Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
 
 
PDF Drukuj

 

W treści można doczytać się jeszcze wielu niewiadomych - i tak jest. Dotychczasowa moja pasieka z tymi ulami to 11 uli i jeden przejściowy- cały czas w nich mieszam i przeszkadzam pszczołom. Mimo że już mają one 3 lata to jednak z powodu ich małej ilości nie dało się doświadczyć niektórych zdarzeń w 100%. W miarę możliwości wyeksponuję każdą taką swoją wątpliwość.

 

1/ Po ostatnim miodobraniu - zestawianie do podkarmiania.

 

Zwykle po ostatnim miodobraniu w ulu jest spora ilość pszczół które z ledwością mieszczą się przeliczeniowo w dwóch korpusach wielkopolskich, więc po zabraniu korpusów miodowych z nowego ula staram się od tyłu ula wstawić matę zabierając 2 ramki a korpus przestawić tak by ciemna ścianka była od strony nasłonecznionej./ Jeśli w pasiece powiększa się ilość rodzin to te dwie ramki można zabrać wcześniej - z pokarmem lub czerwiem - w lipcu i wtedy w ich miejsce wstawić matę styropianową./ - rysunek poniżej.

 

 

a jeśli to niemożliwe pozostawiam pszczoły na 11 ramkach. Ramki należy już ułożyć do zimy - trzeba przewidzieć że dwie ramki od ciemnej ścianki do wiosny pszczoły oczyszczą z pyłku więc w to miejsce należy wstawiać ramki przeznaczone do wycofania z ula na wiosnę. .

Zawsze w pasiece są jakieś giganty więc oprócz korpusa gniazdowego z kompletem ramek trzeba podłożyć półkorpus między dennicę a korpus gniazdowy - by pszczoły pomieściły się , pozostawiając je w korpusie na 11 ramkach. Zwykle pszczoły ściskam do przesady lokując je na 9 ramkach a reszta uwiązuje się pod ramkami w dennicy. Po zakarmieniu pszczół najsilniejszych półkorpus można zdjąć wszystkie pszczoły wejdą do korpusa gniazdowego. Rodziny najsilniejsze nie ocieplam od tyłu ula - nie ma takiej potrzeby a nawet byłoby to ze szkodą dla rodziny ze względu na metaboliczną nadprodukcję ciepła. Jeśli sporadycznie zajdzie potrzeba przezimowania rodziny słabszej trzeba ją ocieplić drugą matą od ściany ciemnej - pozostawiając jak największą komorę powietrzną od ścianki ciemnej . Jak wspomniałem wcześniej rodziny zawiązujące mniejszy kłąb od 26 cm odczuwają niedobór ciepła i dlatego dobre ich ocieplenie jest tu konieczne.Zdjęcie wyżej.

 

 

 

Do zrobienia podkarmiaczek tego typu wykorzystałem karnisterki po płynach do mycia naczyń - wycinając w nich jedną boczną ściankę . Ten sposób podkarmiania uważam za najlepszy ponieważ pszczoły uwiązują się nad cieczą i pobierają ją na całej szerokości otwartego lustra, siedząc w nieprzerwanym - jednolitym kłębie.. Nawet jak któraś oderwie sie od kłęba i wpadnie, to z miejsca wychodzi po zwisających w kłębie pszczołach pobierających syrop. Te z marszu ją oczyszczają z syropu. Ważne jest by nie wlewać syropu gorącego - jego temperatura nie powinna przekraczać 50 stopni. Po 5 minutach od wlania syropu o temp 50 stopni jego temperatura spada do 45 stopni a to już nie jest groźne dla pszczół. W podkarmiaczkach tego typu po12 minutach od wlania pszczoły pobierają go na cały regulator. Najsilniejsze rodziny po 2 godz od wlania nie miały już syropu w podkarmiaczkach - Mówię o stężeniu 1:1 Również ważne jest by podkarmiaczki zalewać do pełnego wówczas kłąb nad syropem tworzy sie płynnie i powiększa z czasem gdy lustro syropu się obniża

Pierwsza duża dawka syropu rzadkiego powoduje zrobienie porządku na dużych ramkach nowego ula. Matka lokalizuje swoje czerwienie w dolnej części 4 - 6 ramek środkowych, pszczoły zalewają kompletnie obrzeża ula i pyłek tam zalegający. Dawka 10 l syropu - wprawdzie zapełni ul ale w 2 - 4 godzinach od ukończenia pobierania syropu , pszczoły oczyszczają z niego komórki w dolnej i środkowej części ramek środkowych przygotowując jeszcze tego samego dnia miejsce matce do czerwienia, które z czasem powiększa się lecz obejmuje zawsze dolne i środkowe strefy ramek środkowych /4 - 6 ramek/ - jak na drugim rysunku. W ciągu 2 - 3 dni pszczoły upakowują syrop u góry ramek i na wszystkich ramkach bocznych i całkowicie wykorzystują pyłek znajdujący się w ich zasięgu i w ulu pojawia się głód pyłkowy , który zmusza pszczoły do gremialnego wylotu po pyłek. Wylatuje znowu pszczoła stara która nie przeżywa do zimy.

Pszczoła stara zwykle mało uczestniczy w przerabianiu syropu, więc gdyby nie miała co robić jej pobyt w ulu byłby jałowy więc to kompletne zalanie pyłku jest jednym z głównych moich celów w tym ulu- tę pszczołę wykorzystuje się do końca by pszczoła młoda zaoszczędziła swoje siły. W ulach wielkopolskich nie do końca można tak zrobić a jednorazowa dawka 10 litrów syropu ograniczy czerwienie matki w ciągu 12 dni. Natomiast w moim ulu w tym czasie matka jest intensywnie do czerwienia pobudzana przeróbką syropu i nowymi dostawami pyłku. Matka z czerwieniem po prostu schodzi w dół ramek środkowych.

