PDF Drukuj
NOWY UL / ul Sabarda/

 

ocena własna – sezon- 2010 r.

 



Sezon 2010 r . rozpocząłem z tymi ulami nieszczęśliwie ponieważ jesienią 2009 r na gryce wszystkie pszczoły w tych ulach zaraziły się gliniakiem . Jak pisałem wcześniej – nie wiedzac o zdarzeniu wstawiłem całą nowa pasiekę w miejsce gdzie z powodu gliniaka padły wszystkie pasieki. Po przywiezieniu pszczół na grykę pszczoły obrobiły wszystkie padnięte pasieki, a w tym rejonie było to łącznie ok 80 uli. Pszczoły były leczone zaraz po zbiorze miodu gryczanego, w zimie , na przedwiośniu i wiosną , jednak pasieka mimo wszystko do startu zmniejszyła się o 15%. Pszczoły wiosną były słabsze niż poprzedniego roku dlatego załamał się proces informacyjny w zakresie oceny startu wiosennego w tych ulach. Zimna wiosna również zablokowała pewne informacje. Rodziny w tych ulach na dobre wystartowały dopiero po połowie maja. W silnych rodzinach wymieniłem matki pod koniec maja, natomiast pozostałe w czerwcu. Pierwsze miodobranie było jednak 5 lipca dając średnio po 22 kg miodu z ula. Drugie miodobranie rozciagneło się w czasie i trwało od 1 sierpnia do 25 sierpnia, a to z powodu czasu kwitnienia gryki i późnego występowania spadzi. To miodobranie było obfite, z dwuch powodów: pszczoły stały przy 450 ha gryki z równoczesnym wystepowaniem obfitej spadzi na drzewach i trawach. Porównanie z ulami wielkopolskimi co do wydajności miodu tego roku nie jest adekwatne z powodu właśnie choroby w tych ulach wiosną i osłabieniu ich z tego powodu. Jednak mimo wszystko rodziny w tych ulach zebrały łącznie .śerdnio na rodzinę , więcej miodu od rodzin w ulach wielkopolskich. Potwierdziło sięteż to że w nowych ulach jest mała rozbieżność w ilości zebranego miodu – dużo mniejsza niż w ulach wielkopolskich. Obfitość pożytku – gryka i spadź- spowodowały że wszystkie ule dały rekordy a 3 najsilniejsze z wiosny rodziny w ulach wielkopolskich przekroczyły 100 kg miodu .

Ocenię jednak inne cechy nowego ula. Głośno mówiłem że matki pszczele w tych ulach nie wchodzą z czerwieniem do korpusów miodowych i uzyskałem pełne tego potwierdzenie. Oprócz nadstawek miodowych z półramkami wielkopolskimi zastosowałem w kilku ulach jako nadstawki miodowe pełne korpusy wielkopolskie, a w trzech były dwa takie korpusy miodowe nad korpusem gniazdowym i również matki nie przeszły z czerwieniem do góry. Przesiedlając dwa ule z wielkopolskich na nowe, postawiłem gniazda z ramką wielkopolską na korpus nowy nie zakładając kraty przegrodowej, ale w dolny korpus wstawiłem dwie ramki z czerwiem, jedna miała czerw zasklepiona jedna prawie w całości odsklepiony, a między nie wstawiłem ciemną dobrze odbudowaną pustą woszczynę. Po dwóch tygodniach matka przeniosła się z czerwieniem w dolny korpus opuszczając górny w całości, po prostu przestała w nim czerwić. Był obfity pożytek i dlatego było to możliwe. Matka słaboczerwiąca i przy braku pożytku to chyba tak łatwo nie zaakceptowałaby przejście do dolnego korpusa.

