Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
 
 
PDF Drukuj

                                Nowy ul - 2011/ 2015

                                      Spostrzeżenia z 2011 są w dalszej części

Wpis 4 stycznia 2015 r

          Już od 2009 zapisuje uwagi dotyczące nowego ula o ramce 30,5 x 40 cm. Po tylu latach gospodarki w tym ulu nie żałuję decyzji o przebudowie całej pasieki. Jeśli miałbym konstruować jakiś inny typ ula to w tej chwili nie znajduję takiego uzasadnienia. W konstrukcji nowego ula nie znajduję żadnych istotnych wad dotyczących rozwoju pszczół i gospodarki pasiecznej. Już jest w moich pasiekach ok 200 takich uli- w tym roku powstaje 150 daszków i 150 dennic do tych uli , a w następnym roku powstanie również 150 korpusów gniazdowych.
     Tak jak w każdym typie uli trzeba wprawić się w gospodarkę w tym ulu. Potwierdza się po wielokroć że:
 1/ wiosnenny rozwój na ramce wysokiej zdecydowanie przewyższa efekty tego co uzyskuje się w ulach wielokorpusowych.
2/wysoka dennica /16 cm/ To balast powietrzny ułatwiający wentylację i gospodarkę podczas miodobrania i nie tylko .

3/ ciemna cienka ścianka ułatwia korzystanie z promieni słonecznych w rozwoju wiosennym i jesiennym, oraz jasne pozostałe ścianki zabezpieczają rodziny pszczele przed przegrzewaniem się uli.
4/ wentylacja  dach- daszek sprawdza się zimą
5/ Podkarmianie dennicowe i podkarmiaczki po 5 l plastykowych karnisterkach ułatwiają podkarmianie i obsługę
6/ W ulu tym można bez większego wysiłku rozładować nastrój rojowy i zdecydowanie jemu przeciwdziałać.
7/ niskie korpusy miodowe ułatwiają miodobrania
8/ przy dobrej organizacji zagospodarowania korpusów miodowych nie potrzebne są kraty odgrodowe - matki nie wchodzą z czerwieniem do korpusów miodowych.
9/ Budowa ula pozwala na przeprowadzanie leczenia pszczół wyłącznie na ramkach wysokich gniazdowych - ramki miodowe nigdy nie są chemizowane.
10/Ul jest lekki a koszt wytworzenia niski i konstrukcja prosta.
11/ pszczoły bardzo dobrze w nim zimują

