Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
 
 
PDF Drukuj

 

Dlaczego nowa konstrukcja

Obserwując wiosną , zimą i jesienią zachowane pszczół w ulu szklanym nieocieplanym na zimę, uświadomiłem sobie że duża rodzina wydziela tyle ciepła w okresie spoczynku że jest ono groźne dla tej dużej rodziny jeśli ul jest ciemny zbyt ocieplony, a wręcz katastrofą dla takiej rodziny jest trzymanie jej w jednym korpusie i na niskiej dennicy

 

 

 


Ul szklany przez 3 lata trzymania w nim pszczół wychodził na wiosnę najsilniejszy w całej pasiece, - Oceniam że ilość pszczół i czerwiu w tym ulu 1 maja każdego roku obserwacji była większa o 50% od najsilniejszej rodziny w ulach wielkopolskich. W 2007 roku / ciepła wiosna/ Większość wielkopolskich na 1 maja była na dwóch korpusach , natomiast szklany 25 kwietnia na dwa korpusy otrzymał półkorpus, a 1 maja drugi półkorpus - więc był na 3 korpusach wielkopolskich . Tego roku było gorzej ale stosunek do najlepszego wielkopolskiego taki sam. Zbudowane prototypy drewniane gdzie w konstrukcji zastosowałem cienką ciemną ściankę wystawianą na słońce nie osiągnęły takiego tempa rozwoju jak w szklanym, ale plasowały się wśród 20 najsilniejszych uli w pasiece . W spoczynku pszczół -2007/2008 od listopada do końca lutego zmieniłem pozycję ula tak by słońce nie miało dostępu do ciemnej ścianki, i to było to o co chodziło w tym ulu - tak do końca, Jednak mimo tego żadna z rodzin nie osiągnęła takiego rozwoju jak ul szklany, jednak wszystkie rodziny testowane w nowych ulach a było ich 5 przewyższały rozwojem najlepsze rodziny w ulach wielkopolskich..
Uzasadnieniem zastosowania wysokiej ramki w ulu jest też spostrzeżenie z ula szklanego . Zimując bardzo silną rodzinę w ulu szklanym , lokuje się ona w dwóch korpusach. Zimą pszczoły z przestrzeni międzykorpusowej najczęściej się przemieszczają i chyba niepokoją pozostałe, następuje ich wędrówka w górę i na wysokości 1/3 ramki od góry wchodzą w kłąb. Poza tym np w ulach Ostrowskiej od wiosny matka czerwi w dwóch korpusach - w niektórych wielkoposkich też - W przestrzeni międzykorpusowej siedzą pszczoły jako uzupełnienie kłębu które na ramce wysokiej mogą dodatkowo ogrzać dwie największe przestrzenie międzyramkowe z czerwiem , czyli jedną ramkę z największą ilością czerwiu.
Tak może się stać i tak dzieje się jeśli pszczoły mają zapasy pyłku w ulu i dostęp do niego w terenie, w najistotniejszych momentach ich rozwoju - czyli wczesną wiosną i wczesną , oraz późną jesienią.

Mając w pasiece ule z ramką wysoką zaobserwowałem że na ramkach wysokich pszczoły magazynują dużo więcej pyłku niż na ramkach wielkopolskich czy Ostrowskiej.

Ramka skrajna 1 Ramka kolejna 2

Ramka skrajna 1                            Ramka  kolejna 2

Jak się okazało w ciągu 3 lat doświadczeń z nowym ulem pyłku w tych ulach jest nawet 3 krotnie więcej niż w ulach z ramkami niskimi- przyczyn jest wiele. Już w czerwcu matka jest nieznacznie ograniczana ponieważ pszczoły narzucają dużo pyłku w środek gniazda.