 

Również taka dygresja - nie przypadło mi do gustu podkarmianie inwertem, jestem odmiennego zdania niż ci co preferują i uzasadniają jego stosowanie . Nie zgadzam sie z poglądem że pszczoły mniej sie wypracowują W moich doświadczeniach z inwertem / 3 lata/ pszczoły zakarmione nim, nie wykazały się niczym szczególnym w porównaniu do tych karmionych syropem cukrowym. Zresztą jakie znaczenie ma to dla pszczół które w pierwszym okresie przerabiają go najwięcej te które i tak przed zima padną. Zaobserwowałem też że pszczoły pobierające inwert po 2 tygodniach od rozpoczęcia podkarmiania mają mniej czerwiu. To jest spostrzeżenie z 3 lat ale są i inne spostrzeżenia - dla mnie niezbyt korzystne. To że postęp techniczny pozwala na uzyskanie cukrów prostych metodą przemysłową nie oznacza jednak że jest to korzystne tak do końca dla pszczół i nie oznacza że trzeba to stosować. Ponadto mam technologię i urządzenia dopasowane do syropu i nie mam zamiaru na razie tego zmieniać - to nie jest żadna rewelacja.

W zasadzie w tych ulach można karmić do woli przestrzegając zasady by w pierwszym podkarmieniu podać 50 % tego co ma się dla nich na zimę - by wykorzystać do jego przerobienia starą pszczołę która i tak zimy nie przeżyje. Dwa pozostałe karmienia najlepiej robić osobno w odstępie 10 dni, zapewnia to harmonijną pracę w ulu i wyprowadzenie jak największej ilości młodej pszczoły przed ukończeniem sezonu. Pszczołom najsilniejszym podaję syrop jeszcze raz dosyć późno bo ok 10 - 20 września bo one zużywają jeszcze dużo syropu do wychowania czerwiu.a że obok moich pasiek są połacie z pyłkodajnymi roślinami - nie ma obawy o niedokarmienie czerwiu.

Syrop podawany z początku sierpnia ma stężenie 4 : 5 / więcej wody/ , Pod koniec sierpnia 1:1 , a we wrześniu 5:4 / Więcej cukru. Z powodu zakarmiania mechanicznego nie przewiduję większych stężeń , oraz uważam że pszczoły pobierają go wolniej i syrop za gęsty szybko pokrywa się kryształem na powierzchni i pszczoły nie są w stanie go w pełni zabezpieczyć . Syrop taki podawany zbyt późno szybko fermentuje. Lepiej podać mniej w stężeniu nieco większym od 1:1

.

Właściwe przygotowanie pszczół do zimy jest podstawą tworzenia potencjału pszczół zimujących. Ideałem do niedawna było podkarmianie już przy końcu lipca i zakończenie podkarmiania przy końcu sierpnia, jednak np późno siane gryki kończą kwitnienie we wrześniu i trzeba sobie to dobrze zaplanować do swoich warunków. Ja uważam że przy obfitości pyłku późnym latem i jesienią ostatnie zakarmienie powinno być między 10 a 15 września. Pszczelarze powracający z wrzosów 20 września muszą to zagadnienie rozwiązać odmiennie / informacje w podręcznikach pszczelarskich/ Gdybym wracał z wrzosów 20 września karmiłbym pszczoły w sumie 10 litrami syropu 5:4 /gęsty/ w dwóch dawkach co 3 - 4 dni. Wcześniej ścisnąłbym pszczoły w moich ulach na 8 ramek. W moim przypadku z gryki wracam ok 10 sierpnia, wtedy odkłady zimujące są w połowie zakarmiania. Jednak wszystkie pszczoły ostatni raz dostają syrop między 10 a 15 września a nawet 20 września. Jest to termin właściwy do moich warunków a że jesień jest ciepła to i ostatni czerw zdążył się np tego roku dotuczyć.

I jeszcze jedno -3 lata temu sprawdzałem intensywność pobierania syropu w wielkopolskich ulach białych i ciemnych zakarmianych 4 litrami syropu w podkarmiaczkach ramkwych. Z powodu obecności dużej ilości kwiatów zakarmiam w godzinach obiadowych przy intensywnej operacji słońca. Generalnie w ulach ciemnych syrop z podkarmiaczek znikał średnio o ok 1 godz szybciej niż z uli białych- nawet rodziny słabsze w ulach ciemnych były bardziej sprawne..

Wszystkie nowe dennice do przygotwywanych 50-ciu uli przystosowuję do zakarmiania dolnego. Uważam ze pszczoły w tej pozycji eksploatują się najmniej i najszybciej pobierają syrop -nie topią się.

Po skończonym podkarmianiu niczego w ulu nie zmieniam w takiej pozycji pozostaje do wiosny - nie licząc przestawiania do północy ciemnymi ściankami w listopadzie. Z powodu wyjątkowo ciepłych dni pszczół jeszcze teg roku nie obróciłem. /10 listopad/

 

3 / Zimowla

 

W czasie spoczynku pszczoły stoją wylotkami do północy. Do północy jest również cienka ścianka która skutecznie oziębia ul zmuszając pszczoły do trzymania się kłęba nawet wtedy gdy temperatury są plusowe i jest silna operacja słoneczna.. Jasne ścianki ula odbijają promienie słoneczne i przez całą zimę - przez grudzień styczeń i luty pszczoły nie powinny zmieniać wielkość kłęba- to są konkretne obserwacje dot ciemnych ścianek z ub zimy.