      Ul wybitnie nadaje się dla rodzin bardzo dużych w sezonie. W ulu mogą zimować również rodziny słabe, lecz wymaga to ich .ścieśnienia. Jednym z problemów na początku bylo to że   na 1 maja ilość czerwiu w nowym ulu jest jeszcze raz tak duża jak w tradycyjnych ulach wielokorpusowych i wielkopolskich. Powstawał problem ok 10 maja ponieważ w bardzo krótkim czasie wylęga się bardzo duża ilość młodej pszczoły. Stworzenie w tym czasie dużej powierzchni do zaczerwienia matce i zaplanowanie tworzenia dość licznych odkładów ok 20 maja rozwiązało ten problem. Do tworzenia odkładów w  tym czasie wystarczy zabrać 2 ramki czerwiu na wyjściu i zabrać trochę młodej pszczoły by je obsiadły - wstawiając zamiennie ramki z wenzą rozładowuje nastrój rojowy na 3 tygodnie. Dalsze rozładowywanie nastroju rojowego przebiega na odbieraniu kolejnych ramek  z czarwiem na wyjściu zamieniając je kolejnymi ramkami z wenzą. Zwykle silnej rodzinie pszczelej zabiera się 5 - 7 takich ramek zamieniając je na ramki z wenzą i jest to wystarczające by nie było rójek. Odkłady z młodymi matkami powinny być utworzone ok 20 maja, a do 1 lipca kiedy rozpoczyna kwitnąć gryka jest to już rodzina z czerwiącą młodą matką i ilością pszczół taką że zagospodarowują one cały korpus gniazdowy. Takie młode rodziny na gryce otrzymują nawet 4 korpusy miodowe gromadząc w nich od 20 - 30kg miodu. Takie rodziny nowe powstają zwykle z 3 - 4 rodzin produkcyjnych starych. Nie ogranicza to w żadnym stopniu ich produkcyjności, rozładowuje zupełnie nastrój rojowy w pasiece i zapewnia planowe powstanie 20% - 30% nowych rodzin już produkujących miód od 1 lipca - czyli u nas z gryki. Taki system zapewnia utrzymanie ciągłego nastroju roboczego. Matki absolutnie nie są w żaden sposób ograniczane w czerwieniu. Mamy pożytek umiarkowany, ale zwykle ciągły- oczywiście zależy to przede wszystkim od pogody.
       W niektórych przypadkach - szczególniie jeśli matki słabiej czerwią odnosi się wrażenie, że jedna lub nawet dwie  ramki w gnieździe jest za dużo, ale to można regulować zatworem.
   W miesiacu lipcu - od samego początku trzeba sprawić by do końca lipca pszczoły w korpusie gniazdowym miały maksymalnie po 9 ramek by tylko w nich gromadziły pyłek. Pozostałe dwie ramki- zwykle  pełne pyłku powinny trafić do późno tworzonych odkładów. Matki w tym czasie zwykle już mniej czerwią i ta wielkość gniazda jest wystarczająca nawet w rodzinach bardzo silnych. Wysoka dennica pozwala zmieścić nadmiar pszczół, ale wtedy lokują się one w podkarmiaczce i przy zakarmianiu można je zalewać syropem.
    Jeśli stałoby się tak - a najczęściej tak jest że jest nadmiar pszczół, to trzeba pszczołom pod korpus gniazdowy wstawić jeden korpus miodowy - /dotyczy to lipca/ Potem pod koniec sierpnia można go zdjąć, lub można pozostawić.  Bardzo silne rodziny z dużą ilością czerwiu na przełomie lipca i sierpnia pozostawia się na 11 ramkach i nie wstawia się zatworów - ociepleń na zimę. W tych rodzinach jednak conajmniej jeden zatwór trzeba wstawić wiosną, kiedy rozpoczyna się czerwienie matek.
       Ostatnie 4 wiosny były chłodne więc odwracanie uli wiosną ciemnymi ściankami i wylotkiem do północy dokonywało się w połowie maja. Jeśli wiosny są cieplejsze to musi to być przed 1 maja.
      Jesienią- celem wykorzystania promieni słonecznych ul ciemnymi ściankami do słońca ustawia się od ok 1 sierpnia. Ma to na celu dogrzanie rozwijającego się czerwiu, a także celem bardziej dynamicznego przerabiania syropu podawanego na zakarmianie zimowe. Odwracanie uli znowu ciemną ścianką na północ robi się nie jak podawano wcześniej po 1 listopada, lecz na początku października. Pszczoły jeszcze wtedy latają, ale obrócenie nie wywiera żadnego wpływy na błądzenie . Po 3 dniach wszystkie poszczoły wchodzą wylotkiem, natomiast wiosną po odwróceniu ok 1 marca ciemnymi ściankami do słońca absolutnie nie błądzą wchodzą od razu wylotkiem. Jeśli pszczołom coś dolega to takie odwracanie może mieć wpływ na to że wiele ich zginie. Pszczoły zdrowe dają sobie z tym radę i nie potrzeba wylotków zapasowych. Ja ani jesieną ani wiosną nie zamierzam mieć pszczół chorych.
   W ulach tego typu tak samo jak w  warszawskich poszerzanych jest o wiele więcej pyłku pozostawianrgo na zimę. Pszczoły w końcówce czerwienia matek w sierpniu lokują zawsze czerw na 2 - 4 ramkach środkowych, natomiast na sąsiednich czerwiu lokowany jest pyłek. Taki układ jest bardzo korzystny, ale wymagający późniejszego zakarmienia ostatnią porcją i w większej ilości. Ostatnie zakarmienia robię zawsze pomiędzy 5 a 10 września pięcioma litrami syropu. W ulach wielkopolskich jest ono zawsze do 5 września.

       W październiku jest potrzebna jeszcze korekta dot. ograniczenia przestrzeni gniazdowej. W tym czasie decyduje się jeszcze czy ul będzie miał jedno ograniczenie zatworem od tyłu, czy dwa / od przodu i od tyłu - czy w ogóle - w rodzinach bardzo silnych.
    Z początku w podkarmiaczce nie stosowałem żadnego elementu drewnianego - pszczoły zdrowe i silne nie porzebują. Jednak życie pokazało że w niektórych rodzinach słabszych, w rodzinach którym coś dolega, było w podkarmiaczkach dużo natopionych pszczół. Z tego powodu w przyszłym roku obligatoryjnie do tych podkarmiaczek zrobione będą elementy drewniane deseczki  kształcie  Z  lub    H     ustawione w pionie.
  W roku bieżącym również wykonam kilka podkarmiaczek powałkowych. Rozwiążą one problem podkarmiania odkładów syropem. To podkarmianie tak małych rodzin z podkarmiaczek dennicowych jest mało skuteczne kiedy panują niskie temperatury. Powałkowa podkarmiaczka zdała tu egzamin.

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX




11 październik 2011r. 

 

 

        Jak zawsze każda technologia w rolnictwie, zależna jest od pogody, ilości słońca, a w pszczelarstwie zależna od pożytku i ilości dni lotnych, każda wymaga dopracowania w odmiennych okresach, by można ją było uszczególnić,  wypośrodkować i podać jako optymalną.

      

      Ubiegły rok był u nas nieprzeciętnie miodny, dlatego pszczoły w czasie całego sezonu w wszystkich typach uli zalewały gniazda ograniczając matki w czerwieniu. W tych ulach też tak się stało i w sierpniu było mało czerwiu. W efekcie zazimowane pszczoły były co najwyżej o średniej sile.