Ramka kolejna 3                                         Ramka kolejna 4

Mając w pasiece ule z ramką wysoką zaobserwowałem że na ramkach wysokich pszczoły magazynują dużo więcej pyłku niż na ramkach wielkopolskich czy Ostrowskiej. Jak się okazało w ciągu 3 lat doświadczeń z nowym ulem pyłku w tych ulach jest nawet 3 krotnie więcej niż w ulach z ramkami niskimi- przyczyn jest wiele. Już w czerwcu matka jest nieznacznie ograniczana ponieważ pszczoły narzucają dużo pyłku w środek gniazda - jak ramka 4.

Reasumując - co mi da zmiana części gniazdowej w ulach.

Jeśli trafi się ciepła wiosna to większość kwiatów z czego można wziąć miód - poza gryką i niektórymi innymi uprawami - kwitnie od połowy kwietnia do połowy czerwca a uważam że nie zawsze udaje się do początku maja doprowadzić pszczoły do skutecznej siły w ulach tradycyjnych i wielokorpusowych.. Poza tym czasami zimna wiosna powoduje wstrzymanie czerwienia i bum czerwienia nie następuje w marcu i z początku kwietnia a dopiero w maju, lecz jest on bardziej dynamiczny i na przełomie maja i czerwca doprowadza do przesadnej nadprodukcji mleczka wywołującego nastrój rojowy który trudno jest opanować . Wcześniejsze intensywne czerwienie matek w moich nowych ulach sprawia że wiosną jest więcej pszczół a stosunek pszczół młodych do starych na przełomie maja i czerwca jest korzystny - bez przesadnej nadprodukcji mleczka. W tej sytuacji schematycznie przewiduje się działania przeciwrojowe - które praktycznie dotyczą tylko dodawania ramek z woszczyną w środek gniazda , a potem wycofywania z ula ramki z czerwiem na wyjściu - i to wystarcza, a czerw i młode pszczoły w tym czasie potrzebne są do zasiedlania ulików w których będą się wychowywać i będą przygotowywane do zapładniania młode matki. W większości typów uli matki opóźniają moment rozpoczęcia czerwienia by potem dynamicznie zaczerwić od razu dużą połać ramek - czynią to szczególni NieSki w ulach wielkopolskich ocieplanych.. Jeśli to dzieje się z początku kwietnia to na przełomie kwietnia i maja jest drugi taki bum Ten czerw staje się pszczołą pod koniec maja zwiększając dynamicznie ilość młodej pszczoły w ulu - tym samym ilość mleczka . Również każde przestawienie korpusów gniazdowych w ulach wielokorpusowych wywołuję takie same dynamiczne wylęgi. W ulu prezentowanym - w każdym czerw pojawia się pod koniec lutego i w pierwszej dekadzie marca. Kolejne dni słoneczne i pierwszy pyłek na roślinach pozwala w tym okresie maksymalnie rozwinąć czerw - tak że w kwiecień pszczoły wchodzą z dużą ilością młodej pszczoły i czerwiem w różnym wieku. Pierwsze wstawianie ramki z pokarmem w środek gniazda a potem woszczyny w tym okresie w środek gniazda powoduje wykorzystanie rodziny pszczelej w całości do wyprowadzenia jak największej ilości młodej pszczoły pod koniec kwietnia - łagodnie bez zrywów w czerwieniu matki. Dalszy rozwój choć również dynamiczny nie spowoduje nadprodukcji mleczka mimo iż rodziny są znacznie silniejsze.
Taka konstrukcja części gniazdowej ula pozwala nie tylko skuteczniej pszczołom rozwijać się wiosną. Jesienią w czasie zakarmiania nie ma przerw w czerwieniu matki mimo że pierwsze zakarmienie to 10 l syropu podanego w odstępie 2 dni po 5 l. Ciemna ścianka jesienią skutecznie nagrzewając ul pozwala pszczołom syrop przerabiać w krótszym czasie więc można podawać go później. Te korzystne zjawiska występujące wczesną wiosną i jesienią od zakarmiania przez okres dodatkowego nagromadzania pyłku w sierpniu i wrześniu sprawiają zbliżenie jego cech do ula szklanego.
Konstrukcja ula zapewnia samopobudzanie rodziny. Nagrzewanie intensywne promieniami słonecznymi w dni słoneczne - np w marcu z równoczesnym przybytkiem nowego pyłku sprawia że z każdym przebłyskiem słońca rodzina jest intensywnie pobudzana do rozwoju- bez specjalnej ingerencji z zewnątrz. Te zjawiska zachodzą w ulach całkowicie ocieplanych o wiele mniej dynamicznie.