 

 

 

 

Zmiana wielkości, kształtu i położenie kłęba w zależności od temperatury i czasu w ulu bez dociepleń

 

 

Eksperymentując cały czas tego roku odwracam ciemnymi ściankami na północ tylko połowę wszystkich uli. Ubiegłym roku zaobserwowałem że ma to również korzystne znaczenie ograniczające wilgoć w ulach. Ten rok jest zasadniczym testem tego spostrzeżenia. Na tym etapie to co dzieje się w nowym ulu odbiega zasadniczo od tego co dzieje się w ulu szklanym - tam każdy przebłysk słońca powoduje nieznaczną zmianę wielkości kłęba, pszczoły w temp -15 stopni na zewnątrz zajmują tyko górny korpus a przy plus 5 stopni siedzą do połowy dolnego ale nie mogę skomentować dlaczego im to nie przeszkadza.- po prostu nie wiem. Jeśli zdarzą się ciepłe dni w styczniu czy w lutym nie przestawiam uli , natomiast od 1 marca ule muszą stać ciemnymi ściankami do słońca - w ulach zaczyna się praca chociaż na oko tego nie widać - a do pracy pszczoły potrzebują temperatury i to wtedy gdy w terenie jest pierwszy pyłek - słońce jest tego najlepszym regulatorem.

Uli w których zimuję rodziny słabsze nie przestawiam, ponieważ te prawie zawsze wykazują niedobór ciepła, więc to nagrzewanie zimowe w tym przypadku jest korzystne- dlatego takich uli nie planuję odwracać. W tym miejscu koniecznym jest aby jesienią oznaczyć rodziny bardzo silne by wtedy jak już nie latają można było je zidentyfikować i odwracać ule. Tego oznaczenia moje ule jeszcze nie mają ale w przyszłym roku już będzie.

 

-Zimowanie a zapasy pokarmu

Polemizują między sobą pszczelarze na temat niezbędnej ilości pokarmu przeznaczonego do przezimowania rodziny. Ja odniosę się do tego problemy w nowym ulu. Na początku trzeba sobie wyjaśnić po co jest pokarm na zimę - czy tylko do tego żeby rodzina miała pokarm czy jeszcze ma inne znaczenie. Na rysunkach poniżej zobrazowałem zimowanie takiej samej rodziny- obsiadającej na początku września przeliczeniowo - dwa korpusy wielkopolskie- na małych i dużych zapasach pokarmu. Jeśli rodzina posiada małe zapasy pokarmu, pszczoły aby wypełnić kłąb siadają częściowo na pustych plastrach- wchodząc w komórki by zagęszczenie było skuteczne. Jeśli w ulu pokarmu jest dużo pszczoły siedzą zasadniczo w przestrzeni między ramkami wypełnionymi pokarmem, ta odległość między ramkami wynosi z reguły 7,5mm , Natomiast odległość środków pustych ramek to ok 36 mm, i jeśli brak pokarmu to pszczoły muszą ją wypełnić ciałami. Skutkiem tego jest różnica w wielkości kłęba zimującego i tak rodzina z dużą ilością pokarmu zawiązuje kłąb o wymiarze przekraczającym 26 cm i ma nadprodukcję ciepła, natomiast rodzina z małą ilością pokarmu zawiąże kłąb mniejszy - jak na rysunku - np 22 cm, a taki kłąb będzie cierpiał na niedobór ciepła.

 

 

 

 

Proszę też wyobrazić sobie że rodziny są w czasie zimowli niepokojone. Zawsze na daszku ula może usiąść ptak, może go szturchnąć skaczący po ulach kot, czy inne zwierzątko, więc pszczoły zaniepokojone znacznie powiększą kłąb , a w przypadkach uderzenia w ul natychmiast wypuszczają ogromną ilość ciepła . I znowu tylko w ulu szklanym można to stwierdzić poza wszelką wątpliwość . W temp - 10 stopni trzy razy uderzyłem w ul - z miejsca lód na szybkach na przeciw kłęba pszczół zaczął topnieć do tego stopnia że niewidoczne wcześniej pszczoły można było obserwować przez kółeczko rozmarzniętej szybki o średnicy ok 8 cm, a po ściankach leciała woda aż na dennicę Zdecydowanie w jednym i drugim przypadku pszczoły utracą temperaturę , tylko pszczoły z małym zapasem pokarmu muszą od nowa wytwarzać temperaturę bo nie mają od czego się ogrzać, natomiast kłąb zimujący na dużych zapasach nagrzewa te zapasy i gdy rozwiązuje kłąb ciepło tak samo jak poprzednio ulatuje prawie w całości, ale temperaturę kłęba ma pokarm w ramkach wiec powracając do kłęba ogrzewają się od pokarmu ponieważ w tym przypadku pokarm działa jak kondensator ciepła i pszczoły tylko nieznacznie pracują nad utrzymaniem właściwej ciepłoty ciała. Więc zarówno wielkość kłęba jak też zasoby ciepła realnego a także potencjał jego odnawialności zależą zdecydowanie od ilości pokarmu w ulu. Te czynniki mają zdecydowany wpływ na przeżywalność rodzin pszczelich zimą i są bezpośrednio uzależnione od ilości pokarmu w ramkach na których pszczoły siedzą.

 

4/ Przedwiośnie - początek marca.