     Tego roku pożytek był znacznie mniejszy, ale mimo to w silnych rodzinach trzeba było rytmicznie podkładać korpusy miodowe by się to nie powtórzyło.  Pilnowałem tego skrupulatnie i sierpień mimo niewysokich temperatur owocował w obfity  czerw.  Zarówno leczenie pszczół jak też zakarmianie udało się wykonać w optym alnym terminie, dlatego pszczoły do zimy wyszły  silne i bardzo silne. Oczywiście w moich pasiekach są nieliczne które powstały z późniejszych odkładów i są znacznie słabsze, ale stanowi to jakieś 5 % stanu moich rodzin pszczelich.

       Eksperymentując z gniazdem pszczelim w tych ulach w przeszłości zimowałem rodziny ,w różny sposób je ocieplając i różnie formowałem gniazda. Ciemna ścianka sprawdziła się w każdym przypadku, natomiast sposoby ogramiczania gniazda i dodatkowe ocieplenia z tyłu i z przodu zaowocowały dużo mniejszym zużyciem pokarmu. Jeśli zimowałem silne rodziny i ograniczałem je ociepleniami z dwóch stron sadowiąc je na 8 – 9 ramkach. Pszczoły usadawiały się w górnym korpusie a do dennicy wystawała częśc kłębu – szczególnie wtedy gdy było cieplej – nawet zimą. W niektórych bardzo silnych ulach zakładałem pod korpus gniazdowy półkorpus / korpus miodowy / wypełniony  ramkami z woszczyną .  Pszczoły zwyczajnie nie siedzą w kuli lecz w wydłużonym gronie. Jeśli nie ma pod spodem korpusa zakłóca się im ten proces i znacznie zmieniają się warunki zimowania. W tych ulach bez półkorpusa był osyp 1,5 do 3 krotnie większy  i niż w tych z półkorpusem. Większość rodzin zimowałem bez przedniego ocieplenia. Porównując te trzy rodzaje przystosowania pszczół do zimy , - najmniej pokarmu zużyły pszczoły z dwoma ociepleniami – z przodu i z tyłu i z półkorpusem pod korpusem gniazdowym i był najmniejszy osyp. Ta oszczędność w pokarmie sięgała średnio 3 kg. To automatycznie jest ilość dodatkowa do wykorzystania  wiosną.

 

 

    Ub roku zrobiłem szczegółowy test w tym kierunku i potwierdziły się spostrzeżenia, z tym że pszczoły ub roku nie były tak silne jak są tego roku. Tego roku testowi poddałem całą nową pasiekę, ale coś mi się wydaje że będę musiał zmienić zasady zimowania w tych ulach i to nie tylko z powodu dużych oszczędności w pokarmie w korpusach z dwoma ociepleniami i półkorpusem pod korpusem miodowym. Oprócz tego jeśli gniazdo układa się na 8 – 9 ramkach lepiej rozłożony w gnieździe jest pyłek z zbiorów jesiennych. Nie zwróciłem uwagi jak to się ma do siły i żywotności pszczół- spostrzeżenia nasuwają podejrzenie że pszczoły jednak mniej się wypracowują z tymi dwoma ociepleniami, dlatego że mniej  zjedzą zimą , ale to jeszcze trzeba stwierdzić.Tak zimowane pszczoły mają na wiosnę dużo więcej pokarmu i znacznie mniejszy osyp. W tym układzie moje teorie dotyczące rozszerzalności kłęba i warunków termicznych mogą być spełnione dzięki dolnym plastrom do których również pszczoły podczas zakarmiania jesiennego przejściowo gromadzą pokarm, by później lokować go rytmicznie , w ramkach gniazdowych. W ramki pod korpusem pszczoły również łatwo wchodzą jeśli robi się cieplej- szczególnie wtedy gdy wiosną odwracamy ul ciemną ścianką do słońca.

 

      Listopadowe odwrócene uli daje swoje efekty w kierunku nienagrzewania się uli zimą , w dni słoneczne, czyli ogranicza to wahania temperatury w ulu, a według tych spostrzeżeń dobre ocieplenie kłęba zmniejsza zapotrzebowanie na energię w silnych mrozach.

   Zimowanie silnej rodziny bez przedniego ocieplenia sprawdziło się ale wiosną będę szczegółowo przyglądał się właśnie tym rodzinom z dwoma ociepleniami i półkorpusem i porównywał zapasy które pozostały po zimie. Jeśli powtórzy się taka oszczędność pokarmu dochodząca do 3 kg to dla moich 300 uli zaoszczędzę  900 kg- a niech będzie połowa tego czyli ok 500 kg cukru to jest o co walczyć.  Mniejsze zużycie pokarmu to mniejsze wypracowanie pszczół i dłuższe ich życie, czyli mały osyp  zimowy i dużo więcej czerwiu w pierwszych dniach czerwienia matek. Obawiam się jednak że te zależności będą tak zmienne jak warunki zimowania i wyniki każdego roku mogą być inne. Jestem jednak pewien że gdzieś tu w konstrukcji tego ula jasnych i ciemnych ścianek wentylacji, jesiennej dezynfekcji przewodów pokarmowych pszczół, oraz form ocieplenia leżą optymalne warunki zimowli pszczół.