Ciemna ścianka

/ Od końca lutego do ok 10 maja oraz od ok 1 sierpnia do początku listopada wystawiana na działanie promieni słonecznych .

Były próby z podgrzewaniem uli, lecz okazały się całkowitym bezsensem, Bo po co podgrzewać ul jeśli pszczoły siedzą w ulu? Natomiast jeśli wczesną wiosną pojawi się pierwszy pożytek a w ulu jest mało czerwiu to podgrzanie ula spowoduje wylot nawet i 90% stanu pszczół po pożytek. Właśnie nie zapasy pyłku w ula a świeżo zakiszany pyłek powoduje wydobywanie się z niego substancji która całą rodzinę pobudza do dynamicznego rozwoju. Ciemna cienka ścianka nagrzewa się na powierzchni nawet do temp 50 stopni w marcu, wewnątrz ścianka ma powyżej 30 stopni i np tego roku obserwowałem że kolejny dzień lotny w ulu było prawie pusto - została matka z nielicznymi pszczołami na czerwiu, reszta była w polu. Obserwując pyłek na ramkach w najlepszych ulach wielkopolskich i w ulu nowym stwierdziłem co najmniej 2 krotną jego ilość w ulu nowym.- i o to właśnie chodzi. Promienie słoneczne są w tym przypadku najlepszym stymulatorem podgrzewania ula - to jego podgrzanie kiedy w terenie jest pożytek ma zasadniczy sens. Osobnym problemem są promienie słoneczne zimą Wprawdzie słońce jest nisko i czasami przysłonięte gałęziami to jednak jak pokazał miniony okres spoczynku w ulach w których ścianki ciemne zwrócone były do słońca w styczniu pszczoły pojawiały się na wylotku, natomiast w tych ulach które w listopadzie odwróciłem- pszczoły nie latały. Uważam że od ok 1 listopada do końca lutego należy pszczoły trzymać w kłębie spokojem i temperaturą w ulu. Mierzyłem temperaturę w pustych nieocieplanych ulach jasnych i ciemnych w dni pochmurne i nawet w tych warunkach w ulach ciemnych temperatura zawsze była wyższa - nawet o 1,2 stopnia. Dlatego właśnie przyjąłem że w tej technologii na poczatku listopada ule trzeba odwrócić a pod koniec lutego odwrócić ponownie. Tu powstaje nowy problem, czasami w grudniu , a nawet pod koniec lutego jest tak ciepło że mimo tego odwrócenia pszczoły mogą wyjść z ula a wtedy polecą tam gdzie jesienią był wylotek, Więc żeby nie zdejmować korpusa z dennicy i przestawiać go, swoje nowe dennice wyposażam w wylotek zapasowy z przeciwnej strony - Po prostu otworek- z możliwością zamykania - pomalowany na ciemno o średnicy 14 mm.. Pomalowaniem na ciemno okolicy tego zapasowego wylotka pozwoli go nagrzać od promieni słonecznych a to w chłodne dni przyciągnie pszczoły chodzące po ściance i latające - łatwiej trafią do ula.
W tym miejscu należy powiedzieć o tym że w czasie sezonu - latem ule ustawiam wylotkami i ściankami ciemnymi - do kierunków północnych. Przy zdjętej wkładce wylotowej zapewnia to skuteczną wentylację i ule się nie przegrzewają.