 

.Potwierdziło sie też następne wcześniejsze spostrzeżenie dotyczące obojętności rasy pszczół. Pszczoły Nieski, Buckfasty, Kaukaskie zachowują się jednakowo. Wszystkie matki czerwią w szczycie na poziomie 4 tyś jajeczek dziennie. Absolutnie niezauważalny jest proces gromadzenia pożytku w centrum gniazda przez pszczoły kaukaskie, po prostu więcej mają pożytku na obrzeżach gniazda, jednak absolutnie nie ogranicza to czerwienia matki. W związku z tym nie ma znaczenia jaka rasa pszczół jest w ulu. W końcowym efekcie pszczoły kaukaskie są nieco słabsze, ale mają zdecydowanie większą bezwzględna ilość miodu w porównaniu do Nieski i Buckfasta- tego roku było to o 15% więcej. Oczywiście do jakości matki w tym ulu musi być zasadnicze odniesienie. Tu potrzebne są matki zbliżone do tych jakie pszczoły wyprowadzają w ramach cichej wymiany. Jesli matki wyprowadza się z startboksów, to najlepiej żeby podawać mateczniki na wyjściu dające pewność że pszczoły obsługując od początku matkę robią to najlepiej i właściwie przygotowują ją do spełnienia swojej roli w rodzine pszczelej.

 

Ocenę ula i ras pszczół jednak nie można przyjąć do końca za miarodajną ponieważ był zbyt duży pożytek ogólny. Tego typu ocena jest miarodajna jeśli jest pożytek umiarkowany a ule stoją wraz z ulami porównawczych typów. Swoją ocenę tego typu opieram przede wszystkim na wcześniejszych spostrzeżeniach, które tego roku uzyskały pełne potwierdzenie.

W zakresie koniecznej robocizny to potwierdziły się opinie że nowy ul można traktować schematycznie, można zaplanować poszczególne prace w dużej pasiece w taki sposób żeby ograniczyć ilość przeglądów, ilość wyjazdów na pasiekę. Wg mojej oceny wzgledem uli wielkopolskich oszczędność robocizny może sięgać 50%. W nowym ulu tak jak pisałm poprzednio bezwzględnie należy w maju wymienić wszystkie matki zaczynając od rodzin najsilniejszych. Przy pełnej produkcji, kiedy wymienia się matki najwcześniej należy wymieniać je na nieunasiennione / jednodniówki./. Wymiany późniejsze też ,ale należy to bezwzględnie robić przed nastaniem nastroju rojowego , a od 15 lipca wymieniać na unasiennione czerwiące- najlepiej z ulików. wg zasad opisanych przy wymianie matek.

 

Wymianę plastrów gniazdowych należy planować poprzedniego roku układając gniazdo do zimy. Zwykle na zimę pozostaje 9 ramek lub 7 w rodzinach słabszych a tylko najsilniejsze /10%/ mają ich 11. W każdej z zazimowanych rodzin może wystąpoć z różnych powodów potrzeba wycofania jednej lub kilku ramek wiosną. W tym celu trzeba je odsklepić i ustawic blisko scianki ciemnej dogrzewanej przez słońce, a za tymi ramkami /1 – 3/ zrobić większą przerwę, a w słabszych rodzinach gdy zakłada się przednie ocieplenie wystawić je przed to ocieplenie. Z tego też powodu zimując słabsze rodziny trzeba między przednią ścianką a przednim ociepleniem pozostawić przestrzeń do wstawienia wiosną 1 – 2 ramek- w zależności jak pozwala siła rodziny jesienią.. Pszczoły z tych ramek sukcesywnie przeniosą pokarm w głąb gniazda. Tu mowa o okresie tuż po oblocie. W rodzinach słabszych którym pozostaje mniej jak 6 ramek trzeba wosną założyć ocieplenie od przodu, natomiast to ocieplenie powinno byc nieco opuszczone/ 2 cm/ po to by nagrzewane powietrze w ciągu słonecznego dnia swobodnie od góry wchodziło do przestrzeni gniazdowej. Wycofując ramki trzeba zwracać uwagę na zapasy pyłku. Ramkę z dużymi zapasami pyłku trzeba właściwie przechować i przeznaczyć do wstawienia w środek gniazda za 2 – 3 tygodnie. Ramki te dobrze jest przed wstawieniem zdezynfekować. W rodzinach silnych takie zabiegi nie mają sensu- pszczoły zajmują nie mniej niż 9 ramek, a wiosną intensywne słońce padające na przednią ściankę dokonuje wszystkich zabiegów regulacyjnych w tym ulu samoczunnie – automatycznie w zależności od intensywności słońca i temperatury zewnętrznej. W związku z tym należy w tych ulach zimować tylko silne i bardzo silne rodziny to wiosną po prostu nie ma z nimi kłopotu.