 

   Oczywiście jak poprzednio , zazimowałem też dla porównania rodziny bez żadnego dodatkowego ocieplenia z przodu i z tyłu, ale zauważam że również pszczoły w tej sytuacji dużo więcej zimą zjedzą. W  zasadzie interesuje mnie potwierdzenie tego że jeśli założy się dwa ocieplenia z przodu i z tyłu p;odstawiając półkorpus pod korpus gniazdowy,, że pszczoły w temperaturach minusowych wciągają się w całości w korpus gniazdowy, a kiedy robi się cieplej rozprężają się i jeśli będzie mniejszy osyp niż w pozostałych ulach- czyli bez półkorpusa i tych bez ocieplenia przedniego to zacznę te ocieplenia stosować i podkładać półkorpusy  na zimę w wszystkich  silnych rodzinach- mimo wcześniejszego rozpędu do zimowania w tych ulach bez dodatkowych ociepleń.

   Obserwując szklany ul wydaje mi się że docieplenie ula wg powierzchni plastra woszczyny,  ma 10 krotnie większe znaczenie niż od bocznych listewek ramek. Pozostaje jeszcze jedna sprawa z tym związana- otóż sądzę że boczne skrajne ramki jeśli wypełnione są do końca pokarmem powinno się dosuwać do ociepleń tak żeby do nich przylegały. W szklanym ulu pszczoły wtedy  lepiej wypełniają skrajne uliczki.

 

    No tak, ale na pewno powstaje zagadka jak i kiedy, pozbyć się ramek z pokarmem które do tego celu trzeba jesienią wycofać. I kiedy to zrobić ?  Tego roku zrobiłem tak. W rodzinach gdzie miały być zakładane ocieplenia od przodu, Już kiedy rozpocząłem formowanie gniazda – przy przedniej ściance umieszczałem ramki najjaśniejsze – gdzie jeszcze nie b yło czerwiu i te bez pyłku, a w niektórych ulach po prostu te które jak najszytbciej trzeba wycofać. Nie w każdym ulu można było to zrobić, ale jeśli o tym myśli się już w lipcu to jest to możliwe i jako oczywista sprawa funkcjonuje bez zastrzeżeń w każdej rodzinie..

 

     Po zakarmieniu pszczół zauważyłem że w tych ramkach było stosunkowo mało pokarmu. I odsklepiłem istniejące zasklepy. Jeśli w tych ramkach pozostawał pyłek to znikał tak jak pokarm węglowodanowy. Pszczoły w większości przypadków przeniosły pokarm w głąb gniazda, lub po prodtu go wykorzystały.. W zasadzie w większości uli była to jedna ramka która miała większą odległość od drugiej i większą odległość od skraju niż wynoszą odległości międzi ramkami. Po wyciągnięciu tej ramki czasami pozostaje w niej jeszcze resztki pokarmu, więc odsklepiłem to co jeszcze pozostało, spryskałem rapicidem 1% i wystawiłem do ogólnego pobrania na pasieczysko. Pszczoły uwinęły się z tym w czasie jednego dnia- było ciepło.

 

       Wiosną , kiedy ścieśniamy gniazda w rodzinach które znacznie osłabły robię czasami tak, że wycofując z gniazda ramkę z pokarmem ,zakładam ją od strony ciemnej ścianki – czyli przed ocieplenie przednie. Jesli zaświeci słońce pszczoły wybierają sukcesywnie pokarm z tej ramki i dzieje się to nawet wtedy gdy świeci słońce a pszczoły nie wylatują na zewnątrz

 

          Jesienią,  w miejsce wycofanej ramki wstawiłem ofoliowaną  płytę styropianową o grubośąci 4 cm jako ścieśniacz, ocieplacz. ABY TE 4 CM UZYSKAĆ TRZEBA WŁAŚNIE OBOK TEJ RAMKI POZOSTAWIĆ WIĘKSZE PRZESTRZENIE DYSTANSOWE. Czynności te wykonywałem po połowie września. Wtedy nie ma już wielkiego znaczenia dogrzewanie przedniej ścianki, ale żeby jeszcze było to możliwe , między przednią ścianką a płytą styropianową pozostawiałem przestrzeń która w słońcu nagrzewała się nawet powyżej 45 stopni rozprzestrzeniając ciepło po całym ulu. Tam gdzie w tę przestrzeń nie wchodziły pszczoły temperatura sięgała nawet 55 stopni-do  80 stopni- w tej przestrzeni jeśli pozostawi się ramki i nie ma tam pszczół, to topi się woszczyna jak w topiarce słonecznej.. Wiosną albo to przednie ocieplenie opuszczam o 1 cm powodując od góry- szczelinę między folią a ociepleniem która umożliwia wlot ciepłego powietrza nagrzewanego od  przedniej ciemnej  ścianki od góry do gniazda, albo i to najczęściej usuwam przednie ocieplenie , a gniazdo zbliżam do przedniej ścianki.