Z obserwacji w ulu szklanym- zwykle pszczoły w ulu szklanym zamykam na 7 + 7 ramkach wielkopolskich a z boku od strony słonecznej pozostawiam do wybrania nadmiar pokarmu który zawierały ramki odejmowane z gniazda- zwykle 2 ramki - od strony południowej. Każdy przebłysk słońca powoduje że mimo iż pszczoły są w kłębie na tych ramkach pojawiają się mała grupka pszczół wybierająca ten pokarm. W ulu nowym gdzie ścianka ta jest jesienią od strony nasłonecznionej dzieje się to samo mimo że od tej strony nie ma ocieplenia - pokarm z dwóch ramek z pobliża tej ścianki jest wynoszony w głąb gniazda m.in. już na 3- cią ramkę i wiosną dwie ramki od tej strony pozbawione są całkowicie pokarmu - pyłku też.

Zapasy pyłku w ulu

W nowym ulu stwierdzam większe nagromadzanie pyłku a także z powodu stałego zlokalizowania gniazda mniej się go zabiera z ramkami z miodem które często nie trafiają na powrót do ula. Ponadto w ulach z ramkami niskimi - w wielkoplskich w szczególności silne rodziny jesienią są w dwóch korpusach i wypełniają je. Bardzo często matka z czerwiem lokuje się w górnym korpusie a w dole pozostaje pyłek. Te zapasy pyłku zimą i wiosną najczęściej się zepsują i stanowią zdrowotne zagrożenie dla pszczół. W ulach z ramką wysoką nie ma takich zjawisk.

W ulach wielkopolskich jeśli jest silna rodzina i zakarmi się ją dużą ilością syropu/ 15 kg cukru/ zdarzają się częste spadki pszczół z głodu - Zimą przestrzeń między korpusami będzie nie do przejścia jeśli jesienią pszczoły uwiążą się w korpusie dolnym. Zjedzą to co jest w dolnych ramkach i nie przejdą dalej - padną z głodu. I nic tu nie pomoże żadne zmniejszanie przstrzeni między korpusami ani kładzenie listewek czy nawet kładzenie wosku w tę przestreń W nowych ulach nie ma takiej opcji. Silne rodziny zimowane na 11 ramkach można zakarmić nawet 20 kg cukru a zakarmienie 10 kg powoduje przykrycie pyłku prawie w całości, natomiast jeśli nawet pyłek dolnej części ramek zostanie to pszczoły poruszając sie po nieprzerwanej powierzchni plastra zawsze go osiągają i do wiosny nic się nie zepsuje. Pierwsze zakarmienie dużą ilością syropu w każdym ulu odcina dostęp pszczół do zmagazynowanego pyłku, ale w tym ulu możliwe jest zakarmienie 10 l. syropu i nie ograniczania matki w czerwieniu i bardziej skutecznie pszczoły pozbawiają się możliwości dostępu do zmagazynowanego pyłku. Ten fakt sprawia że od 3 - 4 dnia po podkarmieniu pszczoły wręcz szaleją z pyłkiem na wylotku - prawie każda go niesie. Jest to ten drugi okres nagromadania. Jeśli pszczoły dostaną kolejną dawkę syropu po 2 tygodniach zdarzenie sie powtarza. Pszczoły w ulach wielkopolskich czasami też tak zachowują się lecz niektóre mają dużo pyłku w dolnych ramkach i nie spieszno im do paniki pyłkowej Zwykle wiosną 2 ramki od ciemnej ścianki pozbawione są pyłku w całości. Bierze się to z tego że w ciepłe dni jesienią pszczoły przywierają do ciemnej ścianki w czasie operacji słonecznej i żywią się i przenoszą pokarm aż na ramkę trzecią od ścianki.