 

W pierwszych dniach marca potrzebne jest przestawienie uli ciemnymi ściankami do słońca i wejrzenie do uli, zciśnięcie ramek i docieplenie jeśli zachodzi potrzeba. Rodziny osłabione zbyt mocno łączę z marszu. Zawężenie uliczek do 8 mm między ramkami powoduje że pszczoły obsiądą większa powierzchnię między uliczkami bez uszczerbku dla czerwiu. W zależności od siły rodziny - w tych silnych wstawiam równocześnie odsklepioną ramkę z pyłkiem w środek gniazda- bez obawy!!!. Oczywiście nie można tego zrobić w rodzinach słabych. W takiej pozycji pszczoły stoją do końca marca, a nawet do 15 kwietnia nie trzeba do nich zaglądać . W tym czasie na wysokiej ramce pszczoły doskonale pobudzają się do pracy. Moje pobudzanie w ulach kontrolnych właściwie nie wpłynęło na bardziej intensywny rozwój. Jeśli pod koniec marca zdarzy się kilka dni ciepłej pogody , tp mimo wszystko- zabieg powtarzam a tam gdzie tego zrobić nie można odsklepiam1-2 ramki nad czerwiem./ To musi być robione szybko/ Jak wspomniałem już wcześniej wydaje mi się że to raczej nie przyspiesza rozwoju ponieważ naturalne pobudzanie promieniami jest intensywne i matka czerwi już na granicy możliwości rozwojowych rodziny., ale robiłem tak w wielkopolskich i trudno mi odwyknąć - trzeba to jeszcze sprawdzić. Zimowy kłąb i czerw znajduje się na początku marca w połowie ramek i w dolnej części ramek komórki są wolne od pokarmu a matka pierwszy czerw umieszcza co najmniej 6 cm od dolnej beleczki ramki środkowej. W tym czasie wokół czerwiu jest dużo komórek wolnych - szczególnie z dołu ramek, więc nawet minimalny pożytek powoduje zwiększenie czerwienia ponieważ matka poruszając się po nieprzerwanej powierzchni ramki wysokiej z czerwieniem schodzi nieco niżej. Kolejna przerwa w pożytku pozwala zaczerwiać komórki nad już istniejącym czerwiem . Te właśnie cykle pobudzania mają kapitalne znaczenie na ramce wysokiej. Pierwsze wstawienie ramki z obfitością pyłku nie przyniesie spodziewanego efektu jeśli w terenie tego pyłku jeszcze nie ma . Jeśli z przestawieniem ramki zsynchronizuje się obfite pojawienie się pyłku w terenie efekt jest widoczny - matka nawet w marcu przez kilka dni potrafi znosić powyżej 1000 jajeczek dziennie. Tak intensywne czerwienie w ulach wielkopolskich jest niemożliwe ponieważ dobrze zakarmione pszczoły mają dużo pokarmu w ramkach a matka w tym czasie czerwi z reguły w jednym / górnym / korpusie i nie chce składać jajeczek w dolnym Wstawienie ramki z woszczyną rozwiązuje problem doraźnie i na krótko, natomiast w nowym ulu zawsze w tym czasie są wolne komórki na nieprzerwanej powierzchni ramek wysokich w ich dolnej części. Wstawienie ramki z pokarmem czy woszczyną w nowym ulu zmusza matkę do zaczerwiania jej, ale też do przechodzenia z czerwiem wyżej. Jeśli w dole ramek wychodzi czerw to pozostają one niezaczerwione do czasu kiedy z przybytkiem pszczół w ulu lub przy pojawieniu się bardziej intensywnego pożytku pszczoły zaleją górę więc matka schodzi z czerwieniem w dół ramek.

 

5 / Kwiecień

 

W nowych ulach kwiecień rozpoczyna się już dużą ilością czerwiu. Każdy ul trzeba ocenić indywidualnie, jeśli jest ciepło i duży pożytek to tylko sie je pobudza i to wstawianiem zupełnie pustej woszczyny w środek gniazda właściwie robię to tylko raz ale w każdej rodzinie. Woszczynę należy wstawiać bez zapasów ponieważ w tych ulach pyłku jest dosyć a w tym okresie jest potrzebne miejsce na czerw. Ten zabieg jest niezbędny w marcu, w rodzinach kaukaskich - te pszczoły jesienią i wiosną mają zawsze nadmiar pokarmu, dlatego wstawiana pierwsza ramka w rodzinach kaukaskich powinna być pusta - sama ciemna woszczyna.

Jeśli są niekorzystne warunki trzeba rozważyć docieplenie dodatkową matą rodziny najsłabsze pozostawiając dużą komorę za ciemną ścianką , a wkładaną matą ocieplającą. Również jeszcze nie wiem czy zakładanie tego ocieplenia ma sens trzeba to jeszcze sprawdzić , ale tak robiłem w słabszych wielkopolskich które nie chciałem z jakiegoś powodu likwidować. Każdorazowo nie potrzeba korygować zapasów - nawet wówczas gdy pogoda ma przebieg niekorzystny. Zakarmienie rodzin 15- toma i więcej kg cukru zabezpiecza rodziny wystarczająco, mimo iż w tych ulach zużycie jest dużo większe niż w wielkopolskich z powodu wyprowadzania w tym okresie większej ilości czerwiu.

. Właśnie na początku tego sezonu po wejrzeniu marcowym pozostawię 3 rodziny do 15 kwietna bez żadnej ingerencji z zewnątrz i ocenię czy to pobudzanie wiosenne w tych ulach ma w ogóle sens i czy taki sens ma docieplanie rodzin słabszych - myślę że dwie takie będą. Jeśli są warunki korzystne w marcu to kwiecień rozpoczyna się 3 - 4 ramkami czerwiu w łącznej ilości ok 12 tyś czerwiu w tym 8 tyś zasklepionego , a rok temu sumaryczna ilość czerwiu była większa.. Ten zasklepiony czerw wytwarza już temperaturę która wspomaga rozwój jeśli są korzystne warunki na zewnątrz. W ulu są już młode tegoroczne pszczoły których ilość dynamicznie sie powiększa, kwietniowe intensywne słońce operując na ciemnej ściance powoduje w tym czasie zwielokrotnienie ich wykorzystania. Wzrost czerwiu od początku kwietnia jest początkowo 40 % większy niż w ocieplanych ulach wielkopolskich a na przełomie kwietnia i maja zwyżka sięga 60% Przy bezwzględnej ilości pszczół w ulach w tym czasie nawet o 40%większej niż w ocieplanych ulach wielkopolskich. Ciepły okres między 20 marca i przez kwiecień decyduje że na 1 maja jest przepaść ilościowa pszczół między ulem nowym a ocieplanymi ulami wielkopolskimi W zasadzie na 20 kwietnia trzeba zaplanować wstawienie nadstawki ale gniazdo nie powiększać - powinno pozostać na 9 ramkach do ok 10 - 15 maja.