 

Tymi sposobami pozostaje w gnieżdzie ok 6 – 8 ramek pierwszego rozwoju . Jak pojawia się czerw na 3 ramkach- środkową ramkę należy obrócić o 180 stopni, zwężyć uliczki, mocno ocieplić- te słabsze a przed połową kwietnia jeśli wiosna jest w miarę ciepła należy w środek gniazda wstawić dobrze odbudowaną – najlepiej ciemną woszczynę. W takim ulu z bardzo silną i silną rodziną, jest już miejsce na con 3 ramki z wenzą. Jeśli rozbudowuje sie pasiekę to do odkładów zabiera się zwykle 1 ramkę z czerwiem i jedną z pokarmem, więc dojdą jeszcze dwa miejsca na wenzę, więc bez żadnego problemu każdego roku możemy wymienić 5 ramek gniazdowych, a jesienią dodatkowo wycofać con 2 zeszłoroczne. Więc jeśli rodzina będzie zimować na 9 ramkach to 5 jest nowych a 4 zeszłoroczne, z których jedną znowu można wycofać wczesną wiosną / marzec/ W ulach wielkopolskich w sezonie wymieniałem całe gniazdo- tu jednak udaje sie wymienić ramki w 80%, a praktycznie wymienia się średnio 5 ramek czyli właściwie połowę. Ramki nowe lokuję zwykle w środku gniazda by na nich wylęgał się czerw, a starsze na bokach i w nich magazynowany jest przede wszystkim pyłek. Ten cały manewr trzeba w ciągu całego sezonu mieć na uwadze a nadmiar ramek wycofywać z ula już na początku sierpnia wstawiając tylne ocieplenie ograniczające celowo w tym momencie kubaturę gniazda do 9 ramek w rodzinach średnich z mniejsza ilością czerwiu. W rodzinach silnych nie należy spieszyć się z tym, lecz wykonać to nawet na poczatku września. W dużej pasiece upraszcza się te zabiegi i nawet przy tworzeniu późnych odkładów w lipcu zabierając dwie ramki do odkładu, należy zakładać ocieplenia tylne. W tym czasie matki już czerwią mniej dlatego ma tu znaczenie właściwa kubatura gniazda by pszczoły w właściwe miejsca gromadziły pyłek przy koncu zezonu..

 

W nowych ulach sabarda problem jest z wkładaniem i wyjmowaniem podkarmiaczki dlatego że jest mało kitu i ramki się przestawiają. Wyjmowanie i wkładanie podkarmiaczki wykonuję w ten sposób, że przechylam ul na dennicy w lewą stronę. Listwa dystansująca ramki powinna być w jednej trzeciej odległości od lewej ścianki ula. Wówczas wkładanie i wyjmowanie podkarmiaczki nie narusza położenia listwy dystansującej. W ulach dobrze obkitowanych boczny przechył ramek nie narusza ich położenia. Mimo wszystko potrzebna jest drobna korekta w budowie ramek. Otóż dolna beleczka ramki od dołu – czyli od zewnętrznej strony musi mieć fazę na obu krawędziach / wystarcza faza 3 mm/ dlatego , że luzy konstrukcyjne połączenia korpusa z dennicą powodują podczas przechyłu wzajemne dlikatne przestawienie i by podczas takiego przestawienia fazy te naprowadzały ramki na swoje miejsce podczas stawiania korpusa na dennicy.. Mam już wprawę i właściwie jest mi to niepotrzebne, ale w ulach w których ramki nie są dobrze przykitowane ramki moga się przestawiać o 2 – 3 mm i wtedy naprowadzenie ich podczas przechyłu będzie dla każdego skuteczne , nawet dla pszczelarzy z małym doświadczeniem w tym zabiegu.