 

 

W to miejsce należy w końcu sezonu włożyć ramki przeznaczone do wycofania z ula./ Nie trzeba ich odsklepiać./
Mówiąc o nagromadzaniu pyłku trzeba wspomnieć że odnoszę to do swoich warunków. Jeśli w terenie nie ma pyłku to skąd pszczoły mają go wziąć? Prawie przez całe swoje życie sadziłem wierzby,i leszczynę by było go dużo wiosną oraz siałem przegorzan , sadziłem dzielżan chryzantemę wysoką , nawłoć, i aster wysoki oraz inne które zapewniają pyłek w pobliżu pasiek od lipca do śniegu./aster wysoki/ Więc mówiąc o nagromadzaniu pyłku teraz / 10 listopad / u mnie kwitnie aster wysoki i rodziny które cierpią głód pyłkowy latają i przynoszą go do ula Na ponad 100 rodzin na pasiece pyłek zbieraja 5 - 8 rodzin.W takiej sytuacji nie ma mowy o padnięciach zimowych niedożywionej pyłkiem młodej pszczoły.
W tym roku pod koniec lipca podczas przeglądu zgubiłem matkę z ula szklanego - nowa zaczęła czerwić 5 września-bo 2 kolejne pszczoły nie przyjęły- do 20 września było 5 ramek z czerwiem- zaglądałem na początku listopada z ciekawości do gniazda- jeszcze są resztki czerwiu a pdkarmiałem je jeszcze 10 października z obawy by matka nie za bardzo się rozczerwiła. Ale pyłek pszczoły targają do tej pory./ 10 listopad/


Korpus gniazdowy

Korpus gniazdowy posiada pojemność zbliżoną do łącznej pojemności korpusa i półkorpusa wielkopolskiego. Ma on pojemność zapewniającą matce o najwyższych parametrach nieśności- nieśność na granicy ich możliwości, pozwala ulokować czerw koliście w przekroju w poprzek ramek- co jest jednym z warunków trzymania się przez nią jednego korpusa, z równoczesnym zapewnieniem pokarmu na tych ramkach w pobliżu czerwiu łącznie do 6 kg posiadając prawie zawsze jeszcze wolne komórki do zaczerwienia. Ta pojemność korpusa gniazdowego zapewnia czerwienie tylko w tym korpusie bez wykazywania chęci zaczerwiania korpusów miodowych nad korpusem gniazdowym i pod korpusem gniazdowym jeśli tam wstawi się korpus miodowy. Pszczoły nie wykazują chęci zabudowywania w tym ulu dennicy wysokiej. Na przełomie czerwca i lipca następuje samoczynne lekkie ograniczanie matki w czerwieniu. Korpus gniazdowy ma dwie ścianki ocieplone styropianem 4 cm, tak że ścianka łącznie z deseczkami wewnętrznymi i zewnętrznymi ma grubość 60 mm. Pozostałe ścianki są cienkie - z deseczek o grubości 11 mm. Wersja poprzednio wykonanych uli miała ścianki 8 mm. - są troszkę za słabe.. Jedna z ścianek cienkich pomalowana jest na kolor zdecydowanie ciemny / Granatowy./ Pozostałe są jasne / jasnożółte/ W szczycie ścianek cienkich są po 2 otworki o śr. 4 mm. Ich udrożnienia należy dokonywać wtedy jak pszczoły są w kłębie.. Korpus gniazdowy na dennicy można ustawić w 4 -rech dowolnych pozycjach - kierunkach - półkorpusy również, lecz w praktyce u mnie mają one zawsze jedną pozycję, ponieważ odwracanie od słońca i do słońca robi się całym ulem.W górnej części ścianek cienkich są 20 milimetrowe o szerokości dwuwymiarowej 12 i 9 mm listwy przymocowane na stałe , które mają 2 funkcje: dystansują skrajne ramki od ścianek i uszczelniają kolejny korpus. Identyczne listwy są w korpusie gniazdowym i półkorpusach wielkopolskich/ korpusach miodowych. /Podczas wykonywania korpusa wykonuje się 2 ramy z dębowych listew o przekroju 2,5 x 4 lub 2 x 4 cm,/ łączone na wkręty / następnie po zbiciu ścianek/ w przyrządzie przybija się do nich deseczki ścianek cienkich . Deseczki trzeba przybijać do osnowy dębowej. Deseczki mają połączenie zakładkowe. Podczas wykonywania uli korzystam z byle jakiego drewna dlatego po wykonaniu elementów wygotowuję je w wrzącej wodzie a przed malowaniem pokrywam z zewnątrz impregnatem miedziowym . Od wewnątrz pszczoły zabezpieczają wystarczająco.