 

 

 

 

A                                                                                         B

 

 

Pierwsza wiosenna rozbudowa ula - B - bardziej racjonalny.

 

6 / Maj

 

W zasadzie od końca kwietnia a nawet już od początku kwietnia wszystko zależy już od umiejętności pszczelarza a czynności są identyczne jak w ulach typowych. Ja jednak mam własne spostrzeżenia do ula nowego i je wyszczególnię.

 

 

Na większości uli powinne być nadstawki natomiast najsilniejsze powinny mieć po dwie. Gniazdo powinno pozostać na 9 ramkach ponieważ wstawienie od razu 11 ramek powoduje duży bałagan w gnieździe objawiający się rozrzucaniem pyłku w ramkach po całym ulu i magazynowaniem zbyt dużej ilości nektaru w gnieździe. Nie wszystkie pszczoły muszą być na 9 ramkach, jeśli jest ich mniej to na początku maja tak jak w każdym ulu kompletowanie ramek gniazdowych rozpoczyna się wenzą . Jeśli matka rozczerwi się na cały gaz a pszczoły są już w nadstawce i gromadzą miód / 5 - 15 maj /-dobrze jest wstawić 1 plaster z węzą w środek gniaza jako ramkę 10 -tą a po 20 maja mają drugą wenzę w środek gniazda młode pszczoły w tych ramkach wykorzystują całą ewentualną nadprodukcję mleczka jaka może się w tym okresie pojawić i unicestwia nastrój rojowy, jaki w tym okresie naturalnie może sie pojawić. Do 10 czerwca do ula powinny trafić łącznie 4 ramki z wenzą.

 

 

 

 

 

Podstawowe zestawienie ula na małych i średnich pożytkach.

 

 

 

Dobrze jest też ramki z dużą ilością pyłku gromadzić na skraju korpusa jako ramkę 1,2,3 i 9,10 i11. Do końca maja w tych ulach nie ma potrzeby zabierania czerwiu. Oczywiście indywidualnie pasieki muszą te zabiegi dopasować do warunków pogodowych i pożytku. Maj w tych ulach może się skończyć czterema korpusami miodowymi na korpusie gniazdowym- np na rzepaku . Każde wcześniejsze kończenie się pożytku - np rzepaku przewidzieć i dopilnować żeby przed samym miodobraniem było dużo czerwiu odkrytego, jeśli przeważa czerw zakryty - trzeba mimo wszystko zabrać jedną ramkę z takim czerwiem . Po miodobraniu powinny zostać na korpusie gniazdowym tylko 2 korpusy miodowe. Jeśli pszczoły się nie mieszczą to jeden z korpusów miodowych postawić na dennicy a na nim korpus gniazdowy, a kiedy pszczoły naniosą pożytku w korpusy miodowe nad gniazdem , można korpus z dennicy wstawić pod korpusy miodowe nad gniazdem. Matka nigdy nie zaczerwia korpusa miodowego postawionego pod korpusem gniazdowym- służy on jedynie do pomieszczenia nadmiaru pszczół.

W zasadzie tak jak istnieje samoregulacja wiosennego rozwoju tak również w tym ulu obserwuję regulację wykorzystania mleczka pszczelego - którego nadprodukcja jest głównym sprawcą powstawania nastroju rojowego. Praktycznie wygląda to tak że stale na 1 komórkę czerwiu zakrytego jest tylko nieco - bo do 1 ,2 czerwiu odkrytego. Jeśli na oko widać że w ulu jest w zdecydowanej większości czerw zakryty trzeba tak poprzestawiac ramki w ulu żeby matka musiała zaczerwić w jak najkrótszym czasie co najmniej 20 dcm kw plastra licząc powierzchnię z dwóch stron plastra- taki efekt daje wstawienie plastra z woszczyną lub wenzą w środek gniazda. W nowych ulach - jeśli właściwie dopilnuje się podkładania korpusów miodowych taka sytuacja zdarzyć się może z matkami cheterozyjnymi już w maju, a u reszty dopiero w połowie czerwca. W takiej sytuacji stale przewiduję odebranie ramki z czerwiem na wyjściu w zamian za wenzę lub woszczynę w środek gniazda na przełomia maja i czerwca..

W ulach wielokorpusowych a w wielkopolskich w szczególności- stosuje się rozwojowe przestawianie korpusów gniazdowych , a dzieje sie to tak : kiedy matka zaczerwia korpus górny i hamuje się przed zaczerwianiem dolnego - jest w konsekwencji ograniczana - zwiększa się jej ogólny potencjał białkowy i zaraz po przestawieniu korpusów - przez kilka dni jest w stanie składać dziennie nawet po 4 tyś jajeczek . Pszczelarz się cieszy ale za 3 tygodnie zacznie się wylęg tej pszczoły. Jeśli w takiej ilości matka czerwiła przez 5 dni to za 3 tygodnie prawie równocześnie wylęgnie się do 20 tyś młodych pszczół i wystarczy że w tym czasie pada deszcz czy znacznie pożytek osłabnie- spowoduje, że ta ilość pszczół nawet w rodzinach nierojliwych wywoła nastrój rojowy nie do opanowania. W nowym ulu z powodu ciągłej możliwości czerwienia matki na dużej stopniowo powiększanej powierzchni nie ma takich okresów czasowej akumulacji u niej potencjału białkowego i chociaż czerwienie sięga i czasem przekracza 3,5 tyś jajeczek dziennie to przyrost jest równomierny i powiększanie gniazda nawet wstawianiem woszczyny w jego środek - też równomierny.. W tych okolicznościach jeśli właściwie zadba się o wentylację pszczoły w tych ulach się nie roją i panuje cały czas nastrój roboczy. W nowym ulu kolejne dnie i noce a czasami krótkie przerwy w pożytku powodują zwalnianie się kolejnych komórek w obrębie i w pobliżu czerwiu co młoda matka bardzo chętnie i szybko zaczerwia, przechodząc pulsacyjnie z czerwieniem w górną część ramek , natomiast gdy pszczoły przejściowo narzucą nektaru matka zaczerwia dolną część ramek po same brzegi. W nowych ulach wieczorem powinny pszczoły uwiązywać się w kłąb o wadze 1 kg pod ramkami gniazdowymi - wtedy zawsze ramki te będą odbudowane do końca i matka będzie je zaczerwiać.