 

Wiosenna obserwacja uli potwierdziły wcześniejsze spostrzeżenie dotyczące czerwienia pczątkowego na przedwiośniu tylko z lewej strony ula – czyli przy ściance przy której jest wentylacyjny otwór w dennicy. Taki jednolity sposób czerwienia w całej pasiece pozwala na schematyczne przyj ęcie wiosennego pobudzania przez przestawienie środkowej ramki z czerwiem o 180 stopni. To przestawienie pozwala na maksymalne wykorzystanie czerwienia matki i maksymalną produktywność rodziny pszczelej w wyprodukowaniu pierwszego pokolenia pszczół tego roku. Próby dalszego pobudzania przez wczesne wstawianie ramki w środek gniazda okazały się błędem, ponieważ rodzina pszczela w wychowie pierwszego pokolenie nie jest tylko uzależniona od czerwienia matki, zapasów pokarmu, ale także od bezwzględnych swoich możliwości w produkcji mleczka. Nawet przy bardzo dużej rodzine pszczelej i ogromnych zapasach – szczególnie pyłku w tych ulach z jakichś powodów matka wstrzymuje czerwienie wiosną na większej ilości ramek, zagospodarując tylko 3 – 4 ramki – czasami całkowicie. Dalsze czerwienie uzależnione jest w sposób bezwzględny od ilości czerwiu zakrytego. Wobec takiej sytuacji trzeba po prostu przyjać że pierwsze przestawienie ramki jest wszystkim co można zrobić w marcu , ścieśniając je nieco i do połowy kwietnia nie ma po co do ula zaglaądać. W połowie kwietnia rozpoczyna się intensywny wylęg i jeśli matka czerwiła w pierwszej połowie marca a czasami już w lutym, to trzeba w środek gniazda wstawić pustą dobrze odbudowaną woszczynę – do zaczerwienia. To zaczerwienie w tym czasie w większości rodzin jest skuteczne i daje dodatkowego kopa rozwojowego rodzinie.

Wylęg młodego pokolenia na Pomorzu w tych ulach jest na tyle liczny, że przy 7 – 9 rakmach w tym czasie w gnieździe trzeba zakładać ok 20 kwietnia pierwsze korpusy miodowe ograniczając ich kubaturę do 4 – 6 ramek w taki sposób by uliczki były jak najwęższe. Zwykle zakładam dwa ścieśniacze które z korpusem gniazdowym i ścieśniaczami wewnątrz stanowię wspólny prostokątny przekrój. Pszczoły nawet przy minimalnym pożytku wchodzą bez problemów do nadstawki, a jeśli trafi się zimno to ją na ten czas opuszczają grzejąc czerw w korpusie gniazdowym.. W bardzo silnych rodzinach pozostaje tylko założyć korpus miodowy bez żadnych ścieśniaczy. Jest to okres jeszcze zimny – szczególnie w nocy, ale nektaruja wierzby- zdarzają się duże pożytki i wtedy i tylko wtedy pszczoły mogłyby zalać nektarem gniazdo. Po założeniu korpusa miodowego każdy obfity pożytek jest w nim lokowany i ograniczeń nie ma. W szczególnych przypadkach pszczelarz musi sam ustalać reguły gospodarki korpusami miodowymi . Tak n.p. Jeśli planujemy wyjazd na rzepak, opłaca się wstrzymać zakładanie korpusow miodowych przed ich wywiezieniem, za to rozszerzyć maksymalnie gniazdo – nawet do 11 ramek, , a to po to by nie dźwigać zbyt ciężkich uli. Konstrukcja i kubatura części gniazdowej i dennicy na to pozwala. Po przywiezieniu pszczół na rzepak w ciągu 2 – 3 dni korpusy miodowe muszą się znaleźć na korpusach gniazdowych, aby nie następowało ograniczania matek w czerwieniu.