Półkorpus

Półkorpusem jest zwykły półkorpus do uli wielkopolskich, lecz w standardzie taki korpus ma 4 ścianki ocieplone. W moim rozwiązaniu są po 2 bokach 30 mm deski właściwie zacinane na pile a pozostałe dwie ścianki są z deseczek 11 mm, - na ich szczycie są tylko listwy pozwalające uszczelnić połączenie z następnym korpusem - jak w korpusie gniazdowym. W półkorpusie jest też jedna cienka ścianka malowana na kolor zdecydowanie ciemny . Ta ścianka jest wykorzystana bardzo wczesną wiosną - przed 1 maja i jeśli znajdzie się w bardzo silnej rodzinie w sierpniu - czyli wtedy by pomieścić zbyt silną rodzinę stawia się taki korpus na dennicy ,a ściankę ciemną obraca się do słońca. Konstrukcja półkorpusa pozwoliła mi zwiększyć pojemność ula - praktycznie o jedną półramkę wielkopolską , co przy dwóch półkorpusach nad gniazdem daje prawie 1,5 litra. Jest to w tej konfiguracji korzystne ponieważ idealnie pasuje do potrzeb silnej rodziny przy umiarkowanym pożytku i zabezpiecza w większości przypadków przed wstawieniem trzeciego półkorpusa. Jeśli jest więcej pszczół korzystnie jest wstawić półkorpus pod korpus miodowy. Oczywiście przy bardzo intensywnym pożytku konfiguracja jest inna. Każdy półkorpus po wykonaniu jest sparzony wrzątkiem w kotle przez 5 minut potem suszony i konserwowany z zewnątrz.

Dlaczego inna ramka niż w ulu warszawskim poszerzanym

Na podstawie obserwacji rozwoju w ulach z ramką wysoką doszedłem do wniosku że szerokość ramki która odpowiada pszczołom wiosną jesienią i zimą powinna być od 26 - 28 cm ,/ latem to nie ma znaczenia/ jednak konstrukcyjne względy , oraz to że musiałem dopasować te ule do korpusów wielkopolskich wyszła szerokość 30,5 cm. Dla rodzin bardzo silnych i silnych ten wymiar jest dobry, jednak te słabsze powinny mieć 26 cm , ale takich nie zamierzam trzymać.
Natomiast jeśli miałaby pozostać wysokość ramki ula warszawskiego to przy 11 ramkach pozostawałaby za duża przestrzeń w ulu - żadna matka by go nie zaczerwiła - no może włoskie w środku sezonu, natomiast przestrzeń ma być taka by była troszkę mniejsza od możliwości nieśnych najlepszych matek ras współczesnych w taki sposób by w jednym z przekroi np w poprzek ramek można by wpisać koło które wyznaczy maksymalny zasięg czerwiu i będzie on odpowiadał nieśności matki na poziomie 2800 - 3600 złożonych jajeczek dziennie. Pozostałe miejsca na ramkach służą magazynowaniu pyłku i miodu w górnej części ramek bocznych /łącznie con 6 kg / i przejściowo nektaru - w dolnej i środkowej części wszystkich ramek.