 

7 / Czerwiec i lato

 

Do 10 czerwca - ale zależy to od ogólnych warunków należy pszczołom odebrać 1 ramkę z czerwiem i wstawić w środek gniazda ramkę z wenzą. W tym czasie w sprzyjających warunkach rodzina ma największą ilość czerwiu i to w postaci zwartej. Zabranie w tym momencie 1 ramki z czerwiem na wyjściu uważam za konieczne. Do tej pory zabierałem ramkę z czerwiem na wyjściu i trochę młodych pszczół. Taki zsypaniec z dwóch uli jest zaczątkiem nowej rodziny i stwarza miejsce do wstawienia następnych ramek wycofywanych z uli. Z tym zabieraniem czerwiu nie należy przesadzać i robić to tylko w uzasadnionych przypadkach - trzeba to robić przed nastaniem nastroju rojowego ale bez przesady!!! Trzeba pamiętać że wycofane takie dwie ramki z ula z największą ilością czerwiu pozbawia tę rodzinę w sumie do 16 tyś młodych pszczół - czyli połowę jednego pokolenia. Popełniłem w tym roku taki błąd a to jest nie do odrobienia w bieżącym sezonie i spowodowało to zaburzenie składu rodziny. Natomiast wycofanie 1 ramki z czerwiem na poziomie 10 czerwca jest konieczne, ponieważ pozbawia nie tylko rodzinę nadprodukcji mleczka ale też zmusza ją do wykarmienia nim dodatkowych ok 8 tyś larw.To nie jest prawda że produkcja takiej ilości pszczół powoduje straty miodu. Więcej pszczelarz straci jeśli rodzina wpadnie w nastrój rojowy. Stosowanie ograniczania matek w czerwieniu bardzo często doprowadza też do takiej sytuacji że w ulu jest prawie wyłącznie czerw zakryty. Dzieje się tak np jeśli trzymamy pszczoły na jednym korpusie wielkopolskim i nie przestawiamy ramek z gniazda do części miodowej. W tej sytuacji najczęściej na przełomie maja i czerwca w krótkim czasie ten czerw się wylęgnie, natomiast w ulu jajeczka są przez 3 dni i nie potrzebują mleczka . Wtedy nawet w stosunkowo małych rodzinach tworzy się ogromna nadprodukcja mleczka i rój gotowy. Neguję w całości ograniczanie matek w czerwieniu. Takie ograniczanie jednak następuje w nowym ulu, lecz jest ono nieznaczne. Jeśli w ulu od końca maja znajdzie się w części gniazdowej 11 ramek to do połowy czerwca są one zagospodarowane w całości. Nagromadzany pyłek początkowo w ramkach skrajnych zaczyna pojawiać się w wszystkich ramkach również w środku gniazda a nawet w dolnej części ramek środkwych. Kolejne nakropy nektaru wyrzcają matkę z regularnego zaczerwiania kolejnych komórek ponieważ jest duża rotacja ich zapełniania.W takiej sytuacji matka zaczyna tracić czas na wyszukiwania komórek do zaczerwienia. Od połowy czerwca do połowy lipca jest taki bałagan objawiający się znacznym spadkiem ilości czerwiu w ulu - nawet o 30% w porównaniu do przełomu maja i czerwca ale czerw w każdym wieku jest we właśiwych proporcjach w ulu cały czas. Jest to okres w którym znacznie spadnie stosunek pszczół młodych do starych i na przełomie czerwca i lipca spada poniżej 0.9 więc samoczynnie matka jest ograniczana, ale nigdy nie zaczerwia sąsiednich korpusów.To samoczynne graniczenie w tym czasie jest korzystne, pnieważ zdecydowanie wpływa na akumulowanie miodu. Dzieje się to wszystko w sposób łagodny i kilka dni niepogody spowoduje zużycie pyłku w centrum gniazda i matka koncentruje się z czerwieniem w tym miejscu- pozostawiając obrzeża korpusa gniazdowego gdzie w pierwszej kolejności wraz z przebłyskiem słońca trafia ogrom pyłku - jeszcze raz podkreślam znacznie więcej niż do uli wielkopolskich.

W tym okresie w tych ulach wystarczają przeglądy co 10 dni ponieważ wiele można ocenić po zachowaniu pszczół przez wylotek. W tym czasie zmieniają się warunki, jest dużo pszczół w ulu i pogoda osiąga ekstrema- więc musi być dużo miejsca do budowania oraz dobra wentylacja . Pszczoły w tych ulach nie wykazują tendencji do rojenia a przy jakim takim pożytku matka świetnie pobudzana jest do czerwienia narzucaniem kolejnych porcji nektaru który w tych ulach trafia za dnia do korpusa gniazdowego a nocą przenoszony jest do nadstawek. Następne odbieranie czerwiu właściwie nie jest konieczne ale jeśli w ogóle się to robi , to by nie zaburzyć składu rodziny - tym samym jej zdolności produkcyjnych nie należy tego robić częściej jak raz na 3 tygodnie.