 

            W silnych rodzinach gdy wiosną wcześnie pojawia się czerw, albo ostatnią ramkę zabieram odsklepiam i wstawiam w pobliże czerwiu lub w sam środek gniazda, albo taką ramkę z pustą wkładając ramkę z woszczyną wkładam w środek gniazda, co automatycznie spowoduje przesunięcie ramek do przodu – do ciemnej ścianki i całkowicie wypełni przestrzeń między  tylnym  ociepleniem a przednią ogrzewaną ścianką.. Jeśli w tych warunkach do silnych rodzin, wstawi się ramkę z ciemniejszą woszczyną w środek gniazda matki zaczerwiają je natychmiast, lecz z następnymi trzeba bardzu uważać by przez nadgorliwość nie ochłodzić gniazda. Przy ramkach wysokich oznacza to do 8 tyś zaczerwionych komórek, które w tych ulach rozpoczynać będą wiosenny bum rozwojowy. Jeśli nastąpi to w marcu to taka rodzina właściwości produkcyjne nabiera już przy końcu kwietnia. W silnych rodzinach te eksperymenty  nie są potrzebne, ale ja lubię mieszać w ulach. W silnych rodzinach wystarczy  wiosną – jeśli zapowiadają ciepłą pogodę to jeszcze w marcu/ wyciągnąć przednie ocieplenie i dostawić ramki uzupełniając przestrzeć do ciemnej ścianki, a ramkę środkową z trzech na których wtedy już jest czerw po prostu obrócić o 180 stopni by powiększyć objętość gdzie zapanuje wyższa temperatura by matka mogła ją dynamicznie zaczerwić.

       Cały czas poszukuję optymalnych rozwiązań w tym ulu stąd te manewry. Manewry tymi ramkami zależą w dużym stopniu od tego jakie są długoterminowe zapowiedzi pogody- szczególnie pod  względem występowania intensywnego nasłonecznienia.

      Jeśli wstawia się ścieśniacze – ocieplacze tego typu,- czyli ofoliowane płyty styropianowe, to nie mają one wąsów – czyli takich wieszaków by można było je zawieszać tak jak ramki. Dlatego muszą być ściśle dopasowane do szerokości ula, a jeśli wypadają trzeba mieć w zapasie listewki o grubości 1 – 2 mm, by włożyć je między styropian a ściankę by styropian się trzymał i nie wypadał.

       Po  założeniu takich ociepleń , między pierwszą i ostatnią ramką a tym ociepleniem- w miejscu gdzie powinny być wieszaki w zatworach,  powstają otwory które jak mi się wydaje nie są korzystne dlatego że w wietrznej pogodzie może być zbyt duże przedmuchiwanie ula. Z tego powodu tego roku wprowadziłem do każdego ula między ocieplenie a skrajną ramkę 2 listewki dystansowe, które po dociśnięciu ociepleń do skrajnych  ramek uszczelniły te miejsca .

 

      Tak jak każdego roku w zimowli odgrywa rolę: jesienna zdrowotność pszczół ,ewentualne ich niepokojenie, temperatury zimą, ilość pokarmu i wiele innych czynników na które pszczoły narażane są w kłębie zimującym. Duże znaczenie ma również ich wczesno wiosenne zarażanie się chorobami biologicznymi, ale oceniając średnio stan rodziny można wyrobić sobie technologiczny pogląd jak to powinno być. Zimując pszczoły w szklanym ulu w którym dwie ścianki od czoła ramek nie są ocieplone niczym, - przestrzeń ula od świata zewnętrznego dzieli jedynie 3 mm szybka, a zimą pszczoły poruszają się po lodzie który pojawia się na szybkach tego ula to wiosną jest to zawsze najśilniejsza rodzina z wszystkich moich rodzin jakie mam w pasiece. Konstruując nowy ul dopasowywałem jego funkcjonalność warunkom jakie panują w ulu szklanym. stąd ciemna ścianka zamiast szyb przepuszczających promienie cieplne i  stąd również folia na górnych beleczkach ramek zamiast bocznych szyb, skąd wiosną pszczoły czerpią skrapiającą się wodę. Nie wszystkie parametry w tych ulach są jednak identyczne.  To skraplanie wody na folii następuje również jesienią kiedy przednia ścianka mocno się nagrzewa.przed odwróceniem uli, ale w tym okresie jest ta woda w ulu potrzebna

      To nagrzewanie ścianki powoduje powstawanie wysokiej temperatury w ulu przyspieszając metobolizm poszczególnych pszczół. Po odwróceniu uli temperatura otoczenia kłęba pszczół mocno spada i w dni słoneczne tylko nieznacznie się podnosi i wtedy brak skroplin wody na folii

         Również mam wrażenie że temperatury zimujących kłębów szczególnie po zabiegach dezynfekcyjnych są dużo niższe niż w ub latach. Wymaga to jeszczewielu potwierdzeń, ale wszystko wskazuje na to że temperatura centrum kłęba po procesach deezynfekcyjnych waha się w granicach 17 – 18,7 stopni.

    Wnioskuję z tego że rodzina zdrowa maksymalnie oszczędza swoją energię ,a. jeśli jest w ulu jakakolwiek choroba lub jej zaczątki temperatura gniazda rośnie, z powodu kręcenia się pszczół chorych. W zdrowym kłębie pszczoły ułożone są w czasie mrozów dachówkowato na sobie i maksymalnie ściśnięte. Jeśli doprowadzi się do całkowitego rozkłębienia się pszczół, w czasie mrozów to do poprzedniego ściśnięcia wracają dopiero po 2 tygodniach, a przez kilka dni po rozkłębieniu temperatura kłęba przekracza 30 stopni niezależnie od tego czy mierzy się ją w centrum czy tuż przy  powierzchni kłęba.