I w zasadzie dla matek najlepszych to wszystko się zgadza- Matka czerwi tylko w korpusie gniazdowym / nie potrzebna jest krata przegrodowa/ a pszczoły nie mają żadnej ochoty zabudowywać dennicy wysokiej / Nie trzeba stosować żadnej przekładki./ Miałem kilka nadstawkowych uli z ramką warszawską poszerzaną z 10 ramkami te ramki były za wysokie pszczoły nawet nieski singerki lokowały zbyt dużo pokarmu w górną część ramek i skłaniały się tym do ograniczania matek, opornie przechodziły wiosną do nadstawek, a późnym latem miód lokowały tylko w gnieździe. Obniżenie ramki do 40 cm odegrało zasadniczą rolę w zachowaniu pszczół w tym ulu- żadne przystosowanie ula warszawskiego poszerzonego do warunków panujących w nowym ulu nie przyniesie nigdy pożądanych efektów- Ramka jest zdecydowanie za wysoka.
W moim nowym ulu jeśli właściwie pilnuje się podkładania korpusów miodowych nieska zaczerwia 4 ramki środkowe do samych górnych beleczek w środku górnej beleczki. Oczywiście jeśli chce się mieć mało roboty w tych ulach trzeba wymieniać matki corocznie lub stosować wymianę co półtora sezonu / tak robię . Zawsze ok 10 - 25% 1 - rocznych matek też trzeba wymienić jak najwcześniej . Po zimowli taka część matek zawsze felernie czerwi. Również taka jedna uwaga bardzo istotna. W związku z tym że matka w tym ulu praktycznie nie podlega ograniczaniu jej nieśność jest maksymalna i każda jest wyeksploatowana po 2,5 sezonach. Najlepsze matki trzeciego roku jeszcze znośnie wyprowadzą rodzinę wiosną ale już od połowy maja widać przepaść w nieśności. Dlatego tak ważne w tych ulach jest wymiana co najmniej połowy matek a w mojej praktyce przymierzam się do wymiany 75%. Tak już od 4 lat robię w wielkopolskich i tu nie może być odstępstwa, ponieważ matki chorują ,uszkadzają się, czasami nadmiernie niedołężnieją z różnych mało przewidywalnych przyczyn, dlatego każde zauważone niedomaganie powinno skończyć się jej wymianą a w tych ulach w szczególności
Może jeszcze jedno ok 20 lat temu wycofałem z użytku u siebie ramki hoffmanowskie nie mam zamiaru do nich powracać moje ramki w ulach wielkopolskich i również nowych nie mają żadnych dystansów. Te wszystkie wypusty przeszkadzały mi - podczas przeglądów kaleczyły pszczoły. Konstrukcja moich uli wielkopolskich zapewnia stabilizację ramek a w ulu nowym listwa z skoblami od dołu ustala ramki wysokie.. Tegoroczne próby przewożenia potwierdziły skuteczność mocowania ramek, natomiast wykonanie listewek do wyrobu ramek jest proste - możliwe do wykonania z użyciem samej piły.

Taka wysoka dennica

Pszczoły w tym ulu nie mają żadnych tendencji do zabudowywania dennicy wysokiej, Natomiast dennica ta - o wysokości 16 cm, ma taką kubaturę że może pomieścić na luźno pszczoły z jednego korpusa wielkopolskiego, a pszczoły po uwiązaniu się jeszcze będą miały wystarczająco dużo przestrzeni do wentylacji. W czasie sezonu są różne sytuacje: dynamiczny wylęg czerwiu, nagły bardzo obfity pożytek, zabranie korpusów do miodobrania i tp które związane są z zagęszczeniem się pszczół w ulu. Jeśli pomieszczą się w ulu z zachowaniem wentylacji to nic sie nie dzieje, jeśli nawet w krótkim czasie zaburza się wentylacje prezentujemy sobie nastrój rojowy. Dla mnie dennica Optimal i funkcjonalnie kosztowo i konstrukcyjnie nie odpowiada- np koszt materiałowy wykonania mojej dennicy / bez liczenia własnej robocizny i plawiacza/ nie przekracza 5,50 zł. natomiast jak się orientowałem sama siatka do dennicy Optimal przekracza kilkakrotnie koszt wykonania mojej dennicy w całości. W dennicy oprócz wkładki wylotowej wyjmowanej w czasie sezonu jest poławiacz pyłku, otwór wentylacyjny i wentylacja przez poławiacz podczas transportu. Jest komora na podkarmiaczkę 5 l wykonaną z przystosowanego prostokątnego karnisterka po płynach do mycia naczyń.