 

Gospodarka w tych ulach nie odbiega niczym od typowych uli wielonadstawkowych- po częściowym wypełnieniu pierwszego korpusa miodowego pszczołami i miodem podkłada się następny, lecz zrobienie zbyt dużego luzu między korpusem najwyższym a gniazdowym powoduje że pszczoły zabierają miód z korpusa najwyższego i składają go tuż nad gniazdem lub wkładają do gniazda, wiec te zabiegi trzeba zsynchronizować.. Właściwie należy zadbać o to by nad gniazdem było miejsce do składania miodu w jednym korpusie miodowym, a w gnieździe cały czas dużo do odbudowania. Przy lekkiej ciasnocie w ulu nic się nie dzieje - w nocy pszczoły tworzą pod gniazdem mały kłąb ale budować tam nie będą. Za dnia tego kłębu nie widać pszczoły są w terenie- i to jest sytuacja normalna. Właściwie przez wylotek można ocenić czy trzeba podłożyć następny korpus. Obecność miodu w najwyższym korpusie stymuluje stale pszczoły do wynoszenia miodu ponad gniazdo - czynią to nawet rasy kaukaskie. Po zabraniu korpusa najwyższego z miodem - powinien na gnieździe znaleźć się korpus z pustą woszczyną lub wenzą, ale jeśli nie ma , to nie ma potrzeby się spieszyć z podkładaniem nowego - dennica zabezpiecza pszczoły przed ciasnotą w ulu.

Oczywiście każdy następny korpus miodowy umieszcza się na korpusie gniazdowym pod pozostałymi korpusami miodowymi. Jeśli nie ma się w zasięgu roślin dających miód szybko krystalizujący w ramkach i pszczół się nie przewozi, miód można podbierać raz w roku ale wtedy ul może być bardzo wysoki bo w korpusie miodowym tuż nad gniazdem zawsze musi być miejsce do budowania i składania miodu.Tylko przy bardzo intensywnym pożytku i świetnych warunkach pogodowych można podłożyć od razu dwa korpusy. W końcu sezonu przed zimowym układaniem gniazd trzeba czasami odwirować nadmiar miodu z 1 - 3 ramek gniazdowych- szczególnie w rodzinach w których matki słabiej czerwiły.Trzeba to jednak dobrze sprawdzić czy to wirowanie ma sens, bo zasklepiony pokarm kryje w tych ulach potężne ilości pyłku, jeśli pożytek tego roku był chociażby średni.

W przypadku kiedy w ulu jest bardzo dużo pszczół a mało miodu , nie należy zbytnim nastawianiem korpusów powiększać ul nad gniazdem , a podstawić jeden korpus miodowy pod gniazdo. Matka go na pewno nie zaczerwi a pszczoły się pomieszczą , natomiast nad gniazdem pozostanie tyle miejsca ile powinno być do wynoszenia tam miodu. W przypadku zwiększenia się pożytku korpus spod gniazda przestawić na gniazdo- pod pozostałe korpusy midowe..

 

Przez okres 3 lat pracy w tych ulach nabrałem przekonania że naturalne procesy samoregulacyjne upraszczają w nich obsługę i czynią ją efektywną z powodu naturalnych zachowań pszczół pod wpływem ciepła słonecznego- szczególnie w okresie przedwiośnia i jesieni. Stwarzają optymalne warunki termiczne zimą i latem. Pozwalają na wyższą produkcję przy mniejszym nakładzie środków inwestycyjnych i mniejszym nakładzie pracy przy ich obsłudze w porównaniu zarówno do uli tradycyjnych jak też do wielokorpusowych. Opisywane przeze mnie zabiegi i manewry nie do końca są potrzebne- już to widać ale trudno pozbyć się nawyków - szczególnie tych które w ulach wielkopolskich i wielokorpusowych przynosiły wymierne efekty. Mam tego świadomosć i przyszły sezon - już przy pokaźnej ilości uli - łącznie ponad 60 da szczegółową odpowiedź na te zagadnienia. Eksperymentowanie i zdobywanie wiedzy w pasiece nowego typu związane jest z ciągłym kontrolowaniem swoich spostrzeżeń, dlatego czy trzeba czy nie trzeba przewraca się te ule by coś tam zaobserwować, potwierdzić czy wykluczyć . Dlatego właśnie dopiero w dużej pasiece przy oczyszczeniu się z czynności niepotrzebnych i nawyków z uli wielkopolskich można będzie ocenić rozmiar efektu ramki wysokiej w tym zestawieniu i wymiarze.

 

 

 

12 Kwiecień 2009r

 

Od 2 tygodni jest słoneczna pogoda i zapowiada się na dłużej. . Pszczoły zasadniczy oblot wykonały 26 marca i w tym czasie było bardzo mało czerwiu . Czerwienie ruszyło wraz z nastaniem słonecznej pogody. W wszystkich ulach jest ogrom pokarmu - pyłku i nektaru z wierzb - szczególnie Iwy. W ulach wielkopolskich są zagospodarowane całe korpusy górne i pszczoły znacznie siedzą w dolnych. Matki jednak z czerwieniem nie zchodza do dolnych korpusów. By nie były ograniczane zabieram ramki z zasklepionym pokarmem do korpusów dolnych. W ulach ostrowskiej można by przestawić korpusy - w wielkopolskich jest to jeszcze zbyt ryzykowne - mogą przyjść jeszcze mrozy i byłaby katastrofa. W nowych ulach jest ok 40% czerwiu więcej - Pszczoły siedzą na 8 - 10 ramkach obsiadając je na czarno , przy czym wieczorem kłąb wystaje w dennicy. Chociaż w wszystkich ulach jest dużo  pokarmu to nowe muszę rozbudować tego roku do 11 ramek bo czerw sięga dolnych beleczek w ramkach i robi się ciasno. Mimo innych założeń wcześniejszych jutro rozbudowuję ule do 11 ramek z perspektywą założenia nadstawki ok 20 kwietnia , jeśli pogoda utrzyma się na dotychczasowym poziomie. Od kilku dni przybytek ula na wadze jest od 1,5 do 3 kg. W ulach wielkopolskich matki są okresowo ograniczane w czerwieniu narzucaniem dużej ilości nektaru. W nowych takie sytuacje nie grożą - wstawieniem ramek w środek gniazda spowodowałem zaczerwienie ich a pokarm pszczoły zdecydowanie narzucają na ramki boczne. W każdym nowym ulu jest 5 - 6 ramek zajętych czerwiem - średnio w 70%