Na 66 uli jakie zagospodarowałem tego roku, tyko w jednym pszczoły zabudwały dennicę. Po prostu było tak że przed gryką przyniosły ok 40 kg miodu w trzech półkorpusach miodowych i prawie w całości miód był zasklepiony. Więc zabrałem wszystkie stawiając tylko po jednym na wszystkich ulach. Potężny wylęg młodej pszczoły w tym ulu z równoczesnym dużym pożytkiem sprawił że zrobiło się mało miejsca i po 3 dniach dennica była wypełniona. To jest sporadyczne zjawisko, mogące wystąpić tylko w takim przypadku. Jeśli nad gniazdem jest choć minimalne miejsce do składanie pożytku pszczoły w tych ulach dennicy nie zabudują. Trzeba tego po prostu pilnować. Jeśli w ulu robi się ciasno to wieczorem widać przez 10 cm otwór wylotowy że wiszą w dennicy wypełnijąc ją całkowicie. To jest sygnał do założenie następnego korpusa miodowego a czasami nawet dwóch jednocześnie. Następny korpus miodowy zakłada się automatycznie przy napełnianiu kolejnych, ale jeśli jest okres małopożytkowy to czasami trzeba na podstawie tej obserwacji zrobić w ulu więcej miejsca przez nałożenie korpusa z pustą woszczyną lub wenzą. Na intensywnych zbiorach miodu gryczanego wstawiłem po połowie kwitnienia gryki w wszystkich ulach nowego typu półkorpusy wielkopolskie z samą wenzą. Pszczoły odbudowały je a matka nie zaczerwiła żadnego. Jest to o tyle ważne że w tym okresie były też gniazda wypełnione miodem a czerw przy tym potężnym pożytku znajdował się tylko na 4 ramkach do połowy. Mimo tego ograniczenia matka nie przeszła z czerwieniem do góry. Kilka razy podkreślałem że matka w tych ulach nie jest ograniczana w czerwieniu, ale każdy doświadczony pszczelarz wie że przy zbiorach rekordowych zawsze ograniczanie jest i nie ma na to rady.

 

Odrębnym zagadnieniem jeszcze otwartym jest obracanie uli do i od słońca. O ile latem jest to oczywiste, to obserwacje zimowe są dwojakie. Być może ubiegłoroczne choróbska były tego przyczyną, ponieważ zimą pszczoły słabły. Tego roku przy zdrowych pasiekach obserwacje ponawiam i choć przekonany jestem o celowości obracania na zimę uli z rodzinami silnymi, to nie do końca mam zdanie co do tych słabszych. Próby z pozostawionymi ulami do nagrzewania ścianki ciemnej i założenie drugiego ocieplenia od przodu opuszczonego o 2 cm poniżej górnej beleczki wydaje mi się lepszym rozwiązaniem- ale dotyczy to zdecydowanie rodzin słabszych , zazimowanych na 5- 6 ramkach. Jest to tyle ile mieści się na 7 ramkach wielkopolskich wypełnionych pszczołami w 75% przy temp 0 stopni.

Tego roku z powodu obfitości pożytku w sierpniu – szczególnie pod koniec nie udało się z powodu braku czasu / ciągłe miodobrania/ doprowadzić pszczoły do maksymalnej siły – jest bardzo dużo średniaków zimowanych na 7-8 ramkach.

 