Podkarmianie odbywa się przez otwór z boku dennicy. W dennicy jest otwór do sezonowego wyrzucenia nadmiaru trutni z ula- jeśli zajdzie taka potrzeba i czynność ta następuje samoczynnie bez udziału pszczelarza- jeśli otworzy się dodatkowy otwór. W dennicy jest też dodatkowy otwór wylotowy / zamykany/ z przeciwnej strony wylotu głównego.


Dennica ma wewnętrzną ściankę - jako oporową do elementów poławiacza a także spełnia ona rolę podpory dla listwy z metalowymi skoblami ustalającej pozycję ramek wysokich od dołu. Ze swojej konstrukcji poławiacza nie do końca jestem zadowolony , dlatego nie zamieściłem na rysunkach elementów poławiacza ani listewek ustalających ich położenie... ale już tego na razie nie będę zmieniać. Wkładka wylotowa ma wysokość 10 cm. Jeśli w ulu jest poławiacz zakładając wkładkę -zamyka się pszczoły/ np do transportu/ lecz pszczoły mogą wentylować przez pławiacz. Prototyp dennicy kilkakrotnie zakładany był tego roku do różnych uli, ale jeszcze żaden jej nie ma- wszystkie mają dennicę o wysokości 10 cm

Daszek

Wykonywałem początkowo daszki nakładane teleskopowo, jednak podczas wożenia piętrowego nacisk na daszki powodował trwałe odkształcenia styropianu ocieplającego, daszki przekrzywiały się. Daszki w nowym ulu będą o 2 mm niższe od grubości styropianu i zachodzą na korpusy tak jak poszczególne korpusy na siebie.. Nawet bardzo duży nacisk nie ściśnie styropianu więcej niż o 2 mm, a to leży w zakresie jego sprężystości przy grubości stropianu 4 cm. - zapewniając stały wymiar jego grubości. Ze względu na zbieraczy złomu odszedłem od krycia blachą . Daszki mają papę klejoną zwykłym lepikiem. /Papy nie przybijam gwoździami!!!/ Styropian ma grubość 4 cm.- styropian musi być ofoliowany., lub chociażby kładziony na grubą folię budowlaną.
W kilku sztukach uli zastosowałem mocowanie daszków i korpusów między sobą a także korpusa dolnego z dennicą przy pomocy metalowych prostych spinaczy. Miałem 3 rodzaje tych spinaczy, były delikatne i mocniejsze, ale nie udało mi się zrobić coś takiego by przewrócony ul się nie rozpadł, by się nie uszkodzić i nie uszkodzić tego połączenia. Wywrotki tego rodzaju zdarzają mi się często dlatego jak dotąd najlepiej zdaje egzamin spinanie taśmą lub podwójnym sznurkiem używanym w prasach rolniczych. Sznurek wygląda może nieciekawie na ulu ale jest najtańszy - nikt go nie ukradnie, a dobrze związany ul jeśli z jakiegoś powodu się przewróci się nie rozpadnie- W starych ulach okitowanych od środka nawet wszystkie ramki są na swoim miejscu tylko muszą być ustawiane na zimno, ponieważ najczęstsze wywrotki to do przodu lub do tyłu. Konstruując nowe ule wykonuje się je jak najlżejsze - daszki też . Jeśli są mocowane teleskopowo to od razu muszą być cięższe ale wiatr ich tak szybko nie zerwie , natomiast w mojej konstrukcji muszą być mocowane z ulem bo przy większym wietrze już nieraz zbierałem je i styropiany za sąsiedzkim płotem. Za styropianami to nieraz musiałem biegać setki metrów. To mocowanie spinaczami bardzo mi przeszkadzało - trzeba wymyślić coś lepszego by było tanie i trwałe- póki co mam sznurki które każdego roku muszę wymienić - ale jak dotąd - może źle wyglądają , ale są najlepsze.