Tegoroczny efekt rozwojowy w tych nowych ulach przewyższa o 40% najlepsze ule wielkopolskie- prawie dorównując szklanemu. Tego roku przy tak długo panującej słonecznej pogodzie ewidentnie widać korzyści z zastosowania w nowym ulu ciemnej cienkiej ścianki wystawionej na działanie promieni słonecznych.

 

 

 

 

 

1 maj 2009 r.

 

Cały kwiecień był słoneczny. Od 2 5 marca do tej pory nie spadła ani kropla deszczu i na niebie nie pojawiła się żadna chmurka. Nowe ule stojące jeszcze na starych dennicach i w zeszłorocznych rozwiązaniach znokautowały wiosennym rozwojem ule wielkopolskie. Na 1 maja w najsiloniejszych ulach wielkopolskich pszczoły miały po ok 30 tyś czerwiu w 6 ulach nowych z zazimowanych 11 było pook 50 - 56 tyś czerwiu. Srednio ule wielkopolskie miały po 26 tyś czrewiu- ule nowe średnioo po 50 tyś czerwiu - czyli więcej o 100% . To jest zdecydowane zdeklasowanie  uli wielkoplskich.

 

 

 

9 maj 2009 r

 

Na ulach wielkopolskich i nowych są nadstawki. O tej porze w ulach nowych jest zdecydwanie więcej pszczoły i ogrom czerwiu zakrytego. Gorsza pogoda sprzyja zaczerwianiu centrum gniazda. O ilości miodu nic jeszcze nie można powiedzieć wszystkie go mają  . Matki w nowych ulach rozczerwiły się na poziom przekraczający 3 tyś składanych jajeczek dziennie. Wielkopolskie też ale dysponują zdecydowanie mniejsza ilością czerwiu. W ulach wielkopolskich tego roku matki były krańcowo ograniczane w czerwieniu., Rozczerwienie obecne będzie skutkowało nastrojem rojowym pod koniec maja jeśli nie odbierze się trochę czerwiu zakrytego pod koniec miesiąca- ponieważ obecnie po okresie ograniczania matki czerwią na maksymalnych obrotach i w krótkim czasie po 25 maja wyjdzie duża ilość młodej pszczoły zwiększając nadprodukcję mleczka.. Rodziny w ulach nowych startują w maju z krańcowo różnego poziomu- matki juz pod koniec kwietnia czerwiły w pobliżu 3 tyś jajeczek. Obecnie gorsza pogoda i nadstawki na ulach maksymlizują porządkowanie wnętrza gniazda - więcej wolnego miejsca pobudza matki do czerwienia na maksymalnych obrotach ale różnica w czerwieniu np z 25 kwietnia a 9 maja jest niewielka , więc jakiegoś specjalnego bumu rozwojowego nie przewiduję - wszystko odbywa się stopniowo- pszczoły w ulu narastają też stopniowo. czerw powstaje z pokarmu, dlatego nie widać obecnie zdecydowanej różnicy nagromadzania miodu w obydwu typach uli. Wstawienie ramki w środek gniazda skutkuje szybkim zaczerwieniem również w ulach nowych.. Oceniam , że w porównaniu do uli wielkopolskich podczas ich obsługi można zaoszczędzić do 80% czasu. Po wiosennym pobudzeniu nie ma potrzeby zaglądania do uli prawie do końca kwietnia- jeśli pszczoły na zimę zakarmiło się con 15 kg cukru./ To zakarmienie na zimę będzie chyba musiało być jeszcze większe./. Zależy to oczywiście jeszcze od warunków zewnętrznych. Podejrzewam że wprowadzenie wiosennego podgrzewania ula powietrzem spod daszka / NOWE POMYSŁY/ zaskutkuje końcem problemów z wilgotnymi ulam wiosną - niezależnie od tego z czego są zrobione i jaki jest ich typ. To podgrzewanie od daszka dokłada się do wszystkich moich eksperymentów z wykorzystaniem promieni słonecznych do jesiennego i wiosennego przyspieszenia rozwoju rodzin pszczelich i stanowi  w połączeniu z ciemną cienką ścianką , oraz ramka wyską 30,5 x 40 cm - trzon tej technologii , która tego roku zastosowana tylko częściowo zdeklaswała tradycyjną gospodarkę pszczelarską. Z szybki w ściance chyba na 100% zrezygnuję - Podgrzane powietrze od daszka rozwiązuje wiele problemów. To będzie temat na jesień tego roku i wiosnę roku przyszłego

Przesiedlenia 60 rodzin do nowych uli zajmują mi teraz czas, ale te 11 testować będę na wydajnosć miodu w tym roku, a to jest już zupełnie inny temat który w tym okresie niewiele ma wsplnego z rodzajem ula , lecz z umiejetnościami pszczelarza, Jednak wydaje mi się że ten kształt i wielkość gniazda też będzie pszczołom i pszczelarzowi sprzyjać w ulach nowych. Modlić sie teraz trzeba o choć umiarkowany pożytek w tym sezonie pszczelarskim.