanie leków dla pszczół które produkowane i reklamowane przez koncerny chemiczne w otoczeniu konkretnej gotówki za ich rozprowadzane - nie przyjmują żadnej krytyki  ani alternatywy. I  np. Koncern BAYER króluje nie tylko w środkach do leczenia pszczół, ale także w produkcji i rozprowadzaniu systemicznych środków owadobójczych którymi te pszczoły skutecznie truje sie na polach niezakazanymi jeszcze u nas opryskami. Te środki na zachodzie już wycofano!!!,   Nawiązując do tego mamy w Polsce własne osiągnięcia w tym zakresie i trzeba je tylko skutecznie uruchomic . Moje doświadczenia są tutaj jasnym dowodem ignorancji naszych decydentów w tej sprawie.   I znowu nie widzę ani jesnej osoby z kandydatów na prezydenta PZP żeby chciał się tym zająć.


        
Więc do zadań przyszłego Prezydenta Polskiego Związku Pszczelarskiego ja zaliczyłbym te zagadnienie które dotychczas nie funkcjonują bądź są niewygodne, bądź w sztubacki sposób biorą się do tego nasze organizacje pszczelarskie. Zbieramy się do ogólnopolskiego protestu w Warszawie. To jest bezsporna prawda że władze naszego kraju nie przywiązują właściwej wagi do spraw związanych z pszczelarstwem, , Przyznam się jednak, że wg mnie będziemy protestować przede wszystkim  z powodu nieudolności własnych władz pszczelarskich które nie potrafią załatwić żywotnych ,ale zwykłych spraw Polskich Pszczelarzy. Ponadto rozdrobnienie na stowarzyszenia , zrzeszenia i związki o różnych celach stwarza sytuację taką że każdy walczy o swoje, a jeszcze do tego ma w swoich szeregach szereg ,,pseudo profesorów "i indywidualnych ,,NIEOMYLNYCH" ,,prezydentów", mających jedyną rację opartą na niewiedzy, co przy słabej osobowości prezydenta Polskiego Związku Pszczelarskiego stawia Polskim  pszczelarzom świadectwo nieuctwa nieudolności, ślamazarności i braku wiedzy i konsekwencji wobec władz państwowych,

          W tych okolicznościach osobę na prezydenta widzę taką która posiada PRAKTYCZNĄ wiedzę z zakresu  aktualnego pszczelarstwa, - powinien sam własnoręcznie  obsługiwać pasiekę  produkcyjną,  powinien być komunikatywny i być w stałym kontakcie z pszczelarzami w terenie i przede wszystkim zorganizować właściwie te kontakty i potrzebny do realizacji tego obieg informacji od pszczelarza do współpracowników prezydenta PZP w sprawach strategicznych.  Powinien mieć siłę przebicia by uruchomić Instytrut w Puławach by ten zaczął pracować na rzecz pszczelarstwa i pszczelarzy- powinien znaleźć na to fundusze. Powinien w oparciu o wet krajową ,  zorganizować od podstaw  system lecznictwa pszczół w Polsce w oparciu o bieżąco szkolonych rzeczoznawców chorób pszczelich  współpracujących ściśle z weterynariuą krajową. – szczególnie w zakresie znawstwa tematu , diagnoz i systemowych umiejetności zwalczania chorób jeśli nastąpi inwazja w jego terenie. Taki pszczelarz rzeczoznawca powinien mieć uprawnienia weterynarza i policjanta.  Kandydat na Prezydenta PZP, , ani jego współmałżonek nie powinien mieć żadnej innej działalności z zakresu  pszczelarstwa, jak handel sprzętem, lekami czy kupowanie z zewnątrz i dystrybucję obcego miodu.  Kandydatem na Prezydenta PZP powinna byc osoba z wyższym wykształceniem i posiadająca wiedzę organizacyjną i rzeczoznawcy chorób pszczelich.
        Zdecydowanie jako kandydata na prezydenta Polskiego Związku Pszczelarskiego nie widzę żadnego naukowca pracującego w instytucie, weterynarii, w akademii rolniczej czy w innych ośrodkach badawczych. Powód: Tendencje transmitowania dopłat państwowych i unijnych w tych okolicznościach będą zagrożone i znwu skierowane będą na kierunki towarzyszące pszczelarstwu a nie do pszczelarstwa – tak jak dzieje się obecnie.

         W obliczu kombinatorstwa w naszym kraju obecne formy dopłat do pszczelarstwa są niewypałem. W świecie są rozwiązania satysfakcjonujące wszystkich jest to ogólna dopłata do ula – czyli do rodziny pszczelej, którą realizują nasi sąsiedzi i wtedy pszczelarz sam  wygospodaruje z dopłat kupno przyczepy sprzętu  i środków. dzieje się to bez całej nadbudowy infra strukturalnej zatrudniającą wieli pracowników.

         Do dzisiaj nie mogę wyjść z podziwu z takiej sytuacji. Jak podają niektóre źródła - pakiety pszczół w ok 80% trafiają corocznie do tych samych pszczelarzy , którzy każdego roku otrzymują do n ich dopłatę – zwrot kosztów, a ich stan posiadania rodzin pszczelich w zasadzie się nie zmienia. Jak to się dzieje że normalna pasieka żeby istnieć , zmusza  pszczelarza w warunkach Polski  by nabywał pakiety by mieć dzięki nim taki sam stan. Czy ktoś w ogóle zastanawia się nad tym że to mogą być super roznosiciele chorób, Czy ktokolwiek zastanawia się nad tym że dofinansowuje się w tych przypadkach  partactwo i choroby, czyli pszczelarstwo prymitywne bez żadnych szans rozwojowych?? Jeśli byłyby dofinansowania do ula pszczelarz musiałby zdobyć wiedzę żeby utrzymywać i rozwijać pasiekę na bazie włanych rodzin pszczelich w których powstawanie z trzech rodzin czwartej jest czym zupełnie oczywistym, pozwalającym jeszcze dzięki temu zwiększyć produkcję . Wśród obecnych kandydatów na prezydenta PZP nie widzę osoby która podjęłaby się wyprostowania tych anomalii ponieważ niektórzy tkwią po uszy w tym biznesie np   sprzedaż pakietów, sprowadzaniu miodu z zagranicy i tp. 



Na dzień dzisiejszy kandydata na prezydenta Polskiego Związku Pszczelarskiego trzeba po prostu intensywnie zacząć szukać a nie wyręczać się tymi którzy tę funkcj na siłę chcą otrzymać I REALIZOWAĆ TYLKO WłASNE BIZNESOWE ZAMIERZENIA. Trzeba zacząć przede wszystkim rozmowę nad przyszłym kształtem organizacji pszczelarskich i do tego dobrać człowieka który będzie chciał się tym zająć i będzie wiedział jak to zrobić będąc Prezydentem Polskiego Związku Pszczelarskiego . Do tej pory płacimy nie tyle za ignorancję pszczelarstwa Polskiego  przez kolejne  Rządy Rzeczypospolitej  , tylko za to że jesteśmy niezorganizowani, nieudolni, skłóceni, niekompetentni, rozkąbinowani- bez jakichkolwiek perspektyw wspólnych planów działań  i inicjatyw naprawy sytuacji.


Realizowanie dotychczasowych działań jak np dotychczasowe systemy dopłat do produkcji stwarzają wrażenie że to dobrze działa bo coś tam się robi. Niestety zagłębiuając się w problem jest to zwitek kominatorstwa które w pszczelarstwie obfitującym w amatorów sprawia złudnie dobre wrażenie. Niestety jest to gnój i inaczej tego nie potrafię nazwać. 

                           SABARD