         Najniższe temperatury kłęba zimującego stwierdzam w rodzinach największych- najskuteczniej gospodarujących swoją ciepłotą. W rodzinach słabych , oraz w ulach wielokorpusowych – wielkopolskich też te temperatury są wyższe i sięgają właśnie 19,4 stopni.

      Obracanie uli względem słońca jest konieczne . Ub roku pozostawiłem sporą ilość uli ustawionych ciemnymi ściankami do słońca to mimo zrobionej wentylacji z tyłu ula pszczoły były wręcz mokre- ule te krańcowo zawilgotniały, więc zimą mimo wszystko musiałem je odwrócić i zrobić skuteczną wentylację. Jeśli obracam ule w listopadzie jasnymi ściankami d0 słońca to w przestrzeni ulowej – tym samym gniazdowej, nie stosuję żadnej wentylacji, a gniazdo z wierzchu przykryte jest szczelnie folią.

    

         Robiłem próby z takim ustawieniem aby z tyłu ula był komin wentylacyjny tak jak robi się w standardowych ulach. Było znacznie lepiej ale rogi były wilgotne. Ten komin musi być zrobiony po wiosennym odwróceniu uli, ale jest on za tylnym ociepleniem , a nie w przestrzeni gniazdowej. Wtedy pszczoły przyspieszają metabolizm, pojawia się czerw, zwiększają zużycie pokarmu, a tym samym wydzielają więcej wilgoci, która osiada na zimnych ściankach jeśli nie ma ruchu powietrza w ulu. Dlatego wraz z odwróceniem uli wiosną zakładam folię  odsłanianiając  otwory wentylacyjne w górnym styropianowym ociepleniu, tak że jest połączenie przestrzeni z dennicy z przestrzenią pod daszkiem. Otwory wentylacyjne górne w standardowych ulach   spełniają też taką funkcję, lecz uważam że przechładzają zbyt mocno ule, co w konsekwencji nie przekłada się do końca na złe zimowanie, lecz na zwiększone zużycie pokarmów.

 

   Te wszystkie zagadnienia będą miały znaczenie w wiosennej kondycji pszczół. Tego roku już nie eksperymentuję w tym zakresie- pszczoły przygotowałem wg mnie profesjonalne, odwrócę przed zimą wszystkie, a wiosenne odwrócenie zsynchronizuję z  ciepłymi dniami, by po ich ponownym odwróceniu nastąpił oblot. Tę czynność dotąd robiłem automatycznie zaraz po 1 marca, a niektóre jeszcze w ostatnich dniach lutego. Analizując poszczególne zdarzenia uważam że do 10 marca muszą być odwrócone wszystkie ule ciemnymi ściankami do słońca, ale lepiej będzie zrobić to tuż przed oblotem. Czasami chłody marcowe przedłużają się do 20 marca, lecz do tego czasu pszczoły już muszą czerwić w czym na pewno pomoże nagrzewanie ciemnej ścianki przez przebłyski marcowego słońca- dlatego nie zawsze ma sens czekanie na ciepłe dni.

 

       Tego roku jeszcze zrobiłem w ulach jeden eksperyment który możliwy jest do wykonania jeśli ma się ramki bez odstępników i nie huffmanowskie. Do zakarmiania ustawiłem ramki w odległości  11 mm natomiast po zakarmieniu ścisnąłem je do 8 mm. Wg mnie- bazując na ścisłych obliczeniach objętościowych przestrzeni ulowej w miejscu gdzie zawiązuje się kłąb zimujących pszczół, powiększa to o ponad 20% objętość kłęba  rodziny zimującej. Tę czynność zwykle robiłem dopiero wiosną w marcu podczas pierwszego wejrzenia  do uli .Ta czynność wykonana w ulach wielkopolskich może być niekorzystna, natomiast w ulach nowego typu będzie chyba korzystna- jestem tego pewien.   tak na 90%  Jakie będą tego efekty  zobaczymy  wiosną. Ten zabieg  wykonałem w jednej z pasiek w ulach nowego typu  i w wielkopolskich. - razem 73 ule.  To ściśnięcie uliczek międzyramkowych będzie bardziej skuteczne w rodzinach  silnych bez zakładanych przednich ociepleń.

 

Liczbowo co to oznacza

       W moich ulach z ramką wysoką przy założeniu 11 mm odstępu międzyramkami, przy  8 ramkach w gnieździe , oznacza 3,05 x 4x  0,11 x 9 = 12,078dcm sześciennych przestrzeni międzyramkowych , przy  czym jedna przestrzeń międzyramkowa ma 1,342 dcm sześćiennego.