Jak wspomniałem pszczoły jesienią profilaktycznie traktowałem syropem z rapicidem w stężeniu 1 promil. Obserwuję pozytywy tego zabiegu i o wiele ściślejszy kłąb. Stosowanie to tego celu mieszaniny ALFA-5 nie jest wskazane- próby to potwierdzają. Pszczoły nawet w wysokich temperaturach tegorocznego listopada-bywało po 18 stopni nie rozwiązują kłęba. Pszczoły wprawdzie latały, ale była to niewielka ilość pszczół. Dla mnie jest to coś nowego, ponieważ ule nadal stoją ciemnymi ściankami do słońca i mocno ngrzewają si ę w ciągu słonecznego dnia. Stawia to pod wątpliwość cel obracania jesiennego ula – szczególnie z rodzinami nieco słabszymi . Oczywiście moja teoria o nadcieplności w ulach bardzo silnych jest prawdziwa, tylko obserwuję że te bardzo silne po leczeniu absolutnie nie chcą latać w listopadowe dni ciepłe. Wychodzi na to że nadcieplność w rodzinach bardzo silnych może powstawać z powodu zdrowotnych nieprawidłowości w rodzinie. Tego roku w pasiece oznakowałem rodziny bardzo silne i część z nich nie odwrócę jesieniąi porównam co się będzie działo z tymi odwróconymi. Coraz bardziej sklaniam się z powodu tegorocznych jesiennych obserwacji do tego że tak jak pszczoły mają możliwość podnieść temp kłęba tak jeśli rodzina jest zupełnie zdrowa może zapadać w głęboki letarg utrzymując stale bez wzhań zimą, temperaturę ok 19,5 stopnia , z wahaniami 0,5 stopnia w górę i w dół. Poprzednie moje obserwacje wskazywały na to, że w silnych rodzinach ta temperatura zimą w centrum kłęba ma nawet 24 stopnie i waha się bez wpływu czynników zewnętrznych między 18,5 a 24 stopnie. Pomiary tegoroczne mimo że jest tak ciepło wskazują w centrum kłęba na temperatrurę w zakresie 20 – 21 stopni bez większych wahań. Ubiegłoroczne i wcześniejsze pomiary pod koniec października wskazywały na temperatury w zakresie 22 – 29 stopni. Te rozbieżności prawdopodobnie są wynikiem istnienia w ub roku zaburzeń chorobowych w ulach i to zarówno w tych chorych – leczonych, jak też w tych pasiekach na pozór zdrowych.

Pszczoły zimą akumulują energię. Obracając ule doprowadzałem w poprzednich latach do zawiązania ściślejszego kłęba i to było i jest celowe. Stosując dezynfektory jesienią po zakarmieniu powoduje się zawiązanie ściślejszego kłęba i mam nadzieję że akumulowanie energii- w tym sił witalnych będzie większe. Te spostrzeżenia są z jesieni tego roku i nie mogą być do końca miarodajne. Podaję tę informację szczególnie dla tych 16 pszczelarzy którzy otrzymali ode mnie tyle nowych uli do testowania, i doświadczają , konfrontując swoje spostrzeżenia z tym co tu piszę na stronie.

Potwierdzają się też spostrzeżenia co do konieczności bardziej obfitego zakarmienia jesiennego. Ja wprawdzie tego roku użyłem tylko od 4 – 8 kg cukru na rodzinę, a to z powodu pozostawienia dużej ilości miodu, ale jeśli rodzina z miodu jesienią jest ogołocona, to trzeba przyjąć że zakarmienie jesienne na zimę powinno być duże . Czyli 10 kg cukru na rodzinę w rodzinie której pozostawia się 6 ramek, 15 kg jeśli pozostawia się 8 n- 9 ramek, a nawet 20 kg jesli silnej rodzinie pozostawia się na zimę 11 ramek. Trzeba zawsze przyjać że w sierpniu, kiedy rozpoczyna się zakarmianie zimowe jest jeszcze czerw pochłaniający zapasy w okresie późniejszym , dlatego ok 20 – 50% zapasów jesiennych może być zużytych. Dlatego w okresach ciepłej ale bezpożytkowej jesteni to zakarmienie trzeba korygować i może być potrzeba zakarmienia bardziej obfitego od podanych ilosci. JESIENIĄ ZDARZA SIĘ SPADŹ. JA JUŻ OD KILKU LAT STOSUJĘ KOŃCOWE ZAKARMIENIE MIĘDZY 15 A 20 WRZEŚNIA, BY MIMO WSZYSTKO TĘ ZMAGAZYNOWANĄ SPADŹ PRZYKRYĆ SYROPEM CUKROWYM. Ub roku spadź wystąpiła pod koniec września i z pasieczyska podałem z lekami wannę syropu cukrowego.