   Po zsunięciu ramek do 8 mm jest 3,05 x 4 x 0,08 x 9 = 8,784  dcm sześć. na jedną uliczkę przypadnie 0,976 dcm sz . Różnica wyniesie na jednej uliczce  0,4 dcm sześciennego- czyli prawie pół litra Dla całego ula będzie to 12,078 – 8,784 =3,294 dcm sześciennego czyli przestrzeń zmniejszy się o prawie 3,3 litra . Zważając na to że po zasklepieniu ramek odległość między ramkami wynosi mniej niż 10 mm to różnice te będą jeszcze większe. Reasumując , zakładając że wszystkie przestrzenie międzyramkowe wypełnione byłyby pszczołami, a ramk byłyby pełne pokarmu, to zwężeniem ramek wypchniętoby objętość odpowiadającą 3 uliczkom międzyramkowym . W tej sytuacji jeśli dotyczyłoby to znajdujących się tam pszczół trzeba by było dostawić conajmniej 3 ramki by pomieścić pszczoły.

 Procentowo byłoby to tak : / 3,3 x 100% / : 13,226 = 25% - o tyle zmniejszyła się kubatura powietrzna w ulu. W przełożeni na zimujący kłąb powinno być tak że o taką wielkość zwiększy się objętość kłęba zimującego. Praktycznie nie ma tyle, ale jest ok 20% kłąb większy- mierzyłem to na rodzinach które w całości mieściły się w przestrzeni międzyramkowej właśnie na 8 ramkach przy zewnętrznej teperaturze + 5 stopni.  Największe znaczenie może to mieć zimą, kiedy ściśnięty kłąb będzie większy o 20% . zawsze w takiej sytuacji pszczoły mają lepsze warunki.

   W praktyce nie chodzi tu o dostawianie ramek lecz o to by zajmowały większe powierzchnie w przestrzeniach międzyramkowych w czasie silnych chłodów.

   W tym całym kombinowaniu trzeba zdawać sobie sprawę z tego że przestrzenie międzyramkowe są mniejsze , jest tam mniej pszczół produkujących metabolicznie mniej ciepła, Więc jeśli zimy będą łagodne będzie super ,ale jeśli będą długotrwałe mrozy to nie wiem. Ubiegłoroczne spostrzeżenia są pomyślne zarówno w rodzinach bardzo silnych jak też tych na 5 ramkach.

 

         W środkowych ramkach na samym dole nie ma pokarmu pszczoły  tam jesienią  zawiązują kłąb. One w tym kłębie są mocno ściśnięte i tworzą mocny pierścień, a właściwie grubą powłokę kulistą wokół matki i tam jest najwyższa temperatura- często bliska 20 stopni.  Im dalej od tej powierzchni kulistej w wszystkich kierunkach temperatura spada nawet do 16 stopni, więc pszczoły swoją ściśliwością regulują swoje potrzeby energetyczne w tych miejscach. Takie pomiary temperatury robiłem ub roku i tego roku będą robione przez całą zimę i wiosnę. Ta wiedza skłoniła mnie do tego by te uliczki po zakarmieniu zwężyć i zwiększyć tym samym rozmiary kłęba zimującego. To zwiększenie kłęba zimującego w moich ulach z wysoką ramką dokonuje się w kierunku pionowym. Czyli w ciepłe dni pszczoły siedzą w wydłużonym gronie, a jeśli temperatura spadnie \np do minus 20 stopni do dopiero wtedy  kłąb ma kształt zbliżony do kuli.

  Poprzednie moje doświadczenia tego typu w wszystkich moich pasiekach wykazywały wyższe temperatury z powodu niepełnej dezynfekcji układów pokarmowych poszczególnych pszczół. Tego roku temperatury zimujących kłębów są zdecydowanie niższe, ale nie nikższe niż 15 stopni. Z tego powodu poprzednie spostrzeżenia tej zimy prawdopodobnie trzeba będzie skorygować. Dotyczyć to będzie zarówno wszystkich aspektów zimowania, jak też rozkładu pokarmu i ilo.ści pozostawianych ramek na przezimowanie. Tymi dezynfekcjami namieszałem sobie sporo, ale jeśli potrwierdza się ubiegłoroczne spostrzeżenia w tym zakresie, to efektywność zimowania w nowym ulu wzrośnie o kolejne parametry.

 

 

   Wydajności produkcyjne  tego roku porównuję inaczej . Otóż za podstawę biorę ilość rodzin wiosną. Powstające nowe rodziny które od 1 lipca są produkcyjnymi traktuję jako część składową tych wiosennych i wyszło w tej testowanej pasiece tak że z 20 rodzin w ulach nowego typu wyprowadziłem  16 rodzin produkujących miód na gryce od 1 lipca z 20 uli wielkopolskich wyprowadziłem  11  rodzin produkujących miód od 1 lipca. Sumaryczną ilość wyprodukowanego miodu w jednej i drugiej grupie rodzin, dzieliłem przez ilość początkową , czyli przez 20 i wyszło 58 kg w ulach nowego typu,  a 37 kg w ulach wielkopolskich . Wszystkie ule stały w jednym miejscu. Nie przekłada się to na wydajność z jednego ula lecz na średnią sumaryczną wydajność w odniesieniu do każdej 20 uli jakie były na początku.  Jednak zdecydowanym  rekordzistą była jedna rodzina w ulu wielkopolskim- moja selekcja / Pszczoła Sabarda/  . Statystyki te nie są do końca miarodajne dlatego że wiosna b yła chłodna i tak do końca nie można określić różnic w produkcji miodu, lecz jak by to nie oceniał w ulach nowego typu jest znacznie mniej pracy, szybciej rodziny się rozwijają, w mniejszym stopniu zdarza się nastrój rojowy i bezwzględna ilość wyprodukowanych pszczół jest dużo większa niż w ulach wielkopolskich.

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

        Tegoroczne moje wysiłki skupiam na możliwie szybkim produkowaniu miodu towarowego wiosną , a do tego trzeba mieć przeliczeniowo 2,5 korpusów wielkopolskich wypełnionych pszczołami na 1 maja, a w ulach do 60 tyś czerwiu i to jest moim celem – zobaczymy tylko co pokaże wiosną pogoda bo od tego dużo zależy- w ulach zapowiada się świetnie- tego roku nie popełniłem żadnego technologicznego i terminowego błędu. Zważając na podgrzewanie słońcem przednich ścianek w marcu mam zamiar wprowadzić do jednej z pasiek pszczoły włoskie i ich krzyżówki. Spodziewam się ich dobrego zimowania i dużej produkcji. Pszczoły włoskie produkowane w kraju odstają od tych z południa Europy dlatego tego roku sprowadzam reproduktorkę z Włoch z  renomowanej stacji chodowli matek pszczelich. Posiadam w większości rodzinach matki pszczele  własnej selekcji / Pszczoła Sabarda / spełniające moje oczekiwania, lecz większa domieszka genów włoszki rasowej jest tu potrzebna- i na prawde nie chodzi o dublowanie buckfasta.
 

        W przygotowanie rodzin do zimowli włożyłem całą swoją wiedzę- już bez żadnych  eksperymentów .  Chociaż konstrukcja ula- jako zestawu rozwojowego  przewiduje zimą, dennicę korpus gniazdowy i daszek, to wstawieniem półkorpusa dodatkowego na dennicę poddaję bardzo licznej obserwacji i ula z takim zestawieniem będą wiosną dokładnie porównywane z pozostałymi. W tym zestawieniu docelowo dwa ocieplenia z przodu i z tyłu ula w którym pozostanie 8 ramek, z ciemnymi i jasnymi ściankami,  mają stworzyć najlepsze warunki zimowli i najlepsze przetrwanie pszczół do wiosny, rozwój wiosenny i produkcję w sezonie.

=======================================================================

    Ten tekst kończę 20 listopada. Kłęby są bardzo ścisłe a pszczoły nawet w dni słoneczne przy temp. +8 stopni nie pojawiają się na wylotkach. Ule jasnymi ściankami do słońca obróciłem 11 listopada, kiedy zapowiadano duże spadki temperatur. Chociaż nadal są ciepłe dni – pszczoły nie wychodzą do wylotków i o to chodziło, by nie odrywały się od kłębów. Oczekuję dużo większego ochłodzenia by kłęby były w całkowitym bezruchu. Poddałem również 3 rodziny rozkłębieniu przestawiając termometry , a 1 ławę z pszczołami przewróciły krowy sąsiada- nie jest to żadne nieszczęście – daje dodatkowe informacje. Wiosną będzie wynik.

                                                                                                   
                                                                                                 
  6 luty 2012
Od 20 stycznia weszliśmy w mrozy, z początku było jak cię mogę a teraz już półtora tygodnia jest od minus 20 do minus 28 dzisiejszej nocy Pszczoły nie zwiększają osypu ale to jest złudne w tej temperaturze kłęby są bardzo ścisłe i padnięte pszczoły przetrzymywane są przez bardzo ścisły kłąb. Prawdopodobnie jak się ociepli na dennice padać będą tylko porozrywane szczątki pszczół. Działo się tak w wszystkich doświadczalnych ulach które jesienią były dezynfekowane. Szczątki pszczół nie wskazują na żadne anomalia lecz na wyjątkowo dobre ich zdrowie skutkujące niesamowicie ścisłym kłębem. Tego roku konieczne będzie wczesne wejście do uli. krótkie wejrzenie powinno dać nam wiedzę jak rozłożony jest pokarm. Jeśli będzie potrzeba trzeba będzie przestawić ramki tak by pokarm znalazł się w zasięgu kłęba. Jeśli tego się nie zrobi pod koniec lutego mogą się sypać pszczoły po prostu z głodu mimo tego że w ulu obok na ramce będzie dużo pokarmu. Dotyczy to szczególnie uli z ramkami szeroko niskimi./ wielkopolskie, Ostrowskiej i pokrewne. Tego zjawiska na pewno nie b.ędzie w przypadku uli z ramkami wysokimi /warszawski zwykły, porzerzany, sabarda i pokrewne/ Oczywiście pod warynkiem że pszczoły jesienią zostały solidnie zakarmione.

           Ok soboty czyli 11 lutego jak temperatury podskoczą do plusowych pojawi się osyp- czyli pszczoły wypuszczą wszystkie padnięte sztuki które teraz przetrzymywane są w kłębie.  Przewiduję że z powodu ciepłej zimi i nagłych mrozów pod jej koniec osyp może nie być  mały- szczególnie jeśli ule mają ciemne ścianki i są na słonecznej wystawie.