Przy tej okazji obalam w całości pogląd o wstrzymywaniu wczesnego rozpoczynania czerwienia w marcu a nawet w lutym. Przy tak obfitym zakarmieniu przy 3 krotnie wiekszych zapasach pyłku niż w ulach wielkopolskich nie ma takiej możliwości by wiosną w tych ulach zabrakło pokarmu rozwojowego. Wręcz korzystnym jest czerwienie nawet lutowe zwiększające ilosc karmicielek wiosną. Trzeba zawsze pamiętać że najwcześniej wylęgające pszczoły wiosną produktywność mleczka mają 100% a te zimowane zaledwie 25%, Więc każda młoda pszczoła wylęgająca się wiosną, wyprodukować może mleczka 4 razy więcej, niż ta pszczoła zazimowana z ub roku. Trzeba tu podkreślić też że nie wszystkie pszczoły zazimowane są w stanie wyprodukować mleczko, a niektóre produkują go tylko w ilości 10% w porównaniu do tej pszczoły tegorocznej. To właśnie wczesne czerwienie w tych ulach jest jednym z przyczyn wyj ątkowego bumu rozwojowego na przedwiośniu, i przez całą wiosnę.

 

Reasumując, tego roku nie wszystko dało się obserwować, ale większych rozbieżności w poprzednio zamieszczanych ocenach nowego ula nie ma. Tego roku znowu wykonam 100 korpusów gniazdwych do nowego ula a w przyszłym roku dokończę przebudowę całej pasieki. Z powodu zdecydowanie mniejszej robocizny przy tych ulach mam zamiar powiększyć pasieki do 300 uli i sam z obsługą dam sobie radę i absolutnie mnie to nie przeraża choć dzisiaj 18 listopada kiedy piszę tę treść kończę właśnie 62 lata. Oceniam że w 300 pniowej pasiece z nowymi ulami będzie 80% prcochłonności tej którą wymagały pasieki z 250 ulami wielkopolskimi. Co do jednego w kolejnych 4 latach obserwacji potwierdza się, że jeśli wiosną świeci słońce to rozwój rodziny w tych ulach nie ma odpowiednika w żadnym z poprzednio znanych typów uli- z wielokorpusowymi włącznie.

 

To ostatnie spostrzeżenie chcę zademonstrować pszczelarzom wiosną dlatego 30 kwietnia i 1 maja 2011 r zapraszam do mojej pasieki z nowymi ulami wszystkich pszczelarzy których ten rozwój zainteresuje. Gwarantuję również dla przyjezdnych tani nocleg w cenie od 25 -30 zł / zależy to od ilości nocujących, oraz biwakowe wyżywienie za dopłatą po kosztach. Prosiłbym tylko o zgłoszenie swojej obecności do 15 kwietnia 2011r, a 25 kwietnia 2011 r. potwierdzenie swojej obecności. KONTAKTY PODANE SĄ NA STRONIE INT.


 

Komentarze  

 
0 #1 żelazny 2011-02-15 20:00
Chciał bym pożnać opinie na temat cienkiej ścianki przedniej czy ona ma jeszcze sens podczas gdy ciepłe powietrze może być zasysane z pod daszku?
Cytować
 

Ostatnie komentarze

  • Nowe pomysły
    Szanowny Panie. Byłem na kilkudniowym wypoczynku w Borach Dolnośląskich. Tam była pasieka i tam poznałem problemy pszczelarzy. Jestem laikiem ale chci...
    01.08.14 07:40
    Wpisał Janusz
  • Rośliny pszczelarskie
    Dziękuję za wspaniałe wpisy,często z nich korzystam.Stosuję ciasto miodowo pyłkowe z rapicidem,Pozdr awiam
    15.03.14 13:27
    Wpisał Staszek
  • Z forum
    17 lat prowadzę pasiekę i prócz grzybicy i warrozy nie miałem żadnych kłopotów ,teraz widze objawy chyba kiślicy. Chciałbym na ten temat (wyleczenia) ...
    14.03.14 08:08
    Wpisał Adam
  • Totalne zwalczenie warrozy
    Zrobiłem ciasto z Rapicydem, ale dopiero po zrobieniu uzmysłowiłem sobie, że przed wyrabianiem ciasta, lepiej by było najpierw dobrze wymieszać rozczy...
    13.03.14 10:41
    Wpisał Marian
  • Z forum
    dezynfektor i mikroorganizmy, dobre :D Nic się kupy nie trzyma. Jest taka pora, że pszczoły muszą latać skoro chcą i lepiej by latały, głośność o tej ...
    16.02.14 07:14
    Wpisał Pasieka HIPNOZA